Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Punjabi
Quechua
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Zareklamuj swój produkt lub firmę. Skontaktuj się z www.OpenSubtitles.org
W poprzednim odcinku...
Jedzie konwój gubernatora!
Brama!
Witamy w Villa Rice, Wasza Ekscelencjo.
Będziemy mieć problemy.
On na oczach wszystkich poderżnął gardło Uiliche.
Don Alonso?
Przybył gubernator.
Przywiodłem żołnierzy,
a po przyjeździe do Santiago wyślemy wam posiłki...
Chyba nie wierzy pani we wszystko, co słyszy.
Nie oczekuj więcej żołnierzy,
jeśli osada nie może zebrać tyle, ile się oczekuje.
Zamierzałeś wszcząć bunt, razem z Indianami?
Na moje dzieci w Hiszpanii i Koronie, przysięgam, że nie!
Mam przesyłkę dla dona Enrique Garmendii,
drugiego po panu w tym forcie.
Nie widziałem go od rana.
Kapitan Garmendia miał się potajemnie z nim spotkać.
Czekaliśmy na niego cały dzień, ale się nie pojawił.
Pokój następuje dopiero po wygranej wojnie.
Ta wojna trwa od lat, kapitanie.
Tak długo, że wszyscy się wymieszaliśmy, jak warzywa w bulionie.
...o tobie i tym Indianinie.
Tak zwykle bywa?
Jeśli ojciec się dowie, to go zabije.
Zostaniemy tu na zawsze?
Zapłaciłam ci, byś nie zostawiał nas z Diegiem, ani w dzień, ani w nocy.
Dopóki zostaniesz z synem tutaj, w osadzie,
nic wam się nie stanie.
Zbliża się jeździec!
Smutkiem przychodzi nam witać narodziny Nowej Hiszpanii.
Tacy ludzie, jak kapitan Rodrigo Pérez de Uriondo,
poświęcili swe życie, by władanie Jego Królewskiej Mości Króla Filipa III
rozciągało się po drugą stronę oceanu.
Moje kondolencje, señora.
Śmierć obcego człowieka zawsze wywołuje mieszane uczucia.
Z jednej strony - nienawiść, strach i frustrację.
Uczucie, że coś odeszło bezpowrotnie.
Z drugiej strony - pewność,
że pewnego dnia nieuchronnie przyjdzie kolej i na nas.
Tłumaczenie: nkate
OBLĘŻENI odcinek drugi
Podobno mówisz językiem Huinca?
Są twoimi przyjaciółmi?
Niektórzy.
Nie jest ci wstyd?
Nie.
Zmuś go do mówienia.
Mamo, mogę iść pograć?
Mamo, mogę wyjść?
Lepiej, byś został tu, ze mną.
Señora, poza granicami fortu czeka na panią tylko wojna i cierpienie.
Niech pani to przemyśli i podejmie właściwą decyzję.
Nie boję się cierpienia, Juana.
Muszę wywieźć stąd mego syna, za wszelką cenę.
Kapitan E. Garmendia
Juana...
Nie wychodźcie z domu, dopóki nie wrócę. I nie zostawiaj go samego.
Rozumiesz? W żadnym wypadku. Dziękuję.
Zaraz wrócę, kochanie.
Sierżancie...
Proszę mi pomóc jak najszybciej stąd wyjechać.
Wielu by tego chciało.
O tym decyduje komendant.
Sierżancie, zna pan Indian.
Zna pan te tereny i może mnie stąd wywieźć, tak, by nikt nie zauważył.
A dlaczego miałbym to zrobić?
Kiedy wyruszymy, to panu powiem. Obiecuję.
Nie obiecywałem was wywieźć.
Sierżancie, proszę. Nie znam nikogo innego, kto mógłby mi pomóc.
Mnie też pani nie zna.
Uratował mi pan życie, jeszcze zanim tu dotarłam.
To o czymś świadczy, prawda?
Problemem są Mapuche.
Wszelkie umowy z nimi są zerwane. Mógłbym was wywieźć, ale nie teraz.
- Kiedy? - Trzeba poczekać.
Bardzo dziękuję.
Gubernator żyje, señor. Jest ich więźniem.
To dziś najlepsza wiadomość, komendancie.
Lepszą to byłaby wiadomość o jego ucieczce.
Więzień - to problem.
Otwórzcie bramę!
Cisza!
Uspokójcie się, mieszkańcy Villa Rici!
Krzyki na nic się zdadzą!
A co mamy robić? Siedzieć i czekać, aż nas zabiją?
Gubernator nie żyje!
Cisza!
- To kłamstwo, Martinez. - Wszyscy o tym mówią!
Tak! Wszyscy tak twierdzą!
Gubernator żyje!
Jest w niewoli u Indian.
I dopóki nie zaczniemy negocjacji w sprawie jego uwolnienia,
musimy być przygotowani na najgorsze.
Od tej chwili zabronione jest opuszczanie osady!
Nie!
Musimy wreszcie zakończyć budowę tej cholernej palisady!
I rekwirujemy cały dostępny metal, by wykuć broń.
Nie!
Ci, którzy chcą poddać się Indianom i żyć w niewoli do końca życia,
niech zrobią to teraz.
Reszta może na mnie polegać! Poradzimy sobie!
Przepraszam...
Komendancie!
- Muszę porozmawiać z panem na osobności. - Nie teraz, señora.
Proszę! To bardzo pilne.
Proszę mi pomóc, bym mogła z synem stąd wyjechać.
Powinnam jak najszybciej dostać się do La Imperial.
To niemożliwe. Właśnie ogłosiłem zakaz opuszczania fortu.
Proszę zrobić wyjątek.
Pan, lepiej od innych, rozumie, co się dzieje.
Przepadł nawet pański kapitan, Garmendia.
Garmendia zdezerterował.
Jak wszyscy tchórze.
Mam nadzieję, że zwisa gdzieś z gałęzi, rozpadając się na kawałki i usychając.
Komendancie...
Mogę dobrze zapłacić.
Jeśli zrobię wyjątek dla pani, każdy będzie chciał tego samego.
I co wtedy zrobię?
Proszę mi powiedzieć.
Jak mam zadowolić i panią, i całą resztę?
Widzi pani. Sytuacja jest bez wyjścia.
Juana...
Ojciec zabronił opuszczać teren fortu.
Jeśli chcesz odejść, to zrób to teraz.
Odejść?
Dokąd?
Jak to dokąd?
Do swoich!
A kim są moi?
Nehuén, Sayen, Cañupán...
Wymieniaj dalej:
Inés, ty, don Alejandro - też jesteście moją rodziną.
Juana, sytuacja jest poważna.
Mapuche mogą zaatakować w każdej chwili.
A ty skąd wiesz?
Ty i mój syn igracie z ogniem.
Litości...
Twój czas się kończy, i mój też.
Co on mówi?
Jeśli będziecie go bić, to nic nie powie!
Zmuś go do mówienia.
Powiedz coś, by ich uspokoić, a może zdołam ci pomóc.
Jeśli będziesz milczał, nic nie poradzę.
Ilu żołnierzy zostało w Valdivii?
Zabili wszystkich moich ludzi.
Skąd mam wiedzieć, że mnie też nie zabiją?
Powiedz coś, bym mógł się targować.
Będą cię torturować, dopóki nie umrzesz.
O co masz zamiar się targować, młodzieńcze?
O jej życie. By pozostała w mojej wsi.
Cholerny Juan de Salas!
Mówiłem, byś na mnie nie patrzyła!
Jesteś strasznie spięty przez obawy o Villa Ricę.
Kiedy wreszcie nauczysz się tyle nie paplać?
A ty jesteś miły tylko do chwili, gdy dostaniesz swoje.
Ale warto poczekać.
Nie warto.
Juana!
Przeklęty idiota! Moja kopalnia świeci pustkami.
Wszyscy niewolnicy budują palisadą dla Juana de Salasa.
Powinieneś pomyśleć i o dobru publicznym.
O jakim dobru mówisz, kobieto!
Myślisz, że do końca życia będę tkwić w tej zatęchłej dziurze?
Trzeba było o tym pomyśleć, zanim przespałeś się z żoną swego wuja w Limie.
Mogli wysłać cię na wojnę.
Nigdy nie przestaniesz robić mi wyrzutów?
Nawet we własnym domu nie ma spokoju!
Za pozwoleniem.
Spokojnie, señora.
- Na litość boską, zostawcie mi krzyż! - Mamy rozkaz zabrać wszystko.
Bóg pani wynagrodzi.
Czyż nie, señora?
- Sierżancie! Nie widział pan mego syna? - Nie.
Zostawiłam go w domu z Juaną, a teraz nie wiem, gdzie są.
Diego!
Diego!
Nie wychodź więcej z domu bez mojej zgody.
Nie wyprowadzaj go bez mojej zgody, Juana!
Jak się umówiliśmy?
- Mów. - Dowiedziałem się tego, co trzeba!
Mów.
Niech będzie moim więźniem.
W Valdivii zostało 200 żołnierzy i 50 koni.
I jeszcze 500 rozproszonych wkoło.
W Villa Rice nie uzbiera się nawet 60 żołnierzy.
Przed końcem lata nie przybędą żadne posiłki na południe od Bio-Bio.
Powiedział, co chciałeś! Zrobiłem, o co prosiłeś!
Ten człowiek walczył przeciwko nam!
Zagrabił nasze ziemie!
Gwałcił nasze żony! Zabijał nasze matki!
Złamał umowy pokojowe!
Wymień imiona swoich poprzedników.
I wetknij w ziemię patyk za każdego z nich.
Pedro de Valdivia.
Diego de Almagro.
Hurtado de Mendoza.
Za Konkwistę! Za nową ojczyznę!
Za króla Filipa III i jego imperium!
Juana...
Byłam dziś niemiła dla ciebie.
Mam nadzieję, że mi wybaczysz.
Proszę się nie martwić. Wiem, co to strach o dziecko.
Sierżancie...
Jak chłopak?
Dobrze. Dziękuję, sierżancie.
Przyniosłem to pani. Należał do pani męża.
- Czyż on nie jest potrzebny... - Nie muszą o tym wiedzieć.
Spokojnej nocy, señora.
Nawzajem, sierżancie.
Ani jednej łzy.
Słucham...?
Dziś rano pochowała pani męża.
I nie uroniła ni jednej łzy.
Co za bezczelność, sierżancie.
Czy to jedyny sposób, by wyrazić swój ból?
Każdy na swój sposób przeżywa śmierć.
Ale wciąż mnie to dziwi...
Dobranoc.
Jakie wieści?
Nie było gońców tej nocy, señor.
To wiem, Malaspina.
Pytam o mieszkańców. Co mówią?
Wielu się boi.
Niektórzy są bardzo niezadowoleni z działań pana komendanta.
Nazwiska?
Delgado, Quiroga.
A zwłaszcza Martinez.
Ci, co zawsze.
Alonso wykłócał się z żołnierzami o niewolników.
To mnie nie martwi.
Sam zajmę się Alonsem, jest złem koniecznym.
Resztą zajmiemy się, gdy nadejdzie czas.
Mam nadzieję, że ojciec wkrótce przyjdzie. Nie wiem, dlaczego się spóźnia.
Twój ojciec ma wiele na głowie.
Niełatwo dowodzić fortem w takiej napiętej sytuacji.
Z pewnością.
Tylu Indian szwenda się wokół...
Don Alonso, to moja noga.
Indianie przychodzą w nocy, potajemnie...
pogzić się pod palisadą z hiszpańskimi dziewczętami.
Don Alonso, błagam...
Uspokój się, nie powiem nikomu.
Chcę tylko cię poczuć.
Zobaczyć, jak wyrosłaś.
Ojcze!
Zmęczyło mnie czekanie na ciebie. Pozwólcie, że już wstanę od stołu.
Oczywiście, skarbie.
Co z tobą, Alonzo? Przyszedłeś ponarzekać?
Na litość boską! Potrzebni mi moi niewolnicy.
Jeśli nie jestem potrzebna, zostawię was samych.
Po co ten zakaz opuszczania fortu? Oszalałeś?
Jesteś jak zrzędliwa baba, Alonso.
Gdy zakończymy palisadę - oddam ci niewolników.
Ale tylko czarnych. Nie chcę, by choć jeden Indianin opuszczał osadę.
To połowa mych robotników!
To, albo nic. Wybieraj.
- Związujesz mi ręce. - Myślisz, że ja nie mam związanych?
Myślisz, że podoba mi się takie życie?
Jeszcze się nie zorientowałeś, że Indianie przekazują o nas informacje?
Nie zapominaj, że twe wynagrodzenie i prowizja pochodzi z mojej kopalni.
A ty, że twoja kopalnia istnieje dzięki moim żołnierzom.
Jeśli się nie podoba, możesz wyprowadzić się do lasu.
Jak myślisz, długo byś tam przetrwał?
Juana, zaraz wrócę.
Co tu robimy?
...Nehuén?
U zarania czasu, Rocío,
z nieba na ziemię posypały się gwiazdy.
Niebieskie poupadały na równiny...
Ich skóra od słońca zaczęła stopniowo ciemnieć.
Niektóre ukrywały się w gałęziach drzew.
I pozostały białymi, jak ty.
Nehuén, to należy do twojej rodziny...
Od tej chwili, ty jesteś moją rodziną, Rocío.
Nikt więcej nie nazwie cię Huincą.
Nehuén...
Nie mogę ot tak opuścić ojca. To szaleństwo.
Będzie nas szukał, i nie zatrzyma się, dopóki cię nie zabije.
Więc co mamy zrobić?
Skończmy z tym wszystkim!
Pozwól, bym z nim porozmawiała.
Twój ojciec nigdy nie pozwoli, byś wyszła za Mapuche.
Musi być jakiś sposób.
Teraz, albo nigdy.
Spokojnie.
Co się stało?
Co się dzieje, Rocío? Co z tobą?
Dlaczego muszę się ukrywać? Dlaczego...
...muszę ukrywać swe uczucia do Nehuéna?
Co w tym złego?
Tu się urodziłam. Dorastałam razem z nim.
Nigdy nie czuliśmy różnicy między nami.
Rocío, nie zdołasz pogodzić jednego z drugim.
Albo zostaniesz tutaj, i wyrzekniesz się go na zawsze,
albo odejdziesz z nim.
Nehuén oczekuje, że z nim odejdę.
Nie wiem, co robić.
Nie chcę go stracić, ale...
kiedy myślę o moim ojcu... on ma tylko mnie.
Twój ojciec sam wybrał swe życie, i jak chce je przeżyć.
Pora, byś zrobiła to samo.
Masz takie samo prawo.
Kochany tato,
Od dawna chronię te słowa w mym sercu.
Milczałam tylko dlatego, by cię nie ranić.
Przez długie zimy te słowa żyły we mnie.
Samotność i nieustannie padający deszcz byli moimi słuchaczami.
Im powierzałam swe tajemnice, których nikt by nie zrozumiał.
Nie zauważyłeś, kiedy zamieniłam się w kobietę.
Pokochałam, ale o tym nie wiedziałeś.
Nehuén napełnił me życie słońcem.
Był jak ciepły poranek po długiej nocy.
Zostanę z nim na zawsze.
Nasza miłość była, jest, i będzie, najpiękniejszą rzeczą w moim życiu.
Mam nadzieję, że zdołasz mnie zrozumieć.
I mam nadzieję, że pewnego dnia mi wybaczysz.
Zawsze będę cię kochać. Rocío.
Nehuén!
Świta. Pora iść. Chodźmy.
Teraz...?
Chodź!
Jak wydostaniemy się z fortu?
Jeziorem. Musimy ruszać.
Moja ślicznotka...
Moja mała ślicznotka...
Brama!
Komendancie...
Imperial padł.
Imperial padł!
Została tylko Valdivia.
Musimy znaleźć moją matkę i uciekać stąd, Rocío.
Alejandro, co się stało?
Katastrofa. Straciliśmy wszystko. Cudem zdołaliśmy uciec.
Mapuche opanowali całe terytorium.
Całymi hordami, czegoś takiego nigdy nie widzieliśmy.
Wypowiedzieli nam wojnę, komendancie.
A Angol, coś wiadomo?
Mówią, że też padł.
Zajęli wszystkie osady na południe od Bio-Bio.
Jeden Bóg wie, jaką rzeź widzieliśmy.
Señor!
Nie możemy powstrzymać ludzi.
Spokój, wszyscy!
Dokąd się wybieracie?
Chcecie swymi głowami przyozdobić włócznie?
Mamy wojnę.
Każdy, kto spróbuje uciec trafi do więzienia za zdradę.
Więc wracajcie do domów i czekajcie na wieści ode mnie!
Żołnierze, zamknijcie tą przeklętą bramę!
Rozstawić wokoło strażników!
Powiedziałem - do domów!
Mamo, musimy uciekać.
Wojownicy mogą w każdej chwili zrównać miasto z ziemią.
Zostaję.
Kiedy zobaczą, że Rocío uciekła ze mną, zaraz przyjdą po ciebie.
Juana, idź ze swoim synem.
Rób co powinieneś, ja zrobię to samo.
Doskonale!
Więc zostaniemy tutaj. Niech mnie również zabiją.
Nie ruszę się stąd.
Co się z wami dzieje? Oszaleliście?
Juana, twój syn ryzykował dla ciebie życiem, a ty tak mu odpłacasz?
Twoi bliscy czekają na ciebie.
Isabel, chodź z nami.
Nie. Z dzieckiem nie dotarlibyśmy nawet do lasu.
- Mogę go nieść. - Nie, idźcie natychmiast, póki to możliwe.
Ja sobie poradzę.
Ruszajcie! Nie patrzcie tak na mnie!
Idźcie już. Juana, no już!
Rocío...
Rocío!
Co się dzieje, mamo?
Diego, chodź tutaj.
Rocío!
Rocío!
- Sierżancie! - Niech pani wraca do domu.
Wydostań mnie stąd jeszcze dziś!
Nie ma dokąd pójść. Mapuche zniszczyli wszystkie osady.
Zaatakują osadę.
Oto moja rada:
proszę wracać do domu i zamknąć dobrze drzwi.
Indianie porwali moją córkę!
Muszą być jeszcze gdzieś w pobliżu.
Fort całkowicie zablokowany. Nie można się wydostać.
Konie!
Brama!
Mamo!
Do mnie, żołnierzu!
Mamo! Rocío!
Nienawidzę cię.
Poświęciłem dla ciebie życie twojej matki, a ty nie zasługujesz, by oddychać!
Mylisz się.
To ja cię nienawidzę.
Wszystko skończone.
Widziałam, jak jego ciało zniknęło w wodach jeziora.
Wysyłają mnie do klasztoru w Concepción.
Zakonnice sprowadzą ją na właściwą drogę.
Wydałem majątek na jej wykształcenie. Niech będzie przeklęta.
Dziewczyna, która z łatwością czyta i pisze,
zachowuje się jak sprzedajna dziwka,
oddając się temu Indiańcowi, kto wie, od jak dawna.
Na samą myśl robi mi się niedobrze.
- Wiedziałeś coś o tym, Agustin? - Nie, señor.
Z pewnością już cała osada huczy od plotek o mojej córce.
Już to widzę, jak Martinez z koleżkami śmieje się z mojej hańby.
Od tej chwili mianuję cię kapitanem.
Oddaję ci 10 żołnierzy, szykujcie się do podróży do Concepción.
Ale w ten sposób, ubędzie panu 11 ludzi, señor.
I tak jesteśmy bliscy upadku. 11 ludzi niczego nie zmieni,
jeśli zaatakuje nas horda trzystu Mapuche.
Moja córka nie powinna tu zostać ani dnia dłużej.
Komendancie... wiem, że to nieodpowiednia chwila,
ale proszę mi pozwolić pojechać z sierżantem do Concepción.
Eskorta pojedzie konno,
na wozie wystarczy miejsca, señor.
Niech pani robi, jak chce.
Dziś rano uciekło tyle osób, że nikt nie zauważy różnicy.
Dziękuję, komendancie.
Wyruszamy o świcie.
Najpierw zamyka fort, potem rekwiruje nasz dobytek.
A teraz więzi tych, którzy chcieli uciec.
Jakim prawem?
Czyż jesteśmy przestępcami?
Wielu woli żyć w niewoli u Indian, niż zginąć z ich rąk.
Mówią, że zabierze i kopalnię.
Zawsze tego chciał. Już odebrał mi niewolników.
Obiecał zwrócić murzynów.
Nie zdziw się, jeśli sięgnie i po prywatne zasoby.
Jak może dowodzić fortem, jeśli nie potrafi kontrolować własnej córki.
Pozwolił Indiańcowi jej dosiadać.
Alonso...
Niczego nie zdołamy zrobić bez siły militarnej.
Imperial i Angol już nie istnieją.
Gubernator - nie żyje.
W każdym razie, mój list i tak trafi do głównego sztabu w Santiago.
Rada Najwyższa dowie się o tym i podejmie odpowiednie kroki.
Co więc proponujesz, Alonso? Żyć pod jarzmem tego szaleńca?
Juan de Salas ma żołnierzy,
ale my mamy za sobą mieszkańców.
Możemy podnieść bunt i go obalić.
Wasze zdrowie.
Sierżancie, w lesie są Indianie.
Pod każdym kamieniem, i za każdym drzewem.
Ale jest pani kobietą wierzącą? Czyż nie?
Choć cudza śmierć powoduje ból, ale jest jak wiatr.
Nadeszła godzina.
A własna śmierć - jest jak woda.
Dosięgnie każdego.
I dla każdego będzie inna.
Nadszedł czas, by zająć się tobą, droga Juano.
Wszystko w porządku?
Cicho...
Isabel...
Kiedy powiem... rób to, co ja.
Do ataku!
Naprzód!
Teraz, Isabel!
Siadajcie na drugiego konia!
Ale bywa, że czyjaś śmierć
z korzeniami wyrywa duszę...
Diego!
...jak przeszywający ogień.
Tylko taka śmierć, podporządkowuje sobie wszystko.
Diego...!
Tłumaczenie: nkate
na podstawie napisów Íris i Ludmiłki:) z mundolatino.ru
Wspomóż nas i zostań członkiem VIP, by pozbyć się reklam z www.OpenSubtitles.org
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.