All language subtitles for Psy 2 - Ostatnia Krew (1994) AI.BluRay.1080p.10bit.AC3.x265

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian Download
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
en English Download
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish Download
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish Download
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Hej, człowieku! Nie masz tam za mało światła?

Chodź, coś ci pokażę.

Chcę, żebyś to sfilmował.

Uważacie nas za pozbawionych kultury dzikusów, co?

A ja na przykład 9 lat uczyłem się łaciny.

Zrób klasyczne ujęcie, żebym był w samym środku kadru.

Zabili mi syna.

Kręć to.

Nasza robota.

Załatwiliśmy ich człowieku, jak za porucznika.

Kręć!

Niech będzie pochwalony Pan nasz, Jezus Chrystus...

Przechodziłem koło "Szeherezady" i zobaczyłem biedną kobietę.

Żal mi się jej zrobiło. Powiedziałem, żeby poszła ze mną do Ryśka.

Rysiek ma melinę. Całkiem niedrogo bierze.

Piliśmy z nią i Ryśkiem.

Potem ona mówi, że ma dzieci. Pytam, czy duże.

Mówi: "Jedno ma 4,5 roku, drugie 2 lata".

Miałem pieniądze, co dostałem, jak wychodziłem, więc dałem.

Pomyślałem, niech kupi dzieciom pomarańcze.

Akurat się Wigilia zbliżała.

Ja potem wchodzę do starego Mordziatego,

też ma melinę, tylko droższą,

patrzę, a ta kurwa pije z nim wódkę.

Mówię: "Dałem ci pieniądze na pomarańcze.

A ty z pijakami wódkę pijesz?"

Tak jak stałem, tak ją jebłem młotkiem.

Ze łba nie było co zbierać. Wyrwałem "chwasta".

Jednego zapalę.

W więzieniu bali się ze mną pod celą siedzieć.

Jeden się chwalił, że niczego się nie boi.

Pytam go: "Niczego się nie boisz? A papieża?". Bo w ja Boga wierzę.

Mówi, że jakby go dopuścili to by go zajebał.

Pytam: "A gdybyś miał dziecko?"

Odpowiada, żeby na żywca do drzwi przybił gwoździem.

Pomyślałem: "Po co taki człowiek żyje?" Wyrwałem "chwasta".

Później o tym zameldowałem.

Skończysz jutro. Niemożliwe. Jutro mnie nie będzie...

Panowie! Panowie!

Zostawiłem papierosy!

Papierosy!

Franz!

Cześć! Nie poznajesz mnie?

Axel Rose!

Waldek Morawiec. Nowy!

Cześć! Chodź, wsiadaj!

Kupę lat. Cztery, nie?

Wyszedłeś za dobre sprawowanie? Za dolary brata z Nowej Zelandii.

Kurna! Ale się cieszę!

Wiesz, ta twoja Angela do Paryża wyjechała...

Jedziemy! Życie stygnie!

Paszport proszę.

Pan zgasi papierosa.

Proszę bardzo.

Urząd Ochrony Państwa. Radosław Wolf?

Tak.

Jest pan zatrzymany do dyspozycji prokuratora.

Weź to, Nadiu.

Masz adres i klucze. Spodoba ci się. Ale ja chcę mieszkać z tobą.

Ja na razie zamieszkam na Rakowieckiej.

Zgaś papierosa.

Nie rzucaj go, nie rzucaj. Moja mama tu sprząta.

Jakby to nie były panewki, to bym dał radę.

Wszystko umiem przy nim zrobić. To dobry wóz. Rzadko się psuje.

Nie szkodzi. Lubię pchać busa pod górę.

Patrzcie, dzieci. Tatuś wrócił.

Daj spokój. Samochód mi nawalił.

Gdyby nie panewki, to bym sam zrobił.

Bieniowi się wytłumaczysz. Trzy razy dzwonił.

Na lotnisku miałeś być? Cicho! Kolega z więzienia wrócił.

Jezus Maria! A mówiłeś, że z zagranicy.

A może wolisz materac dmuchany? Wystarczy.

Za co pan garował? Co to jest? Wynocha stąd!

Pracy też ci nie załatwili? Załatwili.

Nowy, nie słyszałeś? Strajk! Beze mnie!

Co?! Zaliczkę wziąłem.

Ty, kurwa, łamistrajku!

Proszę za mną do gabinetu! Natychmiast!

Nie potrzeba nam tu łamistrajków ani kryminalistów!

Zwalniam pana, panu Radku.

Wiem, że prowadzi pan zaciąg do armii serbskiej.

Mam nadzieję, że prokuratura nie umorzy śledztwa przeciwko panu.

Następnym razem porozmawiamy dłużej niż 48 godzin.

Nic pan nie powie?

W Stanach mówiłem: Pierdol się sam, ale chyba pan to robi co dzień.

Nie te lata. Ale potrafię sobie poradzić z takim gnojem jak ty!

A czy pan je, czy roztrząsa?

Czego?!

Nie mogłem! Panewki mi nawaliły. Dobra, dobra, Waldek.

Będziesz się tłumaczył mojemu następcy. Biorą mnie w ministry.

Wujas! Może lepiej, że nawaliłeś na lotnisku.

Przejedziesz się gdzieś.

Szefie, przywieźli Wolfa.

Niech wejdzie.

- Gdzie byłeś? - Coś mnie zatrzymało.

- Policja? - To nic takiego, załatwię to.

Piękna robota, XVII wiek.

Wiesz, że stawką jest 20 mln. Uważaj.

Nie przegraj tego.

Bądź spokojny, możesz na mnie polegać jak na Zawiszy.

Jak na kim?

Musisz zwerbować pewnych ludzi, którzy nie mają problemów z policją.

- Nie tak jak ty. - Załatwię to.

- Wiesz gdzie? - Wiem.

Dobry wieczór. Pan Radosław Wolf mnie zaprosił.

Bardzo proszę. Pan pozwoli.

Witaj, Franz. Poznaj Nadię.

Nadiu, to jest Franz Maurer. Mój najdawniejszy przyjaciel.

Dzwoniłem do pierdla, a potem do huty.

Po co?

Podziękować, że mnie nie wydałeś w śledztwie, żeby pomóc i się napić.

Tylko mineralną. Po wódce widzę wszędzie pluszowe zabawki.

Litr wyborowej i ogórki!

Pluszowy pingwin.

Wiesz, za co cię szanuję, Franz? Jesteś gość.

Ty nie mógłbyś być ani szpiegiem, ani kapusiem, ani złodziejem.

Z tobą można: albo tak, albo tak.

Albo mnie zabijesz, albo będziesz ze mną pracował.

Nie zabiję cię... Obiecuję, Radek.

Nigdy cię nie zabiję. Zabiłbym ostatniego...

przyjaciela.

To prawda. Innych już zabiłeś. Należało im się.

Są ludzie, którzy nie rozumieją,

że nie można rżnąć dziewczyn swoich kumpli.

To się może udać przez miesiąc, pół roku.

Kiedyś dopadnie ich sprawiedliwość.

Nawet pięć lat, ale w końcu zapłacą.

Wiesz, kto to jest?

To chude, czarne?

Nadia. Pluszowa.

To jest zdobycz wojenna. Zdobyłem ją w Sarajewie.

Kupiłem ją za skrzynkę whisky.

Chcesz, sprzedam ci ją po tej samej cenie.

Hmm...

A ona? Co ona?

To jest mój jasyr.

Wiesz, co się tam dzieje?

Gdybym jej tu nie przywiózł, toby jej implantowali płód owcy.

Kiedyś przyprowadziliśmy jeńców do obozu.

Tam na wartowni stała taka micha pełna oczu.

Były równo poukładane jak ostrygi.

Spytałem komendanta, po co to tu stoi.

Mówi, że tak jak rejestrują jeńców, to tak stoi, żeby robiło wrażenie.

A Sawczuk pyta, czy te oczy im się nie psują.

Powiedział, że nie, bo mają codziennie nowe.

I że nie przyjmie naszych jeńców, bo jest już po 16.00.

Twardy facet.

Komendant? Nie, Sawczuk.

Panowie coś jeszcze zamawiają?

Skrzynkę whisky?

Franz. Będziesz jadł?

My wczoraj...

Ten tego?

Cztery razy.

Jesteś pewna, że to byłem ja?

W trąbę chcesz? A Wolf?

Jesteś mu winien skrzynkę whisky. Nie zależy mu na tobie?

Spytaj go. Macie spotkanie.

Jak było?

Wszystko jest legalne.

Sawczuk ma kontrakt na 40 tys. kałasznikowów do Albanii.

Razy 500 dolców za sztukę - to 20 mln.

Pojedziemy trzema ciężarówkami. Ty, ja i ktoś trzeci.

Pomożesz mi go znaleźć. Wchodzisz?

No.

To 25. Do końca zarobimy po 300... Mniej więcej.

Masz kogoś, kto pojedzie jako trzeci?

Miło cię widzieć, Waldziu.

Kapitan Stopczyk i major Walenda. Myślał, że nie żyjemy.

Mam dla ciebie dwie wiadomości. Złą i złą.

Pierwsza - zostaliśmy twoimi przełożonymi.

Ale nie na długo. Druga jest taka, że zostajesz przeniesiony.

Zgadnij, gdzie?

Powiedz tylko słowo, a koniec z przyjaźnią.

Stopczyk i Walenda wrócili? Po czym poznałeś?

No jedź! Co jest? Sajgon?

Ile urlopu ci się należy? 11 dni. Franz odczep się, dobra?

Mam żonę w ciąży i trójkę dzieci. Muszę zarabiać.

Załatw sobie prawo jazdy na ciężarówkę z przyczepą.

A po... Po 300 milionów.

Po ile? Wołają jakiegoś "barana".

Myślę, że chodzi im o ciebie.

Ubierz się ładnie. Jak ty?

To nie elegancja, to żałoba.

No! Aleś se pan narobił!

Panie Maurer, Wolf mówił, że kupił pan od niego broń

i w czasie procesu zachowywał się pan bardzo dyskretnie.

Wie pan, że Wolf odpowiada za pana głową.

Zdaje się, że pan chciał coś powiedzieć.

Chciałem zapytać o deklarację końcowego przeznaczenia.

Skąd go wziąłeś? Płynął rynsztokiem? Nie, stał na skrzyżowaniu.

Mam deklarację, broń jest przeznaczona dla Albanii,

jest zgoda Ministerstwa Obrony i zarządzenie MSZ-u.

Zechce pan przejrzeć dokumenty?

Jeśli się dogadaliśmy, jutro ruszacie do Radomia po próbne egzemplarze.

Ma pan broń, panie Maurer?

Nie.

A może zadzwonić na policję, żeby dali wam obstawę?

Jest pan pewien? Da.

Liczę na pana, robi pan doskonałe wrażenie.

Zabił pan już kogoś?

Nie.

Myślę, że zostaniemy przyjaciółmi.

- A pan ma przyjaciół? - Nie.

Tak jak pan i może właśnie dlatego.

Jedź z nimi! Co?

Stasiu...

Chcesz, żebym ich inwigilował? I Franza?

Dla Franza wziąłeś urlop z uczciwości?

Nie... Franz był 4 lata w więzieniu.

- Franza, którego znałeś, już nie ma. - Stasiu!

Czego się, kurwo, drzesz!

- Stasiu! - Już idę!

Codziennie czekam na szczegółowe raporty.

Uważaj. Franz to morderca.

Morderca...

Prawa! Dziesięć w środek.

Lewa...

Dziesięć w środek!

To tylko tarcza.

Nowy! Masz zapałki?

Sprawdź bagażnik! Sprawdziłem!

To jeszcze raz!

Chłopaka na posyłki sobie znajdźcie! Drugiego?

Był taki Kaniewski, który pracował w hotelu.

Też miał kłopoty z panewkami. Kupił dużego fiata i...

Sawczuk nas zabije! Jeszcze jakieś pomysły? Kawa? Deser?

Zjadłeś najwięcej, to się teraz nie przypierdalaj!

To był twój pomysł! Odwal się!

Sawczuk nas zabije, będę miał spokój!

Franz!

Pojechał na Katowice, 10 minut temu!

Ja to załatwię! Skurwysyny... Co załatwisz?

Ten... samochód! Umiesz?

Co? Dobra! Tego bierz!

Dobry jest? Każdy bryczkę robi w 5 sekund!

Nowy!

160! Mówiłem, że nie pójdzie 200...

Jezu! Cud, że żyjemy! Może jeszcze szybciej?!

A jak zjechali z trasy? To leżymy!

Dopiero jak Sawczuk się dowie.

Jest! Na parkingu! Po prawej!

To nie nasz.

Ej, to nie nasz!

Kiełbasa.

Uwierzyłbyś, że faceci wożą kiełbasę sześćsetą?

Sawczuk cię nie zabije. Ja to zrobię.

Każdy się może pomylić. Powiedz to tym z rożna.

Może trzeba było zabezpieczyć im ten ruszt? Bo ich okradną.

Czego się do mnie przyssaliście?! Wleczesz się, zamiast się ścigać!

Zamknij się albo sam prowadź! Co jest? Szkoda czasu!

Gdzie stoisz, baranie?

Wolf, to nasz!

Na ziemię, kurwa, bo cię zajebię!

Twarzą do gleby! Ręce na kark!

Co to jest?!

Jezu, co teraz zrobimy? Zakopiemy ich!

Oszalałeś, Wolf! Chciałeś ich podwieźć do autobusu?

Nie pozwolę ich pozabijać! Co z wami jest?!

Kto mówi o zabijaniu? Zakopiemy ich żywcem.

Gdzie byliście? W Radomiu.

Nie myśl, że znajdziesz lepsze dojście do Sawczuka...

Nawet się nie zbliżam do jego dupy. Dokumenty... I pośpiesz się!

No ładnie! Ukradliśmy samochód, pobiliśmy niewinnych ludzi.

Złodziei zostawiliśmy nago w lesie!

Postrzeliliśmy człowieka z nielegalnie posiadanej broni!

Czego jeszcze, kurwa, ode mnie chcesz?!

Zostaliśmy bandytami. Jestem policjantem służby drogowej!

Na urlopie.

Czego ode mnie jeszcze chcesz?! Lepiej zobacz, z kim gadają.

Nie znam go. Jak on to przewiezie? Ma bagaż dyplomatyczny.

Jeśli to Polak, można sprawdzić w MSZ, kto dziś wyjeżdżał.

Z takim ryjem kim on może być? Tajem?!

Wujas, mówię ci, że to Sarzyński.

Najpierw pokazali mi dokumenty z jego podpisem.

Widziałem go dziś na lotnisku. Franz go poznał?

Gdy Sarzyński był szefem resortu, Franz siedział w pierdlu.

A może przenieśli cię, żeby ukręcić łeb dochodzeniu.

Walenda i Stopczyk palcem nie kiwną.

Tak sądzisz? Jestem tego pewien!

Chyba prowadzimy dochodzenie przeciwko własnemu departamentowi.

A to już lekko zalatuje... trupem.

Stopczyk.

Dobrze wyglądasz, Franz. Utyłeś na państwowym wikcie.

Walenda, miło mi panią poznać.

Co zamawiacie? To samo.

Cztery wódki i colę.

Jak tam? Interes robię.

Co ci potrzeba? Teczki Sarzyńskiego.

Oryginał czy ksero?

Może być ksero. Chcę przeczytać, nie lustrować.

Sto! I coś na gościa nazwiskiem Wolf.

Panie kapitanie, ja nie jestem kapusiem. A my nie jesteśmy łapówkarzami.

Mamy sprawę Wolfa w spadku po Bieniu. Musimy coś z tym zrobić.

Umorzyć. Tak po prostu się nie da.

150. Nie, Franz.

Nie chodzi o drobne. Nas jest dwóch.

200. Zgoda.

Czemu nie rozmawiasz ze mną? Czasem coś mówię.

Chcesz mnie tylko do łóżka? Nienawidzisz kobiet.

Drogo mnie kosztują. Dałem za ciebie skrzynkę whisky.

Zakochałam się, gdy cię zobaczyłam. W Wolfie też się zakochałaś.

Też, gdyby nie Wolf,

zdechłabym wyskrobując z siebie serbskie bachory.

Ledwo uciekłam.

W telewizji Jugosławia jest daleko. Nie dla mnie.

Zimno.

Cześć. To ja.

Poznałeś?

Dla mnie to też zaskoczenie.

Co robisz?

To miło.

Przyjdę do ciebie.

Dawaj! Dawaj! Co się stało?

Kobieta chciała mi głowę urwać.

To po to mnie wyciągasz?!

A zresztą, polej.

Wiesz, jak trudno myśleć, że kobieta to też zwierzę.

Takie samo, jak...

córka psa.

Suka. Suka.

To dlaczego jesteś z nią?

Bo cztery lata byłem w więzieniu.

A tu mam dupę i mieszkanie...

co nam Wolf wynajął.

Nie chcę cię wkurzać, ale widziałem "Vogue" z Angelą na okładce.

Bardzo ładnie wyglądała. Aha...

"Vogue" - taki magazyn. Wiesz, z Angelą.

Przecież byłeś z nią.

Waldziu, weź ty się odpierdol ode mnie, co?

Ty nigdy nie znajdziesz porządnej kobiety.

Tak, bo szukasz w rynsztoku.

Ja Mariolkę zapoznałem w bibliotece.

Tak? Tak.

A dziewicą była? Żebyś wiedział, że była.

A jak z nią...

Wiesz, jak się poznaliśmy to była... Potem się pokłóciliśmy.

Przestań! To jest moja żona.

Żona.

Żona.

Wódki chcesz? Chcę.

Cześć. Ale ładnie wyglądasz.

Zawsze dobrze robi mi spacer.

Idę już!

Bo mi stara znowu będzie brzęczeć.

Trafisz sam? Pewno!

Nie poszłam do niego. Spacerowałam.

Mówisz, że nie pamiętam, jak to było pierwszy raz.

Za dużo pijesz.

Na trzeźwo świat jest nie do przyjęcia.

Co?

Nie mogliście przyjść do domu, zamiast tych pajaców przysyłać?

Spokojnie, panie majorze! Bo się pan zmęczy.

Bo mnie, kurwa, zdenerwował!

Jak na niego patrzę, zawsze mnie nerwy biorą.

Całe życie nie mogę się go pozbyć. Mogę wstać, czy będzie pan bił?

Gadaj z nim! Ja nie mam cierpliwości. No co jest?

Śledztwo jest umorzone, a akt Sarzyńskiego nie ma!

Weźcie połowę! Ja mu jednak pierdolnę albo każę zrobić to chłopakom.

Nie przez nas! A przez kogo?

Wysłałem po akta sekretarkę. Uciekła z forsą na wypłaty.

Mam się śmiać?

Mnie przenieśli do Olsztyna za tę sekretarkę.

- A on na emeryturę wcześniejszą. - Co tu gadać, tu trzeba lać!

Z jakiej partii jest ten Sarzyński? NSDAP? Zajmujesz się teraz polityką?

Nie! Bandytą mogę być, nie politykiem.

Nas udupili, a sekretarka zniknęła. Bo miała teczkę.

W mojej firmie zamordowali sekretarkę, a ja o tym nie wiem?

Co on pierdoli? Kto ją miał zamordować?!

Pan sprawdzi, dokąd Sarzyński wybrał się w podróż służbową.

Sprawdź w rozkładzie lotów! My mamy usta powyżej poziomu gówna.

Nie gadamy z gnojem! Chodź, Tadziu!

Nic nie obiecuję.

Jest? Nie ma, ale zaraz wróci.

Jak było?

Pytasz tylko wtedy, kiedy robię to z innymi.

Lubię konkurencję. Jak było? Wspaniale.

Kłamiesz. Pewnie, że kłamię.

Cześć! Spóźniłem się? A może jestem za wcześnie?

Słuchaj... Wolf zaraz powinien przyjechać.

Franz! Znów samochód się zepsuł. Chodź, może mi pomożesz.

Czekamy na ciebie, a ty tu! Przyjechałem trochę wcześniej.

Obejmij mnie. Mam brudne ręce.

Wolf mówi, że wyjeżdżacie. Na dwa dni do Terespola.

Będzie mi ciebie brakowało.

Robiliście już interesy z Rosjanami? Nie.

Ty musiałeś, pracując w motoryzacji. Jasne! Bardzo mili ludzie!

Daj mi tę torbę, Franz! Znowu jedziemy po próbną partię?

Nie! Po pieniądze! Są trochę winni Sawczukowi.

Odbierzemy je. Zawieziemy do Warszawy do banku, a Sawczuk otworzy konto.

Ile? 21 milionów dolarów.... w gotówce.

Wiec może lepiej to weźcie.

Na wypadek, gdyby Rosjanie nie byli tak mili jak twoi znajomi.

Gdy to załatwimy, to reszta jest łatwa jak kobiety.

Jak wchodzimy?

Myślicie, że coś nam grozi?

Może niech lepiej nam dadzą tę forsę przelewem na konto!

Jeden czeka w samochodzie z zapalonym silnikiem.

Zgadzam się.

Ja wyjdę z bronią. Ty się witasz.

Ilu ich będzie? Nie wiem. Ze dwóch i księgowy.

Franz!

Powodzenia!

Dzień dobry! Gdzie mieszka pan Jakuszyn?

- Wyjechał. - A gdzie jest portier?

Jan? Poszedł do sklepu po chleb.

Stiopa, a może panowie chcą pogadać z ojcem Jakuszyna?

- On ma ojca? - Tak, tu na I piętrze.

- Panowie Polacy do kogo? - Sawczuk nas przysłał do Jakuszyna.

Jakuszyn! Nie ma tu takiego.

Poczęstuj się pan.

Ja tylko szampan i kawior.

- Od kogo jesteście? - Od Sawczuka.

Aha, Wolf, byliśmy razem w Sarajewie.

Tak jest, towarzyszu pułkowniku.

Wchodźcie!

Wybaczcie, to miejsce nie jest dobre na spotkania z przyjaciółmi.

Oto pieniądze,

a wieczorem zapraszam na wódeczkę do Novotelu.

Liczcie!

- Wolf, masz dobrych ludzi? - Tak.

- Ile tu jest? - 21 milionów.

Jak powiedziałeś? Kawior i szampan, tak?

Powiedz, Polak, chciałeś mnie zabić?

Nie lubię Ruskich.

Nikt z was nie lubi Ruskich.

Nawet ci, co lizali nam dupy nienawidzili nas.

Trudno kogoś kochać w takiej pozycji.

- Byłeś kiedyś w Petersburgu? - Tak, kilka razy.

Czy nie jest tam pięknie?

Gdyby wpakować tam miliard dolców,

- byłoby pięknie jak w... - Jak w Paryżu.

- Tam nie byłem, tam jest pięknie? - Jak w Petersburgu,

wszędzie są bogaci Ruscy.

Wszyscy Ruscy są bogaci?! Nie, Polak.

U nas ludzie zarabiają po 2$ i żyją w nędzy.

Myślisz, że nie chciałbym być uczciwy.

Serce mi pęka, że jestem typem spod ciemnej gwiazdy.

Ale to nędza jest największym złem.

Zadzwoniłeś do Sawczuka, że wszystko w porządku?

Nie, zadzwonię o północy.

Pamiętasz tego porucznika, który bawił się granatem?

Nie było mnie wtedy w Krainie.

Sawczuk wepchnął mu ten granat do gardła, wybijając przy tym

wszystkie zęby, a potem wyciągnął zawleczkę. Z nim nie ma żartów!

Wiem, wszyscy o tym wiedzą.

Masz kobietę?

Prawdziwą, nie taką jak te dziwki?

Taką, żeby kochała, czekała, rodziła dzieci?

Nie.

Nie. Mam taką na...

- Masz? - Mam!

To wypijmy za nią. Jak jej na imię?

Nadia.

Mam córkę Nadię, przepiękna dziewczyna.

Gdy miała 15 lat, ciągnęli ją na modelkę do Nowego Jorku,

- ale jej nie puściłem. - Poznasz mnie z nią?

Nie, Polak, ona nie dla takich jak my, to porządna dziewczyna.

Pij.

Waldemar Morawiec. Swieta.

Drink?

Jezu, ale mnie łeb... Mili ludzie, tylko za dużo piją.

Zamknij się! Przestań mnie podkurwiać!

Nie krzycz! Stul pysk, kurwa!

Usiądź, leżysz jak wydymana kurwa!

Czego się czepiasz? Jeszcze się pytasz, gnoju?

Miałeś, kurwa, nie pić i pilnować 21 mln pierdolonych dolarów!

Miałeś ich nie spuścić z oczu! A nie urżnąć się i dymać małolaty!

Co się przychrzaniasz! Zginęło coś?

Położyłem torby pod nią, to jak mogły zginąć?

Miałeś pilnować tych pieniędzy, a nie na nich rżnąć!

To była zwykła dziwka!

Nie na moich pieniądzach! Ta twoja ile ma lat? Jedenaście?

Ona nie jest jego! Nie wpierdalaj się, bo coś powiem!

To mów! Stul pysk! Kurwa!

Przestraszyłeś się, że mu powiem! Co mi powiesz?

Co ty mi tu, kurwa, pieprzysz! Wytrzeźwiej! Ale i od tego nie zmądrzejesz.

Po prostu masz syf zamiast mózgu! Co zrobisz, gdy się Franz dowie?!

Czego się dowiem?! A co, kurwa, myślisz, że mu zależy?!

Na czym mi, kurwa, zależy?!

Kupiłem ją za butelkę whisky, a sprzedałem za karton.

I tak przepłacił?

Kupiłem ją i jest moja! Twoja?! Nie rozśmieszaj mnie!

Rżnie się z nim, kiedy ty stoisz za drzwiami!

Gadamy przed domem, a ona ciągnie mu.

A ten bydlak zarzuca mi, że się przespałem z 16-letnią kurwą!

Miałeś pilnować pieniędzy! Ty!

Co on - pijany?!

Franz! Bierz forsę i skacz!

Bierz, kurwa, forsę i skacz!

Jedź dalej! Za zakrętem zawsze stoją gliny!

No i co im powiem?! Skacz, Franz!

Nowy, kurwa mać! Na co czekasz?! Strzelaj!

Co? Strzelaj, skurwysynu!

Hans, idź z tamtej strony.

Wstawaj, jak chcesz żyć! Zostaw mnie!

Ja już nie żyję. Wstawaj, bo ci zapierdolę!

Odwal się! Dam se radę!

Stój!

Stać, bo będę strzelał bez ostrzeżenia!

Nie zabijaj!

Brać go!

Wolf!

Wolf, nie strzelaj, bo go zabijemy! Gdzie pieniądze?

Sawczuk was zabije!

Póki co to o niczym nie wie.

Powiedziałeś mu, że dostałeś pieniądze?

Wolf, to 21 milionów, starczy dla wszystkich.

Już jesteś trupem, znasz Sawczuka. Lepiej palnij sobie w łeb!

Nie szkoda ci młodo umrzeć?

Hans, co z tobą?!

W porządku, jeszcze zipie.

Wolf, gdzie forsa?!

- Zostawcie go! - Gdzie forsa, Wolf?

Nie zbliżajcie się do niego, bo was pozabijam!

Pokaż, jak to robisz.

Franz!

Franz! Nie zostawiaj mnie...

Wolf, nie pozwól im odrąbać mi ręki! Proszę, oddaj im te pieniądze!

Wolf, oddaj mi pieniądze!

Oddaj im pieniądze, bo mi odrąbią rękę! Kurwa, słyszysz?!

To tylko na początek, potem będzie druga ręka, a na końcu łeb!

Wolf, kurwa, oddaj pieniądze!

Czekaj! Ja mam pieniądze!

Franz! Stój, kurwa, bo cię zastrzelę! Puść go! Ja mam pieniądze!

On łże, ja mam pieniądze!

Pokaż, kurwa, jak masz!

Odrąbali mi kciuk... Franz, błagam cię. Oddaj pieniądze!

Franz wyskoczył z pieniędzmi. On je schował.

Kłamie, chce uratować rękę!

Rąb.

- Zostaw, bo go zabiję! - Jakuszyn, on nie żartuje.

Nie dotykaj go, to mój człowiek!

Ja nie żartuję, oddaj mi mojego człowieka, to ja oddam ci twojego!

Hans, czy Wolf ma pieniądze?

Nic nie widzę! Moje oczy!

Hans, spokojnie, czy Wolf ma pieniądze?

Niczego nie widzę!

Kurwa, Hans, kto ma pieniądze?

Człowieku! Powiedz, że Wolf nie ma pieniędzy!

Wpierw jego zarżnę, potem ciebie rozwalę!

Hans?!

Wolf nie ma pieniędzy, a ja nie mam oka.

Nowy!

Odrąbali mi kciuk! Odrąbali mi prawy kciuk! Boże!

Co ja zrobię bez kciuka?! Będziesz się trzepał lewą ręką.

Zdrowo oberwaliście. No, napijmy się.

Należy się wam premia. Przekaż to "Nowemu".

Jutro otwieram rachunek w banku, jesteście wolni, możecie odsapnąć.

Ty zostajesz u mnie.

Dziękuję.

Wieczorem finalizujemy kontrakt w Radomiu.

Towar na statek, a my mamy samolot do Aten.

A dalej?

Dalej, Tirana, na początek, a potem Kosowo i może Sarajewo.

- Po co mi to mówisz? - Traktuj to jak egzamin.

Jeśli się uda, Serbowie zamówią śmigłowce, czołgi, broń,

- to już miliardowy interes. - A jeśli Serbowie zwyciężą?

Będziemy dostarczać broń Bośniakom, Chorwatom, wszystkim.

Będziemy lepsi od Chińczyków.

Ludzie zabijali się od zawsze, z zazdrości, dla pieniędzy, sławy.

Dlaczego na tym nie zarobić?

Ty nie chcesz zarobić?

Ja

chcę spać.

Nie wiedziałem, że palisz. A wiedziałeś, że jestem mordercą?

Kogo zabiłeś?

Czterech czy pięciu Ruskich.

Zabiliśmy czterech ludzi, kurwa! Rozumiesz to, bydlaku?

Pierdolę, czy to byli bandyci, czy nie!

Zabiliśmy czterech ludzi! Kurwa!

A ty rano wstajesz i golisz się, to ja chyba mogę zapalić?

Nie goliłem się.

Tak? Co mi jeszcze powiesz? Zimno jest?

To premia za utratę zdrowia.

Tych czterech to ja zabiłem, bo inaczej obcięliby ci ten durny łeb.

Więc nie mów mi, kurwa, nic o zabijaniu...

Bo coś o tym wiem.

Nie mów mi, kurwa, co jest dobre, a co złe.

Zostaw to Sądowi Ostatecznemu.

Będę w piekle i co?

Tu jest tak dużo lepiej? Waldziu...

Nigdy nikomu nie rób krzywdy.

Zostaw to mnie.

Po co strzelałeś? Żeby mi było lżej?

Po co to wszystko?

Chcesz znać prawdę?

O co ja, kurwa, pytam? O kurs dolara?

Bo czekałeś na mnie, kiedy wyszedłem z więzienia.

Co ty - pedał jesteś?

Nie... Kolega.

Nowy? Kończymy załadunek i ruszamy za pół godziny.

Niech Bień stawia blokadę przed wjazdem na E-16.

Gdzie znowu?! Kto to był? Franz. Muszę iść.

Na wódkę?! Nie, kurwa, na dziwki.

Nigdzie nie pójdziesz! Daj spokój. To poważna sprawa!

Chcesz się rżnąć? To mnie rżnij! W domu masz!

Przestań! To nie są żarty! Puszczaj!

Franz nie ma racji. Wy nie jesteście złe, tylko bezdennie głupie!

Chwała Bogu! Zdążyłem! Później pogadamy.

Nie ma czasu! Ta broń jedzie teraz do Gdyni, a potem do Jugosławii!

Miałeś rację! Nie miałem racji.

Miałeś! Nie miałem.

Mają lewe papiery! Ta broń trafi do Sarajewa!

Nie masz racji.

A wy... Dokąd jedziecie? A pojedziesz z nami?

Chodź! Prześpisz się trochę!

Wiecie, że ta broń trafi do Sarajewa!

Wszyscy mają to w dupie, bo wzięli za to 20 milionów dolarów!

Wypuśćcie go dopiero rano!

Mała zmiana planów.

Przypilnuj przeładunku. Muszę z kimś pogadać.

Oleg, tutaj!

Jak? Wszystko gotowe? Tak, panie kierowniku!

Ruszaj! To nie zaprzęg! Zawiadowca musi...

Ruszaj tym dyliżansem, bo ci łeb rozpieprzę w kawałki!

Nie rób głupstw. Dzieci masz? Prawie dorosłe.

Myśl o nich, nie o gierojstwie. Ruszaj!

Co jest?!

Co się dzieje?!

Sukinkot! Oleg!

Rozumiesz? To jedź!

Ty głupi, kurwa, jesteś, czy co?! Mam cię zabić, żebyś zrozumiał?

Rzuć tę łopatę! Tylko nie we mnie!

Gdzie jest hamulec?

To... albo to!

Wysiadaj pan! No już!

Zwariowałeś?

Nie wiem.

Jak szyja?

Wykrwawię się na śmierć. A ty?

Będę żył. Sawczuk cię zabije.

Zadzwoń do Nadii. Niech nas stąd zabierze, zanim się wykrwawisz.

Wiesz, Franz, szkoda mi ciebie.

To jest nas dwóch.

Pomóż Wolfowi. Da sobie radę.

Dzięki.

Franz, chcę być z tobą. Rozumiesz?

On zdycha! Rusz się! Będziesz ze mną?

Będę. Idź już!

Jestem dyplomatą, przedstawicielem demokratycznej Rosji.

Ja jestem nikim. Wyrywam tylko "chwasty".

Nie rozumiem.

"Chwasty" - co przeszkadzają żyć drugim.

Mam immunitet dyplomatyczny.

Współpracuję z waszym rządem i to legalnie, oficerze Franz.

To mój kolega jest oficerem, ale on nie może cię złapać,

bo stracił kciuk i nie może chwytać.

Krótko.

Kto cię kupił?

Też myślę, że każdy ma swoją cenę.

A jaka jest twoja?

Chciałem, żeby taka jedna mnie... kochała.

Nie rób tego. To ma być egzekucja. Nie chcę cię zabijać w samoobronie.

Dlatego, że nie podobają mi się newsy w telewizji.

I wiesz... Myślę, że to jest twoja wina.

Moja śmierć niczego tu nie zmieni.

Wydaje ci się, że jesteś taki dobry,

ale to tylko dlatego, że ja jestem taki zły.

Beze mnie jesteś niczym.

Ty to ja, jak niebo i piekło.

Bóg i Szatan, dobro i zło. Tak było i będzie zawsze.

My albo oni.

A jeśli Boga nie ma, to co z ciebie za szatan?

Franz! Franz!

Franz, proszę cię! Wstań!

Rozejść się!

No już, kurwa, co jest? Krwi nie widzieliście!

Do tyłu!

Franz! Odłóż broń! Nie!

Kurwa! Rzuć broń! Nie!

Rzuć broń, Franz!

Nie! Nie!

Rzuć!

Gdzie?! Kurwa!

Stój! Stój! Mówię ci!

Stój, kurwa!

Stój, bo cię zajebię!

Komisarzu! Na trzy, cztery... Spierdalać wszyscy! Już!

Cofnąć się! Na dół!

Ja cię nie puszczę, słyszysz?

Błagam cię, Franz!

Bo strzelę!

Franz, przecież ja nie mogę cię puścić! Rozumiesz?

Jeszcze jeden krok!

Ani kroku, bo cię zastrzelę jak psa! Franz!

Ja nigdy do nikogo nie strzelałem.

Dalej się nie ruszę. Będziesz musiał mnie zabić.

Zejdź! Nie!

Zabij go!

Odłożyć broń!

No już! Kurwa! Wypierdalać!

Wy idźcie już, co?

Przecież nie ma na co patrzeć.

To tylko... łzy... się... ze mnie leją.

Tak? Nowy?

Franz?! Gdzie jesteś?

Coś tak jakby w raju.

Czekaj! Zaraz!

Sawczuk wziął od Ruskich 21 baniek, a za broń dał 20.

Gdzie reszta?

Nowy, mam kłopoty z Nadią.

Zakochała się w moim bracie. Dobra, co zrobisz?

Chyba mu ją sprzedam za dwie skrzynki whisky.

Ty, Franz. Wtedy w hotelu, jakbym cię nie puścił...

strzeliłbyś?

Czekaj. Niech się zastanowię...

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.