Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Przeżuwacz
/Dzikie zwierzęta są zagrożone.
/Przez kłusowników i brak pożywienia...
/To jest nieludzkie.
Oficerze Park! Informował pan już centralę?
Spokojnie, to tylko zwłoki!
Czemu na nasz posterunek zawsze trafiają takie mięczaki?
Oficerze Park!
Może pan stąd po prostu wyjść.
Co za chory drań
rozkopuje grób i kradnie zwłoki?!
Czy w trumnie było coś wartościowego?
Tylko pierścionek z 14 karatowego złota.
- Co, do diabła? - Cholera!
Pochowaliśmy go ledwie dwa dni temu...
Miał jakichś wrogów?
Nie.
Co to?
Twój ojciec musiał kochać czapki, skoro zabrał jedną do grobu.
Major League Basketball, proszę pana.
- Dowód rzeczowy nr 1. - Tak jest.
Jakieś wieści z centrali?
Mają pełne ręce roboty. Detektyw zjawi się dopiero wieczorem.
Zaginięcie zwłok najwyraźniej nie jest priorytetem.
Nie szanują naszego wiejskiego posterunku!
Chodźmy spisać pańskie zeznanie.
- Jeśli zezna pan nieprawdę... - Tak, wiem.
- Zostanie pan aresztowany. - Chodźmy już!
Skąd pan pochodzi?
Z USA.
- Nie mówi pan po koreańsku? - Nie mówię.
Daj... daj mi. Prawo... jazdy!
Niech to szlag.
- Puszczaj! - Wsiadaj!
Puszczaj! Spadaj!
Jest pan pijany, prawda? Proszę prawo jazdy.
Dobra robota.
Nazywam się Jang. Jestem prokuratorem w Seulu.
Prawo jazdy proszę.
Spieszę się. Będziemy w kontakcie.
Głupcze!
Nie gap się na mnie!
Masz ze sobą prawo jazdy, Min?
Jazda bez prawka! Tutaj!
Puszczaj!
Jazda po pijaku jest zła, nie?
Tak.
Idziemy.
Nic nie zrobiłem! Draniu!
Co?
Ty gnojku! Jak śmiesz się na mnie gapić!
Ty skurwysynu!
Ty draniu!
Puszczaj!
Stój, dupku!
Wracaj tu!
- Dzień dobry. - Witam.
Kolejna szamotanina?
Chodź tutaj, zjesz zupkę z torebki.
Znowu zdrapki?
Nie, teraz przerzuciłem się na grę.
Co mówił kapitan?
Wyglądał na wkurzonego.
Ktoś zadzwonił i powiedział, że wlepiam za dużo mandatów.
Czy to w porządku, by policjant obrywał?
Mogą mnie wywalić.
To głupota.
To twój ostatni tydzień w Seulu. Zluzuj.
Co masz na myśli?
Co? Kapitan ci nie mówił?
O czym?
O tym, że przenoszą cię na wieś?
Jako drugą opcję wpisałeś "gdziekolwiek".
To był żart.
/Na zdrowie!
/Idealnie!
/Miastowi zapłacą 3 razy tyle,
/jeśli powiesz im, /że nie używałeś nawozów sztucznych.
/Dobrobyt to jest to!
/Miejscowi dorabiają się na sprzedaży produktów po zawyżonych cenach.
Ale co ze mną?
Śmiało, nakładaj.
Wygląda na świeżą!
Parzy!
Libido!
Dupa nie libido! Usmażę się próbując to zjeść.
Cholernie świeża!
Projekt rolniczy jest twój.
Dam ci 3 km kwadratowe sadu za twoją ciężką pracę.
- To na pewno podnosi libido? - Oczywiście!
To czemu odnoszę wrażenie, że się ze mnie nabijasz?
Myślisz, że możemy na tym zarobić?
Miastowi mają sporo forsy!
Możemy rozparcelować działkę i czerpać z tego dochód.
Gorące źródła, pole golfowe, a teraz grunty uprawne.
Reszta miejscowych burzy się, że mamy specjalne względy.
Chodźmy do miasta się napić.
Cholernie gorące!
Sam-mae-ri - wioska bez przestępstw
Pan sołtys!
Wypił pan kilka butelek, prawda?
Kapitanie Yoo! Jedzie pan z nami do miasta się napić?
Wciąż jestem na służbie.
Tu nie ma przestępstw. Jedźmy w jakieś miłe miejsce.
Naprawdę?
Słyszałem dziś o tej sprawie w górach.
- Sprawie? - To nic takiego.
Jakiś głupiec wykopał zwłoki i zwiał!
A niech mnie!
Badam tę sprawę. Bez obaw.
Poziom ekonomiczny miasteczka wzrasta.
Kilka plotek i miastowi tu nie przyjadą.
Proszę to załatwić po cichu.
Skoro jest pan zajęty sprawą, to napijemy się innym razem.
Jedziemy.
Zawsze musi podważać mój autorytet.
Tutaj!
Prosimy o kolejny talerz głowizny.
Spakowany?
- Tak, ale... - Ale co?
Pomyśl tylko.
Przeprowadzka na wieś z ciężarną żoną i chorą matką.
Cholera.
Napij się.
Gdy jest się młodym
to praca w takim miejscu jest dobrym doświadczeniem.
Obserwujesz ciągniki i chodzisz na ryby.
To lepsze niż zepsucie w Seulu.
Stary, jestem zazdrosny.
Cholera.
Co się stało?
Myślałem, że złamałem ząb.
Co to?
To świński kieł!
Wygląda na to, że masz szczęście.
Dziadku!
Dziadku!
/Wnuczka
Co to było?
- Nie żyje? - Jeszcze żyje.
Co robimy?
Zabierzemy ją do szpitala.
Zaczekaj!
I tak już po niej.
No i co z tego?
Prowadziłem po pijanemu, bez prawa jazdy.
Chcesz ją tu po prostu zostawić?
W takiej sytuacji pasażerowi również stawia sie zarzuty.
Wiedziałeś o tym?
Przepraszam. Siedź spokojnie, mamo!
Muszę wracać do domu.
- Puszczaj! - To moje!
Przepraszam.
Mamo, zostaw go!
Nie zapomnij spłukać.
Proszę zawrócić.
Natychmiast!
Zawracaj!
Na miłość boską! Co ty wyprawiasz?
Sam-mae-ri 11 km
Soo-ryun!
Jane Goodall
Co?
/Soo-ryun!
Co?!
Znalazłeś coś?
Chodź tutaj!
Tam...
To tylko jakieś czasopismo.
Hej, mały.
Jak ci na imię?
Duk-goo.
Co rysujesz?
- To list. - List?
Makrele, góry, świnie...
A to wygląda jak wiedźma.
Co robisz, skarbie?
Nic.
Znowu piszesz list do kosmitów?
Nie.
Mamusia mówiła ci, byś nie zostawiał dziecka samego.
Przepraszam, proszę pani.
Mówiłam ci, żebyś mówił do mnie "mamusiu"!
"Mamusiu"! Powtórz!
Mamusiu...
Właśnie tak... "mamusiu".
Dostaniesz za swoje! Już po tobie!
Wszyscy faceci są tacy sami!
/Wiecznie nieposłuszni!
Proszę nie zwracać na nich uwagi. To dziwna rodzina.
Mieszkał ze swoją babcią znachorką w górach.
Ale po jej śmierci, ta wariatka zaczęła się nim opiekować.
- Myśli, że jest jego matką. - Naprawdę?
Ale ona go bije.
To niezbyt normalne.
Jest pan nowym policjantem?
Tak.
Jestem sołtysem Sam-mae-ri.
Witam. Nazywam się Kim Kang-soo.
A ja Park Man-bok.
Pana żona to prawdziwa piękność.
To moja matka.
Naprawdę?
Mam nadzieję, że spodoba się tu panu.
Dziękuję.
Gdzie mieszka kapitan policji?
Kapitan Yoo?
Wszyscy są na ranczu, pracują przy sprawie.
Sprawie?
Obserwowaliście dzikie zwierzęta?
Nasza praca dotyczy zmian środowiskowych i ich wpływu na dziki.
O której znaleźliście ciało?
Około 10:00 rano.
Zeszłej nocy byliście pijani i nic nie pamiętacie?
Tak, całkowicie odpłynąłem.
Wiecie, co wam grozi za fałszywe zeznania?
Nie, co?
Aresztowanie.
Rozumiem...
- Znaleźliście coś? - Tak!
Psiakrew!
To wszystko?
Szczątki są porozrzucane po okolicy.
Będziemy musieli je zebrać za dnia.
Przez całe 10 lat służby nie widziałem tak zmasakrowanego ciała.
Jutro wrócisz nad grób.
Tak jest.
Kapitanie!
Może pan z rana pozbierać szczątki?
Kto? Ja?
- Oficerze Park! - Tak?
Słyszał pan? Pozbiera pan jutro resztę.
Nie powinien być pan bardziej pomocny?
Jest pan sławny w centrali.
Z jakiej racji?
Proszę to zrobić osobiście, kapitanie.
- Tak jest. - Kapitanie Yoo!
Panie sołtysie.
Co się dzieje?
Morderstwo w naszej wiosce, nareszcie.
A niech mnie! Porąbana?
W weekend mamy wizytę z Seulu.
- Kto to? - Ach, on.
To oficer Kim, przeniesiony z Seulu.
Oficer Kim Kang-soo melduje się...
To zbędne.
Ale kapitanie...
Razem z oficerem Parkiem zbierzecie rano pozostałe szczątki.
Tak jest.
Myślałeś, że będziesz tu tylko obserwował ciągniki
i łowił ryby, co?
Słucham?
Mam rację, prawda?
Jak pan widzi, to nie jest spokojna wioska.
- Idziemy, oficerze Park! - Tak jest.
Cholerny obornik! Dzień dobry!
Witam.
Przepraszam, nie znoszę tego.
Nie ma sprawy. Możesz później umyć nasze buty?
Jasne.
Cholera, ale smród.
Skończyłeś raport?
Właśnie kończę.
Czemu tak długo?!
/Książkę piszesz?!
Skończyliście zbieranie szczątków?
Tak jest. Przekazałem je do autopsji.
Pozbieraliśmy je z samego rana.
Ofiara nie została zidentyfikowana,
dlatego zacznij sporządzanie listy osób zaginionych,
póki nie zadzwonią technicy.
Tak jest.
Kto jedzie ze mną na autopsję?
Ja pojadę.
Nie pojechał pan na miejsce zbrodni, prawda?
Pojechałem.
O której?
O której pan wstał?
Nie pojechał. Wiedziałem.
Panie Chun! Dziś ma pan egzamin strzelecki?
Nie. Słyszałem, że ofiarą była kobieta.
Mogę zobaczyć kto to?
Po co?
Moja wnuczka nie wróciła do domu!
Naprawdę?
Właśnie mieliśmy jechać.
Niech pan z nimi jedzie.
Idziemy.
- Do widzenia. - Idziemy.
Detektyw Shin. Czy to sprawa o zabójstwo?
Tak. Pochodzi z rozkopanego grobu.
Rany nie zostały zadane nożem ani piłą.
Są zbyt poszarpane.
W takim razie czym?
Coś ostrego, w taki oto sposób...
rozerwało ciało na kawałki.
Były dwie ofiary?
Dwie?
Ten palec należy do starszej osoby.
Ale ten fragment głowy do kogoś około 40-tki.
W dodatku jest mniej nadpsuty.
Musieli zginąć w różnym czasie.
To nie jest sprawka człowieka.
Dokonało tego zwierzę.
Tylko górskie zwierzę może zadać takie rany.
Jakie zwierzę?
Nie mam pewności.
Ale to z pewnością robota zwierzęcia.
Naprawdę...
dużego.
/Zajmiemy się waszymi produktami,
/jakby były nasze.
Dbamy o wasze zdrowie produkując zdrową żywność.
W dodatku więcej zarobimy dzięki sprzedaży bezpośredniej.
To interes korzystny dla każdej ze stron.
Śmiało!
Dziękuję.
/Mówi pan, że powinniśmy
odwołać weekend rolniczy z powodu tego morderstwa?
To może być zbyt ryzykowne. Nic jeszcze nie wiemy.
Zwariował pan? To czas żniw!
Nie możemy teraz odciąć dojazdu w góry!
Tylko na kilka dni, póki nie rozwiążemy sprawy.
To zrujnuje rok ciężkiej pracy!
Skoro jest niebezpiecznie, to czy policja nie może stać na warcie?
Stać na warcie?
W porządku.
Trzymajcie to w tajemnicy przed resztą wioski.
Jeśli to się rozniesie, miastowi powyjeżdżają!
Rozumiemy się?
Dobra robota.
- Dobranoc. - Do zobaczenia.
Cholerny drań podważa mój autorytet.
- Oficerze Kim. - Tak?
Staniecie jutro na warcie z Parkiem i pozostałymi.
Tak jest.
Ale ja mam jutro wolne.
- Oficerze Kwon? - Tak jest!
Przynieś mi pałkę z magazynu.
- Nie, chwileczkę! - Tak jest!
Co powiedziałeś?
Ależ kapitanie!
Jak śmiesz?!
- Kapitanie! - Przynieś pałkę!
Spokojnie.
Puszczaj!
Dorwę cię!
/- Niech się pan uspokoi! /- Kapitanie!
I ty nazywasz siebie gliną?!
- Detektywie Shin? - Tak?
Myśli pan, że to zwierzę, jak twierdzi Chun?
Nie wyglądało, żeby żartował.
To niemożliwe.
Ludożerne zwierzęta? W tych czasach?
Nigdy nic nie wiadomo.
Świat jest zwariowany.
Zamierza pan się odlać?
- Przy okazji... - To ja też.
Na pewno mogę się u pana zatrzymać?
Oczywiście. I tak mieszkam tylko z żoną.
Myślałeś, że będziesz mógł tu czytać książki i chodzić wędkować?
Ostatecznie wlepiać mandaty kierowcom ciągników?
Dośc już z tymi ciągnikami!
To nie tak.
Witajcie...
Co, do diabła?
Po prostu chodź.
Prędzej!
Zaczekajcie na mnie.
Znasz ją?
Później ci opowiem.
- Czemu ona za nami idzie? - Mieszka w sąsiedztwie.
- Przepraszam, że tak niewiele. - Grunt, że smaczne. Dziękuję.
Naprawdę ci smakuje?
/- Mamo! /- Ty dziwko!
/Ukradłaś mi jedzenie!
- Mamo. - Ty dziwko!
- Zeżarłaś moją porcję! - Mamo, ona jest w ciąży!
/Przestań!
Przestań! To twoja matka!
Mamo, przynosisz mi wstyd!
Nie możesz robić tego, /czego naprawdę chcesz?
/Zamknij się!
Zawsze robisz to, co ktoś ci rozkaże!
Nawet w podaniu napisałeś "gdziekolwiek"!
Cholera jasna!
/Dokąd idziesz? /Oddaj mi moje jedzenie!
Nie przeszkadzaj sobie.
Lubisz żreć, samolubie?
Ile misek już opróżniłeś?!
Mamo, proszę!
/Nie prosiłam o buta!
Miastowi mają świra na punkcie zdrowej żywności.
- Smaczne. - Mówię poważnie.
Co to?
Nie wiem.
Nigdy czegoś takiego nie widziałam.
Zbierajcie świeże.
Coś nowego?
Nie. Znalazł pan jakieś poszlaki?
Nie, żadnych.
Oczywiście, że nie. Jest pan z Seulu.
Jak się pracowało w Seulu?
To było istne piekło.
Racja, to nie miejsce do życia.
Ludzie są niemili.
Dorastałem w Daejeon, w mieście oświaty.
To dość spore miasto.
Przy okazji, słyszałem, że urodził się pan w '78.
Ja jestem z '77.
No i?
Może moglibyśmy darować sobie formalności?
Poza tym, mam tu dwuletnie doświadczenie.
Brzmi zachęcająco.
- Hej. - Tak?
Chcesz zginąć?
To się zamknij.
/- Jae-eun! Nie! - Co to?
- Mamusiu! - O nie!
- Niech nam ktoś pomoże! - Co się stało?
Coś ją ugryzło. Nic ci nie jest, skarbie?
Nie ruszaj się. Już dobrze.
Już dobrze.
Nic ci nie będzie.
To był jakiś jadowity wąż.
Jedźcie do szpitala.
- Żmija? - Co się dzieje?
Zabierzcie ją do szpitala, szybko!
- Krzyż mnie boli! - No już!
- Tutaj. - Nic jej nie będzie!
Proszę przysłać pozostałych!
Nie jest jadowity.
- Zwykła żmijka kukurydziana. - Jest jadowity!
- Nie machaj tym wężem! - Cholera!
Spójrz, radiowóz. Mam nadzieję, że nic się nie stało.
Ja również.
Chodźmy już. Robi się późno.
Jeszcze kilka, kochanie.
Po co? Żebyś mógł je jej dać?
Przestań. To nieprawda.
Jak możesz się uśmiechać?!
Daj spokój, wiesz, że cię kocham.
- Zawołaj Seo-hyun! - Ok.
/Seo-hyun!
Chodź do tatusia, księżniczko.
Co to było? Tylko nie znowu!
Co się stało?
Tam! Mój mąż!
Proszę współpracować i nie przekraczać taśmy.
/Niebezpieczeństwo /Zakaz wstępu!
Wróćcie do domów, zaryglujcie drzwi i nie obawiajcie się.
Co z naszymi zbiorami, skoro nie możemy wejść na pole?
Dajcie nam kilka dni na rozwiązanie sprawy.
Jeśli teraz nie zbierzemy żniw,
to nasza fasola i kukurydza się zmarnują!
Racja?
To przeze mnie...
To wszystko moja wina.
Moja jedyna wnuczka...
Co to za górskie zwierzę, o którym pan mówił?
- Dzik. - Dzik?
Dziki nie pożerają ludzi.
Góry zmieniono w pola golfowe,
a kłusownicy wybili większość zwierzyny!
Dlatego dziki zaczęły rozkopywać groby.
Zasmakowały w ludzkim mięsie.
Jeśli to prawda, to może być naprawdę nieprzyjemnie.
Łowcy najęci przez pana Gwaka przyjeżdżają jutro.
Ma pan zamiar siedzieć i się przyglądać?
Moje przeczucie się sprawdziło.
No co ty.
Widziałeś to przecież!
Tak, ale...
Wiem, że tym razem się pojawi.
Wróćmy tam choć raz, proszę.
Soo-ryun, daj spokój.
Opublikujemy to i narobimy sztucznego szumu.
Czas przestać się mazać.
Zamierzasz się ożenić?
Soo-ryun, proszę!
Tylko ten jeden raz.
Tym razem może nam się udać!
Pójdziesz ze mną, prawda? Masz.
Ok.
Na pewno go znajdziemy!
Głupia! Co to ma być?!
Przepraszam.
Nie możecie być odrobinę ciszej?
- Przepraszam. - Nie zwracaj na nie uwagi.
Naprawdę jesteście zbyt głośno.
Przepraszam, już będziemy cicho.
- Widzisz? Po prostu pijmy. - Ok.
Czekajcie.
Głupi sukinsynu!
Ty zdziro!
- Puszczaj! - Nic ci nie jest?
Znowu ty!
/Puszczaj!
/Nie możecie się napić w spokoju?! /Przestańcie!
/Podczas weekendu rolniczego w Sam-mae-ri
/miało miejsce okropne zdarzenie. /Dzik zaatakował mężczyznę.
/Jako, że w całym kraju
/ataki dzików się nasilają
/wymuszono, zakrojone na szeroką skalę, /polowania na te zwierzęta.
Łowca Baek!
Dawno się widzieliśmy, panie Gwak.
Zbyt zajęty zarabianiem szmalu, by zapolować na jelenie, co?
Dziękuję za przybycie.
Kim oni są?
Zaprosiłem ich. To doświadczeni łowcy dzików z Finlandii.
Poznałem ich, gdy byłem tam na szkoleniu.
Są naprawdę dobrzy.
Finlandia? Witam!
Jestem sołtysem Sam-mae-ri.
Nokia! Nokia!
Co?
Xylitol! Xylitol!
Guma? Hyva! Hyva!
- Co ty pierdolisz? - Spokojnie.
Czekaj!
On nie żuje gumy.
Szybko się z tym uwiniemy, więc rozpalajcie grilla.
Mickey! Mighty!
20 centymetrów. Jest kurewsko ogromny!
To dzik czy niedźwiedź?
Waży pewnie powyżej 300 kg.
Nie.
Dużo więcej niż 300 kg.
Myślisz, że się dziś pojawi?
Wszędzie rozłożyliśmy przynęty. Pojawi się.
Zaufaj mi.
Baek.
Muszę się odlać.
Zauważyłeś coś?
Szybko, załatwmy go.
Szybko, ruchy!
Jest tutaj!
Jest tutaj! Idź zobacz! Szybko!
- Sama idź. - Prędko!
Pospiesz się!
/Tam!
/Tutaj!
Uważaj na siebie!
Nie!
Tutaj! Szybko, ruchy!
Tędy!
Dorwaliśmy go!
Zdejmijmy go.
Hasta la vista, baby!
O mój Boże. Zadziwiający.
Pozwólcie, że wam przedstawię morderczego dzika!
Raz, dwa, trzy!
Niesamowity, prawda?
Osoba, która schwytała tę bestię, jest najlepszym łowcą w kraju...
Pan Baek Man-bae!
Powitajcie go oklaskami!
Szkolił się w Finlandii...
Przepraszam.
To pan był bohaterem dokumentu "Łowca", prawda?
Tak...
Poproszę autograf.
Proszę tutaj podpisać.
Proszę pana! Szmat czasu.
Baek Man-bae...
Słyszałem, że prowadzi pan sklep na południu.
Był pan w tamtych stronach?
To tylko mały sklepik.
Taki legendarny łowca marnuje się w takim miejscu...
Załatwić panu pracę w Stowarzyszeniu Łowców?
Nie ma takiej potrzeby.
Uparty jak zawsze.
- Czy to ten? - Nie.
Upolowali go w pobliżu miejsca zbrodni.
Spójrz na jego zęby!
Prawdziwy zabójca wciąż grasuje w górach.
Ciszej. Dziennikarze usłyszą.
Sprawa rozwiązana.
Jeśli to wydarzy się ponownie, weźmie pan odpowiedzialność na siebie?
Skończ z tymi bzdurami.
Już poszło w wiadomościach. To koniec.
- Dobra robota. - Do widzenia.
Co, jeśli nie?!
Wszyscy mówią, że to ten!
Nawet jeśli to nie koniec,
poniesie pan odpowiedzialność za straty, jakich dozna miasteczko?
Co pan wyprawia?!
Straciłem jedyną rodzinę, jaka mi została - moją wnuczkę!
Życie ludzkie jest warte więcej niż ziemniaki!
W porządku! Niech pan mnie puści!
Macie otworzyć dziś szlak dla wszystkich!
Słyszał pan, kapitanie?
Proszę pana?
Na początek otwórzmy mu brzuch.
Potrzeba 3 dni na strawienie czegokolwiek.
Już dobrze.
Może się poruszyć, jeśli trafi się nieodpowiedni nerw.
Nie robiłem tego od 10 lat...
Zjadł nawet deser i popił kawą.
Połknął w całości.
To czasopismo znalezione w pobliżu zwłok pańskiej wnuczki.
Podzielili się zdobyczą.
Co?
Samiec przyniósł zdobycz i podzielił się nią.
Więc zabójcą jest "mąż" tej lochy?
Cholernie wesoła parka, co?
Wróci do wioski.
Pozamykajcie wszystkie magazyny.
Najpopularniejszy zespół undergroundowy,
który sprowadził pan Gwak, by uczcić schwytanie dzika!
Przedstawiam wam, Love Space!
Sam-mae-ri jesteście tu ze mną?
Sam-mae-ri jesteście tu ze mną?
/Tak!
Gotowi? Zaczynamy!
Widzę pierdolone rączki w górze!
/Jesteś miejskim włóczęgą!
/Ja jestem gangsterem!
/Gangsterem dla panienek!
/Oddaj mi swe serce!
/Wiesz, kim jestem?
Hej, Man-bae?
Skąd ta smutna mina?
Za mało ci zapłacili?
Pieniądze to nie wszystko, stary.
Coś mi chodzi po głowie.
Ukrywasz coś, prawda?
Głupcze! Zostaniesz ukarany za złe czyny!
Zamknij się!
Dobra, dobra. Aleś ty podły...
Prawdziwy zabójca wciąż grasuje w górach.
Musimy się do niego dobrać przed łowcami!
Taka bestia nie istnieje!
Pomyśl logicznie!
Daj sobie spokój.
Dać sobie spokój? Teraz?
Straciliśmy 3 lata na ten projekt!
/Oto wskazówki, /jak przeżyć spotkanie z dzikiem.
/Po pierwsze, nie krzyczymy /ani się nie ruszamy.
/W przeciwnym wypadku /dzik może zaatakować.
/Nie odwracamy się do niego plecami, /tylko patrzymy mu w oczy.
/Nie okazujemy strachu.
/Jeśli mamy ze sobą parasol, /otwieramy go i chowamy się za nim.
/Uzna go za kamień i zignoruje.
/Dziki mają bardzo słaby wzrok...
Dziki naprawdę mogą pomylić parasol z kamieniem?
Kto zabiera parasol w góry?
To nonsens.
Dzik naprawdę może zaatakować dom cywila?
To możliwe.
- Musi być teraz bardzo głodny. - No to mamy kłopoty.
Centrala myśli, że sprawa jest już zamknięta.
Kontaktowałeś się z nimi ponownie?
Kazali mi przestać się wydurniać i wracać.
Ale dwoje ludzi nie żyje!
Nie możemy nic zrobić. To nie jest przypadek morderstwa.
Oczywiście, że jest!
To raczej katastrofa naturalna.
Naprawdę pan się tam wybiera?
/Bez względu na wszystko
/Zawołaj mnie w potrzebie
/Przyjdę do ciebie o każdej porze
/Jeśli ktoś inny mnie zawoła /to się zastanowię
/Lecz jeśli to będziesz ty, /zjawię się bez względu na wszystko
/Ponieważ kocham cię bez pamięci
/Moja miłość do ciebie jest na szóstkę
/Przepłynę Pacyfik i Atlantyk
/Jesli mnie zawołasz, /zjawię się bez względu na wszystko
/Ponieważ kocham cię bez pamięci
Odsuńcie się!
Co się tu, u diabła, dzieje?!
Zabarykadować bramę!
Pozwól mi wejść! To rozkaz!
Wpuść mnie! Przepraszam za wszystko.
Odsuń się!
Z drogi!
Nie strzelaj!
Rusz się!
Oficerze Park!
Oficerze Kwon!
Rzućcie mi linę!
Pomóżcie mi!
/Wioska bez przestępstw
Mamo!
/Przyrzekam być lojalnym i oddanym /wobec kraju i jego mieszkańców.
/Chronić i służyć społeczeństwu
/oraz pilnować porządku.
O co chodzi, oficerze Park?
Dzik zabójca właśnie atakuje halę.
Tam jest moja matka!
Nie ma potrzeby, byś przyjeżdżał.
Ochronię Sam-mae-ri.
Co się stało?
Dzik zaatakował halę. Wezwij wsparcie!
Ok.
- Man-bae wiedział. - O czym?
Mi-young!
Nic ci nie jest?
- Jesteś ranna? - Nie.
- Co z dzieckiem? - Nic mu nie jest.
- A z mamą? - Jest cała.
Boże, miej litość.
Panie, ulecz rannych...
- Co się stało? - Nie jestem pewien.
- Nic ci nie jest? - Przeżyję.
To kolejny dzik, prawda?
Oficer Park, ten drań...
Gdzie on jest?
Tam...
Wszystko w porządku?
Tak.
- Panie sołtysie? - Tak?
- Widział pan Gwaka? - Poszedł zapłacić dziesięcinę.
- Do kościoła? - Tak.
- Widział pan dzika? - Tak.
Ile ich było?
Jeden był tutaj, później wtargnął drugi i...
- Dwa dziki? - Nie, jeden!
Jeden dzik...
Czemu to tyle waży?
Widzieliście moją paczkę papierosów?
Otwieraj!
Otwieraj, natychmiast!
Co ty tam robisz?!
Dzik...
Już jest po wszystkim! Wyłaź!
Nie mogę mówić stąd?
Wyłaź i wszystko opowiedz.
Też musiałeś się nieźle przestraszyć.
No wyłaź.
Wszedłem tu, by odpędzić dzika...
Więc w pojedynkę przegoniłeś dzika?
- Tak. - Jakieś ofiary?
Chwycił jedynie pieczonego dzika i nawiał.
Durne bydle nawet nie wiedziało, że to jego krewny.
Myślisz, że to zabawne?
- Nie, proszę pana. - Zabierz kapitana do szpitala!
- Sun-bae! - Moje plecy!
Sun-bae!
Ostrożnie!
Nie martw się o mnie!
Doczekam twojego ślubu.
Wyjdzie z tego?
Zwariowałeś!
Wiedziałeś, prawda?!
Wiedziałeś, że wyczuje lochę i przyjdzie!
Nigdy nie trzęsłem się ze strachu przed zwierzyną,
w całej mojej 20-letniej karierze.
Przez ciebie cała wioska mogła zginąć!
To ty nauczyłeś mnie, że aby upolować trzeba ryzykować.
Nigdy nie uczyłem cię, byś posuwał się do tak nikczemnych czynów!
Już zapomniałeś?
Zapomniałeś, jak ukąsił mnie wąż i umierałem?
Powiedziałeś, że poszukasz ziół, i mnie tam zostawiłeś!
Wystawiłeś mnie na przynętę.
To ty mnie oszukałeś i zostawiłeś!
Ludzie już tacy są.
Jedz i zostań zjedzonym. Oszukany...
Jedz i zostań zjedzonym.
Najpierw zostaniesz zjedzony.
Wspomnisz moje słowa!
Zapłacisz za to!
/Man-bae!
/Co to za smutna mina?
/Nie smuć się. /Niedługo znowu sie spotkamy.
Ty też idziesz w góry?
Kapitan Yoo jest w szpitalu. Kto inny ochroni wioskę?
Ulżyło mi.
Nie pozwól mamie wychodzić i pozamykaj drzwi.
Dobrze.
Wrócę wcześnie.
Pilnuj mamy, twardzielu.
- Tatuś niedługo wróci. - Co ze mną?
Nastaw buźkę.
Mogę iść z wami?
Jesteśmy zajęci, panienko.
Proszę? Muszę uwiecznić dzika na filmie!
Pozwól jej iść.
Co, jeśli coś się tam wydarzy?
Wracaj, panienko.
- Do widzenia. - Ja muszę iść!
Muszę go sfilmować! Proszę, zabierzcie mnie.
- Panienko! - Czekaj!
- Idź już. - Muszę sfilmować dzika!
Nie utrudniaj mi tego!
Idź już, uparta babo.
Pewnie ma swoje powody.
W połowie drogi stoi stara chata.
Rozbijemy tam obóz i trochę się rozejrzymy.
Sama przynęta będzie strasznie ciężka.
Trafiłem go 3 razy, ale nawet nie poczuł.
Jego skóra jest twarda. Normalne pociski nic tu nie dadzą.
Co to?
Mój ojciec polował nim na niedźwiedzie.
Mosin-Nagant - rosyjski.
Nie, fiński.
Mamo!
Mamo!
Mamo!
Mamo!
Mamo!
- O co chodzi? /- Mama gdzieś zniknęła .
Co? Szukałaś jej?
/Szukałam, ale nigdzie jej nie ma.
Mówiłem ci, byś jej pilnowała! Coś ty robiła?!
/Zasnęłam.
/Man, zostań w domu! /Zaraz będę!
Mamo!
Mamo!
Widzieliście moją matkę?
Mamo!
Mamo!
Mamo!
Co się stało?
- Moja matka zniknęła. - Co?
Dzieciak sąsiadów mówił, że poszła w góry.
Wracasz z gór?
Poszedłem na górę za wioską, ale jej tam nie było.
- Zabierzcie mnie ze sobą. - Jedźmy w takim razie.
Czekajcie, jadę z wami!
To znowu ty?
Czemu tak się uparłaś?
Proszę, weźcie mnie ze sobą.
To niebezpieczne. Zostań tu. Zadzwonię, gdy go złapiemy.
Potrafię gotować i zapewnić rozrywkę.
Proszę, zabierzcie mnie.
Jak zamierzasz nas rozerwać?
Zabierz ją. Im nas więcej, tym weselej.
Dziękuję!
Podczas wojny rosyjsko-japońskiej
armia japońska rozpoczęła hodowlę świń mieszanych,
by mieć środki na finansowanie wojny.
Nowy gatunek dzików wypuszczono w górach.
Wzgórza szybko się od nich zaroiły.
Eksperymentalne dziki były agresywne i pożerały wszystko w zasięgu wzroku.
Niektóre osiągały wagę 480 kg.
Szarżując z pełną prędkością,
były w stanie przebić stal o grubości 10 cm.
Żaden czołg ani inny pojazd nie mógł się z nimi mierzyć.
Dokąd idziesz, synu?
- Proszę pani... - Chodź tutaj.
Więc cały czas podciągałeś jedzenie?
Mówiłam ci, by nie karmić dzika, to niebezpieczne!
Przepraszam panią.
Mówiłam ci, byś mówił do mnie "mamusiu"!
Mamusiu...
Właśnie tak! "Mamusiu".
Proszę pani...
Witaj! Szmat czasu.
Pamiętasz mnie?
Jestem nastarszym synem Chuna, łowcy.
Dzwoń w razie czegoś.
Co powiedziała?
Nadal się nie znalazła.
Myśl pozytywnie.
Rozstawiliśmy mnóstwo pułapek. Poczekajmy.
Tak, myśl pozytywnie.
Czemu tak ci zależy na schwytaniu tego dzika?
Słyszałeś o Jane Goodall?
Vidal Sasoon?
Nie, jest słynną zoolożką, która badała szympansy w Afryce.
Chciałam podróżować po świecie, tak jak ona.
Co to?
Sierść i łajno dzika.
Ma ponad 10 cm.
- Łajno? - Nie, sierść.
To znaczy, że jest dużo większy od tego, którego upolowaliśmy.
Łajno? Ohyda.
- To nie jest zwykły dzik. - Cięcie!
Okażcie więcej emocji.
Wyglądajcie na bardziej zaskoczonych.
Ok.
Proszę, więcej emocji!
Akcja!
- Spójrzcie na to! - Co to?
- Sierść i łajno dzika! - Niesamowite!
Ma ponad 10 cm!
- Łajno? - Nie, sierść!
O nie!
To znaczy, że jest dużo większy od tego, którego upolowaliśmy!
- Musi być wielkości słonia! - Bestia!
To nie jest zwykły dzik...
- O mój Boże! - Niesamowite!
To kara.
Dawno temu pewni rolnicy chcieli stworzyć tu pola.
By tego dokonać, podłożyli ogień.
W pożarze zginęło wiele zwierząt. Wtedy też zaatakował ogromny dzik.
Ostatecznie odeszli,
a na ich miejsce pojawili się łowcy polujący na dzika.
Poszedłem w ślady ojca i się tu wtedy zjawiłem.
Udało ci się wówczas upolować dzika?
- Ojcu się udało. - Jak?
Zastawił ogromną pułapkę z zapadnią przed wejściem do wioski.
Bardzo wielu łowców wtedy zginęło lub zostało rannych.
Kim z Bul-kyo został kaleką.
Mama!
Mama!
Bong z Shin-eui-ju stracił głowę.
A twój ojciec stracił oko.
Wtedy też ludzie przestali przybywać i góra pozostała nienaruszona.
Ta stara pułapka wciąż powinna gdzieś być w pobliżu rzeki.
Czym jest pułapka z zapadnią?
Dawniej używano jej do chwytania tygrysów.
Linka, kilka bali jako podpora oraz przynęta.
Gdy tygrys chwytał przynętę...
spadały ciężkie kamienie.
Co to ma być? Epoka kamienia łupanego?
Dupa nie pułapka.
Słyszeliście kiedykolwiek o kulcie Baek-baek?
Kulcie Baek-baek?
Wytworzył się, gdy Korea była pod rządami Japonii.
Przywódca kultu zabił 2000 swoich wyznawców.
Uciekł wymiarowi sprawiedliwości,
by ostatecznie popełnić tu samobójstwo.
Co było potem?
Gdy policja znalazła jego zwłoki...
została z nich tylko głowa!
Jego ciało zostalo pożarte.
Istnieje coś takiego jak ludożerny dzik?
'Horochoros Minor Chageni'
Mieszanie z innymi gatunkami może spowodować mutację DNA.
Ludożerne gatunki należą do rzadkości, ale istnieją.
Może ten dzik to właśnie taki mutant.
Mutant, którego nauka jeszcze nie poznała.
Właśnie tak.
Ale to nadal tylko dzik.
- Przerwał tę linkę? - Porwał przynętę.
Czai się na nas.
Czekaj!
Mamo!
- Możemy jeść nietoperze? - Oczywiście.
Proszę.
Świeże i mięsiste. Ciężko je znaleźć.
Są naprawdę zdrowe.
To pędraki. Świetna sprawa.
Jedzcie i idziemy.
Zabiorę mamę z powrotem.
Uważajcie na siebie.
Chcecie być kolejnym posiłkiem dzika?
Rozstawiliśmy pułapki dookoła.
Nie znacie drogi.
Zaczynasz wymiękać?
Nie, ale co z moją matką?
Może tu zostać do twojego powrotu.
Jest tu bezpiecznie.
To świetny pomysł. Dziękuję!
W takim razie ruszajmy.
Ta bestia tu spała?
Nie, łoś.
Czekaj.
To świeży ślad.
Jak świeży?
Ma z pół dnia.
Musi być niedaleko.
Chodźmy.
Ściągnijcie mnie!
Dałeś się złapać w pułapkę?
Ściągnij mnie, i to już!
Prędzej!
- Panie Chun? - Moja głowa.
- Cholerni kłusownicy. - Nic panu nie jest?
Oto i zapadnia.
Jest ogromna!
Wystarczająco duża, by schwytać słonia!
Jest w dobrym stanie! Wystarczy ją lekko podreperować.
Co to?
Czujnik połączony z GPS-em.
Dołożę odrobinę dynamitu, i powstanie mina kierunkowa.
Wygląda jak wyjęta prosto z filmu.
Nie schwytamy go w tak prymitywny sposób!
Czekaj i obserwuj. Zabiję go osobiście.
Śmierdzi! Ma raptem kilka godzin.
Tutaj!
To odciśnięty ślad.
Jego barłóg musi być w pobliżu jakichś 100 metrów.
Czym jest odciśnięty ślad?
Dziki udając się do barłogu na sen, stąpają na czubkach racic.
Nie miałem pojęcia, że tu jest jaskinia.
Myślisz, że tam jest?
Jaskinia jest większa niż myślałem.
Jeśli chcemy go schwytać, musimy tam wejść.
- Warchlaczki! - Cicho!
To nie piknik.
Wyszedł po pożywienie.
Rozstawmy pułapki przed jaskinią.
Są słodziutkie.
Ruszajcie się!
Chcesz je zabić?
- A co? Chcesz kolejnych bestii? - Nie, ale mimo wszystko...!
Weźmy jednego.
Po co?
Przyda nam się.
Musisz to robić?
Musimy je wykończyć na dobre.
Biedne warchlaczki.
Lepiej chodźmy! Co, jeśli wróci?!
Tędy! Szybko!
Jesteś cały?
Nie czuję tyłka!
- Nie wejdzie tu. - Przemyśl to!
Poczekajmy tu na niego.
Ponieważ zabiliśmy jego młode, przyjdzie po nas.
Jeśli się nie pojawi, powinniśmy wrócić do jaskini?
Prawdopodobnie poszuka nowej.
Z pewnością wróci.
Rana kiepsko wygląda.
Jeśli jej nie zdezynfekujemy, będzie musiał go odciąć.
Włóż mu to w usta.
Co zamierzasz zrobić?
- Powiedz, "A"! - Co ty robisz?!
Przytrzymaj go!
Co robisz?
Poczujesz ukłucie.
Cholera! Głupi staruchu! Parzy!
- Uważaj na język! - Cholera!
Sam byś tego spróbował! Cholera!
Naprawdę pan myśli, że odszedłem z powody pieniędzy?
Od początku nie pasowałeś na mojego ucznia.
Występy w telewizji...
drogie samochody, ubrania...
To wszystko okazało się bezużyteczne.
Jak pan powiedział, łowca powinien mieszkać w górach.
Tam jest jego miejsce.
Detektywie Shin.
Ile czasu zajęło panu awansowanie na sierżanta?
Blisko 10 lat.
Jak można dostać awans?
Myślałem, że to pana nie interesuje.
Może w przyszłości mógłbym kierować takim wiejskim posterunkiem.
Po tym wszystkim zamierza pan tu zostać?
Nadal jest tu lepiej niż w Seulu. Ludzie są milsi i w ogóle.
Czemu został pan policjantem?
By mieć za co żyć. To oczywiste.
Ale nigdy nie sądziłem, że będę ścigał dzika...
Nie tak to sobie wyobrażałem.
Jeśli nie możesz żyć według wyobrażeń,
układaj wyobrażenia pod swoje życie.
Czyj to cytat?
Sam to wymyśliłem.
- Dziwne? - Tak.
Co, do diabła?
Man-bae!
- Zastrzel go! - Strzelaj!
Chodź! No chodź!
Zaklinował się! Uciekajmy!
Ratujcie Man-bae!
Proszę pana!
Co mi się stało?
Proszę wstać! Szybko!
- Pociągnijcie za sznur zapadni! - Niech pan wstaje!
Idziemy! Prędko!
Co się stało?
Nie dam rady dalej iść. Idź beze mnie.
- Wstawaj! Nie mamy czasu! - Idziemy!
Nie!
Już i tak po mnie.
- Wstawaj! - Szybko!
Idźcie, bo zginiemy wszyscy! Będę was krył!
Zamknij się! Idziemy!
Po prostu wstań! Wstawaj!
- Wstawaj! - Zostaw go!
On nie da rady wstać.
Ruszajmy.
Mowy nie ma! Wstawaj! Idziemy!
Pospiesz się! Wstawaj!
Idziemy!
Uciekajcie!
/Uważaj na siebie, panienko.
Ten dzik wisi nam na ogonie!
Pozbądź się go!
Nie rób tego!
Zamknijcie się!
Zabije nas, a później uda się do wioski.
Oficerze Kim! Zabiorę go do wioski i wezwę wsparcie.
Ty odciągnij dzika.
Zaczekaj! Czemu ja?
Chcesz, żebyśmy zginęli wszyscy razem?
To twoja szansa na awans!
- Możesz dostać awans! - Ale...
Zastanów się.
Obiecujesz?
Idź! Myśl o swoim nienarodzonym dziecku!
Dobrze, zrobię to.
- Podnieś go w górę i biegnij! - Pójdę z tobą!
Czekaj!
Jeśli coś mi się stanie, przekaż mojej żonie, że ją kocham!
- Idź już! - Przekaż jej to!
Tutaj, draniu!
Co, u diabła?!
Głupia suka!
Pomóż mi!
Ściągaj spodnie!
Nie pozwól, by cię złapała!
Niech to szlag!
Kurde!
Nic ci nie jest?
Nie.
Pospiesz się!
Tędy!
Nie mam siły już biec!
To czemu ze mną poszłaś?!
Naciskaj!
Mocniej!
Naciskaj!
Szybciej! Szybciej!
Szybciej!
Nisko głowa!
Hamuj! Hamuj!
Uciekaj!
Nie widział nas?
- Poszedł sobie, prawda? - Bądź cicho.
Na górę, szybko!
Cofnij się!
Nie zdoła tu wejść, prawda?
Nie widzę go.
Będzie czekał na nas aż zejdziemy.
Detektyw Shin, a to drań!
Nie możemy pozwolić, by zniszczył wioskę!
To co robimy?
Zabijemy go.
Jak? Nie mamy żadnej broni!
Jest w górach. Musimy schwytać tego dzika!
Ta cholerna bestia zaatakowała halę!
Ale przeciwstawiłem się jej!
Następnie wyciągnąłem broń...
- Idźcie po niego! - Tak jest!
Baczność!
Jakieś wieści od Kima?
Jego telefon od wczoraj nie odpowiada.
Jak to jest możliwe
w Sam-mae-ri, wiosce bez przestępstw?!
Wskakuj na motor!
Bezużyteczny...
- Kapitanie Yoo! - Uciekaj, oficerze Park!
- Winda! - Co z nią?
Zapadnia!
Zapadnia?!
Weźmiesz młodego i zwabisz bestię pod windę.
Ja wejdę na górę.
Kiedy znajdziesz się pod nią, spuszczę windę i zmiażdżę dzika.
- Co, jeśli mnie też zmiażdżysz? - Wyskoczysz w ostatniej chwili!
Ok.
Uważaj.
Mam zejść na dół?
Ja pójdę na górę, a ty tędy.
Jak mam niby tędy zejść?!
- Załóż to! - Tu nie ma żadnej drabinki!
- Schodź, i to już! - Ale jak?
Pospiesz się!
Czemu to ja zawsze muszę robić za wabia?!
Wyczucie czasu jest ważne!
To szaleństwo!
Zeżryj to, draniu!
Właź na górę! Szybko!
Już prawie jestem!
Przygotuj się!
Pospiesz się!
Skurwysyn!
Nadchodzi! Przygotuj się!
Tam jest twój mały!
Jest pod windą?
Oficerze!
Jest pod windą?
Jest pod windą?
Mamy go! Spuszczaj! Szybko!
Tak! Dorwaliśmy go!
Udało nam się! Dorwaliśmy go!
Zapadnia zadziałała!
Czekaj. Może spróbować się podnieść.
Gdzieś tutaj powinien być młot.
Dynamit!
- Wysadźmy go przy pomocy tego. - Zaczekaj.
Gdzie ty idziesz?!
Po co go wyciągnęłaś?
On już nawet nie może chodzić.
Masz rację. Ma połamane nogi.
Cholera!
Wracajmy.
Centrala zajmie się resztą.
- Chodźmy. - Zaczekaj!
Powinniśmy zakończyć jego cierpienie.
Co?
Żeby była jasność, to ja go schwytałem.
Lont jest trochę krótki.
O nie! Uciekaj! Szybko!
Jak się czujesz? Zdenerwowany?
Sam nie wiem.
Początkowo tak.
- To chłopiec czy dziewczynka? - Chłopiec.
Mam nadzieję, że nie odziedziczy charakteru po żonie.
Dostałeś awans i urodził ci się syn. Musisz być szczęśliwy.
- Chyba jestem. - Pewnie, że tak.
- Mi-young! - Cześć.
- Witaj, skarbie. - Dobrze się czujesz?
Tak.
Dzięki Bogu.
- Gdzie maluch? - Nasze dziecko?
- Z matką. - Mamo...
- Przyszedłeś? - Pozwól mi go zobaczyć.
Tatuś tu jest.
- To twój tatuś! - Co to ma być?
Potrzymaj go, skarbie!
Wszystko w porządku?
Skarbie, nic ci nie jest?
Gdzie dzik?
Czym ty go wysadziłeś?
Cóż...
Później wam powiem.
Już im powiedziałam.
Nie mogłaś zaczekać?! Jeju...
Może zostaniesz łowcą?
Mowy nie ma. Prawie zginąłem.
Prasa szaleje.
- Czemu? - Nie mogą się doczekać wywiadu z tobą!
Chodźmy!
Dostanę awans, prawda?
Ponieważ nie jest to sprawa o morderstwo...
Kapitanie, mógłby pan pozbierać szczątki dzika przed zachodem?
Shin, słyszałeś detektywa.
Mam dziś wolne, kapitanie.
Przynieście mi moją pałkę!
Ale kapitanie!
Kto ostatni na posterunku ten gapa!
Co?
Gdzie ja jestem?
Dobrze spałeś, Duk-goo?
Kim pani jest?
Pani?
Mówiłam ci, byś mówił do mnie "mamusiu".
Wszyscy chłopcy są tacy sami.
Nazywaj mnie "mamusią".
"Mamusią".
Ma... mu... siu.
Mamusiu.
Głośniej!
Mamusiu!
Mamusiu!
Mamusiu!
Mamusiu!
Mamusiu!
Przepraszam, mamusiu!
Przepraszam, mamusiu!
Mamusiu!
Kocham cię, mamusiu.
.::Tłumaczenie - Chudy::. devilex@wp.pl
.::Koretka - techniacz::.
.::DarkProject SubGroup::. Dark-Project.org
KinoMania.org
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.