All language subtitles for Summer.1993.2017.1080p.BD.Remux.DTS-HD.MA.5.1.AVC-MONUMENT

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
en English Download
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Raz, dwa, trzy,

Baba Jaga patrzy!

Dlaczego nie płaczesz?

Jesteś martwa.

Śliczna sukienka.

Z Maroka, jak wiele rzeczy. Możesz ją wziąć.

Zagraj piosenkę Neus.

Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj.

I odpuść nam nasze winy,

jako i my odpuszczamy naszym winowajcom.

I dopuść nam ich winy...

Nasze.

Nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom.

I nie wódź nas na pokuszenie.

Ale nas zbaw ode złego.

W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego, Amen.

To pamiątka pierwszej komunii twojej mamy.

Tak będziesz się czuła bliżej niej.

I co wieczór odmawiaj Ojcze Nasz.

Lola, ty nie jedziesz?

Nie mogę. Za kilka dni cię odwiedzę.

Do widzenia, Frido.

Pa, Frido!

LATO 1993

Dziękuję.

Nie ma za co. Bądź silna.

Chcesz mleka?

Ciasteczek?

Wody?

Przyniosę ci piżamę.

Właśnie przyjechaliśmy.

Miałem do ciebie dzwonić.

Mamo, nie martw się.

Zaraz pójdzie spać.

Ucałuję ją od ciebie. Dobranoc.

Pa.

Podasz mi to?

Patrz, Frida!

Dzień dobry.

- Dobrze spałaś? - Tak.

Usiądź. Zrobiłam ci śniadanie.

- Słodzisz mleko? - Nie.

Wypij, a potem jeśli chcesz, możesz zjeść śliwkę.

Podasz mi to?

To?

Neus też nie lubiła mleka.

Jeśli nie chcesz, nie pij.

Esteve, ona musi pić mleko.

Nie wiem, czy dosięgniemy.

Zejdź już.

Widzę trzy.

Wystarczy.

- Wypiłaś? - Tak.

Chcesz śliwkę?

Esteve, ścisz, bo ogłuchniesz!

Jadłaś herbatniki?

- Ja tak. - Ja nie.

Wciąż się boisz?

Gabrielu!

Którą wziąć?

- Którą chcesz. - Dobrze.

Mamo, chcę siusiu!

- Może zrobić siusiu? - Oczywiście.

Weź jajka i wsadź do środka.

Uważaj, żeby się nie potłukły.

Marga?

Marga!

Frido!

Przydałby się deszcz.

Poproszę mniejsze kawałki.

Spaliło się 10.000 hektarów. Ewakuowali dwie wioski.

Ktoś zaprószył ogień papierosem.

Ludzie nie myślą.

Dzień dobry.

Czy to córka siostry Esteve?

Biedulka.

Żeby w tych czasach ludzie umierali na zapalenie płuc!

Myślałam, że zmarła na coś innego.

Poproszę polędwicę.

Teraz jest moją siostrą.

Dobrzy z was ludzie.

- Zostały kotlety? - Już daję.

Chcesz trochę szynki?

Jest pyszna.

Trzymaj. Urocza.

Co się mówi?

Dziękuję.

- Ile płacę? - Już mówię.

To Esmeralda.

Dostałam ją od mamy.

To Clory.

Od dziadka.

A ta Lucy.

Lola mi ja dała.

A to jest Dominó.

Nie możesz dotykać moich lalek, bo się zniszczą.

Obiecujesz?

- Wiesz, dlaczego tyle ich mam? - Dlaczego?

Bo jestem bardzo kochana.

Dają mi dużo prezentów.

Ale ty nie możesz ich ruszać.

- Obiecujesz? - Tak.

To Nancy.

Ja pójdę.

Feldespata się boi.

- W porządku? - Tak.

Nic się nie dzieje.

Czy gdy gaśnie światło żarówki eksplodują?

Nie. Po prostu wyłącza się prąd.

Frido, wszystko dobrze?

- Czy od tego może zapalić się dom? - Nie.

Zaraz przyjdzie tata.

Już jest.

Anno, nie dotykaj. Sparzysz się.

Frido, widzę cię. Nie drap się.

Wyjaśnisz, o co chodzi?

Swędzi cię?

Nie drap się więcej.

Jeśli nie powiesz, o co chodzi, nie pomogę ci.

Lok mi się skrzywił.

- Który? - Ten, nie widzisz?

Zaraz to załatwię.

Widzisz?

Pokaż.

Ten?

Lepiej?

A tak?

Chcesz sama? Trzymaj.

Jedziemy.

Jeszcze chwila.

Już. Świetnie.

Jesteś bardzo dzielna.

W szpitalu mówili, że nie będę miała więcej badań.

Ubierz się.

Margo, wejdź.

Potrzeba więcej badań.

W Barcelonie twierdzili, że jest zdrowa.

Z takim obciążeniem trzeba się upewnić.

- Kiedy otrzymamy wyniki? - Odezwiemy się, jak będą.

Nie martw się.

Co do wysypki.

Przepisałem lek antyhistaminowy.

Raz dziennie.

- Zawiąż buty. - Nie umiem.

- Nawet Anna umie je wiązać. - Ja nie.

Mamusiu, pobawisz się ze mną?

Jestem zmęczona.

Muszę odpocząć.

Boli mnie całe ciało.

Spytaj jeszcze raz.

Mamusiu, pobawisz się ze mną?

Bądź grzeczna, daj mi odpocząć.

Pobawisz się ze mną?

Tak bardzo cię kocham, że nie umiem ci odmówić.

W co się chcesz bawić?

Ty siedź tutaj, a ja będę kucharką.

- Przyniesiesz mi jedzenie? - Tak.

Dobrze.

Ładnie wyglądasz.

- Proszę. - Jeszcze nie zamówiłam.

- Poproszę frytki. - Jeszcze nie.

Tu masz menu.

Frytki,

oliwki

i przekąski.

Przygotuję je specjalnie dla ciebie.

Dziękuję.

Proszę.

- Dobre? - Zabójcze.

Kochanie, bardzo mnie boli. Później się pobawimy.

W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego.

Amen.

- Palisz? - Nie.

- Dokąd idziesz? - Co robisz?

Nic. Dokąd idziesz?

Do pokoju rodziców.

Prezent dla mamy.

Ucieszy się.

Daj go jej, kiedy tu przyjedzie.

Irene! Chodź!

Poznasz Fridę.

Bardzo ładnie. Zdejmę ci to.

Mogę się bawić?

- Wiesz, co się stało z moją mamą? - Tak.

Mój tata też umarł.

Frita się bawi!

Frida.

W porządku?

Irene! Nie dotykaj jej.

Co mówiłam?

To nic. Wszyscy cię usłyszą.

Dotknęłaś jej?

- To nic. - Nie wiesz na pewno.

Co się stało?

Mówiłam, żebyś jej nie dotykała. Chodź.

Anno, nie wchodź.

Nie baw się krwią.

Czy jeśli wrzuci się suszarkę do wody, to się umrze?

Nie, ale może cię porazić prąd.

Daj nogę.

Dmuchaj.

Już po wszystkim. Umyj ręce.

Dziewczynki, przynieście sałatę.

Z ogródka.

Ja przyniosę!

Nie, powiedziała do mnie.

Anno, niech Frida przyniesie. Na pewno wie, gdzie jest.

To nie jest sałata.

To kapusta.

Zaraz wracam.

Patrz, biedronka.

Ja miałam ją zerwać!

- Ja ją zerwałam. - Nie, ja.

Ja!

Nic się nie stało. Dzisiaj zebrała Frida.

Umyjcie ręce.

Jestem głodny!

Cześć tatusiu!

Anno, umyj ręce.

Zostaw mnie.

Nie mówi się tak do mamy.

Nie chcę.

Zanurkuję.

Dotknę dna wanny głową.

Widziałaś?

- Kto chce krokieciki? - Ja!

I ja!

- Jeszcze się kąpię. - Chodź.

Już późno.

Oddaj.

To tu nie było.

Ślicznie wyglądasz.

Opłucz ręce.

Dobrze.

Frido, odłóż mydło.

Nie mam swojego.

Masz. Tam.

Każda ma kostkę.

Znowu zanurkuję.

Dziadek!

Patrzcie, kto tu jest!

Chodź do dziadka! Aleś ty śliczna!

Patrz, co umiem robić!

Zeszczuplałaś. Je?

Patrz, co jeszcze umiem!

Jak przyjechaliście?

Zgaś to.

Autobusem.

Autobusem?

TEISĄ?

Frido, spadniesz.

Pociągiem do Girony, a potem autobusem.

Lola wie, że tu jesteście?

Nie było jej.

- Zadzwonię to niej. - Nie.

- Stęskniłaś się za nami? - Umiem się wspiąć!

Frido, spadniesz.

Patrz, co umiem.

To dziecko dziczeje.

Chodź do dziadka.

Patrz, co mi się stało.

Straszne.

Frido, zawiąż but.

- Zawiążesz mi? - Oczywiście.

Przecież umiesz.

Odpuść nam nasze winy.

I nie wódź nas na pokuszenie.

Ale nas zbaw ode złego.

W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego, Amen.

Co wieczór musisz się modlić za mamę.

Odeszła, ale pilnuje nas z Nieba.

Bardzo cię kochała.

Razem z twoim tatą robiła dużo głupstw,

ale cię kochała.

A to co?

Boli i bardzo się drapię.

Lola!

Jak się masz, kochanie?

Angie!

- Jestem prawie wyższa od ciebie. - Coś takiego!

Zjedzmy kolację.

Co robimy?

Lek nie działa.

- Ten lekarz jest sprawdzony? - Tak.

Przywiozę wam coś z Barcelony.

Moglibyśmy wpadać w niedziele.

- Chciałabyś? - Tak!

To długa podróż, ale warto.

Nie wiem...

Ustaliliśmy, że zaczekamy z odwiedzinami.

Chyba najwyższy czas, nie uważasz?

Naturalnie.

Ciężko nam.

- Lola nic nie mówi, ale... - Nie mieszaj mnie w to.

Mówiłam ci, co Neus napisała w liście.

To kwestia prawna.

W jakim liście?

- W jakim liście? - Usiądź.

Ta moja córka była bezmyślna. Zawsze podejmowała złe decyzje.

Mamo...

Wstydźcie się.

- Ty też mogłeś skończyć tak samo. - Mario, przestań.

Kto teraz mieszka w moim domu?

Wynajmiemy go. Teraz jest pusty.

Pobawcie się.

Idź, Frido.

Nagle stało się coś magicznego.

Wiesz, co?

Mieszkańcom wyrosły skrzela, jak u ryb.

A jak oddychają ryby?

- Ustami? - O tak.

Nie, tak.

Dzięki skrzelom

mogą wracać do domów

i żyć pod wodą.

Co ty na to?

Gdzie jest ta wyspa?

Ukryta. Nikt nie wie, gdzie jest.

- Ja też umiem oddychać pod wodą. - Naprawdę?

Więc musisz pochodzić z Atlantydy.

Zatańczmy!

I szybciej.

- Anno, zawiąż sznurówki. - Ty mi zawiąż.

- Przecież umiesz. - Nie umiem.

Nie zmyślaj. Zawiąż i już.

Nie.

Frido, widzisz, co narobiłaś?

Idę spać.

Potańczymy sami?

I odpuść nam nasze winy,

jako i my odpuszczamy naszym winowajcom.

I nie wódź nas na pokuszenie,

ale nas zbaw ode złego.

Amen.

W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego.

Wiesz, że śpiąc zjadamy dwa kilo pająków i much?

Zjesz muchę?

Chcesz zadzwonić do mamy?

Tak.

Trzy, osiem, dziewięć, dwa, siedem, sześć, osiem.

Frido!

Frido, pobawisz się ze mną?

- Pobawisz się? - Nie.

Czy teraz się ze mną pobawisz?

Wejdź tam.

Teraz siądź.

Bawimy się w chowanego. Nie ruszaj się, póki nie wrócę.

Anno!

Frido, widziałaś Annę?

Nie.

Kiedy widziałaś ją ostatni raz?

Myślałam, że jest z tobą.

Anno?

Anno!

- Boli? - Trochę.

Umyj ręce.

Słyszysz?

Bawiły się.

Nie.

Nie było cię, więc nie wiesz. Ta dziewczyna nie ma skrupułów.

Wiesz, co mogło się stać Annie?

Zawsze robi co chce. Rozpieścili ją.

Rozumiem, przez co przechodzisz, ale musisz mi pomóc.

- Skąd masz te kwiaty? - To prezent.

Mamusiu, patrz co mi zrobiła Frida.

To kwiaty Gabriela. Co ci zrobiła Frida?

- To. - Pięknie.

Ale bałagan!

Jesteś niemożliwa.

Jeszcze nie.

- Wiesz, ile much zjadamy w nocy? - Ile?

Kilogramy.

Mogę zapłacić?

Kawy?

- Tato, już? - Nie. Zostało 20 minut.

A jeśli wejdę powoli?

Zaczekaj.

Gdzie jest Marga?

Źle się czuje.

Co robisz?

- Jesteś chora? - Nie.

Dostałam okres i mnie boli.

Na co ci to?

Grzeje mnie.

Na pewno nie jesteś chora?

Nie. Idź, popływaj.

Jeden, dwa, trzy, cztery, pięć

- Ile było? - Dwanaście.

Chodźmy do rodziców.

Jestem śpiąca.

Mamo!

Co?

Możemy tu spać?

- Co się stało? - Ana się boi.

Boisz się?

Chodź tu, Frido.

Wskakuj.

Dobranoc, tatusiu.

Już wstałyście?

Dzień dobry.

- Anno, co tu się stało? - To nie ja!

- Już dawno zdjęliśmy ochraniacz. - Ja tego nie zrobiłam.

Co ci jest?

Kręci mi się w głowie. Nie mogę iść do doktora.

- Możesz. - Nie chcę!

Pójdziesz. Chodź.

Nie przyzwyczajaj się.

Cała się pobrudziłaś.

Nie będą mnie już kłuć?

Nie. To tylko alergia na koty.

Koniec z lekarzami.

Cieszysz się?

Spróbuj dotknąć trawy.

- To jedno z tych? - Tak.

Które to klucz francuski?

- To. - Świetnie.

- Pomóc ci? - Nie.

Kręć tak. Trzymaj mocno.

Jedno mniej.

- Widziałaś Feldespatę? - Nie.

Tato, nie mogę jej znaleźć.

Wyjechała.

- Dokąd? - Gdzieś. Nic jej nie będzie.

Pobawię się.

Przestań!

Wchodzę.

Anno, patrz co umiem!

Pływam bez stawania!

Woda jest zimna. Mam wejść?

Odważysz się?

Już dobrze.

- W porządku? - Tak.

Zgłupiałaś?

Mówiłam, żeby nie wchodziła!

Chcesz zabić Annę? W końcu ci się uda.

Już dobrze.

Mamusiu.

Mamo!

Cześć, Frido.

Wczoraj wypadł mi ząb. Wiedziałaś?

Tak.

Nieprawda.

Wiedziałam.

Kłamczucha!

Wcale nie.

Nie było cię tam.

Tylko Lola i babcia widziały.

To nasz język.

Nie podoba mi się tam. Najlepiej mi w domu.

To głupie, ale jak chcesz.

- Wypiłyście mleko? - Ja tak.

- Kto chce prezent? - Ja!

- Wybierzcie rękę. - Ja tę!

Proszę.

- Co się mówi? - Dziękuję.

Chcę różową, jak Anny.

To prezent. Jest bardzo ładna. Podnieś koszulkę.

- Nie. - Podnieś koszulkę.

- Moja jest różowa! - Zamknij się!

Nie martw się.

W Barcelonie wymienimy ci na różową.

Dobrze?

Chodź. Jak chcesz.

Nic się nie stało.

Stało się. Dokończ mleko i wypierz koszulkę.

Frido, dość tego.

Przepraszam, nie chciałam.

Wypiorę koszulkę i wymienię ją. Nic się nie stało.

- Wszystko każą mi robić. - Naprawdę?

Zmywam,

sprzątam.

Jestem ich służącą.

Zaraz skończymy. Pomogę ci.

- Dom w Barcelonie jest nadal pusty? - Wynajmujemy go.

Bardzo dobrze. Już po plamie.

Wyżmij.

Zostańcie dłużej!

Naprawcie drogę. Dziewczynki coś sobie zrobią.

- Pa, kochanie. - Babciu, zostań.

Musimy jechać. Wkrótce się zobaczymy.

Wrócą.

Daj buziaka.

Biedactwo.

Frido, wysiądź. Niedługo przyjadą.

- Chcesz trochę z nami pobyć? - W samochodzie jest miejsce.

Za kilka dni zaczyna się szkoła. Mamy dużo pracy.

Może na dwa dni?

Niech pojedzie, odbiorę ją.

Tak, proszę.

- Nie. - Chodź.

- Nie chcę! - Dziadkowie muszą jechać.

Frido, proszę.

Jedziemy.

Puść mnie!

Uspokój się!

Zostaw!

Puszczaj!

Zaczekajcie na mnie!

Nie odjeżdżajcie.

- Dokąd idziesz? - Do domu.

- Dlaczego? - Tutaj nikt mnie nie kocha.

Ja cię kocham.

- Dla ciebie. - Dziękuję.

Nie ma za co.

Może złamała rękę tak jak ja?

Może wyszła na szosę? Nigdzie jej nie ma.

Sprawdzałeś w samochodzie? Kończą mi się pomysły.

Dokąd idziesz?

Pójdę jutro. Jest za ciemno.

"Feending".

"Feending"? Co jeszcze?

Bardzo dobrze. Patrz.

Skreśl te, które już mamy.

Język kataloński.

I angielski.

Teraz książki do matematyki.

- Są na liście? - Tak.

Znów się pomyliłam.

Dobrze. Skreśl książki do matematyki.

Jak umarła moja poprzednia mama?

Miała wirusa.

- Wiesz, co to? - Tak.

To jak mały robak w ciele.

Zabijał jej odporność.

Był coraz silniejszy i w końcu ciało nie mogło go pokonać i umarła.

- Czy jej doktor był nowy? - To znaczy?

- Był nowy? - Bo jej nie wyleczył?

Zrobił wszystko co mógł.

To wirus był bardzo nowy. Nie mieli pojęcia...

jak działać.

Ale bardzo się starali.

Co jeszcze chcesz wiedzieć?

- Dużo krwawiła? - Nie.

Naprawdę? Nic?

Większość umierających nie krwawi.

Tylko jeśli ma się wypadek i otwartą ranę.

Ona nie krwawiła.

Byłaś tam, kiedy umarła?

Nie, przyjechałam niedługo później.

To kto był przy niej?

Lola, Esteve,

Angie, twoje ciotki i wujkowie.

Dlaczego mnie nie było?

Jestem jej córką.

Byłaś z dziadkami.

Co mówiła?

Nic.

Nie mówiła nic o mnie?

Nie.

Była smutna, bo chciała się tobą opiekować.

Powiedziała ci to?

Tak.

- Ty też się rozchorujesz? - Co?

- Możesz się rozchorować? - Teraz?

Nie mam takiego zamiaru.

- Mogę to udekorować? - Tak.

- Narysowałaś coś? - Tak.

To Fidia, Dobby, Dunny...

Tatusiu, pomóż mi! Połóż tutaj.

Zdejmij.

Jutro pierwszy dzień szkoły. Koszulki od babci.

Ta jest twoja?

Ta jest moja.

Od twojej babci.

- Której? - Twojej.

A która jest twoja?

Ta sama.

- Ile masz babci? 37? - Nie!

Mamy tę samą babcię.

Chwileczkę.

Dasz sobie radę?

Jakie ładne.

Jest na odwrót.

- Już. Co robisz? - Jest na odwrót.

Frido, nie skacz. Nauczę cię. To idzie na tył.

Łóżko hałasuje.

Złamiesz je.

Lubię skakać.

Wiem, ale połamiesz łóżko.

Co robisz?

Nie skaczcie! Błagam.

Wystarczy!

Co się stało?

Jakaś małpka mnie atakuje!

Koniec skakania.

- Mnie nie! - Ty tutaj, a ty tutaj.

Tata mnie je!

Co się stało?

O co chodzi?

- Co ci jest? - Nie wiem.

Co się stało?

Zraniłaś się?

Co ci jest?

Co ci się stało?

DLA MOJEJ MAMY NEUS

Synchro: Peterlin

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.