Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Następni!
Nie ociągać się.
Wszyscy pod natryski!
Zabrał mi ręcznik!
Ruchy!
Odkręć ciepłą wodę!
Myć się! Nie łazić!
Dawaj miskę, bo nie dam ci mydła!
Spadaj!
Ty pało!
Zamydliłeś wodę!
Oczy mnie pieką, daj miskę!
Wal się, zamydliłeś wodę!
Co tu się dzieje?
Zadałem pytanie.
Co się dzieje?
Nie chciał dać miski.
Mydło wpadło.
Chyba nie chcecie ciepłego prysznica.
To was nie dotyczy. Idźcie się myć.
Dyżurny!
Dyżurny!
- Ty jesteś dyżurnym? - Tak.
I jak traktujesz obowiązki?
Byłem na drugim końcu łazienki. Nie widziałem.
Zachowujcie się z godnością,
a nie jak zwierzęta.
Odkręć zimną wodę. Napełnij miskę.
Dzisiaj myjecie się tylko zimną wodą. Nalewaj.
O właśnie. Nalej.
Właśnie tak.
Tylko zimna woda.
Myjcie się.
Ruchy!
Dalej!
Wyłącz wodę.
Sypialnia 9 wychodzi.
Do łóżek i spać.
- To wasz pokój? - Nie.
- To zmykać. Który to Evliya? - Ja.
- Gdzie śpisz? - Tutaj.
Nałóżcie.
Ścielić łóżka, migiem.
Wszyscy do siebie.
Do łóżek!
Gasić światło!
Marsz do sypialni.
Wyłączyć światła i spać.
Yusuf?
- Co jest? - Na zewnątrz są hałasy.
- Jakie hałasy? - Nie wiem.
To gołębie na dachu, mówiłem ci.
Yusuf.
Mogę spać dziś z tobą?
Ludzie będą gadać. Idź spać.
Do łóżek!
Yusuf.
Tylko dzisiaj.
Idź spać, Memo.
Idą czarne drzewa.
Jak zaśniesz, to one też.
Cicho tam, i spać!
JAK BRAT BRATU
Pobudka!
Wstawać!
Obudź kolegę!
Na lekcje!
Memo, wstawaj, bo się spóźnimy!
No chodź.
Czyj to zasikany koc?
Co ty odstawiasz?
Zeszczałeś się i zwalasz teraz na mnie?
Odwal się!
Nienormalny jesteś?!
Podmienił swój obsikany koc na mój!
Skąd wiesz, że to twój? Wszystkie są takie same.
Chodź tu, Sacit.
Mówiłeś, że to ci z sypialni Faruka zabrali mój koc!
Nie mówiłem, że oni.
To kto?!
Ktoś z siódemki.
Nie widziałem ich twarzy, bo było ciemno.
Kłamca!
Weź ten obsikany koc!
Podejdź no tutaj.
No chodź.
Bliżej.
Podnieś to.
Żeby to było...
Pozwoliłem ci pójść?
Zachowuj się, bo dostaniesz karę.
Jasne? Zanieś to do pralni.
Ten dalej śpi? Pobudka!
Jest chory, proszę pana.
Teraz udajesz, bo ganiałeś w nocy?
Wstajemy, księżniczko.
Co ci jest?
Boli mnie głowa.
- Głośniej! - Okropnie boli mnie głowa.
Źle się czujesz?
Może jest w ciąży!
Zmiataj na lekcję, dowcipnisiu!
Ty też.
- Nazywasz się Yusuf? - Tak.
Weź go do ambulatorium, daj jakiś lek
i idź do klasy.
Dobrze.
Marsz na lekcje!
Poczekaj, poszukam dyżurnego.
Za chwilę wrócę.
Odsuńcie się.
Co ci jest?
Boli go głowa.
Podnieś go.
Nie ma innych?
Są, ale nie wiem na co.
Otwórz usta.
Weź aspirynę, poczujesz się lepiej.
Idź lepiej na śniadanie.
Zostanę z nim.
Biegnij.
Państwo daje wam gdzie spać. Daje wam jeść.
Macie kąpiel raz w tygodniu
i kieszonkowe co miesiąc.
A wy jeszcze narzekacie!
Za moich czasów
codziennie chodziliśmy 10 kilometrów do szkoły.
Wasz wygląd, ubiór i postawa
mają nawet z odległości 100 metrów
dawać innym do zrozumienia,
że jesteście uczniami tej szkoły.
Macie świecić przykładem.
Są tysiące chłopców, którzy wam zazdroszczą.
Macie zatem
jeść
i spać, kiedy należy.
Musicie dać z siebie wszystko,
by być godnymi obywatelami
naszego kraju.
Brawa!
Wystarczy.
Przyprowadź tu tego ucznia.
Dotarł do Stambułu?
Był nawet w burdelu.
Cicho tam, kretyni!
Lubicie stać na mrozie?
Na miejsce.
Drogie dzieci...
Niektórzy z was mają fryzury i mundurki w nieładzie.
Zrobiła się moda na długie włosy.
Komu na tym odludziu chcecie nimi zaszpanować?
Macie być krótko przystrzyżeni, zrozumiano?
Tak jest!
Nie biegać! Ile razy mówiłem?
Jeszcze raz się powtórzy i wylecicie.
Na lekcje! Już dawno był dzwonek.
Migiem!
- Co tam masz? - Nic.
Wyjmij.
Natychmiast to spuść.
Wrzuć do klozetu i spuść wodę.
Umyj ręce.
Zgłupieliście? W tym wieku palicie?
Chodź tutaj.
Do szeregu.
Podnieś twarz.
Podnieś twarz.
Wszyscy do gabinetu wicedyrektora.
Obiecuję, że się nie powtórzy.
Idźcie już.
Zawiesili mnie, proszę pana?
Podnieś twarz.
I do widzenia!
Sio!
- Przepraszam... - Zmykaj na lekcję!
Ile razy mam mówić? Do klasy!
Obecny.
Mehmet Solmaz?
Rozchorował się.
Memo ma gruźlicę, raka, tężec, odrę i polio.
I tak z nim lepiej niż z tobą.
Wystarczy.
Przepisujcie z tablicy.
O czym była ostatnia lekcja?
O błędach językowych.
Kontynuujemy dziś temat.
"Wystraszę cię znowu na śmierć".
Co jest nie tak z tym zdaniem?
"Wystraszę cię znowu na śmierć".
Reşat.
Tak, ty. Wstań.
Jaki jest tu błąd?
Nie ma.
- Czego? - Błędu.
Siadaj.
W tym zdaniu mamy błąd logiczny.
Powinno być: "wystraszę cię na śmierć".
Jeśli powiemy "znowu",
to tak jakbyśmy mieli kilka żyć,
a przecież mamy tylko jedno.
Proszę pana, Faruk musi mieć dziewięć.
Tyle go biją, a wciąż dycha.
Przejdźmy do drugiego zdania.
"Wszystkie szkoły państwowe i prywatne
są zamknięte dzięki śniegowi".
Jaki jest tu błąd? Co tu jest nie tak?
Czy naszą szkołę też zamkną?
A już myślałem, że choć raz zabłyśniesz.
Może w następnym życiu.
A zamkną szkołę?
Tu przez pół roku pada śnieg.
Gdyby za każdym razem zamykali szkołę,
to trzy lata by wam zajęło, żeby nauczyć się czytać.
Ahmetowi tyle zajęło!
Spieprzaj.
Nie przeklinać.
Przed szkołą w ogóle nie znałem tureckiego.
Niektórzy ewidentnie wciąż nie znają.
Czy gdzieś jest otwarte okno?
Strasznie zimno.
Od kiedy nie grzeją?
Od rana.
Włóżcie kurtki, bo się poprzeziębiacie.
Przepracowałem 17 godzin, a tu stoi 13.
Może nie podpisałeś ewidencji.
Zawsze podpisuję od razu.
Mam dyżur już trzeci tydzień z rzędu.
- Proszę pana. - Tak?
- Mehmet jest bardzo chory. - Który Mehmet?
Wysłał go pan rano do sali dla chorych.
- Co mu jest? - Zwymiotował.
- Dałeś mu leki? - Tak.
To co jeszcze mogę zrobić?
Proszę pana, biją się na trzecim piętrze.
Ani chwili spokoju.
- Z której klasy? - Z siódmej.
Do sali! Na lekcje! Ale już!
Był dzwonek, a wy tu stoicie!
Biegiem do sali.
Dzisiaj będziemy mówić o regionach geograficznych Turcji.
Lekcja się zaczęła!
Siadajcie i słuchajcie.
Nie gadać.
Kto pokaże na mapie, gdzie jesteśmy?
Chodź i pokaż.
- Gdzie jesteśmy? - Tutaj.
- W jakim regionie jesteśmy? - Kurdyjskim.
Siadaj. Nie ma regionu kurdyjskiego.
To jest wschodnia Anatolia.
Region wschodniej Anatolii
jest na wschodzie Turcji.
Jest położony na wysokości ponad 2000 metrów.
Kto rzuca papierami?
Lekcja jest, zachowujcie się.
Yusuf.
Na co tak patrzysz?
Mówiłam coś. Wstań.
Wymień regiony geograficzne Turcji.
Ile ich jest?
Siadaj.
Masz przychodzić na zajęcia z ołówkiem i zeszytem.
Daj koledze kartkę i coś do pisania.
A jaka jest gęstość zaludnienia?
- Duża. - Dlaczego?
W każdej rodzinie co najmniej ośmioro dzieci.
- Ile jest w twojej? - Dziewiątka.
Siadaj.
Cisza.
Gęstość zaludnienia jest niska
z powodu znacznej emigracji.
Ludzie wyjeżdżają do miast
ze względu na bezrobocie, niskie uprzemysłowienie
i brak perspektyw rozwoju.
- Szyba się zbiła! - Siadajcie!
- Pomogę. - Dam radę, odsuń się.
Idźcie do klasy!
Nie mamy lekcji.
Bawcie się gdzie indziej!
Siadajcie.
Siadaj tutaj.
Chodź tu!
Cisza!
Nie nakładaj im.
Co masz w ręce?
Co trzymasz pod tacą?
Czemu wziąłeś drugi chleb?
Przyznaj się!
Żeby się najeść.
Co ty sobie myślisz?
Nie dostaniesz jeść, bo ukradłeś komuś porcję.
Odstaw to i wyjdź.
Nie ma zabierania cudzych porcji!
Możesz nakładać.
- Wszyscy już mają? - Tak.
Wstać!
Chcemy więcej, nie mniej!
Jeść, a nie marnować!
Bogu niech będą dzięki!
Niech żyje kraj i naród!
Smacznego.
Dziękujemy.
Nie ma gorączki.
Spróbuj zjeść.
- To twój krewny? - Znajomy.
- Z tej samej wsi? - Nie.
Zostaw go, nie je.
Jedz, Memo.
Proszę pana, z Mehmetem jest bardzo źle.
Nie mówi i nie je.
Kto to jest?
Chłopak z piątej klasy.
Zajmę się tym. Chodźmy.
Co z Memo?
Panie dyrektorze...
jeden z chłopców...
Znajdź go i przyprowadź tu, Selim.
Co z tym ogrzewaniem?
Zajmuję się tym.
Cały dzień to trwa!
Rura była już pęknięta.
Zupełnie się rozpadła.
To co mamy zrobić?
Rura jest częścią obiegu zamkniętego,
więc bojler nie działa.
Wiele razy mówiłem, że trzeba ją wymienić.
Dobrze już, wracaj do pracy.
Potrzebne są opony zimowe. Te nie przetrwają zimy.
Chyba trochę za późno.
Tak, ale wozi pan dzieci. Lepiej zapobiec przykrościom.
Możemy sfinansować wymianę opon z funduszu szkolnego.
Da się tak?
Nie do końca, ale jeśli pan chce,
mogę to zapisać
jako kupno opon do busa szkolnego.
Ty tu jesteś księgowym. Zrób, co trzeba.
Jasne.
Podejdź. Jak się nazywasz?
Reşat.
Dlaczego zbiłeś szybę?
Tylko zamykałem okno.
Spójrz na mnie! Zabierz rękę!
Spójrz na mnie!
Posprzątaj szkło.
Jeden z chłopców się rozchorował.
Bo palił tytoń!
To nie dlatego.
No to daj mu jakiś proszek.
Daliśmy, ale jest z nim coraz gorzej.
Musi iść do lekarza.
Murtaza go zawiezie. Zadzwoń do niego.
W porządku.
Nie ma zasięgu.
Cześć, Murtaza.
Dobrze, a ty?
Chłopiec nam się rozchorował, musi jechać do szpitala.
Nie możesz wrócić?
Czemu w ogóle jesteś we wsi w środku tygodnia?
Nic się nie da?
Rozumiem.
Poproś o zwolnienie, żeby siedzieć z kolegą.
Musimy poczekać na kierowcę.
Przejdź bokiem, właśnie umyłem.
I wytrzyj buty.
Proszę.
Powiem, żeby mnie skierowali.
Aż tak źle?
Nie mogę w ogóle spać.
Mówię, że plecy mnie bolą, to każe mi ćwiczyć.
Boli mnie w klatce - mam ćwiczyć.
Na co mi on, skoro mam wszystko sam robić?
Sama udręka.
Pojadę do rodziców w Ankarze.
Przyda się zmiana otoczenia.
Przysyła mnie pan Selim.
I co?
Kolega się rozchorował.
Co w związku z tym?
Muszę przy nim być. Mam pana poprosić...
Chcesz zwolnienie, żeby wymigać się z lekcji.
Mahmut!
Słucham.
Co z ogrzewaniem? Od rana marzniemy.
Niedługo naprawię.
Oby!
"Naprawię" i "naprawię", w kółko to samo.
Trzeba ich ze czterdziestu, żeby cokolwiek zrobić.
Nie ma z nich pożytku.
Gdyby nie ta awaria,
nikt by nie wiedział, że w ogóle tu pracują.
Trzeba ich siłą zaciągać z domu.
Skaranie boskie z nimi.
- Jak masz na imię? - Yusuf.
Nie mogę dać ci zwolnienia. Wiesz dlaczego?
Bo jestem po pracy.
Czy można udzielać zwolnień, jak się nie jest w pracy?
Nie wiem.
Nie można. Idź do pana Hasana.
Hasan jest w mieście.
Idź do kolegi.
Jak dostaniesz nieobecność, to przyjdź do mnie.
Dobrze.
Zamknij drzwi.
Idę na lekcję, skoro z nim siedzisz.
Mam pozwolenie.
- Jak sytuacja? Zjadł coś? - Nie, proszę pana.
- Ma jakieś rany czy siniaki? - Chyba nie.
Nie ma gorączki.
Jak już jest ambulatorium,
mogliby zatrudnić jakąś ładną pielęgniarkę.
Jak ma na imię?
Mehmet.
Słyszysz mnie?
Nie jest w stanie mówić.
Wiesz, gdzie śpi?
Jestem z nim w pokoju.
- W nocy nic się nie działo? - Nie.
Ma jakieś rany czy siniaki?
Nie zauważyłem.
Wczoraj pod prysznicem dostał karę od pana Hamzy.
- Jaką karę? - Mył się zimną wodą.
Wyjaśnij, bo nie rozumiem.
Mehmet kłócił się z dwoma innymi pod prysznicem.
Przyszedł pan Hamza i dał im karę.
Musieli myć się tylko w zimnej wodzie.
Na chuj mi ta komórka...
Hamza!
Hamza! Pozwolisz?
O co chodzi?
Co mu jest?
Przeziębił się.
Jak to?
Nie ma gorączki.
Podobno wczoraj kazałeś mu myć się w zimnej wodzie.
No i co?
W tę pogodę?
Nie oni pierwsi dostali karę.
Jest 35 na minusie.
Kwadrans w zimnej wodzie i zamarzniesz na śmierć.
Przecież nie zamarzł.
Jest ledwo żywy.
Już ja ich znam.
I tak zaraz włączają ciepłą wodę.
Mył się w zimnej do końca.
- Gdzie tam. - Mówię ci.
Też byliśmy uczniami. Wiem, jak to jest.
Dyżurny stał przy nich cały czas.
Nie kazałem mu.
Idź.
Skupcie się i róbcie notatki.
Wczoraj dałem tym chłopcom karę pod prysznicem.
Zgadza się.
- Stałeś przy nich cały czas. - Tak.
Kto ci kazał?
Zgłupiałeś? Jest ledwo żywy!
Zabierz rękę.
Murtaza?
Jak sytuacja?
Nie możesz wrócić?
Słyszysz mnie?
Sprawdź, czy ma przy sobie legitymację.
Nie ma.
Pójdź po nią do sypialni.
Dobrze.
Nie da rady.
Sprawdź, czy są łańcuchy w bagażniku.
Nie ma.
Gotowi?
Trzy, cztery!
Pchamy!
Mocno!
Jeszcze.
Mocno.
To na nic.
Zostawcie.
Nie uda się.
Może odśnieżyć podjazd z dzieciakami?
Można spróbować.
Ale gdzie zacząć?
Właśnie. Jak odśnieżyć taki kawał?
Z wierzchu jest śnieg, ale pod spodem tafla lodu.
Samochód i tak nie przejedzie.
Śniegu po kolana.
- Nie możemy zwlekać. - Masz jakiś pomysł?
Kto jeszcze może mieć łańcuchy?
Hasan, ale akurat dziś go nie ma.
Zresztą łańcuchy nic nie dadzą, ugrzęźniemy.
Pomóż mi go wyciągnąć.
Nie idzie pan na lekcję?
Idźcie do stołówki i pomóżcie kucharzowi.
Ja pójdę po dziennik.
Otwórz mi drzwi, Yusuf.
- Zamknięte? - Tak.
Pójdę po klucz.
Biegiem.
Pomożesz mi?
Strasznie ciężki.
Wchodź.
Przykryj go.
- Gdzie byłeś? - Na lekcji.
Dlaczego poszedłeś i wziąłeś klucz?
Uznałem, że lepiej zamknąć drzwi.
A gdyby była nagła sytuacja?
Nie wiem, co robić.
Tylko daję aspirynę.
- Nie udało się z autem? - Utknęliśmy w śniegu.
Nie ma gorączki.
Długo to trwa?
Od rana.
Jak się nazywa?
Mehmet, proszę pana.
Mehmet. Słyszysz mnie?
Otwórz oczy.
Podnieście go.
Podeprzyj mu głowę.
Ostrożnie.
Zupełnie bez siły.
Połóżcie go. Powoli.
Tu nie ma zasięgu.
Trzeba stanąć na krześle.
Pokażę panu.
Wysoko przy oknie da się złapać sygnał.
Dzwonię ze szkoły...
Burhan Demir, dyrektor.
Mamy tu chorego ucznia.
Potrzebujemy karetki.
44.
A, pacjent?
Koło 10.
- 11. - 11 lat.
Leży nieprzytomny.
Nie ma z nim kontaktu.
Nie mówi, nie rusza się.
To pilna sytuacja, potrzebujemy karetki.
Dobrze, słucham.
Obrócić pacjenta na bok,
żeby swobodnie oddychał i nie przygryzł języka.
Szkoła regionalna. Halo?
Kurwa...
Słyszy mnie pani?
Dobrze, poczekamy.
Hamza, we wsi używają sanek.
Myślisz, że warto spróbować?
Racja.
Na wsi poruszają się na sankach, ale to daleko.
Niestety.
I jest troszkę zimno.
Zamarznie nam po drodze,
a wtedy będziemy się użerać wiesz z kim.
Halo, Bekir?
U mnie dobrze.
Mamy tu chorego chłopca.
Leży ledwo przytomny.
Nie ma gorączki.
Gdyby się zatruł, to inni też.
Co jadł?
O szóstej był ryż z okrą.
Ryż i okra wczoraj wieczorem.
On jadł tylko ryż, bo nie lubi okry.
Tylko ryż, nie lubi okry.
- Wymiotował? - Tak.
Wymiotował.
Upadł albo się uderzył?
Chyba nie.
Otwórz okno.
Można, ale dzwoniliśmy już po karetkę.
Nie mają wolnych wozów.
Na pewno nie dasz rady?
Dzięki, na razie.
Choruje na coś przewlekle?
Nie. Nie wiem.
Źle się czuł, gdy pan Kenan odprowadził go w nocy do sypialni.
A gdzie byli?
Nie wiem, przysypiałem.
Idź po Kenana.
Albo nie. Zadzwoń do niego.
Dlaczego płaczesz?
Podejdź. Spytaj go, czemu płacze.
Dlaczego płaczesz?
Dlaczego płaczesz?
Dlaczego płaczesz?
Chcę do domu.
Chce do domu.
Ja też, ale nic nie poradzę.
Pooglądaj sobie kreskówki w świetlicy.
Nie ma oglądania w czasie lekcji.
Pan dyrektor prosi o sześć kubków herbaty.
Kacper stoi przed sądem, gdyż postępuje wbrew naszym zasadom.
W żaden sposób nie straszy ludzi, lecz próbuje się z nimi zaprzyjaźnić.
Wysoki Sądzie, oto niezbite dowody.
Ile?
Wszyscy się ślizgają.
Dopiero ja się wywaliłem.
Nic nie złamałeś.
Gdyby złamał, nie siedziałby tak spokojnie.
Gdzie mam wytrzeć?
Ostrożnie, Kenan.
O co chodzi?
Wszystko gra, Mehmet?
Nie ma gorączki.
Co się stało?
Potrzymaj.
Cześć, Bekir.
Trudno powiedzieć, leży bez ruchu.
Dzięki, na razie.
Podaj szklankę.
Pańska herbata.
Mamy go położyć na boku.
Żeby swobodnie oddychał i nie przygryzł języka.
Ty miałeś w nocy dyżur?
Zgadza się.
Coś mu się stało?
Obudziłem się. Nie spał. Mówił, że źle się czuje.
Nie brzmiało poważnie, więc poszedłem spać.
Ktoś widział, jak odprowadzasz go w nocy do sypialni.
Gdzie byliście?
Co pan insynuuje?
Obudziłem się w nocy, bo ktoś walił do drzwi.
Stał tam i drżał z zimna.
Powiedział, że brał prysznic w kotłowni.
Prysznic w kotłowni?
Czasem tam się myją,
bo zawsze jest ciepła woda.
I wy o tym wiecie?
Chłopcom nie wystarcza prysznic raz w tygodniu.
Prawda, Selim?
Wspaniale!
Pełna samowolka za waszym przyzwoleniem.
Pytałeś chłopca?
Tak, ale nie odpowiedział.
Przemarznięty, więc wysłałem go do łóżka.
Nie zgłosiłeś tego, jak obejmowałem dyżur.
Nie mam kiedy składać sprawozdań.
Widziałeś, w jakim jest stanie.
Miałeś dyżur. Jak się wydostał?
Nie wiem. Jak robiłem obchód, wszyscy spali.
Zamknąłem sypialnie na klucz.
Odpowiadasz za nich całą noc!
Cały dzień lekcje, całą noc dyżur, cztery godziny snu.
Nie jestem robotem.
Na litość boską! Miałeś klucze. Jak wyszedł?
Nie wiem.
Masz obowiązek wiedzieć.
Jestem nauczycielem, nie stróżem.
Dzień kąpieli nie był właśnie wczoraj?
Tak. Wczoraj był dzień kąpieli, ale...
Uważajcie przy przechodzeniu przez płot.
Nie dajcie się przyłapać.
Powiedzcie mamie, żeby nie użyła wszystkiego naraz.
Pan dyrektor pana prosi.
To chodźmy.
Wiesz, że nie wolno palić.
Walić to.
Częstuj się. Nikt nie zobaczy.
Dzięki.
Ktoś może patrzeć.
Niech uważają na siebie.
Szkolny bus przejechałby przez śnieg, prawda?
Ma duże koła i łańcuchy.
Pojechał po ser. Też coś.
Wiesz, jak to jest.
Jak masz wpływy,
to możesz wysyłać ludzi, po co tylko chcesz.
Zażyczył sobie perfumowanej srajtaśmy!
Skoro ma wpływy, to co tu robi?
- Pewnie coś przeskrobał. - Możliwe.
Jak to pług się wywrócił?!
Chłopiec jest chory.
Co mamy zrobić?
Wezwaliśmy ambulans, a samochód utknął.
Machnąć ręką, niech umrze?
Daj papierosa.
Czemu pozwalasz im się myć?
Jak to?
Nie rżnij głupa.
Kąpią się w kotłowni.
Nic o tym nie wiem.
To Akif ma nocny dyżur, nie Mahmut.
Naprawiłeś ogrzewanie?
- Wezwałem hydraulika. - No i?
Będzie najwcześniej w poniedziałek.
- I co teraz? - Nalegałem, ale nie da rady.
Wracaj do roboty i przyślij Akifa.
Czy mogę wrócić do klasy?
Ściągnij tu tych, którzy dostali karę.
- Którzy to? - Znam tych gnojków.
Do klasy!
Pójdę po nich.
Nie pyskuj.
Smarkacz!
Chłystek!
Mogę telefon?
Jaki telefon?
Proszę cię.
- Żeby nikt nie widział. - Jasne.
Yusuf! Miło cię słyszeć. Jak się masz?
Dobrze, a wy?
Ważne, że u ciebie dobrze, kochany.
Tatę znowu połamało, więc nie chodzi do pracy.
Zbudowaliśmy mu łóżko.
Mamo?
Tak?
Kolega bardzo się rozchorował.
Nie przejmuj się kolegami.
Masz ważniejsze rzeczy na głowie. Sam dobrze wiesz.
W tobie cała nasza nadzieja. Przykładaj się do nauki.
Mam pełne ręce roboty z dziećmi. Nie słyszę cię.
Jesteś tam?
Nic się nie da zrobić?
To pilna sprawa.
Może kierownik by z kimś pogadał
i załatwił pług?
Mamy tu samochód.
Dzwoniłem, ale nie mogę przyjechać.
Nic się nie da?
Dobrze, dziękuję.
- To wy dostaliście karę? - Tak, proszę pana.
Co się stało?
Chciałem miskę, ale Mehmet ją trzymał.
Poprosiłem o nią, ale nie chciał oddać,
więc poprosiłem jeszcze raz.
Nauczyciel nas usłyszał...
Prawie sobie głowy urwaliście!
Co się stało waszemu koledze?
Jeżeli coś wiecie, to powiedzcie.
Nie wiemy. Yusuf mówił, że Mehmet źle się czuje.
Nie kłam!
Spał, gdy wychodziliśmy.
Nie obudził was, jak wrócił w nocy?
Skąd wrócił?
Co ci odbiło?
Mnie?
Kenan gdzieś z nim łazi,
ale to moja wina?
Dajesz im karę i obwiniasz mnie?
Nie może się ruszyć, bo się przeziębił?
Trzeba było wezwać lekarza.
Wezwałbym, gdybym wiedział, co się stało.
Przecież widać, że jest chory.
Poszedłem do dyrektora, ale on kazał wysłać go tutaj.
Kazałem ci zadzwonić do Murtazy.
Dzwoniłem, ale wysłał go pan po ser.
- Ja wysłałem? - Tak.
I tak jechał do wsi,
więc poprosiłem o ser.
Poczekajcie na zewnątrz, chłopaki.
Pilnuj swoich rzeczy.
- Po kiego nas w to pakujesz? - Odwal się.
Spierdolę ci życie!
Nie wsypałem tych debili!
Uspokójcie się!
Przynieście czystą pościel z pralni.
W podskokach!
Tę dobrą, nie jakieś szmaty.
Dzień dobry.
Wy tu po co?
Pan Selim prosi o czystą pościel. Tę dobrą.
Nie zgrywacie się?
Mówię prawdę.
Gdzie pan Selim?
W ambulatorium.
Z dyrektorem i innymi nauczycielami.
- Dyrektorem? - Tak.
- Sprawdzę. - Dobrze.
- Będzie inspekcja? - Nie wiemy.
Przynieście stare.
Dobrze.
Pozwoliłeś temu chłopcu myć się w kotłowni?
- Tak. - Dlaczego?
Mówili, że są nieczyści, więc ich wpuściłem.
Inaczej to byłby grzech.
Był ktoś jeszcze oprócz niego?
Tak, drugi chłopiec.
Któryś z tych?
Nie, był niższy.
Przebiegliśmy tutaj.
Zapukaliśmy.
Pan Akif spał.
Memo nie umył się porządnie.
A potem?
Mów dalej.
Chcieliśmy wziąć prysznic,
ale się nie zgodził.
Powiedzieliśmy, że jesteśmy nieczyści,
ale mówił, że będzie mieć kłopoty.
Daliśmy mu paczkę papierosów
i nas wpuścił.
To nieprawda.
Co dalej?
Weszliśmy do kotłowni i pod prysznic.
Wygłupialiśmy się.
Memo wyrywał mi rączkę od prysznica, ale nie puszczałem.
Uderzyłem ręką o coś metalowego
i to spadło.
Potem rura pękła
i spadła mu na głowę.
Co dalej?
Chcieliśmy się wspiąć po prześcieradłach,
po których zeszliśmy,
ale Memo nie dał rady.
Powiedziałem, żeby zapukał do drzwi
i wszedł normalnie.
I co?
Resztę znamy.
Chodź.
Ty też.
Skąd pomysł, żeby się myć w środku nocy?
Memo się zmoczył.
Tutaj.
Nosze.
Podnosimy.
Odsuńcie się!
Pojedź z nim, Selim.
Nie tarasujcie drogi.
Odsuńcie się od karetki.
Wszyscy na dziedziniec!
Biegiem. Wszyscy na plac.
Wychodzić.
Bierzcie mydło.
Jeszcze trzech.
REŻYSERIA
SCENARIUSZ
WYSTĄPILI
ZDJĘCIA
Wersja polska na zlecenie HBO HIVENTY POLAND
Tekst: Adam Nyczek
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.