All language subtitles for Ghost.Dog.The.Way.of.the.Samurai.1999.UHD.BluRay.2160p.DTS-HD.MA.5.1.HEVC.REMUX-FraMeSToR

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish Download
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Kodeks samuraja realizuje się w śmierci.

Medytacja nad jej nieuchronnością należy do codziennych obowiązków.

Kiedy ciało i ducha ogarnia spokój,

Należy medytować nad tym, że można zejść z tego świata,

Zabitym strzałą, nożem, mieczem lub włócznią.

Człowieka może porwać wielka fala, spalić ogień,

Uderzyć piorun, powalić trzęsienie ziemi.

Może spaść ze skały, umrzeć w wyniku choroby...

Lub popełnić seppuku, gdy zginie jego pan.

Każdego dnia trzeba myśleć o sobie jak o umarłym.

Taka jest istota drogi samuraja.

GHOST DOG

DROGA SAMURAJA

Niedobrze, kiedy z jednej rzeczy powstają dwie.

Nie trzeba szukać niczego poza drogą samuraja.

Ona jest jedna i zawsze taka sama.

Jeśli człowiek to pojmie, pozna wszystkie inne drogi...

I będzie coraz lepiej rozumieć tę, która jest jego własną.

Jutro dostaniesz resztę. Nie ma sprawy.

Słuchaj Frank... - Tak?

Zasada numer jeden: nie pieprz się z córka szefa.

- Nie zawracaj mi dupy, wujku Joe. - Słuchaj mnie, dupku!

Ona bez przerwy siedzi u czubków.

Jest naprawdę zdrowo pieprznięta!

A teraz Vargo wpakował całą forsę w jej fundusz powierniczy.

- Powiedz mi coś, czego nie wiem. - Dorwą cię, Frankie.

Skończyłeś już wujku Joe?

Sprzątną cię.

Na razie żyję. Skończmy tę cholerną gadkę.

Czy ty mnie, kurwa, słuchasz? Ta dziewczyna jest świrnięta.

- Wiem. - Vargo ma istnego świra na jej punkcie.

I wiesz co mam na myśli kiedy mówię świra?

Wiem, wuju.

Przepraszam, panie Vargo.

Louie Bonacelli czeka na zewnątrz. Podobno kazał mu pan przyjść.

Dzięki, Angie.

Przepraszam. Zaraz wrócę.

- W zeszłym tygodniu prawie wygrałem. - Jaki numer obstawiłeś?

Z tablicy rejestracyjnej mojego wozu. I wiesz co?

Wygrał numer mojego pieprzonego domu!

Louie... - Co jest Sonny?

Przejdźmy się.

Wszystko nagrane?

Załatwimy to dziś wieczorem. Wybrałem najlepszego z chłopaków.

- Co z dziewczyną? - Morini wsadził ją do autobusu...

Nad brzegiem morza.

Dobrze.

Ale pomimo tego nie czuję się z tym dobrze.

Frankie Przystojniak to niezły gość. Dobry żołnierz.

Czuję się trochę źle.

Nie przejmuj się. Wszystko spieprzył. Oddamy mu hołd na pogrzebie.

Wypij wino, Louise.

Mam już dość.

Co jest, kurwa?

Czego chcesz? Chcesz mojego Rolexa?

Cokolwiek ty pieprz...

Przysłał cię mój ojciec?

To dobra książka.

Dawna Japonia była całkiem dziwnym miejscem.

Weź ją. Ja już skończyłam.

Gdyby chcieć opisać jednym słowem, co znaczy być samurajem,

To najważniejszą zasadą jest całkowite oddanie ciała i duszy swemu panu.

Dla każdego wasala jego pan jest najważniejszy.

Mam złe przeczucie Vince.

Najpierw Valerio wezwał mnie na dywanik do samego Vargo,

A teraz ten ptak...

Chodź ptaszku, ptaszku.

Chodź, skurczybyku!

To śmieszne! Jak mam pisać na takim małym gównie?

Jesteś pewien, że nie można przesłać mu tego faksem?

To nie średniowiecze!

Chodź tu!

- Louie, złapałem drania! - Świetnie.

Spokojnie, panie Kurczak.

- Jezu, nie możesz trzymać go mocniej! - Nie chcę mu zrobić krzywdy.

Leć do domu, ptaszyno...

Co się dzieje?

OTRZYMAŁEM WIADOMOŚĆ. MAMY DUŻY PROBLEM. SKONTAKTUJ SIĘ ZE MNĄ. PILNE.

Postrzeganie świata jako snu jest dobrym punktem widzenia.

Kiedy dręczy cię koszmar, budzisz się i mówisz sobie,

Że to był tylko sen.

Podobno świat, w, którym żyjemy, niewiele się od tego różni.

Mamy przyjść do ciebie na górę, gówniarzu?

- Pieprz się! - Doigrasz się, smarku!

- Cholerny szczyl! - Możesz mi pociągnąć!

Mały lachociąg.

Co wy wyprawiacie?

Gówniarz jest wkurzony, bo matka poszła do roboty i zamknęła go w mieszkaniu.

Vargo na nas czeka.

Smarkacz nie jest twoim największym problemem.

Powiedziałeś, że dziewczyna była w tym pieprzonym autobusie.

- Co się stało? - Naprawdę tam była.

Nie wiem co się stało. Chodźmy i tak już jesteśmy spóźnieni.

Ghost Dog, wiedza za wiedzę, stary.

Wśród maksym na murze Lorda Naoshigea znajdowała się ta jedna:

"Sprawy o wielkim znaczeniu trzeba traktować lekko".

Mistrz Ittei dodaje: "Sprawy małej wagi powinny być traktowane poważnie".

Jak tam? Co słychać?

Wyrazy współczucia z powodu Franka Przystojniaka.

- Jestem z tobą, Joe. - Czekają na was.

Przykro mi z powodu Franka.

Przykro mi z powodu siostrzeńca.

Sprzątnęli go. Co zrobić?

Tak to już bywa.

Wejdź. Czekają na ciebie.

Jak leci?

Przepraszamy za spóźnienie. Pana Bonacelli coś zatrzymało.

Siadaj.

Johnny, wyjdź sobie na papierosa.

Oczywiście Sonny.

Mamy poważny problem, Louie. Chyba jesteś za to odpowiedzialny.

Twój człowiek spieprzył robotę.

Morini powiedział, że wsadził dziewczynę...

Znaczy córkę pana Vargo, do autobusu.

Owszem, ale wysiadła i poszła do domu Franka Przystojniaka.

Chciałeś żeby załatwić Franka i tak się stało. Zabójca z zewnątrz.

Zadbałem o wszystko. Żadnych śladów, nic.

Morini powiedział, że dziewczyna była w autobusie.

To znaczy, na szczęście jej nie stuknął, prawda?

Gdyby to zrobił, już byś kurwa nie żył.

- Kiepska sprawa, Louie. - Wszystko z nią w porządku?

Nie martw się o córkę pana Vargo. Musimy teraz pozbyć się tego dupka.

Frank był jednym z nas. Jego zabójca musi przestać istnieć.

Zniknąć z powierzchni Ziemi.

W ciągu ostatnich czterech lat facet zrobił 12 doskonałych zleceń.

To zawodowiec. Pojawia się niczym duch. Jest cenny i absolutnie nieuchwytny.

Jestem pewien, że gdy załatwiał Franka, nie wiedział, że jest u niego dziewczyna.

Na pewno nie miał pojęcia, że ona tam jest.

Jeśli nie chcesz leżeć obok Franka,

Lepiej powiedz nam wszystko, co wiesz o tym nieuchwytnym, pieprzonym cynglu!

Zastanówmy się...

Nie płacę mu od zlecenia.

Dostaje forsę raz do roku, pierwszego dnia jesieni.

Tak sobie życzy.

Pierwszego dnia jesieni płacę mu za wszystkie zlecenia z minionego roku.

Pierwszy dzień jesieni...

Darujmy sobie tę część. Gdzie on mieszka?

Cholera wie. To jego kolejne dziwactwo.

Nie mogę go wezwać.

Kontaktuje się ze mną... Za pomocą ptaków.

Od czasu pierwszego zlecenia, codziennie przylatuje do mnie ptak.

Zaraz, zaraz.

Czy powiedziałeś, że kontaktuje się z tobą za pomocą pieprzonego ptaka?

Nie przesłyszałem się?

Jaki dokładnie gatunek... Ptaka?

Gołąb.

Musi być to gołąb pocztowy, czy jak mu tam...

Gołąb wędrowny! Gołębie wędrowne wyginęły w 1914-tym roku!

Czy ja kurwa śnię czy co? W porządku Louie.

Zapomnij o ptaku, ok?

Pozwól, że zadam ci pytanie. Jak wygląda ten tajemniczy facet?

Czy chociaż to możesz mi powiedzieć?

Jest potężny. Potężny, czarny gość.

- Jaki? - Mówi, że to Murzyn!

Pierwszy raz spotkałem go 8 lat temu. Chłopak był w niezłych tarapatach.

Co jest, macie jakiś problem?

Więc...

Zająłem się tym.

Cztery lata później zjawił się u mnie. Znaczy, ten czarny chłopak.

Z pieprzonym gołębiem na ramieniu. Nie mam pojęcia, jak mnie znalazł.

Powiedział, że jest moim dłużnikiem.

Potem widzieliśmy się jeszcze raz i zawarliśmy tą umowę.

Bardzo poruszające. Popraw mnie, jeśli się mylę.

Powiedziałeś, że ten pieprzony ptak codziennie do ciebie przylatuje.

- Dziś też był? - Przyleciał rano.

- Przyniósł wiadomość? - Typową: "Zadanie wykonane".

- Odpisałeś? Nie.

Wezwałeś mnie, więc zostawiłem sprawy swojemu biegowi.

Nigdy nie próbowałeś śledzić ptaka?

Nie założyłeś mu pluskwy? Coś w tym stylu?

Nie miałem powodu.

Przyznaję, że układ, który mam z tym gościem, jest trochę dziwny,

Ale facet odnosi się do mnie z szacunkiem.

Zbliża się nowe stulecie.

Pan Vargo chce, aby rodzina zrobiła wszystko, by rozwalić tego dziwaka.

To zawodowiec. Polowanie na niego może być niebezpieczne.

Frank Przystojniak był jednym z nas. Musimy oskalpować tego czarnucha.

Chyba lepiej jego niż ciebie, prawda?

Jak on się wogóle nazywa?

Ghost Dog.

Co?

Ghost Dog.

Ghost... Dog!?

Powiedział, że Ghost Dog!

Tak na siebie mówi.

Wielu Czarnych z ulicznych gangów wymyśla sobie podobne imiona.

- Naprawdę? - Jasne.

Ma na myśli, jak raperzy.

No wiesz raperzy. Wszyscy mają takie ksywy:

Snoop Doggy Dogg, Ice Cube, Q-Tipp, Method Man.

Najbardziej lubię Flava Flav z Public Enemy. Ten to ma gadkę...

- Uwielbiam faceta. - Nic o tym nie wiem.

Mnie to się kojarzy z Indianami.

Tacy jak... Siedząca Chmura, Szalony Koń, Biegnący Niedźwiedź,

Czarny Łoś.

Jasne!

Czarnuch, Indianiec - jeden pies.

Johny.

- Słucham, panie Vargo. - Zawołaj Sammy'ego, Joego i Angie.

Każ im tu przyjść.

Już się robi.

Zapraszam do Pałacu Lodów! Lodowe kanapki! Lodowe rożki!

Lody są bardzo zdrowe! Nie żartuję!

Mówili o tym w radiu dziś rano! Lody mają dużo wapnia!

- To twój pies? - Nie.

Myślałem, że może to twój pies.

No, co?

- Gapi się na ciebie. - Może chce mojego loda?

Chyba nie.

Jak ci przeszkadza, powiedz mu, żeby sobie poszedł.

Odejdź.

Widziałam cię wcześniej. Zawsze masz ze sobą tę teczkę.

Mieszkasz w baraku na dachu, niedaleko mojego domu.

Stamtąd wylatują ptaki.

Moja mama mówi, że nigdy z nikim nie rozmawiasz i nie masz przyjaciół.

- Nie znam twojej mamy. - Czy to prawda?

Co?

Że z nikim nie rozmawiasz i nie masz przyjaciół?

Nie, przecież rozmawiam z tobą, prawda?

Masz lunch w tym pudełku?

- A co ty masz w teczce? - Spytałem pierwszy.

Nie mam lunchu, tylko książki. Chcesz zobaczyć?

Jasne.

"O czym szumią wierzby".

Czytałem to.

- Naprawdę? - O tak.

Ropuszy Dwór i takie tam. Świetne.

Naprawdę ją czytałeś!

"Dusze Czarnego Narodu".

To też czytałem. Skąd ją masz?

Od mojego nauczyciela. Jeszcze całej nie przeczytałam, ale mam zamiar.

Masz jeszcze czas.

"Pielęgniarka z nocnej zmiany"?

- Czytasz takie rzeczy? - Spodobała mi się okładka.

"Frankenstein". To jest dobra książka.

- Wiem. Nawet lepsza od filmu. - Też tak uważasz?

Mogę zobaczyć?

"... Zeskoczył z okna kabiny, na kołyszącą się przy statku krę."

"Wkrótce fale uniosły go w dal, aż zniknął w ciemności i przestrzeni."

To zakończenie! Nie zdradzaj zakończenia!

"Potwór... Frankenstein."

"Rashomon". O czym to jest?

Salim.

Mogę ci ją pożyczyć.

Obiecaj, że kiedy ją przeczytasz, powiesz mi, co o niej myślisz. Dobrze?

Dobrze.

A więc to prawda, że nie masz przyjaciół?

Nie. Mój najlepszy przyjaciel jest tam.

Chcesz go poznać?

- Nikogo nie widzę. - Jest tam, w budce z lodami.

Myślisz, że jestem głupia? Nie pójdę tam z tobą. Nie znam cię.

Jak chcesz.

No, dobra...

- Salim, dokąd to się wybierasz? - Idę na lody! Zaraz wracam!

Chodź tu! Chodź do Lodowego Pałacu! Zapraszam!

To jest Raymond, mój przyjaciel. A to jest... Pearline, zgadza się?

Jak się masz? Widzisz tego gościa?

To mój najlepszy kumpel. Mój najlepszy przyjaciel!

Smaczne lody dobrze wam zrobią. Dla moich przyjaciół.

- Czekoladowy, tak jak jego. - Dzięki.

- Czekoladowe to moje ulubione. - Moje też.

Błogosławiona czekolada. Choć waniliowe są najpopularniejsze na świecie,

To czekoladowe są i tak najlepsze.

- Po jakiemu on mówi? - Po francusku.

Nie zna innego języka.

- Rozumiesz go? - Nie mam pojęcia, o czym on mówi.

I to jest twój najlepszy przyjaciel?

Ten gość to mój najlepszy kumpel. Jest jak wielki niedźwiedź.

Pokażę ci coś. Widzisz?

Niedźwiedzie?

Tu jest napisane, że...

Niedźwiedź jest samotnikiem,

Przystosowanym do radzenia sobie w każdym klimacie i środowisku.

Jest wszystkożerny. Gdy brak pokarmu, niedźwiedzie dzielą się nim...

Z innymi osobnikami, mimo, że nie ma między nimi silnych więzi społecznych.

Niedźwiedź jest groźnym przeciwnikiem, choć nie ma instynktu drapieżnika.

Zaskoczony lub ranny, atakuje i jest wtedy naprawdę niebezpieczny.

- O czym on mówi? - Chyba o niedźwiedziach.

Muszę iść. Mam sprawę do załatwienia.

Nie wiem, co mówi. Chyba, musi iść, bo ma sprawę do załatwienia.

Zły ruch.

To za lody.

Nie ma mowy, przyjacielu. Wiesz, że nigdy nie musisz tu płacić.

Ta książka, którą ci dałem... Przeczytaj i powiedz, co myślisz.

- Masz. - Trzymaj się.

Mówisz po francusku?

Gdyby tak było, łatwiej mógłbym nauczyć się angielskiego.

Chodziłem na kurs, ale był cholernie trudny.

Pewnie nie mam zdolności językowych.

Chciałem nauczyć się hiszpańskiego, ale nic z tego nie wyszło.

Cholera!

Nie grasz przypadkiem w szachy?

Naładowany?

Bierzmy się do roboty.

- To może być on. - Puknąć go?

Vargo mówił, że tamten jest czarny, nie pamiętasz?

Co z tego? Coś ty za jeden? Portorykańczyk?

To jakiś Indianiec, albo coś w tym stylu.

Coś ty za jeden?

Cayuga!

Co to jest, do cholery?

Portorykańczyk, Indianiec, Czarnuch jedno i to samo.

Sprzątnijmy go. Żeby być pewnym. Dla Pana Vargo.

Nie wiemy, czy to on. Chodźmy stąd. Chcę dorwać właściwego sukinsyna.

- Pieprzony, głupi białas. - Coś powiedział?

Powiedziałem: Pieprzony, głupi białas.

Ty czerwonoskóry czarnuchu! Znalazł się Siedzący Skurwysyn!

Opanuj się. Idziemy! Wynośmy się stąd.

Cayuga, w dupę kopany!

Trzymaj gębę na kłódkę, albo rozwalę ci łeb, aż ci mózg wypłynie.

Według słów jednego z mędrców,

Spotkanie z wrogiem na polu bitwy jest jak atak jastrzębia.

Choć wlatuje w wielkie stado,

Interesuje go wyłącznie jeden, wcześniej upatrzony ptak.

Co jest do cholery grane?

No co?

Cholera.

- To chyba nie on. - Skąd wiesz? To mógł być on.

Nie wiem... Coś mi nie pasuje.

Gość ma teraz własne skrzydła i lata sobie z gołębiami.

Mamy strzelać do każdego, kto przypomina tego typa.

Wiem, chodźmy.

Muszę załatwić dla Sonny'ego osobistą sprawę.

Kurwa! Wiedziałem, że to będziesz ty.

Zabijesz mnie? Mógłbyś to zrobić.

Jestem twoim wasalem. Postępuję zgodnie z kodeksem.

- Zawsze cię szanowałem. - Dlatego przystawiasz mi gnata do łba?

Przepraszam.

To nie z powodu braku szacunku.

Jak mnie do cholery znalazłeś?

Chciałeś się ze mną spotkać.

Świat wokół nas się zmienia, prawda, Louie?

Mnie to mówisz?

Kiedy załatwiłeś tego faceta, czy była tam dziewczyna?

- Nie miałem jej na liście. - Wiem...

Wszystko się skomplikowało.

Chcą cię wykończyć.

Jak cię nie znajdą, to załatwią mnie.

- Pewnie i tak mnie stukną. - Ray Vargo?

- Szuka cię cała pieprzona rodzina. - Zastępca szefa, Sonny Valerio, też?

Oczywiście...

Skąd do cholery tyle wiesz o naszej organizacji?

Kim była ta dziewczyna?

Nieważne. Nie mogę ci powiedzieć. Próbuję cię ostrzec. Chcą cię zabić.

- Mnie pewnie też. - Lepiej mnie niż ciebie.

Obecnie muszę się z tobą zgodzić.

Przepraszam za spóźnienie. Przykro mi, stary...

Zastrzeliłeś Moriniego! To przecież szwagier Valerio!

Miał broń. Chciał cię zabić.

Sprawdź czy nie żyje.

Chyba już się nie zestarzeje.

Odwróć go.

Teraz lepiej od razu mnie zastrzel.

Nie ma szans, żebym to jakoś wyjaśnił.

Pieprzony Morini! Zastrzel mnie! No dalej!

Jestem twoim wasalem. Zabicie ciebie byłoby sprzeczne z kodeksem samuraja.

Skoro jesteś moim wasalem, to zrób co ci każę i zastrzel mnie!

- Dlaczego to zrobiłeś? - Bo mi kazałeś.

To nie jest brak szacunku.

Przynajmniej możesz powiedzieć, że zaatakowałem was obu.

Pilnuj swojego tyłka.

Masz rację. Wszystko wokół nas się zmieniło.

Nic już nie ma sensu.

Potrzymaj.

Widziałem niesamowitą rzecz! Nie uwierzysz własnym oczom.

Od razu mi się z tobą skojarzyło.

Biję twojego skoczka.

Cholera!

Chodźmy.

Podobno lody są bardzo zdrowe.

- Mówisz o lodach? - Słyszałem dziś w radiu.

Spec od żywienia powiedział, że są tak zdrowe, jak żarcie.

Zwykle nie chodzę po dachach.

Któregoś dnia wlazłem tu pierwszy raz w życiu, zobaczyć wschód słońca.

Wtedy to odkryłem. Pomyślałem, że to coś niesamowitego.

Zobacz!

Cudo!

Kompletne szaleństwo.

Coś wspaniałego!

Jak on zamierza ją ściągnąć na dół?

Ten facet to prawdziwy geniusz!

Niesamowite.

Ale jak on do diabła zamierza ściągnąć ją na dół?

Jak leci?

Wspaniała łódź. Jak skończysz, będziesz mógł żeglować w chmurach!

Nie rozumiem! Muszę wracać do pracy!

Pewnie masz sprawę do załatwienia, bo słońce wkrótce zajdzie.

Muszę iść. Mam sprawę do załatwienia, a słońce wkrótce zajdzie.

Starożytna mądrość mówi,

Że trzeba podjąć decyzję w ciągu 7-miu oddechów.

Aby przejść na drugą stronę, niezbędna jest determinacja i siła ducha.

Jest coś, co możesz dla mnie zrobić...

A teraz moje najnowsze odkrycie,

Mogę zamienić diamenty...

W... żelki!

Ale myślisz, że jestem szczęśliwy?

Nie! Jestem sfrustrowany!

Pytasz dlaczego?

To jest kot...

I jego podróżna torba.

To jest magia.

Zrobię Canoe.

Magia i więcej magii.

Obgadaliśmy to wczoraj. Co z tobą?

Chcę moją forsę. To wszystko.

Za dużo tu ludzi. Pogadamy kiedy indziej.

Przychodzę tu od trzech miesięcy, żebyście zapłacili mi czynsz.

To nie jest dobra pora Sanchez. Mam teraz większe problemy.

- Rano wszystko załatwię. - Albo jutro dostanę forsę,

Albo klnę się na Boga, dzwonię po gliny. Czynsz za 3 miesiące!

Właściwie, to czym wy się zajmujecie?

No i co?

Szef chyba nie kupił twojej historyjki.

Morini należał do rodziny i był moim szwagrem.

Przykro mi z powodu tego co się stało. Do mnie też strzelał!

- Myślisz, że to wymyśliłem? - Sam nie wiem, kurwa, w co wierzyć.

Joe! Wąż! Wyprowadźcie wozy z garażu.

Z samego rana zawieziecie pana Vargo i całą ekipę do jego rezydencji w lesie.

- Teraz? - Nie kurwa za tydzień!

Ruszać się!

Gołąb wędrowny!

Niech ktoś go złapie!

Łap go!

Mam go!

Zrób z nim coś, ale trzymaj go z dala ode mnie. Znajdź wiadomość!

Wypuść go.

Nawet jeśli samuraj utraci głowę,...

Powinien być jeszcze zdolny do wykonania ostatniego zadania.

Co to znaczy?

To poezja.

Poezja... Wojny.

Nawet jeśli samuraj utraci głowę,

Powinien być jeszcze zdolny do wykonania ostatniego zadania.

Ten, kto mimo odciętej głowy, zachowa się niczym duch zemsty...

I okaże wielką determinację,

Pomimo, że jego głowa będzie obcięta... Nie umrze.

Przepraszam! Chodźmy do tego zaułku.

Dobrze jest nosić przy sobie róż.

Po nieprzespanej nocy, skóra samuraja może wyglądać niezdrowo.

W takiej sytuacji odrobina różu okazuje się bardzo pomocna.

Plan B.

Kiedy podejmie się decyzję o zabiciu kogoś,

Nawet jeśli ma być bardzo trudne by zbliżyć się blisko,

Nie należy dążyć do celu okrężną drogą.

Samuraj działa natychmiast...

I najlepsze dla niego są proste i bezpośrednie rozwiązania.

Jestem Bob Solo z agencji handlu nieruchomościami.

- Mam spotkanie z panem Vargo. - Jak pan otworzył bramę?

Pan Valerio, dał mi kod. To bardzo ważne spotkanie.

- Mam kupca na tę posiadłość. - Idź i sprawdź to, Sammy.

Ja poczekam z panem Solo.

- Mogę wysiąść i rozprostować nogi. - Proszę zostać w samochodzie.

Nie ma sprawy.

Może dam panu moją wizytówkę.

Ty sukinsynu!

Sukinsyn!

Jezu, to ten pieprzony gołębiarz!

Czekałem na ciebie.

To znowu ty.

Pożyczyłeś ode mnie książkę.

Cholera! Znowu postrzeliłeś mnie w to samo miejsce!

Jestem twoim wasalem. To nie jest brak szacunku.

Poza tym, wystarczy już tych dziur.

Gdzie jest Sonny Valerio?

Jeszcze się zobaczymy.

- Vinny! - Tu jestem!

Zastrzeliliście cholernie wielkiego niedźwiedzia.

Skurczybyk ważył jakieś 130 kilo.

Nie wiedziałem, że trwa sezon polowań na niedźwiedzie.

A co? Jesteś strażnikiem przyrody?

Tak sobie tylko spytałem.

Powiem ci coś.

Niewiele zostało tych czarnych skurczybyków.

Kiedy, któryś nawinie się pod lufę, trzeba wykorzystać okazję.

Dlatego strzelacie?

Bo jest ich tak mało?

O co właściwie pytasz?

Kręci się tu także niewielu kolorowych.

Pakuj się do tej bryki i nie wsadzaj nosa w nie swój interes.

Chyba masz rację.

Przestrzeliłeś mi kolano!

W starożytnych kulturach uważa się, że niedźwiedź jest równy człowiekowi.

Ale to nie jest starożytna kultura.

Czasem jest.

Nasze ciała otrzymują życie z nicości.

Słowa "Forma jest pustką" oznaczają istnienie tam, gdzie nic nie ma.

"Pustka jest formą" oznacza, że wszystko zawiera się w nicości.

Tych dwóch prawd nie należy od siebie oddzielać.

Z tym Ghost Dogiem jest jedna dobra rzecz.

Jaka?

Posyła nas w zaświaty w stary sposób.

Jak prawdziwych gangsterów.

Trzymaj się, stary. Uda ci się.

Cholera, gliny.

Proszę nie opuszczać pojazdu!

W mieście nie uświadczysz ani jednego gliniarza...

A tu jest ich wszędzie pełno. Jak jakieś pieprzone Gestapo!

Jakbyśmy byli za granicą.

Mój przyjaciel źle się czuje. Musi jechać do szpitala.

- Co się panu stało w ramię? - Nic, ale on musi jechać do szpitala.

- Prawo jazdy i dowód rejestracyjny. - Nie mamy czasu!

Niech mnie pan nie prowokuje. Proszę pozostać w samochodzie.

Pięknie.

Co się stało, proszę pana?

Zabierajmy się stąd.

Jezu Vin, załatwiłeś kobietę, wiesz o tym?

A ty wiesz co?

Jesteś pieprzoną, męską, szowinistyczną świnią.

Co masz na myśli? Ja jestem szowinistyczną świnią?

To ty ją zabiłeś!

Glinę.

Zastrzeliłem gliniarza.

Baby chcą równości, to ją mają.

Vin?

Żyjesz? Co z tobą?

O nie...

Zapraszam do Pałacu Lodów! Lodowe kanapki! Lodowe rożki!

Lody są bardzo zdrowe! Nie żartuję!

Mówili o tym w radiu dziś rano!

Lody mają dużo wapnia!

Zapraszam do Pałacu Lodów! Lodowe kanapki! Lodowe rożki!

Witaj, przyjacielu! Dawno cię nie widziałem.

Dawno cię nie widziałem.

Była tu ta dziewczynka. Chyba cię szukała.

Wiesz, ta Pearline. Zabawna! Łazi z tym swoim pudełkiem na lunch.

- Przypomina mi ciebie i twoją teczkę. - Była tu Pearline?

Chciała ci chyba oddać książkę. Nie zrozumiałem, co mówiła.

Nie zostawiła jej tu.

Pewnie chciała mi oddać książkę. Ciekawe, co o niej myśli...

Jest trochę za duży, ale możesz zanieść go do krawca. Dopasuje ci go.

Super! To dla mnie?

- Dla ciebie. - Bomba!

Jest trochę za duży, ale zaniosę go do krawca, to mi go przerobi.

W danej chwili nie istnieje nic innego poza jednym celem.

Całe życie to ciąg następujących po sobie chwil.

Jeśli człowiek w pełni zrozumie chwilę obecną,

Nie będzie już miał nic do zrobienia, ani za niczym nie będzie podążał.

Od burzy można się czegoś nauczyć.

Zaskoczony przez nagłą ulewę, próbujesz nie zmoknąć...

I biegniesz szybko drogą.

Mijasz domy, a spadająca woda i tak cię zmoczy.

Jeśli jednak działasz zdecydowanie, nie będziesz czuł się zakłopotany,

Choć zmokniesz tak samo.

Ta wiedza obejmuje wszystkie sprawy.

Co do cholery?

Mówi się, że to co jest nazywane "duchem czasów",

Jest czymś, co już nie powróci.

Świat zmierza ku końcowi, a jego duch powoli zanika.

Z tego powodu, nawet jeśli ktoś chciałby przywrócić...

Ducha tego świata sprzed stu lat lub więcej,

Nie może tego zrobić.

Dlatego tak ważne jest,

Aby z każdego pokolenia wydobyć to co najlepsze.

- Ghost Dog. Siła i równość. - Zawsze wszystko widzieć, bracie.

Wyglądasz na zmartwionego.

Martwię się. Był tu dziwny facet... Biały.

Chciał mnie deportować, czy co? Mam złe przeczucia.

Gość nosi rękę na temblaku.

Nie przejmuj się. Wszystko w porządku.

Mogę wejść do środka? Wpuść mnie do swojej przyczepy.

To nie wszystko.

W radiu powiedzieli, że lody wcale nie są zdrowe.

Mają za dużo cukru, a za mało wapnia.

- Odwróć się. - Co?

- Odwróć się. - O co ci chodzi?

To dla bezpieczeństwa. Muszę pilnować interesu.

Nie wiesz, że mieszkamy w Ameryce?

- Masz. - Nie, dzięki. Nie jestem głodny.

Weź to.

Nie martw się.

Niczym się nie przejmuj. Nic nie dzieje się bez powodu.

Ten facet... Z ręką na temblaku...

Facet z ręką na temblaku. Co z nim?

Znam go.

Ma na imię Louie.

Jestem jego wasalem.

Dawno temu, wydostał mnie z tarapatów.

Co jest, macie jakiś problem?

Jestem jego dłużnikiem.

Samuraj musi być wierny swojemu panu, bez względu na wszystko.

On i ja pochodzimy z różnych starożytnych plemion.

Jesteśmy wymierającą rasą.

Czasem...

Mam dość starożytnych zasad.

Mówię o Starej Szkole...

Jeśli mnie rozumiesz.

Wiem, że mnie rozumiesz.

Jest tam ktoś?

Jak się miewa mała Pearline?

Podwójny. Na koszt firmy.

Nie, dziękuję. Nie jestem głodna.

Przyniosłam twoją książkę. Skończyłam ją kilka dni temu,

Ale ciebie nie było.

Co o niej myślisz?

Podobało mi się 6 opowiadań. Starożytna Japonia była dziwna.

Najbardziej podobała mi się pierwsza historia.

Każda z opowiadających ją osób widziała wydarzenia w inny sposób.

- Bardzo dobre. - "Yabu No Naka".

Też ją lubię.

Dziękuję, że oddałaś mi książkę.

I dzięki za uwagi.

- Zrób coś dla mnie. - Co?

Weź tę książkę... I poczytaj ją od czasu do czasu.

Nie musisz jej czytać całej od razu.

Jest dobra?

Bardzo ją lubię.

To nie jest powieść, tylko rodzaj...

To on.

Idź już do domu.

Co to, Louie?

"W samo południe"?

Scena finałowej strzelaniny?

Chyba tak.

Bardzo dramatyczna.

Bardzo.

Rozumiem cię. Musisz pomścić śmierć swoich szefów.

Zgadza się?

Niech i tak będzie.

- Nie strzelaj do niego! - Nie ruszaj się!

Jego broń nie jest nawet naładowana! To nie fair!

Odsuń się.

Teraz będziesz panem własnego rodu, prawda?

Nikt już nie został. Mam rację?

Nie do końca.

Stój tam!

Tak jak powiedziałeś, lepiej ty, niż ja.

Nic już nie ma sensu.

W porządku, Louie.

Widziałem wszystko, co chciałem zobaczyć.

Wyświadcz mi przysługę.

Co mam zrobić?

Weź tę książkę.

Przeczytaj ją kiedyś.

Później... Powiesz mi, co o niej myślisz.

Jasne.

Jedziemy, spadamy stąd.

To moja książka.

Nie, panno Vargo. Dostałem ją od Ghost Doga.

Czy możemy jechać?

Akcja toczy się w starożytnej Japonii.

Powinieneś ją przeczytać.

Możemy jechać.

Przeszkadzasz mi, kochanie.

Idź i poczytaj sobie w innym pokoju.

W regionie Kamigata mają rodzaj pudełek na drugie śniadanie,

Których używają tylko jednego dnia, oglądając kwiaty.

Gdy skończą, wyrzucają pudełka i depczą je.

Koniec jest ważny dla każdej rzeczy.

.:: Napisy24.pl - Wprost od tłumaczy ::.

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.