Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Panie i panowie. Witajcie w świecie przemocy.
Wyrażonej słowem i czynem. Przemoc przyjmuje liczne maski,
lecz jej ulubioną wciąż pozostaje pożądanie.
Przemoc pożera wszystko, czego dotknie. Rzadko zaspokaja swój ogromny apetyt.
Jednak nie tylko niszczy, potrafi także tworzyć.
Z bliska przyjrzyjmy się temu dziełu szatana.
Nowej rasie, zamkniętej w ciele kobiety, obleczonej jej miękką skórą.
Ta delikatność, charakterystyczny zapach.
Powłoka jak z lśniącego jedwabiu. Ciało uległe, acz lubieżne.
Słowo ostrzeżenia: obchodź się ostrożnie i nie trać czujności.
Ta nowa rasa drapieżników poluje samotnie i w stadzie.
Działa wszędzie i o każdej porze. Nikt jej nie umknie.
Czym są? Mogą być twoją sekretarką, recepcjonistką u lekarza,
czy tancerką w klubie go-go.
Dawaj, złotko!
Dalej, złotko!
Dawaj, dawaj!
- Dalej, skarbie! - Dawaj! Mocniej! Szybciej!
Potrzebowałam tego!
Jak długo będziesz tolerować taki ekshibicjonizm?
Bierz ją!
Mam się zamoczyć, bo Lady Godiva zapragnęła popływać?
Tutaj Rosie, skarbie! Wygrzałam ci miejsce.
Nasiąkaj sobie gąbeczko. Z przyjemnością cię wycisnę.
Doigrałaś się.
Idziemy.
Twój owczy pęd nie ma ze mną szans.
Utrapienie z tobą!
Może i nosi spodnie, ale jakoś brakuje jej sprzętu!
Wyprałaś się! Teraz cię odwiruję!
Złaź!
Naturalne włosy górą! Leżysz i kwiczysz!
Jak twoje obcasy wytrzymują trudy chodzenia?
Przestańcie! Nawet w talk showach są lepsze bójki!
Chcecie coś udowodnić? Przekonajmy się, czy nie stchórzycie.
Wymyślasz naprawdę dziwne zabawy. Boki zrywać.
Nie lubisz bezbarwności, Varla.
Spokojnie, skarbie. Stwarzasz zagrożenie pożarowe.
Skołuj coś do picia. Rosie musi przepłukać gardło.
Jesteś wstrząśnięta, skarbie.
Rosie, skarbie! Otwórz wieczko, zanim sama eksplodujesz!
Taniec w "The Giant" ci nie wystarczy?
Też poruszam kuperkiem dla takiej widowni.
Nigdy nie mam dość, a wy tworzycie wspaniałą publiczność.
Dodałyśmy przecież nowe kroki, a ona znowu tańczy coś innego.
Wymyślamy nowy układ?
To nie mój agent, jego nie stać na benzynę.
Raczej przybył fanklub.
Tam pojechali, partnerze.
- Jak mogli cię zostawić? - Naprawdę mam fanklub.
Nie są przystosowane do długich podróży.
- Niezłe koła. - Zajrzysz mi pod maskę?
- Jeździłyście na czas? - Znamy nasze możliwości.
Swój pewnie mierzysz klepsydrą?
- Rozmawiacie o mojej figurze? - To zbędne, gdy jesteś tak ubrana.
Mam przygotować stanowisko?
Możemy pomierzyć czas? Znam parametry tego terenu.
Proszę bardzo. Zapowiada się ciekawie.
Świetnie.
- Może robimy niepotrzebny tłok? - Skąd. Cieszę się, że tu jesteście.
- Może napój? - Że co proszę?
Proponuje nam napój.
Nie znasz nic tak wyskokowego, by zaspokoiło nasze pragnienie.
Wszystko gotowe. Mierz mi czas od tamtego znaku do tego.
Kiedy odpalę, zobaczysz kłęby dymu z rury wydechowej.
Wtedy wciśnij magiczny guzik.
Ma świra na punkcie tego samochodu i szybkości.
- Szybka jazda to niezła frajda. - Nie wiem, czemu się martwię.
Jest mistrzem naszego automobilklubu, także w bezpiecznej jeździe.
Przepraszam, to chyba przez świeże powietrze. A wy co robicie?
Zadała nam pytanie. Oto, co robimy.
Za 125 na głowę, plus podatek i ubezpieczenie.
Wspaniale. Ja robiłam to tylko dla przyjemności.
Więc się bawmy.
Niezła jest.
Jeśli lędźwie odmówią mi posłuszeństwa,
- wiecie, kogo wziąć w zastępstwie. - Zapomniałam zmierzyć mu czas.
- Będzie zawiedziony. - Zmyśl coś prawdopodobnego.
Najlepiej rekord.
Jak mi poszło? Czuję, że było szybko.
Przepraszam, kochanie. Nie zmierzyłam ci czasu. Zagadałam się.
Zapomniałam, przykro mi.
Trudno.
Nic się nie stało.
Wyluzuj kolego. Słońce jest jeszcze wysoko.
Tym razem sama zmierzę ci czas, a mam doskonałe wyczucie.
Co cię bawi w jeździe na czas? Czego ona dowodzi?
To jakby biegacz starał się poprawić swój rekord.
Trenuje, by dać z siebie więcej. Podobnie usprawniam moje cacko.
- Po co, skoro z nikim nie wygrywasz. - Jak to nie? Wygrywam z czasem.
Tak poderwałeś tę cizię? Bijąc czyjś rekord?
Nie, nie jesteś z tych.
Jesteś amerykańskim chłopcem. Bezpieczeństwo to podstawa.
- Chcesz coś powiedzieć? - Nigdy nie chcę.
Od razu przystępuję do akcji. Nie próbuję się z czasem lecz z ludźmi.
- Zmierzymy się? - Niczego nie muszę udowadniać.
Ma niezły wóz. Trzeba go tylko przemalować.
- Na żółto... - Jesteście niesprawiedliwe!
Dlaczego trzeba pokonywać innych, a nie ścigać się dla frajdy?
Wreszcie mówi do rzeczy. Co powiecie na wyścig dla frajdy?
Dwa okrążenia wokół pachołków. To tylko trzy zakręty.
Świetnie, będę starterem. Nie mam pistoletu, ale wezmę gwizdek.
Co ty na to, przystojniaku? Na pewno czai się w tobie zwierzę.
Umowa stoi.
- Gwiżdż! - Gotowi?
Zawsze jestem gotowa.
Szybciej!
Tommy, gazu! Jeszcze troszkę!
Tommy! Tommy!
- Nic mu nie jest? - Nic.
Stracił panowanie nad wozem. Omal nie zabił nas obojga.
Co tam jeszcze robi? Odmawia paciorek?
- Powinien. Ma za co dziękować. - Lepiej tam pójdę!
Po co ten pośpiech? Nie ucieknie.
To moja wina. Ja go namówiłam.
Muszę tam iść.
Rozumiem, że wolisz zabrać stoper i zwiać do domu.
Jest delikatny. Łatwo go uszkodzić.
Tak jak tracąc panowanie? Za bardzo się wystroiłaś. To jest zbędne.
A twój chłoptaś pewnie popuścił w spodnie.
Oddawaj! Jest dla Tommy'ego ważnym trofeum.
- Więc ja go wygrałam w rewanżu! - Tommy! Tommy!
Zmierzmy czas Lancelotowi, kiedy przybywa z odsieczą.
- Co się tu dzieje? - 3,5 sekundy mistrzu. Wspaniale.
- O co chodzi? - Nie chce mi zwrócić zegarka.
Oddaj go.
- Masz dziwne poczucie humoru. - Dopiero się rozkręcam.
Nie wiem, do czego dążysz...
Do kresu. Właśnie go osiągnąłeś.
Możesz czmychnąć swoim autkiem. Chyba, że bijesz się lepiej niż prowadzisz.
Przestań!
Nadal możesz odjechać, frajerze.
To chyba dobra rada.
Przestańcie!
- Jedziemy stąd, skarbie. - Za tobą!
Nie!
I tak był sztywny. Miał okropny wypadek.
Pomóż jej. Zwijamy się.
- Czym mogę służyć szanownej pani? - Wiewiór, do pełna.
Się robi.
- Prawy błotnik, Einsteinie! - A tak, prze pani.
Nie widziałem takiego wozu.
Przejazdem? Te autka muszą mieć duży potencjał.
Zew pustej szosy. Nowe miejsca, ludzie, zainteresowanie.
To moja pasja. Odkrywanie Ameryki na nowo!
Tam jej nie znajdziesz, Kolumbie!
Ma twardy sen. Ładnie się opaliła.
Jakie to teraz szyją kostiumy. Na pewno ułatwiają opalanie.
Tyle odkrytej skóry. Czego to ludzie nie wymyślą!
Dwuczęściowe stroje, puszki z płaskim wieczkiem.
Przestań filozofować, jeszcze dwa czekają!
Kiedy złotowłosa się obudzi, będą kłopoty.
I bez tego wpędziłyśmy się w niezłą kabałę.
- Dlaczego się nie ocknęła? - Dałam jej tabletkę.
- Pośpi jeszcze ze 2 godziny. - Mogłyśmy ją zostawić z chłopakiem.
- Jest jedynym świadkiem. - Nie jedynym.
Ale was nie można chyba tak nazwać. Mogłyście powstrzymać bieg zdarzeń.
W Kalifornii nazywają to współudziałem.
Subtelna jesteś. Jak jedwabna rękawiczka odlana z żelaza.
- Jak beczka śmiechu pełna dziegciu. - Ciszej trochę.
To półgłówek, ale nie głuchy.
Mamy paliwo. Dokąd teraz?
Razem 13,30.
- Cóż za okaz! - Wielki, prawda?
Kupa mięśni. Wołają na niego Warzywo. To czubek.
A jego stary jest jeszcze gorszy.
Jest inwalidą. Ucierpiał w wypadku kolejowym.
Próbował ratować dziewczynkę. Zbzikował.
Zwłaszcza w kwestii kobiet. Dostał pokaźne odszkodowanie.
Nikt nie wie, ile dokładnie. Nigdy nie wpłacił go do banku.
Czubek, jak mówiłem. Nie ufa bankom.
Pewnie schował kasę na pustyni. Nienawidzi wszystkich.
Z taką forsą może sobie na to pozwolić. My go też nie lubimy.
Mógłby jutro wyjechać i nikt by się nie zmartwił.
Taki majątek i żadnej z niego pociechy, szkoda.
Ruszajmy. Tylko nie podjeżdżajcie za blisko.
Zapomniałyście rachunku!
Jeszcze 297 transakcji i w drogę.
Zajmiemy się karczkiem czy próchnem.
Uwielbiam nadziane karczki.
Ta forsa zapewni nam wspaniałą przyszłość.
- Kasa, która usprawiedliwia stratę. - I idealne miejsce.
Jednak ona jest naszym alibi.
Jej chłopak zginął w wypadku na torze. Była w szoku. Uciekła z domu.
Rodzina nie życzy sobie rozgłosu.
Zlecili nam odszukanie dziewczyny, co uczyniłyśmy.
Tak samo będzie ze skarbem.
Ta historia jest tak naciągana, że aż wiarygodna.
Nie musisz w nią wierzyć, po prostu się wczuj.
Ruszajmy, ale tylnymi drzwiami.
Spokojnie, bo podzielisz los swojego chłopaka!
Teraz możesz krzyczeć do woli.
Stary musi być szurnięty.
Mieszkać na śmietniku mając tyle forsy? Same pordzewiałe wraki.
Z drugiej strony to dobre kryjówki dla pokaźnej sumy.
Przeszukam je, a wy przypilnujcie laleczki.
Jeśli będzie się stawiać, dajcie jej pigułkę ze schowka na rękawiczki.
Białe na zamroczenie, żółte na powrót świadomości.
- A jakie na grzech? - To zależy, co ci chodzi po głowie.
Zawiadom mnie, jak się wykrystalizuje.
Pewnego dnia przeholujesz i będzie z tobą krucho.
Czasem próbuje mnie rozgryźć, a sama mam z tym kłopoty.
Twój brat się od nas oddala. Ugotuje, a potem wraca do czytania.
50 dolarów za trzy głupie książki. W żadnej ani jednego obrazka.
Szybko zapomniał, ile poświęciłem dla tych pieniędzy.
Czeka tylko, aż umrę. Albo sam mnie zabije i zagarnie fortunę.
Nie pozwolimy mu na to, prawda?
Chłopcze?
Czego ode mnie oczekujesz?
- Mam znaleźć następną dziewczynę? - Na to jeszcze za wcześnie.
Ostatnio byłeś zbyt brutalny. Musisz być ostrożniejszy.
Krzywdząc kogoś, wzbudzasz czujność władz.
Lecz co oni wiedzą o krzywdzie i cierpieniu?
Odpłacimy im. Każda kobieta zapłaci.
Coś cię tu zainteresowało?
Co tak mocno? Nie widzisz, że jestem kobietą?
Twoja płeć jest bezdyskusyjna.
Pytanie brzmi, co tu robisz?
Jakoś nie możemy obejść się bez ciekawskich.
Więc co tutaj robisz, oprócz naruszania cudzej własności?
Jesteśmy cały dzień w drodze. Uznałyśmy, że to opuszczona farma.
Zauważyłyśmy zbiornik wody, a jest straszny upał.
Pomyślałyśmy, że się ochłodzimy. Nie przywykłyśmy do pustyni.
Pozwolili im głosować, palić, prowadzić, a nawet ubrali w spodnie.
I co z tego wynikło? Prezydent Demokrata!
Mydlenie oczu. Rosyjska ruletka na autostradzie.
Coraz trudniej odróżnić brata od siostry.
Chyba, że w bezpośrednim kontakcie.
Już dość dawno zostawiłam koleżanki. Zaraz zaczną się martwić.
- Zawiadomią władze. - Będą musiały głośno krzyczeć.
W promieniu pięciu mil nie ma telefonu.
Poza tym to raczej ja powinienem zawiadomić władze.
Ruszajcie dalej. Na samotne kobiety czyha tu wiele niebezpieczeństw.
Znikniemy jak najszybciej, ale może użyczycie nam wody?
- Proszę bardzo. - Pamiętaj.
Mój wzrok sięga daleko.
Ona aż kipi. Jest nieokiełznana.
Jeden mężczyzna sobie nie poradzi. Choć z drugiej strony,
odpowiednio trzymana mogłaby złagodnieć.
Potrzebowałam tego!
Rozwiążę cię, żebyś się umyła.
Żadnych sztuczek, bo zasmakujesz kija.
Po co się z nią pieścisz? Sprawia tylko kłopoty.
Mam swoje powody! Wyjmę knebel.
Jeden krzyk, a nafaszeruję cię tabletkami i zaśniesz na tydzień.
- Już. - Co ze mną zrobicie?
- Nic, jeśli będziesz rozsądna. - Chcę tylko wrócić do domu.
- Puśćcie mnie. - Takie masz życzenie?
Chwilę potem wiedziałby o nas każdy policjant i FBI.
Niewinne porwanie.
Obiecuję, że was nie wydam! Powiem, że to był wypadek!
Właśnie tak! Błagam, puśćcie mnie!
Powiem, co zechcecie!
Rozumiemy i wierzymy ci.
Jak tylko załatwimy tu pewną sprawę, podrzucimy cię na jakiś autobus.
Możesz się odświeżyć. Billie!
- Cudownie! - Zrób jej miejsce!
Tego potrzebowałam.
Co dalej?
Będzie się trzeba pozbyć dzieciaka. Na razie niech myśli, że ma szansę.
- Kiedy minie szok, zacznie myśleć. - Zniknijmy stąd wcześniej.
- Zanim stary wznieci alarm. - To dziwak.
Nie przejmie się laską przed pięćdziesiątką.
Ma coś do kobiet.
Robi się coraz ciekawiej.
Mamy towarzystwo!
Billie, miej oko na tego cukiereczka.
Wyjdźmy wrogowi naprzeciw. Im mała mniej usłyszy, tym lepiej.
Spokojnie, skarbie. Nic ci nie grozi.
Właściciel tamtego pojazdu i tak by ci nie pomógł.
Nawet z nami jesteś bezpieczniejsza.
- Rozgościłyście się. - Zużyłyśmy kilka galonów wody
i 20 stóp kwadratowych piasku. To żadne luksusy.
Jesteście nudystkami, czy po prostu zabrakło wam ubrań?
- Dlaczego ją związałyście? - Nieźle sobie na tym radzisz.
Jestem w pobliżu, gdy ktoś korzysta z mojej ziemi i wody.
- Przecież nikt nie jest związany. - Nie odpowiedziałaś.
- Mam ją sam zapytać? - Jej chłopak zginął w wypadku.
Załamała się i próbowała popełnić samobójstwo.
Jej rodzina nie życzy sobie rozgłosu.
- Odwozimy ją do domu. - To raczej robota dla policji.
Jej ojciec jest politykiem. Nie potrzebują rozgłosu.
Wypełniamy ich polecenia. Poza tym należymy do jednego automobilklubu.
Powierzyli nam ją, bo jesteśmy przyjaciółmi domu.
Jedziecie okrężną drogą?
Powrót w środku nocy zaszkodziłby wszystkim, a zwłaszcza jej.
Mój syn, Kirk, jedzie do miasta po zapasy.
Zanim ruszycie w drogę, zjedzmy razem obiad.
Nie chcę, byście źle mówiły o mojej gościnności.
Nie mamy powodu. Do zobaczenia, słodziutki.
Obowiązuje strój wieczorowy, czy możemy zostać w tym?
Nasze konwenanse nie są restrykcyjne. Jedziemy.
Ten naiwniak kupi każdą opowiastkę. Potrzebuje towarzystwa.
- Takiego jak nasze. - Nie ufam mu.
Jeden telefon i zgnijemy w kiciu.
Rozejrzyj się, widzisz jakieś kable? Mówił, że w okolicy nie ma telefonu.
Jesteśmy odcięte od świata. Weź się w garść.
Musimy znaleźć drogę ucieczki.
Może przy okazji natkniemy się na jego skarb.
Nie trzyma go w domu, więc jest gdzieś tu.
Najwyżej zmuszę starucha, by sam nam zdradził kryjówkę.
A ja mam się zająć tym mięśniakiem?
Przespacerujemy się z Rosie. Po powrocie jedziemy na obiad do domu.
To szaleństwo. Pewnie same będziemy głównym daniem.
Przestań i uważaj na małą! Pokaż jej, jeśli spróbuje czegokolwiek.
- Zwiąż ją i pilnuj! Rozumiesz! - Jasne. Zmotywowałaś mnie!
Jack i John. Przy nich nawet mafia wymięka.
- Nie lubisz ich? - Nieźle się bawię.
Jednak czuję, że zbliża się czas rozstania.
A ty bądź grzeczna, bo obie popadniemy w tarapaty.
Co myślisz o naszych gościach?
Los zesłał nam prezent, teraz musimy go wprawnie rozpakować.
A w tym jesteśmy najlepsi.
Kiedy już się z nimi uporamy, ta młódka...
Delikatna jak króliczek. Musimy wyrwać ją z rąk tych kobiet!
- Uratować! - Niby kogo?
Młode damy.
Do obiadu zostały jeszcze dwie godziny.
Nie jesteśmy głodne... jedzenia.
- Spacerujemy sobie. - Szukacie czegoś?
Podziwiamy krajobraz. Jest wspaniały.
- Chyba się taki nie urodził? - Zawsze był duży.
- Musi dużo ćwiczyć. - Zgadza się.
Pokaż jej, jak utrzymujesz formę.
Dzięki, może innym razem. Nie mogę spuścić jej z oka.
Myślę, że potrafię zapewnić tej młodej damie bezpieczeństwo.
Spokojnie, ona się stąd nie ruszy.
Prawda, skarbie?
Nic ci więc nie grozi.
Pokaż, co potrafisz.
Spocznij sobie.
Wreszcie możemy porozmawiać. Opowiedz o swoich koleżankach.
Nieźle się tu urządziłeś. Brakuje ci tylko towarzyszki tych zabaw.
Może nie znam się na pakowaniu, ale mam kilka asów w rękawie.
Potrzebujesz menadżera. 10% twojego dorobku zadowoli każdego.
Nie uczyłam się anatomii, ale zdajesz się mieć wszystko na swoim miejscu.
Nawet z nadwyżką.
Nie wiem, dlaczego trenujesz, lecz na pewno jesteś już gotowy.
Posłuchaj: ja - Jane, ty - Tarzan.
Zostaw to drzewo i pobujajmy się razem na jakiejś lianie.
Co, do licha?
- Chłopcze! - Co się stało?
- Gdzie ona jest? - Uciekła.
Jest niebezpieczna! Chciała mnie zabić!
Zagrażała ci? Przecież to ty masz broń!
Musimy ją znaleźć, bo będę miała kłopoty!
Przyprowadźcie ją tu, słyszycie!
Musimy dokończyć, co zaczęliśmy.
Pomocy!
- Ratuje mi pan życie! - Wszystko będzie dobrze.
Kto cię ściga? Króliki? Może chłopak cię tu zostawił?
- Mój chłopak nie żyje! - Spokojnie. Wyjaśnij mi wszystko.
Proszę mnie stąd zabrać!
Pomogę ci, ale weź się w garść i powiedz, co mam zrobić?
Proszę mnie stąd zabrać, zanim mnie dopadną!
Kto? Nikogo nie widzę. Zapewniam, że tu jesteś bezpieczna.
- Przed kim uciekasz? - To morderczynie!
Porwały mnie i zabiły mojego chłopaka. Są bezwzględnymi zabójcami!
- Kto taki? - Dziewczyny!
- Kierowcy z piekła rodem! - Jak zabiły twojego kolegę?
Gołymi rękami. Powaliła go, przytrzymała za szyję,
mocno pociągnęła i złamała mu kręgosłup!
Wyrzuć to z siebie, a potem zawiozę cię w bezpieczne miejsce.
- Gdzie Billie i ta druga? - Mała uciekła. Szukają jej.
Daleko nie ucieknie.
Daleko nie ucieknie? Co tu się stało?
Ten diabeł o mało mnie nie zabił. Powaliła mnie, kalekę, na ziemię.
Czemu to zrobiła? Nic nie przeskrobałeś?
Oczywiście, że nie. Co ja mogę?
Jestem uwiązany do tego fotela na całe życie.
Powinni cię do niego przybić! Dawno to było?
Mój drugi syn najlepiej zna tę okolicę. Pomoże nam.
To stąd uciekłam! One tu są!
Obiecuję, że będziesz bezpieczna. Zaufaj mi.
- To one! Proszę zawrócić! - Ja tu mieszkam. Rozumiesz?
To mój dom.
Pan tu mieszka?
- A ten starzec... - Jest moim ojcem.
Jesteś jednym z nich! Wypuść mnie! Szaleńcy!
Dobrze, że ją przywiozłeś. Martwiłyśmy się. Jest chora.
- Potrzebujesz długiego odpoczynku. - One mnie zabiją, zrozum! Pomocy!
- Sam mi powiesz, czy mam je zapytać? - Co takiego, synu?
Nie udawaj głupca. Chcę wiedzieć, co się tu dzieje?
- Kim one są? - To krótka historia.
Choć trudno w nią uwierzyć. Lecz czy prawda bywa łatwa?
- Niepotrzebnie marnujesz energię. - Niepotrzebnie?!
- Nie ma nic wspólnego z forsą! - Jest kluczem do niej!
Widziałaś wyraz twarzy starego? Nie możemy zignorować jego syna!
To sprawa polityczna. Jej rodzice stronią od rozgłosu.
Wróci do domu, kiedy tylko nakarmimy je na drogę.
- Przyrządźcie kurczaka z warzywami. - Dobrze.
- Rozładuję zapasy. Gdzie mój brat? - Szuka małej.
- Nie wolno go puszczać samego. - Nie jest sam.
Zacząłeś uważać, że potrzebuje opieki?
Nie pękaj, to tylko ciuchcia.
Niech cię nie zbije z tropu. Nie jesteśmy nawet w połowie drogi.
Masz coś do pociągów? Chcesz, to ci taki kupię!
- Rujnujesz nasz rozkład jazdy. - To coś... niedobrego.
- Naprawdę się boisz. - Wpada w furię, kiedy przejeżdżają.
Twój stary i tak jest szurnięty. Czemu pociąg miałby go nakręcić?
Ma swoje powody.
Muszę iść.
Ogarnij się po drodze, bo tatko spuści ci lanie!
Powinna już dawno zginąć. Słyszałaś?
- Tak, ale nie mówisz nic nowego. - A ty nic nie robisz.
Cudowna kąpiel. Spróbuj. Może woda ostudzi ci głowę.
Zakneblowałyśmy ją, ale nadal wszystko słyszy. Porzucimy ją gdzieś daleko.
- Jeden sztywny w okolicy wystarczy. - Kiedy?
Najpierw muszę złamać Kirka. Nie jest głupi. Wie, gdzie znaleźć kasę.
Zjawimy się na obiedzie, ale nie wszystkie będziemy jeść.
- Coś długo cię nie było. - I kto to mówi.
Dobrze się bawiłaś, czy wracasz strudzona szukaniem?
Jedno i drugie.
- Gdzie ją znalazłyście? - Syn starego spotkał ją na drodze.
Jeszcze jedno potknięcie i koniec z tobą!
- Co dalej? - Obiad, a ja popracuję nad Kirkiem.
- A co z nią? - Jedzie z nami. Zajmie starego.
Złożysz owieczkę w ofierze. Naprawdę ci zależy na forsie.
Nie za wcześnie na to?
- Pociąg się spóźnił. - Co to ma do rzeczy?
Nic dziś nie jest o czasie.
Niektóre rzeczy nigdy się nie zmienią.
Włącz sygnał. Wyślij swą wiadomość. Pukaj, stukaj, wyrzucaj dym.
Zabijaj, okaleczaj, uciekaj w popłochu.
- Z kim rozmawiałeś? - Z duchem.
50-tonowym, rozpędzonym duchem.
Jak zwykle się spóźnił.
- Myślałem, że mówisz do brata. - Brata?
Czyjego brata? Szczycisz się pokrewieństwem z tym zwierzęciem?
Sam go takim uczyniłeś, a mógł być twoim synem.
Jest moim potomkiem, temu nie zaprzeczę.
Nie jest jednak dla mnie synem, lecz kawałkiem mięsa.
- Jest bezużyteczny. - Znajdujesz mu zajęcia.
To narzędzie. Robi rzeczy, których ludzie nie potrafią...
- Raczej nie chcą czynić! - Nazywaj to, jak chcesz!
Nie chce mi się już gadać. Czas coś przegryźć.
Wszystko, co mamy, jest na tym stole. Skończymy posiłek, kiedy będzie pusty.
Synu, podaj kurczaka, zanim wyschnie.
Masz do wykarmienia pułk wojska? Pierś czy udko, skarbie?
Weź oba, synu. Wyglądają równie kusząco.
Po co nam pułk wojska, zapomniałam o Goliacie.
Potrzebuje dużo paliwa. Spisałeś się na medal.
- Gotuje lepiej od własnej matki. - Ale chyba nie szyje?
Najwyżej grubymi nićmi.
Lepiej coś zjedz. Całe to bieganie musiało nadwątlić twoje siły.
A możesz chcieć znowu uciec.
Już się dziś naćwiczyła. Miło, że ją nam przywiozłeś.
- Jej rodzice będą wdzięczni. - To był szczęśliwy traf.
Mam taką nadzieję, bo ona chyba myśli inaczej.
Teraz w ogóle nie myśli. Dojdzie do siebie w domu.
Nie wydaje się zadowolona, jeśli naprawdę wraca.
To taka cicha myszka. Jesteście podobni.
Lubię spokojnych ludzi. Zawsze taki jesteś?
- Tylko kiedy jem. - Uwielbiam facetów z dużym apetytem.
Choć żaden jeszcze nie sprostał mojemu.
Muszę przyznać, że lokujesz pokarmy we właściwym miejscu.
Wyglądasz mi na dziewczynę, która ma apetyt nie tylko na jedzenie.
Staram się nie ograniczać.
Gospodarzu. W moim wieku mogę pić whisky, głosować i mieć kochanka.
Najbliższe wybory za dwa lata, a w miłości kiepsko.
- Wlej mi więc tego zacnego trunku. - Cieszy mnie twoje towarzystwo.
Dobrą whisky należy się dzielić. Za co wypijemy?
Wypijmy za pociągi. Są duże, szybkie, silne i robią dużo hałasu.
- Dziwny toast. - Bo ona jest dziwna.
Moja kolej. Wypijmy za nowe przyjaźnie.
Cóż za pomysł. Jasne, że wolę je zawierać niż wykańczać.
Stare branżowe powiedzenie: wszyscy uśmiechają się do flesza.
- Podaj jedzenie. - Pewnie nie odchodzisz od garów.
Kto ciężko pracuje, dużo je.
- Nic nie zjadłaś. Coś się stało? - Nadal jest w szoku.
Przeżyła straszne chwile. To ciekawy przypadek.
Przed odjazdem chciałabym prosić cię o poradę.
Nie jestem psychiatrą, a jej przydałaby się profesjonalna pomoc.
Dobrze mówi. Odwieźmy ją do domu. Tam zostanie otoczona opieką.
- Rodzice na pewno już jej szukają. - Wiedzą, że jest bezpieczna.
- Nie będą się zbytnio niepokoić. - Jej może nie, ale kogoś na pewno.
Póki piach się nie rozwieje.
Nie! Proszę, nie! Zabije cię!
- Tak jak jego zabiła! - Słuchacie bredni chorej.
- Straciła chłopaka i tęskni za domem. - Kłamie! Zabiła go gołymi rękami!
Naprawdę!
Naprawdę!
Jest opętana!
Ten dom wie, jakie są skutki śmierci i że łatwo można ją zadać przypadkiem.
On, nie zdając sobie z tego sprawy, zabił tuż po swoich narodzinach.
Już wtedy był duży. Zamordował matkę i nadal nie jest świadom swego czynu.
Nie potrafię tego wytłumaczyć.
Zwyczajnie go nienawidzę, a jest z mojej krwi.
Moim synem.
Bracie, odwieź go do pokoju.
- To koniec obiadu. - Mam do ciebie ważną sprawę.
Zakosztujmy czystego pustynnego powietrza.
Panie wybaczą.
- Cóż za krótki obiad. - I co, zaraz lulu?
Zostaw tę butelkę Czeka nas sporo pracy, a ty się nawaliłaś.
Zgadza się, jestem pijana.
To wspaniałe uczucie.
Robię wszystko właśnie dlatego, by czuć się wspaniale.
Mogę się zmienić na wiele sposobów, a ty masz tylko jeden kanał.
Który właśnie stroi się na zewnątrz.
Powinnaś być wielozakresowa. Ukierunkowanie cię hamuje!
- Jesteś głupia i pusta jak wydmuszka. - Lecz zawsze mogę dokonać wyboru.
Źle obstawiam, ale tak zdarza się nawet na wyścigach.
Nie jestem jeszcze niczyją własnością.
Jeśli kasa jest w pobliżu, syn o tym wie i Varla to z niego wyciągnie.
No wiesz, coś na pewno.
Pilnuj małej, a ja przyszykuję nas do drogi.
Wiesz, kochaniutka, kiedy sobie popiję, zwykle odpływam.
Czuję, że zaraz odpłynę.
Czułam, że to tylko pozory.
Czy... Nigdy nie sądziłem, że ty...
Czemu tu zostałeś?
To mój dom. Ojcu się tu podoba.
- Tutaj chce umrzeć. - Wydaje się niezniszczalny.
Nienawidzisz go.
Ale jesteś do niego podobna.
Jeśli w to wierzysz, jak możesz być tu ze mną?
Jesteś pięknym stworzeniem, a ja jestem słaby i pragnę cię.
Bardzo cię pragnę.
Czemu pragnienie nazywasz słabością? Każdy czegoś pragnie.
Dlatego świat się kręci. Twój ojciec pragnie zemsty.
- Ty pragniesz mnie. - A czego ty pragniesz?
Wszystkiego, albo chociaż tyle, ile dam rady unieść.
Teraz ty jesteś pierwszy na mojej liście, a ja zawsze sięgam szczytu.
Doświadczysz niezapomnianych wrażeń.
- Jesteś niewiarygodna. - Czego tylko zapragniesz.
Przelejmy czarę rozkoszy.
Tak cię pożądam.
Nie gadaj, tylko bierz się do dzieła!
- Dokąd to? - Dziewczyna uciekła,
- a twoja znajoma zasnęła. - Ale jak?
Nieważne, musimy ją złapać! Ruszaj się, chłopcze!
Jakieś zamieszanie. Ktoś dobrał się do mojego zapłonu.
To już drugi raz dzisiaj.
- Twój się zepsuł? - Jest wolniejszy.
- Skąd ten pośpiech? - Laleczka uciekła. Zróbmy to samo.
- Kiedy? - Nie wiem. Stary już jej szuka.
- Billie straciła przytomność. - Jak to? Ocuć ją i ruszamy!
- A ty co zrobisz? - Kirk, musimy ją znaleźć pierwsi!
Też tak uważasz.
Staruszku, wyświadczysz nam przysługę, jeśli dopadniesz ją pierwszy.
Rozglądaj się. Pieszo nie zaszła za daleko.
Nie chcemy jej przegapić. Musimy być pierwsi.
Bardzo przypomina tą, którą wtedy uratowałem.
Początkowo wziąłem ją za ducha.
Jest równie śliczna. Niestety, taka nie zostanie.
- Łatwo będzie ją wypatrzyć. - Niekoniecznie, wzrok płata tu figle.
Mam nadzieję, że zawiedzie starego. Dlaczego nienawidzi kobiet?
Młoda dziewczyna próbowała wskoczyć do odjeżdżającego pociągu.
Ojciec chciał jej pomóc. Oboje się przewrócili.
Coś mu się stało z kręgosłupem.
Dziewczyna wsiadła do następnego składu.
Tam jest.
Wiedziałem, że ją wypatrzymy. Nie pozwól jej znowu uciec.
Zrobimy tak, jak kiedyś.
Mamy ją.
Pokaż jej!
Dobrze, złap ją!
Zakryj jej usta!
Twój tatuś cierpi!
No dalej!
- Tam są. Chyba ją znaleźli. - Ciekawe, co zastaniemy?
Czyżbyś się martwił? Czemu mieszkasz z takim świrem?
Wszyscy miewamy problemy. Brat nie jest zły, potrzebuje tylko pomocy.
Póki stary żyje, nic z tego. To jest myśl. Chomikuje kupę forsy.
- Jest kompletnie bezużyteczny. - I co z tego?
Przypatrz się, z kim mieszkasz. Dwoma harcerzykami.
Zrób to jak najszybciej! Chcę mieć to z głowy!
Zostaw mnie w spokoju!
Bracie!
Nie mogę tego zrobić.
Nie chciałem.
Przepraszam.
Spokojnie, bracie. Wszystko będzie dobrze.
Przykro mi.
Naprawdę.
Nie wiem.
To nie w porządku.
- Ciągle jest nie tak. - Będzie dobrze.
Wszystkim jest przykro. Robiłam różne dowcipy, ale to je przebija.
Zasługujecie na wielką nagrodę. Coś w stylu "Miłuję wszystkich!"
Przypomina mi się dzieciństwo.
Oszalałeś. Przecież próbował ją zgwałcić?
- Słyszysz mnie? - Niestety.
To koniec. Nikomu nic się nie stało.
W porządku?
Odwiozę ją do domu, a potem zajmę się własnymi problemami.
Musisz popracować nad sobą. Z czasem wyjdziesz na ludzi.
Już za późno. Mogło nam się udać.
Raczej nie. Chodź, Lindo.
To nie takie proste, synu. Czeka cię długi spacer.
Ciężko ci będzie prowadzić bez kluczyków.
Daj mi je, starcze.
Wyrzuciłem.
Żałosny głupcze!
Swoją żądzą zemsty niszczysz nas wszystkich.
Mam dość twojego biadolenia.
Przestałeś mnie obchodzić.
Przejdziemy się.
Stój, bohaterze. Siebie możesz narażać na trudy pustyni,
ale to truchło nie wytrzyma. Rusz głową. Odwiozę was oboje.
- Na pewno jesteś skonana. - Nie dotykaj mnie!
Nie ważne, ile zajmie ta wyprawa, wolę się czołgać, niż...
- Chodźmy, proszę. - Podwiozę cię, tatuśku.
Ciebie też. Nie wszyscy muszą unosić się honorem.
Chyba, że planujesz coś oprócz spaceru!
- Jesteś chora. - A pół godziny temu byłam zdrowa?
Czy brzydzisz się tymi, którzy mają własny rozum?
To wielka pustynia!
Co chce udowodnić?
Może, że nie wszyscy są tak pokręceni, jak my.
- Jedziesz ze mną? - Przełknę tę pigułkę podczas spaceru.
Dziękuję za propozycję, ale syn musi poćwiczyć.
Naprawdę jesteście dziwni.
- Do zobaczenia, starcze. - Chyba w piekle.
Choć i tam nie znają takich jak my.
Synu, ruszajmy. Mam dość obcych na mojej ziemi.
Wszyscy muszą zniknąć. Zapewnimy sobie bezpieczeństwo i wrócimy do roboty.
- To będzie kolejna opuszczona farma. - Opuszczona?
Z tyloma trupami, chyba żartujesz? Zabijemy cztery osoby bez powodu?
- Żeby nie trafić na krzesło. - Zadowolę się ucieczką.
Miałabym kłopoty ze snem, a dziewczyna powinna się wysypiać.
- Wolisz wieczny odpoczynek? - Raczej nie.
Jednak wolę zaryzykować. Może sędzia lubi blondynki.
Więc wsiadaj w samochód i znikaj.
Przepraszam, że psuję układ, ale zawsze chciałam wystąpić solo.
Do zobaczenia w kościele.
Daj mi to.
Daj!
W dalekiej przyszłości, Billie.
- Zostaw ją. Zbliża się akt drugi. - Co teraz?
Same zrealizujemy nasz plan.
- Zbierajcie się. - Wiemy, kiedy jesteśmy niechciane.
Ruszaj i nie spudłuj. Poza tym pustynia źle wpływa na cerę!
- O co ci chodzi? - Rozjedź starego.
- Odbiło ci? - Chcesz skończyć jak Billie?
Przynieś broń.
Szybko, przynieś broń!
Była dzikim, pełnym życia, kwiatem. Zanieś ją ostrożnie do domu.
Odjedźcie pełnym gazem, bo za chwilę powiadomię szeryfa.
Więc tam trzymał skarb. Idź po nóż! Dobrze leży w dłoni!
- A co z nim? - Przestań! Weź nóż i jedź za mną!
Wróć po nóż!
Chyba powinniśmy wyjąć z niej ten nóż.
Potrzebujesz go?
Nie rusza się.
Nie śmieje.
Tak, szkoda.
Daj mi nóż.
Jest twój?
Nie, ale nie powinniśmy go tak zostawiać.
Oddam ci go.
Ten nóż.
Możesz go zatrzymać.
Rosie!
Dostałeś ostatnią szansę.
To nasza ciężarówka. Brat pewnie znalazł kluczyki.
- Czego chce? - Spokojnie, podwiezie nas.
Dziwne, mój brat nie umie tak prowadzić.
To ona. Jeśli nas złapie, zginiemy.
Starego zmiotło z wózka, a twój wielki brat przypomina miazgę.
Zostałeś sam, choć też nie na długo.
- Nie wierzę ci! - Postaraj się.
Zabije cię!
Nie!
Uważaj!
Spokojnie, już dobrze.
Zabiłam ją, jakby była zwierzęciem!
Jakby była niczym!
Była niczym. Przynajmniej nie człowiekiem.
Jak doktor Jekyll i mister Hyde. Przestań płakać, uratowałaś mi życie.
Własne chyba też.
Chodźmy.
Tak ją zostawimy?
Nigdzie nie ucieknie.
/KONIEC
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.