All language subtitles for Believe.Me.the.Abduction.of.Lisa.Mcvey.2018.1080p.WEBRip.x264-RBG

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian Download
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified) Download
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English Download
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil) Download
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian Download
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish Download
es-419 Spanish (Latin American) Download
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

TAMPA, FLORYDA

LISTOPAD 1984 ROKU

W porządku. Miłego dnia.

Dzień dobry. Co podać?

Dzień dobry.

- Z polewą czekoladową. - Dobrze.

Już podaję. Na miejscu czy na wynos?

- Zjem tutaj. - Pączki.

Nie ma nic lepszego.

A brzuch rośnie.

Nie wie pan? To dietetyczne pączki.

Dietetyczne?

Następnym razem proszę zamówić dwa.

Dobry plan. Dwa pączki.

Miłego dnia.

Lisa, wzięłabyś jutro podwójną zmianę?

- Jasne, Ed. - Świetnie.

24 GODZINY

- Dobranoc. - Do zobaczenia.

HISTORIA OPARTA NA FAKTACH

Dobra dziewczynka.

KTOKOLWIEK TO CZYTA,

MAM JUŻ DOŚĆ.

TO SIĘ NIGDY NIE SKOŃCZY

CZUJĘ SIĘ UWIĘZIONA, NIE MAM NADZIEI

Halo?

Lisa!

Lisa!

Tak, babciu?

Twoja siostra dzwoni.

Cześć, Lorrie.

- Cześć. Co robisz? - Chodź tu.

- Wychodzę do pracy. - W sobotę?

Do kitu.

Lubię moją pracę.

Dziwna jesteś.

Swój pozna swego.

Tęsknię.

Ja też.

Chcę przyjechać.

Wiesz, że nie możesz.

To ty przyjedź do Allentown.

Chciałabym.

Na stałe.

Serio? Co na to mama?

Mamo.

Podejdź.

Co jest?

Rozmawiam z Lisą.

Obie sądzimy, że powinna z nami zamieszkać.

Ach, tak?

- Cześć, mamo. Rozmawiałam… - Posłuchaj.

Zamieszkałaś z babcią, żeby jej pomagać.

Liczy na ciebie.

Chyba nie chcesz jej zawieść?

Nie, ale…

Bądź grzeczna.

Urobię ją.

Nie trzeba.

Nie poddawaj się.

Zabierzemy cię od niego.

Obiecuję.

Kiedy kończysz zmianę?

O drugiej.

Dziś wypłata?

Tak.

Co?

Tak, proszę pana.

Przynieś kasę prosto do domu, jasne?

Tak.

Hej.

Dobra dziewczynka.

Jedź.

W porządku.

Bardzo pastorowi dziękuję.

Miłej nocy.

Nareszcie.

Przepraszam.

- Potrzebujecie więcej ludzi. - Tak, wiem.

Ale to żadna wymówka.

Proszę coś wybrać, a zaraz podam.

Za późno. Czekałem całe wieki.

Ma pan rację.

Nie wolno tyle czekać na pączka.

To nieamerykańskie.

Poproszę jednego z jabłkiem.

I sałatkę z tuńczykiem.

Robi się.

Lisa! Nie zapomnij.

Dzięki.

Jasne.

Dzięki, że dałeś mi szansę

i awansowałeś mnie na kasę.

Klienci cię uwielbiają.

Nawet ci marudni.

To wiele dla mnie znaczy.

Jasne.

Do poniedziałku.

Dobra dziewczynka.

- Co…? - Cicho.

- Nie krzywdź mnie. - Milcz.

- Zrobię wszystko. - Zamknij się.

Nie. Cholera.

Obróć się do okna.

Nie otwieraj oczu.

Spojrzysz, a cię zabiję.

Lepiej, żebym dobrze się bawił.

Ubieraj się.

Ktoś cię dobrze wyszkolił.

Pewnie masz chłopaka.

- Mówiłeś… - Cicho.

Przecież mówiłeś…

Co robisz? Dlaczego?

Zamknij się.

Nie skończyłem.

Zabiorę cię w wygodniejsze miejsce.

Będziesz robić wszystko, co każę.

Leż.

Szukasz kłopotów? Szybciej.

Przepraszam.

Do góry.

- Ruchy. - Dobrze.

Tu nikt nam nie przeszkodzi.

Rozbieraj się.

Dobrze. Powoli.

Pokaż mi się.

Nie otwieraj oczu.

Dobrze.

Masz taką miękką skórę.

Na ziemię.

Patrz w dół.

Nie rób mi krzywdy.

Suka.

Żebyś nie zapomniała.

Lisa!

Lisa.

Wujku Jimie.

Ciociu Carol.

Ciociu.

Ciociu Carol!

Ciociu Carol. Lorrie!

Ciociu. Lorrie.

Ciociu. Lorrie.

Jak się nazywasz?

Carol.

A ty?

Nie mogę ci powiedzieć.

Ile masz lat?

Dwadzieścia.

To dobrze.

Naprawdę.

Nie jestem zbokiem.

Dlaczego to robisz?

Bo się prosiłaś. Wszystkie jesteście zdzirami.

POLICJA

- Ile lat ma wnuczka? - Siedemnaście.

- O której powinna wrócić? - Pracowała do drugiej.

Powinna wrócić najpóźniej o trzeciej.

- Nad ranem? - Tak.

Czy Lisa uciekała z domu?

Nigdy.

Mogłaby mieć jakiś powód? Problemy w domu lub w szkole?

Wykluczone.

Nie chcę myśleć, co się stało.

Zamartwiamy się.

- Mamo? - O co chodzi?

Dzień dobry, policja.

Zgłoszono zaginięcie pani córki.

Tu jej nie było.

- Kontaktowała się? - Tak, wczoraj.

Wychodziła do pracy.

- A potem cisza? - Nic jej nie jest.

Pewnie uciekła.

Jeśli się odezwie, proszę dać znać.

Ma dobry dom.

Jest niewdzięczna.

Będziemy w kontakcie.

Proszę pana?

Lisa by mi powiedziała, gdyby uciekła.

Coś się jej stało.

Podoba ci się pokój?

Żartujesz? Jest idealny.

Uwielbiam go.

Śliczna z ciebie dziewczynka.

Ciężko utrzymać taki ładny dom.

Wiem. Będę wam pomagać.

Wiem.

Czasem trzeba sobie zapracować, żeby mieszkać w takim domu.

Spokojnie.

Nauczysz się, jak traktować mężczyznę.

Przepraszam.

Przepraszam.

Za co?

Że kobiety nie były dla ciebie dobre.

Dość, skarbie.

Jesteś bardzo przystojny.

Chce mi się pić.

- Z mlekiem i cukrem? - Tak.

Taka jak chciałeś. Na ile wyjeżdżasz?

Dzień dobry.

W czym mogę pomóc?

Mam kilka pytań o Lisę McVey.

- Była wczoraj w pracy? - Tak.

- O której wyszła? - Po drugiej nad ranem.

Poszła prosto do domu?

Tak założyłem.

Było późno.

Nie dotarła.

Nie ma żadnych śladów przestępstwa. Mogła uciec.

To do niej niepodobne.

Jest odpowiedzialna.

Stara się.

Ciężko pracuje.

Czy w trakcie zmiany wydarzyło się coś niepokojącego?

Nie wydaje mi się.

Była sobą.

Dopóki…

Tak?

Na samym końcu,

gdy wychodziła,

wydawała się smutna.

Bez powodu.

Powiedziałem „do poniedziałku”, ale nie odpowiedziała.

Podziękowała za awans. To było dawno temu.

Boże.

Mogła coś sobie zrobić?

Nowy podatek od miejsc postojowych

wejdzie w życie dopiero za rok.

- Teraz specjalny raport. - Kanapka.

- Wczoraj w nocy nastolatka… - Weź.

- Jedz. - Na miejscu jest reporterka.

Jestem w okolicy, w której policja bada sprawę.

Zgłoszono zaginięcie nastolatki, która nie wróciła do domu

po nocnej zmianie w pączkarni.

Na parkingu znaleziono jej rower.

- Policja nie ujawniła… - Mowa o tobie?

- Nie. - Jesteś nastolatką? Dzieckiem?

- Mam 19 lat. - Oby.

Za tydzień mam urodziny.

- Mam prawie 20 lat. - Masz mnie za głupka?

Przepraszam.

Proszę.

Przepraszam.

Lisa!

Żebyś o mnie pamiętała.

Lorrie.

Nie poddawaj się.

Muszę do łazienki.

Nie chcę zasikać ci łóżka.

Dobrze.

Nie mogę, jak patrzysz.

Nie patrzę.

Możesz wyjść?

Po prostu…

Potrzebuję prywatności.

Tylko szybko.

Pospiesz się.

Nie poddawaj się.

- Szybciej. - Wiem. Sikam.

Wchodzę.

Zamknęłaś drzwi? Ty mała…

Otwieraj.

Otwórz drzwi.

- Co robisz? - Nic.

- Taka jesteś mądra? - Myję ręce.

Głupia smarkula.

Mam cię zabić? Nie zawaham się.

- Popełniłam błąd. - Zgadza się.

Strasznie tu gorąco. Pewnie czujesz dyskomfort.

Przynieść ci wody?

Chcesz mi przynieść wody?

- Tak? - Mogę to dla ciebie zrobić?

Lepiej?

Nie rób tego więcej.

Słyszysz?

- Podstępna suka. - Nie.

- Proszę. - Ty suko.

- Szukasz kłopotów? - Nie. Przysięgam.

- Chcesz mieć kłopoty? - Nie.

Chcesz mieć kłopoty?

Nie. Chcę wrócić do domu.

Wykluczone.

Nie wiesz, do czego babcia mnie zmusza.

Mogło być gorzej.

Jak możesz jej na to pozwalać?

Myślisz, że jesteś wyjątkowa?

Ciesz się z tego, co masz.

Nic lepszego cię nie czeka.

Czemu tak mówisz? Mogę mieć dobre życie.

I będę je mieć.

Będę mieć rodzinę, której na mnie zależy.

Ja też będę o nią dbać.

Będę do nią dbać, póki nie umrę.

Będę lepszą matką niż ty.

Chciałam tylko zadzwonić do taty.

- Tylko… - Nie kłam.

Nie kłamię.

Chciałam dać mu znać, że nic mi nie jest.

- Masz mnie za głupka? - Nie. Naprawdę.

Martwię się o niego.

Ostatnio ciężko choruje. Zajmuję się nim.

Ma tylko mnie. Proszę.

Proszę.

Wiesz co? Przypominasz mi go.

Tak.

Dobry człowiek,

który nie jest doceniany.

- Tak? - Tak.

Jest taki miły i dobry.

Bardzo mnie kocha. Zawsze o mnie dbał.

Ale zachorował i teraz ja muszę się nim opiekować.

Codziennie podaję mu leki

i gotuję zupę.

Chcę, żeby wyzdrowiał,

żebyśmy mogli mieć dobre życie.

- W końcu jesteś! - Tak.

Mama mówi, że mogę zostać na weekend.

Nie poznaliśmy się w najlepszych okolicznościach,

ale mogę być twoją dziewczyną.

Tylko mnie wypuść.

Żebym mogła zająć się ojcem.

Potrzebuje mnie.

Nie chciałeś mnie skrzywdzić.

Jesteś dobry. Wiem to.

Po prostu mnie wypuść.

Lubię z tobą rozmawiać.

Ja z tobą też.

Ktoś inny nie może zająć się tatą?

Nie masz siostry?

Nie.

Co to?

Przestań. Oddaj.

Po co ci to?

Jeśli cię dotknie,

zabiję go.

- Lisa… - Poważnie.

Trafisz do więzienia.

Mam to gdzieś.

Zabiję go.

To się skończy.

Będziesz bezpieczna.

Bezpieczna.

Trwają poszukiwania mordercy,

który od pół roku terroryzuje Tampę.

Ostatnia ofiara nie została zidentyfikowana.

Policja pracuje na okrągło, licząc na przełom.

Na razie nie znamy szczegółów,

ale będziemy informować…

Co mam z tobą zrobić?

Zacznijmy wszystko od początku.

- Po prostu… - Cicho. Muszę pomyśleć.

Zawieź mnie do ojca, żebym mogła się nim zająć.

Nie będę sprawiać kłopotów.

Muszę się ciebie pozbyć.

Załóż to.

Dobrze.

Co robisz?

Nie musisz tego robić.

Cicho!

- Nikomu nie powiem. - Zamknij się!

Nie rób tego.

Wcale nie musisz.

Proszę.

- Mój tata… - Wstawaj!

- Mój tata… - Już!

Przysięgam!

- Nie… - Mam cię zabić tu i teraz?

- Nie. - Chcesz tego?

To idź.

Za długo cię trzymałem.

Sto lat, sto lat

Niech żyje, żyje nam

Niech żyje nam

Pomyśl życzenie.

- Dobrze. - Tak.

Lubimy, jak przyjeżdżasz.

Jesteś wyjątkowa.

Taka mądra.

BENZYNA PŁATNOŚĆ W ŚRODKU

Taka jesteś mądra?

Zrób to jeszcze raz, a cię zabiję.

Rozumiesz?

Rozumiesz?

Tak.

Nie.

Nie.

Proszę.

Proszę!

Nie zabijaj mnie.

Zajmę się tobą.

Jestem twoją dziewczyną.

Twoją dziewczyną.

Jestem twoja.

Proszę.

Nie chcę umierać.

Idź na policję.

Powiedz, że jestem czarny, niski i umięśniony.

Dobrze.

Odczekaj pięć minut.

Nie ściągaj wcześniej opaski.

Dobrze.

Podejrzani na 105 North Avenue…

Gdzieś ty się podziewała?

Byłaś z chłopcem?

Zostałam porwana.

Brednie.

- Mówię prawdę. - Kłamiesz.

Tak było!

Przestań, Morris.

Przestań!

- Przestań. - Kłamie!

Przestań.

Spokojnie.

Powiadomię policję, że wróciłaś.

Powiedz, co się stało.

Zostałam porwana.

Mów prawdę.

Zostałam zgwałcona!

Kłamstwa.

Przeszłam piekło.

Jak możesz patrzeć mi w oczy?

Dlaczego mi nie wierzysz?

Dlaczego mi nie wierzysz?

Proszę z panem Lopezem.

Tu Diane Martin.

Dzwonię w sprawie wnuczki, Lisy McVey.

- Lopez. - Dobry wieczór.

Chciałam dać znać, że Lisa wróciła.

Nic jej nie jest?

Nie.

To nic takiego.

Dobrze, że wróciła.

Wymyśla, że została porwana.

Porwana?

Zmyśliła to.

Muszę z nią porozmawiać.

- Co? - Jest nieletnia. Mogła być ofiarą.

Musimy to sprawdzić.

Zabiorę ją na komisariat.

Skoro pan musi.

Do widzenia.

Zabiorą cię na przesłuchanie.

Gliny tu przyjadą?

Nie martw się. Lisa nie będzie sprawiać kłopotów.

Nie zrób z nas idiotów.

Ani słowa o tym, jak żyjemy.

POLICJA

Ten mężczyzna cię gwałcił?

Wielokrotnie.

Przez cały czas.

To brutalny akt przemocy.

Tak.

Nie masz żadnych siniaków.

Groził, że mnie zabije.

Nie stawiałam oporu. Chciałam przetrwać.

Wołałaś o pomoc?

Nie.

Wiedziałam, że…

to by go zdenerwowało.

- Przepraszam. - Co jest?

Spotkanie jest godzinę wcześniej.

Dobra. Zaraz skończę.

- W końcu cię rozwiązał? - Tak.

Dlaczego nie uciekłaś?

Groził, że mnie zabije. Chciałam przeżyć.

Współpracowałam.

Z wyjątkiem razu, kiedy zrobił mi kanapkę i kazał jeść.

Jej zapach…

Dał ci jedzenie?

Twoja babcia twierdzi, że zmyślasz.

Chcesz zwrócić na siebie uwagę?

Nie.

Dobrze.

Zaczekaj chwilę.

Co…?

Przepraszam, że musiałaś czekać.

Mamy tu mały Armagedon.

Jestem detektyw Russell,

a to moja partnerka, detektyw Castle.

Lopez wszystko nam powiedział.

Napastnik zabrał cię do mieszkania?

Było na parterze czy…?

Na piętrze. Szliśmy po schodach.

Może na ganek?

Nie.

Naliczyłam 22 stopnie.

Udało ci się skupić?

Postanowiłam obserwować otoczenie,

żebym mogła przekazać szczegóły policji.

Chodzi nam o to,

że trudno cokolwiek zaobserwować w takiej sytuacji.

A jednak pamiętasz nietypowe rzeczy.

Wydarzyło się coś nietypowego.

Wiedziałam, że muszę zbierać dowody.

„Zbierać dowody”.

Tak.

Jak policjantka.

Żeby złapać napastnika.

Założył ci opaskę na oczy i zabrał do bloku mieszkalnego.

Nie wiem, czy to był blok.

Raczej mieszkanie nad biurami do wynajęcia.

Byłam tam całą niedzielę

i nasłuchiwałam odgłosów,

ale nie słyszałam żadnych ludzi.

Żadnych sąsiadów.

Często oglądasz telewizję?

Chyba tak.

- A co? - Seriale policyjne?

Tak. Nie rozumiem, skąd to pytanie.

Próbujemy dojść, co naprawdę się stało.

Od początku próbuję to powiedzieć.

Próbuję…

Cały czas miałaś na oczach opaskę?

Prawie.

Widziałaś jego twarz?

Nie, ale mogę ją opisać.

- Jak? - Pozwolił mi się dotknąć.

Widziałaś jego twarz dłońmi?

Widziałam dużo.

Posłuchaj.

Jesteśmy w babskim gronie.

Możesz być szczera.

My…

rozumiemy.

Może po pracy spotkałaś się ze znajomymi,

poszłaś na imprezę,

zasiedziałaś się i szukasz wymówki.

Rozumiemy to.

Wcale nie.

Daj spokój.

Nie rozumiecie.

- Powiedz nam prawdę. - Zostałam porwana!

Zgwałcona!

Dlaczego nikt mi nie wierzy?

Lisa?

Lisa?

Żadnego postępu w sprawie mordercy.

Jak widać na zdjęciach, nie gustuje w konkretnym typie.

Ofiarami były prostytutki, tancerki, pracowniczka fabryki.

Zaczął od trzech zabójstw w ciągu trzech miesięcy.

Kolejne trzy były w ostatnim miesiącu.

Z czego dwa w ostatnich tygodniach.

Nabiera tempa.

Jest jeden punkt wspólny:

ofiary znaleziono związane,

głównie liną.

Jedna miała na szyi pętlę.

I to wszystko.

Jest brutalny, ale nie ma ulubionej metody zabijania.

Niektóre zgwałcił i udusił.

Inne zastrzelił.

Innym podciął gardło.

Wszystkie ofiary znaleziono daleko.

Pewnie przewozi je autem.

Ale porzuca ciała w różnych miejscach.

W zagajniku.

W lesie za autostradą.

Na obrzeżach rancza. Wszędzie.

Sierżancie?

Słuchajcie. On wie, co robi.

Każdą z kobiet porwał w środku nocy.

Brak świadków.

To sugeruje, że śledzi swoje ofiary.

Wybiera bezbronne kobiety.

Obserwuje je, czeka, aż będą same,

i uderza.

Mieszkańcy muszą znów czuć się bezpiecznie.

Te kobiety zasługują na sprawiedliwość.

To mogła być wasza sąsiadka, siostra, córka.

Ktoś jeszcze?

Dobra. Wracajmy do pracy.

I sprawdźcie harmonogram.

- Larry, masz chwilę? - Co jest?

Mam dziewczynę, która się przed nami zamknęła.

Może spróbujesz?

- Jasne. - Dobra.

Czemu jej nie wierzysz?

Szczegóły są nieprawdopodobne, a ona jest zbyt zobojętniała.

Może to przez szok.

Skupiamy się na ważniejszej sprawie.

Można jeszcze spróbować,

ale w 99 przypadkach na 100

dziecko po prostu się zasiedziało.

A jeśli jest tą jedną na 100?

To przecież dziecko.

Cześć, Lisa.

Detektyw Larry Pinkerton, wydział przestępstw seksualnych.

Powiesz mi, co się stało?

To moja córka, Sarah.

Zrobiłbym wszystko, aby ją chronić.

Będę chronić też ciebie.

Opowiedz mi o wszystkim.

Wierzę ci.

Auto było czarne.

Dwudrzwiowe.

Miało czerwoną wykładzinę i fotele.

Z…

Z przodu miało napis „Magnum”.

Na schodach był zielony dywan.

Na piętro prowadziły 22 stopnie.

Był biały.

I leworęczny.

W łazience stały buty z kangurem. A jego twarz…

Miał rzadkie wąsy,

lekki zarost na policzkach.

Włosy opadały mu na czoło.

Miał blisko osadzone oczy.

Miał łóżko wodne.

Nie zmyśliła tego. Podała wyjątkowo dużo szczegółów.

Załatw jej ubrania.

Wszystko, co ma na sobie, to dowody.

- Dobra. - Zadzwonię do jej rodziców.

Poproszę o zgodę na hipnozę. Może umyka jej coś ważnego.

Ulica, adres…

Brzmi dobrze.

Tak, tu Lorrie McVey. Czekałam wieki.

Co się stało z Lisą?

Tak? Dzięki Bogu.

Co?

Boże.

Dobrze.

Dziękuję.

Do widzenia.

Mamo?

Policja mówi, że Lisa wróciła.

Została porwana i zgwałcona.

Niezła historyjka.

Nie zmyśliłaby tego.

Mówiłam, że wróci.

Nasz psychiatra to ekspert od hipnozy.

Lisa będzie bezpieczna.

Nie zapłacę za to.

Oczywiście.

To pracownik komisariatu.

To brzmi dziwnie. Nie chcę, żeby to robiła.

Jeśli spróbujemy…

Kiedy wróci?

Ma obowiązki.

W porządku.

POLICJA

Tak.

Wydaje mi się, że miał bardziej…

widoczny zarost.

Mogę przeprosić na chwilę?

Rozmawiałem z twoim tatą.

Nie zgodził się na hipnozę.

Pyta, kiedy wrócisz.

Czy coś się dzieje w domu?

Hej.

Możesz mi powiedzieć. Uwierzę ci.

To nie jest mój ojciec.

Co się dzieje?

Puszczaj.

Jest pan aresztowany za wykorzystywanie nieletniej.

Bzdury.

Ma pan prawo zachować milczenie.

Wszystko, co pan powie, może być użyte przeciwko panu.

- To kłamliwa suka. - Ma pan prawo do obrońcy.

Jeśli pana nie stać, zostanie wyznaczony z urzędu.

Gówno prawda.

Rozumie pan swoje prawa?

POLICJA MIASTO TAMPA

POŻEGNANIE

Dlaczego mnie nie ochroniłaś?

To tutaj.

Zostaniesz tu, póki nie znajdziemy czegoś na stałe.

Na pewno nie masz krewnych w okolicy Tampy?

Ciocię Carol i wujka Jima, ale mieszkają w Titusville.

Skontaktuję się z nimi.

- Cześć, Larry. - Cześć.

- To pani sierżant McKinley. - Mów mi Hannah.

- Miło poznać. - Dziękuję, że mogę tu zostać.

Zajmiesz pokój mojej córki. Wyjechała na studia.

Dom opustoszał.

- Niedługo cię to czeka. - Nie przypominaj mi.

Miło znów mieć towarzystwo. Wejdziesz na kawę?

Nie mogę. Mam spotkanie.

- Jesteś w dobrych rękach. Na razie. - Dobrze.

- W porządku? - Tak.

Rozpakujesz się i wymyślimy coś na kolację.

Zjadłabym pizzę.

Na ostatniej ofierze znaleziono włókna.

Takie same czerwone nylonowe włókna

były na wszystkich pozostałych.

- Znaleźliście producenta? - Jeszcze nie.

Liczymy, że w końcu gość się do kogoś odezwie.

Do sąsiada, współpracownika, rozczarowanej byłej.

Albo ktoś zobaczy, jak kobieta wsiada do jego auta.

Potrzebujemy świadka.

Bez tego…

- Co się dzieje? - To on!

Nie!

Nie.

- Spokojnie. - Nie.

- Jesteś bezpieczna. - Nie.

Jesteś w stanie spać?

Nie spałam odkąd to się stało.

Dobrze.

Umówię cię z naszym psychiatrą.

Przepisze ci coś, co pomoże.

Dobrze.

OK?

Będzie dobrze.

Gdzie zostawiłaś odciski palców?

W łazience.

Na lustrze, wieszaku na ręczniki

i na spodzie toalety.

Dobrze. Zostawiłaś coś jeszcze?

Tak.

Pod łóżkiem jest spinka z moimi włosami.

W aucie jest moja krew.

Ugryzłam się w palec i wytarłam go o przód siedzenia,

żeby nie widział.

Po prostu…

chciałam, żeby go złapano.

Nikt nie powinien tego przechodzić.

Zatrzymaliśmy się na stacji.

Świetnie. To cenna informacja.

Była trzecia, czwarta nad ranem?

Wyszliśmy o 3.13.

To było jakieś 20 minut później.

Co pamiętasz na jego temat?

Chce się odegrać na kobietach.

Mówił, że wszystkie to zdziry.

I był czysty.

Pachniał czystością. Miał czystą łazienkę.

Umył mnie pod prysznicem.

A potem…

Możemy przerwać.

Nie trzeba.

Był bardzo dokładny. Zależało mu, żebym była czysta.

Chyba widziałam już jego auto.

Tamtej nocy?

Wcześniej.

POLICJA

A jeśli gwałciciel Lisy McVey to nasz morderca?

Proszę posłuchać.

Porwał ją w nocy, gdy była sama.

Śledził ją. Związał. Wywiózł samochodem.

To za mało.

Mówił, że chce odegrać się na kobietach.

- Pasuje do profilu. - On nie wypuszcza ofiar.

Ona jest genialna.

Cholernie odważna.

Całe życie znosiła nadużycia.

Ma niespotykane umiejętności.

Może zrobiła coś, czego nikt inny nie potrafił?

Namówiła go, by ją wypuścił.

Nie widzę tego.

Chcę wysłać jej ubrania do laboratorium FBI.

Nie mamy na to środków.

Nie zgadzam się.

Proszę wziąć z mojego budżetu.

Sierżancie.

Jeśli to ten sam facet,

wie, że ona żyje i może go wsypać.

- Dzień dobry. - Cześć.

- Co się dzieje? - Nic.

Tylko…

musisz się przenieść.

- Chodźmy. - Dobra.

To tutaj.

Schronienie dla zagrożonych nieletnich.

Wezmę to.

Tu będziesz bezpieczna.

Może nawet poznasz rówieśników.

Lisa.

Na razie się nie wychylaj.

Nie chodź w swoje typowe miejsca ani do pączkarni.

Tylko przez jakiś czas.

- Dobrze. - Chodźmy na górę.

- To moja córka, Sarah. - Miło cię poznać.

Ciebie też.

Kluczyki?

Nie pędź.

Jasne.

Zapnij pasy.

Dobrze.

Ciągle przyspieszasz i zwalniasz. Masz ciężką nogę.

- I kto to mówi? - Prosto.

Jestem policjantem. Zarabiam, jeżdżąc. Kluczyki.

Pączkarnia. Super.

Tak.

To świetna praca. Mam fajnego szefa.

Roztyłabym się tam.

Też się o to martwiłam.

Jesteś chudziutka.

Bo jem tylko dziurki.

Więc się nie liczy.

Sarah ma pracę dorywczą w księgarni.

Uwielbiam książki.

Brzmi fajnie.

Szef mówi, że nie ma lepszego pracownika.

Tylko nie woź go samochodem.

Żartuję.

POLICJA

Włókna powtarzają się na każdym miejscu zbrodni.

Musimy dowiedzieć się, skąd pochodzą.

Co jest?

Włókna znalezione na ubraniach Lisy

pasują do tych, które znaleźliśmy na ofiarach.

Mamy kolejną ofiarę.

Żywą.

Mamy świadka.

Opowiem wam o pewnej silnej, dzielnej, mądrej młodej dziewczynie,

Lisie McVey…

i naszym mordercy.

Lisa.

Chcę wrócić z tobą na miejsce porwania.

Odtworzyć wszystko.

- Trasę samochodu? - Posłuchaj.

Twoja pamięć może być kluczem do odnalezienia napastnika.

Coś się zmieniło?

Ten mężczyzna skrzywdził wiele innych osób.

To ten poszukiwany morderca, prawda?

Tak sądzimy.

Może jednak to zły pomysł.

Zrobię to.

Gdy zabrał cię do auta,

zapamiętałaś może, w którą stronę pojechaliście?

W…

Chyba…

Nie pamiętam.

- Hej. - Nie…

Nie musisz tego robić.

Chcę. Chcę go złapać, tylko…

W porządku. Posłuchaj.

Uspokój się.

Zamknij oczy.

Oczyść głowę.

Wróć do tamtego dnia.

Nie spiesz się.

Co widzisz?

Jechał na północ.

Wzdłuż ulicy Rome.

Potem skręcił w prawo

w ulicę Sligh.

Minęłyśmy trzy światła.

Trzy światła.

Teraz w lewo.

Powinna być tu autostrada.

Proszę jechać na wschód.

Świetnie ci idzie.

Hej.

- Dokąd ona idzie? - Co jest?

Hej.

Lisa!

Gdy zdjęłam opaskę,

zobaczyłam to drzewo.

Wiedziałam…

że przeżyję.

Że będę żyła.

Zawęziliśmy obszar.

Wyślij patrol.

Jesteśmy blisko.

Słuchajcie.

Mamy podejrzanego.

POSZUKIWANY

Hej.

Z automatu.

Dziękuję.

Wolałbym, żebyś tu została,

dopóki go nie złapiemy.

Jeśli będę dostawać takie wykwintne posiłki…

11-05-1984 CZWARTEK 03:35:57

CZWARTEK 03:35:29

Tu centrum dowodzenia. Gdzie jesteś?

Barker Boulevard, dzielnica czerwonych latarni.

Ostatni rzut okiem i wracam.

Przyjąłem.

Niech mnie szlag.

Która dziś będzie szczęściarą?

Dzień dobry. Przepraszam, że przeszkadzam. Detektyw Charlie Wolf.

Coś się stało?

Doszło do napadu z bronią

na zachodnich obrzeżach. Sprawca uciekł z biżuterią.

Pańskie auto pasuje do opisu.

To nie ja. Nie było mnie w tamtej okolicy.

Bardzo mi przykro.

Nie mogę wrócić z pustymi rękami.

Mogę przeszukać samochód, żeby pana wykluczyć?

Nie.

Dobrze.

A mogę zrobić zdjęcie?

Ofiara potwierdzi, że to nie pan.

Dobrze.

Dzięki. Zaraz wracam.

- Bardzo dziękuję. - Służę pomocą.

Miłego wieczoru.

Mówi detektyw Wolf.

Mam podejrzanego w okolicy.

POLICJA

Tak?

Hej.

Lisa.

Obudź się. To tylko zły sen.

Obudź się.

Już dobrze.

Szuka go cała jednostka do zadań specjalnych.

Dorwiemy go.

Nie znajdzie cię tu.

Mówi detektyw Wolf.

Centrum dowodzenia, słucham.

Szukajcie czarnego dodge'a magnum.

Na blachach z Florydy.

Juliett-Whiskey-Hotel-cztery-osiem-zero.

Przyjąłem. Czarny dodge magnum. Juliett-Whiskey-Hotel-cztery-osiem-zero.

Sprawdźcie tę rejestrację.

Czekaj.

Nie spiesz się.

Przyjrzyj się.

To on.

Na pewno?

Tak.

Na pewno.

To on.

To on.

Stać!

Na kolana!

Ręce za głowę.

Ręce za głowę!

Bobby Joe Long, jesteś aresztowany.

Zielony dywan i 22 stopnie, jak mówiła.

Dziękuję.

Nieźle.

Spłoniesz w piekle.

Wiem, że coś jest ze mną nie tak.

Złapaliście mnie, bo ją wypuściłem.

Tak sądzisz?

Była inna niż reszta.

Tak.

Była wyjątkowa.

Lisa.

Mamy go.

Co?

Mamy go.

Napastnika, mordercę.

Dlaczego przeżyłam?

Nie powinnam.

Nie wiesz, co zrobiłaś?

Zatrzymałaś mordercę.

W 12 dni zrobiłaś coś, czego my nie mogliśmy zrobić w pół roku.

Uratowałaś wiele żyć.

To już koniec.

Jesteś bohaterką.

Tak.

Już dobrze.

Dziękuję.

Halo?

- Cześć, Lorrie. - Gdzie byłaś?

Martwiłam się. Dzwoniłam…

Wiem.

Przepraszam.

- Kto to? - Lisa.

Czego chce?

Gdzie byłaś?

Co się stało?

Zapomniałam, że muszę wrócić na komisariat

porozmawiać z detektywem.

- Przepraszam. - Najpierw mi powiedz.

Powiem. Zadzwonię później.

Obiecuję.

Oby.

Lorrie?

Dzięki, że o mnie dbasz.

To dużo dla mnie znaczy.

Nie jesteś jedną na 100, a jedną na milion.

Chcę, żebyś miała życie, o które walczyłaś.

Może chciałabyś zamieszkać ze mną?

Dziękuję.

Ale…

musi pan oddzielać te dwie rzeczy.

Pracę i dom.

Jeśli nie będzie pan odpoczywał, praca pana pochłonie.

Cześć.

Cześć, kochanie.

Pokaż mi się.

Nie mieliśmy pojęcia, co działo się u babci.

- Wybacz nam. - W porządku.

Będziemy się tobą opiekować.

Wiem.

Larry Pinkerton.

Jim. Dziękuję.

Carol.

Hey.

Dziękuję, że mi pan uwierzył.

Mamy u ciebie dług.

Chodźmy.

Jeszcze się zobaczymy.

Mam nadzieję.

Droga mamo…

Sto lat…

Mówiłaś, że nic lepszego mnie nie czeka.

Myliłaś się.

Żegnaj.

Lisa.

Tak!

Pomyśl życzenie.

- Kocham cię. - Ja ciebie też.

LISA MIESZKAŁA Z WUJOSTWEM PRZEZ KILKA LAT.

- Pomyślałaś? - Tak.

- Dobrze. - Krój tort.

W KOŃCU MIAŁA KOCHAJĄCĄ RODZINĘ I WSPARCIE.

ZACZĘŁA SPECJALIZOWAĆ SIĘ W PRZESTĘPSTWACH SEKSUALNYCH

I OCHRONIE DZIECI.

MA DOROSŁĄ CÓRKĘ I UKOCHANĄ WNUCZKĘ.

PRZYJAŹNI SIĘ Z LARRYM PINKERTONEM,

KTÓRY WCIĄŻ NAZYWA JĄ NAJWIĘKSZĄ BOHATERKĄ.

SZERYF

BOBBY JOE LONG ZOSTAŁ SKAZANY NA KARĘ ŚMIERCI.

Napisy: Kinga Zofia Stando

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.