Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
{y:i}Przysporzyliśmy sobie wiele cierpień. {y:i}Utraciliśmy osoby nam bliskie.
{y:i}To nie gra o tron, {y:i}lecz kwestia życia lub śmierci!
Zamierzam przetrwać wojnę żywa.
{y:i}Poprzednio:
{y:i}Daję wam wybór. {y:i}Uklęknijcie i dołączcie do mnie.
Jeśli jednak odmówicie, czeka was śmierć.
www.NapiProjekt.pl - nowa jakość napisów. Napisy zostały specjalnie dopasowane do Twojej wersji filmu.
Ona chce odzyskać Siedem Królestw. Jednym z nich jest Północ.
{y:i}Armia Nocnego Króla {y:i}rośnie z dnia na dzień.
Potrzeba nam sojuszników. Potężnych.
{y:i}Potwory istnieją naprawdę.
{y:i}Smoki, biali wędrowcy, {y:i}dothraccy siepacze.
Niech potwory wzajemnie się pozabijają. My zajmiemy się tym, co zostanie.
{y:i}Zniszczymy Nocnego Króla {y:i}i jego armię.
Razem.
{y:i}Stanął po stronie Daenerys Targaryen. {y:i}Ugiął kolano.
{y:i}Jon musi poznać prawdę.
Nie jest synem mojego ojca.
{y:i}Jest synem Rhaegara Targaryena {y:i}i mojej ciotki, Lyanny Stark.
{y:i}To prawowity dziedzic Żelaznego Tronu. {y:i}Trzeba mu powiedzieć.
{y:i}Zbliża się nasz wspólny wróg.
{y:i}I już tu jest.
.:: GrupaHatak.pl ::. .:: Westeros.pl ::.
{y:u}{c:$aaeeff}GRA O TRON [8x01] Winterfell
{y:u}{c:$aaeeff}Tłumaczenie: kat & Igloo666
Powinieneś się cieszyć.
Przynajmniej nie odmarzną ci jaja.
Dlaczego nie lubisz żartów o karłach, a uwielbiasz te o eunuchach?
Bo ja mam jaja, a ty nie.
Ostrzegałem. Ludzie z Północy nie ufają obcym.
Własnym oczom nie wierzę. Stałeś się mężczyzną.
Prawie.
- A gdzie Arya? - Pewnie gdzieś się zaszyła.
Królowa Daenerys Targaryen.
Moja siostra, Sansa Stark. Lady Winterfell.
Dziękuję za gościnę, lady Stark.
Twój brat miał rację, mówiąc, jak piękna jest Północ.
Podobnie jak i ty.
Winterfell jest twoje, Wasza Miłość.
Nie mamy na to czasu.
Nocny Król ma twojego smoka.
Mur upadł, a umarli maszerują na południe.
Gdy doszły nas wieści o upadku Muru, wezwałam naszych chorążych do Winterfell.
Lordzie Umber.
Kiedy możemy spodziewać się twoich ludzi?
Potrzebujemy więcej koni i wozów, moja pani.
Mój panie.
I moja królowo. Proszę o wybaczenie.
Podzielimy się, na ile możemy.
Wracaj do Ostatniego Domostwa i sprowadź tu swoich poddanych.
Musimy powiadomić także Nocną Straż.
Nie muszą już bronić zamków. Staniemy do walki tutaj.
Tak jest, Wasza Miłość.
„Wasza Miłość”.
Nie jest to już twój tytuł.
Wyruszyłeś z Winterfell jako król, a powróciłeś jako...
sama już nie wiem.
Lord? A może zupełnie nikt?
- To nie jest już istotne. - Czyżby?
Ogłosiliśmy cię Królem na Północy.
To prawda.
I był to wielki zaszczyt. Zawsze będę wam za to wdzięczny.
Ale gdy wyruszałem, mówiłem, że bez sojuszników czeka nas śmierć.
Zapewniłem nam tych sojuszników.
Wybór był prosty: zachować koronę albo ochronić Północ.
Wybrałem Północ.
Każdy, kto przeżyje to starcie, będzie dłużnikiem Jona Snowa.
Ryzykował życiem, by udowodnić, że wróg jest prawdziwy.
Dzięki jego odwadze dysponujemy najpotężniejszą armią w historii.
Mamy dwa dorosłe smoki.
Wkrótce dołączy do nas także armia Lannisterów.
Wiem, że nie byliśmy dawniej wielkimi przyjaciółmi.
Ale do tej walki musimy stanąć razem. Inaczej zginiemy.
A jak zamierzamy wykarmić tę wielką armię?
Przygotowując zapasy na zimę,
nie brałam pod uwagę Dothraków, Nieskalanych i dwóch dorosłych smoków.
Co w ogóle jedzą smoki?
Co tylko zechcą.
Ostrożnie. Nic nie może się zmarnować.
Przepraszam.
- To ostatnia dostawa? - Tak.
Zabierzmy wszystko do kuźni.
Lordzie Royce.
Pani.
Pani.
„Lady Winterfell”.
- Ładnie brzmi. - Podobnie jak „namiestnik królowej”.
Choć pewnie zależy której.
Ostatnio rozmawialiśmy na weselu Joffreya.
- Tragiczny dzień. - Nie do końca.
Przepraszam, że zniknęłam tak nagle.
Owszem, trudno było wyjaśnić zniknięcie mojej żony tuż po zabójstwie.
Oboje przeżyliśmy.
Wielu cię zlekceważyło. I większość z nich już nie żyje.
Zapewne nie ucieszyła cię wieść o przybyciu armii Lannisterów.
Masz pełne prawo obawiać się mojej siostry.
Sam się obawiam. Ale obiecuję...
Cersei powiedziała ci, że wyśle na pomoc swoją armię?
- Tak. - I uwierzyłeś jej?
Ma teraz po co żyć. I wierzę, że chce przetrwać.
A miałem cię za najmądrzejszą osobę, jaką znam.
Kiedyś wydawałeś mi się wyższy.
- Jak udało ci się mnie podejść? - Jakim cudem przeżyłeś cios w serce?
Nie przeżyłem.
Nadal ją masz.
Igła.
Musiałaś jej kiedyś użyć?
Raz lub dwa.
Valyriańska stal.
Zazdrościsz?
Zbyt ciężki jak dla mnie.
Gdzie się wcześniej podziewałaś? Mogłaś mi pomóc z Sansą.
- Nie polubiła twojej królowej, prawda? - Ma się za mądrzejszą od wszystkich.
- Nie znam nikogo mądrzejszego. - Bronisz jej?
- Ty? - Bronię naszej rodziny.
Tak samo jak i ona.
Ja też jestem jej rodziną.
Nie zapomnij o tym.
Wasza Miłość, przynoszę straszliwe wieści.
Umarli przeszli przez Mur.
Świetnie.
Dlaczego po prostu mnie nie zabijesz?
Przecież jesteśmy rodziną. Ostatnimi Greyjoyami na świecie.
A na pewno ostatnimi z jajami.
Z kim będę rozmawiał, jeśli cię zabiję?
Moja załoga nie ma języków.
A na morzu doskwiera samotność.
Jesteśmy w Królewskiej Przystani?
Opowiedziałeś się po przegranej stronie.
Najwyżej zabiorę stąd Żelazną Flotę i tyle mnie widzieli.
Ale najpierw zerżnę królową.
- Dwadzieścia tysięcy, tak? - Tak, Wasza Miłość.
Nie wszyscy przeżyli podróż.
Oszukiwali w kości.
A może to ja oszukiwałem. Ktoś na pewno.
Bez obaw, ci akurat byli kiepscy.
- Ile koni? - Dwa tysiące.
- A słoni? - Przypłynęliśmy bez nich.
Rozczarowujące. Ponoć Złota Kompania nimi dysponuje.
Wspaniale sprawdzają się w walce, ale nie nadają się do morskich podróży.
Cieszymy się z twojego przybycia, kapitanie Strickland.
Nie możemy się doczekać, by dla ciebie walczyć, Wasza Miłość.
A czy królowa cieszy się z mojej obecności?
Jesteś przyjacielem korony i naszym honorowym gościem.
Świetnie.
A skoro tak jest...
Miałem nadzieję na prywatną audiencję.
Po wojnie. Zgodnie z naszą umową.
Bywa, że wojny ciągną się latami.
Kurwę możesz sobie kupić w burdelu.
Na królową musisz zasłużyć.
Jak?
Dzięki mnie królowa dokonała zemsty oraz otrzymała armię i Żelazną Flotę.
Lecz nawet to nie zapewniło mi jej przychylności.
Serce mi krwawi.
Jesteś bezczelny.
Wysyłałam ludzi na śmierć za mniejsze przewinienia.
Ci ludzie nie sięgali mi do pięt.
Podobno smok spalił tysiąc żołnierzy Lannisterów.
W tym moich ulubionych klientów.
- Archiego też? - I Williama.
- Tego wysokiego i przystojnego? - Tak.
Została po nim kupka popiołu.
Ale tylko ja zdołałem przelać smoczą krew.
- Naprawdę? - Prawie go zabiłem.
Odważny z ciebie człowiek.
- No i jeszcze młody Eddie... - Ten rudzielec?
Dokładnie. Poparzyło mu całą twarz.
- Nie ma powiek. - To jak śpi?
Możemy przestać gadać o tych jebanych smokach?
Ser Bronnie znad Czarnego Nurtu.
- To chyba jakieś jaja. - Wybacz najście.
Królowa kazała mi nie zwlekać.
Wybaczcie, drogie panie.
Może innym razem.
Jeśli dopadnie cię samotność, to wiedz, że mam słabość do starszych panów.
Biedaczka. Kiła zabije ją w ciągu roku.
Którą?
Obaj bracia królowej nie dotrzymali złożonych ci obietnic.
Jej Miłość pragnie naprawić ten błąd.
Już raz dała mi zamek i żonę, po czym szybko to naprawiła.
Winę za to ponosi ser Jaime.
Królowa Cersei płaci z góry i w złocie. Konkretnie skrzyniach złota.
Zostały już załadowane na wóz, który czeka na zewnątrz.
Czyli chce kogoś ukatrupić, ale nie może wysłać swoich żołdaków.
- Jeśli chodzi o Smoczą Królową... - Ma inne plany wobec dziewczyny.
Powodzenia.
Bracia naszej królowej raczej nie przeżyją wyprawy na Północ.
Gdyby jednak im się udało...
Jej Miłość sugeruje sprawiedliwość wedle zasług.
Co za popieprzona rodzinka.
Gdy wyrzucono mnie z Cytadeli, sądziłem, że umrę w biedzie i samotności.
Ale w nagrodę za moją służbę królowa uczyniła mnie namiestnikiem.
Jak wobec tego nagrodzi człowieka, który zabije jej zdradzieckich braci?
Zależało mi na tych słoniach.
Jak wypadłem w porównaniu ze spasionym królem?
- Znieważasz mojego zmarłego męża? - Czujesz się znieważona?
Robert co wieczór sprowadzał sobie nową kurwę,
a i tak nie potrafił obejść się z kobiecym ciałem.
A w porównaniu z Królobójcą?
Lubisz ryzykować życiem, prawda?
- Życie jest nudne. - Przyznam, że ty nudny nie jesteś.
Udało mi się zadowolić królową?
Chyba w życiu nie poznałam bardziej aroganckiego człowieka.
I podoba mi się to.
Ale teraz chcę zostać sama.
Zrobię ci małego księciunia.
{y:i}Euron nie utrzyma Żelaznych Wysp, {y:i}tkwiąc w Królewskiej Przystani.
- Możemy odzyskać nasz dom. - Daenerys udała się na Północ.
Dokądś musi się wycofać, jeśli nie utrzyma Północy.
Musi mieć miejsce, którego nie dosięgną umarli.
Jesteś moją królową. Udam się tam, gdzie nakażesz.
Chcesz wrócić do Winterfell, by walczyć dla Starków.
Ruszaj.
To, co jest martwe, nie może umrzeć.
To, co jest martwe, nie może umrzeć.
Ale tych umarłych masz zabić.
Witaj z powrotem, pani. Proszę za mną.
- Karstarkowie. - Udany herb.
- A na pewno lepszy niż cebula. - W pełni się zgadzam.
Nie tak dawno Starkowie i Karstarkowie walczyli przeciwko sobie.
- Jon Snow przywrócił między nimi pokój. - Nasza królowa jest za to wdzięczna.
Doceniam jej wdzięczność, ale nie do tego zmierzam.
Północ jest wierna Jonowi, a nie jej.
Tutejsi jej nie znają. Wolni ludzie również.
Trochę już tu przebywam i zaręczam, że to wielce uparty lud.
Na ich lojalność trzeba sobie zasłużyć.
Wyczuwam tu propozycję.
Propozycję małżeństwa.
Jeśli jakimś cudem przetrwamy atak Nocnego Króla,
to czy Siedem Królestw
ten jeden cholerny raz nie mogłoby być rządzonych
przez sprawiedliwą kobietę i człowieka honoru?
- Niezła z nich parka. - Przeceniasz nasz wpływ na nich.
Jon i Daenerys nie będą słuchać samotnych starców.
Nie jestem aż tak stary.
Nie tak jak on.
- Królowa ceni doświadczenie wieku. - Na pewno.
Młodzi wszak posługują się szacunkiem wobec starszych,
byśmy nie przypominali im o niewygodnej prawdzie.
Cóż to za prawda?
Nic nie trwa wiecznie.
Twoja siostra za mną nie przepada.
Bo cię nie zna.
Mnie też nie lubiła, gdy byliśmy dzieciakami.
Nie musi być moją przyjaciółką, ale jestem jej królową.
Jeśli nie okaże mi szacunku...
Ile dzisiaj?
Tylko 18 kóz i 11 owiec.
- O co chodzi? - Smoki bardzo mało jedzą.
- Co z nimi? - Nie podoba im się na Północy.
Śmiało.
Nie potrafię latać na smoku.
Nikt nie potrafi, dopóki na niego nie wsiądzie.
- A jeśli nie będzie tego chciał? - To miło było cię poznać, Jonie Snow.
Za co mam złapać?
Za co tylko zdołasz.
Przez ciebie już nigdy nie spojrzę na konie tak samo.
Moglibyśmy tu zostać przez tysiąc lat.
Nikt by nas nie odnalazł.
Ależ byśmy się zestarzeli.
Dziewczynie z Południa musi być tu naprawdę zimno.
Lepiej więc ogrzej swoją królową.
Nie bój się.
- Gendry? - Tam jest.
Niełatwo uformować tak dużą głownię z obsydianu.
- Chwalisz się, jaki to nie jesteś dobry? - Obsydian jest trudny w...
Wiesz, kto wytwarza broń wśród dzikich?
Kaleki i pederaści.
- Do której grupy się zaliczasz? - Zostaw go.
Słyszałem, że jesteś w Winterfell.
- Zostawiłaś mnie na śmierć. - Ale najpierw cię okradłam.
Zimne z ciebie suczysko, co?
Zapewne dlatego wciąż żyjesz.
Zrobiłeś mu niezły toporek. Robisz cię coraz lepszy.
Dzięki. Ty też.
Znaczy się: dobrze wyglądasz.
Dzięki. Ty również.
Na Północy nie jest tak źle. Wyłączając zimno.
Może nie wychodź z kuźni.
- To rozkaz, lady Stark? - Nie nazywaj mnie tak.
Zgodnie z życzeniem, pani.
Spójrz, czego sobie życzę.
- Zdołasz to wykonać? - Po co ci takie coś?
Zdołasz czy nie?
Już masz miecz. Co to?
Valyriańska stal. Zawsze wiedziałem, że jesteś bogatą dziedziczką.
Nie znasz innych dziedziczek.
Wejdź.
Lord Glover życzy nam powodzenia, ale zostanie z ludźmi w Deepwood Motte.
„Ród Gloverów stanie u boku Starków, jak czyniliśmy to od tysiąca lat”.
Czyż nie tak mówił?
Powiedział: „Ja zaś stanę u boku Jona Snowa.
Króla na Północy”.
- Mówiłem, że potrzeba nam sojuszników. - Ale nie że zrzekniesz się korony.
Nigdy nie chciałem być królem.
Pragnąłem jedynie ochronić Północ.
- Przywiodłem dwie armie i dwa smoki. - Oraz Smoczą Królową.
Uważasz, że pokonamy bez niej umarłych?
Ja z nimi walczyłem, Sanso. Dwukrotnie.
Wiem, że interesuje cię tytulatura, ale zrozum, że nie ma ona już znaczenia.
Nie mamy szans bez Daenerys.
- Wierzysz we mnie choć trochę? - Przecież wiesz, że tak.
Będzie dobrą królową. Dla wszystkich.
Jest inna niż jej ojciec.
Jest od niego o wiele ładniejsza.
Złożyłeś jej hołd po to, by ocalić Północ,
czy dlatego, że ją pokochałeś?
Zatem to ty.
Kto konkretnie, Wasza Miłość?
Ten, który uratował ser Joraha, gdy inni nie potrafili.
Potrafili, lecz nie chcieli spróbować.
W Cytadeli przydadzą się reformy, gdy już obejmę tron.
Zasługi trzeba zaś adekwatnie nagradzać.
To zaszczyt służyć Waszej Miłości.
Co chciałbyś otrzymać?
Gdyby nie było to kłopotem, ułaskawienie.
Za co?
Pożyczyłem kilka ksiąg z Cytadeli.
- Oraz miecz. - Też z Cytadeli?
Od rodziny.
Miecz od pokoleń był w rodzie Tarlych.
Miałem go nawet odziedziczyć, lecz mój ojciec postanowił inaczej.
- Czasem nie Randyll Tarly? - Poznałaś go, pani?
Proponowałam, że zachowa ziemie i tytuły, jeśli przysięgnie mi wierność.
Odmówił.
Przynajmniej będę mógł wrócić do domu, skoro mój brat został lordem.
Twój brat poparł ojca.
Dziękuję, Wasza Miłość. Za informację.
- Czy mógłbym... - Oczywiście.
- Dlaczego siedzisz na zewnątrz? - Czekam na starego znajomego.
Czas wyznać Jonowi prawdę.
Nie.
Jesteś jego bratem. Niech usłyszy to od ciebie.
Nie jestem jego bratem.
A Jon najbardziej ze wszystkich ufa tobie.
Nadszedł właściwy czas.
Sam?
Przepraszam. Nie powinienem tu schodzić.
- Ukrywałeś się przede mną? - Skądże.
Co ty robisz w Winterfell?
Pewnie przeczytałeś już wszystkie księgi w Cytadeli?
Co się stało?
- Goździk jest zdrowa? - Owszem.
A mały Sam?
- To ty nie wiesz? - Czego?
Daenerys...
straciła mojego ojca i brata. Gdy byli jej jeńcami.
Nie powiedziała ci.
Bardzo mi przykro.
Ale musimy zakończyć tę wojnę.
A ty co byś zrobił?
- Ścinałem ludzi za nieposłuszeństwo. - Ale i okazywałeś łaskę.
- Tysiącom dzikich, którzy nie klęknęli. - Nie byłem wtedy królem.
Ależ byłeś.
Zawsze byłeś królem.
Zrezygnowałem z korony. Ugiąłem kolano.
- Już nie jestem Królem na Północy. - Nie na Północy.
Mówię o wszystkich cholernych Siedmiu Królestwach!
Doszliśmy do tego z Branem.
Ja mam zapiski Wielkiego Septona, a Bran ma...
Sam wiesz co.
O czym ty mówisz?
Twoją matką była Lyanna Stark.
Zaś twoim ojcem, tym prawdziwym, Rhaegar Targaryen.
Nigdy nie byłeś bękartem.
Nazywasz się Aegon Targaryen i jesteś dziedzicem Żelaznego Tronu.
Przepraszam. Wiem, że to sporo...
Mój ojciec był człowiekiem honoru.
- Twierdzisz, że zawsze mnie okłamywał. - Nie.
Twój ojciec... Cóż, Ned Stark.
Obiecał twojej matce, że będzie cię chronił.
I tak też zrobił. Robert by cię zamordował, gdyby wiedział.
Jesteś prawowitym królem.
Aegonem Targaryenem, Szóstym Tego Imienia, Protektorem Królestwa i tak dalej.
- Daenerys jest królową. - A nie powinna być.
- To zdrada. - To prawda.
Potrafiłeś wyrzec się korony, by ocalić swoich poddanych.
Ale czy ona to potrafi?
- Uwaga, ma niebieskie oczy! - Przecież zawsze takie miałem.
Znaleźliście kogoś?
To młody Umber.
I wiadomość od Nocnego Króla.
Jego armia oddziela nas od Winterfell. A nie mamy koni.
Przyjechaliśmy z Czarnego Zamku. Mamy konie, możemy was zabrać.
Jeśli nie padną ze zmęczenia, dotrzemy tam przed umarłymi.
Miejmy nadzieję, że Nocny Król nas nie uprzedzi.
Do przodu, nie zatrzymywać się!
Razem! Nie zostawać w tyle!
.:: GrupaHatak.pl ::.
Napisy zostały specjalnie dopasowane do Twojej wersji filmu.
www.NapiProjekt.pl - nowa jakość napisów. Napisy zostały specjalnie dopasowane do Twojej wersji filmu.
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.