All language subtitles for Demi-Soeurs.2018.

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic Download
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian Download
cs Czech
da Danish
en English Download
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French Download
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian Download
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian Download
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal) Download
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian Download
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish Download
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

BYŁO GRUBO WRESZCIE W DOMU

Poluję na panią od tygodnia!

Od dwóch miesięcy zalega pani z czynszem!

Dłużej tak być nie może!

Tak, twoim zdaniem, wyglądał 11 września?

Coś tam jest nie halo

i nikt nie chce o tym gadać.

Wiesz, co jest najbardziej "nie halo"?

Twój język. Zamiast bawić się w detektywa, bądź łaskaw pisać

inaczej niż: "Coś tam cuchnie. Wszyscy ściemniają".

Szkoda, Mamadi, bo były też dobre fragmenty.

Skup się na tym, co ważne!

Kajima!

Dzień dobry!

Już po zabiegu, wszystko poszło gładko.

Wtłoczyliśmy do brzucha powietrze,

żeby kamera mogła swobodnie się poruszać.

Teraz trzeba je usunąć.

Zgoda?

Śmiało.

Proszę się nie krępować. Trzeba je usunąć.

- To tylko powietrze. - Rozumiem,

ale nie wychodzi.

Próbuję, ale...

Czy tu zawsze musi być stado ludzi?

- Idź się przywitać. - Zero szans.

Mam furę roboty!

Wiesz, że syn Rakii jest gejem?

To się zdziwi, jak wróci z Mekki!

Świętoszkowata jędza!

Nie dziwię mu się! Z taką matką nie można kochać kobiet!

Wszystko w porządku, tato?

- A u ciebie? - Tak.

Pokażę ci coś. Pewnie mnie wyśmiejesz, ale...

Poznaję!

- Cupcake. - Cupcake to przeszłość.

Teraz na topie jest mugcake, pushcake, cronut.

Zmienimy asortyment,

przywrócimy ciastkarni dawną świetność.

Zobaczysz, tato!

Dziękuję, kochanie.

- I jak? Znalazłaś księcia z bajki? - Żebyś wiedziała!

Młody bóg! Przystojny, lekarz,

miał czerwoną tasiemkę. Na 100% żyd.

Przyszło pismo do ciebie. Z sądu.

Masz mi coś do powiedzenia?

Tak, przestań otwierać moją pocztę.

Pewnie chodzi o miejsce parkingowe.

Bo raczej nie o spadek.

To my!

A ty niegotowa?

Masz dziesięć minut, żeby zrobić się na bóstwo!

Idziemy na otwarcie butiku Jeremy'ego Stone'a!

- Rusz się, bez Bana nie wejdziemy. - Nie mamy zaproszenia?

W sumie nie. Wbijemy się na Krzysia.

Spróbuję coś zakombinować.

Kurde, mam ojca.

Potraktujmy to jak dar z nieba.

Ojciec biologiczny, też mi coś.

To tylko papiery, puste gadanie.

Liczy się tylko jedno.

Jesteś moją córką.

Sama mówiłaś, że nie chcesz go znać.

- Inaczej na pewno bym... - Nie w tym rzecz.

To był mój wybór.

A teraz umarł. Czyli sam dokonał wyboru.

I to mnie wkurza.

Mamo, to ja, Lauren. Wydzwaniam od tygodnia.

Mam ważną sprawę.

Nie wiem, w której części globu jesteś, ale...

Ja jestem w Paryżu. Oddzwoń, bardzo proszę.

- Pani to...? - Olivia.

Olivia Ophir.

- Piękne. - Tak, bardzo piękne.

Ile metrów kwadratowych? To szósta czy siódma dzielnica?

W sumie bez różnicy.

- Ceny są takie same. - Pracuje pani w nieruchomościach?

Nie. Jestem sprzedawczynią u znanego producenta czekolady,

ale zamierzam otworzyć manufakturę babeczek w dawnej cukierni ojca...

- Lauren, zgadłem? - Tak.

To pani siostra albo siostra przyrodnia,

sam już nie wiem. I tak panie się znają...

Nie.

Nie znają się panie?

Tak czy owak, odziedziczyły panie

tę piękną nieruchomość...

Przepraszam,

ale z pańskiego pisma zrozumiałam,

że mieszkania nie dziedziczy prawowite potomstwo.

Ja też jestem jak ty.

Bękartem.

Czyli jak?

Dziedziczymy mieszkanie we dwie?

Momencik... We trzy.

To kolejna siostra przyrodnia.

Sama Yacoute.

SPRZEDANE

Znałyście go?

Nie.

Nie.

- A ty? - Nie.

Ile masz lat?

26.

- Kto? - 29.

- Ty? - 28.

Tatuś fruwał z kwiatka na kwiatek.

Proszę zrobić parafkę na każdej stronie

i podpisać się na ostatniej.

Tak, kiciu?

Udało się.

Zarezerwowałem na dziś stolik w Costes.

Jesteś słodka.

Przepraszam, zajefajna. Zajefajna, kiciu.

Buziaczki.

Gotowe?

Biorę podpisane egzemplarze i...

Proszę, to klucze.

Trzeba tylko dogadać szczegóły z resztą rodziny.

Jakie?

Nic takiego, papierologia. Mogą panie w każdej chwili się wprowadzić.

- Jak to, wprowadzić? - Dwudziesty piąty mi pasuje.

Mnie też.

Chyba nie zamieszkamy razem. A jeśli mam męża i dzieci?

- Masz? - Nie, ale mogłabym.

- Ale nie masz. - Ale mogłaby.

Zlewacie, że ojciec zapisał nam kwadrat?

Może twój. Ja mam ojca i nie chcę drugiego.

- Ustalone: chcemy szybko sprzedać. - Tego nie powiedziałam.

Ja nie chcę sprzedać, ty też. Zgadza się?

Tego też nie powiedziałam.

Chcę tu zamieszkać, w jego domu!

To była siedziba jego fundacji!

Z kuchnią i łazienką? Garsoniera.

Przestań, co ci zrobił?

Nic, w tym rzecz. A mieszkania i tak nie zatrzymamy.

Kiciu?

Tak, zaraz będę.

- Nie zgadzam się! - Nie zgadzam się!

Nie zgadzam się.

SIOSTRY PRZYRODNIE

CUKIERNIK NA SPRZEDAŻ

Niech pan odwoła klientów. Odkupię zakład.

- Czekam na klientów. - Odziedziczyłam mieszkanie.

250 metrów, VII dzielnica.

Jazda.

250 metrów.

VII dzielnica.

Jazda!

Milczał przez całe życie i nagle bęc!, mieszkanie.

Jeszcze narzekasz?

Robisz głupstwo, słuchając źle pojętej dumy.

Nie uwolnię go od wyrzutów sumienia.

Szczerze? Teraz mu to wisi.

Wyglądasz jak dziwka.

Przestań, na litość boską. Śliczna, weź.

Dlaczego zawsze bronisz tego drania?

Wiesz, dlaczego powinnaś przyjąć to mieszkanie?

Muszę od ciebie odpocząć. Jesteś niestrawna!

W tym wieku już dawno nie mieszka się z mamusią!

Ciesz się, masz dwóch w cenie jednego.

- Co? - Dwóch ojców.

Niektórzy nie mają żadnego.

Dobrze. Ty też.

Spójrz na mnie.

Bardzo ładnie.

Pamiętajcie, na wybiegu się nie uśmiechacie.

Wyobraźcie sobie,

że... pada.

A wy nie lubicie deszczu.

Wpadłam dać wam buziaka na szczęście.

- Dzięki za fuchę. - Drobiazg. A Camille jest kochana.

Wydaje mi się, czy są jakieś grube?

Jak sobie poradzisz z siostrzyczkami?

Nie będę krytykować manikiuru żyda ani wizerunku Diams.

Chodzi o hidżab?

Nie, o Diams sprzed nawrócenia.

Muszę się wprowadzić i pilnować,

żeby nie spiskowały przeciwko mnie,

a równocześnie szukać kupca na mieszkanie.

Szybko zrozumieją, że nic nas nie łączy.

Jasne.

- A w ogóle jakie są twoje siostry? - Siostry przyrodnie.

Jedna pracuje w modzie, druga w szkole.

Ale jakie są?

Jedna pracuje w modzie, druga w szkole.

Ale są fajne?

Laska nosi skarpetki do szpilek.

Paskudne, ale ponieważ to świat mody, jest ładne.

Coś o tym wiem.

Nie ma dnia, żebym nie widziała takiej w firmie.

Choćby jej płaszcz.

To nie jakieś tam ubranie tylko niepowtarzalna sztuka

ozdobiona broszką wyszperaną w Tajpeju.

Ona nie kupuje, musi wyszperać.

Kurde, Lauren, jak układasz tę chustę?

- Piękne. Nowa kolekcja? - Tak.

Suka zmieni ton, jak zobaczy moją chatę w VII dzielnicy.

Przypominam, że nie jest twoja.

I co z tego? Liczy się adres.

Lauren, podpiszesz?

To pani podpis?

Tak, pierwsze cyfry to O6.

Do zobaczenia.

Przeginasz! Masz toster w stringach?

O co ci chodzi?

Czemu po prostu nie przeleciałaś go tu i teraz?

Nie byłam wydepilowana.

Tylko nie wdawaj się z nimi w dyskusje polityczne.

Strata czasu.

Nie jestem głupia, nie gadam z ortodoksyjnymi żydówkami.

Serio, ma perukę i grube łydy?

- Żydówki mają grube łydki? - Jasne, przyjrzyj się!

Zgłupiałaś? Pomalowałaś mi palce!

To brazylijska technika. Potem wyrównam zmywaczem.

Nie waż się powtórzyć tego na drugiej stopie!

- Co ci odbiło? - Zaufaj mi.

To rób, jak trzeba!

Nauczyłam się z tutorialu Elsy.

Zapatrzyła się na Picassa?

Cholera, przyszedł.

Jest za tobą. Nie oglądaj się.

Niezły.

Co słychać?

- W porządku, a u pani? - Też.

Poznaj, to Benjamin. Jeśli dobrze zapamiętałam.

To w jego klinice miałam tę... wiesz.

Jasne!

- Miło mi. Emmanuelle. - Mnie również.

Benjamin.

- Nie przeraziłem pani za bardzo? - Nie, już mi lepiej.

Nie przeszkadzam w degustacji.

Dziękuję. Miłego wieczoru.

Nawzajem.

Ja też piszę się na kolonoskopię!

Słucham?

Olivia opowiadała, że niesamowicie jej ulżyło.

Była zachwycona.

Skończyły się problemy trawienne,

stres, wzdęcia...

Sorry!

Czy to szpinak?

Tak.

Dziękuję

To...

Na razie...

W stresie przechodzę na angielski.

Jak można "pisać się na kolonoskopię"?

To jakbym powiedziała, że chcę, żeby mnie rżnął od tyłu.

- Cześć wszystkim! - Wygraliście?

Nie. Wszystko przez Samiego.

Nie wiem, co łatwiejsze: jego zwody czy siostra.

Tarek!

Mężczyźni są jak czajniczki:

małe to, pękate, ale dziobek zawsze sterczy!

- Mamo! - Mówię jak jest!

Wiem, zaliczyłem ją.

Lauren pytała, czym się zajmuję.

Wyjaśniłam, że uczę w szkole ze strefy parasola ochronnego,

ale chcę pracować z trudną młodzieżą.

A ona na to: "Przecież masz ją na miejscu".

Przeklęte stereotypy.

Tak rodzi się rasizm.

My przed chwilą zrobiłyśmy z nich snobkę i żydówę.

Może, ale to nie rasizm.

- Właśnie że tak. - Wcale nie.

- Właśnie że tak. - To nie ma związku z rasą.

- A rasa snobów? - Przestań bredzić!

I ty jesteś moją siostrą?

Czyli był rudy.

Bardzo przepraszam.

Mecenas Bronfman, Landecy, pani prezes...

- Możemy przejść do rzeczy? - Oczywiście.

"Salmie Yacout, Lauren Brahme i Olivii Ophir

zapisuję siedzibę fundacji Landecy

przy rue Saint Dominique w Paryżu.

Spisano w Paryżu, 12 marca 2015 roku. Pan Landecy...

- To wszystko? - Tak.

- Dlaczego? Będzie spór? - Oczywiście.

Naturalnie, że nie ma zgody.

- Znałyście go? - Nie.

Sądziłam, że nie żyje.

Wiedziałam tyle, ile powiedziała mi matka.

Czyli?

Jakby to ująć...

Był kolekcjonerem.

- W szerokim tego słowa znaczeniu. - Proszę pohamować swoje...

Dlaczego nie szukałyście z nim kontaktu.

Proszę nie odpowiadać, ja się tym zajmę.

- On też się nie rwał do spotkania. - Ale przyjęły panie spadek.

Pan też.

Zgodnie z artykułem 826 kodeksu cywilnego

muszą państwo zdać pozostałe klucze.

Będziemy się procesować.

Nie było źle.

Jak to, będą się procesować?

Wszyscy tam to adwokaci?

Tylko dzieci. Pani Landecy jest radcą prawnym.

Dlatego się nie odzywa

kontaktuje się wyłącznie przez adwokata.

Sztuczka stara jak świat. Chce was wytrącić z równowagi.

A testament próbują unieważnić sztuka dla sztuki.

- Klasyka. Też bym tak zrobił. - Jak to, unieważnić?

Wykorzystując jego alzheimera...

Ojciec miał alzheimera?

To choroba genetyczna. Czyli mnie też może dopaść.

Spokojnie.

Kiciu!

Już idę!

Alzheimer pojawił się grubo po sporządzeniu testamentu.

Możecie spać spokojnie. Panuję nad sytuacją.

Myślicie, że gość nad czymkolwiek panuje?

- Ładny ten kolczyk. - Dzięki.

Wrzucimy na Instagram i zobaczysz, Sandra jutro się odezwie.

- Dziwne, nie mam twojego adresu. - Zmieniłam.

Na Lauren Landecy Brahme.

Dlaczego wyłączyłaś?

Kurde.

Dobry wieczór.

Nie traciłaś czasu.

To nic takiego, zaprosiłam kilka osób...

Nie dziwię się, jest co świętować.

Chodź, Malala, oprowadzę cię.

- Wiedziałaś? - Skądże.

Kto to?

To? Jej rodzina.

Ten pokój będzie mój!

Tu postawisz kanapę, a tu podwójne łóżko z Ikei!

Z Lauren nie łączą mnie więzy krwi.

Mogę Ją bzyknąć.

Mamo,

chodź.

Łazienka!

Też mi coś, każdy ma łazienkę.

One też?

Lauren wolała gabinet, a ta druga pokój z widokiem na park.

Czyli tylko ty masz łazienkę.

To nic nie zmienia w moim życiu.

Masz prawo być wściekła. Szczęśliwa też.

Wybór należy do ciebie.

Dzięki, pani Spinoza.

Nie jestem ani wściekła, ani szczęśliwa,

po prostu myślę trzeźwo.

Bidet!

Odbiło ci?

Pierwszy raz mogę wyprostować nogi w wannie!

Wyłaź!

Ogłuchłaś?

Bardzo ładne.

Imprezy tylko po uzgodnieniu.

A facetów wpuszczamy wyłącznie do pokoju,

żeby rano nie było parad nieznajomych.

Nie jesteśmy dzikusami, to nam nie grozi.

Zwłaszcza że osobiście wolę popołudniowe igraszki.

Podsumowując: seks grupowy odpada,

dopuszczalne trwale związki: po bożemu i po cichu.

Kolacje z przyjaciółmi.

Jadalnię rezerwujemy z tygodniowym wyprzedzeniem.

Tego dnia pozostałe jedzą każda u siebie.

Lodówka ma cztery półki: po jednej dla każdej

i wspólna na wino - podpisane.

To nie akademik, przecież nie będziemy sobie podbierać.

Wystarczy życzliwość i zrozumienie.

Daruj, ale nie.

Dlatego ustalamy zasady.

A skoro uzgodniłyśmy, że są potrzebne,

trzeba się podporządkować, inaczej będziemy tu mieć...

- Gazę? - Teraz to?

Ona zaczęła!

To ona chce spisać regulamin dłuższy niż rezolucja ONZ!

Ja tylko zwracam uwagę, że każdy ma prawo do własnej strefy.

Niekoniecznie marzę,

by we własnym mieszkaniu nadziać się na obcego.

To nie Izrael! Nie ma stref!

- Nie zaczynajcie! - Ona mówi o strefach!

- Nie jesteśmy na suku! - Słucham?

Litości, tylko utrwalacie stereotypy!

- Coś ci się nie podoba? - Pierwszy: agresywny Arab.

- Ona pierwsza zaatakowała. - Drugi: żyd-ofiara.

Przymknij się, słodkopierdząca paniusiu.

Co słychać?

W porządku, ale...

- Skąd wiesz, gdzie pracuję? - Emmanuelle.

Oczywiście.

Kupiłam sobie chomika.

Marzyłem o nim w dzieciństwie, ale rodzice mi zabronili.

Teraz mogę, więc sobie kupiłam.

Słusznie. Jak go nazwiesz?

Jeszcze nie wiem.

Może zastanowimy się razem przy kolacji?

Znasz się na imionach dla chomików?

Jasne.

Orzeszek. Cookie.

Speedy. Ząbek. Kłaczek.

- Kłaczek jest niezły. - Łobuz!

W piątek nie mogę, ale może w czwartek? To pełnia.

I co z tego?

Nic.

Księżyc jest w pełni i...

lepiej świeci.

Muszę lecieć. Napiszę ci mój numer.

Mogę na pudełku? Chomik się nie obrazi?

Nie pokazuj mu, to tylko dla ciebie.

Obiecuję.

Ja wybiorę lokal!

Ktoś jest w domu?

Przepraszam,

pomyliłam pokój.

Cholera, zaspałam!

Tarek!

Dlaczego u nas zawsze musi być plaster i sznurek?

Bo jesteśmy Arabiami.

Od razu mnie zaszufladkują.

Wygląd i tak cię zdradzi.

To dla ciebie.

- Mamo! - Nie podoba ci się?

Ta ohyda? Puść mnie, muszę się umyć.

Umyjesz się u siebie.

Dla ciebie!

Wrzuć.

To też.

To dla was.

Bardzo dziękuję, Malala.

Amal, tylko wróć o przyzwoitej porze! Sprawdzę!

- Do widzenia, kochanie. - Co?

- Do jutra. - Jak to?

- Wpadnę na herbatę. - Już?

Co za żenada.

Paskudne, ale solidne.

Dzień dobry.

Przepraszam.

Robisz to specjalnie? Chcesz mnie wbić w ścianę?

- To ty prowadzisz. - Zamknij się i nieś.

Sama się zamknij!

Nie wezmę!

Ależ drobiazg.

Dziękuje!

Mieszkanie w spadku.

Jeszcze z takim sąsiadem.

Ale to "dziękuję" było straszne słabe.

Zamknij się.

Olivia, to moja młodsza siostra, Alma.

Mówiłam!

Ja chromolę! Jesz halal?

Nie twój interes!

Żałosne! Serio?

- Tak, jem halal. - Nie podejrzewałam cię o to.

To nie wina twojej matki, że małe firmy upadają.

Czemu masz do niej pretensje?

Zawsze podcinała mu skrzydła.

Nonsens.

Przestań traktować ojca jak biedną kicię.

Ona go dołowała.

Jeszcze ten włoski akcent.

"Perche"...

Jest Włoszką.

Nie chcę o tym rozmawiać.

Ciekawe, dokąd mnie zabierze doktorek?

Może do nowej restauracji Lignaca?

Już w zerówce oświadczyłaś, że wyjdziesz za doktora

i umawiałaś się tylko z lekarzami.

Nieprawda. Raz z farmaceutą.

Skąd pewność, że to żyd?

Nie mógł się umówić w piątek i jeździ smartem.

Gdyby był dentystą, dałabym 100%,

ale skoro to tylko lekarz...

Nosi bluzy w serek.

Fakt.

Pani ikona feminizmu?

Elsa, królowa śniegu.

Może te?

Nie, w tej wersji już się opatrzyłam.

Chcę czegoś innego.

Luźnego, lżejszego...

Prosiła pani o coś od Alai, a jej kolekcja jest obcisła.

Skarbie, jesteś od przynoszenia ubrań,

a ja od ich noszenia.

Lee, ciszej!

Nie,

zmień to. To już było!

Chcę czegoś naturalnego, spontanicznego.

Niech to będzie wyrafinowany potarganiec.

Coś...

płodowego.

Właśnie, zapozuję z Lee.

Jestem matką, która nie mogła znaleźć niani.

Niech pani to napisze.

Pokażę ludzkie oblicze.

Tak, biała koszula i Lee.

Skąd ja jej teraz wytrzasnę białą koszulę?

Co to, Bejrut?

Awaria prądu w całej dzielnicy.

Trzeba przenieść sesję.

Ale dokąd?

Mam pomysł.

Dzięki, Lauren. Co my byśmy bez ciebie zrobili.

Dlatego sama życzliwość nie wystarczy.

Odezwiesz się, gdyby pojawiła się jakaś robota?

Teraz nic nie ma, ale jasne, będę o tobie pamiętać.

Jest genialna.

Mówisz tak, bo jej nie znasz.

Koszmarny babus.

Lauren, koszula!

Co za paskudztwo.

Zepsułeś.

Przepraszam, nie chciałem.

Wychodzę!

Mogłabyś zapukać!

Jaśnie pani w kąpieli.

Sól, wonne olejki...

A może rękawica i mydło marsylskie?

Zgłupiałaś? Ja jak teraz wyglądam?

Biorę twoje klucze!

Gdzie ta mysz?

Uroki starej kamienicy.

SPOTKAMY SIĘ?

Andrea?

Ktoś do pana.

Dziękuję, że przyszłaś.

Zaintrygowało mnie to wezwanie.

To nie było wezwanie.

- Ty sama zdecydowałeś się przyjść. - Możemy przejść do rzeczy?

Chcę ci zaproponować układ.

Jeśli zrezygnujesz z testamentu, zanim gra stanie się naprawdę brudna,

dostaniesz tyle, że będzie cię stać na mieszkanie i wszystko, co chcesz.

Chcę mieszkanie po nim.

Po nim?

Po tacie?

Po co? Przecież go nie znałaś.

Zastanów się, czego naprawdę chcesz.

Wiem tylko, czego nie chcę.

Trudno. Chciałem oszczędzić wam czasu i stresu.

- Je też wezwałaś? - Nie musiałem. Będą rozsądniejsze.

Tak sądzisz?

Mają rodziny,

żyją w świecie konkretów.

Wydało się! Panią też nudzi Stalin.

Nie, po prostu źle spałam.

Dlaczego?

Bo...

Całą noc polowałem na mysz.

Skąd u pani myszy? Nie sprząta pani?

Widzę, że Stalin was nie pasjonuje.

W takim razie kto?

Wybierzcie dowolną postać.

Nie piłkarz!

Ani celebryta.

- Skończyli się kandydaci? - Leon Blum.

Weźcie z niej przykład! Ona chociaż zna patrona szkoły!

Szkołom nie dają arabskich patronów.

Ani czarnych.

Którego wielkiego myśliciela masz na myśli?

Nie wiem, nie uczą o nich.

- Sam możesz poczytać. - To zadanie szkoły.

W klasie jest połowa czarnuchów i ciapatych.

O ilu przeczytamy w podręcznikach?

O żadnym.

Blum, Bachelard czy Darth Vader. Dla mnie to jeden pies.

Nie mówi się "czarnuch" ani "ciapaty"!

A na jutro każdy napisze życiorys dowolnej postaci historycznej.

Spokojnie!

Przeszkadzam?

Chciałam zobaczyć twój widok z okna.

Nic takiego, drzewa.

- Wychodzisz? - Tak, mam kolację.

Kolacja?

Wczesna.

Nie wiem, jak się ubrać.

- Kate Moss to nosiła. - Tak?

Kolacja z kimś, z kim spotykasz się na poważnie czy chcesz się zabawić?

- A potem idziecie jeszcze na drinka? - Nie wiem, krótko się znamy.

Jest lekarzem, stażystą.

Poznałam go po kolonoskopii,

to nasza pierwsza randka, nie wiem, dokąd idziemy.

Jeszcze nic nie wydarzyło, ale wszystko przed wami.

Lekarz czyli klasyka. Ale możesz pokazać pazurki.

Kolonoskopia? Czyli już widział twoją cipkę.

Nie, wcale!

Ale naciskał mi na brzuch, żeby uwolnić gazy.

Fatalnie.

Czerwona szminka, jedwabna bluzka

żeby było widać sutki, ozdobny pasek...

Czekaj, zaraz coś przyniosę.

I koniecznie zmyj francuski manikiur.

- Wyglądasz zjawiskowo. - Dziękuję.

To tu.

Jak w końcu go nazwałaś?

Twojego chomika.

Nazwałam go...

Zdechł.

Okropność.

- Jak? - Nie chcę o tym mówić.

To świetny lokal, nowy. Wszystko bez pestycydów.

Można podlać.

A desery wyłącznie z owoców, które same spadły z drzew.

Świetne miejsce.

Co pięknego dziś robiłaś?

Pracowałam, potem dopinałam biznesplan

mojej przyszłej kawiarni. Fusion.

Mówiłam ci o niej.

- A ty? - Pojechałem do Bordeaux.

Po serce.

Przywiozłeś serce?

Robiłeś przeszczep? Kobiecie, mężczyźnie?

Dziecku.

Zabiegu jeszcze nie robiłem,

ale przygotowuję się.

Trzeba zszyć sześć tętnic: i serce samo zaczyna pracować.

Świeżutkie!

Lubię wszystko, co świeże i chrupiące.

Napijesz się czegoś? Na co masz ochotę?

Muszę wracać.

Przepraszam, mam coś do załatwienia.

Coś nie tak?

Skądże.

Po prostu mam coś do załatwienia.

- Przykro mi... - Żartujesz!

Nie sądziłam, że mogę zostać, ale ktoś na mnie czeka.

Powiedz, jeśli coś jest nie tak.

Skądże. Dziękuję za świetny wieczór, było super.

Naprawdę, bardzo...

mi przykro.

Przepraszam.

Muszę iść.

Nie wychodzisz?

Nie, mam dziś wolne.

Co robisz?

Świeczkę.

Chcesz mi pozować?

Prace domowe czekają.

A ja muszę się przygotować, mam ważny wieczór.

Kuku!

Kuku. Idiotka!

Bardzo przepraszamy.

- Jeszcze raz przepraszam. - Tam było mi dobrze!

Dlaczego tu spałeś?

W moim pokoju śmierdzi.

W moim też.

- Ty też dobrze się bawiłaś? - Co za smród.

Uroki starej kamienicy.

Może by szybciej zająć się sprzedażą? Myszy, smród...

Babcia zrobiła racuchy. Chcesz?

- Przecież to... cronut. - Co?

- Połączenie croissanta z donutem. - Nie, to sfendż.

Marokański racuch.

Nie, wynalazek francuskiego cukiernika z Soho.

- Babcia z Fidżidż była pierwsza. - Idealne do mojej mugbabeczkarni.

Cukiernia z mugcake'ami.

Nowymi pushcake'ami.

Nowymi cupcake'ami.

Chcę otworzyć kawiarnio-ciastkarnię fusion.

Genialny pomysł. W Noho jest tego mnóstwo.

Gdzie?

Noho: nowe Soho.

Twierdził pan, że nie ma żadnego ryzyka.

Być może...

odrobinę...

nie doszacowałem.

Ryzyko, że testament zostanie obalony,

jest naprawdę minimalne.

Powtarzam,

alzheimer ujawnił się grubo po sporządzeniu testamentu.

Oczywiście, będą próbować...

To co mamy zrobić?

Nic.

Chciałem tylko uprzedzić, że wytoczą ciężkie działa...

Tak, kiciu?

Przepraszam.

Nie niepokój się. Zaraz pojedziemy.

Zamówiłem miejsce w Nikki Beach.

Dwa dni.

Panuję nad sytuacją.

Im częściej to słyszę, tym bardziej w to wątpię!

Olewa nas, myśli tylko o "kici"!

Nieprawda! Zresztą, przepada za wami.

Co to ma do rzeczy?

Sponczi, siostrzyczki.

Żartowałem!

Strasznie jesteście spięte.

A trzeba myśleć pozytywnie, trzymać się razem.

Spokojnie!

Rozprawa za miesiąc,

zostało mnóstwo czasu, by dowieść poczytalności waszego ojca

w momencie spisywania testamentu.

Darujcie, spieszę się na samolot.

Będę was informował na bieżąco.

Tak, kiciu? Właśnie schodzę.

- Trzeba dorwać jego kartę choroby. - Jak?

Pójdziemy do niego i weźmiemy.

- Naoglądałaś się filmów. - Chyba ty.

Mama?

Jestem umówiona.

Co u ciebie?

Znakomicie. A u ciebie?

Też.

O co chodzi?

Nie odzywałaś się przez trzy miesiące!

Przepraszam.

Nie. Wybaczałam ci całe życie.

Nawet trzy miesiące temu, kiedy się dowiedziałam,

że ojciec nie zmarł zaraz po moim urodzeniu.

Ale teraz naprawdę nie żyje.

Jak możesz być tak niedojrzała! Tego też mam dość!

Nie martw się, dziś wyjeżdżam.

Dokąd?

Do Puerto Viejo.

Nie możesz tak.

Cale życie pojawiać się i znikać.

Twoja niedojrzałość przestała być zabawna.

Liczysz na wyrozumiałość, bo jesteś piękna, inteligentna, cool?

Za to ja nigdy nie miałam rodziny.

Wiesz, jak strasznie mi tego brakuje?

Dlatego tyle dla mnie znaczy świadomość, że miałam ojca,

który przez chwilę zatroszczył się o mnie,

zapisując mi mieszkanie.

Bo dla ciebie byłam wyłącznie ciężarem.

Wybacz, że nie mogę zapisać ci mieszkania.

Daj spokój, robisz z igły widły.

To była przelotna przygoda.

- Co właściwie ci zapisał? - Wiedziałabyś, gdybyś oddzwoniła.

Nie mogłam, byłam na rekolekcjach.

Czego tam szukałaś?

Duchowego przebudzenia, dojrzewania?

Jeśli chcesz dojrzeć,

opiekuj się swoim cholernym dzieciakiem!

Chcesz, mój znajomy poradzi ci,

jak zainwestować twoją część ze sprzedaży.

Nie sprzedaję

Będziesz mieszkać z tymi dziewczynami?

"Te dziewczyny" to moja jedyna rodzina.

Podać coś?

Kanapkę klubową bez chleba.

Dla pani?

Tu Victoire, nie mogę teraz odebrać, ale spróbuj później.

A lepiej daruj sobie.

Jest niedojrzała, trudno. Ty taka nie będziesz.

- Już jestem. - Nieprawda.

Dla mnie kawę.

Ja poproszę o zieloną herbatę.

Mają państwo miód jeżynowy?

Nie, tylko Liptona z cukrem.

Wezmę wodę niegazowaną. Nie z lodówki.

Miód jeżynowy?

Stąd twoje problemy.

Kanapka bez chleba, miód jeżynowy w podrzędnym kebabie!

Orient słynie z miodów.

To nie orient i baśnie z tysiąca i jednej nocy!

To rzeczywistość i bieda! Zejdź na ziemię,

zobacz innych, to nie będziesz egoistką jak matka.

- Moje życie jest do dupy. - Twoje życie jest do dupy?

Masz AIDS, jesteś bez grosza, rżniesz Jeana-Vincenta Placé?

Nie, ale nie mam faceta ani stałej pracy.

Jesteś bezrobotna?

To po co wymyślałaś te fuchy, zdjęcia...?

Myślałam, że wystarczy żyć jak w filmie,

- to będę szczęśliwa. - Żyj jak w teledysku, będzie krócej.

Ja czasem pytam: "Co na moim miejscu zrobiłaby Rihanna".

Słowo!

- Kiedy ostatni raz byłaś Rihanną? - Na Teneryfie.

Fala zerwała mi stanik.

Zamiast kulić się i zasłaniać piersi,

szłam wyprostowana jak modelka.

Prawdziwa Rihanna.

Dzień dobry.

Do widzenia.

To było w Miami, prawda?

Wolałam to, co zrobił we Włoszech.

Moja przyjaciółka, Victoire.

Olivia.

Podróżujesz po spa,

- porównujesz je i piszesz recenzje. - Tak.

- I jeszcze ci płacą? - Tak.

- Za podróż też. - Tak.

Klasą biznesową.

Teraz jedziesz na Seszele recenzować spa w pałacu.

Spa, pokoje, restaurację, obsługę.

Wrócisz do Paryża i dostaniesz wypłatę.

Jeszcze zahaczę o Dubaj. Tak, z grubsza tak to wygląda.

Jakie jest spa w Dubaju?

Four Seasons w wersji podstawowej.

Skoro pracujesz pławiąc się w luksusach, jak odpoczywasz?

Zapieprzając?

- Ćwiczę jogę. - Jasne.

Muszę zmienić zawód! Jakie studia trzeba skończyć?

Przede wszystkim musisz mieć dojścia. Zgadza się?

Nie zapominajmy też o lekkim piórze.

Nie wiem, jak ani gdzie, ale my, imigranci,

- daliśmy się wycyckać. - Nie tylko imigranci.

Najdroższy.

Super!

Tak, za pół godziny.

Skołował dla ciebie wejściówkę. Przebierz się.

Będą wszyscy. Taka okazja się nie powtórzy.

Mogę o coś spytać? Zawsze mnie to intrygowała

Kto to są Wszyscy"?

Przyjaciele. Ciekawe osoby...

Nie. To ludzie na topie.

Z którymi trzeba się pokazać. Którzy mają przydatne kontakty.

Z którymi robisz sobie selfie i wrzucasz na Instagram.

Do których chcesz się wkręcić na wakacje.

Którzy przesądzą o twoim sukcesie albo klęsce.

Sukinsyny, którym zazdrościsz.

Idę się przebrać.

Tacy też są.

Idę!

Salma, podziękuj mamie, było pyszne.

Ja też dziękuję,

- Spóźnimy się. - Już idę.

Ech, być bogatą...

Właściwie, trochę już jesteśmy.

Hipotetycznie.

Ale nigdy nie będziemy jak one.

Czyli?

Po powrocie do domu nie rozbierają się, tylko rozsnuwają.

I?

Są w Porządku.

Bo mają gosposie, które za nie zapieprzają.

Ale nie łączy was wiele.

Trochę łączy

To wydmuszki.

Wredne suki.

Każda bodaj dziesięć razy powtórzyła "miło mi".

- I co z tego? - Co?

Jak stare nudne ciotki.

Racja.

Dwie wydmuszki i wredne suki.

Mówi się "dobry wieczór", albo - lepiej - nic.

Ja tylko podaję rękę.

Nie wiedziałaś?

Tak samo uśmiech. Nie na topie.

Trzy minuty.

Cholera, peugeot.

- Odwołać? - Nie, trudno.

Cześć.

Poznajesz?

Nic ci nie jest?

Kto to?

- Moja siostra. - Następna?

Proszę.

Nie przejmuj się, Lauren ma tak co wieczór.

Musiałam się napić, żeby zebrać się na odwagę.

Po co przyszłaś?

Bo...

Pomyślałam,

że to wszystko nie moja ani wasza wina,

tylko naszego ojca.

Pierwszy raz się na niego wkurzyłam.

Nie macie pojęcia, jaka to ulga.

I wcale mniej go przez to nie kocham.

Przeciwnie, bardziej.

Bo wreszcie nauczyłam się też go nie znosić.

Dzięki wam.

Ile masz lat?

1%.

Co robisz?

Studiuję historię sztuki.

Wyjeżdżam na staż w teherańskim muzeum sztuki współczesnej.

Super. Teheran to nowy Seul.

Powiedz...

Kiedy ojcu odbiło?

Już nie pamiętam.

Rodzina wie, że tu jesteś?

Pojechali do kuzynostwa. Jutro wracają.

W domu nikogo nie ma?

Nie.

Na pewnie nie zjawią się nagle, jak w filmie?

Są w Normandii, mają przenocować.

- Wy pilnujcie, ja przejrzę papiery. - Jeszcze czego.

Tylko idiotka włamuje się w szpilkach.

Tędy!

Szatusz...

Piękny.

Ktoś przyjechał.

- Żartujesz! - Nie.

Schowajcie się.

Justine!

Gdzie jesteś?

Justine!

- Co tu robisz? - Nic, stęskniłam się za tatą.

Twierdziłaś, że nie możesz jechać, bo masz imprezę.

Skłamałam, Clelia.

- A wy? Mieliście przenocować. - Mama ścięła się z Yvonne.

Źle wyglądasz, co ci jest?

Wstrętne!

Obrzygałaś mi ulubioną bluzkę!

Dobranoc!

Kiedy przyjdzie nas wypuścić?

Pewnie zasnęła.

Cicho, obudzicie go!

Co z twoimi kiszkami?

Nie wiem, kolonoskopia nic nie wykazała.

A jak poszło z doktorkiem?

Dlaczego?

- Nie wiem. - Wiesz, tylko nie chcesz powiedzieć.

Okazał się...

- Do niczego? - Przeciwnie.

To o co chodzi?

To goj.

Nie jest żydem.

- Nie słyszę. - Nie jest żydem.

I co z tego?

Mówisz poważnie?

Nie chcę niepotrzebnie się przywiązać.

Rozumiem ją. Potem za bardzo cierpisz.

A ja chcę wyjść wyłącznie za żyda. Tak będzie prościej.

- Mówicie poważnie? - Tak.

W ważnych sprawach się nie dogadujecie,

ale w takich pierdołach - pełna zgoda!

Za to ty wcale nie przekreślasz ludzi,

bo są tacy albo owacy. Skądże.

Gadanie.

- Nadal nic? - Nie dzwoniła.

- Dlaczego masz moją komórkę? - Moja została w torebce.

Pokazuje ci owulację? Mówiłeś, że nie masz faceta.

Bo nie mam.

Chcę mieć dziecko.

Ty?

Co w tym dziwnego?

Że to ty.

Spróbujmy.

Długo jeszcze?

Nie ma lepszych Zajęć?

Przywilej bogaczy: mogą się gapić w przestrzeń.

Dłużej nie wytrzymam.

Cuchnie gorzej niż u mnie w pokoju.

Umówiłam gościa, sprawdzi, skąd ten smród.

Super.

Kogo umówiłaś? Po co?

Niech ustali i usunie źródło smrodu.

O której przychodzi?

Muszę natychmiast zmienić podpaskę.

Podpaski są dobre dla dziewczyn, które jeszcze nie miały faceta.

Nie!

O której przychodzi ten gość?

Nie wierzę!

Nie chcę tego robić z kimś przypadkowym.

I guzik mnie obchodzi twoje zdanie.

- A ty, nic nie powiesz? - O której przychodzi ten gość?

O dziewiątej czy coś.

Dlatego tyle trenujesz!

- Dziewczyny, jesteście tam? - Tak!

Odwieźć was do domu?

Wyrzuć mnie tutaj, pójdę prosto do pracy.

Masz dziś jakieś zajęcia?

Oczywiście. Spotkanie z dietetyczka, potem taniec na rurze.

To nie tak jak myślicie.

To prawdziwy sport. Uruchamia wszystkie mięśnie.

Moja terapeutka mówi, że powinnam próbować takich rzeczy.

Chodzisz do psychologa czy celebrytki?

Ja wysiadam tutaj!

Dzięki.

Mogę coś powiedzieć?

Jesteś piękna.

Masz piękną duszę-

I twarz. Jedno i drugie.

Dziękuję

Dobrze robisz, próbując się zmienić.

' Wsiądę tutaj. - Na pewno?

- Tak. - Czekaj!

Tego szukałyście, prawda?

Dokumentacji medycznej taty.

- Dlaczego? - Bo bardzo chcę.

Być waszą siostrą.

- Ogromnie dziękuję. - Do zobaczenia!

"Jesteś piękna". Idiotka!

Ktoś jest w domu?

Co dziś jest?

Piątek.

- Ile masz lat? - 28.

Jak mam na imię?

Ben.

Ile byś sobie dała w skali od jednego do dziesięciu?

Wszystko wyjaśnię.

Potrzebowałam pieniędzy, by ratować cukiernię ojca,

- a wy... - Zamknij się.

I tak wiem.

Od początku czułam.

- Zachowywałaś się jakoś tak... - Właśnie!

Wyręczę je

Straszna z ciebie suka.

Cześć, dziewczyny.

A teraz wynocha z mojego pokoju.

- Mogę o coś spytać? - Wal.

Jak mama wyjaśniła, skąd się wzięłaś?

Poznała kogoś. Pokochali się, ale był żonaty.

Rozstali się, a zaraz potem poznała mojego tatę.

Ojczym nie robił różnicy między tobą a rodzeństwem?

Nie.

Pamiętam, miałam pewnie 13 lat.

Zachowałam się obrzydliwie.

Próbowałam naśladować koleżanki pyskujące rodzicom.

Ani się obejrzałam, jak dostałam z liścia.

Byłam wściekła,

a równocześnie przeszczęśliwa.

Bo ten policzek znaczył: Jesteś moją córką.

Jeśli zaczynasz świrować, dostajesz plaskacza.

Kiedy zmarł?

Dwa lata temu.

- Uraziłam cię? - Nie.

Tylko...

Minęły dwa lata, a ja wciąż w to nie wierzę.

Dlatego nie odwiedzam jego grobu.

Bo kiedy tam pójdę.

On naprawdę umrze.

Dość tych bzdur.

Jestem twoim ojcem, nie dzieckiem.

Nie prosiłem, żebyś ratowała cukiernię.

Przecież tego chcesz!

Kiedy wreszcie przestaniesz za mnie myśleć! Decydować!

Chodzisz przygnębiony

Bo jestem aszkenazyjczykiem!

Olivio.

Jesteś moją córką. Jedynaczką.

Ale dłużej z tobą nie wytrzymam.

Przerażasz mnie. Zatrzaskuję ci drzwi,

wchodzisz oknem.

Zatrzasnę okno, wejdziesz rurą! Postaw krzyżyk na cukierni.

Niech nie będzie pretekstem, by trwać w martwym punkcie.

Nie potrzebuję cię.

Nie rób zakładników ze mnie i z mamy.

- Właśnie! Mama. - Właśnie,

pomówmy o niej. Mama.

Jest miłością mojego życia. Kocham ją niezmiennie od 30 lat

i tobie życzę tego samego.

Zakochaj się, zamiast wypełniać rubryczki.

Odkryj niespodzianki,

coś nowego, zaskakującego.

Patrz przed siebie zamiast wstecz!

I ufaj!

Ufaj!

Co wsadziłaś do karniszy?

Krewetki.

I śmierdzący ser.

Skąd w ogóle jej to przyszło do głowy?

Kardashianki by na to nie wpadły.

Chociaż, w sumie matka sprzedała sekstaśmę.

Nie czytałaś?

Matka sprzedała nagranie z cipką swojej córki?

Właśnie.

Żadna matka by tego nie zrobiła. Nawet za milion!

Dlatego ty jesteś biedna, a ona ma forsy jak lodu.

- Ale żeby cipkę córki? - Tak.

Widziałam.

- Piękna, idealnie wypukła. - Jak to?

- Nie wklęsła jak u Azjatek, tylko... - Czekaj.

Mogą być wklęsłe albo wypukłe? Nie wiedziałam.

Jeśli masz wydatny wzgórek łonowy, masz wypukłą.

Która jest lepsza?

Wiadomo, wypukła.

Idę się wysikać.

Podejdź.

Tak. I tak.

Od razu lepiej.

Możemy porozmawiać?

Rozpuść włosy, będzie ładniej!

Idę do pracy nie na casting!

A z tobą porozmawiam dopiero w sądzie!

CZEŚĆ, BEN. CHCIAŁABYM POROZMAWIAĆ.

Za ładnie pani wygląda, nie skupimy się!

Kartkówka!

- Zimna wojna. - Dlaczego?

Bo jestem waszą nauczycielką, nie kumpelą! Wyjmujemy karteczki.

Tak się nie robi! Przychodzi pani na lekcję

- i tak bez niczego: kartkówka? - To brak szacunku!

Ja nie okazuję ci szacunku?

Tak?

- A ty mnie szanujesz? - Tak.

Tak?

I z szacunku do mnie przez całą lekcję

prostujesz sobie, kurde, włosy?

Z szacunku do mnie twój telefon dzwoni co pięć sekund?

To ma być szacunek?

- Tak mnie szanujecie? - Za kogo pani się ma?

- Przydałoby się jej bzykanko. - Słucham?

Co powiedziałaś?

Nic.

Zimna wojna. Przyczyny i skutki.

- Nie grzeb się! - Zdążymy

- Serio? Idziesz tak ubrana? - A co?

Nieważne.

Czekajcie!

Dokumentacja medyczna spadła nam jak z nieba! Zniszczę ich!

Sam nie rozumiem.

Pierwszy raz w 35-letniej karierze.

Podział dóbr był absolutnie sprawiedliwy i słuszny.

No nic,

odwołamy się.

Moim zdaniem dogadali się

z sędzią

Z całym szacunkiem, morda w kubeł!

Rozumiem pani zdenerwowanie, więc udam, że nie słyszałem.

Trzeba się odwołać.

Żadnych mediacji.

- Razem jesteście silniejsze. - Ile to potrwa?

Błyskawicznie.

Przy sprzyjających wiatrach, rok, dwa lata.

Straciłyśmy mieszkanie, musimy dowieść słuszności roszczeń,

a rezultat i tak niepewny.

Może posłuchajmy, co mają do zaproponowania?

Nie patrzcie tak na mnie.

Nie mam roboty, faceta, dachu nad głową, ani ojca.

Za to mogę mieć alzheimera jak on i kocham kaszmir jak on.

Nie było ojca, nie było sióstr, teraz jest mieszkanie i procedury.

Pora zejść na ziemię. Razem walczymy, nie odpuszczamy.

Razem? A to nowina.

Jasne, odcinaj się. Będziesz mogła sobie kupić

- swoją cukierenkę. - A co ty możesz zaoferować?

Nic. To prawda.

- Miło było was poznać. - Nikt już nie mówi "miło mi".

Myślę, że wszyscy powinniśmy się teraz uspokoić.

Na mnie już czas.

Zdzwonimy się, dobrze?

Można zapłacić czekiem?

Przykro mi, że musiało do tego dojść.

- Nienawidzę procedur. - To źle wybrałeś zawód.

Nikt nie chce, żeby to się ciągnęło latami.

Siądźcie do rozmów, a przekonacie się,

że wszyscy tylko na tym zyskają.

Dokąd wysłać propozycję?

Do notariusza.

Proszę przysłać samochód na rue Saint Dominique. Imię: Lauren.

Dziękuję

Gdybyś czegokolwiek potrzebowała, dzwoń śmiało.

Mam wśród klientów dużo projektantów, chętnie cię polecę.

Za tydzień Jeremy Stone ma pokaz, a potem imprezę.

Jeśli chcesz się wybrać, zadzwoń.

Zamknijcie drzwi.

Wiesz, że brat Chloé bzyka siostrę Marwana?

A ja myślałam, że syna Raki.

Co teraz tam będzie?

Sklep z e-papierosami. Teraz to świetny biznes.

Olivia? Tu Justine.

Mam sprawę.

To trochę skomplikowane, ale ważne.

Oddzwoń.

Biuro prasowe pożyczyło mi to na jutro.

Super.

Kto to?

Sandra Mansour, Alexis Mabille.

- Trudno wybrać... - Tę będzie dla ciebie.

- Myślisz? - Idealna.

Zobaczę, czy mam do tego torebkę.

Dziwne, to nie w jej interesie.

Są sprawy ważniejsze niż interes.

Przyznaj się, dręczyłaś ją tak długo, aż ustąpiła.

Nieprawda. Justine jest wrażliwa, brzydzi się niesprawiedliwością,

- więc nam pomaga. - Dlaczego akurat dziś?

Bo Andrea będzie próbował zrobić Lauren wodę z mózgu.

Jeśli ją przekabaci, będzie po sprawie.

Plus nieoczekiwanie wasza matka obsługuje imprezę.

Jak to, nieoczekiwanie?

Dziwi cię, że dostaje dobre zlecenia?

Ja tylko mówię, że dobrze się złożyło.

- Bardzo dobrze. - Przestań już!

Uśmiechnij się.

Jeśli wpadniecie, wyprę się was.

Jesteście dziś hostessami.

Ty sprawdzasz czy gość jest na liście.

A jeśli zjawią się Beyonce i Jay-Z z jednym zaproszeniem, kogo wyprosić?

Amal, ty nalewasz szampana wchodzącym.

Chodźcie.

Skąd się tu wzięłyście?

Przepraszam za tamten wyskok.

A ona co tu robi?

Przepraszam, zachowałam się okropnie.

To wszystko?

Jak wredna suka.

Andrea próbuje cię zmiękczyć, żebyś przyjęła jego warunki.

Są beznadziejne. Wiemy, że możemy wyciągnąć więcej.

Znacznie więcej.

Skąd się tu wzięłyście?

Przecież nic nas nie łączy, pochodzimy z innych światów.

To prawda, ale możemy wspólnie walczyć.

Wydziel i rządź, to jego dewiza.

Cóż za erudytka!

Muszę iść.

Jeśli sądzisz, że siostrzyczki ci pomogą, droga wolna.

Szkoda, miałem cię przedstawić Lagerfeldowi.

Zapomniałam o czymś.

Jeśli za 10 sekund nie przedstawisz mojej siostry swojej bandzie snobów,

wrzucę to do sieci.

Nawet Jennifer się na mnie uwiesiła, żeby wszyscy widzieli nas razem,

bo Derek Blasberg oszalał na punkcie mojej kiecki

i wysłał moją fotkę do "Fashion Police"

w kategorii najlepszy look.

Oczywiście, ściemniała,

że właśnie miała do mnie dzwonić,

a ja grzecznie potakiwałam.

Pozory trzeba zachować.

Najlepsze jest to, że wredna suka przytyła 20 kilo.

Rekord!

- I ten fiut myślał, że mnie kupi! - Jedzie ci z gęby.

Swoją drogą, głupia jesteś, że nas wybrałaś.

Ja wzięłabym kasę i poszła w tango.

Przestańcie. Boję się was.

Jasne, że źle wybrałaś.

Nie mamy forsy na apelację, trzeba będzie wrócić do "tak, kiciu".

Fakt.

A w ogóle, kto wam powiedział?

Justine.

Aż tak nas kocha?

Aż tak ich nienawidzi.

Przyznaj, którą rodzinę byś wybrała?

Żeby poszaleć, was.

Żeby leżeć na forsie, ich.

Chodzi o to, żeby poszaleć za ich kasę.

Racja.

Boli cię brzuch? Wiesz, że brzuch to nowy mózg.

Odwal się, mam okres. Naćpałaś się?

Nie, tylko wciągnęłam kreskę albo dwie.

Więcej nie bierz tego świństwa.

Dałaś jej z liścia!

Mój manolo!

Z kryształami Swarowskiego!

Wesz, ile kosztują szpilki Manolo?

- Majątek! - To wyłów!

Sama wyłów!

- Co? - Mojego manolo!

Pomyśleć, że miałyśmy w garści półtora miliona.

Wyciśniemy z nich więcej.

Tu chociaż mamy taras za tysia.

To od początku mnie wkurza. Jedna nie wystarczy?

Drażni cię, że biorę cztery chusteczki?

- Doprowadza do szału. - A mnie doprowadza do szału

twoje żarcie!

Ten arabski ser cuchnie jak cholera!

Nigdy więcej!

Four Season w wersji podstawowej.

Kocham Saint-Tropez, ale tylko we wrześniu.

Teheran to nowy Seul, a brzuch to nowy mózg.

Już nigdy nie pożyczę wam ciuchów.

Przepraszam.

Co z Benem? Przebaczył ci?

To ja mu przebaczyłam.

Że nie jest żydem.

Brat przyprowadzi kumpla.

Zachowuj się przyzwoicie.

Spokojnie, mam w stringach wiertarkę.

Dzwonię, dzwonię i nic!

Przepraszam, domofon nie działa.

Cześć, Malala.

Wiesz, że syn Rakii jednak nie jest gejem?

- Przepiękny! - Nadzwyczajny.

Pasowałby do mojej kiecki od Saint-Laurenta.

- Której? - Gnieciona malina.

Może nie widać, ale cieszę się, że pana poznałem.

Ja też.

Łatwo nie będzie, ale chyba nie pożałujemy.

Chyba?

Niech pomyślę...

Albo z tą sukienką indygo z Flair Fax.

- Gdzieś mi się zawieruszyła. - Odkop ją, jest boska

Wokół góry. Coś pięknego-.

Poznaj, moja mama.

A to mój brat.

Mogę powiedzieć coś szczerze?

Wszystko gaśnie przy twojej urodzie.

Tekst: Anna Maria Nowak

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.