All language subtitles for the.pirates.the.last.royal.treasure.2022.korean.720p.webrip.hevc.x265

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian Download
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

NETFLIX PRZEDSTAWIA

Kraj jest zrujnowany,

a królewski wojownik śmie go okradać?

Goryeo nie upadnie.

Jeśli jesteś lojalny,

nie zatrzymasz mnie.

Generale.

W 1388 roku Yi Seong-Gye zawrócił armię z wyspy Wihwa.

Generał Choe Yeong wysłał za nim wojsko, ale przegrał.

Tak upadła ostatnia podpora Goryeo.

Przeczuwając zagrożenie, jeden z generałów ukradł królewskie skarby

i uciekł na morze.

Tak sobie myślę…

Byliśmy złodziejami, to fakt,

ale dlaczego nazywają nas zdrajcami?

Bo dopuściliśmy się zdrady.

Jak to, szefie?

Będę mówił szczerze, bo i tak umrzemy.

Pamiętacie?

Drzewo z Samcheok?

Oczywiście. To z niego wystrugałem łyżkę.

W życiu nie widziałem takiego drzewa.

Mieli z niego zrobić filary nowego pałacu.

Filary?

Nowego pałacu?

Tego, który Yi buduje w Hanyangu, żeby zrobić tam stolicę?

Yi przeczesał cały kraj, szukając drewna na pałac Gyeongbok.

I znalazł drzewo w górach Taebaek.

To właśnie ukradliśmy z Gwangnaru?

Jak smakuje ryż jedzony filarem pałacu Gyeongbok?

Dobrze, nie?

To dlatego wstrzymali budowę?

Wszystko…

przez tę łyżkę.

Dlaczego?

Czemu to zrobiłeś?

Tylko po to, żeby nią jeść?

Co jest filarem tysiącletniej dynastii? Drzewo czy jej poddani?

Nie dostrzegł prawdziwego skarbu,

i to mi działało na nerwy.

I to ma być powód?

Dlatego ściągnąłeś nam na karki tysiące żołnierzy?

Pewnie wciąż nas ścigają.

Nie śmiej się!

Jak śmiesz!

Czy pragnienie znika po śmierci?

Umrę pierwszy i zajmę wam miejsce.

Odrąbię ci łeb!

Puszczaj mnie!

Puszczaj mnie, draniu!

Złaź!

W końcu jesteś.

Przybyłaś po mnie.

Wygląda bardziej jak anioł niż śmierć.

Nigdy nie widziałem kogoś tak pięknego.

Spotkam się z przeznaczeniem po śmierci.

No dalej.

Zabierz mnie ze sobą.

Wstawaj!

Co to ma być?

Zostaw mnie.

Wstawaj, mówię!

TRZY MIESIĄCE PO OCALENIU

Raz.

Dwa…

Daj mi się ubrać.

Kapitanie?

Jak długo pozwolisz im tu zostać?

To banda leni. Wszędzie srają, to obrzydliwe.

I to ma być piracki statek?

Żadni z nich piraci, raczej rybacy.

Atakują tylko japońskich piratów.

Żeby jeść mięso, trzeba napadać na statki handlowe.

A oni to kto, marynarka Joseon?

No właśnie!

Nie mogę już patrzeć na owoce morza.

Który to rzucił?

Kto rzuca naszym cennym jedzeniem?

- Który to taki mądry? - Ty.

Niewdzięcznicy! Tak nam się odpłacacie?

- Idź. - Zejdź tutaj!

- Złodzieje! - To ty.

Ty to zrobiłeś.

Wszyscy do mnie!

Jestem piratem.

- Nie znam cię. - To mój piąty dzień.

- Zejdź mi z oczu! - Tak jest.

A ty to kto?

Bandyci, do mnie.

Do mnie!

Do mnie!

Do mnie!

Do mnie!

Do mnie!

- Do mnie! - Do mnie!

Japońscy piraci!

Bogato wygląda jak na japońskich piratów!

Wkrótce zjemy mięso!

Przygotuję ci najpyszniejsze mięso, kapitanie!

Upieczemy wołowinę!

Ugotujemy wieprzka!

- To dopiero skarb! - Ciemne chmury i dmący wiatr!

Idealna pogoda do walki na miecze!

Że niby co?

Umiesz w ogóle władać mieczem?

Pewnie o mnie nie słyszałeś.

Tutaj mogę być ledwo majtkiem,

ale na lądzie

byłem najlepszym szermierzem Goryeo!

No to się wykażesz.

Najlepszym szermierzem?

- Akurat. - Z drogi!

Wreszcie nadszedł nasz czas!

Oto dzień, w którym bandyci pokażą, na co ich stać!

Wy, piraci, możecie tu zostać i szykować się na mięsną ucztę!

Wu Mu-chi!

Dość tych wygłupów, złaź.

Zamiast się martwić, przygotuj ogień, moja pani.

To znaczy, kapitanie.

Ruszajmy!

Cała naprzód!

To jakiś statek rybacki?

Na to wygląda.

Nadpływa najlepszy szermierz Goryeo!

To piraci!

Pomyliłeś się!

Ciągnąć!

Mocniej!

Za mną!

Kretyn.

- Idziemy! - Stać!

Nie potrzebujemy pomocy!

Potrzebujemy!

Kapitanie, pomocy!

Daj mi to.

O, szlag.

Ratunku!

Nawet lepiej, nikt nie będzie się plątał pod nogami.

Zabijcie go!

Niewiarygodne!

Mu-chi!

Pokaż, co potrafisz.

Śmiejecie się?

Gdy trzymam miecz?

A co to?

Najlepszy szermierz.

To było niesamowite!

Fantastyczne!

Te wody należą do nas.

Kradłeś na morzu Joseon, więc zabieram to, co nasze.

To jest nasze…

Wasze… nasze…

Popłyniemy tam, gdzie poniosą nas prądy!

Morze nie należy do nikogo!

Skończyłeś?

Mówi, że to jego morze.

Coś skróciłeś.

Kapitanie, do 10 roku życia żyłem z japońskimi piratami.

To morze…

należy do ciebie?

Całe morze należy do ciebie?

Durniu, przecież powiedziałem…

Ty draniu!

Powiedział, że całe morze należy do niego.

Kapitanie.

Nie mogę znaleźć żadnego mięsa.

Nawet kurczaczka?

Niech was szlag, dranie!

Jedzą tylko solone ryby!

Sam poszukam, z drogi! Rozejrzę się.

Nie róbcie nam krzywdy!

My tylko…

Zamknij się!

My tylko szukamy skarbu.

Ogromnego skarbu…

Zabiję cię!

Co oni mówią?

Szukają…

wielkiego skarbu.

A gdzie ten skarb?

Gdzie jest skarb?

Że ja?

Wygląda jak mapa na użytek armii Goryeo.

Prawda.

Korzystałem z takich.

„Ju Bang”.

Ten generał Ju Bang,

który dowodził królewską armią?

Ten, który ukradł królewski skarb i uciekł na morze?

To mapa do skarbu generała?

To mapa do jego skarbu?

Mięsko!

Cicho!

Stoisz najniżej w hierarchii!

Ruszajmy, kapitanie.

Z takim skarbem już nigdy nie zjemy kałamarnicy.

Prosimy.

Prosimy.

To jak?

Skarb!

Zgódź się.

W porządku!

Postawić żagle.

Ruszamy!

Znajdźmy skarb!

- Ciągnij! - Ciągnij!

Widzę, że nasz wilk morski na lądzie się gubi.

Tutaj jest.

Jak mogłaś się zgubić?

Pozwól mi.

Na morzu jesteś niezła, ale ląd to moja działka.

Dobra, od teraz podążajcie za mną!

Chodźmy!

Tędy!

Przybył najlepszy szermierz Goryeo i jego ludzie!

Co to było?

Co to było?

Coś ty tam wywołał?

- Co to? - To…

Widzicie?

Krowa!

Mięsko wyszło nam na powitanie!

Przed poszukiwaniem skarbu napełnimy brzuchy!

Przestań! Nie ty tu rozkazujesz!

Za mną!

- Stado krów! - Stado krów!

- Wracajcie! - Wracajcie!

Wracajcie tu!

Dlaczego?

Uważajcie!

Odwrót!

Szefie!

Doigrał się.

Prowadził bezduszne życie i zginął nie osiągnąwszy niczego.

Została po nim tylko łyżka.

Kapitanie?

Powinniśmy ruszać.

Spójrzcie!

On żyje.

Wróciłem!

- Co to jest? - Kieł?

Hae-rang.

Kang-seop.

Kang-seop.

Już wiem, czemu na mapie narysowano kieł.

Oto prawdziwa mapa.

- Wróćmy na statek na ucztę. - Tak jest!

Mapa do skarbu.

Kto włazi do jaskini, gdy biegnie na niego stado krów?

Mnie też boli.

Rety.

Ta jaskinia była straszna.

Ależ on jęczy.

Słuchajcie, bandyci!

Jesteśmy dobrymi bandytami.

Przygarnęliśmy was z litości,

bo ścigano was jako zdrajców kraju.

Nie mieliście zostać z nami na zawsze.

Utuczyliście się na naszych zapasach,

więc czas na zmiany.

Wyrzucasz nas?

Nie.

Ale od teraz chcę wyłącznie

piratów na moim statku.

Piraci!

A jeśli się przekwalifikuję?

Przyjmiemy cię.

Możesz być starszym oficerem jak A-gwi.

Kapitanie…

- Mamy być piratami? - Miło będzie współpracować.

Ej no, nie możesz mi podbierać zastępcy!

Mu-chi.

Będziesz moim kwatermistrzem.

Mam słuchać twoich rozkazów?

Ja, najlepszy szermierz Goryeo, Wu Mu-chi?

Bóg mórz jest tylko jeden, tak samo jak kapitan.

Ktoś tu lubi mieć władzę.

Zważaj na słowa, kwatermistrzu.

Nie ma mowy!

Tylko spójrz na tych ludzi.

Każdy dzień to dla nas wojna.

Dwóch kapitanów oznacza chaos.

Mam odejść?

A chcesz?

Słuchajcie!

Zostaję na tej wyspie.

Widzicie?

Morze to ślepy zaułek.

Kto wkroczy ze mną na ścieżkę honoru?

Siedźcie, wiem, że zostaniecie.

Uważaj na siebie.

Czekajcie na mnie.

Zbierać się!

Ci, którzy pójdą ze mną, są piratami.

- Piratami! - Trzymaj się!

Żaden z was nie zostanie?

- Raz, dwa. - Ruszać się.

Co za…

zdradliwe tchórze.

Na szczęście ty jesteś lojalnym bandytą.

- Z honorem… - Dziękuję.

Zaraz sobie… co?

Uważaj na siebie i nie daj się schwytać żołnierzom.

Kang-seop!

Czekaj! Kang-seop!

- Kang-seop! - Pchać!

Teraz!

- Czekajcie! - Zostaniemy tylko ty i ja!

- Powiedziałem: czekajcie! - Kang-seop!

Wracaj!

Wracaj!

- Wracaj! - Czekajcie!

Raz, dwa!

Dobra, idź sobie!

Świetnie!

Jest wspaniale!

Wspaniale!

Podobno zabiłeś chana dżurdżenów.

YI BANG-WON

Teraz w to wierzę.

Tron?

Maleńka armia nie zagwarantuje mi tronu.

Wspominam o tym, bo wiem, czego ci trzeba.

Prawdziwy z ciebie zdrajca.

Dziękuję za komplement.

Co sugerujesz?

Bogactwa.

Tronu nie zdobywa się, dziedzicząc go, tylko poprzez władzę.

Władzę daje większa armia, a na nią potrzeba bogactwa.

Obawiam się, że go nie mam.

A gdybym powiedział ci, że istnieje skarb…

byłbyś zainteresowany?

I to dopiero jest napitek!

Dawaj to.

Skarb jest praktycznie nasz! Jedzcie!

Ciekawe, czy coś zjadł.

Mam po niego wrócić?

Gdyby chciał do nas dołączyć, sam by tu przypłynął.

Ale się najadłem.

Kapitanie?

Kieł słonia zniknął!

Co? Wstawajcie!

- Ktoś zabrał kieł! - Kto?

A jak myślisz?

Ten przebiegły złodziej.

Też mi przywódca!

WZIĄŁEM, CO MOJE NAJLEPSZY SZERMIERZ

Wu Mu-chi!

Już nie żyjesz.

Ale czemu narysował nam mapkę?

Co za dureń.

A jeśli to pułapka?

Pułapka?

Znam go na tyle długo, by wiedzieć, że nie jest aż tak sprytny.

Coś zaryczało?

Po dźwięku oceniam, że to tygrys.

Tygrys?

Uciekajcie!

Hae-rang?

Czy ja śnię?

- Czy to jawa? - Zabiję cię, złodzieju.

- Oby to nie był sen. - Już nie żyjesz.

Ty złodziejski draniu!

To bolało.

- Czekaj. - Jesteś martwy.

Co tu robisz? Już się za mną stęskniłaś?

Tacy złodzieje jak ty nie mają wstydu, co?

Hae-rang, mówiłem, że jestem honorowy.

Czekaj.

Posłuchaj.

Kto znalazł kieł?

Ja, a ty ciągle…

mówisz, że go ukradłem.

Powiem tylko dwie rzeczy.

Po pierwsze, za okradanie braci zasłużyłeś na śmierć.

To ja go znalazłem!

Po drugie, oddaj kieł, a daruję ci życie.

Też mi groźba. Zapomniałaś, że jestem najlepszym szermierzem?

- Ten ryczący tygrys… - Milcz.

Nie wspominaj więcej o tygrysach.

Tyg…

Tyg…

Zaczekaj.

Rety.

Naprawdę chcesz mnie zabić?

Oddawaj kieł.

- Nie mam go. - Ach tak?

Mów szczerze, to ci powiem.

Naprawdę przyszłaś tu po kieł?

Czy się za mną stęskniłaś?

Mak-yi go zabrał.

Szefie.

Kieł!

Złodziej!

Chcesz skarb dla siebie?

- Za kogo ty mnie masz? - Czyli jak?

Wkrótce będzie mnie błagać o wybaczenie.

Kto? Kapitan Hae-rang?

Chcesz wymienić kieł za swoją pozycję?

Tylko po co ci ten koc, skoro i tak planujesz wrócić?

Nie myślałem jasno.

Teraz siedzimy w tym razem.

Słuchaj, szefie.

- Tu się roi od żołnierzy. - Naprawdę?

Góry to twój teren, więc idź na szczyt.

Na szczyt?

Gdy będziesz bezpieczny,

uderz dwa razy w krzesiwo.

- Dwa razy. - A ja przyjdę z rzeczami.

Dobrze.

- Dobrze. - Dobrze.

- Dobrze. - Tak.

Ja ci wszystko przyniosę.

Odpuść sobie wysiłek, skup się na planowaniu.

Ty…

Mak-yi.

Gdy wrócę, mianuję cię moim zastępcą.

- Szefie. - Mówię poważnie.

Ile razy masz uderzyć?

- Dwa. - Dwa.

Powinieneś ruszać.

- Dobrze? - Ty to jesteś!

Ruszaj, szefie.

- No dobrze. - Leć.

Na lewo.

No proszę.

Co za naiwniak.

Całą noc spędziłem,

uderzając w krzesiwo.

Dureń.

Wszyscy piraci tacy są.

Nie okłamuj mnie.

Na morzu doszły mnie plotki, że niejaki Wu Mu-chi…

ma kieł na sprzedaż.

Mak-yi, ty draniu!

BYEOKRANDO

- Nie wolno ci! - Z drogi!

Przepraszam. Sam wszedł.

Przynoszę skarb.

Najlepszy szermierz Goryeo, Wu Mu-chi.

Ten od Hae-rang?

Czyli znasz moją skromną historię. Gdy podbiliśmy już ocean…

opiekowałem się nią jak siostrą.

W takim razie przedstawiam…

Kogo?

Hae-rang.

Gdzie?

Tutaj.

Skromne 10 000 nyangów.

Ta cena za kieł ma być skromna?

A więc nie znasz legendy?

Jakiej legendy?

Tego dnia w Goryeo rozpętało się piekło.

Yi zawrócił z wyspy Wihwa.

Nawet generał Choe poniósł klęskę.

Ale…

wielki generał przewidział, co się stanie.

Zebrał kosztowności ze wszystkich królewskich komnat.

Nie zamierzał oddać ich Yi.

Mógł opłacić armię, aby odbić Goryeo!

Pierwszy raz o tym słyszę.

To oczywiste.

Wszyscy, którzy o tym wiedzieli, zginęli.

To mapa, która zaprowadzi cię

do zaginionego królewskiego skarbu.

Pokaż, jaką masz władzę, i wyłuskaj te drobne 10 000.

Dziesięć tysięcy za kieł słonia?

Jest twój. Ubiłeś inter…

Z drogi!

Łajdak!

Kang-seop.

Co ty wyprawiasz?

- Odpowiadaj. - Kapitan. O rety.

- Kretyn. - Co teraz?

Jak wy…

Wyglądasz okropnie.

Właśnie miałem…

to wszystko zdjąć.

To tą Hae-rang opiekowałeś się jak siostrą?

To ona miała być taka uparta i wredna?

Kapitanie.

Zasługuję na śmierć!

To prawda. Pomogę.

Coś ty za jedna?

Jestem ostatnią księżniczką Goryeo…

Ją też zwiążcie!

Księżni… Jak śmiecie!

- Widzicie? Puśćcie mnie. - Jak śmiecie!

Dlaczego mnie wiążecie?

Puszczajcie!

Cicho bądź.

Nasi bracia zapracowali na wszystko, co mamy.

Mu-chi postanowił odciąć się od nas i uciec,

a Mak-yi mu w tym pomógł.

Nieprawda! Porwał mnie.

Teraz kapitan ogłasza wyrok!

Jakieś ostatnie słowa?

- Jako ostatnia księżniczka Goryeo… - Twój będzie potem.

- Kto to jest? - Co za chamstwo.

Gom-chi.

Kapitanie, litości!

Chciałbym się kiedyś ożenić, a nawet nie trzymałem kobiety za rękę!

Ale…

Gom-chi, błagam!

Urodziłem się na japońskim statku,

dziesięć lat mnie dręczyli, bo byłem z Joseon.

Uciekłem razem z matką…

Ale złapali was handlarze niewolników.

Potem dręczono mnie przez kolejną dekadę,

aż straciłem nawet matkę.

Nie, czekaj.

Mnie zabijcie pierwszego.

Nie mógłbym patrzeć na śmierć swoich ludzi.

Pierwszy raz brzmisz jak przywódca.

No to zginiesz pierwszy.

Brać go!

Z drogi!

Wszyscy stać!

Ty tam, z łukiem. Ani drgnij.

Odłóż strzałę.

Wasza kapitan obiecała,

że daruje mi życie, jeśli oddam ten kieł.

Prawda?

I tak jest już nasz.

Ach tak?

Masz pecha, bo to ja go trzymam.

Mogę go oddać bogom mórz.

Nie!

Zrobię to!

Naprawdę!

- Daj mi go. - Hae-rang.

Naprawdę chciałaś mnie zabić?

Tak.

Wiedziałam, że uciekniesz. Widziałam, jak chowasz nóż.

Widziałaś?

Kto płacze i śmieje się na zawołanie?

Najładniej wyglądasz, kiedy się wkurzasz.

Na pomoc!

Ucieknijmy. Nie będę dłużej niewolnikiem.

Gdybyś mnie nie oszukał, zostałbyś kwatermistrzem.

- Trzeba było walić w to krzesiwo! - A weź!

Waliłem tak, że mi pęcherze wyszły.

Trzeba było im dać popękać.

Zamknij się. Ty mały…

Miły panie?

- Zostaw. - Spójrz na nich.

Ty pierwszy.

Skąd wiesz, jak odszyfrować

wojskowy szyfr Goryeo?

Byłem ostatnim wojownikiem Goryeo.

Każdy dureń tak mówi.

Jest was pewnie z milion.

Każdy dureń?

Szybciej.

Skończone.

Teraz to przeczytam.

Niech to.

To specjalny szyfr.

Używają go tylko najwyżsi urzędnicy.

Ostatni wojownik, co?

A nie ostatni robol?

Najniższy w hierarchii.

Dowiedziałeś się czegoś?

Dawno temu

szukałem generała Ju Banga poprzez urzędników spraw wewnętrznych.

Trzy rzeczy zniknęły.

Po pierwsze, Ju Bang.

Po drugie, królewski skarb.

I po trzecie…

żona Ju Banga.

No tak, przecież musiał mieć pomoc.

Znalazłeś ją?

Ogoliła głowę

i została mniszką.

Okropne. Pewnie wszędzie jej szukałeś.

I co?

Wyjawiła, gdzie jest skarb?

Gdzie?

Gdzie on jest?

„Haegildo.

W morskiej jaskini, pod skałą, która nie rzuca cienia”.

Haegildo?

Ten niebezpieczny szlak morski?

Jak niebezpieczny może być ocean?

- Co wiesz? - Skarb?

Woda tam…

Całe życie spędziliście na lądzie, co wy możecie wiedzieć?

Tam sztorm wpada wirem do oceanu, jak rzeka.

Rzeka wpływa do morza.

Co za kupa bzdur.

Rzeka na środku morza?

Ale to prawda!

Zamknij się!

Mówi prawdę.

- Ona płynie. - Powiem tak.

Sraczka też płynie.

Ale nie wiemy, jak daleko sięga.

Żadna łódź stamtąd nie wróciła.

Ja nie płynę. Odpadam.

Kapitanie, odpuśćmy sobie.

- Pierwszy oficerze? - Tak?

Płyń na brzeg i złap dziesięć świń.

Tak jest.

Podnieść żagle!

Ciągnąć!

Jeśli to wszystko prawda,

skarb jest bezcenny.

Czego chcesz w zamian?

Zostań królem Joseon.

A ty?

Ja chcę zostać królem Tamny.

Bezpiecznej podróży, szefie!

Trzymaj się!

Uważajcie na siebie!

Co to za wir?

Nie wiadomo, gdzie kończy się rzeka.

Trzymajcie się pęcherzy.

Możemy zginąć. Nie boisz się?

Przywódca nie może się bać.

Przywódcy powinni się bać, żeby dbać o przetrwanie swoich ludzi.

Zmierzę się ze śmiercią, żebyśmy wszyscy przeżyli.

Jeśli popłyniemy dalej, porwie nas prąd.

- Tu wpłyniemy do rzeki! - Co?

- Ruszamy! - Tak jest!

- Naprzód. - Tu?

Co tak śmierdzi?

To ten świński pęcherz, który oczyściłeś.

Napełniliśmy go powietrzem.

- Śmierdzi moczem. - Ja swojego nie umyłam.

Boję się, kochanie.

Nie!

Ruszaj, dla mnie już za późno.

Ruszaj się, durniu!

Popilnuję łodzi!

Szerokiej drogi!

Wstawaj!

Lepiej zaciśnij zęby.

Gdzie Mak-yi?

Co za palant.

Fuj!

Ale śmierdzi!

Kapitanie, tu też go nie ma.

Gdzie ten skarb? Niech to!

Kapitanie!

- Nie ma innej drogi. Jest zablokowana. - Ani ścieżki, ani skarbu.

Kapitanie, co robimy?

Dlatego chciałem sprzedać mapę.

Myślałem, że Hae-rang jest mądra, ale głupio zrobiła.

Ją mapa też zwiodła.

- Jestem głodny. - Tam też pusto?

Nic tu nie ma.

- Chodź tu! - Zbierzcie się.

- Szybciej! - Kazał się zebrać.

Trzeba było sprzedać mapę, gdy była okazja…

- Nie zaczynaj. - To prawda.

Kapitanie, szukać dalej?

No to co zamierzasz?

Czekamy.

Kazałaś nam ryzykować życie, więc to ty za to odpowiadasz.

Czy skończy się dobrze,

czy źle.

Hae-rang, przywódca…

musi ruszyć głową.

Jak śmiesz?

- Tylko patrzcie. - Ty draniu!

Co?

Co to było?

No to go rozsierdziłeś.

Już nie żyjesz.

Nie jesteś już szefem.

Nie masz swojego noża.

A ja zawsze wygrywam na pięści.

Ja też.

- Gom-chi! - Tak?

Co za brutale.

Znalazłem ścieżkę za stalaktytami.

Kapitanie.

Ty przodem.

Gniewasz się?

- Jak diabli, co? - Zmęczyłem się.

- Czekajcie. - Cicho.

Kapitanie!

Znaleźliśmy go!

Kupimy za to tony jedwabiu!

- Starczy na dziesięć pałaców! - Wiem!

Odsuńcie się.

Co za rozczarowanie.

Czemu? Ja się cieszę.

To same srebrne butelki.

Skarb Goryeo to sztabki złota.

Złota?

Skrzynia pełna takich srebrnych butelek będzie warta…

jedną sztabkę złota.

A ile powinno być tych sztabek?

Były takie duże…

Takie?

I było ich tyle…

że wypełniały cały królewski skarbiec.

Znajdźcie sztabki złota!

Szukajcie złota!

- Szukajcie dokładnie. - Złoto!

Chodźmy.

To jakiś podstęp?

Za kogo ty mnie masz?

Co to jest?

To nie jest wojskowy sztandar.

Wygląda jak pysk goblina.

- Ale jak się przyjrzeć… - Co?

Nie mam pojęcia.

Odsuń się.

Trzęsienie ziemi!

- Kapitanie! - Załadujmy skarb!

A-gwi, Gom-chi, przynieście linę.

Gom-chi, chodź!

Szybko!

Uwaga!

Ktoś tu jest.

Stać.

Czy to nie mapa morza?

Mapa?

Joseon, Japonia.

A tutaj wyspa Inazuma.

Inazu… co?

Do wody!

Ruszcie się, szybciej!

- Gdzie kapitan? - W jaskini.

Co?

- Jesteś cała? - Nie.

Kapitanie!

Bierz ją i uciekaj!

Za nimi!

Wu Mu-chi.

Ty draniu!

Oficer Bu Heung-su z Tamny.

Zabiłem generała wroga.

Zaatakujemy nocą!

Niosę rozkazy!

Macie ewakuować rannych i rozbić obóz.

Linia wroga jest blisko. Atak…

To rozkaz!

Ewakuujcie rannych i rozbijcie obóz.

Przekaż, że nie ma rannych.

Moi ludzie…

albo walczą, albo giną.

Zabiłeś rannych, by iść dalej?

Tak wygląda wojna.

Zabiłeś swoich ludzi.

Ale mam głowę wroga.

Jego Wysokość obiecał ci Tamnę, jeśli go zabijesz, zgadza się?

Tak.

Niemoralny człowiek nie może być królem. Jesteś aresztowany.

Aresztować Bu Heung-su!

- Tak jest! - Tak jest!

Wstrętni bandyci.

Zabijecie mnie, żeby to wam przypadły zasługi?

- Rzuć miecz. - Nie oddam go!

Niech to.

Chcesz skarb?

Każdy twój krok to skrzynia w wodzie.

Znowu chcesz odebrać to, co moje?

Jeśli pragniesz czegoś, co ci się nie należy.

Gdyby nie ty,

już byłbym królem.

Królem?

Jak ktoś gorszy niż zwierzę miałby być królem?

Idź do diabła!

Skarb!

Mu-chi!

Przepraszam.

Gdzie oni są?

A jeśli kapitan jest ranna?

Skoczę za nimi.

- Napręża się! - Szybko!

Ciągnąć!

Kapitanie!

Szefie!

Dzięki za wszystko, kapitanie.

Żegnaj, szefie.

Teraz są w lepszym miejscu.

Gdzie mapa morza?

Gdzie kapitan?

Gdzie ona jest?

Tam!

Tylko nie tutaj!

Zaraz, gdzie skarb?

W wielorybie!

Skarb!

Nie to!

Oddaj nam skarb!

A to co?

To była mapa morza.

Posprzątałam trochę.

Pewnie mnóstwo nakradłaś.

Skąd, tylko sprzątałam.

Te rzeczy się tylko na mnie zaplątały.

Jak się czujesz?

Przez ciebie boli mnie głowa.

Te ubrania są wyjątkowe i bardzo piękne.

Zachodni port skrywa wiele cudów.

A ja jestem tu jedyną piratką,

więc przez lata trochę tego nazbierałam.

Możesz je nosić.

Odpocznij trochę.

Do pasa miałam przyczepione

pamiątki po poległych braciach.

Są dla mnie ważne.

Ojej.

Proszę.

Przysięgam ci lojalność.

Nie trzeba.

Polegamy na sobie nawzajem.

Musimy być uczciwi.

Jesteśmy załogą, więc musisz się tego nauczyć.

Nie męcz się sama.

Obie jesteśmy niezłymi złodziejkami.

Skąd one się biorą?

Wstawać, już świta.

Do-mi, nie pij tyle.

Jak się czujesz?

No co?

Widać kochasz skarby bardziej niż życie.

Wszyscy go chcemy.

Jeśli kosztem mojego życia, to trudno.

Co dobrego przyjdzie z twojej śmierci?

Odpuść. I tak nie zrozumiesz.

Czego nie zrozumiem?

Załoga tego statku jest jak rodzina.

Ale to nie jedyna rodzina, jaką mamy.

Nie wszyscy tu z nami są.

Są też rodziny naszych poległych braci

i te, które dopiero powstaną.

W tej chwili…

nie mogę dla nich nic zrobić.

To twój kapitański obowiązek?

Rety.

To do kitu.

Powiedz mi coś.

Czemu myślałeś, że skarbem będą złote sztabki?

Musiało tak być, skoro skarb miał starczyć na odzyskanie Goryeo.

- Złote sztabki? - Gdzie sztandar z goblinem?

Pewnie w jaskini.

Zawracamy. Musimy odzyskać ten sztandar.

- Co? - Co?

To była odwrócona mapa morza.

Może prowadzić do ukrytego królewskiego skarbu.

Mapa do skarbu?

Zawróćcie statek!

Szybko. Ruszać się!

Nie!

- Nie? - Kto to powiedział.

Nie trzeba.

- A ty to kto? - Daj jej to.

- Co? - Zabrałeś sztandar.

Co?

Nie mam go.

Gdzie go ukryłeś?

- Czekajcie. - Gdzie go ukryłeś?

Jak mogłeś…

Przeszukać go.

Chodź tu, draniu. Rozebrać go!

- Do rosołu! - Zgubiłem go!

Po prostu mnie zabijcie!

Mak-yi, ty biedaku.

Kapitanie.

- Biedactwo. - Tak mi ciężko.

Jesteście podli!

Właśnie, dranie.

Łajdaki.

Mak-yi, skarbie, widziałeś mapę.

Było na niej zaznaczone jakieś miejsce?

Tak.

Gdzie?

Na wyspie Inazuma.

Co?

To oznacza Wyspę Błyskawicy.

- Wyspa Błyskawicy? - Błyskawicy!

Hej.

Chyba nie mówisz o tej,

gdzie pioruny biją po tysiąc razy na dzień.

A każdy kolejny

niesie ze sobą siłę błyskawic z dziesięciu lat.

Z dziesięciu lat? Co za bzdura.

Prawdę mówię.

Gdzie ta wyspa?

Ja tylko o niej słyszałem.

To skąd wiesz?

To prawda.

Byłaś tam, kapitanie?

Czasem całe niebo wypełniają błyskawice.

- To musi być widok. - Też nigdy tam nie byłam.

Dlaczego tam?

Szalejący wiatr zrywa żagle, a pioruny łamią maszt.

To piekło na ziemi.

Kto ci to powiedział?

Urodziłem się na morzu.

Na japońskim statku i nigdy nie mieszkałem na lądzie.

Czekaj no.

Czyli znasz drogę?

Ojejku.

Oczywiście, że znam.

Co to?

Cesarz Hongwu wysłał to działo dla króla Gongmina,

żeby załatwił Japończyków.

A co ze skarbem?

Są też inni piraci, nie tylko Japończycy.

Piraci!

Heung-su!

Postrzelam do tego czegoś.

Ja też.

Uwielbiasz zabijać, co?

To dobra rozrywka.

Odsuń się.

No już!

Zbierają się ciemne chmury i niebo wypełnia się piorunami.

Grzmot!

No to gdzie ta wyspa?

Nie przerywaj, bo nigdy nie skończę.

- Jak śmiesz? - Kapitanie!

Nie przerywaj mu!

A więc…

Na czym skończyłem?

Nie możemy tam płynąć. Zginiemy.

W porządku.

- Powiedz tylko, gdzie jest. - Zginiemy.

Drogi Mak-yi, nie popłyniemy.

Po prostu nam powiedz.

To po co ci to wiedzieć?

Drań!

Trafi mnie zaraz.

- Podajcie nóż, chcę go zabić. - Proszę bardzo.

Nie płyńmy tam.

Odwaga to za mało, żeby przebyć te wody.

Właśnie.

Jeśli boisz się morza, nie jesteś prawdziwym piratem!

- Tylko rybakiem! - Piraci i morze to jedno!

Skarb na nas czeka!

- Płyńmy po skarb! - Tak!

- Płyńmy! - Płyńmy!

Jeśli nas tam zaprowadzisz,

dostaniesz jedną dziesiątą skarbu.

Na co mi złoto po śmierci?

Daj mi coś, zanim zginę.

A czego chcesz?

Wątpię, by na tym statku było coś wartego jego życia.

Masz coś, czego chcę.

Ale mi tego nie dasz.

Co to?

No więc…

Trudno to powiedzieć.

No co? Mów!

- Tylko ja znam drogę. - Prawda.

- Tylko ja tam byłem. - Prawda.

No i?

O rany.

Chcesz być kapitanem, co?

Nie chcę ginąć po tym, jak tak mną pomiataliście.

Więc przynajmniej do czasu odnalezienia skarbu

chcę być kapitanem.

Chyba zwariowałeś. Życie ci nie miłe?

Odłóż to.

Decyzja należy do kapitan Hae-rang.

To jak?

Dla załogi oddałabyś życie, ale nie władzę?

Głosujmy.

Wybierzcie jedno.

Robimy go kapitanem i znajdujemy skarb?

Czy zabijamy go, żeby dać mu nauczkę?

Ci, którzy wybierają skarb,

ręka do góry.

Kapitanie.

Zamknij oczy.

Mamo.

Zostałem kapitanem piratów.

Pozdrawiam was, bogowie mórz!

Oto nowy kapitan piratów!

Mak-yi!

Kapitanie.

Zostaw harówkę załodze.

Potraktuj to jak wakacje i odpocznij.

Miły panie, kapitan jest przy sterze.

Mówcie mi po imieniu: Rang.

Kapitanie, nie mów tak.

Już czas kolacji.

Wyjdźcie stąd.

Nie możemy jeść w spokoju,

gdy jesteś taka wzburzona.

Wyjść!

- Proszę. - Tak jest, Rang.

Rang?

Jest wściekła.

- I to jak. - Kwestia jej pozycji to jej czuły punkt.

- To tylko na kilka dni. - Ale jak oni śmią?

Pozabijam tych, którzy podnieśli ręce.

- Co mnie bijesz? - Podglądałeś na głosowaniu, co?

Głowa do góry.

Rang.

Ja tam wolę mieć mniej obowiązków.

A ty?

Wszyscy marzą o bogactwie.

Przegrałaś ze złotem, to żaden wstyd.

Nie załamuj się.

Nie kpij ze mnie.

Tu nie chodzi o władzę.

Gdyby zasłużył, z chęcią oddałabym mu tytuł.

A zasłużył?

Kapitanie Mak-yi, jedzenie!

- Kim jestem? - Nowym kapitanem.

Proszę pana.

Nie życzę sobie żadnych ryb.

Podaj wino i gotowanego kurczaka.

Kapitanie!

Wyspa Banwol po prawej.

Skręcić za nią w lewo?

Idioto, trzeba było od razu mówić!

Dopiero tu wszedłem.

A gdzieś był?

Wcześniej zająłeś gniazdo, żeby odstawiać te swoje scenki.

Zakaz jedzenia.

Nie marnujcie ryb na tego lenia, będzie głodował!

Wyczyścisz to?

Dobra. Przesuń się.

- Bul-chul. - Co?

Idź na górę.

Jeden wystarczy. Po zachodzie słońca i tak nic nie widać.

- Musi zjeść kolację. - No i…

Zjesz na górze, łajzo!

Mam dość tego, jak się zmienił.

- Co ty tam mówisz? - Nic.

Patrzcie tylko.

Jak sardynki mogą być tak smaczne?

Nie wszystkie sardynki są takie same.

Znając morze, można z nich wydobyć różne smaki.

Rozumiem, że masz talent,

ale to zbyt dobre.

Fuj, kapitan je przygotowała.

Jak ona to robi?

Skończyłem.

Spokojnie, będę je robić częściej.

To poważna sprawa. Nie mogę przez to spać.

Podejdź.

Spójrz.

Pękła belka w łóżku…

Naprawione.

No to ja już pójdę.

- Czemu to zrobiłaś? - O co ci chodzi?

Wiesz, jak trudno było ją złamać?

Niewiarygodne. Po co ją naprawiałaś?

Przepraszam.

Nie szkodzi.

Pożyczysz mi barwnik do makijażu?

Ten, którym smarujesz usta.

O czym ty mówisz?

Nakładasz go, gdy idziesz do kuchni z Mu-chim.

Rang, jesteś tam?

- Po to mnie tu wyciągnąłeś? - Podoba ci się?

Tak.

Nocne niebo jest piękne.

Co masz we włosach?

Co?

Po prostu są tłuste.

Kto mi zabrał olej sezamowy?

Chodzi mu o ciebie.

Rang,

byłaś kiedyś zakochana?

To prywatna sprawa.

Dlaczego?

Za każdym razem miłość jest inna.

Rozwija się inaczej.

A noce z kurtyzanami?

Jak się rozwijały?

- Tylko tam piłem. - Jasne.

Naprawdę. Tylko tam piłem.

A-gwi, Kang-seop.

Nie pytałam, kto z tobą był.

Brałem tylko napitki.

- Kang- seop… - Przepraszam.

Rang.

Rang, spójrz na to.

Rang!

„Znaczenie jest głębokie jak ocean, ale odwaga czai się w ciemności.

Wymiń rozbłysk światła i niech ogarnie cię olśnienie prawdy”.

Co to znaczy?

Że musimy rozwiązać tę zagadkę, by znaleźć skarb.

Nabijanie głowy na pal to kara dla zdrajców.

Ciekawe, kim jest ta dwunastka.

Woda morska się gotuje!

Co? Gotuje się?

Co?

Nadciągną ciemne chmury.

- Zwinąć żagle. - Dobrze.

- Zwijać żagle! Szybko! - Zwijać!

Jeszcze nie.

Zostawcie je.

Zniesie nas do Morza Ognia!

Zniesie nas, kapitanie.

Ale…

Znasz Morze Ognia? Nigdy nie byłaś na wyspie.

Gdy byłam dzieckiem, raz burza nas tam ściągnęła.

Tamtego dnia morze parowało w ten sam sposób.

Morze Ognia jest za wyspą.

Nawet duchy nie przetrwają Morza Ognia. A tobie się udało?

Dlatego tu jestem.

Podobno żyją tam tysiące smoków.

Widziałaś je?

To nie smoki, tylko kolumny ognia.

Setki, tysiące kolumn ognia płonie na powierzchni wody.

Nadciągają ciemne chmury!

Zwińmy żagle!

Bez tego nie przetrwamy.

Jeszcze nie!

Znam ten szlak.

Uwaga!

Błyskawica!

Zwinąć żagle i uszczelnić klapy luków!

Zwinąć żagle!

Uwaga!

Nie wychylajcie się, bo zginiecie!

Kapitanie Mak, przejmij stery. Tylko ty znasz drogę.

Kapitanie Mak!

Ster się obraca!

Trzymajcie się!

Idź!

Kapitanie Mak, ruszaj!

Wszyscy tu zginiemy! Zejdźcie pod pokład!

Zaleje was woda i utoniecie! Nie schodźcie tam!

- Wracamy! - Na pokład!

Zwiążcie się liną.

Kapitanie, proszę o rozkazy!

Róbcie, co chcecie!

Statek wciągnie nas pod wodę! Nie wiążcie, tylko trzymajcie!

Trzymajcie!

Róbcie to, co mówi Rang!

Musisz się przymknąć, Mu-chi!

To ma być to?

Niesamowite!

Trzymaj się mocno!

Pomocy!

Zwinąć żagle i uszczelnić klapy luków!

Szybciej!

Siła błyskawic z dziesięciu lat? Raczej z miliona!

Nie bój się. Chwyć mnie za szyję.

Nie w ten sposób.

Na pomoc!

Jesteśmy w piekle czy w raju?

Pomocy! Ja tu wciąż żyję!

Na pomoc!

Czemu nie uciekaliście przed piorunami? Nie wiecie, jak wyglądają?

Sam pierwszy się schowałeś.

- Pod pokładem. - Idioci.

Kapitanie Mak, gdzie jest skarb?

- Musimy poszukać. Nie mam mapy. - Co?

Pokopiemy, to się znajdzie. To nieduża wyspa.

To ma być „nieduża”?

Powinienem cię zabić.

Co się tak gapicie?

Bo jesteś kapitanem.

Nie traktujecie mnie tak.

Nikt nie słucha moich rozkazów.

Obgadujecie mnie. Zwalacie na mnie niebezpieczną robotę.

Jestem jak niewolnik!

Bo to robi przywódca.

- Fakt. - Zdecydowanie.

Niech to.

Dobrze. Niech pomyślę.

- Przypomniał sobie. - Co?

Rezygnuję.

Zabiję go, do diabła!

Wyspa Błyskawicy!

No dobrze, już idę.

Szefie, jesteśmy na lądzie, a nie na morzu.

Kapitan rządzi na morzu, ale ty rządzisz na lądzie.

Ja, kapitan Mak-yi…

Zrobię, co każesz.

Zbyt długo byłem na morzu, kapitanie.

A-gwi, znasz drogę?

Czemu kapitan prowadzi z tyłu?

Dalej, kapitanie Mak.

Raz, dwa!

Tędy.

- Czego szukasz? - Strumienia.

Kapitanem zostaje się na zawsze.

Ju Bang zrobiłby tak samo.

Szybko!

Musieli tu żyć przez dłuższy czas.

Nic dziwnego, że nikt nie widział Ju Banga.

Rozwiązałeś tę zagadkę?

„Znaczenie jest głębokie jak ocean, ale odwaga czai się w ciemności.

Wymiń rozbłysk światła i niech ogarnie cię olśnienie prawdy”.

Kopać dalej?

Jeśli mi nie ufasz, to przestań!

Piorun uderza w to samo miejsce.

Patrz.

Widzisz?

W kółko w to samo miejsce.

Gdy pomyślisz, że to już koniec, uderza znowu.

O tam.

Coś tam jest?

- Na to wygląda. - Co to może być?

- Chcesz tam iść? - A ty?

Nie kop tam. Kop tutaj.

Jeszcze?

- Głębiej. - Głębiej?

Odrobinę.

Wielka ta dziura.

Idioci. Nie wierzę, że tyle wykopali.

Głębiej?

Znalazłem.

- Znalazł! - Gdzie?

Zakopiemy go, gdy się zbliży.

Żywcem?

Znalazłeś?

Brać drania!

- Ty draniu! Wracaj tu! - Za nim!

Pójdę sam.

Złoto to chyba niesamowita rzecz.

Co?

Nigdy nie widziałam, żebyś działał sam.

To dla ciebie.

Bez ciebie bym tu nie trafił.

Zostałbym na tym przeklętym morzu.

Gdy cię zobaczyłem, myślałem, że jesteś aniołem śmierci.

Tak się ucieszyłem…

że wprowadzisz mnie w zaświaty.

Cieszyłem się, że umieram.

Gdybyś zgłodniał.

Przecież to…

moje ulubione.

- Dziękuję. - Proszę bardzo.

„Zdrajcy”.

Znaleźliśmy.

Yi Seong-gye.

Jeong Do-jeon.

A tamten to radca stanu Cho Min-su.

Zebrano tu wszystkich założycieli Joseon.

Dwunastu zdrajców Goryeo.

Zacznijcie od włóczni króla. Wyjmijcie ją i kopcie pod spodem.

Wyciągnąć włócznię!

Ruszać się, szybko!

No już!

Kazałem usunąć włócznię!

Odważni otrzymają największą nagrodę.

Słyszycie? Wyciągać!

Już!

Natychmiast!

Uciekniecie, to was zabiję. Już!

- Pułapka? - To pułapka, cofnać się!

Cofnąć się!

Choe Yeong.

YEONG

Ostatni generał Goryeo, który sprzeciwił się Yi Seong-gyemu.

To flaga Choe Yeonga.

Choe Yeong.

Ostatni generał Goryeo otoczony założycielami Joseon.

To tam!

Pułapka!

Pułapka!

Udało się!

To koniec.

Czym ty jesteś?

Ptakiem czy rybą?

Sztabka złota.

Więc to prawda!

Niech tylko znajdę Mak-yiego, to rozerwę go na strzępy.

Znalazłem!

Znalazłem złoto!

Tutaj!

Tutaj!

- Znalazłem! - Gdzie złoto?

- Tam. - Gdzie?

Znalazłeś?

Gdzie?

Gdzie?

Ten stwór…

Wracaj tu!

Do kogo ty mówisz?

A-gwi.

To był taki…

ptak jak człowiek.

Albo jak ryba. Trzymał w dziobie sztabkę złota.

Stał tutaj i robił tak.

Niech go szlag.

Mam dość.

- Zabij go! - Koniec z tym!

Zaszyję ci tę gębę!

- Patrzcie. - Co to?

Złoto.

Widzieliście?

Widzieliście?

Wierzycie mi?

Teraz mi wierzycie?

Tak!

Ruszajcie na poszukiwania! Złoto czeka!

Jeśli wam się nie powiedzie, to żadni z was piraci!

Będziecie gorsi od meduz!

- Znajdźmy złoto! - Tak!

Gdzie to znalazłeś?

Mów, natychmiast.

Gadasz z ptakiem?

Ptakiem?

Nie rozumiecie?

Daj mi to.

Widzisz? Żadne zwierzę na świecie

nie pragnęłoby tak złota.

Widzieliście kiedyś coś takiego?

Ja też nie. Ich możesz oszukać,

ale ja byłem handlarzem. Nie nabierzesz mnie.

Sugerujesz, że to człowiek?

Ale to frustrujące!

Powiedz, zanim zrobię się wredny.

Gdzie jest złoto?

Bo przestanę być miły.

Mam cię skrzywdzić, żebyś gadał?

W życiu nie widziałem większego głupka.

Wybacz, ptaszku.

Ja, kapitan Mak,

przepraszam za jego chamstwo.

Ciekawe, gdzie się podział szef.

Co się dzieje?

Działo?

Kapitanie, spójrz. Statek.

Ognia!

Znaleźliśmy!

Wyciągnijcie go.

Naprawdę tam jest.

Wyciągajcie!

Co?

Co za szczur.

Wu Mu-chi.

Dzięki za znalezienie skarbu, który nie należy do ciebie.

A do kogo należy?

Do mnie.

Przyniesiemy ci jego głowę.

W górę!

Strzelać! Nie przestawajcie!

Kapitanie?

Co robimy?

Posłuchajcie.

Zginiecie u mego boku w walce

albo będziecie żyć z wyrzutami sumienia.

Sami zdecydujcie.

Ale obiecuję wam jedno.

Nie zginę na tej wyspie.

I nie pozwolę,

by zginął tu ktoś z was.

Jestem z kapitan Hae-rang!

- Ja też! - Ja też!

Kapitanie. Zawsze będziemy z tobą!

Raz się żyje.

Trzeba się nachapać przed śmiercią.

I o to chodzi!

- Weźmy statek! - I znajdźmy ten skarb!

Najpierw musimy ukraść statek!

Kang-seop, ratuj Mu-chiego.

Zajmij ich, a my ukradniemy statek.

Bandyci znają góry jak nikt.

Znajdźmy szefa i zabawmy się!

Tak!

Ruszajmy!

Ruszajmy!

- Naprzód! - Naprzód!

Z drogi, blokujecie nas.

Naprzód!

To ja jestem kapitanem.

Chodź, kolego.

Znajdźmy to złoto.

Hae-geum!

Co to?

- Gdzie skarb? - To tylko kamienie!

Szukajcie dalej!

- Z drogi! - Za nim!

Z drogi!

Za nim!

Za nim!

„Wejdź”? Niby gdzie?

A ty dokąd?

Co robicie? Chodźcie tu!

Chodźcie tu!

Beznadziejna z nas banda.

Bu Heung-su!

Chcesz maskę goblina?

To ostatni klucz do skarbu.

Oddaj ją, a daruję ci życie.

Nie macie nawet statku, żeby przewieźć skarb.

Statku?

Wystarczy mi jeden.

Co powiesz na pojedynek?

Chyba że…

tchórzysz.

Prędzej ty uciekniesz.

Stać! To ich walka.

Nie możesz iść szybciej?

Smok

zaraz wypłynie.

Przebiegłe ptaszysko!

Ty palancie!

Połamię ci te nóżki!

Ty mały…

Skup się na walce!

Co?

Wygląda tak samo.

Trzymajcie się! Machajcie nogami!

Przepraszamy, kapitanie.

- Żyjemy. - Nic nam nie jest.

Gdzie Hae-geum?

Co to?

Piraci!

- Dranie! - Już nie żyjecie!

- Pomóż mi. - Schudnij, prosiaku.

Znalazłem skarb!

Znalazłem skarb!

Sęk w tym…

Szlag by to.

Ptasi bracia.

Wysłuchajcie mnie. Nie wezmę go całego dla siebie.

Opuśćmy wyspę

i podzielmy się po równo.

Mam wielu ludzi!

Żeby nie było.

Trzeba działać szybko, bo inaczej…

O ty cholero.

Jak śmiesz!

Jestem królem piratów…

Statek długo nie wytrzyma!

Musimy zacumować i go naprawić.

Trzeba naprawić statek. Inaczej wszyscy zginą.

Spokojnie, ty i tak będziesz martwa.

Tu jestem!

Uratuję cię!

Nadciąga Mak-yi, król piratów!

Rzuć miecz!

Trzymajcie się.

- Trzymajcie się! - Co to jest?

Co teraz? Feniks?

Szybko!

Nic ci nie jest?

Czemu widzę dwa statki?

Ty też?

A co to takie błyszczące?

Statek Ju Banga?

To wszystko złoto?

Z takim skarbem można zbudować nowe królestwo.

Złoto!

Zabić ich.

Wszystkich!

Szybciej! Przeskocz!

Kapitanie!

- Działo! - Szybciej, kapitanie!

Ognia!

- Kapitanie! - Kapitanie!

- Nie! - Kapitanie!

Dranie!

Kapitanie!

Nie dotykaj mnie! Boli.

Rety, mało brakowało.

Nic jej nie jest!

Nadal jestem kapitanem!

Znowu zaczyna.

W jaskini zabiłem całą armię smoków,

by zdobyć ten skarb!

- Ile było tych smoków? - 3872!

Skoro zdobyliśmy skarb, możemy wrócić do domu!

Ruszajmy!

Co?

- Trzęsienie ziemi? - Co to?

Co to?

Smoki uciekają!

Postawcie żagle!

Kapitanie!

Na mój sygnał napnijcie żagle!

Tak jest!

Przygotować się!

Uwaga!

Teraz!

Ciągnąć!

Trzymaj!

Ciągnij!

Żyjemy?

To muszą być zaświaty.

Żyjemy!

Żyjemy!

Żyjemy!

Udało się nam, kapitanie!

Teraz moja kolej?

Nie umieraj.

Wu Mu-chi.

Jeśli tu umrę,

pomyślisz o mnie, Rang?

- Szefie! - Szefie!

Ostatecznie wygrał silniejszy.

Wu Mu-chi!

Tutaj!

- Szefie! - Kang-seop!

Udało mu się.

Dobra robota.

Znalazłem skarb!

Hae-geum.

Ona żyje?

Zjadłeś coś?

Ciekawe, co się stało z Ju Bangiem.

Bez statku nie mógł odpłynąć.

Pewnie śpi gdzieś na wyspie i żałuje zrujnowanego kraju.

Zrujnowanego?

Goryeo już powróciło pod nową nazwą: Joseon.

Kraj to ludzie, filary tysiącletniej dynastii.

Znaleźliśmy skarb.

- Co teraz, szefie? - Szefie?

Jeśli chcesz zostać na statku, mogę to rozważyć.

- Co o tym myślisz? - Zastanowię się.

Długo to potrwa?

Koniec twoich wakacji,

kapitanie.

Uwaga!

Naprawdę odchodzisz?

Nie mam wyboru. Nie możemy mieć dwóch kapitanów.

Jeśli los da, może jeszcze się spotkamy.

Tylko nie opuszczaj morza.

Gdzie jest najbliższa wyspa?

Wysiądę gdzieś, gdzie jest bezpiecznie.

To twoja wyspa.

Gdzie?

Widzisz?

To skała, nie wyspa.

Upewniliśmy się: jest bardzo bezpieczna.

Żadnych gór ani dzikich bestii.

No i żadnych żołnierzy.

Nie ma bezpieczniejszego miejsca.

Tak!

Nie ma wody ani miejsca, żeby się położyć.

Idealne miejsce nie istnieje.

Prawda?

Spoczywaj w pokoju.

Jestem honorowym bandytą.

Wydam skarb na pomoc potrzebującym.

Wciąż czekam na twoją decyzję.

Hej.

Trochę cierpliwości.

Co?

Zdecydowałem.

Zostaniesz?

Najlepszy szermierz Goryeo pójdzie za tobą aż w zaświaty.

Idiota.

Wiem, jak to przypieczętować.

Kapitanie!

Kiedy do tego doszło?

Nie wiedzieliście? Jak czyścili ryby.

Co z tobą nie tak?

Ty mała…

I na co nam ten skarb?

Już go nie chcę.

Przestańcie!

Błagam!

Napisy: Magdalena Adamus

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.