Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
- Nie umieraj! - Podaj mi rękę.
- Daleko jeszcze? - Za tym wzniesieniem.
Co to jest?
Tego się spodziewałeś?
Nie...
to wygląda znacznie gorzej.
Występują
muzyka
zdjęcia
scenariusz
reżyseria
EPICENTRUM
Popatrz na to.
A dokoła zero suchego lądu.
Kiedy powiedzieli, że moja następna misja będzie gorąca,
myślałem raczej o Fidżi.
Ale niech Pan przyzna, pułkowniku, będzie Pan tęsknił za tą pracą.
Nie. Chcę sobie kupić domek na plaży i deskę.
Mój dzieciak uwielbia surfować.
Brzmi jak wizja jakiejś wodnej tortury.
Nie dla mnie.
Wioska jest jakieś 40 kilometrów stąd.
Będę musiał pana wysadzić trochę dalej.
Helikoptery nie latają zbyt dobrze zanurzone w lawie.
Dobrze. Znajdź mi tylko jakiś dobry transport lądowy.
Chyba widziałem tam w dole parę osłów.
Twoje życie płciowe mnie nie interesuje.
Dobrze. Zaraz to wysyłam.
Niech mu pani powtórzy, żeby zapoznał się z tymi liczbami.
Nie, nie, proszę się nie rozłączać,
proszę mu powiedzieć, żeby przejrzał te cholerne liczby.
Wiedziałam. Miałam rację!
Ekscytujące. A w jakiej sprawie miała pani rację?
- Kim pan jest? - Nieważne, panno McGrath.
Szkoda, że spotykamy się w takich okolicznościach...
Jestem pułkownik Ryan Beckett. Przysłano mnie,
- bym panią stąd zabrał. - Tak? Kto pana przysłał?
- Ktoś, komu na pani zależy. - Nie znam nikogo takiego.
A więc jest pani jedną z nich.
- To znaczy? - Nieważne.
Proszę zabrać stąd swoją rodzinę! Natychmiast!
- Ma pani chłopaka? - Posłuchaj, palancie.
Wsiadaj z powrotem na swojego białego konia
i jedź ratować kogoś innego.
Ja się stąd wyniosę dopiero, gdy będę gotowa.
Teraz jest pani gotowa?
To było niezłe, panno McGrath. Mam na imię Julie.
- Po prostu jedź. - Julie. Jasne.
Na pewno nic więcej nie chce pani zabrać?
Szczotki do włosów? Szminki? Może tych małych rzeczy do oczu?
Czy badał pana kiedyś psychiatra?
Tak, ale wie pani jacy są lekarze.
- Czy tu zawsze taki ruch? - To się nazywa ewakuacja.
Jasne, ale mogli by zrobić więcej pasów.
Cholera, to wynajęty samochód!
Tylu tu ludzi.
- Nie możemy ich tak zostawić. - Obawiam się, że musimy.
Otrzymałem rozkaz by odstawić panią w bezpieczne miejsce.
- Tylko panią. - Mam gdzieś pana rozkazy.
- Niech pani znów tego nie robi. - Jasne.
Jestem niedobry.
Stacja Północne Hollywood. Prosimy uważać.
- Co będzie jak nas złapią? - Nie złapią.
- Chodź, Faith. Nie świruj. - Nie świruję.
Muszę po prostu się spotkać z ciotką za pół godziny.
- A jednak świruje. - Mówiłem ci.
Jesteście gotowe?
Jeśli pociąg nadjechałby teraz,
wygrzebałabym się z tych torów jako ostatnia.
Nieprawda. Jak zwykle byłabyś pierwsza.
Co to jest?
Bezprzewodowy komunikator.
Urodzinowy prezent od taty.
Właśnie pozdrawia mnie z Południowego Pacyfiku.
Rewelacja.
Mój ojciec potrafi jedynie uprzykrzać mi życie.
Hej! Popatrzcie na to!
Mam cię!
To część systemu wentylacyjnego.
Tommy Lang mówi, że to ma jakieś 150 metrów głębokości.
Cholera! Przestań!
- I kto teraz świruje? - To wcale nie było śmieszne.
- Dokąd idziesz? - Jestem już spóźniona.
- Gdzie do cholery byłaś? - Nigdzie.
Tak mi się odpłacasz za moje zaufanie.
Co mam powiedzieć twojemu ojcu kiedy przyjedzie?
Chciałaś powiedzieć: O ile przyjedzie.
Przyjedzie, Faith. Obiecał.
Schyl się! Faith! Nie ruszaj się!
Ciociu!
Wszystko w porządku?
Może ci się to podobać, bądź nie,
ale zdecydowanie jesteś córką swojego ojca.
Jesteście tego pewni?
W dużym stopniu, panie Prezydencie.
Naszym największym problemem jest teraz utrzymanie tego w tajemnicy.
Jak wam się to udaje?
Utajniliśmy raporty z Nowej Zelandii i Holandii.
Nadal jednak mamy problem z panną McGrath.
Mamy ją?
Tak. Jest w poczekalni z pułkownikiem Beckettem.
Z Beckettem? Co on tu robi?
Kazał mi pan zwołać najlepszych ludzi.
Więc to zrobiłem.
Nie zanotowano rannych w trzęsieniu ziemi w Los Angeles,
już trzecim w tym miesiącu.
To przypadek niespotykany w historii sejsmiki.
Nadal robi się coraz goręcej. Rekordowe temperatury
przyczyniły się do serii groźnych burz w kilku miastach kraju.
Naukowcy zadają sobie pytanie: Co się dzieje z Matką Naturą?
Powiem ci, co się z nią dzieje.
Jest nieźle wkurzona
i nie ma zamiaru dłużej powstrzymywać swojego gniewu.
- Może to TE dni w miesiącu. - Wiesz, naprawdę jesteś dupkiem.
Niedobrze. Już zaczynałem się przyzwyczajać do słowa” palant".
- Potraktuj to jako awans. - Baczność!
Spocznij!
Przepraszam, że kazałem pani czekać, panno McGrath.
Panie prezydencie, nie wiem co powiedzieć.
- Niezły początek. - To Janet Hill,
doradca do spraw narodowego bezpieczeństwa
i generał Thomas Moore. Omawialiśmy pani badania.
Miałam rację, prawda?
Od miesięcy starałam się, żeby ktoś mnie wysłuchał, ale...
Agent specjalny Kellaway.
Zakładam, że zna pani doktora Sallina.
- Dobrze wyglądasz. - Ty również.
Ale nic w tym dziwnego, biorąc pod uwagę,
że co miesiąc inkasujesz ogromny czek za sprzedawanie się.
Pierwszy punkt dla dziewczyny od wulkanów.
Pułkowniku, znów się spotykamy. Minęło sporo czasu
odkąd ostatnio nadużył Pan naszej gościnności.
Rzeczywiście. Jak się miewa pani Prezydentowa?
Dobrze. Jest teraz w Europie.
Strzeżona na tyle, by nie odważył się Pan do niej podejść.
Ale powtórzę jej, że pan o nią pytał.
Dziękuję.
Przejdźmy do rzeczy?
Doktorze Sallin, mógłby nam pan streścić problem?
- Właśnie. - Oczywiście.
Miałeś romans z Prezydentową?
Byłem młody. A ona była gorąca.
Jak Państwo wiecie, 15 miesięcy temu
Chińczycy zignorowali zakazy
i zdetonowali kilka podziemnych nuklearnych ładunków.
Ich skutkiem jest seria
bezprecedensowych geotermalnych zaburzeń:
Zaktywizowane wulkany, trzęsienia ziemi, powodzie,
a ostatnio także przyspieszenie efektu cieplarnianego.
Bazując na przeprowadzonych przeze mnie obserwacjach Antarktyki
mogę powiedzieć, że grozi nam globalna katastrofa.
Proszę popatrzeć. Uwolnienie tej całej energii -
poproszę mapę Pacyfiku -
spowodowało pęknięcie pacyficznej płyty tektonicznej.
Zaczęła się ona oddzielać
od pozostałych piętnastu, które tworzą oś Ziemi.
Ruchy te oznaczają, że Ziemia
może stracić swoją stabilność termalną.
Może mi to ktoś przetłumaczyć na angielski?
On próbuje powiedzieć, że zrobi się po prostu bardzo gorąco.
Co to dokładnie oznacza?
Oznacza to, że ruch płyty odkrył
drzemiące dotąd głęboko pod jej powierzchnią punkty ciepła.
Uwolniły się przez to termiczne gazy, które spowodowały
przyspieszenie efektu cieplarnianego, a to z kolei prowadzi do...
Pozwólmy jej mówić.
To oznacza, że mamy około 3 dni na powstrzymanie ruchu płyty Pacyfiku.
A jeśli tego nie zrobimy?
Wtedy powierzchnia Ziemi ulegnie samospaleniu.
Chwileczkę. Myślałem, że mówimy tu o Matce Naturze.
Tej, która zawsze wylizuje się z ran.
Mogę powiedzieć to inaczej, pułkowniku.
Ziemia nadal będzie istnieć. My nie.
- Czy to naprawdę możliwe? - Na to wygląda, panie Prezydencie.
Inni naukowcy to potwierdzili. I mówiąc szczerze,
patrzy Pan na dwójkę najlepszych specjalistów w tej dziedzinie.
Jak możemy temu zapobiec?
Bazując na dotychczasowym ruchu płyty,
myślę, że jest tylko jeden sposób.
Jaki?
Wywołanie precyzyjnego wybuchu sejsmicznego.
Możemy to nazwać drobnym zabiegiem chirurgicznym.
Tak, ona ma na myśli to, że...
Przepraszam, ale o czym dokładnie mówimy?
O termonuklearnej eksplozji.
- O czym? - Czy pani oszalała?
- Doktorze, zgadza się pan z tym? - Tak, panie Prezydencie.
Płyta pacyficzna już przesunęła się o 26,6 centymetra.
Kiedy przekroczy 44 centymetry, nic już nie będziemy mogli zrobić.
Wtedy dosłownie będziemy mieli Piekło na Ziemi.
- Jak duża eksplozja jest potrzebna? - 15 megaton.
To około 100 razy więcej niż siła, która zniszczyła Hiroszimę.
Gdzie musimy zdetonować ładunek?
Opierając się na moich kalkulacjach,
które z kolei wynikają z globalnych pomiarów,
wynika, że punkt zero musi być... tu.
Faith.
Jules.
Nie musiałaś poniżać mnie przez prezydentem.
To było głupie.
Od kiedy prawdę nazywamy głupotą?
Jak zwykle ojcze,
jedno z nas musi rozumieć ja opacznie.
Przypuszczam, że to tobie mam podziękować
za oderwanie mnie od moich badań?
W przeciwnym razie byś nie przyjechała.
Widzę, że zaczęłaś znów używać nazwiska matki.
To mój sposób zachowania pamięci o niej. Jaki jest twój?
Przyglądałem się twoim badaniom, Jules.
- Są świetne. Rozwinęłaś się. - Oszczędź sobie tych pochwał.
One nic dla mnie nie znaczą. Nigdy nie znaczyły.
Zaczekaj. Widziałeś moje badania?
Sukinsyn.
Stypendium. To była tylko przykrywka?
Dawałeś mi pieniądze przez ten cały czas tylko po to,
by trzymać łapę na wynikach mojej pracy?
Jules, możemy dać sobie z tym radę. Ale możemy to zrobić tylko razem.
- I nie chodzi tu o nas. - Oczywiście, że nie.
Nigdy o to nie chodziło.
Doniesiono nam, że Prezydent zwołał
nadzwyczajne posiedzenie z dowódcami armii i członkami gabinetu...
...dyrektor do spraw bezpieczeństwa narodowego, Janet Hill, nie chciała
komentować spotkań prowadzonych z przywódcami z całego świata...
wiodący naukowcy z całego kraju
spotkali się w Waszyngtonie na nadzwyczajnej debacie poświęconej
wzrostowi temperatur na świecie...
wieczorem Pentagon zaprzeczył
doniesieniom o mobilizacji specjalnych jednostek
do zabezpieczenia regionu Północnej Kalifornii...
dziś w południe w Los Angeles,
odbyło się posiedzenie rady bezpieczeństwa regionu...
...aktywizują się jednostki gwardii narodowej w Kalifornii i Nevadzie.
Sytuacja staje się coraz bardziej napięta...
...rzecznik biura burmistrza powiedział tylko,
że władze miasta kontaktują się z Białym Domem
w sprawie bezpieczeństwa narodowego...
...zamknięto ratusz, wszystkie biura stanowe i federalne
oraz szkoły, pierwszy raz od czasu...
...prezydent Nelson po spotkaniu z członkami rządu,
wystąpi z orędziem do narodu, przemówieniem,
które może okazać się najważniejsze w historii kraju
a być może nawet świata.
Ostatnie przygotowania.
Wchodzimy na antenę za 2 minuty.
Za 30 sekund wszyscy mają opuścić salę.
Generale, musimy porozmawiać.
Dzień dobry.
Zwracam się dziś do Was w sprawie światowej wagi.
To chore. Nie można ewakuować 8-milionowego miasta
opierając się tylko na domysłach.
- Co będzie, jeśli oni się mylą? - Zakładamy, że się nie mylą.
- Pułkowniku, wiem o co panu chodzi. - Nie wie pan.
Niczego to nie zmieni.
Potrzebuję kogoś z pańską reputacją.
Reputacja nic nie znaczy, chyba, że jest dobra.
Tom, znajdź sobie kogoś innego. Proszę cię jako... przyjaciel.
- Znalazłbym, gdybym miał czas. - Nie mogę ich tam zostawić.
Wysyłam tam jednostkę.
Faith i Tara będą bezpieczne. Masz moje słowo.
- A jeśli odmówię? - Wtedy poszukam kogoś innego.
Ale ten ktoś może nie podołać zadaniu.
Chcesz ryzykować?
Tato, pospiesz się. Wsiadaj.
Proszę cię, pospiesz się.
Przerywamy program by nadać fragment specjalnego przemówienia prezydenta.
Podjąłem decyzję w pełnym porozumieniu z przywódcami z całego świata
i biorąc pod uwagę opinie międzynarodowych ekspertów.
Chcę zapewnić mieszkańców Los Angeles,
że dostaną pełne odszkodowanie za poniesione straty.
Ta akcja to nasza ostatnia i największa nadzieja.
Niech Bóg ma nas w swojej opiece.
Faith!
Lepiej już idź.
- Do zobaczenia. - Tak. - Pa.
Powtarzam. To nie ćwiczenia.
Wszyscy mieszkańcy Los Angeles mają obowiązek
- natychmiast opuścić miasto. - Weź apteczkę z łazienki na dole.
I wszystko, co uważasz, że mogłoby się przydać.
...ewakuacja wszystkich powiatów... - Tom i Renee powiedzieli,
że możemy zatrzymać się u nich w Tucson dopóki...
powtarzam, to nie są ćwiczenia...
Kochanie, ja też jestem przerażona.
Spakuj trochę ubrań.
Niewiele, tyle, żeby wystarczyło na parę dni.
- Halo? - Hej siostrzyczko, to ja.
Ryan, dzięki Bogu. Umieramy tu ze strachu.
Posłuchaj. Wszystko będzie dobrze.
- Załatwiłem transport dla ciebie i Faith. - Transport?
Policyjną eskortę, która zabierze was z miasta.
Nie pakujcie się. Po prostu jedźcie z nimi.
- Myślałam, że ty przyjedziesz. - Nie mogę. Posłuchaj mnie, Taro.
Nie, to ty mnie posłuchaj. Ona cię tu potrzebuje.
Co mam jej powiedzieć?
- Policja! - Ciociu!
Panno Beckett. Policja.
- Ruszajmy. Natychmiast. - Już tu są.
Więc jedźcie z nimi.
Powiedz Faith, że wszystko będzie dobrze.
- Powiedz jej... że ją kocham. - Sam jej to powiedz.
Ruszajmy. Musimy już jechać.
Wsiadajcie.
Pułkowniku,
mam nadzieję, że nie narusza pan zasady tajności tej misji.
O co chodzi?
O to, by nie kontaktować się z nikim z zewnątrz.
- Nie wkurzaj mnie, Kellaway. - Widzę, że panowie się już poznali.
Dobrze byłoby, żebyście się trochę zaprzyjaźnili,
ponieważ agent Kellaway także weźmie udział w misji.
- Po moim trupie. - To rozkaz prezydenta.
- Co z resztą mojej ekipy? - Właśnie jest kompletowana.
Aczkolwiek nie powiem, że ja sam wybrałbym ich do ratowania świata.
Szczerze mówiąc generale,
bez tych chłopaków, świat nie ma żadnych szans.
A niech mnie. Szykuje się niezła zabawa.
Witam panie.
Mac, Anderson, Norris, Styles.
- Jak tam na emeryturze? - Odpieprz się, Fingers.
Niezła gromadka. Należą do jakiegoś bractwa?
Zaufaj mi. Jesteś w dobrych rękach.
Jasne.
Niech się pan uspokoi doktorze. Wszystko idzie zgodnie z planem.
I niech tak zostanie.
- Panie prezydencie. - Co jest pułkowniku?
Jeden taktyczny wybuch jądrowy to dla pana za małe wyzwanie?
4 lipca 1972 roku
mój staruszek po raz pierwszy pozwolił mi odpalić petardę.
Podpaliłem lont i czekałem na wielkie bum.
I nic się nie wydarzyło. Cholerna petarda okazała się trefna.
Nie cierpię niewypałów.
Powodzenia, pułkowniku.
Baczność!
Niech mnie pan nie zawiedzie, pułkowniku.
Do jednostki 17. Potwierdźcie swoje położenie. Odbiór.
Zrozumiałem, Rampart.
Jesteśmy w tunelu niedaleko alei Valjean w Van Nuys.
Kierujemy się na Zachód. Odbiór.
Co robisz?
Wysyłam tacie wiadomość.
Powiedz mu, że korek jest nie najgorszy,
nawet jak na ewakuację.
- Więc będzie mógł to zaraz przeczytać? - Tylko jeśli jest połączony.
Jeśli nie, to wiadomość pokaże mu się później jako SMS.
Dzięki łączności satelitarnej
można się porozumieć z ludźmi na całym świecie.
Cholera.
A ja nawet nie mogę rozgryźć funkcji rozmrażania w mikrofalówce.
Przepraszam panią, w samochodzie nie można palić.
A czy są szanse na to, że wysiądziemy z niego w ciągu tygodnia?
- Już wkrótce, proszę pani. - Jasne.
Trzęsienie ziemi! Pochylcie głowy! Trzymajcie się!
To gaz! Wysiadajcie! Natychmiast!
O mój Boże!
Faith, wysiadaj!
Co robisz?!
Faith, właź do środka.
Tara, nie!!!
Gwardia Narodowa jest w pogotowiu.
Zmobilizowałem też 76 batalion piechoty z El Toro.
Na wypadek, gdyby sytuacja się pogorszyła.
A może się pogorszyć?
Gdzie nasza ekipa?
Właśnie przybyli do miasta, panie Prezydencie.
- To są ładunki nuklearne? - Tak. Mike i Ike.
Te nazwy to nie mój pomysł.
Nigdy nie sądziłem, że będę pierwszym po Trumanie prezydentem,
który zmiecie z powierzchni ziemi całe miasto.
I to swoje własne.
Jestem burmistrz Salizar. Witam w Los Angeles.
Dziękujemy, pani burmistrz.
Zaaranżowaliśmy transport na miejsce wraz z większością wyposażenia,
- o które prosiliście. - Jak to” z większością"?
Ciężarówka wioząca zapasowe wiertła spłonęła w pożarze tunelu.
Musicie sobie poradzić z jednym.
Mamy kopać na głębokość 90 metrów tylko jednym wiertłem?
Chryste!
Jak szybko możecie ściągnąć więcej maszyn?
- W ciągu paru dni. - Paru dni?!
Człowieku, do tej pory pozostanie z nas tylko garstka popiołu.
A może podłożyć ładunki?
Można by użyć materiałów wybuchowych o wysokiej mocy.
To nie pomoże, jeśli natrafimy na granit.
A nie mamy czasu na pobranie próbek.
On ma rację. Potrzebujemy tych wierteł
Zrozumiałam, pułkowniku. Zrobimy wszystko,
- co w naszej mocy. - Świetnie.
Dziękuję.
Dobra panowie. Pakujcie sprzęt. Ruszamy za 15 minut.
Ten koleś mnie denerwuje.
- To jest nas już dwóch. - Czas nas goni.
Jeśli chcemy dotrzeć według planu, musimy natychmiast ruszać.
Słyszeliście. Pakujcie się. I trzymajcie się blisko siebie.
Dwie ciężarówki i eskorta. To nie parada.
Pułkowniku, mogę zmówić krótką modlitwę zanim ruszymy?
Jasne, Norris.
Ojcze niebieski, daj nam siłę i odwagę w naszej podróży.
I miej nas w opiece, byśmy mogli ochronić twoje największe dzieło -
- Ziemię. - Amen.
To było piękne.
Niezłe jak na dupka?
Tak, coś w tym stylu.
On nie wygląda dobrze.
Tak, to prawda.
O, nadszedł czas, kiedy na misję zabieramy ze sobą kociaki?
Nic z tego, Styles.
Ona ma wyższe IQ niż liczba plemników w twojej spermie.
Wie pan co mówią, pułkowniku.
Tylko głupiec nie docenia mojego talentu.
O co mu chodziło?
Nieważne. Jedyne o co masz się teraz martwić to to,
by nas stąd wydostać na czas. Jasne?
Bez paniki.
Coś mi mówi, że nie będzie trudności ze znalezieniem drogi.
Generale, mamy problem.
Panowie.
Straciliśmy kontakt z jednostką.
- Córka Becketta zaginęła. - Słucham?
Ostatni raz meldowali się z tunelu w Pasadenie.
Raporty donoszą o wybuchu w tym rejonie.
Nikt nie przeżył.
Generale, to Beckett.
Pozdrowienia z Hollywood. Jesteśmy w drodze.
Orientacyjny czas przybycia - 65 minut.
Świetnie, pułkowniku. Jak sobie radzicie?
Na razie nie najgorzej. Trzymamy się planu.
Myślimy o tym, żeby skorzystać z pustek na plaży
- i trochę posurfować. - Może innym razem, pułkowniku.
Co z moją córką?
Czy coś wiadomo?
Właśnie przed chwilą rozmawiałem z nią przez telefon.
I jak się czuje?
Jest twarda. Zupełnie jak jej ojciec.
To dobre dziecko. Bardzo za nią tęsknię
Jestem pewien, że ona za tobą też.
Zameldujemy się, jak tylko zainstalujemy urządzenia.
Świetnie. Bez odbioru.
Ile ma lat?
Piętnaście.
Spodobałaby ci się. Też ma mnie za dupka.
- Mądra dziewczyna. - To prawda.
Jej matka zmarła, gdy miała 5 lat.
Po pogrzebie płakałem a ona podeszła i powiedziała:
” Nie martw się tato.
Wszystko będzie dobrze.
Ja nigdy cię nie opuszczę".
Córeczka tatusia.
Coś w tym stylu.
Masz szczęście, że martwisz się tylko o jedną osobę.
Ja nie śpię po nocach.
Nic dziwnego. Za dużo sobie używasz.
Niedługo rodzi mi się kolejne.
To niesamowite być obok w momencie,
kiedy dziecko widzi świat po raz pierwszy. To coś niesamowitego.
Tak, przypuszczam, że tak.
To jego córka. Ma prawo wiedzieć.
Jasne, że tak. Ale znam go.
Wystarczy, żebym się zająknął a rzuciłby wszystko i wyruszył jej szukać.
- Kosztem misji. - A jeśli ona nie żyje?
To już bez różnicy, prawda?
- Jest pan zimnym draniem, generale. - Takich lubi ten kraj, Janet.
Dzięki temu wygrywamy wojny.
- Ale to nie jest wojna. - Oczywiście, że jest.
Mówimy tu o dziecku. 15-letnim. Co, jeśli ona żyje?
Ma pan pojęcie co się z nią stanie?
Staram się o tym nie myśleć.
Cholera!
Tatusiu.
Tutaj!
Tu jestem!
Nikogo tu nie ma. Jedziemy.
- Co to jest? - Poczekajcie. Pójdę sprawdzić.
Jak to się zatrzymali?
Nie poruszają się. Są 5 km od celu.
- Połącz mnie z pułkownikiem Beckettem. - Rozkaz.
- Co się dzieje, pułkowniku? - Nie wiem jeszcze.
- Kluczyki są w środku? - Tak.
- A co z benzyną? - Bak jest pusty.
Nic nie rozumiem.
- Hej, Styles. - Odbiór.
Sprawdź mapę. Znajdź nam jakiś objazd.
To snajper! Wycofać się! Padnij!
Chryste!
Norris! Wyłącz nadajnik!
Wyłączony, pułkowniku.
Chryste! Połącz mnie z nimi natychmiast!
- Wynośmy się stąd! - Staramy się.
Cholera, Mac. Gdzie oni są?
Snajper jest na dachu. Na godzinie dziewiątej.
Mac. Styles. Osłaniajcie mnie. Na trzy.
Raz, dwa, trzy.
Strzelanina?!
Tak, generale. Zostali ostrzelani.
No dalej.
- Co się dzieje? - Schowaj się.
Norris! Dawaj ładunek!
Rozkaz!
- O mój Boże. - Nie wychylaj się.
O mój Boże!
Na mój znak.
Kryjcie się.
Odpalaj!
Chryste.
- Nie mówcie mi, że... - Nie, generale.
- Ładunki są nienaruszone. - Więc co do cholery się tam dzieje?
Generale, to prezydent.
- Kto to był? - Bandziory.
Wygląda na to, że byli tu całą noc.
Pomyśleli, że wieziemy coś wartościowego, skoro eskortuje nas policja.
- Jak ładunki? - W porządku.
Ale rozwalili nam nadajnik. Nie uda nam się z nikim połączyć.
Nieźle, Beckett. Wpaść w zasadzkę. Brawo.
- Co z samochodem? - Totalna porażka. Nie ruszymy.
Pułkowniku!
Ojcze niebieski.
Weź jego duszę do swojego królestwa.
I daj mu wieczny odpoczynek. Amen.
Obyście ty i twój ojciec mieli rację.
Usuńcie tę zaporę.
Tom, co się stało?
Ekipa została ostrzelana. Straciliśmy łączność.
- Co z ładunkami? - Jak na razie w porządku.
Mamy jakiś plan awaryjny?
Zmobilizowałem jednostkę z Pendleton.
Czekamy na pana rozkazy by wysłać samoloty bojowe.
- Generale! Poruszają się. - Możesz potwierdzić kto to?
Nie, ale jak widać wrócili do gry.
- To mogą być terroryści. - Albo inni bandyci.
Muszę podejmować decyzje w oparciu o fakty.
- Dostarczcie mi jakiś. - Dobrze. Wyślę samoloty.
Musimy działać tak, jakby drużyna została wyeliminowana.
A co z dziewczyną?
- Możemy nadal jej szukać. - Nie możemy ryzykować ludzi.
- Nie ma na to czasu. - Generale, miasto jest w rozsypce.
Bóg jeden wie, jaki element włóczy się tam teraz po ulicach.
Zebraliśmy się tu w poszukiwaniu odpowiedzi.
Boskich odpowiedzi.
Jestem tu, by Wam przekazać, że Bóg ma plan.
Pamiętajcie o tym.
Dziś w Mieście Aniołów nie ma już odpowiedzi.
To siedziba zła i grzechu,
który dzieci Boga trzyma z dala od światła.
Bracia i siostry, pochylmy głowy,
ale nie bójmy się, bo to nie koniec świata. Nie...
Cii. Wszystkich pobudzisz.
jak Sodomę i Gomorę
Bóg wybrał to miasto by je nam odebrać. Bóg wybrał...
Nie, nie...
I bóg powiedział
"Nadejdzie dzień sądu.
Dzień, w którym zbiorę grzeszników i zniszczę ich".
Uważasz, że jestem odrażający?
Też tak myślę,
ale wziąłem na siebie to brzemię,
by nosić je aż do sądnego dnia.
A dzień ten właśnie nadszedł.
Śmierć jest szybka.
Szybsza, niż myślisz.
Możesz ich zapytać.
Nie ma się czego bać.
Nadejdzie twój czas,
gdy ciemną noc rozjaśni światło.
I weźmie wszystkich: Małych i dużych,
bogatych i biednych, wolnych i ciemiężonych
i odciśnie na nich swoje piętno...
Dobra, jesteśmy na miejscu. Norris, otwórz bramę.
Sieć komórkowa nie działa. Naziemna też.
Próbowałem skorzystać z automatu. Nie ma sygnału.
Niedobrze. Biorąc pod uwagę, że mamy wysadzić połowę miasta,
wolałbym wcześniej
- uzyskać na to czyjąś zgodę. - Ja bym się raczej martwił tym,
czy uda nam się wywiercić wystarczający otwór tym kawałkiem złomu.
- Da się to zrobić? - Musi się dać.
Choćbym nawet miał zejść na dół i kopać własnoręcznie...
Dobrze.
...wtedy rabin zwraca się do księdza i mówi:
” Dużo lepsze niż wieprzowina".
Rozumiesz? Wieprzowina!
Wiem, co sobie myślisz.
Przystojny, mądry i dowcipny,
zbyt piękne by było prawdziwe.
Umówisz się później ze mną na piwo?
Oczywiście nie w Los Angeles.
No, doktorze, zbieramy się.
Pójdę do niego.
Wróci do mnie.
- Regeneruję siły. - Robisz to całą noc.
Powiedziałabym, że energię straciłeś jakieś 5 lat temu.
Jules. To, że nie widywaliśmy się przez 5 lat nie znaczy,
że przez ten czas o tobie nie myślałem.
Myślenie o kimś, a bycie z nim to dwie różne sprawy.
Cieszę się, że jedną z nich zrozumiałeś.
- Powinniśmy się pospieszyć. - To prawda.
Nie powinien tu przyjeżdżać.
To jego show.
Lubi dowodzić z pierwszej linii frontu.
Nie ufa nikomu poza sobą samym.
Musiało być trudno dorastać u jego boku.
Nie bardzo.
Nigdy go nie było, więc nie narobił wielu szkód.
Dobra ludzie. Ruszajmy się.
To muszą być oni.
Stale poruszają się w kierunku celu.
Z taką szybkością? Niemożliwe. Z takim ładunkiem?
Żądam potwierdzenia, że to nasza ekipa posiada ładunki.
Rozkaz.
Tango 7. Potrzebuję wizualnego potwierdzenia celu. Odbiór.
Zrozumiałem. Zaraz powinniśmy mieć połączenie.
Tango 7, masz już obraz?
Nie. Brak sygnału. Spójrz na to... Potwierdzam. Ekipa zdąża do celu.
W porządku. To oni.
- I ciągle według planu. - I niech tak zostanie.
Jedno mogę powiedzieć o Ryanie Beckecie -
nigdy się nie poddaje.
Nie martwię się o Becketta...
ale o resztę świata.
- Jak daleko jeszcze, doktorze? - Jakieś 30 metrów.
Mac, ty i doktor Sallin idźcie na miejsce.
Norris, idź z nimi. Uruchomcie wiertło.
Do dzieła.
Styles.
Znajdź bezpieczne miejsce dla drugiego ładunku. I nie dotykaj go.
Ale to takie podniecające.
Nieźle.
Zostało 15 godzin. 8 na wiercenie, 4 na ewakuację,
3 na kupienie popcornu by obejrzeć główne atrakcje.
O ile znów nie trafimy na jakąś przeszkodę.
Masz jakiś problem?
Bo zaczynasz wyraźnie nadużywać mojej gościnności.
Dlaczego nie zapyta pan panny McGrath?
Ona jest powodem, dla którego tu jestem.
Śmiało. Proszę mu powtórzyć, co powiedziała pani prezydentowi.
O tym, że mu pani nie ufa.
Pułkowniku, ja...
Więc już wiesz.
Wysłano mnie, żebym to ja wszedł do gry, gdy ty nawalisz.
Nigdy nie nawalę.
Uważajcie. Ostrożnie.
Upewnijcie się, że wiertła są widoczne.
Dobrze.
OK, nie zamierzam mówić wam co macie robić.
Nie do pomyślenia...
Ostatnia noc Los Angeles a w powietrzu ani grama smogu.
Dobrze. Chcesz znać prawdę? Miałam co do ciebie wątpliwości.
Nie mów.
Czego się spodziewałeś?
Nie robisz najlepszego pierwszego wrażenia.
Masz na myśli uratowanie ci życia?
Musisz go naprawdę nienawidzić.
Zachowaj swoje pseudo psychologiczne opinie dla siebie.
Bóg jeden wie, ile się tego w życiu nasłuchałam.
Wszyscy mi mówili, jakim to on jest wielkim człowiekiem,
jak powinnam być dumna z tego,
że dzięki niemu świat jest lepszy.
Zanim odszedł,
wyszedł ze mną na dwór...
patrzyliśmy w gwiazdy...
Powiedział wtedy:
” Nigdy nie będziesz sama, Jules...
nie z tymi wszystkimi gwiazdami".
A potem odszedł.
Nigdy nie będziesz sama, Jules...
nie z tymi wszystkimi gwiazdami.
Musisz być teraz dzielna, Jules.
Nie płacz. Wrócę.
40 godzin po rozpoczęciu,
ewakuacja Los Angeles praktycznie się zakończyła.
Miasto jest wyludnione i opuszczone.
Od horroru Hiroszimy nie widzieliśmy czegoś takiego.
Teraz kraj czeka i obserwuje.
Nadzieja leży w rękach grupy żołnierzy,
którzy muszą dokonać rzeczy niewyobrażalnej.
Poświęcić miasto by ratować świat.
Uważaj na to wiertło, Norris.
Jeśli przestanie działać, mamy przerąbane...
Beckett!
Wyłącz wirnik.
Wyłącz go! Wyłącz!
Trzymajcie się.
Drugi ładunek!
Styles, czekaj!
Nie.
Nie!
Styles!
Chodź tu.
Długo jeszcze?
Godzina. Najwyżej dwie.
Dobrze, wracaj do pracy.
- Pułkowniku, ja... - Cholera, Mac... rób co mówię!
Walczysz z wiatrakami.
...i śpiewał pieśni Mojżesza, sługi bożego.
Wielkie i wspaniałe są twoje czyny Panie wszechmogący,
tak jak i ty sam. Kto by się ciebie nie bał...
Módlmy się, bracia i siostry, byśmy zostali wynagrodzeni.
Wiemy, że boska moc jest z nami.
Tak! Nadszedł czas, bracia i siostry!
Słyszycie? Słyszycie dobrą nowinę?
Panie. Ocal mnie.
Boże! Ocal mnie.
Powinieneś na to spojrzeć.
Powiedziałam, że powinieneś to zobaczyć.
Tak, słyszałem.
Ten wstrząs coś zmienił.
Sprawdzałam zmianę pozycji
odczytaną za pomocą GPS i wygląda na to, że...
płyta przyspieszyła.
Biorąc pod uwagę nową prędkość,
jedna eksplozja nie wystarczy by ją zatrzymać.
Będziemy musieli zdetonować drugi ładunek.
Takie są wyniki?
Popatrz sam, jeśli mi nie wierzysz.
Przeprowadziłaś pełną diagnozę?
Skalkulowałaś wszystkie peryferyczne ruchy?
Tak. I myślę, że mam rację.
Myślisz, że masz rację?
Jules, masz pojęcie co się stanie, jeśli przedobrzmy?
Możemy doprowadzić do zniszczenia wszystkich miast u brzegów Pacyfiku.
Chcesz podjąć takie ryzyko, bo myślisz, że masz rację?
Jest różnica pomiędzy myśleniem, że ma się rację,
a faktycznym jej posiadaniem. I powinnaś o tym wiedzieć!
To wszystko...
...co masz do powiedzenia? - Nie,
mógłbym jeszcze wiele rzeczy dodać.
Też tak sądzę, ale nie mamy czasu o tym rozmawiać.
Spójrz jeszcze raz na liczby.
Zrób swoje kalkulacje
ale nie ignoruj danych tylko dlatego, że pochodzą ode mnie.
Nie zachowuj się irracjonalnie.
Czy to naprawdę dla ciebie takie trudne choć raz w życiu
przyznać, że ty się mylisz a ja mam rację?
- Bo mam rację! - W jakiej sprawie?
Drugiego ładunku. Będziemy musieli go użyć.
To nieprawda, pułkowniku.
Popatrz. Dotąd nie braliśmy pod uwagę wpływu kolejnych wstrząsów.
A z każdym kolejnym ruch płyty się zmienia.
I biorąc pod uwagę dotychczasową prędkość,
jeden wybuch jej nie zatrzyma.
Nie mogę sam o tym decydować.
Więc skontaktuj się z kimś. Uzyskaj pozwolenie.
Chyba, że chcesz skończyć jako facet, który mógł uratować świat,
ale nie zrobił tego, bo potrzebował cholernego podpisu.
Dobrze, powiedzmy, że się zgadzam.
- Jaki jest plan? - Chwileczkę, pułkowniku.
Panie mają pierwszeństwo, doktorze.
Drugi ładunek musi zostać zdetonowany na podobnej głębokości jak pierwszy.
W porządku. Wrzucimy oba do jednego otworu. Nie ma problemu.
Nie, to nie działa w ten sposób. Ich siła się nie kumuluje.
Drugi ładunek trzeba odpalić
w odległości co najmniej 16 kilometrów od pierwszego.
- Musimy rozdzielić siły. - Jezu Chryste!
Sprawdzałam dane trzykrotnie.
Pułkowniku, nie zdążymy wywiercić drugiego otworu...
Nie będziemy musieli. Ona jest w błędzie.
Myślałem, że telefony nie działają.
- Tu Beckett. - Pułkowniku, tu generał Moore.
Witam Generale. W samą porę.
Myśleliśmy, że już Was straciliśmy. Co się wczoraj stało?
Napotkaliśmy opór.
Jak widać nie wszyscy opuścili miasto.
Posłuchaj, Ryan.
Jest tu prezydent. Zna sytuację. Czy nadal trzymamy się planu?
Na razie tak.
Ale wygląda na to, że mamy inny problem.
- Jaki? - Panna McGrath uważa,
że konieczne stało się odpalenie drugiego ładunku.
Sądzi, że to jedyne rozwiązanie.
Czy doktor się z tym zgadza?
Nie. Uważa, że jeden wybuch załatwi sprawę.
Doktor Sallin nadzoruje tę misję.
Jego słowo jest święte.
Rozumie pan, pułkowniku?
Tak jest, generale.
A przy okazji. Właśnie mi przekazano,
że pańska córka jest na pokładzie samolotu lecącego do Waszyngtonu.
Dziękuję, Generale.
Wiedziałem, że mogę na pana liczyć.
Musisz mi uwierzyć.
Jeśli tego nie zrobimy,
to poświęcenie Andersona, Stylesa nie będzie nic warte.
- Mac! - Tak, pułkowniku.
- Długo jeszcze? - Już skończyliśmy.
Otwór jest gotowy. Czekamy na rozkazy.
Dobrze. Przygotujcie ładunek do opuszczenia na dno.
Norris, daj znać Fingersowi, żeby był gotowy do odlotu.
A ty gdzie się wybierasz?
Mam sprawę. Spotkamy się dokładnie tak,
- jak zostało to zaplanowane. - Sprawę...
Nikt nie może opuścić tego miejsca przed ukończeniem misji.
Widzisz to? To moja córka. Ciągle jest w mieście.
Pułkowniku, ma pan obowiązek ukończyć misję.
Radzę pozostać na miejscu
Załóżmy, że nie skorzystałem z porady.
Więc będę nalegał.
Nikt jeszcze nie celował do mnie nie mając zamiaru wystrzelić.
Cóż, wygląda na to, że teraz ja jestem górą, pułkowniku.
To będzie bolało. Uwierz mi.
- W porządku? - To pestka.
Chodzi o pana dziecko. Niech pan ją ratuje.
Wszystko w porządku doktorze?
Tak, tak.
Muszę tylko coś sprawdzić.
Co ty robisz?
Jadę z tobą.
Akurat.
Nie ma pan wyboru. Tylko pan może zaktywować ładunek.
Gdzie jesteś?
Nie mam na to czasu.
Lepiej, żebyś miał.
Inaczej nie będzie już świata dla ciebie i twojej córki.
Twój wybór.
Co jeśli się mylisz?
Nie myli się.
Miałaś rację, Jules.
Jeden wybuch nie wystarczy.
To była dobra robota.
Pierwsza klasa.
Pamiętajcie, przynajmniej 16 kilometrów stąd.
Wiesz,
przez ten cały czas, kiedy się nie widzieliśmy,
nie było dnia bym za tobą nie tęsknił.
Minuty, żebym nie był z ciebie dumny.
Nie było chwili, w której bym cię nie kochał.
Zaczekaj!
Kocham cię.
Ja ciebie też.
Zawsze cię kochałem.
Musisz iść.
Idź i zrób co masz zrobić.
Czy to jest ubezpieczone?
Pewnie nie.
Tak?
Robi się gorąco.
Wybuch za 2 godziny. Co z naszą ewakuacją?
W porządku. Dajcie znać jak już będziecie w drodze.
Zrozumiałem. Bez odbioru.
Spisz się dobrze, maleństwo.
Tak, robi się gorąco. Zaufajcie Panu...
Nadszedł czas.
Nie...
Możesz krzyczeć do woli.
Okay.
Tatusiu.
Jestem tu kochanie.
Ryan.
Już dobrze, jestem tutaj.
Gdzie Tara?
Nie żyje.
Tatusiu, tak mi przykro.
Już w porządku kochanie, jestem tutaj.
Przepraszam.
Wszystko będzie dobrze. Jestem z tobą.
50 minut.
Ryan?
Mamy 50 minut.
Możesz iść?
Beckett oddalił się bez pozwolenia z drugim ładunkiem.
Co mam robić?
Za wszelką cenę odzyskaj ładunek. Zrozumiałeś?
Rozkaz. Znajdę go.
Wierzysz w Boga?
Tak.
To dobrze.
Gdzie pozostali?
Ej, doktorze.
Powinien pan z tym uważać.
Odpowiedz.
Umieszczają ładunek.
Może pan sam zobaczyć. Są tam.
Zabiłeś ich. Zabiłeś wszystkich.
Połóż broń na ziemi.
Jest pan człowiekiem nauki.
Powinien pan zrozumieć wojskowe procedury.
To czysta nauka.
Powiedzieli ci, żebyś za nim pojechał.
Żebyś ich zatrzymał.
Ale posłuchaj mnie, Kellaway.
Julie miała rację.
Musi być drugi wybuch.
Co takiego?
Daj mi telefon.
Jezu.
Daj mi telefon. Muszę z nimi porozmawiać.
Nie wiedziałem. Ja...
Nikt nie wiedział.
Daj mi telefon. Muszę im powiedzieć, że się myliłem.
Daj mi telefon, człowieku!
Jest pan dobrym człowiekiem, doktorze.
Kochał pan córkę. Podziwiam to, ale...
muszę wykonywać rozkazy.
Czy nie możemy po prostu tego wrzucić do jakiegoś kanału ściekowego?
Są za płytkie.
To musi być przynajmniej kilkaset metrów.
Jasne.
Znam takie miejsce.
Co mówisz, kochanie?
Jest taki głęboki otwór.
Widziałam go z Mattem i Krissy.
Gdzie?
Przemieszczają się na wschód.
Teraz są na stacji metra na Bulwarze Zachodzącego Słońca.
Słyszał pan?
Tak, generale. Jestem w drodze.
Pospieszcie się!
Gdzie jest ten wentylator?
Na stacji Północne Hollywood. Zaraz za nią.
Daleko?
Jakieś 9 kilometrów. Może więcej.
9 kilometrów? To zajmie godzinę. A mamy tylko...
31 minut.
Nie zdążymy.
Nie pieszo. Nie z tym.
Wiesz jak to poprowadzić?
Będę improwizował.
Nieźle.
Teraz muszę to jakoś zatrzymać.
Może użyj któregoś z pedałów?
Dzięki mądralo.
Dobrze, chodźmy.
Masz ładunek?
Tak. Ruszajmy!
Ryan, nie możemy ryzykować.
Kochanie, jesteś pewna, że to tu?
Tak tato, jestem pewna.
Tam.
To właśnie to.
Co to za miejsce?
Chodżmy.
O rany.
To może wystarczyć.
Chciał powiedzieć, że jesteś wspaniała.
Musimy zdetonować oba ładunki dokładnie w tym samym czasie.
Inaczej pierwszy zniszczy całkowicie drugi.
Właśnie usiłuję je zsynchronizować.
Oba mają te same wewnętrzne zegary.
Masz, użyj tego.
Kochanie, lepiej się odsuń.
Witam pułkowniku.
Proszę rozbroić ładunek i odsunąć się.
To bezpośredni rozkaz prezydenta Stanów Zjednoczonych.
Prezydent nie posiada wszystkich informacji.
Jeden wybuch nie załatwi sprawy.
Powtarzam jeszcze raz.
Proszę rozbroić ładunek i odsunąć się.
Ładunek został już odpalony.
Nie można go rozbroić bez kodu.
Wiem o tym.
To jedyny powód, dla którego wciąż żyjecie.
Na szczęście mam też twoją córkę.
Na litość boską, niech pan spojrzy na licznik.
Zostało mniej niż 18 minut.
To kolejny powód, by robić co mówię.
Jeśli nie odpalimy tego ładunku, ona i tak umrze.
Może nie byłem przy jej narodzinach,
ale na pewno będę przy jej śmierci.
Jestem wzruszony.
Jak pan sobie chce.
Tato!
Zdobędę kod bezpośrednio od generała.
Jesteśmy 9 metrów pod ziemią, dupku.
Jak masz zamiar złapać sygnał?
Niezła zamiana ról.
Dobry facet chce podłożyć bombę
a zły próbuje go powstrzymać.
Kto powiedział, że jesteś tym dobrym?
Masz 5 sekund.
Wyłącz to!
To ja jestem dobry, pułkowniku!
Wszystko w porządku?
Tak. Chodźmy.
Mamy 12 minut. Szybko!
Nie zdążymy.
Nie zdążymy...
A niech mnie!
Co wy tu robicie?
Dostałem polecenie odebrania stąd tego Kellawaya.
Zmiana planów. Chodźmy.
Kellaway nadal nie odpowiada.
Znajdź go!
Próbujcie dalej.
Odnotowaliśmy podwójny wybuch, generale.
Oba ładunki zostały zdetonowane.
Ruch płyty został spowolniony.
Ona zwalnia.
To działa, generale.
Zatrzymała się.
Dobra robota, pułkowniku.
>> Napisy pobrane z http://napisy.org >>>>>>>> nowa wizja napisów
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.