Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Breton
Bulgarian
Cambodian
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Polish
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Umarłeś? Czemu nie odbierasz?
Co, Rony? Jeszcze nie wstałeś?
Co jest, u diabła? Wiesz, która godzina?
Powinieneś być w szkole Emu. Tata nie może. Źle się czuje.
Dlaczego mam tak beznadziejnego brata?
Poniedziałek. A co? Jakie to ma znaczenie?
Jeśli moja córka będzie przez ciebie siedzieć sama w szkole
i płakać, to pożałujesz.
Nie odbierzesz Emu bez dowodu tożsamości.
Niby skąd mają wiedzieć?
Jak to "bzdury"? Mają przekazywać dzieci nieznanym osobom?
Wystarczy. Zadzwoń, jak tam będziesz.
Dlaczego nie masz nic na karcie?
To dokup więcej minut.
Nie do wiary.
Co?! Poważnie prosisz, żebym ci przesłała?!
- Siedźcie. - Pokój niech będzie z panem.
I co?
Jak wam idzie egzamin?
Chinmoy! Pytania ci nie pasują?
Miały być niezbyt trudne.
Wszystko w porządku?
Tak.
Źle się czujesz? Coś nie tak?
Nie, proszę pana.
Gdybyś czegoś potrzebowała, będę w gabinecie.
To w ogóle nie dotyczy wychowawczyni. Dlaczego jest zła?
Daj mi ją. Sama to załatwię.
Czemu nie chce rozmawiać?
Dobrze. Powiedz jej, że będę czekać na telefon.
Zabiera pani czas Mimi. To nie fair.
Jak nie przestanie jej pani nękać, powiem doktorowi Arefinowi...
Jak ci na imię?
Zapytałam cię o imię.
Słucham?
Jestem Annie.
Jeszcze jedno słowo, Annie, i wyproszę cię z sali.
Podnieś tę linijkę.
Słyszysz, co mówię?
Proszę...
Podnieś linijkę.
To nie moja.
Pozbieraj rzeczy i wyjdź.
Proszę pani...
To się już nie powtórzy. Bardzo przepraszam.
Dziękuję.
Kochanie? Tak, jestem na uczelni.
Przepraszam, musiałam pracować.
Idź do domu z wujem Ronim. Niedługo wrócę.
W 2011 roku Wasfia Nazreen, alpinistka, pracownica społeczna i pisarka,
postanowiła uczcić 40-lecie niepodległości Bangladeszu
i osiągnięć kobiet, zdobywając siedem najwyższych szczytów...
Dlaczego pozwoliłaś mojej córce przespać lunch, mamo?
Nie. Po co miałabym wyłączać telefon?
Czy muszę dzwonić, żeby upewnić się, że jadła?
Kończę, mamo. Zabraknie mi minut.
Piętro trzecie.
Annie?
Ma pani może agrafkę?
Tak, mamo.
W porządku.
Nie.
Po prostu mi zimno.
Tak, dostałam koc. Nie martw się.
Jestem w bibliotece. Mogę oddzwonić?
Zatrzymaliśmy ją na kilka dni z powodu kaszlu i bólu przy oddychaniu.
Zbadaliśmy pacjentkę. Ciśnienie krwi sto na siedemdziesiąt.
Puls: 100 uderzeń na minutę.
Częstość oddechów: 22 na minutę.
Proszę pani?
Znów brałaś prysznic?
Zjedz zupy.
Nie. Mdli mnie.
Gorączka wróciła?
- Nie. - Nie siedź z mokrymi włosami.
Idę do biblioteki. Dzwoń w razie czego.
Niepotrzebnie pani przyszła.
Mimi zacznie się dopytywać.
Nie powiedziałaś jej?
O czym?
O wczoraj.
A co było wczoraj?
Wiem, jak ci źle, ale to, co się stało...
Nic się nie stało.
Nic mi nie jest.
Cześć. Można?
Jak starania o stypendium?
- Dobrze. - Pierwsza próba?
Powiesz mi, co się wczoraj stało?
Dlaczego wyprosiłaś Mimi?
Na pewno już pan wie.
Chciałbym usłyszeć twoje wyjaśnienie.
Nie ma co wyjaśniać. Ściągała.
Notowanie na linijce to jeszcze nie ściąganie.
Każdy tak robi.
Nie każdy.
Wszyscy popełniamy błędy.
Oni będą wkrótce ratować życie ludzi.
Chce pan, żeby uzyskiwali dyplom w ten sposób?
Nie bądź naiwna.
Nie rozumiesz?
Nie wiesz, jak bardzo przejmują się pieniędzmi?
Mogłaś przetrzymać jej test przez pół godziny.
Gdybym jej nie wyrzuciła, mogłaby znów tak zrobić.
I zainspirować innych.
Trzeba było dać jej drugą szansę.
Wszyscy pamiętają tamten smutny incydent.
- Jeśli zrobi coś głupiego... - Proszę mi nie mówić o drugich szansach!
Co się dzieje, Rehano?
Dlaczego mówisz do mnie w ten sposób?
O co chodzi?
Myślisz, że lubię późno wracać, mamo?
Uczę się do egzaminu, bo w domu się nie da.
Nie mogę. Rony odbierze Emu.
Pokój z panią.
- Jak się czuje twoja córka? - Dobrze, dziękuję.
Tak, mamo. Przyniosę lekarstwo ojca.
Nie możesz tu zostać, Emu. Muszę pracować.
To pracuj. Będę czytać po cichu.
Nie będę siedzieć w biurze. Mam pacjentów.
To będę stała przy tobie.
Nie możesz.
Będę zupełnie cicho, obiecuję.
Proszę, idź do domu z wujem Ronim. Przyniosę ci KitKata.
Nie chcę KitKata.
A co byś chciała?
Nic.
To był błąd. Teraz zawsze będzie chciała tu przychodzić.
Ryczała całą drogę. "Ja chcę do mamy!". Co miałem zrobić?
Robi się uparta.
Ciekawe po kim.
Idź do domu. Zostanie ze mną.
Dostałaś esemesa?
Którego?
Jak się czuje Tanya?
Ma gorączkę.
Jak długo?
Dwa dni.
Była u lekarza? Jest epidemia dengi.
Pójdzie.
Kiedy powiesz o niej mamie?
Nie mogę ci już dawać pieniędzy.
Nie będziesz musiała. Dość zrobiłaś.
Nauczycielka pytała,
jaki będziemy mieć strój na występ kulturowy.
A jaki byś chciała?
Sama nie wiem. Jak myślisz?
Nie znam się na kostiumach komików.
Nieważne. Komicy nie muszą mieć wielkich kapeluszy jak czarodzieje.
Przepraszam.
Nie ma za co.
- Dzięki. - Jak się teraz czujesz?
Lepiej.
Często ją tu pani przyprowadza?
Czasami.
Jak masz na imię?
"Jak masz na imię"?
- Jestem Ayesha. - "Jestem Ayesha".
Łobuzica z ciebie.
"Łobuzica z ciebie".
Często masz problemy z oddychaniem?
Co jakiś czas.
Przepraszam. To mój mąż.
Gdzie jesteś?
Ja na uczelni.
W gabinecie twojej koleżanki.
No co? W domu się nudziłam, Arefin.
To ty. O co chodzi?
Muszę z panem porozmawiać.
- O czym? - To pilne.
Może być za dziesięć minut? Jestem zajęty.
To pilna sprawa.
Nie możesz przyjść za dziesięć minut?
Dobrze. Zaczekam w pana gabinecie.
Nie. Idź do swojego. Przyjdę, jak skończę.
Dlaczego tak dziwnie się pan zachowuje?
Ja? Raczej ty.
Właśnie, że pan.
Rehano, mówię to po raz ostatni:
jestem zajęty.
Zaczekaj w swoim gabinecie. Przyjdę za dziesięć minut.
Czym jest pan tak zajęty?
Chyba za dużo sobie pozwalasz.
Mam przeprosić?
To może mnie pan wpuści?
Co to za pilna sprawa?
Co, jeśli pani dyrektor mi nie uwierzy?
Na pewno uwierzy.
A jeśli nie?
Wtedy złożę zeznanie świadka.
Nie wiem, jak o tym mówić.
Po prostu powiedz prawdę. Całą prawdę.
Łatwo pani mówić. Pani to nie spotkało.
To był błąd. Niepotrzebnie przyszłam.
Chcesz odpuścić? Słyszysz samą siebie?
Jak nie zostanie ukarany, znów to zrobi.
Trudno.
Nie obchodzi mnie to.
- Rozumiem twoje obawy... - Nic pani nie rozumie.
Bo niby jak?
Jeśli to zgłoszę, wszyscy się dowiedzą i będą obwiniać mnie.
Jestem dziewczyną.
Dlaczego poszłam do jego gabinetu sama?
Musiałam mieć złe zamiary.
Nie wie pani, co się dzieje z dziewczynami, które się wychylają?
Nie będziesz musiała. Ja pomówię z panią dyrektor.
Proszę zrozumieć moją sytuację.
Muszę skończyć studia.
Niech mi pani obieca, że nikomu nie powie.
Nigdy.
Proszę.
Przysięgam na Boga.
Jeśli pani komuś powie, skoczę z dachu uczelni.
Nauczycielka Emu chce z tobą rozmawiać.
- O czym? - Nie chciała mi powiedzieć.
Ale to chyba ważne.
Zadzwonię do niej.
Chce się spotkać.
Litr oleju sojowego, kilo cukru, tuzin jaj i chleb.
I amarantus, jeśli będzie. Zapamiętasz, czy przesłać ci listę?
To za mało.
Wystarczy. Policzyłam.
Mówię, że za mało. Ja robię zakupy, nie ty.
Porwane banknoty...
Daj to mamie.
Nie. Wolę zatrzymać tę forsę.
Kamień, papier, nożyce!
Podziękowałaś cioci Ayeshy?
- Dziękuję. - Proszę.
Długotrwale przyjmowane niesteroidowe leki przeciwzapalne.
Poza tym papierosy i alkoholizm.
Główna przyczyna?
Na pewno wiesz. Pewna bakteria.
Helicobacter pylori.
Dobrze. Masz jakieś pytania?
Poproś Anikę Rahman.
Studenci czasem plączą się z nerwów.
Ostatnio zwraca się pan do mnie bardzo bezpośrednio,
a nie pytał mnie pan o zgodę.
Niby jak mam w to grać?
Normalnie. Jak wszyscy.
Futbol to sport dla chłopców.
Kto ci tak powiedział?
Pani Tina.
Każdy sport jest i dla chłopców, i dla dziewczynek.
Wolno ci grać w piłkę.
A jak pani Tina się zdenerwuje?
Powiedz jej, że mama pozwala ci grać w to, co chcesz.
Od wczoraj nic nie zjadła.
Do nikogo się nie odzywa.
Mam zadzwonić do jej rodziców?
Jeszcze nie.
Wczoraj miałam o pani sen.
Bardzo dziwny.
Musimy porozmawiać.
Nie tutaj.
Zachowuje się pan, jakby nic się nie stało.
O czym ty mówisz?
Nie wie pan?
Wypadło z pamięci?
Wiem, co pan zrobił Annie.
Tamtego wieczoru byłam na uczelni.
Nie wiem, co ci powiedziała.
- Ale to nie tak, jak myślisz... - Nic mi nie powiedziała.
Widziałam na własne oczy.
Co niby widziałaś?
Wystarczająco dużo.
Nic nie widziałaś. Zmyślasz.
Ja zmyślam? Myśli pan, że jestem głupia?
W gabinecie. Oddzwonię za pięć minut.
Jestem trochę zajęty.
Sprawdzam egzaminy.
Tak. Widzimy się o piątej. Pa.
Nie mam na to czasu.
Może powiem Ayeshy, co pan zrobił?
Nie słuchasz mnie.
To pan nie słucha.
Tylko dlatego, że Annie nie chce mówić, nie znaczy, że się pan wywinie.
Nic się nie wydarzyło. Nic nie zrobiłem.
Nic? Nic złego jej pan nie zrobił?!
A więc nie przyzna się pan?
Powinnaś być ostrożniejsza.
Nie rzucaj oskarżeń, nie znając faktów. Nigdy.
Powiedziałam mu, że zapłacę za tydzień. Nic nie powie.
Zawsze płacę na czas.
Mamo, nie panikuj.
Mam z nim umowę. Do 2016 nie może podnieść czynszu.
Wypłata mi się spóźnia. Jak mam opłacić czesne?
Dlaczego jesteś na mnie zła?
Nie ja to powiedziałem, tylko jej nauczycielka.
Jest wkurzona. Trzeba było się z nią spotkać.
Teraz opowiada wszystkim, że nie dbasz o córkę.
Nie potrzebuję od niej certyfikatu wzorowej matki.
Mów, co się stało.
Powiedz mi.
Emu ugryzła kolegę w rękę.
Kiedy to się stało?
Nie chciała powiedzieć.
Czekamy na panią.
Jedną minutę.
Możesz wziąć urlop?
Po co?
Kiedy ostatnio zabrałaś córkę na wakacje?
Którą szkołę bardziej lubisz?
Obie.
Ilu masz przyjaciół?
Tylko dwoje?
- Dlaczego? - Bo inni to egoiści.
Skąd znasz to słowo?
Wuj Rony powiedział, żeby nie przyjaźnić się z egoistami.
Poznajesz sporo nowych słów.
Nie umiesz przeliterować "egoista", co?
Już jesteś?
To schodzę.
Możesz tu zaczekać dziesięć minut?
- Sama? - Tak.
A zostawisz mi telefon?
Tak.
To mogę.
Na pewno? Nigdzie nie pójdziesz?
Obiecujesz?
Dobrze. Wrócę za dziesięć minut.
Dlaczego mi to mówisz?
Uznałam, że powinnaś wiedzieć. Gdybym to była ja...
Nie każda kobieta myśli jak ty.
Jak ona się nazywa?
Powiedziałam, żebyś nie wychodziła.
Prawda?
Powiedziałam, czy nie?!
Złap się za uszy i zrób dziesięć przysiadów.
Czemu się nie słuchasz?
Zrób to.
Raz... dwa...
trzy.
Nie wiedziałam, co mnie ściga, ale uciekałam najszybciej, jak mogłam.
Zatrzymałam się, żeby złapać oddech.
Nagle poczułam, że w moim brzuchu coś się porusza.
Bardzo dziwne uczucie.
Ze strachu zaczęłam się trząść.
Zwymiotowałam, żeby pozbyć się tego czegoś.
Dwa razy.
Ale zwróciłam tylko jakiś płyn.
Wtedy włożyłam sobie palce w gardło i znów zwymiotowałam.
Nie uwierzysz, co miałam w brzuchu.
Żywą czarną mambę.
Musisz porozmawiać z mężem.
Nie mogę.
Po co?
Powiedz, żeby się przyznał i odszedł ze stanowiska.
I co potem?
Jak to?
Jak miałabym z nim żyć, gdyby wszyscy wiedzieli, co zrobił?
Jak mogłabym z nim zostać?
Ty już wiesz, co zrobił.
I potrafisz nadal z nim żyć?
Bo on nie wie, że ja wiem.
To twoja decyzja.
Sama wiesz, co dla ciebie najlepsze.
Ale ja tam byłam.
Wiem, co wydarzyło się w gabinecie.
Jestem świadkiem.
Możesz milczeć, jeśli chcesz.
Ja już dłużej nie mogę.
Obiecała mi pani.
Wiem, ale postanowiłam zgłosić to pani dyrektor.
- Proszę pani... - Powiedziałam, że zgłoszę sprawę.
Ale nie jako świadek.
To była moja wina.
Mimi nie zamierzała ściągać.
Nigdy tego nie robiła.
Ale przed egzaminami bardzo się stresuje.
Jest mi jej żal.
Przed każdym egzaminem powtarza to samo:
"Zapomnę odpowiedzi. Wszystko zapomnę".
Dlatego tym razem powiedziałam jej,
żeby zapisała sobie najważniejsze rzeczy na linijce.
Pochodzi z niezamożnej rodziny.
Jej ojciec musiał wiele poświęcić, żeby posłać ją na studia.
Zawsze martwi się, że sprawi mu zawód.
W pierwszym terminie zdawała już dwie poprawki.
A teraz zawaliła przeze mnie.
Po egzaminie
nie wróciłam do pokoju, bo nie wiedziałam, co jej powiedzieć.
Potem pomyślałam, że doktor Arefin mógłby jej pomóc.
Zadzwoniłam do niego.
Powiedział, żebym przyszła do jego gabinetu o czwartej.
I tak zrobiłam.
Obiecał, że zrobi, co w jego mocy.
A potem zaczął mi zadawać dość osobiste pytania.
Czy mam chłopaka. Czy ktoś mi się podoba.
Nie wiem czemu, ale budził moje zaufanie.
Zdradziłam mu wiele prywatnych informacji.
Szczerze mówiąc, to było bardzo miłe.
Nagle...
dotknął mojej ręki.
Usiadł obok mnie.
Przeczuwałam, co się zaraz stanie,
ale moje ciało zastygło.
Nie mogłam się poruszyć.
Potem...
poczułam, że jego ręce poruszają się
pod moją bluzką.
Proszę pani, on za miesiąc odchodzi z uczelni.
Zapomnijmy o tym.
Mówiłam ci.
Ten człowiek nie ma sumienia.
Nawet się nie przyznał.
W innej uczelni zrobi to kolejnej dziewczynie.
Powiesz tylko pani dyrektor,
że widziałaś, jak wychodzę z jego gabinetu z płaczem.
I że miałam poodrywane guziki od sukienki.
A jak sprawdzą nagrania z kamer?
One nie działają.
Skąd pani wie?
Coś przed panią ukryłam.
On esemesuje do mnie od dwóch dni.
Grozi ci?
Nie.
Chce się spotkać na osobności.
Odpisałaś mu?
To dobrze. Zablokuj jego numer.
Pani nic nie zrobił.
Dlaczego pani się tym zajmuje?
Możemy potem pójść na lody?
Na Fantę?
Tak. Pani dyrektor panią teraz przyjmie.
Czy moja córka może tu poczekać?
Oczywiście.
Tylko bądź cicho. Ani mru, mru.
Nie wiem, co powiedzieć, Rehano.
Bardzo mi przykro.
Jak się ma twoja córka?
Dobrze.
W której jest klasie?
W pierwszej.
To angielsko- czy bengalskojęzyczna szkoła?
Moich dwóch wnuków chodzi do angielskojęzycznej.
Ogromny wydatek. Nie wiem, jak mojego zięcia na to stać.
Szkoła twojej córki jest droga?
- Nie bardzo. - A jaki standard nauczania?
Dobry.
Jesteś zadowolona?
Dlaczego wybrałaś bengalską szkołę?
Ze względów osobistych czy finansowych?
Nigdy nie lubiłam angielskich szkół.
Przepraszam.
Tak?
Nie dzisiaj. Zadzwonię do niego.
Mieszkasz z rodzicami, prawda?
Tak.
Moment. Coś ci pokażę.
Moi wnukowie.
- Masz brata? - Tak.
Starszy czy młodszy?
- Młodszy. - Czym się zajmuje?
Jest bezrobotny.
A ojciec?
Na emeryturze.
Czyli nikt nie mógłby cię utrzymywać...
Wszystko przemyślałam, zanim tu przyszłam.
Dobrze.
Pomówię z panem prezesem i dam ci znać.
O co ci chodzi? Co nagadałaś dyrektorce?
Dlaczego kłamiesz?
Co ja ci zrobiłem?!
Nie mnie, tylko komuś innemu.
Czego chcesz?
Czego tak naprawdę chcesz?
Tamtego dnia doszło do wielkiej pomyłki.
Postaraj się zrozumieć.
Nie rób mi tego.
Proszę cię.
Nie zdajesz sobie sprawy z konsekwencji.
Studenci się dowiedzą. Ayesha się dowie.
Proszę cię, Rehano. Wycofaj skargę. Proszę.
Marnuje pan czas.
Zapytałaś Annie, dlaczego do mnie przyszła?
To ona zadzwoniła do mnie.
Prosiła o przysługę. Nieetyczną.
To znaczy?
Dlaczego zakładasz, że to ja jestem winny?!
Jak dobrze ją znasz?
Myślisz, że to był pierwszy raz, kiedy do mnie przyszła?
Sprawdziłaś jej historię połączeń? I esemesy?
Widziałaś jej komentarze pod moimi wpisami?
To na mnie nie działa.
Przekraczasz wszelkie granice.
Jeszcze dziś pójdziesz do dyrektorki i powiesz, że chcesz wycofać skargę.
Uprzejmie proszę opuścić mój gabinet.
Rehano.
Dzisiaj.
Teraz.
Pójdziesz do dyrektorki i wycofasz skargę albo...
Albo co?
Co pan zrobi?
Zgwałci mnie?
Wiesz co?
Nie każdą kobietę to spotyka.
Gwałcone są takie jak ty.
To ja.
Przepraszam, że nie mogłam się z panią spotkać.
Mamy egzaminy. Pracuję pod dużą presją.
Nie. Proszę mówić.
Brat powiedział mi o tym incydencie.
Jego ojciec chce się ze mną widzieć?
Po co?
Dlaczego ugryzłaś kolegę?
Russell ciągle mnie szczypie. To bardzo boli.
Dlaczego cię szczypie?
Nie wiem.
Nakrzyczałaś na niego?
Nie rozmawiam z nim.
Wszyscy wiedzą, że to największy łobuz w klasie.
Dlaczego mi nie powiedziałaś?
Mówiłam ci.
Jak pierwszy raz mnie uszczypnął, pokazałam ci ślad, pamiętasz?
Nie pokazałaś.
Właśnie, że tak.
Ukażesz mnie?
Chodź do mamy.
Mam najdzielniejszą córeczkę na świecie.
- Kwiecień. - Maj.
- Czerwiec. - Lipiec.
- Sierpień. - Wrzesień.
Październik.
Listopad.
Przegrałaś. Od nowa.
Twoja kolej. Dawaj.
- Teraz ty. - Nie, ty.
Ty! Tak!
Problemem nie są dzieci, tylko rodzice.
Wiele razy proszono panią o przychodzenie na zebrania, ale pani to nie obchodzi.
To oczywiste, że nie dba pani o wychowanie córki.
Przyszedł mnie pan pouczać o rodzicielstwie?
Nie umie pani normalnie rozmawiać?
Martwię się o przyszłość pani córki.
Skoro już teraz jest tak agresywna, co będzie, jak dorośnie?
Lepiej niech martwią się państwo o syna.
Już jest takim agresorem,
że wiadomo, na jakiego mężczyznę wyrośnie.
Na pani miejscu szukałbym nowej szkoły.
Udzielę pani darmowej porady. Duże ego nie służy kobiecie.
Jestem tylko dyrektorem prywatnej uczelni medycznej,
a nie prezeską czy choćby członkinią rady nadzorczej.
Rozumiesz? Przyjrzyjmy się tej sytuacji.
Jeśli przyjmę twoją skargę, co potem?
Utworzą komisję śledczą.
Będą ci zadawać niewygodne pytania. Będziesz zeznawać codziennie.
Dochodzenie będzie się ciągnąć,
a doktor Arefin z pewnością wszystkiego się wyprze.
Twój jedyny dowód to zeznanie dziewczyny, która nie widziała samego zdarzenia.
Jesteś pewna, że to wystarczy, aby ludzie ci uwierzyli?
Poza tym nie sądzę...
A więc powinnam siedzieć cicho?!
Nie.
Rehano, chcę dla ciebie jak najlepiej.
Uwierz mi.
Wiem, że przechodzisz bardzo trudne chwile.
Ale możemy wybrać inne rozwiązanie.
Na przykład...
podwyżka od przyszłego miesiąca.
Nie spodziewałam się tego po pani.
Jeśli to się wyda, ucierpi reputacja uczelni.
Poza tym inne kobiety zaczną się ujawniać.
Po prostu boi się pani stracić pracę.
Ty też powinnaś się bać.
Jeśli natychmiast nie podejmie pani działań,
wszyscy studenci dowiedzą się, co mi zrobiliście.
Tego, co ci proponuję, nie zrobiłby nikt inny.
Twoja skarga trafiłaby do niszczarki.
Co ma znaczyć ten uśmieszek?
Zależy ci na prawdzie?
Oto prawda.
Dlaczego w ogóle mam ci wierzyć?
Skąd mam wiedzieć, że nie kłamiesz?
Nigdy nie miałam własnych ambicji.
Robiłam to, czego oczekiwała rodzina.
A kim pani chciała zostać?
Nie uwierzysz.
Sprawdźmy.
Chciałam być pingpongistką.
Serio?
Grała pani?
Do końca liceum.
Próbuję sobie panią wyobrazić w szortach i koszulce.
Dlaczego pani zrezygnowała?
Czy coś przede mną ukrywasz?
Bywałaś już wcześniej w gabinecie Arefina?
Kto pani tak powiedział?
Nieważne. Ale czy tak było?
O co naprawdę pani pyta?
Ona nie jest porcelanową lalką, mamo. Może czasem zjeść na stołówce.
Może pani wejść.
Pogadamy później. Pa.
To niesprawiedliwe, żeby Mimi pisała egzamin poprawkowy.
Wyrzuciłaś ją z sali, nie mając konkretnych dowodów.
W sali było pięćdziesięciu świadków.
Skąd pewność, że to była jej linijka?
Mogła należeć do kogoś innego.
Myślisz, że inni studenci cię poprą?
Bo jeśli nie, będziesz mieć poważne kłopoty.
Annie?
Dlaczego nic nie powiedziałeś?
Jaka rozmowa o pracę?
Myślałam, że odbiorę ją o jedenastej, ale coś mi tu wypadło.
Możesz coś wymyślić?
Nieważne. Zapytam mamę.
Co się dzieje? Co on tu robi?
Jest kierownikiem działu spraw studenckich.
Nie chcę go tutaj.
Nie ty decydujesz.
To wszystko?
Wszyscy już wiecie, dlaczego tu jesteśmy, więc przejdę do sedna.
Doktor Rehana twierdzi, że skarga Mimi jest bezpodstawna.
Mówi, że potwierdzicie jej wersję.
Z kolei Mimi uważa, że byliście świadkami,
jak doktor Rehana wyprosiła ją z egzaminu bez wystarczających dowodów.
Wasze zeznania będą decydujące.
Kto sądzi, że Mimi została wyproszona niesłusznie - ręka w górę.
Bez obaw. Zajmę się sprawą.
Tak, jest ze mną. Będę pana informować.
Jak się czuje tata? Śpi?
Mógłby odebrać ją ze szkoły?
Nie pytałabym, gdybym nie musiała, mamo.
Nieważne. Nie każ mu iść, bo znów się źle poczuje.
Porozmawiamy później.
Studenci zablokowali bramę.
Nie wypuszczą cię, jeśli nie złożysz wypowiedzenia.
Musi odejść! Musi odejść!
Stój. Ja z nimi pomówię. Znam ich.
Z drogi.
Pogorszysz sprawę. Zostaw to mnie.
Powiedziałam: z drogi!
Kto ma klucz? Otwierajcie!
- Po pani wymówieniu! - Jak pani śmie bić naszą koleżankę?!
- Posłuchajcie, muszę wyjść. - Najpierw wymówienie.
Potem może pani iść. I nie wracać!
Wypuśćcie mnie, proszę. Córka na mnie czeka.
Otworzymy, kiedy złoży pani wymówienie.
Wypuśćcie mnie.
Zwariowała. Nie rozumie po bengalsku.
Proszę was, żebyście otworzyli.
A my prosimy, żeby odeszła pani z pracy.
Proszę ostatni raz...
Otwierajcie!
Jestem w drodze, kochanie.
Już blisko.
Czytaj dalej swoje śmieszne książeczki.
Już za chwilę będę z tobą.
Dobrze, kupię ci nowe książki.
Nie bój się. Mama jest przy tobie.
Nikt cię tam nie zamknie.
Po co mieliby zamykać bramę?
Już za chwilę. Najwyżej dziesięć minut.
Zaraz się zobaczymy.
Nie chcę, żebyś odchodziła.
Nie chcę, żebyś została do tego zmuszona.
Porozmawiam ze studentami i wszystko naprawię.
Ale...
musisz mi coś obiecać.
Zapomnisz o tamtej skardze.
Już nigdy nie będziemy do tego wracać.
Zgoda?
Teściowa Farii jest w tym samym szpitalu, w którym był Sajjad.
Od dawna myślą o przeszczepie nerki.
Pieniędzy im nie brak.
Ale okazało się, że mąż Farii jest zgodnym dawcą.
I zaczęły się kłopoty.
- Jakie? - Daj. Obiorę.
Był zdecydowany oddać nerkę matce, ale Faria się nie zgodziła.
Nie to, że nie lubi teściowej. Zawsze się nią opiekowała.
Ale musi też myśleć o córkach.
Woli nie ryzykować.
Bo co, gdyby podczas operacji coś poszło nie tak?
I wiesz, co zrobiła?
Przekonała męża, żeby kłamał.
Powiedzieli wszystkim, że nie jest zgodnym dawcą.
Ukryli wyniki badania.
Biedaczka umarła trzy tygodnie później.
Co Faria musi teraz przeżywać...
To może się skończyć rozwodem.
Tak, jest tam grób mojej matki.
Niestety, nie mogę zaoferować zniżki.
- Sąsiad z wioski? - Tak.
Kiedy widzę ten zegarek na twojej ręce, robi mi się smutno.
Sajjad go uwielbiał.
To mi się w tobie podoba.
W odróżnieniu od innych wdów nie przestałaś nosić kolczyka w nosie.
Szukamy żony dla Rony'ego.
Spytaj go, czy nie ma dziewczyny.
Pytałam. Nic nie mówi.
Jest nieśmiały.
Rony? Od kiedy?
Powiedz nam, Rony. Jakiej dziewczyny byś chciał?
Musi mieć skończoną szkołę?
Jego żona musi być wielozadaniowa.
Co masz na myśli?
Musi gotować, wychowywać dzieci, ale też pracować.
Gotowanie i zajmowanie się dziećmi to za mało?
Wykształcona kobieta ma tylko zajmować się domem?
To jej osobista decyzja, czy będzie pracować.
Mężczyźni mają podbijać świat, a kobiety - siedzieć w domu?
Ale mnie denerwuje ten pseudo-feminizm.
Jaki pseudo-feminizm?
Gotowanie i opieka nad dziećmi są mniej ważne od pracy?
To niech Rony zostanie w domu, a jego żona będzie pracować.
Myślisz, że praca wprowadza do związku równowagę? Nigdy.
Codziennie przed wyjściem do kliniki robisz mi śniadanie.
Gotujesz też wieczorem, jak wrócisz.
A ja co robię?
Wracam do domu i zjadam kolację.
Nigdy się na to nie skarżyłaś. Dlaczego?
Bo co?
Wstałbyś wcześnie, żeby zrobić wszystkim śniadanie?
Rzecz w tym, dlaczego nic nie powiedziałaś przez tyle lat.
Bo podświadomie uważasz to za normalne. Obserwowałaś taki układ całe życie.
Twoja matka robiła to samo, choć też miała pracę.
Wszystkie matki tak postępują.
Dlatego i ty po ślubie poszłaś ich śladem.
Skoro tyle rozumiesz, dlaczego nigdy mi nie pomagałeś?
Może ty zaczniesz wstawać o świcie i robić śniadanie, panie pseudo-liberale?
Wiesz, dlaczego żony nic nie mówią?
Bo przez to są tylko problemy w rodzinie.
Milczenie je pogłębia.
Któregoś dnia koleżanka powiedziała mi coś ciekawego:
że nic się nie zmieni, dopóki mężczyźni nie zaczną rodzić.
- Był kiedyś... - Przepraszam.
Godziny odwiedzin się skończyły.
Proszę dać jej odpocząć.
Jak byłem dzieckiem, w okolicy żył pewien wariat.
Kiedyś był chyba profesorem na uniwersytecie Chittagong.
Stawał na skrzyżowaniu i ciągle powtarzał
jedno dziwne zdanie,
którego nigdy nie zapomnę.
Co mówił?
Że nadejdzie czas, kiedy będą tylko "oni" i "my".
I wszyscy zaczniemy podrzynać sobie gardła,
aż cały świat zostanie zniszczony.
Kim są "oni", a kim "my"?
Boże!
Ciągle przegrywasz.
Cześć.
Mamo, milcząca ciocia przyszła!
Jak się pani czuje?
Lepiej.
Dziś pani wychodzi?
- Jak tomografia? - Nie używaj takich perfum.
To coś bardzo osobistego.
Nie do przyciągania uwagi.
Przyniosłam pani smażoną rybę.
Dzięki.
Powiedziano mi, że pracownicy uczelni mają 30% zniżki.
Za rekomendacją członka rady nadzorczej lub pani dyrektor.
Może pani do niej zadzwonić.
Jeśli się zgodzi, odliczę zniżkę od rachunku.
Masz jej numer?
Mogę podyktować.
Nie trzeba.
O co chodzi? To jeden telefon.
Rehana?
Możemy porozmawiać?
Jestem zajęta.
Tylko pięć minut.
Przyjdziesz na mój występ, wujku?
Kiedy to?
- Trzeciego. - O której?
O której się zaczyna, mamo?
O jedenastej.
To będziesz musiała obudzić mnie o dziesiątej. Dasz radę?
Przypomnę mamie, żeby zrobiła ci pobudkę.
Zuch dziewczyna.
Proszę, zamknij drzwi.
Boisz się mnie?
Chciałem cię przeprosić.
To wszystko moja wina.
Poprosiłem Mimi, żeby złożyła na ciebie skargę
w zamian za poprawienie jej ocen.
Wiem.
Annie mi powiedziała.
Przepraszam cię. Szczerze.
Nie sądziłem, że do tego dojdzie.
Normalnie bym się tak nie zachował. Ale mnie zmusiłaś.
Gdybyś nie złożyła skargi, nic by się nie stało.
Skończył pan?
Co powiedziałaś Ayeshy?
Co jej powiedziałaś?
Zostawiła mnie wczoraj.
Nie odbiera telefonu.
Nie wiem, gdzie jest i co się z nią dzieje.
Zadowolona?
Jesteś zadowolona?
Gdyby zostało w panu choć trochę dobra, przeprosiłby pan żonę.
Nie mów tak, jakbyś nigdy nie zrobiła nic złego.
Każdy popełnia błędy.
Różni nas tylko to, że ty znasz mój, a ja twoich nie.
A więc przyznaje się pan?
Moja córka jest niewinna. To chłopiec zaczął.
On powinien przeprosić.
Emu tylko się broniła. Ten chłopiec ciągle ją szczypie.
To, że nikt tego nie widział, nie znaczy, że się nie wydarzyło.
A co by to dało, gdyby poskarżyła się nauczycielce? Nic.
Nie, proszę pani.
Najpierw proszę wyjaśnić, dlaczego moja córka ma przeprosić.
A co pani zrobi, jeśli nie przeprosi?
- Gotowi?! - Tak, wychodź!
Dzień dobry państwu.
Nazywam się Afia Jahin Emu.
Jestem tu, żeby państwa rozśmieszyć.
Mama codziennie pyta mnie, jak było w szkole.
"Co robiłaś w szkole?
Co pisałaś? Czego się nauczyłaś? W co się bawiłaś?".
Ta kobieta ma głowę pełną pytań.
Pewnego dnia
znów zapytała: "Jak było w szkole, Emu?".
A ja na to:
"Dziś Simran i ja bawiłyśmy się w zgadywanki, mamo.
Najpierw zgadywałam ja, a potem Simran".
Wtedy mama mówi:
"Jak to?! Nie miałaś dzisiaj sprawdzianu z matematyki?".
Ona jest taka niemądra!
Nie zrozumiała, że naszą zgadywanką był właśnie sprawdzian z matematyki.
Fantastycznie!
Jeszcze raz? Brawo.
Powiesz coś mamie? Nie wygłosisz przemowy?
Bardzo fajne żarty.
Nie moje. Z internetu.
Serio?
I tak dziękuję.
Co ci jest? Umierasz czy co?
Tylko nie osieroć córki.
Szykuj się, kochanie.
Jutro odbierzemy cię z Emu o dziesiątej...
Zadzwoniła do mnie dyrektorka jej szkoły.
Jeśli Emu nie przeprosi przy wszystkich tego chłopca, nie pozwolą jej wystąpić.
Takie mają zasady.
I co?
Daruj sobie te dziwne pomysły.
Jutro przyprowadzę Emu
i razem obejrzymy jej występ.
Chodź, słonko.
Mamo, jesteśmy!
Mamo!
Jak wyglądam?
Pięknie.
Zgadnij, kto mi kupił czapkę.
Wiem kto.
Bardzo się denerwuję.
Robisz to dla niej czy dla siebie?
Chodźmy, mamo. Spóźnimy się.
Dlaczego siadasz? Weź torbę.
Proszę, wstań. Gdzie jest wuj Rony?
Wrócił do domu.
Nie będzie na moim występie?
Powiedziałam wszystkim w szkole, że przyjdzie.
Ja też nie idę.
Nie idziesz?
Dlaczego nie?
Mam pójść sama?
Nie musisz iść sama.
To kto zabierze mnie do szkoły?
Nie możesz wystąpić.
Dlaczego?
Bo ja tak mówię.
Ale tak dużo ćwiczyłam.
Wiem.
I jestem z ciebie dumna.
To dlaczego?
Chodźmy razem, ty i ja.
Mamo, chodźmy. Spóźnimy się. Chodźmy.
Powiedziałam ci, że nie idziesz.
Chodź, mamo.
Spóźnimy się.
Puść moją rękę.
Chodźmy, bo się spóźnimy.
- Puść mnie. - Chodźmy, mamo.
Chodź, proszę.
Robi się późno.
Powiedziałam: puść!
Usiądź na krześle.
Chodźmy na lody.
Zatrzymaj się!
Przestań biec!
Puść mnie! Idę na swój występ!
Puść mnie! Idę na swój występ!
Wejdź.
Kazałam ci wejść.
Zabierz palce.
Powiedziałam: zabierz palce.
Liczę do trzech.
Jak skończę, masz puścić.
Raz...
dwa...
trzy!
Mamo, otwórz!
Mamo, proszę, otwórz!
Tekst: Jakub Jasieński
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.