All language subtitles for Funeral for a Dog.S01E08

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified) Download
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English Download
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French Download
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian Download
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish Download
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish Download
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Tuuli, gdzie, do cholery, jesteś?

Chciałem ci się oświadczyć, bo ja…

bo bardzo cię kocham.

Lua nie żyje.

Na początku piszesz:

„Zwierzęta wybierają tych, którzy ranią je najbardziej”.

Przewidziałeś to wszystko: śmierć Lui, odejście Kiki…

Ale happy end dla ciebie i Tuuli to…

Musisz nad tym popracować.

Ale jak to napisać?

Mandelkern, jak napisać zakończenie?

A jeśli Svensson wróciłby sam tej nocy?

Gdyby noc w hotelu nie poszła tak gładko?

Svensson wraca, a jego kumpel nadal żyje.

A jeśli Felix żyje?

Może czekał na Svenssona, spodziewając się zdrady.

- Podstęp. - O czym ty mówisz?

Oni dwaj się kochają. Prawda?

Najlepsi kumple, ale i wieczni rywale.

Może się pokłócili?

O Tuuli. Zawsze chodziło o Tuuli.

Walczą na brzegu i chodzi o to, kto wygra.

- W końcu. - Nie chodziło o to.

O wygranie.

Masz rację.

Nie o wygranie. O przegranie.

Nie chciałeś jej znów stracić. Znowu być porzuconym.

Zamknij się.

Zamknij…

Nie masz prawa…

Wtedy przyjechałeś tu sam.

Felix jest tam pochowany.

Tylko ty wiesz, co działo się pomiędzy.

Co?

O czym ty mówisz?

Felix jest tam pochowany.

- Gdzie? - Pod mostem kolejowym.

Kiki go znalazła i zakopała z pomocą Contiego.

Dlaczego?

Svensson,

jeśli nie potrafisz napisać prawdy, powiedz ją.

- Jesteśmy za wcześnie? - Nie.

Cieszę się, że wróciłaś. Przykro mi, że Felix…

Nie ma sprawy. Dobrze, że jesteście.

Gdzie Sami?

Jest na podwórku.

Lua zmarła.

Lua?

- Naprawdę? - Tak.

To smutne.

Sami ucieszy się na twój widok.

Lua nie żyje.

Umarła, ot tak.

Krwawisz, Mark.

To tylko źle wygląda. Zaraz to zmyję.

Chodź, Lua.

Wciąż mamy coś do zrobienia.

Co z nią zrobisz?

Pochowam ją.

Lua była ze mną bardzo długo.

Była lojalną psiną.

Możemy iść z tobą?

Chcecie tego?

W porządku, chodźmy.

Przepraszam, gdzie jest Prosecco?

Jest w lodówce. Tam.

Elisabeth…

Czekałam na twój telefon.

Chodzi o to…

Stoję na klifie, z widokiem na jezioro,

słońce zachodzi,

a Svensson prawie mnie zepchnął ze stu metrów.

Musiałem go uderzyć kamieniem, zanim mnie puścił.

Chciałem usłyszeć twój głos.

Przepraszam, co?

Wszystko w porządku. Nic mi nie jest. Nam obu…

Jestem…

Byłem zdezorientowany.

Ale nie tak, jak myślisz.

To jak?

Szukam tu historii.

Wywiadu, nie wiem, rozmowy ze Svenssonem.

Żeby od ciebie uciec.

- Daniel, proszę… -Nie, czekaj. Daj mi chwilę.

Przepraszam. To opowieść o dwóch trupach. Jego pies też nie żyje.

To znaczy, tam jest ciało. Zakopane.

Przyjaciel Svenssona. Opisał to.

Daniel, wysłuchaj mnie.

Elisabeth, proszę, pozwól mi.

Svensson napisał nową książkę, 500 stron.

Czytałem ją. Na końcu pisze…

„Ale gdy łódź dryfowała po jeziorze,

pełna rzeczy, śmieci i polaroidów, zrozumiałem,

że kiedy kogoś kochasz, musisz znaleźć słowa

albo okazja przeminie”.

Elisabeth, tu chodzi tylko o nas.

O nikogo innego. Trzeba znaleźć słowa.

Od miesięcy ich nie znaleźliśmy, ty i ja.

Nawet nie szukałem.

I nie mam jeszcze rozwiązania, ale spróbuję je znaleźć.

Co chcesz powiedzieć?

Że cię kocham.

Kocham.

Uważaj na siebie.

Co tu robimy?

Potrzebujemy trumny na pogrzeb.

To walizka. Nie możesz pochować Lui w walizce.

To jej ostatnia podróż.

A na podróż…

potrzebna jest walizka, prawda?

Patrzcie…

Ma dość miejsca.

Chyba tak.

Potrzebuje kwiatów.

Tak. Też chcę jej coś dać.

Dobrze. Zaczekam.

- Idziemy po kwiaty dla Lui. - Dobrze.

Gdzie byłeś?

Na górze.

Co się stało?

Poślizgnąłem się.

Gdzie Daniel?

Nie wiem.

Pamiętasz, jak odcięłaś jej nogę?

I Felix od tego zwymiotował?

A czapkę Lui w Finlandii?

Zawsze była przy mnie.

I na tym…

się kończy.

Co to?

Historia z dobrym zakończeniem.

Zupełnie nierealna.

Wielkie kłamstwo.

Nie chcę tego czytać. Dość tych kłamstw.

Twój pierścionek zaręczynowy.

Ładny, co?

Mark?

O co chodzi?

Nie sądziłam, że…

to się może powtórzyć.

Felix chce ci się oświadczyć.

Co?

Chce się z tobą ożenić.

Stąd wyjazd nad jezioro.

Wszystko przygotował.

To miała być niespodzianka.

Dzisiaj, we trójkę,

a jutro przygotowania, zespół i goście…

pewnie nawet pierścionek.

I mówisz mi to teraz.

Teraz, kiedy jest za późno.

Felix robi to tylko po to, żebym patrzył, jak mówisz „tak”.

Myślisz, że oświadcza się przez ciebie?

Czy kiedykolwiek pomyślałeś, że Felix i ja od lat

chodzimy na spotkania rodziców z nauczycielami,

do gabinetów lekarskich lub na zjazdy rodzinne Blaumeiserów?

Więc może chce się ze mną ożenić?

Felix chce, żebyś dokonała wyboru.

Ty też dokonałeś wyboru.

Mieszkasz z Kiki.

Tuuli, zdecydowałaś przeciwko mnie.

Kurwa…

Oświadczyny i cała reszta mogą być tandetne

i można zrobić to inaczej, z większym stylem, czy coś –

ale nie w tym rzecz. Właśnie uprawialiśmy seks!

A potem działasz za jego plecami. I moimi!

Pozbawiłeś mnie wolnego wyboru!

Dokąd idziesz?

- Wracam. - Nie, zaczekaj.

Ty też chcesz wygrać.

Chodzi wam tylko o wygraną.

Ale wiesz co?

Nie jestem waszą nagrodą!

Byłam tam, Mark. Wiem wszystko.

Tak.

Mówiłaś, że chcę wygrać.

Tak. No i?

Wyszłaś z pokoju.

Ja wyszedłem na balkon i siedziałem tam przez kilka minut,

wpatrując się w drzwi, za którymi właśnie zniknęłaś,

mając nadzieję, że wrócisz.

Ale nie zrobiłaś tego. Więc też wyszedłem.

Zapłaciłem za pokój.

Kosztował 75 euro. Pamiętam dokładnie.

Pamiętam, że na parkingu zadałem sobie pytanie, gdzie jesteś.

O 2.47 odjechałem

w kierunku jeziora.

To po prostu się stało. Nie mieliśmy wyboru.

Rozumiem, że jesteś zły.

Zastanawiałem się, co powiem Felixowi.

Prawdę, że odeszłaś?

Albo skłamię.

Nakrzyczeć na niego… czy poprosić o wybaczenie?

Miałeś zwariowany pomysł, że chcesz ją poślubić,

ale Tuuli nie chce decydować

ani nie chce być do decydowania zmuszana.

Kiedy przyjechałem, w mieście było już cicho.

Conti miał zostawić Paradiso na nabrzeżu, ale łodzi tam nie było.

Zostawiłem auto w Santa Maria i poszedłem.

Tuuli wsiadła do następnego samolotu do Berlina…

Nagle usłyszałem krzyk od strony wody.

Sam jesteś dupkiem!

Sam jesteś dupkiem!

Kiedy dotarłem do domu, Felix zapalił światła,

stoły były nakryte,

ale coś… coś było nie tak.

Conti przeszedł przez dziedziniec i zniknął w domu.

Conti, ty sukinsynu!

Słyszę przekleństwa z brzegu, idę w dół, do hangaru na łodzie…

Gdy tam doszedłem…

Felix był już na łodzi.

Tu jesteś, przyjacielu!

Brakowało mi cię dzisiaj, wiesz?

Chodź. Napij się ze mną!

Spojrzał na mnie, jakbym był kimś innym.

Zająknął się o czymś, a potem chciał wstać.

Ale przewrócił się na bok i upadł, a jedna stopa utknęła na łodzi.

A ja… tak stałem…

Svensson!

…i nie mogłem się ruszyć.

Jakby mnie to nie dotyczyło.

Felix tam leżał,

w wodzie,

tuż pod powierzchnią a ja obok tego wszystkiego…

patrzę, co się dzieje.

Pozwoliłeś mu utonąć?

Nic nie zrobiłeś?

Kompletnie nic nie zrobiłeś?

Wyobrażałem sobie życie bez niego.

Tylko ty i ja.

A potem za długo czekałam.

Powinniśmy byli…

Nie powinniśmy byli…

Wtedy

zginął nie ten, co trzeba.

Chcę dać Lui ten kamień.

Tata dał mi go kiedyś na górze.

Jest bardzo ładny.

Pozwolił mu umrzeć.

Patrzył, jak Felix się utopił.

Myślałam, że to moja wina.

Myślałam, że zginął przeze mnie.

Powinniśmy wszystko opowiedzieć policji.

To byłby koniec.

Koniec…

Masz rację.

Niektórych rzeczy się nie pozbywasz.

Nareszcie!

Cześć, Riccardo.

Patrzcie! W końcu jakieś miłe przyjęcie.

Przepraszam.

Dziękuję.

Spokojnie, zabawicie się za chwilę.

Chciałem was wszystkich powitać.

- Głośniej! - Cieszę się, że tu jesteście,

przyjaciele, znajomi,

rodzina.

Chcecie się bawić, wiem.

Może to nie jest odpowiednia chwila, ale…

dziś odeszła Lua.

A dwa lata temu odszedł Felix,

nasz przyjaciel.

Powiadają,

że zwierzęta są sercami ludzi.

Psy są wierne tym, którzy je najbardziej krzywdzą.

A…

bez niego…

znaczy…

bez Felixa…

No…

Nie byliśmy sami.

Byliśmy we trójkę.

Powiedziałaś, że jesteśmy trzema połączonymi pierścieniami.

Bez jednego pozostałe się rozpadną.

Pozwoliłem nam się rozpaść.

Czekałem kilka sekund za długo.

I…

chciałbym, żebyś mogła mi wybaczyć.

Za Luę…

i Felixa.

Co on robi z walizką?

Nie mam pojęcia.

Kombinuje.

Jak zwykle.

Może ucieka.

Nie miałabym nic przeciwko, gdyby uciekł na dobre.

Co robisz?

Hej, Sami.

Nic, ja…

Teraz pochowamy Luę?

Nie pochowam jej.

Zabieram ją tam.

Chcesz ją wrzucić do jeziora?

Nie.

To pogrzeb na morzu.

Też mogę płynąć?

Nie, Sami, muszę to zrobić sam.

Możesz odwiązać?

Dzięki.

Zrobisz coś dla mnie?

Powiedz mamie, że mi przykro.

Z czym ci przykro?

Że…

muszę zrobić to sam.

Jasne.

Chodź tu.

Ja…

Świetny z ciebie dzieciak.

Chciałem ci to powiedzieć.

Za chwilę zaczną się fajerwerki.

Sami i ja wracamy.

Do Berlina, Helsinek, gdziekolwiek.

Ale on się o tym wszystkim nie dowie.

A ty wracaj do swojej Elisabeth, Mandeli.

Tak.

Samuli uwielbia fajerwerki.

Pójdę do niego.

Sami! Widziałeś Marka?

- Tak. - Gdzie?

- Chce zatopić Luę w jeziorze. - Teraz?

Mówił, że chce się pożegnać.

Svensson!

Spadaj!

Daj mi spokój, Mandelkern.

Mogę łyka?

Zostań tam!

Co teraz?

Co będzie teraz?

Felix odszedł.

Lua odeszła.

Kiki i Tuuli.

Wszyscy odeszli. To koniec.

Serio?

Autor opuścił scenę?

To ma być zakończenie?

Zwieńczone fajerwerkami?

Tak trzymać!

- Przynajmniej to prawda. - Gówno prawda.

To wszystko to egoizm.

To, co powiedziałeś, było prawdą.

Moje życie wywróciło się do góry nogami. Dlatego tu jestem.

Nic już nie miało sensu.

Twoja książka dodała mi sił.

Jak godzisz się ze stratą. Bezwarunkowa miłość.

Tak, ale to nie pomaga.

W ogóle. Próbowałem. Naprawdę.

Ale dopiero zacząłeś. Tylko po to, żeby znów przestać?

To kiczowate.

I bez sensu.

Dlaczego?

Dlaczego?

Prawda jest taka, że Felix nie wróci.

A Tuuli mi nigdy nie wybaczy.

To, co zamierzasz zrobić, nie jest dobrym zakończeniem.

Nie dla tych, którzy zostali. Samuli to twój syn!

Powiedziałem już wszystko.

To koniec historii.

Napisy: Robert Prusakowski

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.