All language subtitles for Kruk. Szepty slychac po zmroku S01 E05

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English Download
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French Download
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian Download
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal) Download
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish Download
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

BABCIA: Ona lepsza niż ty, kiedy ty była młoda.

MATKA KASI: Obgryza paznokcie ta moja Kasieńka?

No, a nie? Ty lubisz kartofle, a ona lubi obgryzać paznokcie.

Nie trzeba jej nic gadać.

A jak u Tomka? Wyrósł na pewno.

Dureń na długich nogach.

Niech nie martwi się, tylko modli, żeby co złego z tego nie było.

U niego we środku, to tak jak u wszystkich.

Jest i dobry człowiek,

ale jest i zły człowiek.

My zobaczym, który wygra.

A jak tam u was?

Masz ty tam wszystko?

O, kufajki ty nie masz.

Dobrze mi, mamuś.

Pilnuj Kaśki, chroń ją.

Od człowieka mam ją chronić?

Od szeptów?

Pójdę już.

Z Bogiem,

córeczko moja.

Z Bogiem.

(wycie syren radiowozów)

Ale ty jesteś leszcz.

No chodź!

...w piłce nożnej dzisiaj jest kolejny baraż...

Na pewno?

Gdzie ty idziesz?

GŁOS KOBIETY: Kto tam?

Proszę otworzyć, policja.

(gwizd)

Tam jest.

Proszę się nie denerwować. Rutynowe działania.

(zgrzyt zamka)

Marek, to ty?

Marek, jak to dobrze, że to ty.

KAPONOW: Co ty tu robisz?

Słuchaj, przyjeżdżałeś do sierocińca, byłem kierownikiem, prawda?

Byłeś kierowcą Tylendy, tak?

A co?

W sierocińcu był taki szczeniak, Kruk się nazywał.

On tu przyjechał, zakuł mnie przy grzejniku.

To psychol jakiś.

- O co cię pytał? - O tamte czasy.

- Czyli? - Nazwiska, kto przyjeżdżał.

- I co mu powiedziałeś? - Nic!

Nie zakułby mnie przy grzejniku, gdybym powiedział.

Rozkuj mnie, masz chyba jakiś uniwersalny kluczyk.

Poczekaj, muszę zadzwonić.

Poczekaj na dole.

- Za długo to trwa. - Poczekaj, Zygmunt.

(dzwoni komórka)

- Szefie, jestem na miejscu. - Masz Kruka?

Nie ma go, ale jest tu Sadko. Przykuty do kaloryfera.

Marek, posłuchaj.

Ty musisz go... rozumiesz?

Jesteś pewien?

TYLENDA: Da się? - Wszystko się da.

TYLENDA: Dobra.

Okej.

Tego Kruka trzeba by jakoś uciszyć.

Musiałbym mieć oddział komandosów, żeby wyrąbać sobie drogę.

Nie wiem, proszę pana.

KOMANDOS: Czysto!

Zygmunt, poczekaj!

- Która to godzina? - Dwadzieścia po siódmej.

Borowiecki, dawaj go!

Wio!

TYLENDA: Panowie, wyjdźcie stąd.

Co ty mi tu, kurwa, wycieczki odpierdalasz? Rozkuj go.

- Teraz to mogę naprawdę pokazać. - A dlaczego mam ci teraz wierzyć?

Przytrzymaj go, kurwa!

I zapamiętaj sobie, żebyś mnie więcej nie okłamywał.

Dobra, to gdzie jedziemy?

Najpierw muszę go złapać. I chcę, żebyś mi pomógł.

SADKO: Jasne.

- Nie mogę tu być bez nakazu. - No tak...

Wyjdę na klatkę i poczekam na Kruka. Kiedy otworzy drzwi, wtedy wpadam,

znajduję ciebie skutego, a on idzie do pierdla za porwanie.

- Sprytne, nie? - Dobry plan.

- Daj mi wody, zaschło mi w gardle. - Pewnie, że ci dam.

- Masz, napij się. - Dzięki.

- To na razie. - Na razie, na razie.

- To wszystko? - Tak, dziękujemy pani bardzo.

Mocno?

Mocno. Tylko nie wchodź na górę, będzie wybuch.

A jak przyjedzie po, a tu będzie policja?

Zanim się mieszkanie wypełni gazem, miną 3 godziny.

- Jak to ma wyglądać? - Jak bójka.

(pukanie do drzwi)

- Co? - Ojciec jest?

Nie.

Może jednak jest?

Czego tu?

Kruku, kurde, kopę lat! Zmieniłeś się.

Ty się za to nic nie zmieniłeś.

- Mogę wejść? - Właź!

Dzień dobry.

Mama, zupę daj.

Dzień dobry.

MĘŻCZYZNA: Pamiętam, jak biegałeś zasmarkany tu, za tym oknem.

Miałeś taką gumową pomarańczową piłkę.

I kopaliście ją w moją, kurwa, bramę.

Ale ci chciałem wtedy przylać.

Ty już nie mieszkasz w Białymstoku?

Od dawna.

- To czego wróciłeś? - Muszę coś załatwić.

MĘŻCZYZNA: Czemu tak późno? - Co, późno?

Ile ty masz lat? Ze czterdzieści musisz mieć.

A uciekłeś stąd w pizdu, jak byłeś dzieciakiem.

Teraz wracasz i mówisz, że masz sprawę do załatwienia.

Prawie po trzydziestu latach.

30 lat myślałeś, czy trzeba to załatwić?

To nie jest takie proste.

Pewne rzeczy trzeba robić,

bo przyjdzie czas i zima zapyta, co robiliście przez całe lato?

I co wtedy powiesz?

A ja wtedy powiem, że aligancko piłem. A ty, Weszo?

Ja też.

Durnowaty jesteś.

No, na zdrówko.

Mam do was interes.

Tacy jedni pilnują mieszkania, do którego muszę się dostać. Zapłacę.

A jacy jedni?

Naliczyłem trzech.

Karki, jeden ma taki tatuaż na pół ryja, tutaj.

- Może Misiek z Dojlid. - No... może.

GRUBY: A czego potrzebujesz z tego mieszkania?

- Bojko, a co cię to interesuje? - Mnie wszystko interesuje.

Na przykład, po ile?

Mówisz, że trzech, czyli w środku jest pewnie jeszcze dwóch.

To, na moje oko, potrzebujesz siedmiu chłopa. Każdy po 200.

- Dużo. - No co, bierzesz?

Ore awtar.

- Mamy mały problem. - Jaki problem?

Chłopaki z Dojlid powiedzieli, że niczego nie pilnują.

Oni powiedzieli, że czekają tam na ciebie.

No i...?

A my mamy interesy z chłopakami z Dojlid.

Wstawaj.

- Wiele się zmieniło. - Bo prowadzę interesy?

- Handlujesz kumplami z dzieciństwa. - To niehonorowo, tak?

Niehonorowo oszukać ludzi, z którymi prowadzę interesy.

Znałem cię 30 lat temu, a teraz ciebie nie znam.

Ktoś handluje węglem, ktoś fajkami, a ktoś kumplami z dzieciństwa.

Pomóż mi.

To ty mi pomożesz, jak usiądziesz i poczekasz na tych chłopaków.

Orzeł, ty kalkulujesz, liczysz i się przeliczasz.

Zauważyłeś tę prawidłowość?

Sehr gut.

Powiedz spokojnym głosem: "Zawsze mogę połknąć język".

- Zawsze mogę połknąć język. - Po co?

Teraz zapytaj się go o "mulo".

Ci dwaj może nie znają tego słowa, ale ty na pewno słyszałeś o "mulo".

Co to jest "mulo"?

To taki, który po śmierci zostaje na ziemi,

żeby mieć zemstę na tych, którzy go skrzywdzili.

Brawo.

Bajki...

(płacz dziecka)

(wrzask niemowlęcia)

Dzięki.

Orzeł, kiedy zaczniesz kumać? Jestem tu po to,

żeby ci w życiu na nowo priorytety poukładać, bo się pogubiłeś.

Kiedy zaczynamy poważną rozmowę, to ty, kurde, znowu uciekasz,

albo bierzesz piguły, żeby nie słyszeć.

Pozbędziesz się swoich demonów, to anioły też uciekną.

Już nie mogę cię słuchać! Mam dosyć, kurwa!

To się zmuś, kolego.

Co robimy z karkami?

W amerykańskich filmach szeryf zawsze wzywa kawalerię.

TYLENDA: Zygmunt! Gdzie?!

Borowiecki, Kaśka, za mną!

Zygmunt!

Czysto.

Mamy go, dajcie karetkę!

Gdzie?!

Gdzie?!

Gdzie?

Rafałek...

Już, już jesteś bezpieczny, już jesteś bezpieczny...

Dobrze... jeszcze chwila. Jesteś bezpieczny.

Borowiecki, dawaj tego skurwysyna Wasiluka.

Zobaczymy, co ten bydlak teraz powie.

Niech pan zostawi, ja sam!

Dobrze... już jesteś... już jesteś bezpieczny.

Dziadek jest z tobą.

Już dobrze...

(dzwoni komórka)

Halo?

O, łaskawie odebrałaś ode mnie.

Czuję się wyruchany, niestety.

Odebrałam, żeby powiedzieć "przepraszam".

Nie chciałam, żeby tak wyszło, ale nie miałam wyboru.

Ania, posłuchaj... Posłuchaj...

Daj mi skończyć. Chciałam powiedzieć, że przepraszam.

Mam nadzieję, że nie będziesz miał z mojego powodu kłopotów,

ale nie dzwoń do mnie więcej.

Ania... Ania?

Ania, srania.

No, to żeś kawalerię załatwił.

To już trzeba było lepiej po pizzę zadzwonić.

(trzaśnięcie drzwi)

Musisz wstać, słyszysz mnie? Musisz wstać, Orzeł.

Orzeł, proszę cię. Musisz spieprzać stąd.

Chodź, ja ci pomogę. Pomogę ci, wstań!

Błagam cię, Orzeł... Wstań!

Wstań.

(huk eksplozji)

Cześć. Co się dzieje?

TYLENDA: Kompletny pojeb.

Borowiecki, idź zapalić. Muszę go przesłuchać, niech nikt nie wchodzi.

Poczekaj. Zapiszesz, co będzie mówił.

Daj pistolet.

- Ale... Nie może pan tego zro... - Widziałaś, co zrobił temu małemu?

Daj pistolet.

Nie.

KAPONOW: Zostańcie tu!

TYLENDA: Lekarza!

Kurwa, lekarza!

- Czy ktoś tam zginął? - Jakiś mężczyzna.

Adam...

Szefie, jak będzie potrzeba świadka, mogę zeznawać. Tylko pan powie, co.

Widzisz? Pozabijali się.

(kaszle)

- Co mi dali? - Przeciwbólowe.

- Tylko? - Byłeś pobudzony, więc coś jeszcze.

Nie chcę psychotropów ani przeciwbólowych.

Dobrze, powiem lekarzowi.

- Co z chłopcem? - Znaleźli go, dzięki tobie.

Czy tam był jakiś wybuch?

W mieszkaniu, które wynajmowałeś, wybuchł gaz.

W telewizji mówili, że naraziłeś się mafii papierosowej.

Czy ktoś zginął?

W mieszkaniu był mężczyzna.

- Zginął? - Tak.

Znałeś go?

Kim był?

Świadkiem.

Kurwa, najważniejszym świadkiem na świecie.

Bez niego źli ludzie robili, co chcieli, i dalej będą robić.

Chyba że ktoś do nich pójdzie i, że tak powiem, wyprostuje sytuację.

Możecie mi w końcu zadać konkretne pytanie?

Tak. Czy znał pan Krzysztofa Sadko?

Był opiekunem w domu dziecka. Jak tu przyjechałem, zaprosiłem go na kawę.

- No i gdzie byliście? - W parku.

- Gdzie piliście kawę? - Nie piliśmy, tak się tylko mówi.

To skąd Sadko wziął się u pana w mieszkaniu?

To jest dobre pytanie. Ale mam jeszcze jedno pytanie.

Kto wysadził moje mieszkanie? Kto mnie pobił?

Śledztwo jest w toku.

A co ze sprawą śmierci Kasi?

- W toku. - W toku...

Ale nie ma tam specjalnych wątpliwości.

Kurwa, policjantka ginie na służbie, mając obok siebie komendanta,

antyterror i oddział policji, a ty mówisz, że nie ma wątpliwości?

No dobrze, spokojnie.

A pan ma jakieś wątpliwości? Jakąś tezę?

Mam taką tezę, że zostałem pobity i ledwo uszedłem z życiem.

A dokładnie w tym samym czasie zostaje zastrzelona policjantka,

mając u swojego boku Tylendę.

Razem z Kasią prowadziliśmy sprawę Wasiluka.

15 lat temu był aresztowany, poszedł do więzienia za Sadko,

a sprawę prowadził Tylenda. Połączcie, kurwa, te kropki!

Badamy sprawę.

- Jaką sprawę? - Zastrzelenia starszej sierżant.

Kurwa, właśnie wam tłumaczę, że to nie są dwie odrębne sprawy.

Wasiluk łączy się z Morawskim, Morawski z Sadko,

Sadko z Wasilukiem, a Wasiluk i Morawski łączą się z Tylendą.

- Zbadamy to. - Kurwa!

- Jeszcze nie skończyliśmy. - Wy jeszcze długo nie skończycie.

Chcesz zostać sam?

- Zginęła przez ciebie. - Chcę zostać sam.

Więc nie wracasz do Łodzi, tylko idziesz odwiedzić Tylendę.

- A masz dowody? - Wiesz, kto to zrobił.

Więc zakończ z nim temat.

Mam żonę, syn mi się rodzi za 4 miesiące.

- Zrób to dla syna. - Mam iść do więzienia dla syna?

- Nie jestem jebnięty. - Jesteś. Tylko za mało.

Gdybyś był ciut więcej, to po ziemi chodziłoby kilku złych ludzi mniej.

Chcesz to tak zostawić? Bez zemsty za Kaśkę?

Chcę wrócić do życia, być przy żonie, kiedy będzie rodziła.

Chcę zapomnieć o tym wszystkim, bo nic dobrego z tego nie wynika.

Dlatego zginęła Kaśka.

Nie wiem, jaką babcia lubi, ale kupiłem rozpuszczalną.

- A kubek gratis był? - Nie było.

Aj, szkoda, bo ten mój czerwony to ja rozbiłam.

A to taki był ulubiony kubek.

Jak będzie następnym razem, to kupię. Gdzie to wstawić?

No, patrzaj, jaki ten świat dziwny jest.

Nawet i ze śmierci może co dobrego być.

- Babcia, a co dobrego może być? - A może.

Już sześć lat jak twoi rodziciele pomarli.

I ty sześć lat nie był u mnie.

Teraz Kaśka też pomarła, no i ty przychodzisz do mnie.

No i to jest dobre, że ty przychodzisz do mnie.

Ktoś musi zakupy robić.

No to ja mówię, że zawsze musi być ktosik, co robi dobro.

Teraz Kaśki nie ma, to na ciebie padło.

Nie wykręcisz się.

Ogłupiał ty? Jak skóra kobyły na zadzie.

A z takiego ogłupienia tylko zło pochodzi.

Odczynię ciebie na zaś.

Świetnie sobie poradzę, babcia się nie boi.

Złego nie odczynisz, robiwszy drugie zło.

Ale tylko robiwszy dobro, ty to rozumiesz?

Keczup do lodówki?

A jaki kupił?

Ostry?

- Łagodny. - Chujowo kupił.

"W dniu urodzin najserdeczniejsze życzenia, zdrowia i pomyślności".

CHŁOPIĘCY GŁOS: "Jak tu ciemno! Jak tu ciemno!

Mama, mama, posiedź ze mną!

Za firanką ktoś się chowa,

czarne skrzydła ma jak sowa.

Popatrz, popatrz, tam wysoko,

świeci w mroku jego oko!

Czy on tutaj nie przyleci?

Czy on nie je małych dzieci?

Mama, powiedz mu: A kysz!

Mama, śpisz?".

ŚPIEW: "Sto lat, sto lat niech żyje, żyje nam.

Sto lat, sto lat niech żyje, żyje nam.

Jeszcze raz, jeszcze raz niech żyje, żyje nam.

Niech żyje nam!".

A kto? Zygmunt!

Dziękuję, Staszku, dziękuję.

Kochani, dziękuję wam za życzenia.

A przede wszystkim chciałem wam podziękować za serdeczną pomoc,

jaką nam okazaliście w tych ciężkich dla nas chwilach.

Dziękuję wam bardzo.

A przede wszystkim dziękuję mojej rodzinie.

A teraz, jak mówił klasyk:

"Zdrowie wasze w gardła nasze".

Zdrowie!

Słuchaj, chciałbym, żebyś wziął urlop na pół roku.

Będę ci płacił pensję, aż znajdziesz drugiego porywacza.

Muszę to przemyśleć.

Co ty pierdolisz? Są chętni na stołek mojego zastępcy.

Daj mi jeden powód, dlaczego mam wybrać ciebie, a nie Borowieckiego?

- Jeszcze porozmawiamy. - A co tu rozmawiać?

Wujek, proszę cię, chodź.

Marek, kurwa, co się z tobą dzieje? Ja cię ostatnio nie rozumiem.

Proszę, nie teraz...

(krzyk kobiety)

Tato!

Nie chcesz mi powiedzieć, co się dzieje?

Nie musisz nic mówić.

Bardzo cię kocham.

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.