Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
NOWY JORK
Już jesteś!
Ile się należy?
- Nie wiem, jakieś sto? - W porządku.
Tuuli i maluch śpią.
Usiądź na chwilę.
To, co się stało, dało mi do myślenia.
O czym dokładnie?
O nas.
O Tuuli, o małym…
O tym wszystkim.
No i?
Ja…
Tuuli i Samuli, my chyba…
Co?
To nie ma nic wspólnego z tobą.
Oszalałeś?
- Ty o tym chcesz decydować? - Tak.
Z Tuuli.
Co to znaczy?
Sami musi wiedzieć, kto jest jego ojcem.
Tak. Obaj jesteśmy.
Obaj jesteśmy jego ojcami.
Jesteśmy rodziną.
Posłuchaj, Mark. To już nie jest zabawa.
Mark, to wszystko to pieprzony chaos.
Samuli powinien żyć w bezpiecznym świecie.
Powinien wiedzieć, kim jest, kim są rodzice.
Ale z ciebie głupi dupek.
Co robicie?
Chłopaki, przestańcie! Oszaleliście?
To prawda?
To prawda, co powiedział?
Co jest prawdą? O czym ty mówisz?
Tuuli, czy to prawda?
To, co powiedział Felix.
- Nie mogę teraz tego zrobić… - Nie możesz zrobić czego?
Zdecydować?
Co masz na myśli?
Patrz, Tuuli.
To już nic nie znaczy.
Musisz zdecydować.
- Proszę. - On…
- Mark. - …albo ja.
Przestań.
Nie.
To…
jest pojebane.
Chodź, Puffy.
Słyszę was.
Reszta świata też was słyszy.
I ludzie…
- Co jest, Mark? - Co? To nic takiego.
Jak to się stało?
Idź do domu.
Niech Felix i Tuuli się tobą zajmą.
Nie mogę, Oscarze.
Nie mogę.
DRINKI
I kto to mówi?
Tak. Nie dasz rady.
Podniosłem ją i się skaleczyłem.
Powinieneś pójść do lekarza.
- Nie jesteś stąd. - Nie.
Wyjechałam zaraz po tym, jak to się stało.
Jechałam tu dwa dni.
Studiowałam sztukę w Chicago, a po studiach zostałam.
Pracuję rano w restauracji i po południu w muzeum.
Jaką się nazwa ta restauracja?
- Co? - Restauracja.
Jak się nazywa?
Wesoły Kanarek.
Nagle wyjazd wydał się taki prosty.
Zdrowie.
Zdrowie.
Od dwóch dni fotografuję gruz i pył.
Nie sądziłam, że miasto jest takie ładne.
Pomimo zniszczenia.
Za ruiny.
Za ludzi.
Mogę?
Dobrze.
Przepraszam. Wiesz, gdzie jest Mark?
Nie wiem.
To na twoją wystawę?
Jeszcze nie wiem.
- Są świetne. - Dobra. Przestań pieprzyć, Tuuli.
Twoja historia jest wszędzie.
Wyobrażasz sobie mieszkać tu z nim?
Z jego milczeniem i ciągłymi wątpliwościami?
Nie masz pojęcia, co zrobiłam dla Marka.
Ale on kocha ciebie.
Myśli, że lśnisz jak słońce.
Wiesz, co myślę?
Jesteś pieprzoną czarną dziurą.
Nie mów mi, kim jestem.
Gówno wiesz o moim życiu.
Każdy musi się uporać z przeszłością.
Nawet ty, Tuuli.
- Spodoba ci się. - Tak?
Tak, to dobrzy ludzie.
- Inni. - Dobrze.
Ale dobrzy.
- Boże… - Cześć, skarbie.
Cześć, szukam Super-Geja.
- John jest na górze. - Świetnie.
- Dobrej nocy. - Dobranoc.
Trzymaj się!
Dalej!
Straciłam nadzieję, uleciała.
Po prostu odleciała.
Pani Kaufmann!
Witamy w ambasadzie!
- Jak się masz? - Dobrze.
To Mark z Niemiec.
Cześć. Wydaje się w porządku.
- A to jest Super-Gej. - To Lua.
Guten Tag, Herr Hund!
Cholera! Co za skurwiel Pojedynek!
Chcesz?
Nie wciągam koki.
Ale mógłbyś.
Poczujesz się lepiej.
Nie, będę się czuł okropnie.
Jesteś dziwny.
Słodki, ale bardzo dziwny.
Boże, błogosław Amerykę!
- Wychodzę. - Co?
- Muszę iść! - Dlaczego?
- Dasz sobie radę? - Nie wiem.
Przeczytaj. Albo zadzwoń do mnie.
Nie zapomnij o psie.
Dziękuję.
ŚLEPY ZAUŁEK
Proszę pana?
Tak.
O rany!
Proszę pana. Drugi raz się panu nie uda.
Jeszcze raz!
Stawiam dychę, że to się nie powtórzy.
Masz chociaż dychę, mały?
Co pan ma?
Zaczynamy.
- Wiedziałem, że nie da rady. - Ja też.
Jeszcze raz? Yoyo i ja?
Nie, przyjacielu.
Nie gram już dwóch na jednego.
Co?
Dzięki.
- Chodź. - Zatrzymam to sobie.
Yoyo, to moja kasa!
To moja kasa!
W porządku?
Moja żona jest w ciąży z innym.
Czyli innymi słowy lipa.
Kurwa.
Tak… Kurwa.
Daj znać, jeśli czegoś potrzebujesz.
Możesz mi rozmienić?
Nie odbiera.
Daj mu trochę czasu.
Martwię się.
Gdzie on jest?
Nie wiem. Znajdzie sobie hotel.
Prędzej czy później wróci i wtedy o tym pogadamy.
Porozmawiamy o tym?
Powinniśmy zachować się jak dorośli,
a nie nastolatki.
Może spróbujemy z Toronto.
Możemy złapać pociąg i polecieć stamtąd do Europy.
Tylko nie mów, że znowu chce ci się pić.
Spójrz na nią, na jej twarz.
To niesamowite.
Naprawdę. Wszystko tu jest.
To na rogu Bleecker i Lafayette.
Też tam byłem. Trochę bardziej na południe.
Bałem się jak cholera.
Wyglądasz, jakbyś coś zgubił.
Wyglądasz, jakbyś coś ukradła.
Skąd wiesz?
Widzę to w twoich oczach.
Gapisz się na coś większego. Jak potwór.
Nie wiem.
Myślę, że wiesz.
Te zdjęcia są świetne.
Dzięki.
Zatrzymaj je.
Dzięki.
Słuchaj, mam pomysł.
Śpisz w aucie?
Nic stąd nie widać.
Nie widać, bo nic już nie ma.
Ten hotel jest potwornie drogi.
Byłby drogi, ale nikt już nie zatrzymuje się w centrum.
Nikt nie chce tu być.
Ja tak. Chcę tu być.
Chatham. Hama Hama.
Royal Miyagi.
Nagi Kowboj. Lubisz ostrygi?
Rozciągamy się.
Wyprostuj się.
Modlitwa za tych, którzy zginęli.
Tylko nie on.
Uległ wypadkowi.
Ale wyzdrowiał.
- Jak to jest wygrać lub odnieść sukces… - Zostaw. Czekaj.
…bez umierania i nieśmiertelności.
Walki kogutów są jak prawdziwy teatr.
Interesujesz się walkami kogutów?
Widziałaś jakąś?
Nie, to okrutne.
- Tak. - Zacytuję esej
żarliwego kibica tego sportu
i antropologa Clifforda Gertza.
Oglądamy walki kogutów, by dowiedzieć się, co człowiek zwykle tworzy na uboczu,
zaabsorbowany sobą…
Gdzie są kieliszki?
…czuje się zaatakowany, torturowany, wyzwany, obrażany.
To najlepsze metafory ludzkości.
Zachodnie zegarki…
Wyluzuj, kolego.
Nie ja, to badziewie musi wyluzować.
Czego chcesz?
Dość tego!
Przestańcie!
Hej! Przestań! Dość tego!
Co ty wyprawiasz, kretynie?
Co za gówno…
O 17.30 jest pociąg do Locarno. Stamtąd do Monachium.
Tego mi było trzeba.
Rozmawiałem z żoną.
Mieliśmy ciężki ostatni rok. Właściwie dwa lata.
A teraz to koniec.
Podjęła decyzję i…
I wtedy flipper nie przyjął tej pieprzonej monety.
Kiki przeczytała rękopis.
Podjęła decyzję.
Miała jechać do Mediolanu, ale nie wróci.
Przepraszam. Nie wiedziałem.
Ale jeśli sam nie podejmiesz decyzji, życie zrobi to za ciebie.
Banał. I nonsens.
Oczywiście.
Ale to prawda.
Jeśli jesteś szczery.
Dobrze.
Co dobrze?
Zagrajmy.
Karne.
O co?
Jeśli wygrasz, wyjadę następnym autobusem.
A jeśli nie?
Dostanę wywiad.
Dobrze.
Dobrze.
Do trzech. Ten, kto strzeli gola, zadaje pytanie.
Co, ja też?
Jasne. Ja zaczynam.
Jeden, zero.
Pierwsze pytanie.
Napisałeś coś przyzwoitego? Coś poważnego?
Tak.
Co „tak”? To twoja odpowiedź?
Tak.
Nie.
Piszę.
Ale nie jestem dość dobry.
Dużo lepiej czytam.
Rozumiem.
Na bramkę.
Jeden, jeden.
Moje pytanie to:
dlaczego zrobiłeś książkę ze swojej historii?
Książka to w jednej trzeciej prawda,
w jednej trzeciej fikcja, a reszta to próba sklejenia wszystkiego razem.
Ale dlaczego?
Myślałem, że jeśli się postaram, to pewnego dnia nabierze sensu.
Zaczynasz wierzyć w historię, którą sam sobie opowiadasz.
A teraz?
Wciąż wierzysz?
Moja kolej.
Dobrze.
Dawaj.
Dwa, jeden.
Dlaczego pijesz?
Mogę przestać w każdej chwili.
Dlaczego pijesz?
Bo chcę sam zdecydować, co czuję!
Czas mija szybciej, aż znów jest lepiej.
To znaczy?
Dwa i pół roku temu urodziło nam się dziecko. Johannes.
Zmarł przy porodzie.
To się zdarza. Ale nie radziliśmy sobie.
Próbowałem to naprawić, ale się rozpadło.
Jestem…
genialny!
Co? Skończyły się pytania?
Svensson…
zawsze zadawałem sobie pytanie, kto stoi zaAstrolandem.
I zawsze myślałem, że „ten facet naprawdę rozszyfrował życie”.
Wie, o czym pisze.
O stracie.
Kontroluje swoje życie.
Ale…
niczego nie kontrolujesz.
Twoje życie jest tak samo zniszczone i wypaczone jak moje.
Samuli to mój syn.
Tuuli mi wczoraj powiedziała.
Twoja kolej.
Dobrze.
Wygrałeś.
Ostatnie pytanie?
Pieprzyć wywiad.
To czego chcesz?
Rękopisu.
Co to?
To ich specjalność. Chcesz spróbować?
Co to jest?
To żaba.
Żabie udka.
Tak. Dobre.
Chyba wrócę do Chicago.
Naprawdę?
Tak. Nie spodziewałam się tego.
Opowiedz mi o Chicago.
O swojej rodzinie. Chcę wiedzieć wszystko.
Wszystko? Dobrze.
Pokażesz mi, skąd pochodzisz? Fox Point?
Jeśli ty pokażesz mi, gdzie dorastałeś.
Hagen?
Nie chcesz tego widzieć. Uwierz mi.
Ale możemy pojechać do Berlina
lub Paryża,
albo do Włoch.
Nie, Włochy nie. Zacznijmy od Paryża.
Odbierz.
Cześć, tu skrzynka Marka Svenssona.
Zostaw wiadomość po sygnale.
Mark, to znowu ja.
Jak się masz?
I gdzie jesteś?
Sami ma się dobrze.
Chciałabym…
Chcę cię po prostu zobaczyć.
Tuuli wyglądała na większą i silniejszą niż zwykle, jakby czegoś strzegła.
„Dokonaj wyboru” – powiedziałem. – „On albo ja”. Ale ona milczała.
MONACHIUM
Ta cisza brzmiała jak chińska porcelana
tuż przed spadnięciem na ziemię.
Nigdy nie będzie taka jak dawniej.
Mogłem tylko kiwnąć głową i się odwrócić.
Zszedłem po schodach, a potem Lua i ja poszliśmy do Lorimera.
Dziękuję.
Dziękuję, panie Svensson.
„Nie żyłem z wami jako materiał literacki”,
pisze Max Frisch w swojej noweliMontauk.
„Zakazuję ci pisać o mnie”.
Panie Svensson, dlaczego pańscy bohaterowie są tacy prawdziwi?
Przepraszam, powtórzy pani?
Co o tej powieści sądzą ci, na których się pan wzorował?
Świat, o którym piszę, to nasz świat.
To, co widzimy, czytamy, czujemy.
Ale najbardziej autobiograficzne są miejsca.
Finlandia, Ameryka Południowa, Nowy Jork.
Czy to wystarczy za odpowiedź?
- Proszę bardzo. - Dziękuję.
Dla Tristana, proszę.
Jedna dla Tristana.
DLA TRISTANA
- Proszę. - Wspaniała.
Dzięki.
Przepraszam, mogę? Dwie lampki szampana, proszę.
Panie Svensson, to mój mąż.
- Witam. - Moja przemowa to…
- Miło mi. - Mnie też, dziękuję.
- Jak to ująć, pańska książka… - Przepraszam, muszę iść.
Gratulacje, Mark.
Ja…
Tuuli, wiesz, ja…
musiałem to spisać, żeby…
Nie musisz nic mówić. Wszystko przeczytałam.
Ja wtedy nie zdecydowałam przeciwko tobie.
Odwiedź nas w Berlinie.
Wszystko w porządku?
Kto to był?
To tylko fanka. Szalony fanka.
Jasne.
Chodź. Wracajmy.
Napisy: Robert Prusakowski
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.