All language subtitles for Fifty.Shades.Freed.2018.UNRATED.1080p.WEB-DL.X264.AC3-EVO[EtHD]

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish Download
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Napisy pobrane z https://kickasssubtitles.com

/Anastasio.

/Ślubuję ci miłość, wierność /i uczciwość małżeńską.

/Obiecuję cię kochać, /darzyć zaufaniem i szanować.

/Będę cię chronił /i niósł pociechę w potrzebie.

/Wszystko, co mam, /należy teraz do ciebie.

NOWE OBLICZE GREYA

Oddaję ci swoją rękę i serce

aż do końca naszych dni.

Christianie.

Ślubuję ci być wierną partnerką w zdrowiu i chorobie.

Obiecuję bezwarunkowo cię kochać.

Darzyć cię szacunkiem.

Przynosić ci pociechę, gdy zajdzie taka potrzeba.

Obiecuję cię miłować aż do końca naszych dni.

Ogłaszam was mężem i żoną.

Możesz pocałować pannę młodą.

Dziękuję.

Nie ma za co. Wyglądasz bardzo elegancko.

Nie wierzę w to, co się właśnie wydarzyło.

Kto jest z Elliotem?

Nie wiem, ale zaraz straci rękę.

Pani Grey?

- To ja. - Zgadza się.

Chodźmy stąd. Nie chcę się tobą dzielić.

Muszę się przebrać.

Dobrze. Pośpiesz się.

Zróbcie przejście.

- Należy do ciebie? - Do nas.

Państwo Grey.

/Na podstawie powieści /E.L. James

/Nie pospałam sobie wczoraj.

/Nie licz, że dziś będzie inaczej.

- Weź. To prezent. - To kamień.

Weź go.

- Posmarujesz mi plecy, gburze? - Skoro nalegasz.

- Zdejmij wszystko. - Nic z tego.

- Dlaczego? - Pokazujesz już wystarczająco.

Mam na sobie więcej niż inne kobiety.

Chcesz, by faceci się na ciebie gapili? Łącznie z Taylorem?

- Kiedy Taylor sobie odpocznie? - Potrzebujemy ochrony.

- Na plaży? - Tak już jest.

Gotowe.

Idę popływać. Przyłączysz się?

Za momencik.

Proszę.

Co ty, do diabła, wyprawiasz?

- Musiałam się przewrócić we śnie. - To nie jest zabawne.

Trochę jest.

Rozejrzyj się. Same nagie piersi.

To kraina cycków. Nikogo nie obchodzą moje.

Zaczną, gdy pojawią się na okładce w jakimś marnym tabloidzie.

Wracajmy na łódź.

Trzymaj się!

Wciąż mi się sprzeciwiasz, pani Grey.

Co mam z tym zrobić?

- Przywyknij to tego. - To nie w moim stylu.

Dlaczego zawsze pleciesz mi warkocz?

Cicho.

Pamiętasz słowo bezpieczeństwa?

Fioletowy.

Czerwony.

Dobrze. Unieś ręce.

Jutro przykleję go do ciebie.

Nie szarp, bo zaboli.

- Kochasz mnie? - Wiesz, że tak.

- To dlaczego mi się sprzeciwiasz? - Bo mogę.

- Powinnam częściej być niegrzeczna. - Może powinnaś.

- Co tam, Ross? /- Przepraszam, że przeszkadzam.

/Rano wybuchł pożar w serwerowni.

- Ktoś został ranny? /- Nie, ale straty mogą być gorsze.

/System przeciwpożarowy /sugeruje podpalenie.

/Ktoś podłożył ładunek wybuchowy.

/To ten człowiek. /Ochrona szuka odcisków i DNA.

- Zdobył jakieś dane? /- Pobrał twoje osobiste pliki

/- i podłożył ogień, by zatrzeć ślady. - Możesz cofnąć?

- Boże, to Jack. /- Jaki Jack?

- Jack Hyde. Pracował w SIP. - Był moim szefem.

Już nim nie jest. Zajęliśmy się nim.

Przepraszam, ale musimy wracać.

Ross, niech Andrea wyśle odrzutowiec jutro do Nicei.

/- Dobrze. Przykro mi, pani Grey. - Niepotrzebnie.

Dlaczego Jack miałby to zrobić? To szaleństwo.

No co?

Według raportu FAA helikopter nie rozbił się przypadkowo.

To był sabotaż.

- I nic nie powiedziałeś? - Nie chciałem cię martwić.

To też sprawka Jacka? Po co zadał sobie tyle trudu?

Nie wiem.

Nie martw się.

Obiecałem cię chronić i dotrzymam słowa.

- Linc. - Grey.

To moja żona, Anastasia.

- Pani Grey. - Witam.

- Gratulacje. - Dziękuję.

- Co to niby było? - Nieważne.

Powiedz.

To były mąż Eleny.

- Pan Robinson? - Tak.

- Nie przepada za mną. - To widać.

To nie było zabawne.

- Witamy w domu, państwo Grey. - Cześć, Gail.

Jestem Sawyer. To moja koleżanka, Prescott.

- Bez imion? - Tak jest prościej.

To twoja osobista ochrona.

- Wasza dwójka? - Będziemy się zmieniać.

- Nie będziemy rzucać się w oczy. - Wątpię, ale dziękuję.

Zjedzą coś państwo, zanim was rozpakuję?

Ja nie. Anastasia?

- Może herbatę? - Tak, dziękuję.

Proszę i dziękuję.

- Będę w biurze. - Dobrze.

Na razie.

W wolnej chwili omówmy, jak będzie pani prowadzić dom.

- Prowadzić dom? - Menu, lista win, kwiaty.

Jakie zmiany chciałaby pani wprowadzić w wystroju.

Wiem, że to sporo, pani Grey.

- Nie ma pośpiechu. - Możesz mi mówić Ana?

Pan Grey każe mówić do siebie... pan Grey,

- więc byłoby to trochę dziwne. - W porządku.

Co przyrządzić na wieczór?

- Wołowinę po burgundzku... - Dziś ja chciałam ugotować kolację.

Pani Grey...

Przepraszam, nie chciałam się wtrącać.

Pani Grey, to pani dom i pani kuchnia.

Nie potrzebuje pani zgody. Pokażę pani, co mamy w lodówce.

Cudownie.

W samą porę.

- Gdzie jest Gail? - Dałam jej wolne. Usiądź.

Średnio wysmażony. Tak jak pan lubi.

Mógłbym do tego przywyknąć.

Jesteśmy po ślubie. Może będziesz musiał.

Chodziło mi o ciebie w kuchni.

Bosą i w ciąży?

Żartowałam.

Zakładam, że to nie ta część z "boso" omal cię nie zadławiła.

- Kiedyś chcesz mieć dzieci? - Kiedyś. Jasne.

Nie powiedziałeś tego z przekonaniem.

Wiesz, czego jestem pewny?

To świetny stek.

- Nie chcesz mieć dzieci? - Chcę. Kiedyś, ale nie teraz.

Nie jestem gotowy, by dzielić cię z kimkolwiek.

- Pani Grey. - Dziękuję.

Dzień dobry, panno Steele.

- Ana, miło, że się zjawiłaś. - Cześć, Liz.

- Dobrze trafiłam? - Odnowiliśmy biuro.

Pan Roach chciał powitać nowego redaktora naczelnego.

- A kto nim jest? - Ty. Dostałaś awans.

- Awansowałam? - A nawet cię tu nie było.

- Ana! - Cześć, Hannah.

Witaj z powrotem.

- I jak biuro? - Super.

Rozgość się. Powodzenia, Ana.

Kim jest ten przystojniak?

To Sawyer, mój ochroniarz.

Wiem, szpanersko.

- Znajdziemy mu jakieś miejsce? - Miałabym coś u siebie.

Ochłoń!

Wszystko w zasadzie jest po staremu. Informatycy zmienią ci e-mail.

Ciągle widniejesz jako Ana Steel zamiast Ana Grey.

- Na razie niech tak zostanie. - Dobrze.

Boyce Fox przyjechał. Umówiłam spotkanie na 11:00.

Super. Dzięki, Hannah.

Zaczekaj!

Do twojej kolekcji.

Paryż? Dziękuję.

- Dobrze, że do nas wróciłaś. - Dobrze jest wrócić.

To niesamowite, Ana. Bardzo dziękuję.

To twoja zasługa.

- W czym mogę pomóc? - Christian Grey do Any Steele.

Kiedy zobaczę jakieś strony z drugiej części?

Mam już trzy rozdziały...

Boyce, to mój mąż, Christian Grey. Christianie, to Boyce Fox.

- Miło cię poznać. - Wzajemnie.

- Muszę pomówić z panną Steele. - Jeszcze nie skończyliśmy.

Napiję się kawy. Miło było cię poznać.

- Przystojny facet. - Serio?

Będziesz oceniał teraz moich autorów?

Nie dochodzą do ciebie e-maile. W SIP nie ma Anastasii Grey.

Wiem, w pracy wciąż używam panieńskiego nazwiska.

Powiesz, że nie muszę pracować, ale nie mogę siedzieć w domu...

gotować i wybierać tapety. Chyba bym zwariowała.

Pracuję, bo kocham swoją pracę.

Rozumiem, ale nie możesz jej kochać jako Ana Grey?

Tutaj muszę mieć swoją własną tożsamość.

Ludzie już myślą, że posadę zawdzięczam tobie.

Ale to nieprawda. Zawdzięczasz ją ciężkiej pracy i talentowi.

Nazwisko jest nieistotne. Kogo obchodzi zdanie ludzi?

Najwyraźniej ciebie.

Ty byś dla mnie zmienił nazwisko?

Tak, jeśli by ci zależało.

Dobrze. Przemyślę to.

- Naprawdę? - Tak.

Tak to się odbywa, pamiętasz?

Mówisz, słuchasz. Rozwiązujesz problemy.

A teraz wypad. Mam spotkanie z autorem.

A ty musisz się ogolić.

Przyjadę po ciebie o piątej.

Mogę wtedy jeszcze pracować.

Szef mojego szefa to wrzód na tyłku.

Boyce.

Sawyer pojedzie z Taylorem. Ty jedziesz ze mną.

- Mogę poprowadzić? - Tym? Spasuję.

- Daj poprowadzić. - Nie.

- Czuję, jakbym już tu była. - Widziałaś to miejsce z łodzi.

No tak.

- Piękny dom. - Kupiłem go.

Dla nas. To będzie nasz dom.

Powinienem był zapytać cię o zdanie.

Jeśli ci się nie podoba, możemy...

- Podoba mi się. - Naprawdę?

O Boże.

Christian.

- Anastasia. - To Gia Matteo. Architekt.

Byłaś na weselu.

- To koleżanka Elliota. - Idealne położenie.

Zbuduję wam bajeczny dom.

- Pokażę Anie wnętrze. - Oczywiście.

Ten artykuł o tobie w GQ. To cudowne, co robisz dla Afryki.

Dziękuję.

Pokażę, co wymyśliłam.

Nowoczesny, samowystarczalny, inteligentny dom.

Nierdzewna stal. Samoczyszczące szkło.

Skrzydło dla gości ze strefą rozrywki na zachodzie.

A bezkresny basen sprawi, że będziecie mieć widok jak z łodzi.

- Chcesz zburzyć cały dom? - Wy nie? Jest stary.

Podoba mi się. Ma coś w sobie.

Nowy dom byłby okazały i ekologiczny.

Stare domy są takie niepraktyczne.

- Ale ty decydujesz. - W zasadzie to moja żona.

Decyzja należy do niej.

- Proszę wybaczyć. - Oczywiście.

Cześć, Ross.

Moglibyśmy wykorzystać obecną konstrukcję...

Masz na imię Gia, tak?

Na pewno jesteś fachowcem. Inaczej Christian by cię nie zatrudnił.

Nie mów do mojego męża tak, jakby mnie tu nie było.

Mam na koncie wiele prestiżowych projektów.

Mów mi pani Grey.

A to nie jest prestiżowy projekt. To będzie nasz dom.

Dlatego jeśli chcesz to zlecenie,

przestań gapić się na mojego męża i trzymaj ręce przy sobie.

Albo zawijaj się do Seattle swoim gównianym samochodem.

Sama zdecyduj.

Przepraszam, pani Grey, ale nigdy bym...

To się nie powtórzy.

- Wszystko w porządku? - Tak.

Omawiałyśmy alternatywne podejście.

Coś mniej nachalnego. Z większym szacunkiem.

Oczywiście.

Przygotuję nowy projekt.

- Chcesz zobaczyć górę? - Tak.

Całkiem niezły widok.

Opracuję nowy plan.

- Dostaniecie go za dwa tygodnie. - Będziemy czekać.

- Panie Grey. - Dzięki, Gia.

Pani Grey.

Będzie ubaw.

Płacę za dodatkową ochronę, a to ty jesteś straszniejsza.

Łap.

Skoro dałaś sobie z nią radę, dasz sobie i z nim.

Spokojnie, Ana!

Na pewno szybszy niż Wanda.

Zgubiliśmy Taylora i Sawyera.

Guzdrały. Jestem kierowcą rajdowym.

Tak, Taylor?

SUV? Widzę go.

Ktoś za nami jedzie.

- Ten dodge? - Ma fałszywe tablice.

- Zgub go. - Serio?

Serio. Zgub go.

Dasz radę. Nie zwalniaj. Jedź na południe, do domu.

Dobra robota.

Taylor, jesteś na głośniku.

/Jedziemy za nim. /Próbujemy was dogonić.

- Widzisz kierowcę? /- Jeszcze nie.

Jedź!

Ruchy, koleś.

- Mrugnij mu światłami. - Tak robią cieniasy.

Zjedź tutaj.

Wjedź na parking.

- Taylor? /- Słucham.

- Ana ich zgubiła. /- Wciąż ich ścigamy.

W porządku?

- Jesteśmy na parkingu. - Wiem.

Przepraszamy, panie Grey. Zgubiliśmy go.

- To musiał być Hyde. - To od drogówki.

To nie Hyde. Wygląda na kobietę.

- Gdzie jest obecnie Leila Williams? - U rodziny w Connecticut.

Ta osoba pracuje z Hyde'em.

- Co u niego? - Zapadł się pod ziemię.

Żadnych zakupów, wypłat z bankomatów.

- A przyjaciele, rodzina? - Też niewiele.

Chcę wiedzieć o nim wszystko.

Skąd jest. Rozmiar buta. Wszystko.

- Lecicie z nami do Nowego Jorku. - Co?

Mam tam spotkanie. Lecisz ze mną.

Zostawicie nas na chwilę?

- Nie mogę lecieć, mam pracę. - Zabierz ją ze sobą.

- Mam spotkania. - Przenieś je.

Muszę być, mam obowiązki. Nie możesz trzymać mnie w klatce.

- Musisz być bezpieczna. - Będę. Mam Sawyera i Prescott.

Nic mi nie będzie.

- Musisz się ostrzyc. - Są ważniejsze sprawy.

- Mogę to zrobić. - Nie.

- Ciągle strzygłam swojego ojca. - Nie chcę wyglądać jak on.

- Christian. - Co?

Rozpraszasz mnie.

Skończyłaś?

Wystarczy.

- Gdzie są nożyczki? - W moim biurku.

Zaczekaj tu. Nie ruszaj się.

Nigdzie się nie wybieram.

- Dlaczego masz w biurku broń? - Należy do Leili.

Dlaczego nie oddałeś jej policji?

Ma już wystarczająco dużo problemów.

Chodź.

- Pozbędę się jej. - Dobrze.

- Dzień dobry, żono. - Dzień dobry, mężu.

Pora na mnie.

Bezpiecznego lotu. Napisz po wylądowaniu.

Trzymaj się blisko Sawyera i Prestcott.

- Po pracy wracaj prosto do domu. - Obiecuję.

Kocham cię.

- Witam, panie Roach. - Mów mi Jerry.

Zamówienia przedpremierowe na Boyce'a Foxa.

Dwieście tysięcy?

To tylko e-booki. Nawet nie rozpoczęliśmy reklamy.

Nie myliłaś się co do kręgu czytelników.

Dobra robota, Ana.

Tak trzymać!

/Wyskoczymy na drinka? /Zarezerwowałam stolik w Bunkrze.

/Z chęcią. /Może napijemy się u mnie?

/Żartujesz sobie? /Nuda!

/Jeden drink, dobra?

Sawyer, zawieź mnie do klubu Bunkier.

Pan Grey kazał wracać prosto do domu.

Jego tutaj nie ma. Jestem natomiast ja, więc... do klubu.

Dobrze.

Serio, osobisty ochroniarz? Elliot nie przesadzał.

Jak to?

Po zajściu z Hyde'em cała rodzina ma ochroniarzy.

Działają im na nerwy, a Mia wciąż wymyka się swojemu.

Dlaczego patrzysz, jakbyś o niczym nie wiedziała?

Bo nie wiem.

Pliki znalezione na komputerze Hyde'a?

Informacje o Christianie, o Greyach. Nie mówił ci o tym?

Nie, ale pewnie miał ku temu powód.

Poproszę jeszcze dwa razy martini.

Oczywiście.

Nie mogę. Obiecałam Christianowi, że wrócę do domu.

Boisz się, że twój seksowny ochroniarz cię podkabluje?

To bardzo możliwe.

- Jak ci się układa z Elliotem? - Jest zajęty.

Pracuje nad dużym ekoprojektem z architektką Gią Matteo.

- Tę z dużymi... - Planami.

Ma ogromne plany. Elliot lubi na nie patrzeć.

- Nie, on cię uwielbia. - Sama nie wiem...

Mam to przeczucie...

- Dlaczego go nie zapytasz? - Nie wiem, czy chcę znać odpowiedź.

Mniejsza z tym. Nie znoszę tego, że aż tak mi zależy.

Nie...

Dziękuję. Proszę przynosić kolejne.

Naprawdę nie mogę. Będę mieć kłopoty.

Jesteś taka...

- Jaka? - Zamężna.

Wiem.

To stało się tak szybko.

Aż zakręciło mi się w głowie.

- Pasuje ci. - Też tak uważam.

- Tylko zaniedbujesz przyjaciół. - Wiem.

- Przepraszam. - Brakowało mi twojej twarzy.

Na zdrowie.

- Za twoją twarz. - I twoje plany.

Co to w ogóle jest, nie? Nienawidzę meduz...

Częściowo w wodzie, częściowo zwisam z drzewa...

Aleś ty urocza.

- Tęskniłam za tobą. - A ja za tobą.

Musimy znowu się spotkać.

Telefon dzwoni.

Jezu.

Odwieziemy cię.

/Tu Christian Grey. /Zostaw wiadomość.

Sawyer, jeśli będziesz rozmawiać dziś z moim mężem,

nic mu nie mów. Sama mu powiem, że byłam z Kate.

Pan Grey już wie.

Rozmawiałem z nim, gdy wyszła pani z pracy.

Cholera.

Pani Grey?

Bądź grzeczną dziewczynką...

Pójdziemy teraz do windy.

Spokojnie i powoli.

Pani Grey! Puść ją!

- Śmiało. Strzelaj. - Rzuć nóż.

Ręce na głowę albo strzelę!

- W porządku? Skrzywdził panią? - Nic mi nie jest.

- Lepiej go zwiążmy. - Nic nie mam.

My mamy. Znaczy... coś się znajdzie.

- Hyde z panią pracował? - Tak, do niedawna był moim szefem,

ale został zwolniony.

- Mogę zapytać o powód? - Zaatakował mnie.

To z samochodu konserwatora wind zaparowanego w garażu.

Skradzione tablice. W ten sposób zdobył dostęp.

Mówi coś to pani, pani Grey?

"Jesteś mi winny życie".

Nic mi to nie mówi.

Pan Grey wraca do domu. Na tym skończymy.

Dokończymy innym razem. Proszę odpocząć.

Proszę nie martwić się Hyde'em.

Mamy wystarczająco dowodów, żeby go zatrzymać.

Cześć.

Chodź do łóżka.

Może później.

Nie mogę.

Cześć, Ana.

Właśnie to zobaczyłam Wszystko w porządku?

/Włamanie u Greyów /Próba porwania

To musiało być straszne. Może weź wolne?

To prawda, ale nic mi nie jest.

W porządku.

Ponoć to był Jack Hyde.

To prawda.

Czego chciał?

Liz, doceniam troskę, ale nie chcę o tym mówić.

Dobrze.

Nie wiem, co powiedzieć panu Roachowi.

Porozmawiam z Jerrym.

Jak sobie pani życzy, pani Grey.

Witaj w domu, Anastasio.

Christian?

- Gdzie są wszyscy? - Nie tutaj.

Myślałam, że jesteś na mnie zły.

Odwróć się.

Idziemy do pokoju zabaw.

Doprowadzę cię do szaleństwa.

Ty sprawiasz, że właśnie tak się czuję.

Christian.

Obiecujesz jedno...

a robisz na odwrót.

Już wiesz jakie to uczucie.

Co robisz?

- Nie przerywaj. - To denerwujące, co?

- Dlaczego przerwałeś? - Denerwujące, jak ty.

Czerwony.

To nie była miłość. To była zemsta.

- Miałaś wracać prosto do domu. - Nie używaj pokoju do porachunków.

- Bałem się o ciebie. - W barze byłam bezpieczniejsza niż tutaj.

Nie pozwoliłem ci dojść,

żebyś wiedziała, jakie to uczucie, gdy łamiesz dane słowo.

Chciałeś mnie ukarać.

Czułem się bezradny, wiedząc, że Hyde tam jest.

Byłem zły, z dala od domu.

Chciałam tylko spotkać się z przyjaciółką.

Dlaczego nie powiedziałeś, że miał informacje o tobie i rodzinie?

- O co w tym chodzi? - Ana, proszę cię.

Naprawdę nie mam pojęcia, co nim kieruje.

Musi być jakiś powód.

- Jakieś połączenie. - Wiem.

W nocy miałem sen.

Umarłaś.

Leżałaś na betonie.

Byłaś zimna i nie mogłem cię obudzić.

Nic mi się nie stało.

Jestem tutaj. Wszystko w porządku.

Zamknęli Hyde'a.

A ja jestem tutaj, z tobą.

Przepraszam.

- Sawyer. - Hannah.

Ana Steele... Grey.

/Pani Grey, mówi szef twojego szefa. /Proszę wyjrzeć przez okno.

/Zasługuje pani na odpoczynek. /Zabieram cię na weekend.

Pani Jones panią spakowała. Torba jest w bagażniku.

Naprawdę? Powiesz mi, dokąd jedziemy?

/Aspen. Wygrałaś licytację. /Skorzystajmy z tych pieniędzy.

Już idę.

- Miło znów cię widzieć, Stephan. - Państwo Grey.

Niespodzianka!

Chciałaś widywać się z przyjaciółmi.

- Jesteśmy na miejscu. - Jak tu pięknie.

Powinnaś zobaczyć to miejsce pokryte śniegiem.

- Musimy pójść razem do sauny. - Z całą pewnością.

Mówiłaś do niej.

- Pomóc ci z torbą? - Nie trzeba.

Ten pokój jest wasz. Mój jest po drugiej stronie domu.

Możecie hałasować do woli.

Jest też fortepian.

/Może zadziwia mnie /twoja miłość

/Może boję się tego, /że cię kocham

Niemożliwe.

Musieliście już słyszeć, jak gra.

- Ale nie słyszeliśmy, by śpiewał. - Nigdy.

/Może zadziwia mnie to, /że cię potrzebuję

Może już wystarczy?

/Może jestem /samotnym mężczyzną,

/który jest pośrodku czegoś, /czego nie pojmuje

I do tego potrafi śpiewać?

Porozmawiaj z Elliotem.

- Nie lubię oglądać cię taką. - Wiem.

Przepraszam. Obiecuję, że się rozchmurzę.

Myślę, że poczujesz się lepiej, gdy wyjaśnicie sprawy między sobą.

Prawda?

Poszukajmy jakiegoś wina.

Myślisz, że Elliot mógłby zdradzić Kate?

Uważa, że sypia z Gią Matteo.

Na pewno sypiał, co nie znaczy, że teraz też.

- Naprawdę? - Prawdopodobnie.

Elliot spał z połową Seattle.

Nie wiedziałam, że jest taki rozwiązły.

- To nie nasza sprawa. - Wiem.

To będzie nasza sprawa, gdy zabiję go za złamanie serca Kate.

Mia powiedziała, że rzadko tu przyjeżdżasz.

Bo nikogo nie chciałem tu przywozić. Czekałem na ciebie.

Ana.

- Cholera. - Nieźle.

Tutaj jesteś. Szukałem cię.

- W porządku? - Nie mogłam zasnąć.

- Pogadamy o tym? - Omówiłam już to z lodami.

Zaparzę ci herbatę.

- Przepraszam. - To nie było zabawne.

Kapie. Zajmę się tym.

Jest mój.

Chodź tu.

Cholera.

Doprowadzasz mnie do szaleństwa.

- Co? - Teraz moja kolej.

- Ana. - Co?

- Ciszej, bo wszystkich obudzisz. - Nie dbam o to.

Christian, Elliot zabiera nas w góry. Idziesz z nami?

- Nie, mam pracę. - To tylko spacerek.

Jego spacerek to 30 km marszu i kora do jedzenia.

- A jeśli napotkam niedźwiedzia? - Biedny niedźwiedź.

Jaki był Christian w dzieciństwie? Nigdy o tym nie mówi.

To cud, że w ogóle mówi. Gdy rodzice przywieźli go do domu,

nie odzywał się. Nigdy nie płakał.

Kilka razy mi przyłożył, gdy mama nie patrzyła.

Naprawdę?

Teraz wygląda, że jesteście zżyci.

Wyrośliśmy od tamtego czasu. Teraz go podziwiam.

Nie znam odważniejszego faceta. Niczego się nie boi.

- Ty też wydajesz się być nieustraszony. - Ja? Raczej nie.

To czego się boisz?

Elliot, kończmy już. Obiecałam Anie zakupy.

Możemy wracać. Też mam parę spraw.

To właśnie przyszło.

Informacje o Hydzie.

Stypendysta na Princeton. Studia ukończył z wyróżnieniem.

Mądry facet.

Przed SIP pracował w Nowym Jorku i Chicago.

Co jeszcze?

Spał ze swoją asystentką. Szantażował ją sekstaśmą.

Boże.

- Była z tym na policji? - Nie zgłosiła tego.

Najwyraźniej Hyde przebywał w domu dziecka w Detroit.

Ja również.

Dobra robota. Szukaj dalej.

- Nie mów o niczym Anie. - Tak jest.

Tak!

Sama nie wiem. Ma spore wycięcie na plecach.

- Jest seksowna. - Tak, ale...

- Christianowi się spodoba. - Pomocy, zamek się zaciął.

Już idę.

/Jubiler

- I jak? - Mój Boże...

Wyglądasz jak Walentynka. Odwróć się.

Elliotowi się spodoba.

- Buty. - Napijmy się.

- Spójrz na siebie. - Jakbym założyła serwetkę.

Powiedz, że nie założyłaś jej na wyprawę w góry.

Jasne, że założyłam. Jest dobra na...

Człowiek się w niej nie poci i zapełnia pełny wachlarz ruchów.

- Jest bardzo krótka. - Wiem.

I z tego miejsca jest blisko...

do tego.

I do tego.

Oraz tutaj.

Nie pochylaj się, a będzie dobrze.

Wadliwy projekt.

Elliot, chyba widziałam dzisiaj tę architekt... Ginę?

Gię Matteo?

Ma tu mieszkanie.

Czy one są prawdziwe? To możliwe?

Nie pytałem o to.

Dwie butelki Bollingera i sześć kieliszków.

Coś świętujemy?

Kiedyś pomysł, aby resztę życia spędzić z jedną kobietą był...

nie do pomyślenia.

Ale później spotkałem Kate. I zakochałem się po uszy.

Pokochałem twoją urodę, wdzięk i mądrość.

Całą ciebie.

Teraz nie mogę wyobrazić sobie życia bez ciebie.

Wyjdziesz za mnie?

- Proszę? - Tak.

Gratulacje!

Co jest?

Powinieneś zobaczyć go, gdy jest zły.

Już wiem, dlaczego tak dziwnie się zachowywałeś.

- Sam go wybrałeś? - Pomogła mi przyjaciółka.

Twoja była?

Nie każdy żeni się ze swoją pierwszą dziewczyną.

Niektórzy już od początku postępują, jak należy, bracie.

Przewróciłaś oczami.

Może. I co z tym zrobisz?

- Górna szuflada po prawej. - Co?

Górna szuflada po prawej.

- Nie ma mowy. - Nie sprzeciwiaj mi się.

- Gotowa? - Tak.

W porządku?

Dzwoniła dr Greene. Przyszedł też detektyw Clarke.

Przepraszam, pani Grey, ale muszę coś jeszcze sprawdzić.

Jack Hyde twierdzi, że sypialiście ze sobą.

Co?

Chciał to przerwać, pani się zdenerwowała

i wymyśliła historyjkę o napaści, żeby go zwolnić.

Przyszedł do pani, żeby wszystko wyjaśnić,

ale pani ochrona się wmieszała i wszystko się posypało.

To bzdury!

- Zapiszę, że zaprzecza pani temu. - Jack mnie zaatakował.

Zaatakował mnie i próbował porwać. Pan mu wierzy?

Oficjalnie nie ma znaczenia, w co wierzę.

Prywatnie uważam, że Hyde to kłamliwy gnojek,

który powie cokolwiek, byleby wyjść za kaucją.

Musi być pani na to gotowa.

- Dziękuję za poświęcony czas. - Jack liczy na kaucję?

Dzisiaj jest rozprawa.

Pański klient wypiera się wtargnięcia do mieszkania?

Nie, Wysoki Sądzie.

Wyczerpał on jednak wszystkie inne możliwości

i chciał skonfrontować się z osobami, które zniszczyły mu karierę.

Myślę, że nie chodziło mu tylko o konfrontację, mecenasie.

Niewinny człowiek tak nie postępuje.

Biorąc jednak pod uwagę niekaralność, sąd zgadza się na kaucję.

- Kaucja wynosi pół miliona dolarów. - Wysoki Sądzie.

Następna sprawa.

Idziemy.

Halo?

/Pani Grey, w końcu panią złapałam. /Mówi dr Greene.

Przepraszam, że nie oddzwoniłam do pani.

/W porządku, ale opuściła pani /dwie ostatnie wizyty.

/Może przyjść pani dziś po południu?

Zostawiłam pani wiele wiadomości.

Byłam tak zajęta, że jakoś wyleciało mi z głowy.

Zanim zaczniemy...

Jest pani w ciąży.

Jestem... w czym?

Zastrzyk jest niemal zawsze skuteczny. Stosowany regularnie.

Tutaj. To bicie serca.

- Gdzie? - W tym miejscu.

- Wygląda jak mała fasolka. - Płód ma jakieś siedem tygodni.

Mała fasolka.

- Jak ci minął dzień? - Odwiedził mnie detektyw Clark.

Hyde próbuje zrzucić winę na mnie.

- I ludzie mają w to uwierzyć? - Jego słowo przeciwko mojemu.

To cię niepokoi?

Ana, nikt mu nie uwierzy.

- Inne asystentki zeznają... - Jestem w ciąży.

W szóstym lub siódmym tygodniu.

Zapomniałaś o zastrzyku?

- Boże, Ana. - Przepraszam.

- Wiem, że to nieodpowiedni czas. - Mam dla nas plany!

Chciałem podarować ci świat! Nie pieluchy, wymiociny i gówno!

- Myślisz, że jestem gotowy zostać ojcem? - Nie.

I ja nie jestem gotowa zostać matką, ale coś wymyślimy.

Nie jestem gotowy, żeby coś wymyślać.

Wróci.

/Christian, to ja. /Gdzie jesteś?

Proszę, wróć do domu.

Kurwa.

Wróciłem.

Wyglądasz wspaniale, pani Grey.

Ty wyglądasz na kompletnie pijanego.

Gdzie byłeś?

Posłuchaj...

Chodźmy do łóżka.

- Teraz mówisz do rzeczy. - No już. Oprzyj się na mnie.

- Jesteś piękna. - Tak? Podwójna ja?

- Czas spać. - Od tego się zaczyna.

- Co się zaczyna? - Dzieci oznaczają brak seksu.

To nieprawda. Inaczej nie byłoby rodzeństwa.

Jesteś zabawna.

Nie. Wstawaj.

Cześć.

Mamy intruza.

Odbierzesz mi ją, prawda?

Sama zobaczysz. Wybierzesz jego, nie mnie.

Nikt nikogo nie wybiera.

A on może okazać się dziewczynką.

Jezu.

/Elena: miło było cię zobaczyć. /Zawsze możesz na mnie liczyć.

Ana?

Anastasia!

Sprawdź pokoje.

Taylor, sprawdź garaż. Porozmawiaj z dozorcą.

Sawyer, przejrzyj monitoring.

- Sawyer, za 20 minut jedziemy do pracy. - Oczywiście.

Gdzieś się podziewała?

Ana?

Ana.

Anastasia.

Otwórz drzwi.

Będziesz mnie ignorować?

- Dlaczego tak się zachowujesz? - Nie wiem.

Może zapytaj swojej przyjaciółki, pani Robinson.

Co?

Czytałaś moje wiadomości?

- Zbierałam twoje graty. - Tylko się przyjaźnimy.

Wczoraj był czas na rozmowę,

ale ty wolałeś upić się z kobietą,

która uczyła cię, jak się pieprzyć, gdy byłeś dzieckiem.

Gdy tylko robi się ciężko, biegniesz do niej.

- Myślałam, że stać cię na więcej. - To nie tak.

- Spałeś z nią? - Nie.

- Myślisz, że cię zdradziłem? - Bo zdradziłeś!

Zwierzyłeś się jej z osobistych spraw. Wybrałeś ją, a nie mnie.

A po powrocie twierdzisz, że zrezygnuję z ciebie dla dziecka.

Jeśli będę musiała, to tak zrobię.

Dla dziecka zrezygnuję z każdego, bo tak postępuje dobry rodzic.

Tak powinna postąpić twoja matka. Przykro mi, że było inaczej.

Ale nie jesteś już dzieckiem!

Musisz, kurwa, dorosnąć.

Nie cieszy cię ta ciąża. Rozumiem to.

Mnie również, biorąc pod uwagę czas i twoją reakcję.

Ale gdy jest seks, rodzą się dzieci. A my uprawialiśmy go sporo.

Więc albo zrobimy to wspólnie...

albo zrobię to bez ciebie.

A co z nami?

Jeśli twój mąż woli towarzystwo byłej kochanki,

- nie umacnia to dobrze małżeństwa. - Tylko rozmawiałem z Eleną.

- Byłem na ciebie zły. - Ja jestem na ciebie! Zostawiłeś mnie!

Zostawiłeś mnie w potrzebie! Zjebałeś!

Zjebałem. Przepraszam cię.

Ona nie...

Ona nic dla mnie nie znaczy.

Nie potrzebuję jej. Potrzebuję ciebie.

Szkoda, że nie powiedziałeś tego wczoraj.

Wyszło świetnie. Dziękuję.

Trzeba powiększyć czcionkę w wersji papierowej.

Kate Kavanagh dzwoniła trzy razy.

A twój mąż przypomina, że leci do Portland, ale wróci wieczorem.

- Powiedział tylko tyle? - Tak.

W porządku? Może przynieść ci kawę?

- Nie, dziękuję. - Biuro Any Grey.

Panno Kavanagh. Tak, jest, już łączę.

Kate.

Christian cię szuka. Dzwonił do mnie o szóstej.

/Już mnie znalazł.

Co się dzieje? W porządku?

Jestem zapracowana. Oddzwonię.

- Wiesz, że masz mnie. - Wiem.

- Ana... - Kate, nie...

- Pogadamy później. - Dobrze.

Cześć, Mia.

/Jak dobrze cię usłyszeć.

Jack?

Nie mieliśmy okazji porozmawiać. Jak się czujesz?

Dlaczego dzwonisz?

- Powinieneś być w... /- Więzieniu?

Wyszedłem za kaucją, kochanie.

- To telefon Mii. - Nie inaczej.

Dość wypasiony.

Optyka Zeissa. Aparat 20 megapikseli.

O Boże!

/Zgarnąłem ją spod siłowni.

Ochroniarze twojego męża nie uczą się.

- Czego chcesz? /- Odzyskać swoje życie!

Mogłem być Christianem Greyem. Jestem mądrzejszy.

/Mam większe jaja. /Życie go rozpieszczało.

Powinni wybrać mnie. To miałem być ja.

- Ci ludzie są mi dłużni. - O czym ty mówisz?

/Nieważne.

Jak chcesz jeszcze zobaczyć szwagierkę,

dostarcz mi pięć milionów do trzynastej.

To za niecałe dwie godziny. To niemożliwe.

Skoro wygryzłaś mnie z pracy, coś wymyślisz.

Nikomu ani słowa. Ani mężowi, ani ochronie

/- albo szwagierka wróci w kawałkach. - Proszę cię, Jack.

/- Miej telefon przy sobie. - Chcę porozmawiać z Mią.

O Boże.

Hannah, dziś już mnie nie będzie. Źle się czuję.

Sawyer, odwieź mnie do domu.

Ona naprawdę mnie ugryzła.

- Trochę się podnieciłem. - Robię, o co prosiłeś.

/Zegar tyka.

Weź jakieś torby. Pięć milionów w gotówce sporo zajmuje.

Tik-tak.

- Tak, pani Grey? - Sawyer, pomóż mi w bibliotece.

Już idę.

Kurwa!

Wybiegła z budynku. Kurwa!

Dzień dobry. W czym mogę pomóc?

Chcę wypłacić pieniądze. Potrzebuję sporej sumy w gotówce.

Mamy z mężem tutaj konto. Państwo Grey.

Naturalnie, pani Grey.

- Proszę za mną. - Dziękuję.

- Troy Whelan, starszy menadżer. - Dzień dobry.

Przepraszam, że pana kłopoczę, ale to pilna sprawa.

W przypadku tak dużych transakcji mamy swoje procedury.

- To zajmie trochę czasu. - Nie mam czau.

Potrzebuję pieniędzy natychmiast.

Być może się uda...

- Ma pani dowód? - Tak.

W porządku. Dziękuję.

Proszę wypisać czek, a ja wykonam telefon.

Pani Grey, mąż.

- Christian? - Ana.

Co się dzieje? Co robisz?

Chodzi o dzisiejszy poranek?

Porozmawiajmy. Tak to się odbywa, nie?

/- Powiedz, co się dzieje. - Nie mogę.

Odchodzisz ode mnie?

Zaczekaj na mnie. Będę za kwadrans.

Christianie, proszę, nie...

Ana, co się dzieje?

To do ciebie niepodobne.

Daj Whelana do telefonu.

Daj jej, co chce. Rób, co ci powie.

Dobrze, panie Grey.

Coś jest nie tak. Ana ma kłopoty. Jedziemy do banku.

Tak jest.

Kochanie, odbierz. Proszę.

Pani Grey, przepraszam za zwłokę.

Pańska siostra, Mia, zaginęła.

Nie możemy jej znaleźć.

Są dość ciężkie. Sam zaniesie je do auta.

- Cholera. - Jakiś problem?

Mogę zadzwonić?

- Pośpiesz się, Ana. /- Mam problem.

- Śledził cię do banku. - Skąd wiesz?

/W alejce stoi niebieski dodge /z przyciemnianymi szybami.

Wsiądź do niego. Masz trzy minuty.

- Potrzebuję więcej czasu. - Oddaj telefon kierowcy.

Już nie będzie ci potrzebny.

- Wyjdę wyjściem ewakuacyjnym. - Zwykle nie...

Oczywiście, pani Grey.

Muszę również pożyczyć pański telefon.

Dziękuję.

Wyszedł za kaucją? Dlaczego o tym nie wiem?

Detektywie, Hyde wychodzi, znika moja siostra,

a żona podejmuje pięć milionów z baku.

Uważa pan, że to zbieg okoliczności?

Liz?

Wsiadaj.

Telefon.

Nie ma jej. Odjechała niebieskim durango.

Cholera!

/To ten sam, /który was śledził.

Wyrzucili jej telefon w alejce.

To nie jej telefon. Namierzam go. Jadą na wschód.

Liz, co ty wyprawiasz? Dlaczego to robisz?

- Płaci ci? - Zamknij się!

Skrzyżowanie 4. i Michigan. Jadą na południe.

- Centrala, słyszeliście? /- 4. i Michigan.

/Uwaga, jednostki.

/Podejrzany jest w niebieskim durango. /Jedzie na południe w 4. i Georgetown.

Taylor, za mostem. South Park.

O Boże.

Mia.

Nie.

- Dwadzieścia minut przed czasem. - Pieniądze są w aucie.

- Wypuść Mię. - W swoim czasie.

- Nie ma telefonu? - Wyrzuciłam go w alejce za bankiem.

Dobrze.

Zatrzymali się.

Carrie Street na północy. 10 przecznic stąd.

/Jednostki będą na miejscu /za trzy minuty.

Jack, proszę. Po prostu nas wypuść.

To za SIP, arogancka dziwko.

Dzięki za zjebanie mi życia!

Jack, przestań.

- Dałam ci to, o co prosiłeś. - Myślisz, że możesz mnie poniżać?

- Nie. - Suka!

- Gdzie jest teraz Christian? - Jack, nie.

- Powiedziałeś, że jej nie zabijesz. - Jeszcze żyje.

- Masz pieniądze. Chodźmy stąd. - W dupie mam pieniądze!

Wystarczy!

Taylor, zajmij się Mią.

Ana, słyszysz mnie?

Oddychaj. Zostań ze mną, Ana.

Ostrożnie, jest w ciąży.

Proszę tu zostać. Zajmiemy się pańską żoną.

Byłem dla niej okropny, mamo.

Żałuję słów, które powiedziałem.

Kochanie, gdyby w małżeństwie nie było błędów,

żadne nie przetrwałoby tygodnia.

Powiedz jej, że ci przykro. Szczerze.

Potem daj jej trochę czasu.

Myślałem, że mnie zostawi.

Nie ona. Jest wytrwała.

Zwłaszcza w rzeczach, które kocha. A ona kocha ciebie.

- Wiesz o tym, prawda? - Tak.

Dobrze.

Kochanie.

- Anastasia. - Zawołam lekarza.

Jak się czujesz?

- Co z dzieckiem? - Nic mu nie jest.

Dziecku nic nie jest. Dzięki Bogu.

- Mia jest cała? - Tak. Nic jej nie jest.

Chcę mieć z tobą to dziecko.

Tylko się boję.

Chciałem być dla ciebie całym światem.

I jesteś.

Christianie, ty jesteś całym moim życiem.

Płaczesz?

Chodź do mnie.

Dlaczego nie powiedziałaś, co się dzieje?

Nie mogłam. Jack mi groził.

- Co się z nim stało? - Przeżyje.

- Że też strzeliłam do człowieka. - Było celować wyżej.

Liz mu pomagała.

Szantażował ją ich sekstaśmą.

Robił tak ze wszystkimi asystentkami.

O Boże.

Wiem, że myślisz, że będziesz okropnym ojcem.

Ale to nieprawda.

To dziecko cię pokocha.

Bezwarunkowo.

Tak jak ty kochałeś swoją mamę.

Musisz jej tylko wybaczyć.

/Akcje Lincoln Industries /zawieszono po wrogim przejęciu

/przez przedsiębiorcę z Seattle, /Christiana Greya.

/Założyciel i prezes, John Lincoln, /został zwolniony przez zarząd.

/Lincoln rzekomo /wykorzystał pieniądze firmy,

/by wpłacić kaucję /za niejakiego Jacka Hyde'a,

/który został aresztowany /pod zarzutem porwania i szantażu.

/Rzecznik Grey Enterprises powiedział,

/że Lincoln Industries /zostanie podzielone, a aktywa...

/Co się dzieje? /Ty gotujesz?

Tak, zajmę się wszystkim.

Będziesz w szoku.

- Co to? - Informacje o Hydzie.

Otwórz.

Spójrz na jego rodzinę zastępczą.

To Hyde, a to ja.

- Byłeś z nim w rodzinie zastępczej? - Na to wychodzi.

Pamiętasz tych ludzi?

Niewiele pamiętam przed adopcją. Byłem za mały.

Pewnie dlatego powiedział, że jesteś mu winny życie.

Bo rodzice adoptowali ciebie, a nie jego.

Co się dzieje?

Gdyby mnie nie adoptowano...

kto wie, jak bym skończył? Może to powinienem być ja.

Nie.

Nie jesteś taki jak on.

Ofiarowano ci dostatnie życie, ale...

spójrz, co z niego uczyniłeś.

Jesteś człowiekiem honoru.

Dobrze traktujesz innych.

Jesteś troskliwy.

O ludziach pokroju Hyde'a nikt tego nie powie.

Nieważne, kto ich wychował.

Kocham cię.

Gdybyś tylko umiał gotować. Byłbyś ideałem.

Pieprzyć to. Zamówmy coś.

- Christianie? - Tak?

Znaleźli grób twojej biologicznej matki.

/Panie, czekam, /aż dasz mi przyjemność.

Chcesz się zabawić?

Tak, panie.

Bierzesz mnie od dołu, pani Grey,

ale mogę z tym żyć.

Złap piłkę.

Łap.

Dogonię cię.

Tam jest. Daj mamie buziaka.

Chodź do mnie.

Tatusiu.

Chodź, Teddy.

Tłumaczenie: Vieslav Korekta: Igloo666

.:: GrupaHatak.pl ::.

.:: Napisy24.pl - Wprost od tłumaczy ::.

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.