Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Wiedzieliście,
że Święty Mikołaj miał kiedyś biały płaszcz?
Nie.
Tak.
Świecił na niebie jak najjaśniejsza gwiazda o najdłuższym ogonie.
Jechał na swoim najszlachetniejszym reniferze
z futrem jak śnieg i złotym sercem.
Przyjaźnili się. Byli braćmi.
Ale pewnego dnia nadeszła największa burza śnieżna od zarania dziejów.
Było tak zimno,
że jeziora zamarzły do dna, a powietrze trzeszczało.
Święty Mikołaj i jego wierni przyjaciele zostali pogrzebani w śniegu Rovaniemi
i spojrzeli śmierci w oczy.
Czerwona broda Świętego Mikołaja zmieniła się w lód,
a jego serce zamarło.
„Jeśli się ogrzejemy nawzajem”, powiedział renifer,
„to będziemy żyć”.
Ale Mikołaj złapał sopel i dźgnął renifera.
Mikołaj otworzył miękki brzuch swojego wiernego przyjaciela
i zanurzył się w nim,
mocząc swój biały płaszcz w ciepłej czerwonej krwi.
Mikołaj spał między sercem a żołądkiem swojego wiernego przyjaciela,
dzięki czemu przetrwał zimno i burzę.
Mama zawsze opowiada mi tę historię na święta.
Zabawne, co?
FINLANDIA
Lua, chodź.
Wesołych Świąt!
Halo?
Teraz jest samoobsługa?
A niech mnie.
Masz dyplom.
Na to wygląda.
- Wiedziałam. - Skoro tak mówisz.
Kochanie.
Kochanie.
Ładnie pachniesz.
- Fajnie, że przyjechałaś na święta. - No pewnie!
Ciężka podróż? Jaka pogoda?
Miałam dobre towarzystwo.
Marka i Felixa.
Tych z Kolumbii?
Tak.
Masz też psa.
Tak.
Dobrze.
Napijecie się piwa?
Jasne.
Vivi, poradzisz sobie sama?
Mogłabym wrócić do domu z Tuuli i jej kochankami.
Opowiedz mi wszystko.
- To nic takiego. - Wszystko w porządku?
Tak.
Gdzie postawić buty?
Zrzućcie wszystko tutaj.
Witamy.
- Wezmę piwo z lodówki. - I daj psu wody.
To moja specjalna lampa.
Inaczej bym tu oszalała.
Jesteś łowczynią?
Mój były mąż łowił.
Zostawił mnie i Tuuli tutaj z farmą ślimaków.
Boże, co to był za palant.
Myślał, że może zarabiać na ślimakach.
Wyobrażacie to sobie?
Ślimaki,escargot, w Finlandii?
Ten jest piękny.
Podoba ci się?
Tak.
Polujesz?
Czasami.
Próbowaliście królika z tundry?
- Jeszcze nie. - Chodź tu.
Który z was jest chłopakiem Tuuli?
Mamo, przestań!
Daj spokój. Pytam z ciekawości.
Muszę przygotować pokoje.
Będę spała w swoim pokoju.
A chłopaki mogą spać na kanapach.
To po co przyjechaliście o tej porze roku?
Tuli chciała nam pokazać, skąd pochodzi.
Przecież to najpiękniejsza pora roku, prawda?
- I w końcu zdała egzaminy. - Tak.
Dobrze.
Chciałabym wznieść toast.
Za Tuuli.
Jestem z ciebie bardzo dumna.
Jesteś mi najdroższa na świecie.
Zdrowie.
Zdrowie.
Pracuję w organizacji pozarządowej.
Tworzymy infrastrukturę energetyczną w Afryce Środkowej i Zachodniej.
Większość roku spędziłem w Wybrzeżu Kości Słoniowej.
Budujecie tam? Własnymi rękoma?
Nie. Ja raczej oceniam.
Nie opowiadaj mi bajek.
A ty pewnie jesteś z Nowego Jorku.
Tak.
Pracuję w agencji literackiej. Na Manhattanie.
Co dokładnie tam robisz?
Szukam nowych manuskryptów.
Czytam je i piszę raporty dla europejskich wydawców.
- Jak Otava w Finlandii. - Rozumiem.
Dlaczego to robisz?
Po Kolumbii pracowałem w Hamburgu w wydawnictwie
i dostałem tę ofertę.
Więc zaryzykowałem.
I to jest twój powód?
Naprawdę?
Lubię czytać. Lubię książki
- i chciałem jakoś… - Mamo.
Wystarczy tego przesłuchania.
Chcę wiedzieć więcej o tym, z kim moja córka spędzi życie.
- Muszę lecieć. - No, ja też.
Ale długo wytrzymali.
- Od teraz się zamykasz. - Nie.
Dawaj plecy.
Ale zimno!
Wytrzymasz?
Zimno w stopy! Za zimno!
Ależ zimny. Zimno!
Ale zimno…
I jak, moja mała pani doktor?
Muszę jeszcze napisać pracę.
Nieważne.
Przytulne to zimno.
Kalke odchodzi na emeryturę.
Mogłabyś przejąć jego gabinet.
Idziemy, drogie panie! Następna runda.
To nie to samo co w Nowym Jorku czy gdzieś.
Ale i tak…
Masz taki sam tatuaż.
No cóż…
To pierścienie boromejskie.
Pasują do siebie.
Który to?
Żadnen z nich.
Jeden i drugi.
Nie wiem. A muszę?
Nie musisz.
Po prostu rób to, co masz robić.
Życie się tym zajmie.
Nie trać wiary.
Moja mała lekarka.
Nadchodzę!
To był twój pokój, tak?
Pożegnaliśmy go.
W Berlinie,
małą uroczystością.
Nie było wielu gości, ale…
i tak było…
miło.
Byliśmy…
pijani i…
weseli.
Tego by chciał.
Przepraszam.
Nie.
Było miło.
Zgadzam się.
Co się dzieje?
Wszystko się sypie.
Wciąż ją kochasz.
Jestem wkurzony, że się tu zakwaterował. To wszystko.
Tuuli i ja mamy wspólną przeszłość.
Właśnie o to chodzi. Niekończąca się historia.
To po prostu boli.
Wszystko jest do dupy.
Czekaj. Słuchaliśmy tej piosenki.
W podróży do Paradiso. Nie, czekaj, do Santa Marta.
Tak, kiedy cię odbieraliśmy.
Tak.
Tęsknię za tym.
Za czym? Za Paradiso czy za nami?
Paradiso.
- Dlaczego miałabym za wami tęsknić? - Nie wiem.
Może za głębokimi rozmowami ze Svenssonem.
Tak. Albo za jego bełkotem?
Za wszystkim. Tęsknię za wszystkim. Serio.
Dobrze mi tam było.
Z wami.
Mama chce, żebym tu wróciła.
Zrobisz to? Wrócisz tu?
Nie wiem.
Może.
Muszę znaleźć pracę, żeby zarobić pieniądze
i popracować nad doktoratem.
- I wtedy… - Dlaczego? Tutaj nic nie ma.
Jest wszystko, czego potrzebujesz.
A może Nowy Jork?
Po co mam jechać do Nowego Jorku?
- Bo to najlepsze miasto świata. - Tak.
- Bo ja tam jestem? - Tak.
Tak.
Możesz zostać u mnie.
Ja…
A ja?
Też mogę u ciebie zostać?
Czemu nie.
Znów możemy być razem.
Byłoby miło.
Czego dokładnie chcesz?
Co cię tu sprowadza?
Twoja książka.
- Moja książka? - Tak.
Co tam wyczytałeś? O mnie. O nas.
Czego się dowiedziałeś?
Przeżyłem to samo co Svensson… co ty.
Też straciłem coś bardzo drogiego.
I zatraciłem siebie.
Svensson, patrz!
Gdzie to znalazłeś?
Unosiła się na jeziorze, koło Santa Maria.
Samuli!
Tuuli.
Kiki.
Tak?
Samuli jest z tobą?
Nie. Nie jest z tobą?
- Cholera, Conti znalazł jego deskę. - Gdzie?
Koło Santa Maria, na jeziorze.
Mark Svensson. Szukamy małego chłopca.
Samuli Kovero.
Przepraszam. Samuli…
Kovero…
Dziewięć lat.
Znaleźliśmy jego deskę.
Koło Santa Maria.
Dzięki. Rozumiem.
Przeszukają północny brzeg. Jedziemy do Santa Maria.
My przeszukamy Paradiso.
Mogę…? Gdzie mam szukać?
Idź wzdłuż brzegu. Może tam jest.
Dobrze.
Sami!
Sami!
Sami!
Sami!
Sami!
Sami!
Sami!
Nadal jesteśmy tutaj, niedaleko Santa Maria.
Dobrze.
Dobrze. Tak.
Będziemy o tym pamiętać. Dzięki, cześć.
No i? Znaleźli go?
Nie, ale będą tam szukać. My tutaj.
Conti, płyń do brzegu!
- Co? - Bliżej brzegu.
Cześć!
Wesołych Świąt, Tuulita.
Kaisa jeszcze nie wróciła?
Co? Nie. Poszła na polowanie?
Tak, chciała upolować króliki na obiad.
Jak ci minęły święta, Tuuli?
Jest moja mama?
Nie. Chciała dziś gotować dla ciebie.
Nie ma jej. Wyszła rano na polowanie.
Jak długo jej nie ma?
Co najmniej pięć godzin.
Za długo.
Weź mój skuter śnieżny.
Znam jej trasy.
Weźmiemy je i poszukamy jej.
To Kimmo. Zna jej miejscówki.
Usiądź za mną i trzymaj się.
Jedźmy, robi się ciemno.
To tutaj. Rozdzielimy się.
- Dam znak, gdy ją znajdę. - Dobrze. My jedziemy na lewo.
Dobrze.
Samuli!
Dlaczego go nie ma?
Bo go nie pilnowałaś!
Musiałaś przelecieć dziennikarza.
Naprawdę?
Sami zaginął.
A ty jesteś zazdrosny? Naprawdę?
Czyli to moja wina, tak?
I moje dziecko. Nie było mnie tam. A gdzie ty byłeś?
Byłeś tu. Gdzie pogrążasz się we własnym smutku.
A ja miałam chłopca, który stracił ojca.
Wiesz, jak to jest, kiedy dziecko przestaje spać?
Kiedy codziennie pyta, co się stało z jego ojcem?
Ty wybrałaś życie z Felixem.
Nie, Mark.
Nieprawda.
Sami to twój syn.
Co?
Słyszałeś. Jesteś jego ojcem. To nie mógł być Felix.
Mamo!
Kaisa!
Patrz!
Mamo…
Mamo!
Mamo… Wezwij karetkę.
Mamo.
Tuuli, ona nie żyje.
Tuuli, ona nie żyje.
Tuuli, jesteś lekarką. Wiesz, że to nic nie da.
Tuuli, ona nie żyje.
…cztery, pięć, sześć, siedem…
osiem, dziewięć, dziesięć…
Tuuli, przecież wiesz, że nie żyje.
To na nic. Odpuść, Tuuli.
Odpuść sobie.
Mamo!
Ona nie żyje!
Mamusiu!
Tuuli, musisz dać jej spokój.
Słońce zachodzi. Zabierzmy ją do domu.
Nie!
Hej.
Znajdziemy go.
- Tutaj leżał. - Jak wyglądał?
Biały i gładki. Był owinięty taką tkaniną.
Z tylko jedną ręką na wierzchu.
Sami!
Szukają cię!
Tylko się bawiliśmy.
Jasne.
Tylko…
Dlaczego szukają?
No wiesz…
dorośli zawsze boją się, że coś może się stać.
Pokazałam mu, gdzie znalazłam woskowego pana.
Woskowego pana?
- Co to? - Duch.
Albo martwe ciało.
Nikt nie wierzy Annie Francesce.
Gdzie go znalazłaś?
Tu, przy brzegu.
Tutaj?
Tak.
- Kiedy? - W tamtym roku. Jesienią.
- Powiedziałaś rodzicom? - Oczywiście.
Nie uwierzyli mi.
Ale jak pokazałam im to miejsce, to już go nie było.
Mamo…
Moja ukochana mamo.
Cokolwiek się stanie, będzie dobrze, dopóki będziemy razem.
Tak zawsze mówiłaś.
Ostatnio myślałam o rzeczach, które mi mówiłaś,
odkąd byłam mała.
Że trzeba robić tak, jak się czuje.
„Życie się tym zajmie”. „Nie trać wiary”.
I o wszystkich…
krótkich chwilach…
które teraz wydają się ważne.
Było niedzielne popołudnie.
Lato. Jakoś w 1980 roku.
Szłam boso…
po trawie aż po brzeg jeziora, a ty leżałaś na zielonym kocu.
Byłaś zmęczona pracą, życiem,
a ja położyłam się naprzeciwko ciebie, jakby spoglądając w lustro…
Twoja twarz…
okrągła i piękna.
Zaśpiewałaś Pelle Miljoona, a ja zasnęłam.
Punk rock…
jako kołysanka.
Byłaś moim domem i teraz nie wiem, gdzie jest moje miejsce.
Ale obiecuję ci.
„Wyjdę w świat, aby się odnaleźć.
Wejdę głęboko w siebie.
Gdy się odnajdę,
zabiorę się do ciebie, jako prezent, może na całą wieczność”.
Znaleźli go. Nic mu nie jest. Samuli jest bezpieczny.
O Boże!
Przestraszyłeś mnie!
Policja cię znalazła?
Nie, on.
Co ci się stało?
Nic.
Hej.
Dobrze, że wróciłeś.
Świat jest bardziej otwarty i współzależny niż kiedykolwiek wcześniej.
Migracja do Finlandii trwa.
Zmieniamy się, ucząc się cenić naszą kulturową wyjątkowość.
Bałkany poczyniły kolejny krok ku pokojowi.
We wrześniu zeszłego roku wybory w Jugosławii
były dowodem na nieustający proces demokratyzacji.
To nie w porządku.
Co się stało?
Nie mogę wznieść toastu piwem.
Jest sylwester. Musimy mieć szampana.
Masz klucze?
Nie. Chyba Vivi ma.
Ale tu powinien być…
Tak.
Zaczekajcie tu.
Kurczę. Zamarzł.
Zbyt wolno pijesz za Finlandię.
Szczęśliwego Nowego Roku.
Szczęśliwego Nowego Roku.
Szczęśliwego Nowego Roku.
Szczęśliwego Nowego Roku, kochani.
- Wiecie co? - Co?
Nie jestem sama. Mam was.
Jest nas troje.
Tak.
GÓWNIANE MIASTO
Lecę do Nowego Jorku.
I ty też, słyszysz?
Tak.
Wchodzę w to.
Zgodził się.
Pieprzyć, wchodzę w to.
Co to znaczy?
Gówniane miasto.
Paska Kaupunkiznaczy gówniane miasto.
Nadal boli?
Nie.
- Nic. - Tutaj?
Nie przestawaj.
Prawie cztery lata temu
Elisabeth i ja straciliśmy dziecko.
Przy porodzie.
Elisabeth niemal umarła.
Niemal.
Nie przestawaj.
Śmiało.
Dzięki za Samuliego.
Powinniście porozmawiać.
Dobrze.
Hej.
Anna Francesca coś mi powiedziała. O jakimś woskowym panu. To było straszne.
Rozumiem.
Zaśpiewasz mi piosenkę, którą śpiewaliśmy z tatą?
Wiesz, co myślę?
Ten woskowy pan nie był duchem.
To był tata.
Napisy: Robert Prusakowski
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.