Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
EJ, nie raz, oj ja nie raz żem przez potoczek przelazł.
Ej nie raz ani nie dwa, jak mnie dziewczyna zwiodła.
Kręć się, brat!
Daj bratu spróbować!
No to masz!
Bóg zapłać!
Cobym był mocny, jak ten świerk.
Starczy, dziadku? Możemy?
Starczy.
Nada się, dziadku, czy nie?
Nada się, nada.
Maciek! Przypinaj.
Podaj.
Skróć, będzie mu lżej.
Cofaj.
Zapięte.
No to jedziemy.
Poczekaj chwilę.
Jacyś obcy na waszej ziemi.
Na naszej?
Słupy wbijają.
Chłopy!
Dokończycie później.
Zostańcie tu, ojcze.
Poszli stąd! Szybko! No już!
To nasza ziemia!
Zabierajcie się stąd!
To nasza ziemia.
Zjeżdżajcie stąd!
Gamonie!
Migusiem się stąd zabieraj!
Cwaniaki.
Zabierajcie się stąd.
Boże, idźże otwórz!
- Pochwalony Jezus Chrystus! - Na wieki wieków!
Musimy pogadać.
- Na zdrowie! - Najlepszego!
Trzeba połączyć nasze ziemie.
Do tego ślub potrzebny.
Nasza córka, wasz syn.
Pomysł masz dobry.
Na kolejce Polakom bardzo zależy.
Jak razem do nich pójdziemy,
każde pieniądze zapłacą.
Jak sam pójdziesz,
mało ci dadzą.
Za mało, żeby długi spłacić.
Mnie potrzebujesz,
wtedy wszystko ocalisz.
Jędrek z Bronką i tak się ku sobie mają.
Nie Jędrek!
Maciek.
Jak to?
Maciek?
Jędrek po górach jak miastowi chodzi,
ryzykant.
A ja nie chcę, żeby Bronka wdową została. Żaden z niego gospodarz!
Maciek to co innego.
Porządny gazda, jak ja i moi przodkowie,
Takiego zięcia chcę.
Zostawcie młodych, skoro się mają ku sobie.
W mojej rodzinie
najstarsza córka zawsze szła za najstarszego syna.
, Tak u nas było i będzie.
Tradycji nie złamię, bo klątwa będzie.
Albo Maciek, albo nie mamy o czym gadać.
I nie wejdę z tobą w interes.
Wy, Wetule,
a my Zawraty!
Najstarszy tu ród.
Ja się na to nie godzę.
Z panem Bogiem!
Boże prowadź.
Nie zgodzi się.
Nie ma wyjścia.
W naszej rodzinie starszy pierwszy się żeni.
Taki zwyczaj.
Ojciec,
co mówicie?
Tak nie można.
Tato.
Tato!
Przecież Bronka jego!
Chcesz się tradycji sprzeciwić?
On mi tego nigdy nie wybaczy.
Poradzi sobie.
Mało dziewcząt się w nim jeszcze zakocha?
Wszyscy tego pożałujemy.
Pożałujemy, jak nam
urzędnicy resztę majątku za długi zabiorą.
Nazwisko chcesz ośmieszyć?
Honor odebrać?
Wetula chce ciebie.
Bez tego wszystko stracimy.
Maciek!
Musisz się zgodzić.
Dla rodziny.
Witajcie.
Bóg zapłać za powitanie.
Chodźcie do środka.
Zdrowie.
Bronka Zawrat będzie.
Po Maćku.
Ona jest moja.
Powiedz, że nie chcesz.
Powiedz, że nie chcesz.
Siadaj.
I masz, co zawsze chciałeś.
Usiądź!
Tak postanowiliśmy.
Nasza wola.
Ale nie moja.
Słyszałeś?
Wola ojców.
Co ty po wsi wygadujesz, że wesela nie będzie?
Ile razy trzeba ci powtarzać?
Ślub nie tylko dla młodych jest.
To układ na całe życie,
wszyscy w rodzinie muszą skorzystać.
Powiedz, że się zgadzasz.
Powiedz.
Chciwy z was człowiek.
Wszystkich nas sprzedaj!
Dość!
Zostań!
Będzie dobrze,
zobaczysz.
Dla całej rodziny to robisz.
Możemy wyjechać.
Dokąd?
Gdziekolwiek...
I jak tam będziemy żyć?
Kim tam będę?
A ty?
Poradzimy sobie,
zobaczysz.
Jędrek.
Ja obcym powietrzem oddychać nie chcę.
Tak zawsze było
i tak zawsze będzie,
to nasza ziemia.
Ja nie chcę.
Ja nie chcę.
Nie chcę, nie chcę.
Nie chcę.
Jeszcze jeden.
Daj, daj.
Ej, chłopiec jestem chłopiec, mam pieniążków skopiec.
Mam pieniążków skopiec.
Jak mnie nie obłapisz, nie dam ci na czepiec.
Jak mnie nie obłapisz, nie dam ci na czepiec.
Ej, lesie mój, lesie mój!
Ej lesie mój zielony!
Ej, kto cię rozweseli,
kiedy ja ożeniony!
Ładne dziewczę, ładne.
Ładne oczka twoje,
dałbym za nie wszystko,
żeby były moje.
Dziecko będzie.
Hej młody!
Opowiadaj, jak było.
Boś mało zmięty.
Chyba mu nie dała.
Koniec wesela.
Koniec wesela!
Do domu!
Łapy przy sobie, złodzieju!
- Z czyjegoś drzewa dom postawił? - Uspokójcie się
Ze swojego?
Czekaj! Czekaj! Czekaj! Czekaj!
Przestań!
Wszyscy na sanie!
U mnie też czeka gorzałka.
Dokąd idziesz?
Jędrek!
Ojciec ci zabronił!
A ty zawsze robisz tak jak każe, nie?
Jędrek gdzie?
Gdzie Jędrek?
Zawsze chciał zrobić zimą Mięgusza...
Otwórz drzwi.
Otwórz!
Jędrek!
Jędrek!
Tu jestem!
Idą!
Ojciec!
Naprzód, chłopy! Szybko!
Taki katolik, a ząb niedźwiedzia trzymał.
Na drogę.
Na duszy wykupienie.
Nie bluźnijcie.
Dokąd to?
Siadaj.
Siadaj.
- Słyszałeś, co mówię? - Zostaw go!
Daj butelkę.
Tu jest twoja ojcowizna,
stąd twoi przodkowie.
Tu masz dom.
Miałem.
W Polsce natychmiast rzuca się w oczy,
że opiera się na wschodnich cechach rasowych.
Taki jest też charakter tego narodu.
Dziki. Ekspansywny. Agresywny.
Na szczęście zmieni się to po ustanowieniu Generalnego Gubernatorstwa.
Po przejściu tych ziem pod władanie niemieckiej administracji,
zamierzam podjąć badania rasoznawcze na Podhalu.
Ziemie te zamieszkuje silny i dumny lud Górali.
To nie są Polacy.
To rasa, w żyłach której płynie nordycka krew.
Górale wywodzą się od Ostrogotów,
którzy dotarli na te ziemie w czwartym wieku naszej ery,
sto lat przed Słowianami.
To dziedzictwo pozostaje tu wciąż widoczne.
Musimy o nie zadbać.
Wyślę to do Berlina.
Zobaczymy co powiedzą.
Dobrze.
A z pana widzę niedowiarek.
Dlatego się wspinam bez liny.
Mówiłem, żeby nie przeszkadzać.
Dzień dobry.
Proszę mi wybaczyć.
Wolfram von Kamitz.
Wiem...
Znam pana osiągnięcia.
Północna ściana Eigeru.
Bardzo mi miło. Pana niemiecki jest wyśmienity.
Dziadek się nauczył, gdy tu jeszcze Austro-Węgry były.
W mojej rodzinie wszyscy przewodnicy.
Interesujące.
W czym mogę pomóc?
Szukam wspinacza do zespołu.
Są lepsi ode mnie.
Ale to Polacy.
Po co dzielić się sukcesem z obcymi? To nie pana ludzie.
Proszę słuchać,
Chcę z panem wspiąć się na Kazalnicę przez Filar.
Od przyszłego tygodnia będę w Morskim Oku.
Proszę mnie odwiedzić.
Wszedłem tam dla siebie.
Jeśli mamy być braćmi, to powinniśmy się szanować.
Masz pan na tyłku bukowe portki,
które mogą nosić tylko Górale.
Przyj!
Przyj!
Jeszcze.
Jeszcze raz
Dawaj!
Chodźcie, chłopy.
- Jak się macie? - Dobrze.
- Chodź, spróbujemy się. - Dawaj.
Hej, Jędruś.
Wejdziemy środkową ścianą.
Dzięki zdjęciom znajdziemy najlepszą drogę.
Widzisz ten nawis? Można by go wziąć z prawej.
Powstała specjalnie dla celów naszej wyprawy.
Jeszcze nikt nie ćwiczył wspinaczki w ten sposób.
To prototypy.
Stworzone przez niemieckich inżynierów.
Tej gumy używa się do produkcji Messerschmittów.
Zaczynajmy.
Używaj stóp. Oprzyj się na nich.
Wykorzystuj nogi.
Tracisz za dużo sił pracując rękoma.
Bo wisisz na nich.
O tak.
Niżej na nogach.
Spróbuj przełożyć chwyt.
Nie da się tego zrobić.
Węglan magnezu.
Proszek do czyszczenia zębów, ja używam go w trudnych miejscach.
- W czym to pomaga? - Zwiększone tarcie i poprawia chwyt.
Nazywam to białą odwagą.
Chodź, ćwiczymy dalej.
A teraz kolano idzie do wewnątrz.
Bardzo dobrze.
Tak!
Badam wszystkie euroazjatyckie ludy górskie.
Możliwe, że wywodzimy się z nich, że od nich pochodzi nasza siła.
To przywieźliśmy z Tybetu.
Wykonana z meteorytu,
który spadł wysoko w górach.
Muszę ci coś pokazać.
Pierwsi z waszego rodu dotarli tu w IV wieku.
Po co to wszystko?
Wy...
Jesteście jednym z ostatnich ogniw,
najstarszym Źródłem.
Szukaliśmy wszędzie,
tak daleko, a byliście tak blisko.
Chciałbym wykonać kilka badań porównawczych.
Pomożesz nam?
Spójrz proszę w górę.
Czternaście,
piętnaście.
Kolor oczu piętnaście. Zapisać.
Kolor włosów.
Zapisać: V.
Głowa do góry. O tak.
Wysokość nosa.
Proszę zapisać pięć koma sześć.
Kolor skóry.
Między siedem a osiem. Zapisać.
Zaraz będą tu trzy dywizje.
To misja specjalna.
Będzie dobrze.
K' ! Musicie tylko zachować spokój.
Wypasać mu owce?
Przy nim rozkwitam.
Cztery dni.
Tak długo Polacy bronili swoich ukochanych Górali. Cztery dni.
Zakwaterujemy się u was.
Ile pokoi?
Wszystkie.
- Przyniosę filiżankę. - Tak.
No proszę!
Nawet wśród semickiej rasy zdarzają się piękne okazy.
Daj spokój, Bruno.
Mógłby mi pan nalać?
Oczywiście.
Tak dobrze? - Dobrze.
I dwie kostki cukru.
Do dziecka przyszedłem.
Niech kule go omijają, a ogień nie złapie.
Zrobiony o zachodzie słońca. Ma moc.
Żadne cięcie ani kula cię nie trafi.
Dobrze, że wyjechałeś. Wróciłeś silniejszy.
Jak się chowa?
Trzeba wam czegoś?
Postaram się załatwić.
Możemy razem zamieszkać.
Będziemy żyć po swojemu.
Tak, jak zawsze chcieliśmy.
Oto poczet królów Polski.
Szwed, Niemiec,
Francuz.
Niezły miszmasz.
Każde terytorium, które wyzwalamy,
otrzymuje określoną rangę,
zależną od biologicznej wartości opartej na jego czystości rasowej.
Polska zawsze była krajem tranzytowym. Krew się tutaj mieszała, zanieczyszczała.
Ta ziemia to przedpole naszej cywilizacji. " To nie są Polacy.
To Górale, 'osobne plemię germańskiej krwi.
Dobrze.
Zrobimy spis powszechny. Każdy będzie musiał podpisać.
Żyd, że jest Żyd, Polak, że Polak, a Góral, że Góral.
Pan będzie to nadzorował. Ma pan swoją naukę, proszę ją zastosować.
Berlin w pełni popiera nasze badania.
Wciąż rozwijamy naszą koncepcję muzeum wszystkich górskich ludów.
Uwolnimy Górali z polskiego bagna.
Ma pan rok na swoje eksperymenty.
Odnajdzie pan w nich naszą krew
i przedstawi listę tych, którzy jej nie mają.
Jeśli ci, którzy ją mają, nie staną po naszej stronie,
wyrżniemy ich jak Żydów i Polaków.
Przyprowadź go.
Tak jest.
Ta gotycka spinka pochodzi z mojego prywatnego zbioru.
Została wykuta ponad tysiąc lat temu.
Niezwykle uderzające są podobieństwa
ze spinkami, które nosi tutejszy góralski lud.
To jest mój prezent.
Dla pana.
Na znak i dowód naszej przyjaźni.
Doszło także do moich uszu,
że ma pan niezwykły, niezrównany wręcz talent do wspinaczki.
Dlatego też spodobał mi się pana pomysł, von Kamitz,
żeby razem, podczas wspólnej wyprawy, zdobyć najtrudniejszą ścianę Tatr.
Poprowadzi pan wyprawę, von Kamitz,
a za panem pójdzie nowy członek naszej rodziny.
Z waszego wspólnego przejścia uczynimy symbol powrotu na odzyskane terytoria.
Jako przedstawiciel mojego rządu zapewniam wam moje pełne wsparcie.
Cieszę się również na owocną współpracę między naszymi narodami.
Nie mogę mówić za mój lud.
Starszyzna zdecyduje.
Ich zdanie mnie nie interesuje. Chcę poznać pana poglądy.
Ludzie Tatr nie ufają żadnej władzy.
Musicie ich przekonać,
że jesteście lepsi od poprzedników.
Po co takie słowa?
Łączy nas przecież ta sama krew.
To nie jest napaść,
lecz akt samoobrony.
Własny kraj,
autonomia.
Tego żądamy.
Gdy już stworzymy Germanię,
bez sztucznych granic,
bez historycznych przeszkód w postaci Polski,
wszystko będzie możliwe.
Ale dość gadania panowie,
nacieszmy się jedzeniem.
Po wszystkim, za zgodą pana gubernatora,
chciałbym was zabrać na arcyciekawą wycieczkę.
- Też bardzo chętnie pojadę. - Co za niespodzianka.
Bardzo dobrze, Berg.
Urzędnicy, nauczyciele, artyści,
prawnicy, oficerowie.
Przed nimi tańczyliście, im się kłanialiście.
Więcej już nie będziecie musieli.
A teraz chodźmy na szampana.
Chodźcie, prędko!
Idziemy.
Do środka.
Do środka.
Jak było za Franza Josefa?
Dogadaliśmy się z nimi?
Dogadaliśmy.
Co za różnica, Niemiec czy Austriak? Wszystko jedno.
Trzeba się ułożyć,
spokój mieć
i wypchane kieszenie.
Ale to są okupanci.
Do zdrady nakłaniasz?
Do zdrady?
Kogo?
Tu nie ma żartów,
oni gorsi od Austriaków.
Słuchajcie go!
Pokaż spinki.
Taka sama, jaką przy koszulach nosimy.
Wykonana przez Gotów, pradawnych wojowników.
W naszych żyłach taka sama krew jak u Niemca.
Słyszycie ludzie?
Starsza.
Oni w nas to podziwiają.
Antychryst z Antychrystem nie piją!
Niemcy osiedlili się tu siedemset lat temu.
Szaflary, Waksmund, to wszystko poniemieckie wsie.
Może i prawda.
Ale ziemię kto nam dał?
Polscy królowie!
A co my z tego będziemy mieć?
Nasz kraj, naszą ziemię.
O to nam chodzi.
Gdy wojna, nie sztuka umrzeć,
sztuka przeżyć.
Oni mają metody jakich nikt przed nimi nie miał.
W Krakowie wybijają najmożniejszych.
Widziałem.
U nas też tak ma być.
A ty Maciek, co powiesz?
Tyś przecież głowa Zawratów.
Tobie bracie z Niemcami tańczyć nie zabronię.
Ja nie mam zamiaru.
Żeby ci,
Co po nas przyjdą
nie powiedzieli, że Zawraty zdrajcy.
I skurwysyny.
Mężczyźni z twojego rodu
pierwsi po górach panów ratowali.
A ty rodzinie
hańbę przynosisz.
Ci co z Niemcami pójdą,
będą na świerkach wisieć.
Witajcie gubernatorze
na tej góralskiej oborze!
Hej, byście gazdowali,
gór o li wspierali, gór o li wspierali!
Hej, byście gazdowali,
gór o li wspierali, gór o li wspierali!
Miałeś rację.
Przepiękne to wszystko, takie malownicze.
Witam pana.
Górale w austriackich mundurach?
- Nie przedstawi mnie pan? - Oczywiście.
To mój dziadek.
Weterani wielkiej wojny,
do dziś dumni z tego, że służyli cesarzowi.
Mundury pochowane po chatach trzymali.
To dla mnie zaszczyt.
Tędy proszę.
Tak.
Wszystko gotowe, panie gubernatorze.
Przejdźmy więc do czynów.
Za mało ich.
Stań przy mym boku, przyjacielu.
Drodzy towarzysze!
Góralska elito!
Za długo jęczeliście pod polskim jarzmem.
Przez wieki rozdzielona rodzina jest znów razem.
Złapał zbójnik hajduka, uwiązał go do buka!
Mój ty miły hajduku, będziesz wisiał na buku!
Polska kiełbasa smakuje wyśmienicie.
Godny polecenia jest też niewątpliwie wędzony ser.
Nazywają go tu oscypek.
Oscipek?
Dokładnie. Wyrabiany z owczego mleka, wędzony i podawany z żurawiną...
To mój brat.
Twój brat?
Proszę usiąść z nami.
Postoję.
- Po coś przyszedł? - Poznać naszych gości.
Nie można?
Smakuje wam nasze jedzenie?
- O tak. - Dobrze!
Fakt, bardzo dobre.
A to?
To wasze?
- Nasze lepsze. - Zabieraj się stąd!
Polska świnia!
Nikt was tu nie chce!
Ugośćcie go w pałacu! Zabrać go!
Otworzyć!
Lepiej, żeby opuścił miasto.
Zabrać go!
- Chodź. - Zostaw.
- Chodź! Chodź! - Zostaw mnie!
Wystarczy, że ja się narażam.
Dla siebie się narażasz.
Nie dla mnie.
Nie mogę tu zostać.
To niebezpieczne.
W obejściu nic się nie zmienia,
ludzie wiedzą co robić.
Poradzą sobie beze mnie.
On tu będzie chciał wrócić.
To też jego dom.
Zrobisz jak zechcesz.
Będę do was przychodził.
Tylko żebyś w nic gorszego nie wpadł.
- Tak jak ustaliliśmy? - Dałem ci słowo.
Oni tylko przesiedlają Żydów w jedno miejsce.
Do Krakowa jedziecie,
mieszkanie już na was czeka,
w specjalnej dzielnicy.
Pensjonatem moja rodzina się zajmie.
Słuchajcie, nie ma się czego bać.
To tylko badania.
Teraz proszę patrzyć w obiektyw, dobrze?
Doskonale.
Teraz z profilu.
O tak.
Możemy zaczynać.
Chodź, Hanuś!
Chodźcie wszyscy.
Rozbierać się!
Nie godzi się.
Wstydzą się.
Rozbierzcie się. Proszę.
Idealny okaz.
Takich nam trzeba jak najwięcej.
Kantor, naszkicuj ją.
Mogę?
Chodź.
Siadaj.
Jemu zróbcie zdjęcie.
Tak jest.
Twarz bardziej do światła, dobrze?
Tak, dokładnie tak.
Wspaniale!
Tata nie zechciałby dołączyć?
Może położyłby pan rękę na koniu.
O tak. O to chodzi. Pięknie.
Ojciec i syn. Cudownie!
Skoro mamy dać przykład ludziom,
musimy mieć pewność, że się będziecie dobrze obchodzić z moją rodziną.
Nie możecie tylko Zawratów wyróżniać.
Wetule to też szanowany ród.
Chce dobrego traktowania.
Niech przejdzie do rzeczy.
Na Krupówkach
sklepy po Żydach puste stoją.
Chcą żydowskich sklepów na Krupówkach.
Dostaną je.
Sklep Mojżesza
żeby nam dali.
Chcą sklepu Mojżesza.
Gdybyście usłyszeli o niepokojach, czy czymś podobnym
mówcie nam o tym, żeby nikomu nic się nie stało.
Mam już nawet dla was parę nazwisk.
Ale dobrze by było,
żebyście mnie
ludziom wskazali jako swojego zaufanego.
Jędrek to cyrkowiec, niestateczny.
A ja, krew z krwi. Mnie zaufają.
I wam zaufają.
Kilka rodzin słucha Radia Londyn.
Znam też takich, co Źle o was mówią.
I za Polakami są.
Zna takich, co źle o nas mówią.
A on chce zostać przywódcą Górali.
- Ale mamy już jednego. - Właśnie.
Pojedźmy na wycieczkę...
Weźmiemy was na wycieczkę
a wy nam pokażecie, kto Źle o nas mówi.
Podpisuj.
Idź.
Ja już nie z Wetulów, tylko z Zawratów.
Nie chce, to nie.
Nie ma przymusu.
Wchodźcie.
Kto nie podpisze,
dwadzieścia kilo do ręki i won z Podhala.
Po coś przylazł?
Nie wpuścisz mnie, to z nimi przyjdę.
Ojcze, dajcie spokój.
Daj mi chwilę.
Chcę porozmawiać.
Odejdź.
Z nią idź porozmawiać.
- Pani mi już zapłaciła. - Od teraz ja będę płacił.
Mogę ruszać?
Możesz.
Zawrat! Stój!
Nie! Chcę go żywego.
Stój!
Gdzie wasz kapitan?
Przykro mi.
- Porozmawiam z nim. - To na nic.
To mój brat.
Nawet cię nie wpuszczą.
Przykro mi.
Dlaczego on, Jędrek?
Dlaczego on?
Dlaczego?
Dlaczego?
Kazałem ci jej pilnować! Nie wypuszczać!
Mówiła, że się źle czuje, to otworzyłam.
Usiądź z nami.
Chętnie bym został,
ale niestety musimy już iść.
Wielka szkoda.
Pani czuje się świetnie w moim towarzystwie.
Pani idzie ze mną.
Coś trzeba jeść.
Trzeba mnie zaprowadzić do jaskini.
Już czas.
Chodźcie dziadku.
Naszych ludzi musisz uratować
za wszelką cenę.
Idź już.
Wróć o świcie.
Pospieszcie się!
Koniec na dzisiaj.
Wracamy do obozu.
Ruszać się! Mówiłem przecież.
Ładny zegarek.
Powiedzieli ci, gdzie jestem.
Boże...
Boże!
Gdy to wszystko się skończy,
może gdzieś pojedziemy?
Do Krakowa?
Józek trochę świata zobaczy.
Idziecie ze mną!
Wiesz co się dzieje na froncie wschodnim?
Przegrywacie.
Zrobiliśmy, co chcieliście.
Moglibyście dać nam więcej. Dużo więcej.
Chodź, muszę ci coś pokazać. Tobie też.
Zabijamy tylko naszych wrogów, nie dla przyjemności.
Otwierać!
Na ich oczach
Polscy bandyci mordowali naszych żołnierzy a oni nawet się nie sprzeciwili.
Musieli za to zapłacić.
Ci sami bandyci zabijali twoich ludzi.
Najwyższy czas
wzmocnić nasze więzy krwi.
Twój lud nie jest chyba tylko dekoracją?
Musicie dać nam ludzi. Musicie walczyć.
Nie zabijecie ani jednego Górala więcej.
Dobrze.
Zamknij to!
Mieli podpisywać, nie podpisują.
Mieli być wszyscy, a jest ich garstka.
Ta cała operacja to fiasko.
Twoja idea okazała się błędna.
Fatalny z ciebie naukowiec.
Teraz ja się tym zajmę.
- Gdzie dzieci? - Są bezpieczne.
Ona nikomu nic nie zrobiła.
Wiem.
Tacy są Polacy.
Zabijają bezbronnych i niewinnych.
Zajmę się tym.
Wstawaj.
Utworzony zostanie oddział,
Nasi pójdą na front.
Nie będziecie chcieli,
Niemcy siłą wezmą.
Nasi ojcowie,
dziadowie,
służyli w armii cesarza i wrócili.
Nasi też wrócą.
Obiecuję.
Na swoją duszę.
Sam z nimi pójdę.
Ma rację!
Posłuchajcie go!
Inaczej wielu z was zginie.
Zostaw to w skrzyni!
Zostaw to w skrzyni, słyszałeś?
Co tu się dzieje?
Twoja gówniana kolekcja była przez chwilę potrzebna.
Teraz nas kompromituje.
Lepiej, żeby jej nikt nie zobaczył.
O czym ty mówisz?
Potrzebujemy tych dowodów, żeby zachować dziedzictwo.
Ich wyjątkowość.
Potrzebujemy tego, rozumiesz?
Czemu niszczysz wszystko, co przez lata stworzyliśmy?
Wszystko?
Zatrzymam to sobie na pamiątkę.
Polacy tu wrócą.
I nic już nie będzie jak dawniej.
Tak.
Wirus zdrady pozostanie tu na zawsze.
To właśnie stworzyliśmy razem.
Za to ponosisz odpowiedzialność.
Zostaję tu do końca. A ty...
Jedziesz następnym transportem. I tak lubisz chodzić po cywilnemu.
Pasuje ci to.
Dalej!
Poproszę tutaj.
Jak się masz?
Boisz się?
I dobrze. Tu jesteś bezpieczny.
A ty się boisz?
Ja też nie.
Dziękuję ci.
Góralski wódz?
Piękny fason. Pasuje ci.
Wszystkich was powinniśmy tak ubrać.
Zapraszam do wagonu oficerskiego.
Dziękuję, ale pojadę ze swoimi ludźmi.
Dobrze.
Towarzysze! Co się tu, do diabła, dzieje?
Nie strzelać!
Nie strzelać!
Dosyć.
Scholz.
Towarzysze, bierzcie przykład!
Baczność!
Nie zostało nas wielu.
Teraz każdy musi walczyć.
Jesteście ostatnią szansą na uratowanie naszej cywilizacji.
Razem stawimy czoła wrogowi.
I zwyciężymy.
Wracamy na waszą ziemię.
Jutro chrzest bojowy.
Widzisz?
Siedemnaście lat,
dwadzieścia, osiemnaście...
Kto tak robi? No kto?
Twoi ludzie.
To ohydna zbrodnia.
Musisz mi udowodnić, po której stronie stoisz.
Mam zabić swoich ludzi?
Winnych rozstrzelać, dom spalić.
To proste.
Wiesz co się stanie, jak odmówisz.
Co robisz?
Nigdy nie będziesz wolny...
Wracajcie do rodzin.
Mundury spalić.
No chodź.
To ty! Wchodź.
Musisz to koniecznie zobaczyć. Patrz.
Zrobiła je dla mnie fabryka Heinkla.
Mam dwie pary.
Pójdziemy razem w góry.
Przyszedłem się tylko pożegnać.
Każdy ma swoje miejsce
i swoje przeznaczenie.
Wiesz, gdzie ją znaleźć.
Gdzie on jest?
Zobaczę go jeszcze?
Chciałem...
to pani zostawić.
Chcesz poczuć się lepiej?
Proszę nikogo nie wpuszczać, dopóki nie zjawią się Rosjanie.
Spokojnie, chłopaki.
Trzymaj.
Wy się w to nie mieszajcie.
Nie wasza sprawa.
Towarzysze,
zobaczcie, coś tylko dla was.
No chodź, Saszka.
Następnym razem
oni tu przyjdą.
Pożegnać się najpierw muszę.
Potem będziesz wiedział co robić.
Powiedz synkowi,
że może się kiedyś zobaczymy.
Sam mu powiesz.
Kraju naszego nie będzie,
ale coś ocaliłem.
Podoba ci się?
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.