All language subtitles for Hacks.S03E04.AAC.MP4-Mobile

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English Download
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish Download
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

- Stać! - To nagła sprawa!

Co pan wyprawia?!

To niebezpieczne!

- Pod fotelem. - Dziękuję.

Nie chcę teraz nowych zmarszczek.

Jasne.

Popatrzcie!

Ludzie Danby'ego bawią się z działem komedii

i szefostwem korporacji.

Nie martw się. Kayla i ja już nad tym pracujemy.

Szukamy dojścia do Winnie Landell.

Widać, jak ciężko pracuje.

Winnie ma napięty grafik.

Ludzie z branży ją rozchwytują, więc nie jest łatwo.

Chyba tobie.

- Załatw mi to spotkanie. - Obiecuję.

Mam już pomysł, jak cię sprzedać. Jest sprawdzony.

Teraz stawia się na różnorodność. A taki właśnie jest starszy wiek.

Będę geriatryczną pionierką.

Nie o to mi chodziło.

Mogę się od tego jakoś wykręcić?

Parada sieci odzieżowej nie pasuje do mojego nowego wizerunku.

Nie zapunktuję.

Za trzy kwadranse lądujemy, żeby nagrać zapowiedź.

Trochę już na to za późno.

A mogę zrobić coś sensownego w Nowym Jorku?

- Załatwię ci Schodki. - "Schodki"?

Taki program, z Cat Greenleaf.

Rozmawia się siedząc na schodkach.

O Boże.

Zapraszali cię też do Mlasku.

- "Blasku"? - Mlasku. To program kulinarny.

Znam go. Poszukaj czegoś lepszego.

- I mów z przepony. - Robi się!

Nie zapominajcie, z kim się mierzymy. To absolwent Harvardu z koneksjami.

Siedzenie na schodkach nie pomoże mi wygrać z kimś,

kto przed chwilą prowadził galę w Białym Domu.

A może wydaj oświadczenie, że chcesz prowadzić Late Night ?

- Włączysz się do gry. - W życiu!

Kobieta nie może mówić, czego żąda.

- To by było… - Desperackie.

Niech sami wpadną na ten pomysł.

Rób jak chcesz. Ja jem ciasteczka.

Dla psów.

Wiem. Są pyszne.

I bez glutenu.

Kiedy szef kuchni mi to powiedział, szczęka mi opadła.

Ustaliłyśmy z Deborą, że póki z nią pracuję,

mam też pisać swoje rzeczy.

Koniecznie.

- Czekam na twój scenariusz. - Ja też.

Masz może jakieś zlecenia pisarskie,

które by mi podpasowały?

Kayla zebrała kilka interesujących propozycji.

Każde studio marzy teraz o serialu kryminalnym

opartym na "Operacji".

Pamiętasz tę grę?

Masz coś jeszcze?

Z badań wynika, że dla pokolenia Z

animowana łyżeczka z Pięknej i Bestii to uosobienie seksu.

Każdy na nią leci.

Jest pomysł, żeby nakręcić spinoff,

pokazujący życie miłosne tej łyżeczki.

Dobra… Coś jeszcze?

Poza łyżeczką?

Mam. To będzie idealne.

Biseksualna wersja Gumby’ego.

- Jest elastyczny! - A ty biseksualna.

Pasujesz. Nawet nie trzeba zmieniać tytułu.

Sama coś wymyślę.

Oryginalne pomysły trudniej sprzedać. Nikt ich nie chce.

Jest jeszcze platforma streamingowa Roku. Interesują ich dwa tematy:

głośne projekty i czarna kultura.

Skup się na pierwszym, bo nie jesteś czarna.

- Bez obrazy. - Nie jesteś.

Coś jednak przeoczyłem.

Nowa wersja Śpiącej królewny.

Tym razem ze świadomą zgodą.

Zapytacie Hodę, gdzie kupiła swój piękny szalik?

- Jasne. - Deborah Vance!

O mój Boże, Henry Weeks!

Jak się miewasz? Nie widziałam cię od…

- Telethonu Jerry’ego Lewisa. - Racja!

Niewiarygodne. Dwa tygodnie temu zapytali mnie w państwowym radiu,

jakie dzieła popkultury teraz szczególnie polecam.

Powiedziałem, że twój program.

- Naprawdę? - Żartujesz sobie?

Był najlepszy w ostatniej dekadzie, co mnie dołuje,

bo sam nagrałem jeden trzy lata temu!

Dziękuję.

Z twoich ust to wielki komplement.

Mówię poważnie.

Zamieniłaś swoje niełatwe życie w genialne dzieło.

Wciąż mieszkasz w Vegas?

Co kilka lat Terry, Cliff Calhoun i ja…

Niech zgadnę: hazard, golf, prochy i kobiety?

Lepiej! Idziemy razem na kolonoskopię.

Wiedziałam, że chodzi o jakąś dziurę!

Wynajmujemy dom w Vegas, gramy w karty i oczyszczamy jelita.

Następnego dnia idziemy na zabieg,

żeby później uczcić to wieczorem na mieście.

Najzdrowszy stawia kolację.

- Umiecie się zabawić. - Kolejne spotkanie wypada w ten weekend.

Jeśli masz akurat wolne, zapraszam.

Z przyjemnością. Zaniedbałam ostatnio badania.

Świetnie. Przyślę ci adres.

- Mam coś przynieść? - Odświeżacz powietrza.

Mężczyźni bywają zabawni.

Do zobaczenia.

Mocniej albo daruj sobie.

Mam przesyłkę dla Ruby. Odbiór osobisty.

Nie ma mnie. A to dom mojej dziewczyny.

To znaczy, mój też.

Ale zrobiłyśmy sobie przerwę, żeby wszystko przemyśleć.

Zamówienie jest dla jednej czy dwóch osób?

- Zostawię pod drzwiami. - To wołowina?

Ona jej nie je. Wołowina to zło! Proszę pana!

Wszystko gra?

Tak, a co?

- Wrzasnęłaś, że wołowina to zło. - A, to.

Jestem przewrażliwiona, bo Ruby urządza w piątek imprezę pożegnalną.

Czy powinnam na nią pojechać,

mimo że mnie nie zaprosiła?

- Nie. - Geniusz!

Zamiast tego możesz iść ze mną na wieczór quizowy.

Fajnie, że robisz coś po godzinach. To bardzo zdrowe.

Drużynę założyła moja mama z moim byłym chłopakiem.

Zaprosili mnie, bo potrzebowali kogoś, kto zna stolice stanów.

Słabo.

- Mój cudowny zespół! - Co jest?

Zniesiono podatek od wzbogacenia?

Nie! Wybieram się na kolonoskopię.

- Dopiero co byłaś. - Tak, ale tym razem idę grupowo.

Brzmi ekscytująco!

Ekstra!

Tyłki w górę!

To był świetny pomysł. Potrzebuję wyładować stres,

bo cały czas myślę o Deborze.

Nie wiedziałem, że są tu korty.

Tenisowych nie ma, ale są do pickleballa.

- "Pickleballa"? - To taki mały tenis.

Wiem, ale myślałem, że gramy w tenisa. Dlatego się zgodziłem.

- Nie wkurzaj się. - O Boże.

- To nasze spotkanie z Winnie Landell. - Słucham?!

- Miałaś nas umówić na przyszły tydzień! - Przepraszam.

Nie ma ludzi idealnych. Chciałam ustawić spotkanie.

Pierwszy termin był za osiem miesięcy.

Ale jej asystent, z którym całowałam się, dość marnie, siedem lat temu,

powiedział, że ona uwielbia grać w pickleballa

i ma stałą rezerwację. Nie musisz dziękować.

Co mam teraz zrobić?

Podejść do niej w szortach i rzucić, że Deborah powinna prowadzić Late Night ?

Zagraj z nią, zaimponuj jej talentem.

A gdy zyskasz jej szacunek, dobij pieprzonego targu!

- To elegancki country club. - Krzyk to nie zbrodnia.

Nie umiem grać w pickleballa, a ten plan jest chory.

Dobrze grasz w tenisa. Poradzisz sobie w każdym sporcie.

- Nawet w kręgle. - Co?

Kupiłam nam słodkie rakietki, trochę zboczone.

Chodź, rozciągniesz mnie.

O Boże.

Popatrzmy…

Cześć.

Jak wyjedziesz, podkręcę temperaturę,

bo z zimna rosną mi nowe włosy na rękach.

- Podaj mi kod do termostatu. - Nie.

W domu ma być temperatura jak w lodówce do wina.

To pobudza metabolizm. Jak myślisz?

Ta czy ta? Która jest lepsza na imprezę przed kolonoskopią?

Zbyt błyszcząca? Już nie wiem…

Może pójdę w tym, co mam na sobie.

To dziwne, że tak bardzo się tym przejmujesz.

Nic nie rozumiesz. Zawsze ich uwielbiałam.

Kiedy zaczęłam robić standup, byli najlepsi w branży.

- Też sobie radziłaś. - Nie! To znaczy…

Przyciągałam widzów,

ale wszyscy myśleli, że to przez mój sitcom. Albo ten pożar.

Tacy jak oni nie uważali mnie za konkurencję.

A teraz zaprosili cię na czyszczenie jelit.

- Marzenia się spełniają. - Prawda, że to cudowne?

Dostanę chociaż koc?

Jasne, jasne… jak dla mnie, mogą spadać.

Dobra. Pa. Ej, to nasz kort!

Johnny?

Jimmy LuSaque Junior. Podobno spałaś z moim tatą.

To nasz kort.

Pewnie ja pomyliłam piątek z poniedziałkiem.

Ciągle mi się to zdarza,

jak w kalendarzu jest tylko "P".

- Też tak miewasz? - Nie.

- A ja tak. - Kurde, słabo.

Jimmy miał mnie poduczyć.

Jest świetnym graczem.

Naprawdę? Nie masz sylwetki do pickeballa.

Ma, i to jaką! Jest do tego stworzony.

Nasz gwiazdor tenisa.

Tata zatrudniał go jako mojego trenera.

To moje najlepsze wspomnienia z dzieciństwa.

Serio?

- Jesteś dobry? - Tak.

- Grał w drużynie Brown. - To prawda.

Proponuję debla.

Lubię zdrową konkurencję, ale nie znoszę tracić czasu.

Peter Thiel grał jak Helen Keller, a nie miał jej charyzmy.

Myślę, że ją przebiję. Była głuchoniema i niewidoma.

- Jimmy! - Jestem Beth. Pracuję z Winnie…

Gramy na kasę. Tysiak za mecz?

- Ja cię sunę! - Oczywiście.

- To tylko pieniądze. - Wspaniale.

- Dobry pomysł. - Wygoogluj zasady.

Wygoogluj zasady.

- Cześć! - To Ava.

Miło was poznać.

W końcu ktoś biały!

Słucham? No tak, jestem biała.

Mamy mocną drużynę, ale ma pewne słabości.

Poprzednio przepadliśmy na pytaniu o naturalne wino.

- Uwielbiam je! - "Uwielbiam je!".

Rozniesiemy skurwieli!

- Henry! - Nasza gwiazda!

Tak mi mów!

Terry! Cliff!

- Dobrze cię widzieć. - Ciebie też.

- Świetnie wyglądasz. - Dzięki.

Gotowa na moje rozwalniające martini?

Przyzwyczaiłaś się do picia wódki,

ale siarczan magnezu to nie byle co!

Wstrząśnięte, nie zmieszane.

Mogę zabrać twoją torbę, gwiazdo roku?

Dziękuję.

Jej torba, moje żarty. Zabierasz wszystko.

Odpuść już.

Jest sześć łazienek,

ale gdybyś nie dobiegła, to w kuchni stoi ohydny wazon.

Głęboki. Sprawdzi się.

Odbiorę!

Beth!

Ja!

Ja!

Taka sytuacja! Czujecie smród porażki?

Wisisz mi dziesięć kawałków, cieniasie.

Wybaczcie. Bywam agresywna, ale liczby nie kłamią.

Spadajmy. Nie mamy tyle kasy.

Podwajamy stawkę?

Komuś tu odrósł napletek! Dobra, jedziemy.

Panie, miej nas w opiece.

Halo?

- Co… - O kurde.

- Ray? - O Boże.

Stary.

Król recepcji w Palmetto? Co u ciebie, przyjacielu?

- Wróciłaś do Vegas. - Chwilowo. Mieszkam w L.A.,

ale mam przerwę w swoim programie, W kontrze.

Kiedyś był zabawny.

Dzięki.

- Przyszedłeś na quiz? - No raczej. Jestem tu legendą.

Moja ostatnia drużyna została rozwiązana, bo za często wygrywała.

Nowa nazywa się O-Trivia Newton John.

Fajnie.

Ja debiutuję. Zaprosił mnie znajomy, Marcus.

- Ten z SMO? - "SMO"?

Siostry Mają Odpowiedzi? Nienawidzę ich.

Marcus, to Apple Watch?

Jest w trybie samolotowym.

Znasz zasady. Żadnych smart urządzeń.

Możesz straszyć regulaminem,

ale nie znasz stolicy Dakoty Południowej.

- Bismarck? - Na pewno?

Tak… Nie, to Północna. Szlag.

Jezu Chryste.

Widzimy się na boisku.

Też pracuję w obsłudze klienta. Co za syf!

- Wcale nie! - Zrobiłem na odwrót.

Nie zasmakuje ci.

Za gówniane rozmowy i robienie gówna.

Łatwo przyszło, łatwo wyszło!

Deb, podziwiam, że miałaś czterdzieści występów w jednym roku.

Ja bym już nie wydolił.

Bez przesady.

Nawet w młodości nie wyprzedałbyś tylu sal.

Dobra, dobra.

Gdybym wiedział, że dokopiesz Terry’emu,

zaprosiłbym cię wcześniej.

Widziałem twój występ w Late Night. Byłaś świetna.

Dzięki.

Podobno ten dzieciak Danby zostanie nowym gospodarzem.

Nie kupuję go.

Ile ma lat?

Mniej niż czterdzieści, zasrany farciarz.

Ujdzie, ale kiedyś by się nie przebił.

Nie.

Nie jest aż tak dobry.

Jeśli chcą nudziarza, mogą wziąć jego.

A byłem dla ciebie miły!

- Zapłacisz mi za to. - Nie!

- O Boże! - No już.

Zdrówko!

Odpowiedź na pytanie piąte to: "Kylie Minogue"!

Tak jest!

- Pytanie szóste: "Juneau, Alaska". - Idziemy jak burza!

Pytanie siódme: film "Frances Ha".

Brawo!

Mówiłem! Uwielbiam Baumbacha.

Wciąż prowadzą Siostry. Ich wynik to 30 punktów.

O-Trivia Newton John depczą im po piętach,

- z 29 punktami. - Pierdol się!

A Kukurydziani Chłopcy mają 25 punktów.

Runda piąta to sporty.

Faul! Ava Daniels z Sióstr łamie zasady.

- Używa telefonu, by oszukiwać! - Jest nowa.

- Ostrzegałem ją! - Uspokójcie się.

Siostry korzystały z telefonu. Tracą pięć punktów.

Przepraszam.

Wciąż mam dostęp do kamerki w domu swojej dziewczyny.

Wpuszczam ludzi na imprezę.

Ava?

O cholera.

Cześć.

- To żart? - Już wychodzę. Jezu!

Pojebało cię? Wpuszczasz ludzi do mojego domu?

Dzwonili na mój telefon.

A ty mogłaś wyłączyć kamerkę na czas imprezy,

z szacunku do mnie.

Szpiegowałaś mnie przez nią?

Nie! Mam tu własne życie, ale używam telefonu

i czasem sprawdzam, czy nie zostawiłaś zapalonego kadzidełka.

- To się zdarza. - O Boże.

Już dobrze, przepraszam.

Skasuję ją. Ale nie wiem, czy uda mi się ponownie zalogować,

jak wrócę do domu.

Chyba nie będziesz się już logować.

Jak to?

Dobrze mi zrobiła ta przerwa.

- I nie jestem pewna… - A ja jestem.

Chcę z tobą być.

To bądź. Leć ze mną na Islandię.

Ale ja… no wiesz…

Mam odpowiedź.

Z nami koniec.

Nie!

Żegnaj.

- Świetny strzał. - Nie mów tak.

Pogięło cię?

- Odbieraj. - Że co proszę?

- Odbieraj. - O Boże.

Ja!

Dobrze!

- Odbieraj. - Proszę bardzo.

O Jezus.

Nie podoba się?

- Punkt meczowy dla was. - Przecież wiemy!

Kurwa!

- Właśnie dlatego się z tobą rozwiodłam! - Wiem.

Co się dzieje? Wszystko gra?

Boję się. Sztywnieje mi kark.

Jestem najsłabszym ogniwem. Czuję, że nawalę.

Masz świetny serwis. Po prostu przebij piłkę.

I tyle?

Tak. Ja załatwię resztę.

Dasz radę.

Dzięki.

Beth!

- Brawo! - Ja!

- Czujecie smród porażki? - Ja pierdolę!

- To było wspaniałe. - Wygraliśmy!

- Co cię opętało? - Świetny mecz.

Dawno takiego nie grałyśmy.

- Prawda? - Chyba tak.

Niezły jesteś. Pracujesz w Latitude?

Założyłem własną firmę. Przeszła do mnie Deborah Vance.

Jest zabawna. Ma swoje pięć minut.

Można to wykorzystać.

Weźcie ją na gospodynię programu do wieczornego pasma.

Daje czadu.

Jest zabawnie oldskulowa.

- Z każdym się dogada. - Nie musisz mi reklamować Debory.

Wypadła świetnie jako zastępstwo, ale potrzebuję kogoś… Jak to ująć?

Kogoś na dłużej.

Sama mówiłaś, w świetnym wywiadzie dla Variety,

że Late Night jest w kryzysie.

Deborah pomoże.

Byłaby ciekawym wyborem, ale trudno sprzedać siedemdziesięciolatkę.

Nie twoim widzom.

Większość z nich jest po trzydziestce.

Jeśli wybierzesz kogoś takiego jak Jack Danby,

dzieciaki nie oderwą się od TikToka. Moja mama też go nie zna.

Deborah sprzedała w rok cztery miliony płyt DVD.

Jest królową ludzi, którzy nie ogarniają Internetu.

Dzięki niej zatrzymacie swoich widzów

i zrobicie coś świeżego.

Zgrabnie ją reklamujesz, choć nie jestem przekonana.

Ale obiecuję jeszcze to przemyśleć. Zagramy jutro rano?

- Za dziesięć godzin? - Tak.

- Widzimy się, siostro! - Zróbcie rezerwację na siódmą.

Pa!

Tylko członkowie mogą robić rezerwacje.

- Ile to kosztuje? - Dwadzieścia kawałków od głowy.

Mniej dla małżeństw.

- O ile? - Rozumiem.

- Tylko pytam. - Chcesz to przemyśleć.

- Musimy się zapisać już dziś. - Przegadajmy to.

Ostatnie pytanie. Możemy wygrać.

Który kalifornijski zespół zasłynął piosenką:

You, Me, and the Bottle Make 3 ?

The Big Bad Voodoo Daddies.

- Wszystko w porządku? - Nie.

Odpowiedź to: "Big Bad Voodoo Daddy"!

W liczbie pojedynczej.

"Big Bad Voodoo Daddies" nie może zostać zaakceptowane.

Cholera.

Wygrywa drużyna O-Trivia Newton John!

Tym razem Siostry nie miały odpowiedzi.

- To tylko quiz. - Jestem taka głupia!

- Nie przejmuj się. - Pij.

- Można tu coś zjeść? - Nie.

O Boże.

Za tydzień lecę do Miami.

Wiecie, jaki jest największy plus starości?

Pierwszeństwo wejścia.

Dokładnie.

Jak tylko pytają, czy ktoś potrzebuje pomocy,

z Usaina Bolta zamieniam się w Stephena Hawkinga.

Wstydźcie się.

Latacie rejsowo, a stać was na prywatne loty!

- Widzisz? - Słuchaj tego.

Święto Dziękczynienia jest w tym roku u mojej córki.

Zadzwoniła wczoraj, żeby mnie uprzedzić,

że moja piętnastoletnia wnuczka jest teraz biseksualna.

Czy oni rozróżniają jeszcze płcie?

Pokazała mi swojego chłopaka. Myślałem, że to moja druga żona.

To strasznie wkurwiające.

Co to to znaczy "panseksualny"? A pan "nieseksualny"?

Niech się zdecydują!

Istnieją wybrańcy, których pociągają obie płcie.

A nawet wszystkie.

Bo jest ich 15?

Powiedz, że żartujesz.

Nie.

Mówię, że nie wszyscy biseksualiści udają.

Większość dziewczyn eksperymentuje,

żeby przyciągnąć uwagę.

Jasne.

Wkręcasz nas?

Nie.

Jak na komików, jesteście trochę nie na czasie. Uno!

Wybaczcie, zew natury.

- Co tu się wydarzyło? - Powiedziałem coś nie tak?

Deborah też działa na dwa fronty. Czasem bawi, a czasem nie.

- Wiedziałem, że jest jedną z nich! - Co za nudziara.

Dzięki, że zaprosiłeś poprawną politycznie mądralę.

Jak jej zrobią kolonoskopię przez ten kij w dupie?

Nie waż się brać tego do pokoju!

Zjedz nad zlewem, jak zawsze.

Jestem zdołowana i nie mam ochoty z tobą gadać. Wychodzę.

Tak się składa, że też nie chcę z tobą gadać.

- Zepsułaś mi zasraną imprezę! - Słucham?! Niby jak?

I dlaczego opychasz się serem jak jakaś mysz?

- Bo zatwardza! - Nie mnie!

W końcu wkradłam się w ich łaski, a ty to zepsułaś.

Namieszałaś mi w głowie!

Wyśmiewali biseksualistów i nie umiałam odpuścić.

Jak to? Broniłaś mnie?

Nie ciebie. Innych biseksualistów.

Alana Cumminga i Malcolma X.

Nie mogłam milczeć.

Po tym zrobiło się drętwo, więc wolałam wyjść.

To wszystko twoja wina!

Wybacz, że zmieniłam twoje poglądy.

Zanim się pojawiłaś, wystarczało mi, że jestem świetną komiczką z Vegas

i zarabiam kupę kasy. Ale jak cię poznałam,

zapragnęłam czegoś więcej.

To wkurwiające!

Jesteś zła, bo obudziłam w tobie ambicję?

Tak. Nie!

Sama już nie wiem.

Ale jeszcze kilka lat temu nie wyszłabym z imprezy,

na której wychwalał mnie Henry Weeks!

A dziś to zrobiłam!

- I gniewam się na ciebie! - A ja na ciebie!

Dokąd to?

Do łazienki!

Tam jest łazienka?

A ja latam do wschodniego skrzydła!

O Boże.

Przykro mi, że musiałaś wyjść z imprezy,

ale ja poświęciłam dla ciebie związek z ukochaną osobą.

A teraz stracę wszystkich wspólnych znajomych.

Nawet nasza kosmetyczka będzie woleć Ruby,

bo z nią jest mniej roboty.

Wiem, bo podejrzałam jej SMS-a!

Zabolało mnie to.

A wszystko przez to, że tu wróciłam.

- Nie musiałaś! - Musiałam! I chciałam.

Bo namieszałaś mi w głowie.

To przepraszam. Nie wiem, co powiedzieć.

Ja też nie.

Ale lepiej, żebyś dostała tę robotę, bo leczenie twojej traumy

z czasów administracji Cartera kosztuje nas sporo nerwów.

Nie dlatego ją chcę. Marzyłam o tym od dziecka.

- Naprawdę? - Tak.

Fajnie, że rodzice pozwalali ci siedzieć do późna.

Moi wyłączali nawet kreskówki,

w których pokazywano pryszcze.

U nas w domu nie stawiano na dyscyplinę.

Tata był alkoholikiem.

Wieczorami było szczególnie źle.

Chyba że leciał Johnny Carson.

Był na tyle zabawny, że przyciągał uwagę taty. Rozbawiał go.

Wszyscy się śmialiśmy.

To było…

czy ja wiem?

Miłe.

Jedyne, czego chciałam, to żeby choć przez chwilę było tak,

jak wtedy.

Nigdy nie mówisz o rodzicach.

Jak zdradzam, że nie żyją, wychodzę na starą.

Dlaczego nie powiesz otwarcie, czemu ci na tym zależy?

Myślę, że taka osobista historia

przemówiłaby do wielu osób.

Nie wypada mi nawet wyznać, że chcę dostać tę robotę.

Możesz mówić o swoich pragnieniach.

Zawsze żyłaś według własnych zasad.

Tym razem też nie stać cię na asekuranctwo.

Nie jesteś oczywistym wyborem.

- Nie zaryzykuję. - Uwielbiasz to robić.

Sfinansowałaś swój program i sprzedałaś go w telezakupach.

To było wcześniej.

Teraz wszyscy mnie obserwują.

Wreszcie zyskałam ich szacunek.

Jeśli przyznam, że tego pragnę…

i znów się nie uda…

ponownie stanę się pośmiewiskiem.

A tego nie zniosę.

Tak myślisz?

Kto niby będzie cię wyśmiewał?

Sama właśnie olałaś gości, o których szacunek kiedyś zabiegałaś.

Twoją supermocą jest bezwstydność.

Nie pasuje mi to, że wstydzisz się swojego największego marzenia.

Mówię głupoty?

To ten ser. Nie pomógł.

Za chwilę wystąpi zespół marszowy liceum z Sulfur Springs.

Niech uważają na dziury w nowojorskich ulicach!

Nie chcę ich zakasować,

ale muszę coś ogłosić na żywo. Dzięki.

Ameryko,

jestem gotowa, żeby poprowadzić program w późnowieczornym paśmie.

Tak jest. Pragnę zostać nową gospodynią Late Show.

Może jestem kobietą i to naturalną blondynką,

ale jestem też stworzona do tej roboty.

Zabawna i żywotna. I tylko mi ujdzie na sucho

zapytanie faceta, czy jest obrzezany, czy nie.

Mario?

- Nieobrzezany. - Tak czułam.

No i fajnie.

A teraz wejdą cymbały.

Czas na przerwę reklamową.

Deborah Vance oznajmiła w programie na żywo,

że chce poprowadzić talk show w wieczornym paśmie.

- Odważnie! - Super.

- Brawo! - Nie pasuje tam.

- Zapomnij o waszym konflikcie. - Nigdy!

- O Boże. - No co?

Jesteś okropna.

Czy wam się to podoba, czy nie, rozpoczyna swoją kampanię.

Szykuj się, Ameryko! Deborah rusza do boju.

DEBORAH VANCE DO WIECZORNEGO PASMA

Temperatura spadnie już wieczorem.

A skoro o tym mowa, czy nie chcielibyście,

żebym umilała wam późne wieczory przed telewizorem?

Burger Debory to niezły pomysł.

Dla mnie wieczorna kawa Debory.

Witajcie w Las Vegas!

I pamiętajcie: "Co dzieje się w Vegas, zostaje w Vegas".

Chyba że złapiecie wszy łonowe!

Zajebiście! Deb rządzi!

Za chwilę będziesz na miejscu. Co za nora!

Przez lata zamęczałam o to swojego menadżera.

Bardziej niż za biurkiem w Late Night, chciałam usiąść tylko na schodkach.

Prawda, Caro?

Momencik. Musicie to usłyszeć.

Tu Winnie. Rano zobaczyłam, że mój syn

uczy się makijażu z filmików Debory.

Ma więcej fanów, niż sądziłam. Musimy pogadać.

Zadzwoń.

O Boże!

To było oczywiste! Ważniacy zawsze słuchają swoich dzieci.

Ja byłam na nocowaniu, podczas którego zdecydowałyśmy,

że Tobey Maguire zagra Spider-Mana.

- O Boże! - To poważna sprawa!

Udało ci się!

Tekst polski: Milena Modestowicz

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.