All language subtitles for The.Tourist.S01E04.1080p.BluRay.x264-TOURGUiDE

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean Download
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Zamknij się!

Każdej nocy! Przez całą noc!

Zamknij się!

Czemu nie możesz się zamknąć?!

Kosta!

Coś ty, do cholery, zrobił?!

Kosta.

Odezwij się do mnie, Kosta.

O czym myślisz?

Po prostu chłonę to wszystko.

Triumf i piękno

architektury natury,

która przewija się pod nami.

Zobaczmy, czy Billy już odstrzelił jaja temu gostkowi.

Kto tam?

Twój goryl nie żyje.

Victoria.

Gdzie jesteś?

Akurat ci powiem.

Jadę tam.

Do Burnt Ridge, jak zwykle.

Pierdol się.

Mam się pierdolić?

Sama się pierdol!

Spokojnie.

Ta kobieta śmie mi mówić...

Jak ona śmie?

Pamiętasz to?

Jak byliśmy młodzi.

Trudno się złościć, kiedy się tego słucha.

Co ty wyprawiasz?

Idiota z ciebie.

Oto i on!

.: The.Tourist.S01E04.1080p.BluRay.x264-TOURGUiDE :.

Panie Panigiris, mamy chyba kłopot ze wskaźnikiem prędkości wiatru.

Muszę sprawdzić parę rzeczy, ale na pewno nic nam nie będzie.

Odpierdol się!

No więc kogo miałeś zabić?

Zadzwonił do mnie ktoś zakopany, błagał o pomoc, ale...

Ja go nie zabiłem, po prostu nie zdążyłem tam na czas.

Sądzę, że jesteś dobrym facetem.

Cóż, nie znasz mnie.

Ocaliłeś mi życie.

Nie każdy by to zrobił.

Ta dziewczyna, z którą byłeś...

Luci, tak?

- To moja była. - Co?

Wsunęła mi liścik do kieszeni, kiedy byłem nieprzytomny w szpitalu.

- Znam jej pismo, ona... - Chwila, ona...

Powiedziała, że ci to podrzuciła po wypadku?

No. Wiem, że to ona...

- Nie zrobiła tego. - Czy możesz...?

Wybacz. Ale ona kłamie.

Sprawdziłam całe nagranie z monitoringu szpitala.

Kompletnie nikt cię nie odwiedził.

- I wiem... - Nie to powiedziała.

Czemu miałaby kłamać?

Może zamiast jeździć sobie z maluczką dobrą mną,

powinieneś ją zapytać, o czym jeszcze kłamała?

Nie sądzisz?

Masz rację.

Zatrzymaj samochód. Już.

Przepraszam.

Zostaw radio, telefon i wysiądź.

Jesteśmy na zadupiu. Odbiło ci?

Nie umiesz prowadzić z ręczną skrzynią.

Obserwowałem cię, to nie takie trudne.

No dalej.

Nie zrobisz tego. Nie zostawisz mnie.

Mogę tu umrzeć.

Nie zostawisz mnie tu.

Mówię ci, że taki nie jesteś!

Nie, czekaj!

W Burnt Ridge nigdy nic się nie dzieje.

A teraz bomba i cholerna strzelanina.

Złe rzeczy podążają za złymi ludźmi, Lemonie.

Pojedziemy do Luci Miller,

wytropimy tego Elliota Stanleya i się udamy do domów.

Sądziłem, że ktoś na twoim stanowisku będzie siedział za biurkiem,

a nie ujeżdżał po kraju,

wykonując psią robotę, zadając pytania.

Robotę tego wartą wykonuje się samemu.

Tak doszedłeś do celu?

Dostałeś się tam, gdzie jesteś?

Myślisz o karierze w ciężkich przestępstwach?

Sam nie wiem, nie mam doświadczenia.

I chyba niewielu tam wygląda jak ja?

Pracuj ciężko, nie wychylaj się.

To się liczy.

Dzięki, doceniam to.

Jasne, że doceniasz, to dobry towar.

Chwila.

Muszę się zatrzymać.

Natura wzywa.

Wszystko dobrze?

Nie wszystko jest twoją cholerną sprawą, Lemonie.

Chodź.

Pomożesz mi ją znaleźć, zważywszy, że to twoja robota.

Czemu mam wsiadać z tobą do auta?

- Wiedziałam, że nie dasz mi umrzeć. - Jedziemy.

No dobra. McCoy.

Co to ma być?

Ktoś, kto dzwonił, prosił o najlepszą dostępną.

To ta.

Powaga?

Jesteśmy w końskim zadku.

I oto nasz koń.

Przed nami długa droga?

No, Burnt Ridge to cała noc jazdy stąd.

W ciemności niełatwo jeździć, trzeba uważać na kangury.

I po co ten pośpiech?

Wystrzegaj się furii człowieka cierpliwego.

Wporząsiu.

- Tu mieszka? - Tak mówiła.

Wysiadaj.

Jesteś moją zakładniczką.

Nie możesz tak siedzieć w wozie. To tak nie działa.

"Zakładniczka".

Niezbyt miłe słowo. Nie wystarczy: Helen?

Jesteś moją Helen? Brzmi dziwnie.

Chryste.

Rany.

Kurde felek.

Niefajnie.

Zostawiłem go w studni.

Ktoś go, kurwa, wyciągnął czy co?

Ktoś tu się chyba pośliznął.

Co to?

Różne paszporty.

Na różne nazwiska.

Pokaż.

Niezła z niej partia.

Jest tą jedną z uroczych dziewczyn z wieloma tożsamościami.

Chodź, czas na nas.

Pospiesz się.

Wiesz, że to już trzecie zwłoki, które zostawiasz za sobą?

To nie wygląda dobrze.

Nie musisz tego robić.

Po prostu odejdę. Nic nie powiem.

- Gdzie jest najbliższe lotnisko? - W Silverworth.

Jakieś 250 km stąd.

Niezbyt wielkie. Z pięć lotów dziennie.

Są ludzie, którzy za mną tęsknią, Elliocie.

Zastanawiają się, gdzie jestem, czemu nie dzwonię.

Za parę godzin jest lot. Wskakuj.

Przykro mi, po prostu to zrób.

Jaipur Premier Cars. Na kiedy potrzebny samochód?

Przepraszam, czy mówisz...

Angielsku? Tak, świetnie, proszę pani.

Super.

Muszę wysłać samochód do aszramy w górach.

Do miejsca zwanego Sakut w Samra.

To bardzo daleko stąd.

Wiem, byłam tam parę lat temu.

To jedno z tych cichych miejsc odosobnienia,

więc nie ma tam telefonów.

Jesteś poniekąd moją ostatnią nadzieją.

To jest naprawdę bardzo daleko.

Zapłacę, ile trzeba.

Oczywiście, proszę pani. Chwileczkę.

Na jakie nazwisko mam dokonać rezerwacji?

Przepraszam, nikt nie musi mnie odbierać.

Chcę tylko, by wasz kierowca coś załatwił.

Oczywiście.

Mogę zapytać, z czym to się wiąże?

Chodzi o bezpieczeństwo kierowcy. Rozumie pani.

Z odkupieniem.

Odkupieniem?

Świetnie.

Wybacz.

Roboty drogowe. Może tu być kamera rejestrująca szybkość.

Widzisz? Jest. Podstępne.

Czasem się opłaca bycie frajerem z drogówki.

Cholera.

Spróbuj znowu.

Musiało coś walnąć, kiedy wcisnęłam hamulec.

Nie! Musimy jechać!

Auto ma gdzieś, jak mocno chcesz się tam dostać.

To tylko samochód.

I to zepsuty.

Nie żyje?

A jak myślisz?

Niezbyt sobie radzę z tymi śmiertelnymi historiami.

To jedź do domu.

Nie, nic mi nie jest.

Wymiotowanie na miejscu zbrodni niezbyt dobrze wygląda.

Na teraz zrobiliśmy, co mogliśmy.

Znajdę sobie jakiś nocleg na miejscu.

- Ja się tym dalej zajmę. - To brzmi jak dobry pomysł.

- Powiesz coś, a... - Wszystko wiem.

Niestety mamy zamknięte.

Zapłacimy, ile trzeba będzie.

Muszę pożyczyć od ciebie gotówkę.

Potrzebujemy pokoju na noc.

Urocza para.

Właściwie...

Dziękujemy.

Proszę. Apartament nowożeńców.

Milutki i odosobniony.

- Wybacz, nie wiedziałem, co robić. - W porządku.

Jakież to tłumoki zaczynają swoje małżeństwa tutaj?

Z narzeczonym polecimy na Florydę.

Zawsze chciał jechać do Disneylandu.

A co z tobą?

Chcę jechać do Sankt-Petersburga.

Zobaczyć Pałac Zimowy.

Kto normalny ma tyle fałszywych paszportów.

Melanie Bunton...

Geri Brown,

Mel Adams,

- Victoria... - Czekaj.

Niech zgadnę. Halliwell.

Co?

- Nie, skąd... - No to Chisholm.

- No. - To Spice Girls.

Z wymieszanymi nazwiskami.

Te Spice Girls?

Pamiętasz je?

Musisz sobie sprawić prawdziwą niespodziankę.

Jest tam Emma?

Nie.

To ten wzięła.

Użyje nazwiska Emma Halliwell.

Mogę poprosić, by komisariat sprawdził na lotnisku.

Ale jeśli się dowiem, gdzie jest, pozwolisz mi odejść.

Dobrze?

W porządku. Załatw to szybko.

Hej, Freddie.

Co u mnie?

Tak, nadal w Burnt Ridge.

Mogłabyś sprawdzić, czy niejaka Emma Halliwell

odprawiła się na lotnisku w Silverworth?

Tak, wyjaśnię po powrocie.

Dzięki. Tak.

Sprawdza to.

Dobrze.

SMS.

Od Ethana. To twój narzeczony?

Ano.

Przynajmniej nadal myślę, że nim jest.

Nachalny.

Wiesz, chyba przy drodze widziałam meksykańską knajpę.

W porządku. Masz może jakieś mniej...

policyjne ubrania?

Mam w torbie zapasową koszulę.

Ethan chce, byśmy mieli zestaw podróżny w aucie,

gdybyśmy gdzieś utknęli.

Jak to ma pomóc?

Dokąd się udacie, skoro utkniecie?

Wiesz, właściwie też nigdy tego nie pojęłam.

Spragnieni?

Wezmę piwo.

Wodę, poproszę.

Właściwie chromolić to.

Mogę prosić o martini

z sokiem z puszki z oliwkami.

Kiedyś to piłam. To nie jest zbyt dziwne?

Dirty martini?

Sama nie wiem. Co to?

To, co właśnie opisałaś.

No to tak.

Zamówię drinki, za chwilę wrócę, by zamówić jedzenie.

Chcecie sombrera?

Nie.

To dobrze. Bo ich nie mamy.

Zwykle nie piję, ale będąc zakładniczką...

jakoś niewłaściwe wydaje mi się picie wody.

To jest... Nie wiem, co lubię.

To zamów wszystko. Rozgryź to.

Masz obsesję na punkcie tego, by dowiedzieć się, kim byłeś.

Może zacznij od tego, by odkryć, kim jesteś?

Próbując zdecydować, jakie meksykańskie jedzenie lubię?

Trzeba od czegoś zacząć.

Pieprzona Victoria.

Nie odbiera?

Może nie ma przy sobie telefonu.

Niemożliwe, zawsze go zabiera.

Macie takie?

Metalowe, dobre dla planety.

Sądzę, że każdy z nas robi swoje i pewnego dnia wszystko rozwiążemy.

Powinniśmy skręcić mu to tłuste karczycho.

To nie będzie konieczne. To prosty człowiek.

Mówiłeś coś?

Prześpię się trochę.

Dziękuję.

To jest przepyszne. Jak się nazywa ta potrawa?

To, mój przyjacielu, jest burrito.

Co zabawne, ta nazwa po hiszpańsku oznacza osiołka.

Chwila. Czy ja jem jebanego osła?

- Nie. - Uważam, że to nie w porządku jeść...

Co jest?

Dobry wieczór.

Te nachosy są dobre?

Potrzebuję pomocy.

Proszę, zabierz je, bo nie mogę przestać jeść.

- Wciąż puszczają do mnie oczko. - Puszczają oczko.

- Są bardzo dobre. - Pyszne.

- Dzięki. - Nie ma sprawy.

Muszę się napić.

Poproszę martini.

Zgadnij, kto napisał.

Nie byłby zachwycony.

Jesteśmy w grupie wsparcia dla puszystych. To swoista podróż.

- Czemu? - Bo muszę schudnąć.

Skoro tak mówisz.

Proszę cię.

Nie musisz być dla mnie miły, bo jestem twoją zakładniczką.

- Myślałem, że nie używamy tego słowa. - Dał mi ultimatum.

Ethan. Albo wrócę do domu, albo z nami koniec.

Chyba ma rację. Powinnam się trzymać faktów.

No co?

Nic, tylko...

Jeśli ktoś daje ci ultimatum...

Nie wiem. To zdaje się być niewłaściwe.

No widzisz?

Gdzieś tam, w twoim wnętrzu tkwi człowiek...

i ten człowiek...

nie jest zły.

Wydaje się być całkiem do rzeczy.

Dzięki.

Zastanawiam się, czy już kiedyś to piłem.

O tak, to już pewne. Jestem alkoholikiem.

Cholera.

Kurde, jestem dosyć wstawiony.

Muszę...

- Muszę się położyć. - Ja też.

To dobra piosenka.

Opowiedz mi coś.

Zdradź mi...

jakiś sekret.

Boże, ile my mamy lat?

Przysięgam: ja nie mam pojęcia. Mogę mieć jakieś 64 lata.

Mogę być dobrze zakonserwowany.

W takim razie...

Zgodzę się, jeśli ty też coś opowiesz.

Ja nie mam sekretów.

Serio.

Nie, chwila. Jeden sekrecik się znajdzie.

W mojej głowie wciąż pojawia się...

jakieś wspomnienie.

Nie wiem, wciąż mam je przed oczami. Jakieś przebłyski.

Widzę kobietę.

Uśmiecha się do mnie.

Nie mam pojęcia.

- Znasz ją? - Tak.

A przynajmniej tak mi się wydaje.

Sądzę, że znam ją bardzo dobrze.

Ma przy sobie...

walizkę.

Musi gdzieś być, dokądś jechać albo coś w tym stylu.

Dobra, teraz twoja kolej.

Próbowałam się zabić.

- Jak widać, nie powiodło mi się. - Ja pierdolę.

- Tak mi przykro. - Wiem, to nieco przygnębiające.

Wcześniej nie robiłam takich rzeczy, tylko...

Mój tata poważnie zachorował.

Byłam...

Opieka nad nim całkowicie mnie pochłonęła.

Przestałam dbać o siebie.

Po jego śmierci...

czułam się, jakby ktoś wyłączył mi światło.

Ja...

Nie mogłam się przebić przez ciemność.

Obiecałam sobie, że jeśli kiedykolwiek wyjdę ze szpitala...

Że przestanę działać na swoją niekorzyść.

Że dam życiu szansę.

A Ethan...

Był przy mnie.

Nie wiem. Może...

Być może to dlatego z nim zostałam. Ja...

- Jak ci idzie? - Jestem na miejscu.

- Ktoś rozpoznał zdjęcia. Zmierzam tam. - Świetnie.

Dziękuję, Ahuro. Dziękuję.

Faktycznie, tutaj nikomu nie wolno mówić.

Tylko ty możesz. Nikt ci nie odpowie. Rozumiesz?

Tak, rozumiem.

W porządku...

Jestem na miejscu.

Nie może pan naruszać ich prywatnej przestrzeni.

Przełączam na głośnik.

Możesz mówić.

Nie pamiętasz mnie, ale widzieliśmy się kilka lat temu.

Potrzebuję twojej pomocy.

Chciałabym pomówić o twoim bracie.

Jestem zmęczony. A do tego głowa mi pęka.

Może to wina tego LSD, które wypiłeś.

Głośno myślę.

Już nie jestem taki łapczywy.

Przepraszam. Nie mówię w twoim języku.

Zauważyłem.

Dłużej nie wytrzymam. Co za skurczybyk z niego.

- Nie warto. - Jest odpychający. - Nic nie zrobił.

Lekceważy cię.

- Nie tędy droga. - Walić go.

Spójrz na niego. Straszny z niego ściemniacz.

Śmieje się z ciebie.

Podoba mu się to.

I uwielbia to robić.

- Zjedź na pobocze. - Co ty gadasz?

- Zjedź. Teraz. - Dobra, już dobra.

Dobra. Już zjeżdżam.

Jezu Chryste.

O co ci chodzi, koleś?

Do kogo gadałeś całą drogę?

No dobrze.

Nie czujesz się lepiej?

Nie.

Dopiero teraz.

- Mówi Rogers. - Dzwonię z policji w Kalura Creek.

Właśnie kończyłem dyżur. Zauważyłem samochód z rejestracją, której szukasz.

Mówię o rejestracji: 5XB 813.

Siedź na tyłku, posterunkowy. Nie spuszczaj tego auta z oczu.

Trzymaj się z dala od ludzi. Śledź auto, ale się nie zbliżaj.

Kierowca to niebezpieczny człowiek.

Przyjąłem.

Kurczę blade.

Kurwa.

- Czy my... - Nie wiem.

- Wiesz coś na ten temat? - Nie.

- Nic nie wiem. - Nie?

Na pewno tylko...

Tak, na pewno.

Masz jakieś nowe informacje z lotniska?

Ja go mam.

Żadnych wiadomości.

Czuję się...

Czuję się paskudnie.

Chcę zwinąć się w kłębek i umrzeć.

Wiesz co, ja pójdę i przyprowadzę samochód.

A ty możesz zwinąć się w kłębek i umrzeć.

- Tak? - Facet jest w motelu.

To motel Dusty Moon. Mieści się na południu Kaloogie Street.

Dusty Moon na Kaloogie. Zrozumiałem. Już jadę.

Jeszcze leżysz?

Nie mogę się ruszyć. Jak się ruszam, gorzej się czuję.

To moja koleżanka z komisariatu.

Cześć, Freddie.

Nie, wszystko jest w porządku.

Tak.

Dobrze... Dobrze wiedzieć.

Tak. Tak, obiecuję.

Dobrze.

Dzięki.

Ustalenie tego zajęło chwilę.

Zdaje się, że Emma Halliwell kupiła bilet lotniczy do Sydney,

ale nie wsiadła do samolotu.

- To gdzie jest? - Próbują zdobyć monitoring z lotniska.

Może dowiemy się, dokąd poszła, do którego auta wsiadła.

- Ale to może jeszcze trochę potrwać. - Nie rozumiem.

Czego ona chce?

- To co teraz robimy? - Czekamy.

I próbujemy nie zwymiotować.

- Co tu robisz? - Melduję gotowość do służby.

- Po co te gesty? - Zasalutowałem.

Wiesz, skąd się wzięło salutowanie?

Francuscy rycerze witali się właśnie w ten sposób.

Otwierali wtedy swoje przyłbice.

Pokazywali swoje twarze. Nie chcieli przypadkiem zabić swoich przyjaciół.

- To super. - O tak.

Ale to nie jest Francja, nie jesteś rycerzem ani jebanym żołnierzem.

Jak już mówiłem: dalej poradzę sobie sam.

Ale ja się nigdzie nie wybieram.

- Tak? - Wciąż jest w motelu.

- Wiesz, gdzie to jest? - Tak. Motel Dusty Moon w Kalura Creek.

- Mam tam podjechać? - Siedź na tyłku, póki tam nie dotrę.

Dobrze.

Dobra.

Zbliża się godzina twojego telefonu. Codziennie o 10 rano, racja?

Ale nie dzisiaj.

- Myślałem, że nie ma wyjątków... - Zwalniam cię.

Ale ja chcę się uczyć.

Nigdy nie będziesz detektywem. Słyszysz? To ponad twoje siły.

To zawód nie dla ciebie. A teraz wynoś się z mojego auta.

Jasna sprawa.

Królik.

Nora.

Banan.

Chleb.

Rower.

Koła.

Miłość.

Śmierć.

Naprawdę?

To pierwsze, co przyszło mi do głowy. Ta gra w ogóle coś daje?

Dziękuję za pomoc, posterunkowy. Przejmuję akcję.

W porządku.

Jezioro.

Telefon nie zadzwoni od samego patrzenia. Jezioro.

Łódka.

- Szczęście. - Burrito.

Chyba mamy zwycięzcę.

- Szczęściem jest dla ciebie burrito. - Nie wiem, skąd mi się to wzięło.

Tyle potrzeba ci do szczęścia.

Wiedza, kim jesteś? Nieważne. Dajcie mu burrito.

Jak będziesz miał doła, pomyśl o tym. Mogę też do ciebie napisać.

Albo wyślę ci emotkę burrito i będziesz wiedział, że będzie dobrze.

Może być.

Bez jaj.

Cholera.

Cholera, spisałam numer rejestracyjny i zostawiłam go w przyczepie Luci.

- Co? - Byłam zakładniczką. Nie wiedziałam...

Policja!

Wyjdź z rękami w górze!

Poczekaj. To nie tak, jak myślisz.

Odłóż broń!

I wyłaź!

Osłaniam cię.

- Ja pierdolę, co ty tu robisz? - Chcę się wykazać. Wezwę wsparcie.

- Nie! - Serio? On jest uzbrojony.

Elliocie Stanleyu, mówi komisarz Lachlan Rogers!

Masz wyjść z rękami w górze!

- Jezu Chryste. - Nie, wszystko jest nie tak.

- Potrzebujemy wsparcia. - Słuchaj! Nie wzywaj ich!

- Dlaczego? - To rozkaz, Lemon!

Nazywam się Lammon.

Wzywam wsparcie.

Wyłaź w tej chwili, albo ja przyjdę po ciebie.

Zaczekaj!

- Czas minął! - Ukryj się. On nie wie, że tu jesteś.

- Dobrze, wychodzę. - Powoli.

Odłóż broń.

Kopnij ją.

Gdzie ona jest?

- Kto? - Policjantka. To jej auto.

Uciekła. Bóg jeden raczy wiedzieć, gdzie.

Wejdź i sprawdź, jeśli mi nie wierzysz.

Cofnij się.

Nie spiesz się. Poczekamy, aż zjawi się policja.

- Musisz mi pomóc wsadzić go do auta. - Nie.

Nie powinieneś za bardzo dyskutować. Idziemy.

Ruchy!

Dlaczego to zrobiłeś?

Gość, który trzyma broń, nie musi odpowiadać.

Do roboty. Na co jeszcze czekasz?

Zamknij bagażnik.

Załóż to i siadaj do przodu.

To ja.

Jest ze mną.

Wyznaczę miejsce spotkania. Napiszę do ciebie.

Mam nadzieję, że sporo ci płacą.

Czego chcesz?

- Nic od ciebie nie chcę. - A zatem kto?

Kosta Panigiris.

Kim jest ten Kosta Ponygiris?

Poważnie: nie pamiętam go.

Mój umysł to czysta karta. Nie pamiętam absolutnie nic.

Cóż...

Może to i lepiej.

Jest jedna rzecz, której nie widziałem od dawna.

Twój uśmiech.

No jasne.

Ty i ja, a przed nami droga, mój przyjacielu.

Ty i ja.

Znowu jesteśmy na tropie.

Tak jest! Zrobię głośniej!

To boli! Proszę cię, to boli!

No co? Czegoś ty się spodziewał?

Kurwa, zamordowałeś mojego psa.

To nie była moja wina.

Jesteś cały we krwi. Masz nóż w ręce.

- To twoja wina. - Nieprawda.

Dimitri mnie do tego zmusił.

Znowu?

No jasne, mój przyjacielu. No jasne.

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.