All language subtitles for Sugar 2024 S01E08-FLUX

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic Download
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish Download
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Dwa słowa.

To lubię najbardziej.

Zadzwonić, żeby dać im znać...

że to koniec koszmaru.

- Już dobrze. - Spierdalaj.

Już dobrze. Chodź.

Dwa słowa: znalazłem ją.

Trzymam cię. Obejmij mnie.

Chodź.

Wszystko się kończy.

Mówią ci John czy Jack?

Głównie John.

Starzy przyjaciele.

A znajomi Scottie.

Będę mówić pan Ferguson.

Rany, wolałbym nie.

Po tym, co się dzisiaj stało,

powinna pani mówić mi Scottie.

Może nawet John.

Halo?

Co?

Już idę.

Moja dziewczynka.

Już dobrze.

Zakończenia są dziwne.

Wiemy, że się zbliżają, a jednak wszystko ustaje.

Dobrze, że już po sprawie.

No, nie do końca.

Wiem.

Mam obsesję, ale detektywi już tacy są.

Przetrząsają wszystko.

Muszę się pośpieszyć.

Wrócę.

Wszyscy musimy.

Szlag.

Dokumenty proszę.

Już.

Jechałem za szybko?

Trochę. Ale nie dlatego pana zatrzymałam.

Tylny zderzak panu wisi.

Naprawdę?

Proszę zjechać na następnym przystanku i to naprawić, panie Miller.

Gdyby odpadł na drodze...

No tak, oczywiście. Dziękuję.

Chyba uderzyłem w...

Tu wóz 33. Możliwy kod 1-54, Tesla.

Mężczyzna zastrzelony przy drodze 118.

- Hej. - Co ty tu robisz?

Dzień dobry. Ciebie też miło widzieć.

Wybacz. Dzień dobry.

Wszystko gra?

Tak, tylko Henry znowu się upiera.

- No tak, cały on. - Tak.

Nie mieliśmy szansy...

Cieszę się, że ją znalazłeś.

Naprawdę?

Tak, oczywiście. Myślisz, że byłam zadowolona?

Nie wiem, co o tobie myśleć, Ruby. Serio.

Pewnie nas szukają, bo zdemaskowałeś Pavicha.

Wszyscy musimy wracać.

Słuchaj, zrobiłeś, co uznałeś za konieczne, więc...

Zgadza się.

No dobrze. Musimy stąd zniknąć dzisiaj.

Wiem.

Tylko się nie spóźnij. Miller już tu jedzie.

- Jasne. - Czekamy do zachodu.

- Piszesz do samego końca, co? - Jak to?

Dopiero zaczynam.

Wieczny naukowiec.

Znasz mnie.

To by było na tyle, nie?

Bon voyage.

Tak.

Jak się czujesz?

Chyba dobrze. Mam mieszane uczucia.

Tak, ja też.

Myślałem, że Siegelowie obsypią cię płatkami róży.

Zaraz tam jadę. Ale płatków nie oczekuję.

Masz to, o co prosiłem?

- No... - Odtwarzacz?

No tak. Boże, moja głowa.

Mam go tutaj.

Po co ci on w ogóle?

Po co ci odtwarzacz? Wracamy do domu.

Chcę tylko coś sprawdzić.

Chodzi o tę sprawę?

Myślałem, że to koniec.

Słyszałem w wiadomościach, że... Jak się nazywał?

- Ryan Pavich. - Właśnie.

Że był potworem.

Torturował wiele osób.

Chwila, myślisz, że to nie był on?

Nie, nie. To był on.

Więc o co chodzi?

O coś. Nie wiem.

Myślisz, że mam obsesję?

Myślę, że uratowałeś komuś życie i jakiekolwiek miałbyś wady,

twój upór w czynieniu dobra...

jest niezwykły.

Dzięki, Henry.

Zasługujesz na płatki.

Dziękuję.

Jak się tam dostaniesz?

Ruby.

- Nie bierzesz corvetty? - Chciałbym.

- Zabierzesz mnie? - Jasne.

Na razie. Niedługo wrócę.

- Dzięki. - Spoko.

Test, test.

Lubię powtarzać, że warto uważać na to, co znajome.

Nie zadowalać się tym, co znane,

tylko pozwolić się zaskoczyć.

To ważne, bo w moim przypadku

długo myślałem, że znam siebie.

Lubię baseball.

Nie cierpię tenisa, i tak dalej. Ale zrozumiałem, że to mnie ogranicza.

A im dłużej to robię, tym bardziej sobie uświadamiam, że nie miałem pojęcia

o wszystkich innych rzeczach, które mogę lub nie lubić.

Na przykład...

Myślałem, że nie lubię młotków, póki nie zrozumiałem, że jednak lubię.

No właśnie...

- Nie. - Trzeba być otwartym.

Nie, proszę.

Hej! Przestań!

Przestań!

Przez jakiś czas lubiłem...

Pan Sugar.

- Jak tam? - Świetnie, dziękuję.

Miło cię widzieć.

Wszyscy jesteśmy panu bardzo wdzięczni.

- Pan Siegel czeka. - Dziękuję.

- Zaraz wrócę. - Oczywiście.

- Margit, moje kondolencje. - Dziękuję, Sugar.

Chociaż... złożono mi wiele kondolencji,

ale jakoś w ogóle nie pomagają.

Oczywiście.

Cóż.

Nigdy tego do końca nie rozgryźliśmy, prawda?

O co ci tak naprawdę chodziło.

Powiedziałem ci o co.

No tak. Jasne.

Detektyw o dobrym sercu szuka nieszczęsnej, bogatej dziewczynki.

Którą twój syn naraził na niebezpieczeństwo.

Swoją siostrę.

Może nie celowo, ale lekkomyślnie i zapewne wiedziałaś o...

Widziałem go w Chłopcu w kącie. Jakiś czas temu.

Był naprawdę dobry.

Tak.

Tak, był świetny.

Zgadzam się.

Przykro mi.

Dziękuję.

- Dziękuję, Carlos. - Proszę.

- Nie przeszkadzam? Chciałem się pożegnać. - Skądże.

Tak się składa, że mam dla pana propozycję.

Szukam pracownika.

Szef ochrony całej mojej firmy.

Tak?

To łatwa praca.

Ściganie sieciowych piratów, wożenie gwiazd na odwyk.

Ilekolwiek tacy jak ja panu płacą, zapłacę podwójnie.

To hojna oferta. Dziękuję, ale...

Naprawdę?

Tak. To rzadkość.

Ale kiedy się uda, to naprawdę miłe.

Fajne uczucie.

Powiedzieć, że panu dziękuję, to nic nie powiedzieć.

Wygląda na silną.

Jest silna.

Ale przed tą dwójką jeszcze długa droga.

Mówiła coś o tym?

O... Nie. Jeszcze nie.

Można było się tego spodziewać.

- Mogę? - Proszę.

Nie powiedziała ani słowa o tym, co działo się w piwnicy?

Jak mówiłem. Ani słowa.

Rozumiem.

Czemu pan pyta?

Nie wiem.

Nie wiem. Coś...

Ciało Clifforda Cartera.

Zakładam, że to pan zadbał o to, żeby zniknęło z bagażnika Olivii.

- To... - Nie, proszę. Nie.

Proszę nic nie mówić.

Chodzi o to, że im mniej policja wie, tym lepiej.

Zgadzam się.

Dlatego zadzwoniłem po nich dopiero po wyjściu od Pavicha.

- Dziękuję panu za dyskrecję. - Oczywiście.

Oraz za wszystko inne.

Może pan teraz odpocząć.

Udało się. To koniec.

Prawie.

To chyba... należy do pana.

Poznaję sukienkę Rachel.

Nosiła ją pańska żona w Powiewie zmian.

To pan zrobił te zdjęcia, prawda?

Skąd pan to wie?

Widziałem sukienkę w pokoju Lorraine

i uświadomiłem sobie, że tam je zrobiono, więc dodałem dwa do dwóch.

Była wolnym duchem, tak jak Lorraine.

Głównie to mnie do niej przyciągnęło.

Była nieszczęśliwa, a ja nie mogłem się powstrzymać.

Skończyliśmy po tym, jak...

- Cóż... - Zaszła w ciążę.

Pyta mnie pan, czy Olivia to moja córka?

Nie. To nie moja sprawa.

Jest kochana.

Tylko to się liczy.

Takt i wrażliwość...

do samego końca.

Do widzenia panu.

Do widzenia.

- Miller się odzywał? - Jeszcze nie.

Dobra. Daj znać, jeśli coś usłyszysz.

Jadę na miejsce.

Dobra. Mam jeszcze parę spraw.

Potem wezmę Henry’ego i przyjedziemy.

Dobrze. Do zobaczenia.

Przez dłuższy czas byłem bardzo samokrytyczny.

Mogłem robić, co tylko chciałem.

Bankier, prawnik. Pieprzone studio jogi. Mogłem robić wszystko, ale robię to.

Już nie mam wątpliwości.

Odpuściłem sobie.

Czymkolwiek jest to, co robię,

przede wszystkim dzięki temu czuję, że żyję.

- Cześć. - Jesteś pewna?

Je tyle kotletów, ile waży.

- O tak, jesteśmy pewni. - Dziękuję.

- Wejdziesz się pożegnać? - Nie. Ktoś na mnie czeka.

Nie. Zrobiłam lemoniadę. Wejdziesz.

Chodź. Grzeczny piesek.

Piję z cztery litry dziennie.

Będę trzeźwą diabetyczką.

Jestem z ciebie dumny.

Ja z siebie też.

I słusznie.

- Zdrówko. - Zdrówko.

- Dobra, nie? - Pyszna.

Czyli wyjeżdżasz i nie wrócisz nigdy?

Nigdy nie mów nigdy, ale to będzie długa podróż.

Wracasz do siostry?

Nie...

Ona...

Bardzo dawno temu ktoś ją zabrał.

Co? Nie. Jak to „zabrał”?

Nigdy się nie dowiedzieliśmy kto ani...

W sumie... dlatego robię to, co robię.

Przykro mi.

Dziękuję.

Lepiej już pójdę. Czekają na mnie.

No tak.

Nie powinienem...

W porządku?

Powiedziałam coś nie tak?

Nie.

O co chodzi?

Złap mnie za ręce.

Zaczynam się ciebie bać.

Nie bój się.

Złap mnie za ręce.

W porządku?

Nigdy nie pokazałem żadnemu człowiekowi. Nie mogę.

To wbrew zasadom.

Ale jestem zadowolony.

Sugar, ścigają nas.

Kto?

- Ludzie, o których ci mówiliśmy. - Czego chcą?

Zabić nas, żeby nikt nie dowiedział się o pakcie.

Uważaj na siebie.

- Dobra? - Tak.

Czuję, że żyję.

Ta żądza, kiedy coś widzę i wiem, że muszę to mieć.

Dla mnie... to wszystko.

Tak.

Ta część mnie nuży.

Kiedy się poddają. Zabij mnie, bla, bla, bla.

Nikt nie mówił, że będzie łatwo.

Bez życia, bez walki, bez sprzeczności...

jaki jest sens?

Nieprawdaż?

Bez walki, bez sprzeczności...

jaki jest sens?

Nieprawdaż?

Nieprawdaż?

O czym chce z nią pan rozmawiać?

O tym, co się stało. Co widziała.

Raczej nie jest na to gotowa.

Wiem i wolałbym nie prosić, ale może chodzić o więcej, niż sądziliśmy.

Spytaj jego.

To jej ojciec.

Nie ma nikogo...

Tylko...

Tylko ona przeżyła.

Dzięki tobie.

Możesz spytać. Sama zdecyduje, co powie.

Oczywiście.

- Hej. - Cześć.

Mogę usiąść?

Pewnie.

Dziękuję.

Jestem John.

Wiem, kim jesteś.

Tata mówił, że chcesz mnie o coś spytać.

Tak. Wiem, że wiele przeszłaś.

Pytaj.

Nie był w piwnicy sam, prawda?

Nie.

Był tam on i... jeszcze ktoś inny.

- Mogę pokazać ci zdjęcie? - Tak.

Ten człowiek?

Nie wiem. Może.

Nie wiem.

- Nie masz pewności? - Nie.

Świecili mi w twarz.

Nigdy go nie widziałam.

Nigdy go nie słyszałam.

Ale jesteś pewna, że był ktoś jeszcze?

- Tak. - Dlaczego?

Słyszałam, że pisze.

- Pisze? - Tak.

Nigdy nie mówił?

Ani słowa.

- Tylko notował? - Tak.

- Mam nadzieję, że to pomoże. - Pomoże.

Bardzo.

Dziękuję.

Jeśli mogę zrobić coś jeszcze...

Nie. Tylko...

Życzę ci cudownego życia.

- Pa. - Pa.

Przede wszystkim dzięki temu czuję, że żyję.

Ta żądza, kiedy coś widzę i wiem, że muszę to mieć.

Dla mnie...

Ta żądza, kiedy coś widzę...

Wpatrywałem się w to.

...i wiem, że muszę to mieć.

Poczułem, że chcę go mieć.

Dla mnie... to wszystko.

To bardzo dziwne.

Nieprawdaż?

Nie to.

Bądź ostrożny.

- Więc już wiesz. - Henry.

Wiedziałem, że to tylko kwestia czasu.

Siedziałeś i patrzyłeś?

Mamy obserwować i sprawozdawać każdy aspekt.

- Siedziałeś i nic nie robiłeś. - Nie. Siedziałem i się uczyłem.

Wiem, że to brzmi zimno, ale jak się inaczej nauczymy?

Gdzie jesteś?

Nie powiem.

Ruby na nas czeka.

Wiesz, że ja nie wracam.

- Nie możesz zostać. - Bo?

Szukają nas.

Słyszałem.

Ale to warte ryzyka.

To miejsce jest pogmatwane, pełne zamętu i złości, mroczne.

Nie tylko takie.

Jest tu o wiele więcej.

To miejsce dla mnie.

Nieprawda.

Dla ciebie też.

Wiesz, że dla ciebie też.

- Co to znaczy? - Och, John.

Muszę kończyć.

Henry, czekaj.

Zostawiłem ci płatki.

Henry?

Henry...

Djen.

Henry... zabrał Djen.

Żyje?

Jest tutaj?

Obserwować i sprawozdawać. Nie powtarzać ich błędów.

I oto Henry, uwięziony w cyklu przemocy.

A ja?

Czy jestem inny?

Lubię tu być.

Lubię czuć, cierpieć, smakować, dotykać, śnić, kochać, nienawidzić.

Upodobniłem się do ludzi?

Jak Henry?

Muszę się śpieszyć.

Muszę go znaleźć.

Co pan robi?

Alexandra.

Nie ma pan kąpielówek?

Mam. Tylko nie przy sobie.

Lepiej za głęboko nie wchodzić.

Są tam rekiny.

Dobrze. Dziękuję.

Znajdę Henry’ego.

Nieważne, ile to potrwa. Znajdę go.

Wiedzieliśmy o Pavichu.

Henry to wymyślił.

Ale ja się zgodziłam.

Wszyscy się zgodziliśmy. Dla misji.

- O Djen nie miałam pojęcia. - Wiem.

Wiem.

Dobrze się czujesz?

Tak.

Naprawdę?

Twoja ręka? Głosy?

Nie ma głosów.

Jesteś pewien?

To ostatni kurs.

Tak.

Poza Thorpe’em wszyscy wrócili.

Wiem.

To tylko sukienka.

Może.

Prawdopodobnie już nie żyje.

Pewnie tak.

Ale Henry żyje i go tutaj sprowadziliśmy.

Szuka podobnych sobie, od których może się uczyć

i których może uczyć.

Pod wieloma względami miał rację co do tego miejsca.

Miał rację.

Kocham swój dom.

Będę za nim tęsknił.

Za tobą też, Ruby.

Na pewno.

Za innymi także. Ale...

to miejsce...

ci ludzie...

na dobre i na złe, lubię ich.

Jestem taki sam.

Bezpiecznej podróży.

O rany.

Koniec filmu jest dziwny.

Wiemy, że nadchodzi...

KONIEC

...ale przez cały ten czas śmialiśmy się, płakaliśmy

i napisy końcowe nas zaskakują.

Ale prędzej czy później zapalają się światła i zakładamy kurtkę.

Czas iść do domu.

Napisy: Marzena Falkowska

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.