Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Co się tam stało, opowiadajcie.
Kto tam stał na kolanach?
Ja nie stałem.
No co wy pieprzycie?
- Zima? - Ja leżałem mordą w asfalcie.
- Niczego nie widziałem. - Ochujeliście, chłopaki?
Masz, przyjmij swoją.
Rozwiąż go.
Trzeba odwieźć dziewczynkę do rodziców.
Aigul. Jak się czujesz?
Jeden na śmierć, a dwóch wywieźli do szpitala.
Jeden uciekł.
Dozorczyni z naprzeciwka przez okno widziała.
Mówi, że jeszcze jakiś chłopak z dziewczynką Wołgą odjechał.
Mamy wodę?
Aigul!
Córeczko!
Już, już, córeczko!
Już, uspokój się, moja mała!
Nie płacz, skarbie.
Niech się Pani nie martwi, ogarniemy to.
Wynocha stąd!
Wynocha! Obyś zgnił, zasrańcu!
Żebyście wy wszyscy zgnili!
SŁOWO CHŁOPAKA KREW NA ASFALCIE odcinek 6
Nie wiedziałem, że Anioły Stróże mogą być takie piękne.
Drugi raz mi Pani życie ratuje.
Dosyć! Tak w ogóle to lekarz powinien to robić.
Tam jest kolejka do rana, co miałem zrobić.
Jutro przyjdzie na kontrolę, prawda?
- Słyszysz, podziękował byś chociaż. - Już dziękował.
Chodź tu.
No i jak Pan to zrobił?
Jak?
Lodu piaskiem nie posypują, gołoledź.
Idziesz...
balansujesz, a tu...
...pac!
Dobrze, jeśli na pupę.
A zęby całe? Uśmiechnij się.
O Boże...
To nic.
Do wesela odrosną.
Teraz sobie pójdę.
A jutro pójdziemy do kina, dobrze?
Dobrze.
Znasz kogoś z tych, kto gwałcił?
Dasz radę rozpoznać?
Zrozum, nie będę mógł ci pomóc,
jeśli cały czas będziesz płakać.
Może słyszałaś ksywki, imiona?
Dawaj, ogarnij się.
Mama mówiła, że jakiś chłopak cię przyprowadził.
Co za chłopak? Znajomy?
No i po co kłamać?
Mama mówi, że znajomy.
Może on to zrobił?
Nie bój się.
Jeśli ktoś ci grozi, po prostu powiedz.
Dzień dobry, Rinat.
Mogę prosić na sekundę?
To nie będzie łatwe.
Wydaje się, że dziewczyna kryje kogoś ze znajomych.
Nie trzeba nikogo szukać.
I zawiadomienia nie trzeba.
Wystarczy nam tego wstydu.
Przepraszamy, że przeszkodziliśmy.
Narka.
Słuchaj, a co tam z nią w końcu było?
Z tą Aigul.
A chuj wie.
A jeśli ją tam przepchali?
Ja tak myślę.
Jeśli Młodszy będzie z nią chodzić, ja mu ręki nie podam.
Za takie coś wykopują, logiczne.
Brat, nie brat - wyjebane.
Bo później o nas wszystkich powiedzą, że jesteśmy szmatami, cała ulica.
Normalne chłopaki powinny się bujać z czystymi.
To jasne.
Nara.
Wowa, możesz jutro rano zadzwonić do Aigul?
Oni jej nie dadzą słuchawki, jeśli usłyszą mój głos.
Marat, no...
Pomożemy jej.
Po cichu.
Każdy, kto tam był...
...został ukarany.
A ten, kto...
...nie po ludzku się z nią obchodził...
...ten Kolik...
...jego też znajdziemy.
I ukaramy, obiecuję ci.
Co znaczy "nie po ludzku"?
Możesz mi normalnie wyjaśnić, co się tam stało?
Jest źle.
Wowa, ona jest ze mną.
Jeśli chłopaki się dowiedzą, co się z nią stało, to...
to będą...
musieli cię odszyć.
A może nic się nie stało? Ty sam coś widziałeś? Widziałeś?
Czego krzyczysz? Byłeś tam?
A ja byłem.
Jeśli zostaniesz frajerem, nie będę mógł ci już pomóc, Marat.
Cześć.
Kotleta i puree. Oni mają całkiem wywalone.
Zgwałcili, nie zgwałcili - byle się sąsiedzi nie dowiedzieli.
Jasne, można zrozumieć - muszą ją jeszcze za mąż wydać.
Rahmat.
Koledzy, przepraszam.
Nieładnie podsłuchiwać, ale taka praca.
Co to za gwałt? Świeży?
Wczoraj wyjechaliśmy na zawiadomienie na adres.
Tam ojciec wrócił i mówi, że nikt ich dziewczynki nie splamił.
Chodziła z koleżankami, natknęła się na suki.
- Na jaki adres jechaliście? - Silkina...
7, chyba.
A poszkodowana to kto?
Jak ją tam...
Ona się z moją siostrzenicą w jednej klasie uczyła.
Akhmerova.
Cóż, to ciekawe.
A więc tak.
Teraz dokończysz swoją sałatkę,
bierzesz nogi za pas i lecisz do tej baby, która widziała strzelaninę w kawiarni.
Pokażesz jej tę Akhmerową i przy okazji wszystkich, kto jest pod obserwacją na tym adresie.
I okolicznych.
Czyli cały rejon Dombyta i Universam.
To od cholery ludzi!
A ty się zmęczyłeś, ta?
Lepiej pójdę teraz.
Dobra decyzja.
Będziesz to jadł?
Cześć, to ja.
Wiem, że tam jesteś.
Nie było cię dzisiaj ani w muzycznej, ani w szkole.
Otwieraj.
Aigulka!
Aiguleczka!
Przecież nic się nie stało.
Powiedz, że nic się nie stało.
Po prostu powiedz i tyle.
Nie stało.
No i proszę!
I zamknęliśmy temat!
Bo nikt więcej nie wie, co nie?
Jeśli będziesz się zachowywać jak ofiara, to tak będzie.
A ty odwrotnie, wszystkim na złość!
Zróbmy tak - dzisiaj wieczorem dyskoteka,
czekam na ciebie o siódmej przy wejściu.
Co to ma być?
Mało ci jeszcze?
Wydać cię policji?
- Sam się Pan wydaj. - Co? O ty gnojku!
Ała, boli, niech Pan puszcza!
Zaraz zadzwonię do inspektora i cię zabiorą!
Napiszę zawiadomienie!
Co za swołocz.
Pomyśl tylko! Jeszcze miał czelność tu przyjść.
On tam był?
Mów, szybko!
Nie było go?
Jeśli by go nie było, tu też by nie przyszedł.
Ty kurwo małoletnia.
Siema, chłopaki.
Wszystkim ogólnie.
Wowa, chłopaki mają pytanie.
Kto?
No, potrzebujemy jakichś wyjaśnień.
Co tam za sytuacja wczoraj była?
Co się stało z magnetowidem?
Obchodzi cię magnetowid?
Wyjebane mam, co z tym magnetowidem.
A co do wczorajszego dnia, to jest tak:
Ci, którzy nas zaprosili na rozmowę,
sami tam przyszli całą ekipą
i nami tam kręcili -
wszyscy zostali ukarani.
Nie ma więcej Dombytu.
U-ka-ra-ni!
Cicho, cicho.
Ej, stop, stop!
Cicho! Czego się drzecie?
To dopiero początek.
Od kiedy wróciłem, widzę –
Ostrzą na nas zęby,
nikomu się nie podoba,
że sami po sobie jesteśmy siłą.
Że mamy wartość.
Że jesteśmy ulicą.
Że zgniłych odszyliśmy, że chcemy robić biznes.
Co to za spóźnienie?
Chodź tu!
Mam ważny powód.
Ważny to jeśli mama umarła, albo byłeś na psiarni.
– Mama umarła? – Nie.
– Na psiarni byłeś? – Nie.
– Chcesz coś powiedzieć? – Nie.
I co, to jest nasza dyscyplina?
Nie jesteście gotowi!
Ja teraz patrzę na was wszystkich!
Nie jesteście gotowi!
Banda cieniasów!
A co będziemy robić, jak się gówno rozpęta?
Padniemy jak kundle!
No to teraz wszyscy biegniemy 30 okrążeń.
Kto nie przebiegnie -
dostaje się wszystkim wiekom, jasne?
Czego stoicie?
Słyszeliście, co powiedział Starszy?
Ruchy, biegniecie!
Potrzebujesz specjalnego zaproszenia?
Mówiłem już, wszystkie wieki. Lecisz, lecisz.
Dawajcie, śpiewać. Co znacie?
- Siwą Noc znacie? - Tak!
Raz, dwa, trzy!
No co tak licho? Śmielej!
Szybciej, tempo!
Ja was nauczę kochać ulicę!
Raz!
Dwa!
Słabak, słabak!
Pięć!
Sześć!
Lewy, prawy - raz, dwa!
Raz, dwa!
Lewy, prawy, unik, sierp.
A teraz, chłopaki, powtarzamy materiał.
Wystarczy, wystarczy.
Kto następny?
Wahit!
Dosyć. Wahit - do szpitala.
- Dobra, następny. - Jest okej!
Gdzie on jest?
Stój, stój, cicho!
Ilya Sutulin (Sutuł) Zastrzelony w salonie samochodowym na ul. Czeluskina. 28.05.1995
Kirill Sumatokhin (Sambo) Zastrzelony przez killerów w sali szpitalnej. 01.01.1996
Nikolai Rybakov (Ryba) Zastrzelony razem z innymi członkami brygady DK Chemików. 12.03.1997
Valerii Anczihirov (Gwóźdź) Zastrzelony na klatce schodowej w bloku swojej kochanki na ul. Abżalilova 04.09.1995
Rustam Alihanov (Ali) Zastrzelony przed klatką bloku nr 58 w dzielnicy Twersko-Jamskiej w Moskwie. 10.10.1999
Ildus Ziganszyn (Dino) Zastrzelony przy wychodzeniu z windy we własnym bloku na ul. Halitova, miasto Kazań. 04.04.1995
Siergiej Bieluchin (Biełucha) Porwany przez członków konkurującego gangu "Żyłka". Ciało odnaleziono przy falochronie, naprzeciw Kazańskiego osiedla Markiza, ze śladami tortur. 20.04.1999
Vasilii Belogorodcev (Ręka) Zastrzelony przed swoim domem, w samochodzie, na Bolszeochtyńskim Bulwarze w mieście Petersburg. 20.04.1993
Oleg Siemiradov (Król) Zastrzelony w barze "Vobla", miasto Kazań. 25.04.2002
Dimitrii Veselkov (Siano) Zastrzelony na podwórku przed blokiem we własnym samochodzie. 25.02.1995
Albert Salikhov (Lampa) Skazany wg. art. 210 KK FR 02.03.2000 r. Zmarł w więzieniu 28.08.2007.
Marat Ajgamov (Mleko) i Arkadii Sznystel (Śruba) Zastrzeleni na ul. Twerskiej w Kazaniu. 01.08.1995
Igor Czereuho (Czerep) Zaginął bez śladu. 1997 r.
Grigorij Krestman (Krest) Razem z żoną i kierowcą zastrzelony przed swoją klatką schodową przez członków gangu "Pierwszaki". 13.01.1993
Rinal Faskhutdinov (Radio) Skazany wg. art. 210 KK RF i art. 77 w 2002 r. na 24 lata pozbawienia wolności. Zmarł na zapalenie płuc w zakładzie nr 34. 01.11.2010
Rafael Akbeiev (Barsik) Zastrzelony w Moskwie na Bulwarze Olimpijskim gdy wychodził z restauracji "Tryumf". 29.05.1996
Farkhad Fokin (Fomka) Zadźgany razem z kochanką we wsi Wesełkino, w gminie Istrin, w obwodzie moskiewskim. 24.04.1996
Viacheslav Sebastianov (Pele) Skazany wg. art.210 KK FR 20.05.2003 r. na 24 lata w kolonii karnej z zaostrzonym rygorem.
Damir Khamatov (Walet) Został rozstrzelany w kawiarni "Radość" razem z Robertem Zigatulinem (Robespier) i Arkadiem Gornym (Góra). 09.02.1995
Semion Rubcov (Rubin) Zastrzelony we własnym mieszkaniu na ul. Dekabrystów razem z żoną i dwójką dzieci. 01.04.1995
Wahit Zimaletdinov (Zima) Zastrzelony na klatce schodowej w swoim bloku. 07.10.1995
- Hej, która godzina? - Nie wiem.
Cześć!
No hej.
Jak tam Maracik?
W porządku.
- Chcesz? - Dzięki.
- A co u ciebie? - Bez ciebie dusza bolała.
Ty przyszłaś i wszystko przeszło.
- Słuchaj, frajerze, masz pieniądze? - No to co, do kina? "Igła" jest okej?
- A jeśli znajdę? Wywalaj kieszenie. - Chłopaki, naprawdę...
- Czy oni go okradają?
- A jeśli ci nos złamię? - Nie rób tego, proszę.
A, nie, przeszukują tylko.
Oni zabierają dziecku pieniądze!
Hej! Stać! Zostawcie go, ale już!
Natasza.
Tak się nie robi.
To chłopskie sprawy.
Czemu mu nie pomożesz?
Dlatego że, mówię ci,
to jest frajer, a to chłopaki.
Też mi dzieciaka znalazłaś. Idziemy?
A więc jesteś tchórzem?
Nie spodziewałam się.
- Ja, tchórz? - Sam sobie kino oglądaj.
Natasza!
Natasza!
Hej!
Czemu przyszedłeś?
Ktoś cię skrzywdził?
Nie martw się, wujek Ildar wszystkich ukarze.
Nie, jestem tu z innej przyczyny.
Byłem u mamy, całkiem z nią źle.
Oni jej w ogóle nie leczą, albo źle leczą, nie wiem.
Może Pan jakoś pomóc?
Nie jestem lekarzem. Ty też nie.
Jak mamy jej pomóc?
Nie wiem, oni ją całkiem wpędzą do...
Mamo...
Reprezentacja ZSRR w piłce nożnej przygotowuje się
do meczów kwalifikacyjnych mistrzostw świata we Włoszech.
Nasza drużyna rozegrała towarzyski mecz...
I co ja mam zrobić z tym zaświadczeniem?
Nie mogę jej wypuścić. Jest w ciężkim stanie.
- W domu będzie jej lepiej. - To po co wzywaliście jej pogotowie?
- Jest zarejestrowana, powinna być na leczeniu. - Ale wy jej nie leczycie!
Przepraszam, młodzieniec się martwi. Wyjdź.
Wyjdź i czekaj na mnie tam!
Lubi Pani kawior?
I już mamo, dom.
Rozbieramy się.
Co to za bałagan, Andrei?
Trzeba posprzątać, mamy gości.
Czemu, jest czysto.
Pozamiatać chociaż.
Daj jej.
Przynieś mi jakiś materac.
Będę w kuchni.
To Pan u nas zostaje?
Będzie trzeba, zajmę się nią i tobą.
Podczas studiów spałem na trzech taboretach, no cóż.
I zanieś wszystkie rzeczy do łazienki.
Zrobimy pranie.
Czy ciebie pogięło?
Cóż, nie wyliczyłem.
- Naprawię. - Kto to?
Dajesz.
- "Wszystko mi oddali". - Wszystko mi oddali!
Nawet o dwa ruble więcej!
-"Dzięki Władimirowi Kirilowiczowi!". - Dzięki Władimirowi Kirilowiczowi!
To ja.
- To on, Władimir Kirilowicz! - A teraz śpiewaj.
- ♪ Białe róże... ♪ - Głośniej!
- ♪ Białe róże, bezbronne pąki! ♪ - Głośniej, głośniej!
♪ Białe róże, białe róże ♪
♪ Światło błękitnych witryn! ♪ - Boże, nie męcz go, przeziębi gardło!
Pójdziesz ze mną?
Do kina?
Walić kino, w DK jest dziś dyskoteka.
To muszę się pomalować.
I tak jesteś bomba!
Umiesz mówić komplementy.
Dobra, czekaj.
Jesteś wolny, brawo.
A, czekaj.
Co tam mówiłeś? Dali dwa ruble więcej?
Okej, poleżysz sama?
- Nie odchodź. - Muszę zadzwonić i zaraz przyjdę.
Andrei!
Andrei! Posiedź z nią, dopóki nie uśnie.
Daj Setdikowa.
No i co tam z tym Suvorowem?
Dawajcie, weźmiemy.
Sprawdzamy podstawowe miejsca.
Dom, siłownia.
W piwnicy jakaś melina też jest.
Zaraz.
- Co? - Ja tego, czajnik.
Idź, wstaw.
Oczywiście po cywilu i ostrożnie.
Człowiek jest przygotowany, niby z wywiadu.
Jeśli od razu nie znajdziecie, wystawcie się i czekajcie.
Do nocy się zjawi, nigdzie się nie ukryje.
Pracujcie.
Chcę wynieść śmieci.
Przykryj czymś, jutro rano wyniesiesz.
Nie mogę, kiedy tak śmierdzi.
Jasne.
Żartujesz sobie ze mnie?
Co ty robisz?
Co za gówniara!
W ciebie się wdała!
Siemanko.
Co jest?
Chodźmy.
Chodźmy.
Dobry.
Dziękuję.
Chodź.
Aigul, hej!
No, mówiłem przecież.
Wszystko będzie okej.
Hej! Gdzie się podziewałaś? Maja powiedziała, że jesteś chora. Chodźmy!
Cześć.
To był zespół Miraż!
A teraz dla chłopaków z Rozjazdu - - Co się dzieje?
Nautilus - Chcę być z tobą
Przytulaniec, idziemy?
A teraz zabrzmi piosenka dla Semiona Gnyra!
Pójdę się przywitać z chłopakami.
Co tam się stało z twoją babą?
Nie chciałbym podawać ręki szmaciarzowi.
Nic.
Dobra, idź.
– Wowa! – Nie teraz.
Jesteś poszukiwany.
Pardon, nie żegnam się.
- Co? - Ildar mówił, że operacja.
Że czyhają na ciebie wszędzie.
Dom, siłka.
Do piwnicy też nie możesz, też czekają.
On ci to powiedział?
Nie, przez telefon gadał, usłyszałem.
O, Maracik.
Masz papierosy?
– Mam. – Dawaj, zapalimy.
Poczekaj, zapal ze mną.
Kiedy ci jeszcze ze starszym pozwolą?
Dawaj, dawaj, palimy.
– Dobra, potańczyliśmy, idziemy. – Gdzie?
– Musimy od razu do ciebie. – Ale z ciebie ważniak.
Filmu nie widzieliśmy, potańczyć nie dałeś.
– Za kogo ty mnie w ogóle masz? – Jak za kogo? Za przeznaczenie.
Przez wielkie P.
Niczego nie będzie, nawet nie licz.
Natasza, ty tak na serio, tak?
– Ja jestem porządny. – Mam taką nadzieję.
Nawet jeśli byś sama chciała,
to bym nie pozwolił.
Dobra, idziemy. Patrz.
Teraz poczekasz na mnie na pierwszym piętrze,
ja bratu tylko coś powiem i przyjdę, dobrze?
Dawaj, idź.
Przepuśćcie, chłopaki.
A szacunek to pojęcie...
Powiedzmy tak, chłopackiego...
I wtedy oni wlatują z karabinem – tr-tr-tr!
Aaa! Aaa! Gigantyczna małpa!
Kogo szanować, jak szanować i co najważniejsze - za co szanować.
Cześć, chłopaki!
- Ty jesteś z Dombytu, nie? - Teraz jestem z Rozjazdem.
I dobrze. Dombytowskim teraz ciężko.
Słuchaj, powiedz mi, bądź kolegą. Bo nie rozumiem - człowiek przyszedł, tańczy.
A faktycznie to co z nią było?
Jaki człowiek?
A to oglądałeś? Człowiek z Bulwaru Kapucynów?
Nie, nie oglądałem.
Daj jeszcze fajkę.
Ziomeczki-koteczki, proszę o uwagę!
Ważne ogłoszenie!
Studio tańca współczesnego "Pod Daszkiem" ogłasza rekrutację!
Tańczyć będziemy cza-cza-cza, czu-czu-czu, kukaraczu
i oczywiście czaczę!
Żarcik!
A teraz dla wszystkich chłopaków - Laskowy Maj!
Idziemy tańczyć?
– Zaraz, ja... – Masz.
Fu! Ble!
Wiesz co? Chyba musisz już iść.
Ludzie są źli. Kto wie.
Aigul! Aigul, stój!
– Puszczaj! – Nie wierć się.
– Puszczaj, powiedziałam! – Spokojnie, nie wierć się.
Cicho, cicho.
O, to ona!
♫ Niech w twoje okna patrzy bezpieczny ♫
♫ Różowy wieczór ♫
♫ Niech odprowadza różowym spojrzeniem ♫
♫ Patrzy ci w ślad ♫
Uspokój się!
Jesteś moim bratem!
Już raz cię ostrzegłem?
Nie będę więcej powtarzał.
Przypilnuj, żeby poszedł do domu.
A co, sam nie dojdzie?
Stój, dokąd?
Do domu.
Wejdź.
Napiszę do gazety! Niech wiedzą, że wy tu...
Ja wam tego nie puszczę płazem!
Jego syn był w piekle!
Wrócił z piekła, ma nagrody!
Jazov wręczał, osobiście!
A wy co macie? Znaczek Dynamo?
Po co te nerwy? Odkupię wazon.
Z samego rana pójdę do komisu.
Za kogo on krew przelewał?
Za takich jak wy, którzy w brudnej bieliźnie...
- A ten żyrandol ile kosztuje? - To prezent!
Nie no, widać – 200 rubli, 230, nie mniej?
A to jeszcze trzeba znaleźć. No i jak tak wyszło?
Rośnie człowiek w dostatku.
Dobrze żyje.
Z magnetofonami, z dywanami.
Z tym żyrandolem.
A potem zabija. No jak?
Naprawdę nie mogę sobie tego w głowie poukładać.
O tym będziemy rozmawiać z Pana przełożonym.
Ile chcecie. Ja was nie winię, próbuję tylko zrozumieć.
Już ja znam tych bandytów.
Mama, tata w fabryce - gdzie się podziać?
Zbijają się w stado i do przodu.
A tu bogacz.
– Pełna lodówka. Salami pewnie macie? – Długo to jeszcze potrwa?
Póki nie znajdziemy.
Maracik, powiedz... Nie widziałeś tu gdzieś pistolecika?
Jeszcze!
Jak mówił nasz dowódca –
Sam na stromą górę nie wejdziesz.
Dziękuję, chłopaki, dziękuję.
Dzięki, panowie.
Cześć, księżniczko.
– Głodny? – Nie.
– A gitarę masz? – Mam.
♫ A kto przeszedł przez ogień i przez śmierć ♫
♫ Przyszedł do domu, wita go matka i ojciec ♫
♫ Kolegów, którzy nie wrócili, często wspominał ♫
♫ I szeptał "Czemu nie zginąłem ja sam?" ♫
♫ Afganistan ♫
♫ Przeklęty, górski, dziki kraj ♫
♫ Rozkaz jest prosty ♫
♫ Wstawaj, idź i umieraj ♫
♫ I jak to tak ♫
♫ Przecież na ziemi dawno jest wiosna ♫
♫ A serce rwie ♫
♫ Marzenie i gorycz prosta ♫
Ty napisałeś?
Nie.
Z chłopakiem służyłem, on znał autora.
A znasz coś nie o śmierci?
Bo mój kuzyn zginął niedawno.
A jak?
Nie wiem.
Byłam w pracy, przez kierowniczkę przekazali.
Rozbił się pewnie.
Jeździł na motocyklu jak szalony.
Jak chcesz, to zaśpiewam ci coś o miłości.
Śpiewaj.
Brawo!
Myślałem, że wrócisz nad ranem.
Milczysz?
No i prawidłowo. Chłopaki przecież nie przepraszają.
Siadaj. Co prawda, wszystko ostygło.
Widelec sam sobie podasz.
I co, zadowolony?
Wybawiłeś się, natańczyłeś?
Gdzie cię poniosło?
- Do DK. - Oczywiście, DK im. Lenina.
I jak było, dobrze?
Nie ma zażaleń na repertuar muzyczny?
No, fajnie.
Pamiętasz, był u was taki Kirill, ksywka Fancik.
Niedawno z Kirillem porozmawiałem.
I powiedział, że wasz starszy, Suvorov, o ksywce Adidas,
bywa w domu, w siłowni i jeszcze czasami wyleguje się w piwnicy.
Każdej nocy wracał do domu, od kiedy wrócił z wojska.
A tu - bam - i zniknął.
Jak Igor Kio.
No i taka to sytuacja.
Przez tego waszego Kirilla
chłopaka zabili. Jeralasza.
- Ja bym mu nie wierzył na Pana miejscu. - A komu wierzyć?
Tobie można?
Wiesz jak jest, Andriucha.
Kiedy nadeptujesz na zardzewiały gwóźdź, trzeba odciąć kawałek nogi, inaczej – gangrena i śmierć.
Do twojego wnętrza już trafiła ta trucizna.
Uliczna.
Recydywista i gwałciciel są ci bliżsi, niż normalny człowiek.
Dlatego że są chłopakami, ta?
Ty uszy w korytarzu pogrzałeś, potem poszedłeś i ostrzegłeś.
A ten twój Adidas zabił człowieka.
I najprawdopodobniej tam, w Cafe Śnieżynka, dziewczynkę zgwałcili.
– To nie on. – Aaa, "nie on".
Matkę doprowadziłeś do szaleństwa!
Ty, Andrei!
Do tej pory nie dociera?
- A czemu Pan tu przyszedł? - Co?
Czemu Pan tu przyszedł?!
- Ildar, co się dzieje? - Nic takiego.
Twój wybór.
Co tu robisz?
Ja, ten, chciałem porozmawiać. Można?
Po prostu...
Pogadać trzeba, ogólnie.
– Jesteś pijany? – Nie.
Przyjdź do mnie jutro do Inspekcji.
Od dziewiątej będę w gabinecie.
– Ja muszę teraz, ja z domu... – Daj mi z nim.
– Poczekaj. – Będę grzeczny. Sekundkę.
Co, tak ci się jeść chce, nie masz gdzie spać?
Dobra. Obiecaj, że się nie obrazisz.
Obrażanie się w niczym nie pomaga.
Cicho, cicho. Jesteś tu zbędny, rozumiesz?
Już, już, wychodzi. Zmęczył się, wszystko dobrze.
Wszystko dobrze, już idzie.
- Przesuń się, proszę. - Poszedł już.
Wystarczy się z nim cackać.
♫ Skórzane paski, ściskające słabą pierś ♫
♫ Ja chcę być z tobą ♫
♫ Ja chcę być z tobą ♫
♫ Ja tak chcę być z tobą ♫
♫ Ja chcę być z tobą i będę z tobą ♫
Natasza! No nie pod gitarę - jest piąta rano!
– Wybacz. – A ty sam czego się drzesz?
– Co konkretnie ci nie pasuje? – Już, już.
Dawaj, dośpiewamy.
Tylko cicho.
♫ Chciałem uciec od miłości ♫
♫ Brałem ostrą brzytwę i karałem siebie ♫
♫ Ukryłem się w piwnicy i ciąłem ♫
♫ Skórzane paski, ściskające słabą pierś ♫
Dobranoc.
Stać! Skąd?
Kazań, TSRR.
- Noże, kastety, armatura - co masz ze sobą? - Nie brałem.
– Dziarski, tak? Wywracaj kieszenie. – Może jeszcze poskakać?
Będzie trzeba, poskaczesz. Stój!
Nie ruszaj się.
Dziesięć po drugiej,
żebyś tu była.
W tym samym miejscu, jasne?
– Już? – Dobra, biegnij.
Mądrala.
– Co tu robisz? – Wypuścili mnie.
Pielęgniarka powiedziała, że 37.5°C to już powyżej normy.
Dopiero co wychowawczyni dzwoniła.
Chodź tu.
Dać sól?
Nie chcę.
No to wylewam.
Napisy: @drinkinyawnin telegram.me/yawninsub
buymeacoffee.com/drinkinyawnin
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.