Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Śmiało.
Śmielej, dawajcie.
Ostrożnie, proszę.
Macie jakąś rodzinę? Bo tam małe dziecko zostało.
Ciocia już do nas z Ameliewska jedzie, już do niej dzwoniłem.
No, uważaj. Bo przyjdzie Inspektor z Wydziału ds. Niepełnoletnich i sprawdzi.
Zawieziemy ją na Wołkowa, tam jest dobry szpital psychiatryczny.
Już, już.
Czemu tu stoisz?
Chcesz posłuchać płyty?
- Chcę. - Idziemy.
Dobry wieczór.
Good evening.
Jak się nazywasz?
Wendy Moira Angela Darling. A ty?
Piotruś Pan.
I tyle?
Tak.
Och, proszę wybaczyć.
Bzdura!
SŁOWO CHŁOPAKA KREW NA ASFALCIE odcinek 5
- Pozdrów ode mnie tatę. - Dobrze.
I niech się Pan nie martwi.
- Jeszcze dziś waszego sportowca... - Ravila Isakova.
Ravila Isakova przeniosą do innej sali.
Dziękuję ogromnie. Proszę, to taki, powiedzmy, drobny...
Dziękuję.
Dzień dobry.
Wygląda na to, że się znamy.
Mam na imię Wołodia.
Wiem, wypełniałam twoją kartę.
No co tak skromnie, kartę.
Życie mi Pani uratowała.
To szpital, taka praca.
Wszyscy wszystkich ratują.
Jak ma Pani na imię?
My się tu z ludźmi nie zapoznajemy.
Tu nie są tańce, ani biblioteka.
Więc niech Pani pozwoli zaprosić się do biblioteki.
Natasza.
- Dyktuj. - Co dyktować?
Numer telefonu.
Nie mamy telefonu.
Mieszkam w akademiku na Energetyków.
To jest wszystko, czego potrzebowałem się dowiedzieć.
Cześć!
Dokąd tak lecisz?
Dawaj pogadamy, Aigul.
Można to przecież po ludzku jakoś obgadać, nie?
Ja cię nie słyszę.
Dobra, w takim razie ja będę mówił.
A ty udawaj, że nie słyszysz.
- Nie słyszę. - Mówiłaś o związku.
Tak, zniknąłem, ale przyczyna była poważna.
Czy możesz za mną nie chodzić?
Ziemia jest wspólna. Gdzie chcę, tam chodzę.
A w ogóle to jest nasz teren.
A szkoła to czyj teren?
Szkoła jest neutralna.
No to dawaj ty będziesz siedział na swoim,
a ja pójdę na neutralny.
Bez ciebie.
Żeby ludzie nie myśleli, że ja z Bóg wie kim chodzę.
Co ty pieprzysz?
- Młody człowieku! - Przepraszam, to prywatna rozmowa.
Ja tego gitowca pierwszy raz widzę.
Szoruj do swojej szkoły! Tutaj takich Aigulek jeszcze pół miasta!
Nie gwiżdż, pieniędzy nie będzie.
- Cześć. - O, hej.
- Odrobiłaś matematykę? - Nie, zasnęłam.
Przejedziemy się?
Do ciebie mówię, zielonooka!
- Na siebie trąbnij. - A co ty taka dziarska?
Dawaj, wsiadaj. Wódka jest, zakąska jest. Pojedziemy na plażę Kordon.
Wsiadaj, głupia, będzie fajnie!
Jestem z Uniwersamowskimi.
Oho!
I z kim chodzisz?
Z Adidasem Młodszym.
Nie znam takiego.
A ciebie znam. Mieszkasz tu.
Ile masz lat?
Nie twój interes.
No to poczekam, poczekam. Będziesz miała 16...
Gdzie lecisz?
Swietłano Michałowna, ma Pani gościa.
Proszę.
Mamo.
Mamo...
W sprawie tej czapki...
Wyjaśniłem to.
Chłopaki kupili ją w komisie.
Ktoś zerwał ją z Flory Gabdulovny.
A chłopaki...
...akurat myśleli, jak pomóc.
Zobaczyli...
I pomyśleli, że dobrze będzie dać ją tobie.
Mamo?
Naprawdę, mamo, serio.
Andrei, wystarczy.
- Andrei, przestań. - Rozmawiam z mamą!
- Mamo... - Wychodzimy, wychodzimy.
- Mamo! - Wychodzimy.
Ona cię nie słyszy.
Ona cię teraz nie słyszy.
Kiedy będzie można z nią porozmawiać?
Tego na razie jeszcze nikt nie wie.
Czekaj tu.
Chłopak przyszedł, pyta o starszych.
Co?
Jestem Adidas z Uniwersamu.
Dziś rano gadałem z ordynatorem na temat Ravila.
Przeniosą go do innej sali, popilnują.
Ogółem, wszystko będzie dobrze.
Boisz się?
Prawidłowo.
A czemu Kościej sam nie przyszedł?
Kościeja już nie ma z ulicą.
I jego bliskich też nie.
Wy zabiliście Jeralasza, my Ravila prawie.
Licz, że jesteśmy kwita.
Wspólnej granicy nie mamy.
Co tu dzielić?
My wam nie wisimy, wy nam nie wisicie.
Bobra kurtkę rozerwali. Zrekompensujcie.
Zrekompensujemy.
No, to umowa.
Wypijesz?
Nie.
My od teraz nie pijemy.
My biznes otwieramy.
Wchodzimy, wchodzimy.
Mila, dzwonię na milicję!
Zupełnie nie ma takiej potrzeby.
Przywitajcie się.
- Dzień dobry. - Dzień dobry.
Wiem, że ci młodzi ludzie wyrządzili wam szkody materialne.
Teraz są pod moją opieką i chcieliby odkupić winy. Chłopcy?
A także, ode mnie...
Mała niespodzianka. Tort "Bajka".
Jako symbol, powiedzmy, mojego szacunku.
I chciałbym złożyć Paniom ofertę handlową,
która w pełni pokryje materialną stratę.
Z tego co wiem, to drugie pomieszczenie jest puste?
Wspaniale! Bierzemy!
Dziękuję. Chłopaki, jazda!
Czego kurwa stoisz? Idź, pracuj.
Palto, ty też!
O, tę.
Zima!
Masz.
Marat! Popracuj choć raz.
Lampa! Masz.
- A co z bajkami? - To tylko na parę dni.
Zarobimy - kupimy nowy.
Ostrożnie go stawiaj, kurwa!
Masz smutne kolory, nikt nie przyjdzie.
- Taki mądry? Dawaj, rób sam. - Czego na mnie najeżdżasz?
Kompletne gówno.
Zrozumcie, muszę kupić prezent
dla pewnej pięknej dziewczyny.
- Ten. - Ten.
- Ten. - Nie, ten.
- Ten. - Nie, mówię ci. Ten.
- Ten! - Sam se to rób!
Pół godziny ci to powtarzam! Rób!
Bam! - wystrzał!
Bam! - kula przelatuje obok.
Jeśli masz dwie lewe ręce...
Chodź no tu!
Nie rozumiesz?
Idź sobie!
- Nudzę się, pościgaj się ze mną. - Nie.
Dzień dobry, naszą mamę zabrali do szpitala.
Co się stało?
Mówili, że psychoza.
Lekarz mówił, że przyjdą z WDSM.
A Pani nie przyszła.
Więc ja przyszedłem.
A z kim teraz jesteście?
Z ciocią.
Ona teraz sprząta w domu.
Rozumiem. Cóż, wejdźcie.
Kira...
Zarejestrujesz mojego?
Ich mama jest w szpitalu. Trzeba się z nimi skontaktować.
Dowiedzieć się, w jakim jest stanie i zdecydować, co zrobić z dziewczynką.
Znowu on? Szklarz ledwo wyszedł. I wszystko na mnie.
Dobra, w taki dzień... Siadaj.
Myślałem, że z Panią to zrobię.
Ja nie mogę, wybacz.
Jeszcze raz dziękuję za prezent. Dziewczynom też jutro powiem.
Idź, idź. Świętuj.
- Wszystkiego najlepszego! - Dziękuję!
Vasiliev, tak?
Masz wyznaczoną kontrolę na jutro.
Czemu bez cioci przyszedłeś?
Ja mam ją z twoich słów zapisywać?
Pójdę po nią. Zaraz będziemy. Chodź.
Jakie "pójdę"? Czy mój dzień roboczy jest z gumy, czy co?
A co to znaczy WDSM?
Wielki Dzień Szczęśliwego Malucha.
Idziemy.
Idziesz nie w tę stronę!
W tę. Zamilcz na minutkę, proszę.
Nie można mówić "zamilcz"!
Stoisz tu i ociekasz!
Co za problem?
Wyjdź, otrzep się, wejdź jak człowiek!
Zaraz przyniosę mopa, nabierzesz wody i posprzątasz tutaj po sobie, mądralo.
Z przyjemnością.
Ach, toć do kogo!
To nie jest poczekalnia, proszę nikogo nie sprowadzać.
Ja nie sprowadzam.
To moja własna inicjatywa.
Może spacer?
Wracam ze zmiany.
Zmęczona?
Tak, wybacz.
Ale co, nie, no...
Może innego dnia.
Jutro, do kawiarni, tam, siam.
Nie, nie chcę do kawiarni.
Nie no, ty tego, odpocznij, odpocznij.
Jutro możemy pomyśleć.
Poranki są mądrzejsze od wieczorów.
Mam tutaj, tego, mały prezent.
To porządna rzecz.
Nie wiem, co prawda, jak z rozmiarem, ale...
- Rajstopy? Nie wezmę tego. - A czemu nie? Przecież jest deficyt.
Tak nie można. Taka rzecz...
Ja cię widzę drugi raz w życiu.
Trzeci.
Nie, nadal nie.
No dobra, to w takim razie rzecz pójdzie
na pożytek pracownicy akademika. Przyjmie pani w zamian za brudne podłogi?
Przyjmę.
No i wspaniale, niech Pani nosi na zdrowie. Życzę wszystkim miłego wieczoru.
Do widzenia.
Niepotrzebnie ty tak, Natasza. Dobry chłopak.
- A co to znaczy "Juldyz"? - Gwiazda.
- Jak Krawczyk? - Lepiej.
Mam już dosyć chodzenia.
Przecież chciałaś jeść.
To zjesz w restauracji. Jak księżniczka.
To tam, gdzie możesz poprosić o wszystko co chcesz i ci przyniosą.
No, nie wszystko co chcesz.
Na co masz pieniądze.
Na co masz pieniądze? Na lody masz?
A nie kaszlesz? Jeśli nie, to mam.
Ja nigdy nie kaszlałam, w ogóle.
Dokąd to, przecież trwa program wieczorny.
Od szesnastu.
Mam szesnaście.
Po prostu nasza mama wyjechała,
a dziewczynka ma dziś urodziny.
Chcemy tylko lody.
- Tylko lody! - Ciii, ciszej.
Dobra, siadajcie przy ostatnim, zaraz przyniosę.
- I nie bałaganić, jasne? - I jeszcze jedna prośba.
♪ Niebo i ziemia ♪
♪ Gwiazdy i kwiaty ♪
♪ Tylko po to byś znalazła mnie ♪
♪ Żebyś ty znalazła mnie ♪
Kochani, to była piosenka dla Konstantina i jego znajomych,
którzy przyjechali do nas z Nabereżnych Czełnow.
Pozwolimy sobie teraz na małą przerwę
i wkrótce wrócimy do naszego programu koncertowego. Dziękuję.
Teraz.
- Wszystkiego najlepszego. - Dziękuję.
Zamawiaj co chcesz, dziś wszystko na mój rachunek.
Mam jeszcze niespodziankę.
Zaraz wrócę.
A my nie zamawialiśmy.
Przekazali ci od tamtego stolika.
Od którego?
Tam był chłopak.
Gdzie on jest?
Chciałbym złożyć najlepsze życzenia pracownicy organów ścigania,
która jest z nami dziś na tej sali
i strzeże naszego pokoju.
♪ Miłości oskrzydlony wiek ♪
♪ Zniknął, jak topniejący śnieg ♪
♪ Ucichł, jak jesienny sad ♪
♪ Nie da się go przywrócić tak ♪
♪ Nie przywrócić tak ♪
♪ A może by tak nie pospieszać nocy ♪
♪ I wszystko powtórzyć od początku ♪
♪ Powtórzmy wszystko od początku ♪
♪ Och, co mam zrobić? ♪
♪ A może zaczniemy wszystko od nowa? ♪
♪ Ja nie chcę cię stracić ♪
♪Ja nie mogę cię stracić♪ - To dla ciebie
♪ Och, co mam zrobić? ♪
Zabieraj łapy od instrumentu!
Chujowo śpiewasz, tak w ogóle.
Chłopcy! Chłopcy!
Zabieraj te łapy ode mnie!
Mlekożłop!
Już, już, spokój.
Wystarczy!
Już, już. Żółtodziób!
Mogłeś chociaż umyć naczynia.
Nie sądziłem, że będę miał gości.
"Gości".
Nie myśl sobie, i tak miałam obowiązek przyjść jutro.
Sprawdzić, czy są odpowiednie warunki dla życia dziecka.
Nie jestem dzieckiem.
Julię sprawdzić, mój Boże.
Gdzie jest jedzenie dla siostry?
Jadła już w restauracji.
Lody to nie jedzenie.
Co masz z jedzenia?
Ziemniaki. Od Ildara zostały.
Siadamy obierać.
Okej, Julia zasnęła.
- A Pani już sobie idzie? - Andrei, noc na dworze.
To niech Pani jutro przyjdzie.
Julię skontrolować.
Rozumiesz przecież, że będę musiała ją zabrać.
Dlaczego?
Dlatego, że znów mnie okłamałeś.
Nie macie bliskiej rodziny. Nikt nie przyjedzie.
No i co?
Ja jestem.
Nawet nie mam już kuratora.
Ty sam, według prawa, potrzebujesz opieki.
Mogę jeszcze jeden dzień nic nie robić,
a pojutrze Kira przychodzi do pracy.
Ma obowiązek wypełnić wniosek o odebraniu.
Dobra, idź spać.
Jutro zadzwonię, dowiem się, co tam.
Spokojnej nocy.
Dobranoc.
Więc jednak przyszedłeś?
Ale z ciebie uparciuch.
Ja nie do ciebie. Przyniosłem dokumenty.
Wyrzucili mnie z normalnej szkoły, będę musiał chodzić do słabej.
Czemu słabą? Jesteśmy najlepsi.
Dobra, pokażę ci gdzie co jest. Idziesz do dyrektora?
Sam znajdę.
Zabłądzisz, przecież jest nietypowa.
Wszystko zrozumiałem. Jestem ogromnie wdzięczny.
Mój ty elegancki!
Nie twój.
Obraziłeś się, czy co?
Ja tu na ciebie 30 minut czekałam.
A ja cię dwie doby pilnowałem.
Czekaj.
- Dzień dobry! - Czego?
Chciałbym się od Pana dowiedzieć, w jakim celu zastawił Pan wejście?
Proszę zwrócić uwagę, małe dzieci zmuszone są przechodzić przez zaspę.
Kim jesteś?
Adidas Młodszy, Uniwersam. Z kim mam przyjemność?
Podejdź bliżej, nachyl się.
Coś ci powiem.
Mam podejrzenie, że chce mi Pan powiedzieć coś nieprzyjemnego.
Tak, tak.
Chciałem ci kazać wypierdalać.
Nieładnie, młody człowieku.
Spierdalaj jak najdalej. Przez zaspę.
Ej!
Hej, przestańcie natychmiast!
Co wy wyprawiacie?
Rozbił mi lusterko, gnojek!
Proszę zostawić to dziecko!
Jeszcze się spotkamy!
Wszystko dobrze?
W porządku.
Za to teraz będziesz chodzić spokojnie.
Akhmerova, w szkole jest pielęgniarka. Odprowadź go.
Nie trzeba!
A ty umiesz rysować?
Chwała pracy!
Przyniosłem ciastka.
Chyba powinnaś lubić.
Ja nic nie "powinnam".
Śmiało.
I jak?
Całkiem nieźle.
Tylko "RobOcop".
Myślałam, że to o robakach.
Nie.
Tam jeden koleś umarł.
Amerykański policjant.
I włożyli go w ciało robota.
A on później chodził i wszystkich zabijał.
I nikt nie mógł mu nic zrobić.
No ale ogólnie to był gliną.
A potem?
No a potem wszystkich zabił.
Możemy obejrzeć, w sumie.
Przewinąć na dobre momenty.
Przewinąć na jakie dobre momenty?
Na najlepsze momenty można.
Widzę, że robota wrze!
- Wowa, to jest Aigul. Rysujemy razem plakat. - Aha, no, jasne.
No to fajnie. Dzień dobry.
Wowa Adidas, bardzo mi miło.
- Turbo. - Tak-tak-tak.
Obiecali mi "Commando" wzamian za czystą i "Wejście Smoka".
Tak że możecie już zacząć to rysować.
I ruchy, ruchy.
Pokaz zaczyna się za 15 minut.
Ciasteczka!
Super.
Dobra, dorysowuj.
A ja pójdę.
Chłopaki!
RobOcop.
- Tam jest O, nie A. - Wiem przecież.
Pani, proszę wybaczyć!
W tym oto pomieszczeniu otwarto komfortowy salon wideo!
Madam! Nie chce Pani podarować wnuczkowi dobrego nastroju?
Idź odrabiaj lekcje, naciągaczu!
No co, Maracik, jak idzie?
Pesymizm. Ale się staram.
Słabo się starasz.
Potrzebny nam rezultat.
Stać!
Masz rubla?
- Ja? - A kto? Ja nie mam.
Więc pytam dobrych ludzi.
Dokąd pędzisz z tą torbą?
Do sklepu bez pieniędzy idziesz?
Nieładnie kłamać.
Słuchajcie, mama mi tylko na chleb i masło dała.
A na widowisko?
Ty tego chleba w życiu to jeszcze wagon zjesz.
A bajkę o myszach i kocie być może tylko raz obejrzysz.
- Ja już widziałem. - O zasranym Leopoldzie widziałeś.
A my mamy amerykańską. Dawaj, szoruj.
Powiedz, że Zima ci kazał bilet kupić.
Ucz się, póki żyję.
Stać!
Masz rubla?
Plus 1, plus 1, 3, 6, 9, 12, 13.
- Plus 13 rubli - to ile? - 73 ruble.
73 ruble, tak.
Teraz najważniejsze pytanie, chłopaki.
Jak będziemy dzielić?
A dzielić będziemy tak:
Starszy wiek dostaje połowę.
Zostaje 50%. Bierzemy z tego 20% - to ile?
- Eee... 14.60. - Zaokrąglamy w górę, będzie 15.
Dla średnich superów. Masz, Turbo.
Jeszcze 20% oddajemy na fanty tym, kto jest w potrzebie.
Zima, bierz, piętnastak.
Zostaje 10%, czyli ile?
- 7 rubli. - 7 rubli dostaje Palto.
Za to, że magnetowid skroił.
No to co, balanga, chłopaki?
- Hura? - Hura!
Tak, średni superzy, podejdźcie do mnie.
Mój tata ma jutro urodziny.
Babcia do nas przyjeżdża.
A za tydzień świętują w restauracji.
Postoisz beze mnie jutro na kasie?
Jeśli się nie boisz.
A kogo mam się bać?
Gitowców twoich?
To pa?
Ja idę?
Na razie?
Na razie.
(mówi po tatarsku)
Już, już, muszę iść.
Bo się spóźnię do salonu wideo.
Dobra, dawaj, do jutra.
Aigul!
A kiedy pójdę do mamy?
Jak trochę wydobrzeje, to pójdziesz.
O, wujek Ildar!
O, przyszliście.
To przynajmniej z wami porozmawiam.
Ona nie otwiera, nie odbiera telefonu.
To niedobrze.
Niedobrze jest.
Mama jest w szpitalu.
A w którym szpitalu?
Na Wołkowa.
Przecież to dom wariatów.
Ej, co jest?
- Chcą zabrać Julię. - Gdzie?
Wszystko będzie dobrze.
Ja ci to mówię.
Wygramy ze wszystkimi.
Czego?
Nikt nikogo nie zabierze!
Jebać ich.
No co ty, nie widzisz, że krzywo wisi?
Jasne, zaraz poprawię.
Jeszcze mi się tu odszczekuj.
Zaraz ci mordę przemebluję.
Co, skorupę wychowujemy?
- O, siema chłopaki. - Cześć.
Otworzyliście salon? No fajnie, fajnie.
Wchodźcie, chłopaki.
Rubel od osoby.
Ładnie, ładnie.
A magnetofon jakiej marki?
Sharp 779.
Porządnie. Firma.
Używany kupiliście?
Nie, żulowi skroiliśmy.
Chłopaki, bądźcie ciszej, żeby widzom nie przeszkadzać.
My i tak tylu pieniędzy ze sobą nie nosimy.
Skocz, pożycz od chłopaków.
- Przecież to tylko dwa ruble. - Dwa ruble to drogo.
Swołocz!
Pomóżcie!
Dawaj tu.
Puszczaj! Puszczaj!
- Zamknij mordę! - Weź ją ze sobą!
- Nie dotykaj! - Mordę zamknij!
Puszczaj!
Zabieraj łapy!
- Dawaj tutaj! - Zamknij się!
- Pomocy! - Szybciej, szybciej!
Gazu!
- A to co? - No cóż.
Postanowiliśmy w komplecie z babą wziąć.
Po nią to na pewno przyjdą.
Jak masz na imię?
Aigul.
Jestem z Uniwersamowskimi.
Aigul...
Nikt ci tutaj nic złego nie zrobi.
My po prostu przywracamy sprawiedliwość.
Ten magnetowid należy do naszego przyjaciela.
A ty wstawiasz się za ludźmi, którzy postąpili niedostojnie.
- Ona chodzi z jednym z nich. - A ciebie ktoś pytał?
No dobra.
Siedź sobie.
Posiedź, pomyśl.
Ogarniemy sprawę - pojedziesz do domu.
- Nalej herbaty gościni. - Ein moment!
♪ Znajomy dom, zielony sad i ciepły wzrok ♪
♪ Ukochane miasto ♪
♪ W błękitnej się topi mgle ♪
A jednak przyszli.
Dobry wieczór. Jest Wowa?
- Wołodia! Co się stało? - Chuligani.
- Dobry wieczór. - Dobry, wejdźcie.
Dilara, apteczka, szybko, wodę utlenioną!
O, siema. Idziemy, idziemy.
Tato, wszystko w porządku. Nie trzeba apteczki, dam radę.
- Przecież trzeba zobaczyć, czy jest rana... - Zaraz zobaczymy. Wszystko dobrze, nie martw się.
- Trzeba okazać pierwszą pomoc. - Zostaw nas na minutkę, tato.
Zaraz się umyje i okażemy. Wszystko okej.
Co się tam stało?
Wideo nam zabrali.
Rozpoznałem jednego. To Dombytowscy, którzy siedzą w Cafe Śnieżynka.
Trzeba ich wykurwić z korzeniami. Ja im, kurwa, pokażę dzień dobry.
Dilara, pomóż mu.
- Trzeba zadzwonić na milicję. - Już dzwonię.
- Tato, nie trzeba nigdzie dzwonić. - Czemu?
Mam towarzysza w MSW.
Zaraz sam zadzwonię i ruszymy w pościg.
Zima, znajdź mi Cafe Śnieżynka.
Zamknij drzwi.
Kręcisz?
37...
03...
18.
Kto jest u nich głównym?
Żółty.
A Aigul gdzie?
Nie wiem, tylko Turbo tam był.
- Przy telefonie. - Halo, Cafe Śnieżynka?
Tu Wowa Adidas z Uniwersamu. Zawołaj Żółtego.
Poczekaj.
Żółty!
Do ciebie, z Uniwersamu.
Słucham. Uważnie.
Mówi Wowa Adidas.
A ty kto?
Żółty.
Sytuacja się dzisiaj stała.
Ogarnąć trzeba.
Chcesz ogarniać - przyjeżdżaj na Piaski.
Za dwie godziny. Pogadamy.
A ilu was będzie?
Ty, ja. Ze mną parę osób.
Rozmowa.
W porządku.
Najwyraźniej mają problem o magnetofon.
- Chodź, lód przyłożymy. - Nie, wszystko w porządku, dziękuję.
No co tam?
Gdzie Aigul?
Zabrali ją. Wrzucili do auta, wywieźli ze sobą.
Wowa, trzeba jechać.
Tych Dombytowskich całkiem pojebało.
Ty nie pojedziesz.
- Czemu? - Bo jesteś nerwowy, pienisz się.
Słyszałem o Żółtym. Podobno jest normalny, sprawiedliwy. My z nim pogadamy. Ty pojedziesz.
Ja też pojadę!
Nie, dla skorupy nie ma tam miejsca. Dorośli będą rozmawiać.
- A jak pojedziecie? - W sensie?
Pieszo trochę głupio. Oni na pewno taczką przyjadą.
Może od Kościeja pożyczymy?
Ty jego taczkę widziałeś? Gówno jakieś, złom. Taką autorytetu nie podbijesz.
- Pojedźmy autobusem. - Wowa, ja też chcę jechać.
Nie, ty zabawiaj rodzinkę. Ojciec ma urodziny, jak by nie patrzeć.
Dziękujemy raz jeszcze, do widzenia!
Tato, wszystkiego najlepszego. Kocham cię.
Ja i Wachit odprowadzimy Walerę na milicję.
Dziękuję.
Wowa!
- Czy ty ochujałeś? - A co?
Często tak ojcu taczkę zawijasz?
Do domu ją odwieź!
Wowa, naprawdę głupio jechać na rozmowy autobusem!
Dobra, wsiadaj.
Słuchaj, nie myśl sobie. Jestem normalny.
Mam siostrę prawie taką jak ty.
Moment.
Masz, jedz.
Mamy całą puszkę w lodówce, chcesz?
Co tak siedzimy, jak te?
Nudno tak.
Moglibyśmy coś obejrzeć.
My też mamy kasety.
"Kto wrobił Królika Rogera?".
Zróbmy tak.
Ja ci słowo chłopaka daję.
Nic ci się tu nie stanie.
Dałeś słowo chłopaka.
Oczywiście.
Siedź tutaj.
Kościej gdzie?
Kościeja już nie ma z ulicą.
Jestem Wowa Adidas.
Ze mną rozmawiajcie.
Adidas?
To ty odszyłeś Kościeja?
My odszyliśmy.
Ulica odszyła.
Ciekawy z ciebie człowiek.
Decydujesz, kto jest z ulicą, kto nie jest z ulicą.
Kto jest Starszym?
Ja.
Ty jesteś gównem na kiju.
Dosyć.
Na kolanach stań.
Już, już. Wystarczy.
Jak mogliście pozwolić na taki bałagan?
Człowiek uczciwy biznes prowadził.
Dzielił się.
Myślisz, że tak jest dobrze?
Tak się nie robi u porządnych chłopaków.
Nie był podpisany.
Czyli tak. Patrz, jak teraz będzie.
Człowiek nasz, magnetowid nasz, czyli salka teraz też jest nasza.
Wisisz 300 rubli kompensacji za nerwy.
I taczkę twoją zabieramy, dopóki pieniędzy nie oddasz.
Tak?
No, a teraz stawaj na kolanach.
Chuj wam, suki.
Teraz dawaj, przepraszaj.
"Wybacz mi", mów.
Pierdol się.
Mów!
Mów!
- Słuchaj, jeszcze jego brachol tu jest. - Brachol? Dawaj go tu.
Na kolanach postawcie.
Co wy, kurwy, robicie?
Już.
Dosyć.
Wybacz.
Tak, chłopaki, czekajcie.
Że co?
Nie dosłyszałem.
Wybacz mi.
Chłopaki nie przepraszają.
Pokaż, Marat. Pokaż.
Już, już, już.
Masz, weź to.
Wyłącz.
Patrz, może się czegoś nauczysz.
Puszczaj!
Wypuść mnie!
Puszczaj!
Zostaw mnie!
Aigul?
Słyszysz?
Co żeś narobił?
Kurwa!
Ona się sama zgodziła, chłopaki!
Nie jesteś już z nami.
Zabierzcie go.
Bandaże!
Chłopaki, bandaże!
Dawaj, dawaj.
Co, ustawka była?
Co, nie pogadaliście, Wowa?
Nie, nie pogadaliśmy.
- Trzeba było ich wszystkich od razu skosić! - Ta?
To czemu ich wtedy nie kosiłeś, Marat?
Ja tak w ogóle to jeszcze za ciebie przed rodzicami muszę odpowiadać!
A jeśli by to byli faszyści, to też byś przed nimi na klęczkach przepraszał?
Nie czaję, a kto tam przepraszał?
- Gdzie idziesz? - Po Aigul!
Tutaj chodź!
Puszczaj mnie!
Siedź. Zwiąż mu ręce.
Puszczaj! Puszczaj!
Chodź tutaj, bierz apteczkę. Ranę przemyjemy. Szybciej!
Ręce! Trzymaj jego ręce!
Jeśli on gdzieś stąd wypali
każdego osobiście będę przepytywał, jasne?
Trzymaj.
- Wowa, a ty dokąd? - Wrócę za pół godziny.
- Żółty jest? - A po co ci Żółty?
Dawaj tutaj, co przyniosłeś.
Ty nie uniesiesz.
Dawaj tak.
Incydent tu był.
Przyznajemy swoją winę.
Jednoznacznie.
Dlatego nie chcemy pieniędzy.
Dziewczynkę przyprowadź.
Słuchaj, dla jasności. Kolik, który z nią nie po ludzku postąpił...
Odszyty.
Daj mu klucze.
To wszystko.
Idźcie.
Ty co, co, spokój.
"Wybacz mi", mów.
Pierdol się.
Mów.
Mów.
No dalej.
Dawaj, dawaj, strzelaj.
Dalej, dalej!
Tchórzu, dalej!
Strzelaj, no!
Dawaj, strzelaj!
No dalej, strzelaj!
Jedziemy do domu, siostrzyczko.
Napisy: @drinkinyawnin telegram.me/yawninsub
Lubisz moje tłumaczenia? Wesprzyj mnie na: buymeacoffee.com/drinkinyawnin
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.