All language subtitles for Slovo.patsana.S01.E03.WEB-DL.720p.MrMittens

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic Download
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian Download
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian Download
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish Download
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish Download
es-419 Spanish (Latin American) Download
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish Download
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Nie, nie, nie, za dwie minuty obiad!

Ja na szybko.

Macie czapki?

Na ciebie nie ma. Idź już, obiad.

A jest taka, jak u tej Pani z filmu?

Tego, co pijany koleś jedzie do Leningradu.

Tam, lisie, po 40 rubli.

A jeśli dam czapkę z siateczką? I 16 rubli. Możemy tak zamienić?

Co tam masz za czapkę, pokazuj.

Ojcu takimi czapkami wypłatę dali, on pracuje w fabryce helikopterów.

Nie wiadomo, co z nimi robić.

Milesza! Zerkniesz?

Hej, przecież to ten!

Stać, ale już!

Swołocz!

Co tam u ciebie, Marat?

Dobrze, dziękuję. A co u Pani, Floro Gabdulovna?

U mnie też dobrze.

SŁOWO CHŁOPAKA KREW NA ASFALCIE odcinek 3

Już, cisza, chłopaki.

Kto tam jest?

Chłopaki.

- Dzień dobry, Swietłano Michałowna! - Dzień dobry!

Cześć, chłopcy.

Przepraszamy, że tak bez zaproszenia.

Rzecz w tym, że Andrei powiedział nam o tragicznym incydencie

utraty nakrycia głowy.

My z chłopakami znaleźliśmy tego człowieka,

on już odpokutował,

ale, niestety:

Nakrycia głowy przy nim nie znaleziono.

Aby odkupić winę,

poszedł do sklepu i kupił nową.

Więc przynieśliśmy ją Andreiowi, w celu podtrzymania porządku na osiedlu.

No co wy, chłopcy?

Chłopcy, dziękuję ogromnie.

Dziękuję, chłopcy.

Andrei, dziękuję.

To wszystko chłopaki, mamo.

Na nas już pora.

Dziękujemy za gościnność. Andrei, wszystkiego dobrego.

No co wy, nawet herbatki nie wypijecie?

Nie, proszę wybaczyć, musimy już iść.

Zostańcie, choć na pół godzinki, chłopcy!

Nasz dom jest dla was zawsze otwarty, chłopcy!

Przychodźcie, koniecznie!

Po szkole - przychodźcie.

Pójdę na dwór z chłopakami, okej?

Idź, ale nie na długo, dobrze?

Synku...

Jakich masz dobrych przyjaciół...

Dobrzy, synku.

Cześć, tato.

Co chcesz dalej robić?

Nie można się tak walać całymi dniami.

Mogę cię u mnie zatrudnić, albo na instytut wrócisz.

Nie.

Nie teraz.

A teraz co?

Wołodia,

przecież jesteś inteligentnym młodym człowiekiem.

Co to za dziaby, co to za więzienna romantyka?

Za moich czasów takie coś nosili tylko bandyci.

Ty nie rozumiesz, tato.

W Afganie to jest bardzo poważne.

I co to znaczy?

DRA?

Demokratyczna Republika Afganistanu.

Oni tam umrą bez nas.

Wszyscy, komu pomagaliśmy.

To dlatego, że jest gliną.

A ten Ildar był sam?

Sam.

Chłopaki!

- Co się stało? - Chłopaki, Jeralasz jest tutaj? Widzieliście?

- Kto cię tak urządził? - Nie ma go? Cholera!

Napadli.

Szedłem z nim i nalecieli jacyś.

Całą ekipą.

Nie wiem kto.

Zemdlałem, potem patrzę - a Jeralasza nie ma.

Gdzie? Dogonimy.

Nie, to chyba wczoraj było.

W ogóle jestem przyćmiony.

Zbieraliśmy się razem na dyskotekę.

Idziemy, a tu z ciemności - chlast, chlast.

Nie pamiętam, jak wstałem.

Pamiętam, że doszedłem do klatki się ogrzać i mnie wyłączyło.

- A kto to był, widziałeś? - A chuj wie. Myśleliśmy, że swoi.

Krzyczymy: Chłopaki, chłopaki!

A ich tam było z 15.

Twarze - chuj zrozumiesz, kto.

No i skoczyłem na nich.

Tylko gdzie Jeralasz, chłopaki?

Marat,

Skocz do Jeralasza, dowiedz się coś.

Ale szumi.

Pójdziemy cię podleczyć. Tylko dawaj szybko.

Dzień dobry.

Cześć, Maratka.

Jeralasz w domu?

Kto?

No, Misza.

Oj, bieda z Miszą.

Idę do szpitala.

Jest w szpitalu? Co z nim?

Nie wiem.

Całą noc dzwoniłam, cały dzień dzwoniłam.

A teraz go w szpitalu znaleźli.

Pobili znowu, czy co? Ty to zrobiłeś?

Nie, co Pani, przecież jesteśmy kolegami.

Pojedziemy z Panią, w takim razie. Pomożemy.

Tylko przeleję rosół do słoika.

Na pewno jest tam głodny.

- Dobry! - Koniec wizyt!

- Dokąd to taki tłum? - My do Tilkina.

Zadzwonili do jego babci, kazali przyjechać.

Kobieta dzwoniła, wasza.

Tilkin Misza, 14 lat.

Tilkin?

- A, Pani to babcia, tak? - Tak.

Zaraz was zaprowadzą, chwila.

Aleksei!

Oj, nie mogę już tak szybko.

Już. Oj, oj, przecież głodny.

Poczekajcie tutaj, tam już przyjechali.

- Kto przyjechał? - Z milicji.

- A Misza gdzie? - Zaraz, zaraz.

Usiądźmy.

- Jebaniec. - Zamknij mordę, kurde.

Och, ile ludzi.

Krewna?

Jak się Pani nazywa?

Ja?

- Polina Filipowna. - Jego babcia.

Dzień dobry. Ildar Janusowicz, starszy komisarz w Dyrekcji Spraw Wewnętrznych Kazania.

Jaki komisarz? Po co?

Proszę ze mną.

A słoik? Rosół!

- Ja potrzymam, co pani? - Nie, ja sama, sama.

KOSTNICA

Na pewno nie widziałeś, kto to był?

Przecież mówię.

Błysk i leżę.

Ciało jak rozbite.

Ale ryje znajome.

Gdzie widziałem? Chuj wie.

Przecież od razu na nich skoczyłem.

Jasne.

Ano, rozejść się!

Chodź, kobieto, na powietrze.

Jak to się stało?

To ty mi powiedz.

Oj, Misza!

Wejdź no.

Ej, a czemu tylko on?

Wszyscy razem przyszliśmy.

Więc rozmawiajcie z nami.

Tutaj.

Na pewno cię przesłucham.

Z każdym z was będzie rozmowa.

Ale na osobności.

To nie jest szkolny apel.

Nic mu się nie stanie.

Słowo chłopaka.

No co ty?

Chodź, chodź. Nie ugryzie.

Znałeś go?

14 lat, jak ty. Rówieśnicy.

Zabili go na przystanku, tak po prostu.

Przecież nie dla pieniędzy, bo skąd by je miał?

Stał człowiek, czekał na autobus.

Mieszkał z babcią.

Praktycznie sierota.

Nawet zwierzęta tak nie robią.

A u nas - popatrz.

- Może to twoi go zabili. - To nie nasi.

A czyi, w takim razie?

Nie wiem.

Dokąd on jechał?

Z kim on był?

Sam.

Spójrz mi w oczy.

Mówił pan, że znaleźli go na przystanku?

Nie mam obowiązku ci tego mówić.

Już, chodźmy. Trzeba iść.

Do rana tu przecież nie będziemy siedzieć.

Nie pójdę ja, nie pójdę...

Jeszcze raz: gdzie napadli?

Ja skoczyłem i już w klatce.

- Ale gdzie? - A ty mnie chcesz w coś wrobić?

Prokurator, czy co, że o takie gówno pytasz?

- Ja już wszystko wszystkim powiedziałem. - To czemu się tak spinasz?

Chłopaki, w Silkino.

Mówiłem, na podwórku.

A ocknąłem się już w klatce.

Znaleźli go na przystanku.

No... Tak, na przystanku.

Tam zza bloku wychodzisz i jest przystanek.

Przecież mówiłem.

Tam jeszcze ten, Rudy mieszka.

Oni podeszli, a ja skoczyłem.

Tam jest dość jasno, nie?

Latarnie...

I nikogo nie zauważyłeś?

No nie.

Kurde, był tam jeden.

W czapce narciarskiej.

I miał zieloną kurtkę Alaska.

Morda znajoma.

Może ktoś od Rozjazdowskich?

- Jesteś pewien? - No co ty, kłamać będę, czy co?

Przysięgam, że Rozjazdowscy.

Pójdziemy do Wowy Adidasa.

On ogarnie.

Ej!

Na co się gapicie?

A ty co, nieśmiertelny?

Rozjazd - frajerzy!

Wowa!

Za Jeralasza!

Dobra, starczy.

Idziemy, chłopaki!

Wychodzę, a tam ekipa. I ja takie: Rozjazd - frajerzy!

Biegną, zerwali się jak psy z łańcucha.

A ja uciekam, biegnę jak na olimpiadzie, a sam myślę: Kurde, a co jak nie zdążę?

I wtedy wy tak BAM!

Trzeba było wszystkim nakopać. Czemu ich nie skopaliśmy?

Za Jeralasza, wszystkich trzeba było.

Chłopaki nie biją nogami.

Póki byłeś na wojnie, Wowa, dużo się tu zmieniło.

Jak chcą, tak i biją. Z dziewczyną idziesz, z mamą - bez różnicy.

Czyli to nie chłopaki.

Potwory.

Normalny chłopak nawet wroga powinien szanować.

Prawidłowo!

No a jak zdecydowałeś?

Po prostu wziąłeś i zdecydowałeś?

Miałem do tego powody.

Przyprowadźcie mi tego chłopaka,

który wie, co tam się z Jeralaszem stało.

To Starsi z Rozjazdu.

- Cześć. - Powiedz, proszę,

kto Jeralasza zaszastał?

Przecież już mówiłem.

Taki w czapce narciarskiej u was chodzi.

Lis?

No, tak, Lis.

Ja to nie wiem, jak go tam, Lis?

Chłopaki, to nieładnie, no co wy?

Razem przecież na dyskotece byliśmy, jak waszego skopali.

Lis zamawiał piosenkę. Co, nie słyszeliście?

A no było.

A jak tak?

Podlecieli bez powodu i wpierdolili chłopakom za nic.

To jest normalne?

No ten, w czapce taki.

Może nie Lis.

Okej, dobra.

Ogarniemy.

Jakby co - w kontakcie.

Jeśli nie mamy racji - przyznamy.

Chłopaki, rozmowa?

Chodź tutaj.

Słuchaj, jeśli nie jesteś pewien,

po co szanownych ludzi w błąd wprowadzasz?

- Ja nie specjalnie. - No jak nie specjalnie?

Nagadałeś na czystego człowieka.

Chłopaki się zebrali.

Popełniliśmy zły uczynek przeciwko naszym sąsiadom.

Chłopaki przyjechali, siedzimy razem i rozwiązujemy problem.

Bardzo poważny.

Jak myślisz, przez kogo?

Wychodzi na to, że przeze mnie.

Ja po prostu...

Tam nie było nic widać.

Ciemno, kurde, chuj zobaczysz kto tam.

- Znasz dziadka Tolę? - Oczywiście.

A wiesz, że on w autobusie kierownicą kręci?

Był tu dzisiaj rano.

Płakał.

Myślał, że przynajmniej jednego uratował.

Wywiózł.

A on nawet nie wiedział, że to naszego chłopaka kopali.

No i czego się trzęsiesz? Wyluzuj. Wszyscy swoje chłopy.

Zróbmy tak, słyszysz?

Teraz wszystko opowiadasz, jak było.

Tylko prawdę, dobra?

Jak chłopak chłopakom.

Tak, tak.

Czekaliśmy na autobus na przystanku.

Autobus przyjechał.

Myślałem, że Jeralasz za mną do autobusu.

A tam się drzwi zamknęły.

Ano, prawda, zamknęły się.

Ja bym wyskoczył, ale on już nie otwierał.

I pojechał.

A tam Jeralasza kopią.

Na następnym przystanku wyskoczyłem,

biegnę tam,

a tam już po wszystkim.

Znaczy się, Lisa nie widziałeś?

Tam nic nie było widać.

Ja z autobusu, na to wychodzi.

No jasne, co, jasne.

Ty rozumiesz, co teraz będzie?

Patrz, jak jest.

Co ty byś zrobił

na naszym miejscu

z takim jak ty?

Wpierdol bym dał.

A nie, zła odpowiedź.

Ty sobie tak to wyobrażasz?

Tak samo, jakbyś za palenie gdzieś tam po mordzie dostał?

Taka sytuacja ci się złożyła?

Nie boję się bólu. Bijcie, chłopaki.

Tak będzie sprawiedliwie.

Sprawiedliwie?

Znaczy, naszego Universamowskiego chłopaka

jakieś kurwy zabiły,

ty się zesrałeś, chłopaka swojego zostawiłeś.

Znaczy, po twojemu, Jeralasz będzie w grobie marznąć,

a ty chcesz sprawiedliwości, tak?

A czy my kiedyś byliśmy niesprawiedliwi?

Nie, zawsze sprawiedliwi.

Czego stoisz, drżysz? Wszystko okej. Wszystko dobrze.

Wniosek.

Wybaczcie, chłopaki.

Chłopaki nie przepraszają.

Ale on sam zaczął krzyczeć.

Chłopaki, to my!

A ja w autobusie drzwi trzymam.

Kierowca zjeb po prostu się nie zatrzymał.

Adidas.

Ty jesteś porządny.

Dla ciebie Władysław Kirilowicz, frajerze.

Chłopaki, nie róbcie tego.

Nie róbcie, chłopaki, proszę!

Chłopaki, przestańcie!

Ja już nie będę!

Dobra, wystarczy.

Kiril nasz nie postąpił jak chłopak,

dlatego wywalamy go jak frajera.

Na osiedlach przekażcie, że już nie jest z nami.

Żeby nikt mu już ręki nie podawał na przywitanie. Czy to jasne?

Czego stoisz? Dawaj.

Szefie, to za autobus, za miejsce. Ulica zebrała.

Babci nie dam, ona tam odchodzi od zmysłów.

Masz, rozporządź tym dobrze.

Później zapytamy, co i jak.

My ich wszystkich w ziemię wdepczemy.

Dawajcie, chłopaki, damy słowo.

Że nie zapomnimy o Jeralaszu.

Słowo chłopaka.

Słowo chłopaka.

Słowo chłopaka.

A ty czemu nie w szkole?

Przecież mieliśmy tego, pogrzeb.

A później ósmym klasom odwołali.

Już ja się dowiem, jak odwołali. Idź do kuchni.

Wrócił wczoraj o Bóg wie której, a dziś mu lekcje odwołali.

No nic, dzwoniłam już do szkoły wojskowej.

Tam takich jak ty szybko wychowują.

Syn Oksany Michałowny też był członkiem grupy.

Ona go do wojskowej oddała,

szybko się poprawił.

Skończ już, Swieta.

Ja swego czasu też na noc nie wracałem, i co, wyrosłem na człowieka.

Swieta.

Jak zjesz, idź do muzycznej. Nuty już pewnie pozapominałeś.

Niedobrze zaczęliśmy.

Nie miałem racji, przyznaję.

Byłem zły.

Zacząłem się na tobie wyżywać, a tak nie można, to źle.

Ale też zrozum, ja do ciebie jak do człowieka.

Prośbą.

A ty nie po prostu odmówiłeś, ty postanowiłeś zażartować. Żartowniś.

No i mnie wyprowadziłeś z równowagi.

Ogólnie, nie chowaj urazy.

Przepraszam, jakby co.

Chłopaki nie przepraszają.

No tak, no tak.

Kocham twoją mamę.

Kocham.

Może niedługo wszystko będzie inaczej.

Może będziemy rodziną, kto wie.

Poczekaj no, usiądź.

Siadaj.

Różnie bywa.

Będzie dobrze, zaprzyjaźnimy się.

Nikogo nie wydam.

Rozumiem.

Nawet szanuję, w jakimś sensie.

Chodź, zapalimy.

- Nie palę. - No co ty, masz.

- Zima, uchylaj się. - Nie rozpraszaj mnie!

Hadiszka, chłopaki!

Hadi Taktasz zabili Jeralasza.

A ty skąd wiesz?

Ten z MSW powiedział.

Oni chłopaka szukają, list gończy wystawili.

Rawil... Isakow.

Informacja operacyjna.

- I po chuj by ci to mówił? - Naprawdę, chłopaki.

Nie, czekaj.

Weź mi wyjaśnij.

Ty i ten gliniarz coś w kostnicy gadaliście.

Co ty mu zrobiłeś?

Może on cię specjalnie wrabia,

a ty tutaj przyszedłeś.

A tam na górze całe MSW na nas czeka.

O tym nie pomyślałeś?

Palto.

Dobra, wystarczy.

Dajcie mu spokój.

A ty co?

Nas w Afganie, w wywiadzie, wiesz jak uczyli?

Jeśli dochodzi do ciebie informacja,

to może być dla kogoś, kurwa, wygodne.

Jutro pójdę sprawdzę, pointeresuję się.

Dzień dobry.

Nie te drzwi.

Ja do Iriny.

Miszel!

To do ciebie, twoje gliniarskie sprawy.

Przyszedłeś?

Cześć! Zapraszam.

Dobry. Zaprosiła Pani, to przyszedłem.

No, zdejmuj buty.

Nie mam kapci, ale wczoraj sprzątałam.

Wina nie proponuję, wybacz. - Ja nie piję.

♪ Szukam takich jak ja, szalonych i śmiesznych ♪

♪ Szalonych i chorych ♪

♪ A kiedy ich znajdę, pójdziemy sobie w noc ♪

♪ Pójdziemy sobie stąd, wyjdziemy z zooparku ♪

♪ Wyjdziemy z zooparku ♪

Dziękuję, dziękuję kochani.

No co, ktoś naleje wykonawcy?

Tak, oczywiście. Gruzińskie.

A to kto?

To mój kolega Andrei.

Zdejmij czapkę.

On, tak w ogóle, też jest muzykiem.

Widzieliśmy już takich muzyków.

To gitowiec. I czapki nie zdejmie, bo się boi, że mu świsną.

I z której jesteś bandy?

A kto pyta?

Boże, z Uniwersamu jest. I co?

I nic.

Dla gitowców śpiewać nie będę.

Gosza, to dwulicowość i hipokryzja.

Ręczę za niego.

Tacy jak on Janka zabili, bo miał nie taką fryzurę.

A parę dni temu na przystanku dzieciakowi głowę roztrzaskali.

Słyszeliście?

Ej, ludzie.

Ja wychodzę.

Nikt nie musi wychodzić, ja sam wyjdę.

Nara, frajerzy.

Na osiedlu zobaczę - zakopię.

Trzymaj.

Аndrei!

No i komu się humor zepsuł?

Chodź.

No, podskocz.

Normalnie podskocz.

Wyciągaj wszystko z lewej kieszeni.

A za to, że skłamałeś, jeszcze po mordzie dostaniesz.

Iskander!

Czego?

To mój frajer, on mi płaci.

A niby czemu jest twój?

Bo mi wisi.

Potwierdź.

A może mi też coś wisi.

Nie, tylko mi.

Już? Już?

Już, wystarczy!

- Ile ci wiszę? Po prostu teraz nic nie mam.

Dopiero za tydzień mogę najwcześniej.

- Nic mi nie trzeba. Żyj sobie spokojnie.

Dzień dobry, przepraszam za spóźnienie. Można?

Моżna.

Siadajcie.

Kochani, chyba po raz pierwszy nie wiem od czego zacząć.

Ktoś - aż strach o tym mówić,

ale to uczeń naszej szkoły,

podle, od tyłu,

napadł na naszą nauczycielkę, Florę Gabdulovną.

Ukradł przedmiot, który należał do niej.

Cenne nakrycie głowy.

Nawet nie wspomnę o tym,

że zdiagnozowano u niej uraz mózgu.

A przez to - problemy z pamięcią.

Proszę was o pomoc.

Proszę, jeśli ktoś wie, kto to zrobił,

niech podniesie rękę.

Jasne.

Siadajcie.

Dobrze, że sam przyszedłeś.

Ogłosili u nas pilne zebranie.

Chyba wojna niedługo będzie.

Trzeba coś zrobić z Hadiszowskimi.

Czemu przyniosłeś mojej mamie kradzioną czapkę?

W sensie?

To czapka Flory Gabdulownej.

I co z tego?

Tak nie można, to i co.

Co, nie pasuje, czy co?

- To moja mama

- A co ty jęczysz? Mama, mama.

Odwaliłem za ciebie robotę, a ty masz pretensje.

Ty powinieneś to robić.

Marat!

To ty stałeś na rogu, przed tym jak mi czapkę ukradli?

Nie wiem, na jakim rogu?

Jeszcze mi powiedziałeś "how do you do"?

A no, chodź no tu.

Dalej, dalej.

Zaraz się zaczyna biologia.

Wpadnę do pani po lekcjach, dobrze? Gdzie pani będzie?

Hej, a no, stać! Stać!

Marat!

Chodź tu.

Polecisz po mój kastet?

Jest pod łóżkiem, z lewej.

I picie przynieś.

- Hej, chodź no tu. - Tato, co jest?

Zaraz ci wyjaśnię co.

Dalej, wstawaj.

Ja 30 lat...

30 lat przez jedną bramę!

Całe życie oddałem.

A ty, gówniarzu!

Wszystko po to, żebym później klęczał?

Ja co, ojciec złodzieja?

Nie, weź mi wytłumacz.

Za co zostałem ojcem bandyty?

Czy ja cię nie karmiłem, nie poiłem, nie ubierałem?

Co ci było trzeba, gnoju?

Zabawek nie było? Pieniędzy?

Jedzenia na stole nie było? Boso chodziłeś? Czego?

- Co ja zrobiłem? - A to ty nie wiesz?

Matki omal do zawału nie doprowadziłeś.

Bachorze ty.

Ona Florze Gabdulownej serwis zaniosła, żeby choć jakoś...

Ja w gabinecie u dyrektora po kolanach pół dnia pełzałem,

żeby ona zawiadomienia nie pisała.

A czemu ty im wierzysz?

Skurwiel!

Mordę zamknij.

Co zrobiłeś z czapką?

Nic nie zrobiłem! Nic nie zrobiłem, mówię!

Nie kłam mi tu, szczylu! Nie kłam!

Zostaw! Nie brałem, mówię!

Leżeć, powiedziałem!

Koniec, więcej już tu nie mieszkasz.

Manatki masz spakowane.

Gacie, skarpetki.

Pojedziesz do ciotki, do Nabereżnyje Czełny.

Nigdzie nie pojadę!

Tato, muszę iść do Wowy!

Tato, naprawdę nie mogę, muszę do Wowy! Tato!

Naprawdę, Wowa mnie prosił, muszę do niego iść!

Chłopaki!

Kościej idzie.

Turbo!

Zawołaj tu liderów według wieku.

Chłopaki, idźcie.

A ten od skorupy gdzie?

Posłałem Marata po kastet, zaraz wróci.

Ogólnie sytuacja jest taka.

- Tak, to byli Hadiszowcy. - Kurwa.

Hadi Taktasz, chłopaki!

Na chuj krzyczysz? Czy ja cię kurwa prosiłem krzyczeć?

Nieładna sytuacja, w każdym sensie.

Jeralasz człowiekowi kazał spierdalać,

więc mu się dostało.

- Pierwszy kazał? - A jaką ci to robi różnicę?

Pierwszy czy ostatni.

Ale pierwszy.

Jeszcze i nogą kopnął Hadiszewskiego, chociaż wiedział, że nie można.

Ogólnie fajny chłopak był, pewnie. Ale języka nie pilnował.

A trzeba.

Dlatego to jakoś wbrew zasadom,

żeby się za takim wstawiać.

Bądźmy szczerzy.

Szacunek trzeba mieć.

To też jest ulica, chociaż inna.

A jak chcecie kazać komuś spierdalać,

to każcie konduktorom, albo swoim krewnym, jakbyście mogli.

No więc, dla jasności. Sytuację zamknęliśmy.

Dlatego idźcie z informacją do mas.

I nie odpierdalać.

Jeśli to ty byś tam był,

ja bym się za ciebie na pewno wstawił.

Mimo że jesteś żołdakiem.

Ale wstawiłbym się na pewno.

Dlatego, że masz jakąś wagę.

I przeszliśmy razem wyjątkową drogę, nie to co ta skorupa,

która nie odpowiada za gadanę.

Rozjem?

Chłopaki!

Kościej powiedział,

że Jeralasz Hadiszewskiemu kazał spierdalać.

Mówi, że nie ma za kogo wojować.

Ale to nasz chłopak!

Z naszego podwórka!

Dlatego niech każdy tu sam wybiera, co robić.

Jakby co, to sam pójdę.

A wy

sami tam wybierzcie.

Kto ze mną,

ten ze mną.

Czy mi są potrzebne te piękne meble?

Chcę tylko, żebyśmy żyli przyzwoicie.

Żebyście wy mieli wszystko, czego my nie mieliśmy.

Żeby ludziom można było bez wstydu w oczy patrzeć.

Synku.

Co ja zrobiłem nie tak?

Wszędzie razem chodziliśmy, w siatkówkę graliśmy.

Pamiętasz, jak nie chciałeś zostać na obozie?

Przyjechałem cię odebrać.

Pojechaliśmy na łódki.

Klapek ci spadł, nurkowaliśmy.

I wyciągnęliśmy. Pamiętasz?

Wypuść mnie proszę, naprawdę muszę iść.

Gdzie popełniłem błąd?

Za co mnie tak pokarało?

Hej, siadaj! Siadaj, dokąd to?

Stój!

Jedź pan już!

Marat!

Wchodzimy!

Proszę pani, on tak naprawdę jest dobry!

Wychodzimy, wychodzimy.

Młodzieńcy, a wy dokąd?

Naprzód!

- Czego? - Dobry wieczór.

Przepraszam, a co tu się stało? Moja siostrzyczka tu mieszka.

Idź do domu, póki cię na komendę nie zabrali.

A co, resztę zabrali, tak?

Kogoś do nas, kogoś do szpitala.

A, dzięki wielkie.

A do jakiego?

Poczekaj chwilę.

Ja ci zaraz pokażę! Stój!

Stać!

Nareszcie.

Wszystkich wystraszyłeś.

Co pani tu robi?

Zwolniłam się z WDN.

Zatrudniłam się w szpitalu na pół etatu.

Co mogę tu robić, Andrei?

Masz jakieś inne opcje?

Ktoś napisał na mnie zawiadomienie?

Twoja mama tu była.

Ledwo ją do domu spać wygoniłam. Ani ustać, ani usiedzieć nie może.

Lekarz ją uspokoił. Uraz czaszkowo-mózgowy, ale będziesz żył.

Przyniosła ci rosół. Chcesz rosół?

Nie.

Dureń z ciebie, Andreika.

Może chociaż to czegoś cię nauczy.

Powiedz, co jest lepsze:

Z łomami biegać,

czy posiedzieć gdzieś, posłuchać dobrej muzyki?

John, tak w ogóle, pytał o ciebie.

Chciał przeprosić.

Czyli kto?

Lider zespołu.

Taki w dżinsowej koszuli, pamiętasz?

Chciał z tobą porozmawiać, coś im z klawiszowcem nie wyszło.

A kiedy?

Lekarz powiedział, że jutro już możesz chodzić.

Ale nie spiesz się. Jak dasz radę, to cię odprowadzę.

Oni ćwiczą w Domu Kultury.

Fajnie.

Zamknij oczy.

Po co?

Zamknij, mówię.

I już, cały i zdrowy.

Mama jutro przyjdzie w godzinach odwiedzin.

Nie rozczaruj jej, proszę.

Tam tego, chłopaków na komendę zabrali.

I do szpitala niektórych.

Chłopaków twoich,

o tak o, czaisz?

Czy nie?

Za kim my się wstawiamy?

Chuj wie.

Ulica, kurde!

Jesteś pajacem, wy nie znacie ludzkich zasad!

Myślisz, że jestem tępy, czy co?

Tutaj wozicie się jak króle, a tam za płotem

szybko swoje kalosze zmienisz!

Zrozumiano, czy nie?

Dobry.

Co trzeba?

Przepraszam, nie sprawdzi pani?

Mój brat też tu jest, Rawil Isakow.

Też na urazówce, czy...

Zaraz, Isakow?

Isakow...

Trzecie piętro, czwarta sala.

Dziękuję.

Isakow?

Jesteś Rawil Isakow?

Co chcesz?

Pielęgniarka pytała o Isakowa, to ty?

No ja, tak, ja.

Odejdźcie. Zostawcie.

Komuś piśniecie - zabiję.

Napisy: @drinkinyawnin (telegram) telegram.me/yawninsub

Oglądaj więcej na: telegram.me/yawninsub

Lubisz moje tłumaczenia? Postaw mi kawę :) buymeacoffee.com/drinkinyawnin

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.