Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Okej, dziękuję.
Hej, wyłącz to.
Nie dla ciebie postawili.
30 kopiejek proszę.
Za co?
Za strzyżenie, a za co, mądralo?
Przecież on tak już przyszedł.
Potwierdź.
No, włosy mi nie rosną od dzieciństwa i tyle.
Co wyście, całkiem zdziczeli?
Jeszcze mi coś pogderaj.
Luda!
Luda, dawaj, dzwoń. To znowu ci.
- Te łajdaki. - Ty kogo łajdakami nazywasz?
- Lecimy, lecimy. - Gdzie lecimy? Niech odpowie za swoje słowa!
SŁOWO CHŁOPAKA KREW NA ASFALCIE odcinek 2
Zaraz przyniosę.
Ale z ciebie Klaun Nikulin.
Czemu?
Popatrz na siebie - frajer frajerski.
Ubrania te twoje zasrane.
Kiedy masz urodziny?
22 kwietnia. Jak Lenin.
Za dwa miesiące.
Masz, wszystkiego najlepszego.
- Nie, nie trzeba. - To prezent.
Nie można tak, trzymaj.
Jeszcze to palto, kuźwa.
A no, pokręć się.
Kawaler!
Słuchaj.
Jeśli Aigul przyjdzie,
a przyjdzie na pewno,
to weź gdzieś zniknij, jasne?
Jasne, co się drzesz?
- Oho, inspektorka.
No cześć.
Dobry.
Okej, prowadź, jak już zaprosiłeś.
- Bilety już masz? - Jeszcze nie.
Dobry.
Pospiesz się, nie jesteś sam w kolejce.
Przepraszam, a mogę zapłacić za jeden, a za drugi doniosę jutro?
Wszystko dobrze, ja mam.
No, idziemy. Postawię ci jeszcze lody.
Nie jem lodów.
- Jesteś chory? - Nie lubię.
Jasne. Dawaj tak:
Dzisiaj ja stawiam, a ty następnym razem.
- Dobra. - Kawaler, a niech mnie!
W pomieszczeniu lepiej zdjąć, tak w ogóle.
Pasuje ci.
Nie, naprawdę ładnie.
Prawidłowy kształt czaszki.
Grek.
Co prawda pewnie chłodno.
Nie chcesz rozmawiać?
Nie, czemu?
Jakiej muzyki słuchasz?
Kino i Alisa.
I widzisz, znaleźliśmy wspólny język.
Co z Alisy słyszałeś?
-"Energię". Niedawno z jednym chłopakiem się wymieniłem. Na Wysockiego.
- A "Assę" oglądałeś? - No pewnie! Świetny film.
♪ Przemian... ♪
♪ ...pragną nasze serca ♪
♪ Przemian... ♪
♪ ...pragną nasze oczy ♪
♪ W naszym śmiechu i w naszych... ♪
- ♪ ...sercach... ♪ - ♪ ...łzach... ♪
♪ I w pulsacji żył. ♪
A na waszym podwórku?...
Ej, co to za badziew?
Włączać film, erotykę!
Nie, "Jeralasza" włączcie, o mandarynkach!
O, chłopaki! To Kazań!
Miasto jest niespokojne.
Dwór napada na dwór.
Ulica na ulicę.
Rejon na rejon.
Biją się nawzajem, biją myślących inaczej.
Biją za to, że pojawiłeś się na cudzym terytorium.
Za to, że masz zbyt długie włosy.
Albo zagraniczną koszulkę.
Bić się to w języku nastolatków "machać się".
Spędzać czas z grupą - "bujać się".
ŁUPINA
SKORUPA
SUPERZY
to inne słowa z tego żargonu.
Jakoś niezauważenie,
w nasze życie weszło pojęcie "ugrupowanie".
Te kadry nakręciliśmy 9. maja
na oddziale ratunkowym miejskiego szpitala nr 15.
Każdego dnia trafiają tu chłopcy pokaleczeni w ulicznych potyczkach.
Ich koledzy, tak zwani Królowie Kazańskich Podwórek
zostawiają na szpitalnej ścianie swoje autografy.
- Bili cię? - Bardzo często, prawie codziennie.
Dochodziło nawet do tego, że często opuszczałem lekcje.
Najpierw milczałem. Bałem się. Myślałem, że jak się dowiedzą, to mnie w ogóle zabiją.
Nie można ich nawet nazwać ludźmi.
Może być, że wcisną cię w kąt.
Niektórzy będą cię ciągnąć za ręce, biją.
Jeden bije... Znęcają się bardzo, bardzo się znęcali.
Nasze zdanie - i mówię tu za wszystkich - lepiej żyć tak jak my.
Kim są?
Ci, którym Alesha odmawia prawa do nazywania się ludźmi.
Tych złapali.
Milicja dojdzie do tego, kto ma rację, a kto jest winny.
- Biegłeś?
- Nie, spokojnie szliśmy. - W ogóle nie biegliśmy, szliśmy normalnie.
- Jak myślisz, dlaczego cię zatrzymali?
Własny krąg. Własne terytorium.
Na którą obcym wstęp wzbroniony.
To już nie taniec. Rytuał.
To XXI stulecie kroczy po naszych ulicach.
Co przyniosą ze sobą w przyszłość?
Witajcie.
Właśnie obejrzeliśmy film o naszym mieście.
O naszych problemach. - Gdzie żeś zalazła? Włączaj film!
Cisza!
Nie martwcie się. Będzie film.
Ale najpierw porozmawiamy.
To będzie krótka dyskusja, nie zajmie dużo czasu.
Nazywam się Irina Siergiejewna.
Wiemy!
Nie będę nikogo osądzać.
Słuchajcie, chciałabym,
żebyśmy dzisiaj usłyszeli obie strony.
Jako jedna z nich wystąpi przewodniczący
operacyjnego komsomolskiego oddziału im. Dzierżyńskiego,
Denis Koniewicz.
A po drugiej stronie,
o punkcie widzenia tzw. awanturników,
będzie człowiek, który całkiem niedawno postanowił zostać członkiem ugrupowania.
Andrei.
Bądź tak miły, wejdź na scenę, proszę.
Oni nie mają żadnej opinii.
Bo co oni powiedzą - "Jesteśmy bydłem"? To ja sam za nich mogę powiedzieć.
Andrei, wyjdź proszę do ludzi.
Niech sami zobaczą, że nie jesteś jakimś tam złoczyńcą.
Andrei.
Poczekaj, proszę.
Cześć.
Cześć.
Ten organizator to ja byłem.
Ten, co dzwonił.
Cóż, proszę wejść.
Panie organizatorze.
Myślałem, że może ty wyjdziesz na klatkę.
Bajki lecą.
Dzień dobry!
Marat.
Tak?
Zasad nie znamy, co? Pierwsi podajemy rękę starszemu?
Tacy sobie ci kawalerowie dzisiaj.
- To nasz organizator. - Dzwoniłem do pańskiej żony.
Aigul nie bierze udziału w życiu drużyny.
Ale teraz będzie, już to omówiliśmy.
Jasne.
No dobra, obejrzyjcie bajkę. Herbaty?
Nie nie, muszę iść, gazetkę ścienną dorysowywać.
Jutro w takim razie pogadamy o makulaturze, tak?
Koniecznie.
Wróciłem z Ameryki na magicznym koniku!
Konika sprzedałem, tutaj więc zostałem!
Grać będzie Raisa Gorbaczowa i Ałła Pugaczowa!
Kręcę, czyli - chcę cię zmylić!
Za zauważenie spełnisz swe marzenie!
Hej, hej, ja chcę zagrać.
Uważnie patrzymy - na pewno zwyciężymy!
Niemiecka ruletka, tatarskie lotto Można wygrać kurtkę, a można i palto!
- Trzy ruble, dziadku! - Opa!
Jeśli się wytężysz, wygrasz full pieniędzy,
A kto sobie tylko staje, ten nic nie dostaje!
Mów, gdzie jest piłeczka - wleci ci złotóweczka! Raz... Dwa...
- Gdzie?
- W tym! - Gdzie, tu?
- No nie... - Na pewno pod tym!
- Na pewno? - Na pewno!
- Tak... Hop! Brawo, gratuluję!
Zarobiłeś, niech będzie, trzymaj.
No proszę, trzy ruble, jak z nieba.
Oddam te pieniądze mamie.
Kto następny? Hop!
Ja, ja następna!
- Tak? - 100 rubli, można?
- Nie mógłbym odmówić, madam! Tak...
- Tego, lepiej nie.
Chłopcze, idź stąd! Już wygrałeś, daj innym.
A więc patrzymy uważnie i wybieramy odważnie!
Hop! Odgadniesz gdzie jest piłka?
- Gdzie? - O tu!
Tutaj?
- Przecież tu była. - Było i zgniło, zniknęło i nie cofniesz.
- No nic, odegra się Pani.
- Niech Pani lepiej idzie, ja chcę zagrać za trzy.
- A czapkę można?
- To mama naszego, Universamowskiego. - Idź stąd, bo nas wszystkich wydasz.
Czapkę? No nie wiem.
Dobra, niech będzie czapka.
Tylko, że więcej niż 50 na pewno nie jest warta.
Wskazujemy kuleczkę, zgarniamy gotóweczkę!
I - raz! Przyjmujemy wszystko: złoto, kolczyki, bransolety i damskie pistolety!
Raz!
No i?
- W środkowym. Byłem kiedyś snajperem.
- Nie, w lewym. Na pewno w lewym.
Cóż, nie wychodzi gra? Idź sobie, pa pa!
Niech Pani da innym spróbować szczęścia.
- Nie, mam jeszcze płaszcz.
- Porządny? - Porządny.
Niech będzie płaszcz - dziesięć rubli.
Gliny! Lecimy, gliny!
- Spadamy! Biegiem! - Poczekajcie!
- Czekajcie! - Dalej, dalej, dalej!
Tutaj chodźcie!
Co tam, odwaliła się?
Tak.
Świetnie.
A tam nikogo nie ma.
Tam były dwa psy.
Serio, chłopaki.
Dajesz słowo chłopaka?
Nie.
Jasne.
Nie widziałam tam gliniarzy.
Fałszywy alarm.
Trenuje nas chłoptaś.
No co? Baby ci się szkoda zrobiło, tak?
Litościwy?
To mama Andreia.
A ty co myślisz?
Że nie jesteśmy ludźmi?
Czy co, że bez płaszczyka byśmy ją zostawili?
A ty, Marat, podstawiłeś swoich chłopaków.
A gdyby to ciebie kumpel podstawił, to co byś zrobił?
Patrz mi w oczy.
Wstawaj!
Mamo?
Tu jestem.
To wujek Ildar.
- Miło poznać. - Dzień dobry.
Co się stało, mamo?
Obrazili twoją mamę, oszukali.
Ale to nic, ogarniemy.
Potem, jak podrośniesz, będziesz jej bronił.
- Nikt nie podejdzie, co? - Postaram się.
Położę Julię do spania, wujek Ildar ci wszystko opowie.
Dopiero się przyszyłeś?
Dobra, nie panikuj, wszystko okej.
Sam na Ciepłokontrolu wyrosłem.
W piwnicy podnosiliśmy żeliwo, nie to co wy teraz.
Teraz pomyślmy, co robić dalej.
Wszystkie pieniądze jej zabrali. I czapkę.
Jakiś typ z tatuażami. Myślę, że znajdziemy.
Ale sam wiesz - to jest proces.
A zjeść coś jutro i tak trzeba, prawda?
Masz jeszcze przecież siostrzyczkę.
Zróbmy tak.
Przyjdziesz jutro do mnie do pracy.
U mnie z pieniędzmi też, wiadomo, nie ach.
Ale rodzinka ze wsi mi dała wszystkiego po trochu. Podzielę się.
Na początek wystarczy,
a później się zobaczy, nie?
Pilnuj mamy, Andrei.
Spróbuj jakoś...
częściej być w domu.
Ciężko jej teraz.
Jutro przyjdź, zagraj coś.
Co ci dobrze wychodzi?
I ona się uśmiechnie.
Ty ten uśmiech zapamiętasz na całe życie.
Nie mam pianina.
Swieta, ja idę!
Gdzie byłeś? Ojciec w domu.
Skończyli projekt.
Już trzy razy o ciebie pytał.
Gdzie?
W kuchni. Nałożę ci jedzenia.
Maracik!
Wejdź, siadaj.
Siadaj, siadaj.
Jak...
...w szkole?
Normalnie.
"Normalnie".
A ja cię kocham.
- Jasne. - "Jasne".
Wszystko dla niego jasne.
"Jasne".
Jasne - i tyle?
Ja, Marat...
Ja nie wiem...
Taki dziadek... Taka mama...
O sobie to w ogóle nie wspomnę.
A ty...
Bandytą chcesz zostać, tak?
Chcę iść spać.
Odpowiedz mi na pytanie i idź.
Jakie pytanie?
Kirill, no niech idzie.
Co z ciebie za śmieć...
Nie, gdzie!
Od nowa, od nowa wszystko!
No co to ma być?
Co to, to są palce?
Na egzamin pójdziesz z tymi pałkami?
- Zagoją się już. -"Zagoją"!
A co z twoją głową?
Miałeś wszy, czy co?
Czemu? Po prostu gorąco pod czapką.
Kretyn, gorąco mu!
Od nowa graj!
Wynocha stąd! Won!
Bandytów nam jeszcze w szkole brakowało!
- Wszystko przygotowałem. - Dzień dobry.
Cebula, ziemniaki, paczka makaronu, masło.
Serdelki, herbata. Czym chata bogata.
Dziękuję.
A tak w ogóle, spieszysz się?
Tak sobie.
Podnieś zadek. Rozbieraj się.
Ildarze Janusowiczu, przecież dopiero usiadłem.
Nie masz nic do roboty? Wszystkich wyłapałeś?
Lepiej przynieś mi drożdżówkę.
A, czekaj. Włącz nam tego, kung-fu.
Zaraz po prostu oszalejesz.
- Przepraszam. - Chłopaki nie przepraszają. I nie ma za co.
Ty swoje już zrobiłeś. Byłeś w szkole? W muzycznej?
Teraz czas na rozrywkę.
No to patrz. Strzałkami się chodzi, tak.
A to długie to skok.
Dalej sam ogarniesz.
No i jak tam?
Och, przeszedłeś na trzeci poziom? Dajesz czadu.
No, to ten grubas z łańcuchem...
Dawaj, wyłączamy to.
Wujku Ildarze, a mogę jutro też pograć?
Słuchaj Andrei. Mam tutaj roboty po uszy.
Na nikogo wcale nie można liczyć.
Pomożesz mi?
Tak, pewnie.
Siadaj.
Pisz.
A co mam pisać?
- Godziny zebrań, imiona starszych. Wszystko co wiesz, Andrei, pisz.
Bardzo mi pomożesz, Andrei. Dajesz.
No proszę.
Może jutro też pograsz.
Na mnie już też napisałeś? Wiesz jak nazywają tych, co pracują z pałami?
- Nie jestem z pałami. - Kozły! A wiesz co robią z kozłami?
Ubijają jak na rzeźni!
- Grałem na kompie. - Mi chociaż nie kłam.
Byłeś tam z tą gliniarą.
To, tamto, lody.
Ona sama kupiła.
- Tępak.
Co ci kazała pisać? Imiona, miejsca zebrań?
Nie, nic nie kazała.
Patrz, ostatnie chińskie ostrzeżenie.
Jak się ktoś dowie, to cię srogo wykopią.
Tak cię zagaszą, że nawet frajerzy przestaną się z tobą witać.
- Zrozumiano? - Tak.
Maracik!
Wowa!
Wowa wrócił!
- Cześć!
Siema, chłopaki!
A ja myślałem, że wracasz w przyszłym.
A ty co, przyszyłeś się jednak, jak widzę?
Czemu ni chuja nie piszesz?
Myślałem, że u tam was czytają.
Komu cię trzeba, oprócz mnie, Maracik?
Siemanko.
Ty co, zostałeś Amerykosem?
Nie.
Wiedziałeś, że te kurwy puściły Stingery na Duchów?
Zdejmuj to kurwa.
Co tak stoimy, chłopaki?
Będziemy grać?
Dawaj, Maracik, jesteśmy kapitanami.
Wybieramy po jednemu.
Kto ze mną?
Żegnam, skorupo!
Co tam chłopaki, opowiadajcie.
Co się dzieje na ulicy?
Siemano, chłopaki!
- Adidas! - Siema, chłopaki!
Siemano wszystkim, hej.
Witaj w domu!
Nieźle urosłeś na rządowym żarciu.
Mordo automatyczna.
- Ta, jest coś takiego. - I co, jakie plany?
Czym planujesz dalej się w życiu zajmować?
Zobaczymy.
Widzę, że w ciągu dwóch lat wiele się u was pozmieniało.
Niemożliwe! Co się zmieniło?
Jak to co?
Wcześniej wstyd było swoich chłopaków okradać.
A teraz widzę, że chłopakowi mamę rozebrali.
Jakiemu chłopakowi?
- A no chodźże tu, chodź. - Kto?
A, tobie niby?
A czego od razu nie mówiłeś, że to twoja mama?
Ma to napisane na czole, czy co?
Teraz wiesz.
Jakoś nieładnie wyszło, Kościej. Trzeba naprawić sytuację.
O co ty mnie oskarżasz?
Lepiej swojego kochanego brata oskarż.
Razem pracowaliśmy, co nie?
- Mówiłem, że to mama naszego chłopaka. - Aha.
A tego, że swoim chłopakom nagwizdałeś?
Tego bratu nie wyjaśniłeś? Nie?
Powiedział o mamie.
To że o mamie powiedziałeś, chwała ci za to.
Myślisz, że my nie rozumiemy, że to jest świętość?
Ale jeśli setkę puściła, to co mam zrobić?
Z chłopaków ją zdzierać?
A jeśli to ustawka?
I jak mi każecie zwrócić pieniądze, co?
W następnej grze bym jej połowę hajsu zwrócił.
jeśli by nie twój frajer, który pały sprowadził.
- Nie sprowadziłem. - Jak nie sprowadziłeś, jeśli się darłeś: "Gliny!"?
OKODowcu, gdzie masz bandankę? - Uspokój się.
Wyciągaj ją!
Powiedziałem: Uspokój się. Na targu jesteś?
Wszystkich wkopałeś, gnido, o tym nie powiedziałeś bratu! - Cicho!
Wowa, spoko.
Jakoś nie od tego zacząłeś, brachu.
Ledwo wróciłeś, od razu o coś oskarżasz starszych.
Może idź do domu, do rodziny.
Zjedz kaszkę, nabierzesz sił.
- Ogarnę. - Ogarniesz?
Słuchaj, a nadal jesteś taki zręczny, wojowniku?
Pamiętacie, jak wszystkich rzucał po kątach?
Przy okazji, mamy tu nowego chłopaka.
Demid.
Pamiętasz, opowiadałem ci.
Wowa.
A może by tak zrobić lekki sparing?
Jak za starych dobrych.
To zajęcie od razu wybije ci głupoty z głowy!
Jeśli wygrasz, daję słowo:
ze swojej kieszeni chłopakowi dług oddam.
Ile tam twoja mama przegrała?
Sto rubli.
No dobra, sto nie sto, a 30 zwrócę. Dobra?
Może być 30?
Czy tchórzysz?
Bo wiesz, z Demidem nie każdemu wygodnie wychodzić.
A mi wygodnie, dawaj.
W rogu stań!
Koniec! Koniec, dostojnie!
- Jak tam, brachu? - W porządku.
- W porządku? - Kontynuujemy.
Niczego nie trzeba kontynuować, dostojnie odboksowałeś.
Dema, chodź tu.
Proszę państwa, w tej uczciwej walce zwyciężył Dema!
Mówię ci, jeśli by twoją mamę rozbierali, co byś zrobił?
- Wstawiłbym się. - No właśnie.
Kościej do reszty ochujał, granic nie widzi.
- Nie mów tak przy skorupie. - A co nie tak?
Wszystko dobrze, dobrze.
Kościej za czapkę piątaka dostał w Kazachstanie.
Z blatnymi posiedział i teraz czuje się jak król.
Wkurwia tymi swoimi zasadami. - Ciągle chleje.
- I kompotem się dźga.
- Serio? - Chodzą słuchy.
A za narkotyki nie wykopują?
Ta, wykop Kościeja, spróbuj.
Kto do niego z oskarżeniami wyjdzie, ty?
Czy Jeralasz? Chłopaki, zrozumcie.
Zaraz wszystko się tutaj pozmienia.
Słyszeliście, co Gorbaczow powiedział?
Za rok będzie tu Ameryka.
Może nawet lepiej.
A wy ciągle walczycie o asfalt.
Komu on się kurwa przydał?
No a niby co mamy robić?
Kręcić się jakoś, szukać wariantów.
Tylko nie z tymi menelami, oni gniją.
Nowe jakieś warianty.
Trzeba zarabiać.
A gdzie tu niby można zarobić?
Chyba tylko jeśli sami zostaniemy dilerami.
Trzeba iść do kierowców.
Jeżdżą po naszej ziemi? Jeżdżą.
No to niech płacą. - A jak my do nich pójdziemy?
Ciężarówkarze parkują w grupkach.
Nie potrzebujemy tych grupek.
Zrobimy to w lepszy sposób.
Czyli tak, chłopaki, słuchajcie.
Jutro o 6 rano spotykamy się na autostradzie.
I skorupę bierzemy ze sobą. Czapkę trzeba jakoś zrekompensować.
Dzięki, chłopaki.
Andrei!
Za biznes.
Za biznes.
- Jakbyś chciał wiedzieć, to dostało mi się za twoją mamę. - Spierdalaj.
Dzień dobry, przepraszam, że tak póżno. Czy mogę porozmawiać z Andreiem?
Dzień dobry.
Co on zrobił?
Niech Pani mi powie prawdę, tu i teraz.
- Chcę wiedzieć, mam takie prawo. - Mamo, co się stało?
Ty mi powiedz! Niech Pani mówi przy mnie.
Sąsiedzi już na mnie krzywo patrzą. Znowu kogoś okradł?
Proszę... On nic nie zrobił, to zwyczajna wizyta.
Odwiedzam wszystkich swoich podopiecznych. Czy możemy porozmawiać?
Pani wybaczy.
Przepraszam.
Nie powinnam tak robić.
Coś złego ci za to powiedzieli na zebraniu?
Nie było innej opcji.
Później to zrozumiałam. W tamtym momencie wydawało mi się, że fajnie, jak tak pogadamy przy wszystkich.
To była głupota, teraz rozumiem.
I nie pomogłam, i ciebie wrobiłam.
Męczy mnie sumienie, że przeze mnie ci się tam dostało.
Wszystko spoko.
A wiesz co?
W czwartek u mnie będzie...
...tak jakby impreza.
Przyjdą muzycy nasi, miejscowi.
Oni nazywają to "session", będą grać na żywo.
Przyjdź tak o dziewiątej, dziesiątej.
To jest adres.
Dziękuję.
A Pani tam też będzie w mundurze?
Bez.
Swietlano Michailovna, wychodzę, do widzenia!
Czego?
Za przejazd może by tak zapłacić!
- Za co? - Trzy ruble za osobówkę, to nasza droga.
Wasza?
A spierdalajcie!
- Co wy kurwa robicie?! - Komu kazałeś spierdalać?
Reszty nie trzeba. Witamy w Kazaniu!
Sześć rubli za przejazd.
Możesz jechać.
Nie chcesz?
Już? Możesz jechać.
Jedzie jeszcze jedna!
Marat, co to ma być?
Ona się nie odtegowuje.
Płatny przejazd, trzy ruble!
Przejazd płatny, to nasza droga!
Przepuść mnie, zaraz zadzwonię na milicję!
Stój!
Stój!
Jedź.
Popchniecie?
Pomożemy, chłopaki.
Możesz jechać.
- Gdzie służyłeś? - W pogranicznikach, 71. oddział.
Szanuję!
Jedź, jedź!
Gliny!
Dokąd? Stać!
Stać!
To jak, po partnersku dzielimy? Elegancko.
- A ile kosztuje żelazko, chłopaki? - Wnerwiasz już, Jeralasz, z tym swoim żelazkiem.
Idź do domu!
Więc tak: Temu chłopcu, za cały ten chaos z czapką, 25 rubli.
To dla mamy. Póki co.
A reszta po równo.
To co, może na dyskotekę? Sto lat na dyskotece nie byłem. Pójdziemy, Marat?
Tak, wy idźcie, ja tylko dziewczynę zgarnę i podlecę.
- Masz. - Dobra, lecę.
A na chuj ci żelazko?
Mówiłem, że kupię!
- O Boże, a skąd to? - Wygrałem na loterii.
- Jak szybko! - Można jeszcze regulować temperaturę.
I para idzie.
Jak to?
Nie wiem, ale powiedzieli, że ma parę. Takie bez pary jest tańsze.
A jakie leciutkie!
Jaki z ciebie dobry chłopiec!
Mój mądrala!
- Andrei, to ty? - Cześć, mamo!
Nasmażyłam ziemniaków, siadaj.
Nie zapomnij jeszcze raz podziękować wujkowi Ildarowi.
Dorzucili mi dzisiaj z Kasy Wzajemnej Pomocy w pracy.
Jakoś to będzie.
Julia, hej!
Cześć!
Czyli nie mamy już pieniędzy, mamo?
No chociaż ty mnie nie męcz, a skąd?
Matkę ci rozebrali. A ja sama głupia wrona. Jakiś chłopak grał, więc też się tam pchałam.
Wstyd, Andrei.
- A te, które były w Mayne Reidzie, też nie ma? - W jakim Mayne Reidzie? W Puszkinie, czy co?
- Już dawno nie ma. - Ale mówiłaś, że tam będą, w razie czego.
Chyba Mayne Reid. Może gdzieś przełożyłaś?
Żeby przed tobą schować?
Zaraz zerknę.
Faktycznie, Andrei, patrz!
- Ja chyba całkiem... - Super, ile tam masz?
Ty je tam włożyłeś?
No coś ty.
Co ci kazali za to zrobić?
Co ci kazali za to zrobić, mów!
Mamo...
Zwróć to, Andrei. Zwróć tam, skąd to wziąłeś.
Wystarczy no! To dla ciebie. Zarobiłem.
Ja cię tego uczyłam?
Czy ja cię tego uczyłam?
Nie wolno kraść!
Mamo, nie płacz! Mamo!
Andrei!
Jest co łapać, jest.
Co tak późno?
Dla ciebie. Prezent.
Merci.
Znowu dla ciebie.
Dziękuję.
I jeszcze dla ciebie.
- Długo jeszcze? - Nie, to była ostatnia.
Jedną zachomikowałem po drodze.
- Mogę ci dać obrazek. - Dawaj.
Aigul, kto tam?
To do mnie!
Niech pilnują czasu!
Jedziemy na dyskotekę?
Zdurniałeś? Nie puszczą mnie.
A czym jedziemy?
A zobaczysz.
- Płaszcz! - Oddam ci swoją kurtkę.
Dokąd to? Nogi powyrywam!
- Niewiastę kradniemy? - Tak. Dwa liczniki, szefie.
Co za młodzież!
Jesteś wolny.
Słuchaj, bądź w naszym kręgu, Universamowskim.
W inne nie chodź, chyba że ze mną. Ukradną cię.
Może i nie pójdę.
A tam to kto?
To Rozjazdowscy. Dalej Panele.
A już tam - Czajniki.
- Śmieszna nazwa. - Ta, ale śmiej się ciszej.
Słyszałam jeszcze o Kinotaśmie.
Ich dzisiaj nie będzie, mamy z nimi kontry. Oni w innym DK pląsają.
Tam w zeszłym tygodniu, pod głośnikiem, Hadi Taktash siedzieli.
Następną piosenkę Aleksei List
poświęca swojej dziewczynie - Lenie. Specjalnie dla niej - Igor Talkow.
E! Przestań się pieścić, dawaj, włączaj!
O, co za ludzie.
Pozwoli Pani?
- Na co? - Do wolnego.
Dziękuję za propozycję,
ale muszę pilnować.
To pilnuj, jak musisz.
Chłopaki! Chłopaki, ja trzymam!
Chłopaki!
Stój, nie zamykaj drzwi! Nasi podlecą!
- To nie nasi. - Nasi, Universamowscy! Chłopaki!
Skąd?
Universam.
W interesach?
W interesach.
Co się ustawiasz?
Co się nadąłeś?
Biją naszych!
Przestańcie!
Aigul!
Trzymaj. Zostań tu, zaraz wrócę.
- Lecimy, psy! - Gliny!
Idziemy.
- A Pani? - Ja z wami.
Dziękuję.
Ja nic nie będę pisał, proszę nie liczyć.
A ja ci nawet nie każę.
Jak ci się coś nie podoba, to możesz od razu wyjść.
Ja tak po prostu. Ostrzegam.
A ja ci po prostu tłumaczę.
Chcesz jeszcze jedną sprawę zarobić? Szerokiej drogi.
Nie no, co wy.
- Ona jest normalna. - Normalna nie zostałaby gliniarą.
- Marat. - A co, źle mówię?
Logicznie patrząc.
Skończyłam pedagogikę.
Chciałam być nauczycielką. Geografii.
Później przez wezwanie wpadłam pod pagony.
Nauczyciele to to samo co gliny, w sumie. Jeśli pomyśleć.
- A kim miałam zostać? Miałam się uczyć na bandytkę?
Czy jak tam, według waszych zasad?
Na człowieka.
A, no tak.
U was tam jeden bardziej ludzki od drugiego.
Durnie małoletnie.
Naoglądaliście się Trzech Muszkieterów i myślicie, że wszyscy za jednego.
Myślisz, że chłopaki cię uratują, jak będziesz tonąć?
Uratują.
Uratują, jasne?
Oczywiście, że uratują!
My to ulica!
Tylko my w tym mieście jesteśmy ludźmi, a nie uległymi fajami.
Mnie szanują i ja szanuję swoich chłopaków!
Dlatego, że oni mają duszę!
U nas jest zawsze porządek, bo troszczymy się o siebie nawzajem!
I troszczymy się o swoje kobiety.
Wybacz, napatrzyłam się już.
Na tę waszą szlachtę.
- Wy po prostu w nic nie wierzycie. - A Pani w co wierzy?
W Lenina?
- W sprawiedliwość. - Jasne.
Otwieraj!
Otwieraj, gówniarzu, albo będziesz te drzwi sam z powrotem montował!
- Czy ilu was tam jest? - Ildarze Janusowiczu, to ja!
- Irina? - Zajdę do Pana później, przepraszam.
Otwórz!
Po prostu otwórz i tyle! Dalej, bez przepychanek.
Wszystko okej, to wujek Ildar, ja go znam.
Nie trzeba...
To ja ich tu przyprowadziłam.
Na profilaktyczną rozmowę.
Idealne miejsce.
Cześć, wujku Ildarze.
A to jest dobry chłopak.
Wiem, wspaniały.
Dziewczynka do domu, a wy ze mną.
Do wyjścia.
Zatrzymaj się.
I co z tobą zrobimy? Taki dobry chłopiec, komik Przybora.
Ja najpierw, z tymi ksywkami...
Ja się najpierw dałem nabrać.
Rocky, Rambo, Kobra - myślałem, no cóż, i tak bywa.
Ale jak zobaczyłem: Robocop, Tom i Jerry, to myślę - wesoły dzieciak!
Co obejrzałeś, to zapisałeś, nie?
Wchodź.
Nie chcę.
Dalej, idź, idź.
Słuchaj.
Mnie...
Konkretnie mnie...
Ojciec za dzieciaka łoił.
Ja się tak na niego złościłem za każdym razem...
Strasznie się złościłem.
A teraz myślę - prawidłowo.
Jeśli by jeszcze żył, to bym mu podziękował.
Dlatego, że pojawił się jakiś związek.
Między przestępstwem i karą.
Dlatego, że...
...zawsze pamiętałem...
...za co to było.
Napisy: @drinkinyawnin telegram.me/yawninsub
Oglądaj więcej na: telegram.me/yawninsub
Jeśli lubisz moje tłumaczenia, wesprzyj mnie na: buymeacoffee.com/drinkinyawnin
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.