Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Andrei, chodź jeść!
Zjem w szkole, mamo.
Już, wypierdalać mi stąd!
Zaraz was tą deską poubijam!
Jebani frajerzy!
- Cześć. - Hej.
- Odrobiłeś lekcje? - Tak.
- Pokażesz?
Stój! Stop, mówię!
Stój, stój! Poczekaj, stój!
Zamykaj!
Dzięki!
Kinotaśma - frajerzy!
- Nie patrz.
- Wstali.
A ty co, czekasz na specjalne zaproszenie?
- Hajs jest? - Hę?
- Pieniądze, mówię, masz?
- Nie.
- Dawaj tak.
Jeśli znajdę,
obaj dostajecie w mordę.
Sprawiedliwie?
- Spoko. - Dobra, czyli ty nie masz.
Podskocz.
No podskocz!
Coś tam brzęczy, pokazuj.
No i na chuj kłamiesz?
Co, jak będziemy karać?
Jak myślisz, frajerze?
- Nie jestem frajerem. - A kim jesteś?
- Człowiekiem. - Pedał też jest człowiekiem, i co?
Człowiek to człowiek.
Czyli tak:
Ty rozbijasz mu facjatę.
Tylko porządnie.
Jeśli nie rozbijesz, masz wpierdol.
Nie.
Sam tak wybrałeś.
SŁOWO CHŁOPAKA KREW NA ASFALCIE odcinek 1
Co za kutas. Po prostu kutas.
Zapamiętałem go.
Mój kuzyn jest starszym z Rozjazdu.
- Skąd?
- Rozjazd. Nie słyszałeś? To największa ekipa.
No, może nie taka aż. Ale Tatarzy też tam są.
Ja mu powiem, on go rozwali.
- Weź ode mnie, mam 20 kopiejek.
- Dzięki, brachu.
- Dzień dobry, można?
- Szybko.
- Dziękuję.
- Że też macie czelność się spóźniać.
Vasiliev, o czym rozmawialiśmy?
Co powinieneś był zrobić?
- Wypracowanie o Diewiatajewie. - Marsz do tablicy i czytaj.
A to co takiego?
- Upadło mi. "Michaił Pietrowicz Diewiatajew
urodził się..." - Nie, no co to za brak szacunku?
-"...Spaskij Ujezd" - Nie, mój drogi, tak nie można.
Czytasz o Bohaterze Związku Radzieckiego.
Człowiek ukradł samolot z mapami! A ty?
- Kochani!
- Wynocha stąd, Koniewicz, prowadzę lekcję.
- A my mamy ogłoszenie.
Irina Siergiejewna, proszę.
- Dzień dobry.
- Dzień dobry.
- Przepraszam, my tylko na chwilę.
- Uderzmy razem w uliczne chuligaństwo!
- Tak, dzięki, Denis.
Kochani, dzisiaj o 15:00 w auli odbędzie się spotkanie.
Nasza Inspekcja do Spraw Małoletnich,
wspólnie z Komsomolską Drużyną,
przeprowadzi dyskusję na temat ochrony miasta przed gangami młodzieżowymi.
- Każdy, kto gotów jest z nami... - Poczekaj.
To ważne. Przyjdźcie, proszę.
I mówię nie tylko do chłopców.
Przepraszamy, że przeszkodziliśmy.
Razem wykończymy tych przestępców!
Wystarczy już drżeć przed tymi gangsterami!
Będziemy walczyć razem! I razem...
- Koniewicz sam by chciał jakąś bandę stworzyć.
Nie ma u nas żadnych gangów!
- O, Vasiliev, chodź tu!
Cześć. Jak się masz?
W porządku, dziękuję. A co u Pani, Flora Gabdulovna?
Chcę ci powiedzieć o pewnym problemie.
Jest jeden chłopiec, który potrzebuje twojej pomocy.
Czy to jasne?
- No.
- "No". Nie nokaj mi tutaj!
Trzeba podciągnąć jednego chłopca.
Mądry to chłopiec, jasna głowa.
Tylko angielski mu nie idzie.
Idziemy!
Wstawaj! Poznajcie się, to jest Vasiliev.
On cię podciągnie.
Godzinka dziś, godzinka jutro,
nawet się nie obejrzysz, a będzie lepiej.
Jeden.
Pięć.
Osiem.
Dwanaście.
- Dobra, lecimy.
Jeśli chłopaków zobaczymy, to ja cię nie znam.
Masz fajki?
- Nie palę.
- Kurde, co z ciebie za człowiek?
Ani gówna, ani łyżki.
Dziadziu Tol!
Halo, dziadziu Tol!
Wstajemy!
Dasz radę iść?
Mężczyzna z oznakami udaru.
Bessabarenko 8, pierwsza klatka.
Pomóż mi.
- On jest pijany.
- Jak tak powiem, to nie przyjadą.
Zawsze trzeba podnosić, czaisz?
Oni zamarzają.
A dziadzia Tol to porządny chłop.
Zawsze rybą ugości, jeśli nałowił.
Dawaj, zostawimy go w klatce.
Trochę tu cieplej.
Mamo, hej!
- Cześć!
O, jesteś z kolegą.
I jak kolega ma na imię?
- Jak kolega ma na imię?
- Kto?
- A, Andrei.
- Będzie mi pomagał z angielskim.
- To wspaniale!
No to wchodźcie, ja obiad podgrzeję.
- Idę do kibla.
- Jakiś ty mądry.
Zuch chłopak, naprawdę.
U nas nikt nie gra, wyobrażasz sobie?
Instrument został po dziadku i stoi bez sensu.
- Maracik, słyszysz jak Andrei gra?
- Chodź, bo ostygnie. Idziemy do stołu.
- Chodzisz do szkoły muzycznej?
- Tak.
- A Laskovyj Maj umiesz?
Sedaja Nocz?
♪ I znowu siwa noc... ♪
- Na razie nie, ale możemy ogarnąć, jak trzeba.
Twoje?
Chciałbym!
Mojego brata.
Vova Adidas - może słyszałeś?
Tam, fotka.
Mistrz w swojej wadze.
- Brat?
- Tak. Przyrodni, od ojca.
Teraz jest w Afganie.
Wywiad wojskowy.
Jak przyjedzie - tu się tak będzie działo!
Był autorem swojego wieku.
- Piosenki pisał, czy co?
- Debilem jesteś?
"Autor" to znaczy "autorytet".
No dobra, dawaj inglisz.
Jak zapytać: "skąd jesteś"?
"Where are you from?"
- "From" to "jesteś"?
- "From" to "skąd".
A "jesteś" to "are".
I "r" takie angielskie, miękkie. - Wszystko jasne.
- A odpowiadać trzeba tak: I am from
- Kazań, ZSSR.
- Kazań, Tatarska ASRR.
- I am from Kazań, Tatarska ASRR.
- Very good, Marat.
Jasne.
Możesz mi odrobić algebrę?
Pójdziemy, połazimy.
- Mogę.
Zerkniemy na czapki z siatką w używanych.
In shop.
In the shop.
A co za czapki z siatką?
- Ty serio jesteś debilem?
Akurat dwie.
- 25 rubli?
Mama mi nie da tyle.
Mi też nie.
- Dzień dobry. Może mi Pani pokazać wentylator?
- Wentylator?
- Tak, chciałem kupić mamie na urodziny.
- Który?
- O ten, czerwony.
- Piękna rzecz.
- Nie, wezmę jednak niebieski.
Ach ty draniu! Stać!
Zapamiętam was!
- Spójrz, nie biegnie za nami?
- Nikogo nie ma.
- No, niczego sobie.
Trzymaj.
Trzymaj, twoja dola.
No, to do jutra.
- Do jutra.
- Synek, a co tak późno?
A co ty tam chowasz?
Papierosy?
O Boże, a to co?
- Mamo, no... czapka z siatką.
Zagraniczna?
USA.
Ile taka kosztuje?
- Nie wiem, dostałem.
- Kto ci to dał? - Kolega.
- A co za koledzy takie drogie prezenty dają?
Masz urodziny, czy co?
A jeśli cię potem za to poproszą coś zrobić?
- Niby czemu?
- A co za kolega? Jak się nazywa?
Ja do rodziców zadzwonię. Rodzice mu kupują, a on rozdaje.
Jaki jest numer do niego?
Numer mi mów.
- Nie ma telefonu. To Marat.
Ja mu w szkole z angielskim pomagam.
A on mi dał czapkę.
Coś za coś.
- Jakie "coś", czy ty masz mózg?
Od pierwszego lepszego takie prezenty przyjmować.
Jutro masz oddać.
- Ale mamo... - Ja już skończyłam.
- "Ja już skończyłam"! - Idź spać.
- Z frajerami się nie witam.
- Co ty, przyszyłeś się? Do gangu?
- I czego rżysz?
- Za co?
Straciłem przez ciebie pieniądze.
Trzy ruble.
- Kiedy? - W autobusie.
- Przecież tam było 30 kopiejek.
I to nie przeze mnie.
- A ty moje pieniądze liczysz?
Księgowy, czy co?
Jutro przyniesiesz trzy ruble.
- Skąd niby miałbym... - Czy mnie to kurwa obchodzi?
Może mam cię na licznik postawić?
Trzy ruble jutro!
- Spierdalaj.
- Tak, co się tu dzieje?
A wy co, napadliście na niego?
Czy oni na ciebie napadli?
- Nie.
- Możesz mi tu "niekać",
ale właśnie byliśmy świadkami obrzydliwej sytuacji.
Po cichu bijecie swojego towarzysza,
odbieracie mu...
kompot, czy co tam.
- Coś ci zabraliśmy?
Na chuj nam twój kompot?
A więc to tak!
Jeśli jeszcze raz zobaczymy coś takiego,
będziecie poddani obserwacji.
Czy to jasne?
- Jutro. Zrozumiałeś?
- Nie, nie zrozumiałem.
- Idź, dalej!
Wszystko ci już powiedzieli.
Następnym razem od razu wołaj o pomoc, dobrze?
Bo jeśli pozwolisz im się tak traktować,
do końca szkoły będziesz chłopcem na posyłki.
I przyjdź na zebranie.
OKOD to siła, rozumiesz?
- To prawda.
Przyjdziesz?
- Koniecznie.
Każ im spierdalać.
Komsomoły to grube debile.
A co to znaczy "UKK"?
- Universam - Królowie Kazania.
I raz, prawa, szybko. Raz, czaisz? Lecimy.
- Pojebało cię? - Przepraszam.
Sześć.
Co tam, gracie w hokej?
Gooooool!
Uczcie się, dzieciaki.
- Co to, włókno szklane? - Tak.
Pożyczę do poniedziałku.
- Oddawaj! - Oddam, słowo chłopaka.
Oddaj to, proszę!
- Oddasz kij? - A komu? To mój.
- Przecież dałeś słowo chłopaka.
- Frajerowi się nie liczy.
Słowo chłopaka jest tylko dla chłopaków.
Co wy robicie, łajdaki!
Tu wcześniej żule siedzieli.
Brat ich wygnał. Kanapę postawił.
Jeszcze! Dawaj! Myślisz, że w Afganie jest lekko?
Zaciągasz się i mówisz "Apteka".
A jak się przyszywa do gangu?
- Najpierw ktoś musi za ciebie poręczyć.
Później przychodzisz i odpowiadasz na pytania.
- A ciebie o co pytali?
O wszystko. Czemu chcę przyjść na ulicę.
- I co odpowiedziałeś?
Mam dosyć bycia frajerem.
Chcę być z chłopakami.
- Pierdol się, nie umiesz normalnie grać! -Ty sam nie umiesz!
- Pojebało cię?
- Stać! Łapcie złodzieja!
- Przepraszam, ma Pan dwie kopiejki? - Wybaczcie, ma Pani dwie kopiejki na telefon?
- Ile nastrzelałeś? - 12 kopiejek.
- To tylko na cytrynowe.
...On coś tam krzyczy: Aaa!
Brawo.
- Super!
Wspaniale!
Co tam, nie odtegowuje się?
Dawaj, pomogę.
- Zepsujesz.
- Nie bój się.
Trzymaj.
- Dziękuję.
- Ty z jakiej klasy jesteś w ogóle?
- Skrzypce.
- A ja z gitary.
Przyjdziesz do mnie na koncert?
Daj mi swój numer, zaproszę. - Nie przyjdę.
Tutaj nie uczą gitary.
- Maratka!
Ty się tam chowasz przede mną, czy co?
- Nie, wiązałem buta.
- Do starszych trzeba samemu podchodzić,
według etykiety.
Wyjaśniłbym ci to, jeśli by nie twój brat.
- Ja w takim razie już pójdę.
- Idź, pewnie.
Maratka!
Tego...
Trzeba pojechać, chłopaków powitać.
Siwego pamiętasz?
- Tak.
- No, wychodzi człowiek. Radosny dzień.
Powitać trzeba, dobrze mówię?
- Oczywiście.
- Tylko, ten...
Jego samochód jest brudny.
Głupio jakoś przed ludźmi.
Trzeba umyć.
Żeby chłopaków powitać.
Po ludzku.
Ja po prostu zachorowałem, sam nie mogę.
Smarki.
Wyręczysz?
Będę wdzięczny.
- Co, zaprzęgli cię?
- Kościej? - Mhm.
Co, może pomożecie?
Stary, w zeszłym tygodniu pachaliśmy. Nie złość się.
- Trzy ruble.
A jak nie przyniesiesz, tak będzie każdego dnia.
- Skończyłem.
- Dzięki, Maratka!
Chodź do nas!
Siadaj, coś ty.
- Muszę iść do domu. - Zdążysz!
Siadaj, z ludźmi posiedź!
- Siadaj jak ci mówią.
Dom jest tam, gdzie ludzie.
Od razu widać - normalny człowiek!
Poprosili - nie za pieniądze, a za przyjaźń.
Poszedł i zrobił. Nie to co brat twój.
Nie no, brat też porządny chłopak.
- A, czyżby to braciszek Adidasa?
Nalejcie mu.
- Nie, ja nie piję. - Aha. I nie palisz.
No ej, co ty, dla kogo tak zdrowie chronisz?
Dla mamy swojej kochanej?
O, a teraz zapal.
Tu można, z ludźmi.
A jak zostaniesz człowiekiem, to można by cię na akcje brać.
Chcesz iść na akcje?
Brakuje nam człowieka.
A ty nam akurat pasujesz.
- Mamo, tylko się nie wystrasz.
-Teraz się wystraszę. Co się stało?
O Boże, a co to?
- Spadłem z kozła, wyobrażasz sobie?
- Bardzo śmieszne.
A dzisiaj był WF?
- Nauczycielka od angielskiego zachorowała, zrobili WF.
- Dobrze, zaraz jod wezmę, albo jakiś kompres zrobimy.
Czemu nie poszedłeś do pielęgniarki?
Nie boli, nic strasznego.
Mamo, możesz dać mi dwa ruble?
- Dwa ruble? A na co?
- Mamy wycieczkę do Lenino-Kokuszkino.
Zobaczyć, gdzie Iljicz się chował.
- Jasne, "chował się". On się tam nie chował.
Jego matka tam mieszkała.
Cudowne miejsce. Tam się nawet oddycha inaczej.
A od kiedy po dwa ruble? Taksówką tam jedziecie, czy co?
Całkiem już tam zdurnieli.
- No, Flora Gabdulovna powiedziała, że dwa.
- Jeść wam tam pewnie dadzą?
Dobrze, zadzwonię do Faridy, od niej weźmiesz.
Na kiedy potrzebujesz?
- Na piątek, ale...
W ogóle to dawno trzeba było zanieść, ona dawno prosiła.
Zapomniałem.
- Na piątek się nie uda.
W piątek jest rocznica dziadka, musimy jechać na cmentarz.
Napiszę ci kartkę, że nie możesz.
Chodź z tym okiem.
Oho, kto ci to zrobił?
Kto musiał.
Widzę, że ty też dostałeś?
- Co ty? - Ciao!
- O, Andrei!
Cześć. Czemu stoicie w progu?
Zjesz śniadanie?
- Z przyjemnością. - Zapraszam.
- Skurwiel.
Pobiliście się jeden z drugim?
A Marat mi wciskał coś o WFie.
No nic, najważniejsze, że się pogodziliście.
Dobrze, że zajęliście się muzyką. Marat mówi, że gracie.
Oswajamy po trochu.
No i świetnie. Może zespół założycie? Jeszcze paru takich byście znaleźli.
Byłby biznes.
Wszystko lepsze, niż szlajanie się po podwórkach.
O wiele.
Słuchaj, pomyślałem, może mógłbyś pomóc?
Iskander chce ode mnie trzy ruble.
Najechał na mnie, nazwał frajerem i tak dalej.
No a kim jesteś?
Ja...
Przecież serio jesteś frajerem.
Nie jestem frajerem.
Obiecałeś pieniądze temu Iskanderowi?
No to mu nie dawaj i tyle. Ja się za ciebie wstawiać nie będę.
A mogę do was, do grupy?
Jakiej kurwa grupy?
Tego, przyszyć się.
Nie można.
A czemu?
Chłopcy, spóźnicie się.
No serio, czemu nie?
Myślałem o tym i mógłbym!
Słuchaj, to nie dla ciebie.
Jesteś muzykiem, a tam mordy obijają.
Ja cię przyprowadzę, ty coś odwalisz, a mnie za to wykopią.
Nie łaź za mną.
Zabiję!
- Dzień dobry. - Co tam?
- Przepraszam, ja do dziewczynki.
Jestem kolegą Marata, tego gitarzysty.
Wyjdziesz na sekundę na korytarz?
Ahmerova, powiedz swoim kolegom, że pogaduszki tylko po zajęciach.
Ja go pierwszy raz widzę.
Nieprawda.
Dzień dobry, przepraszam. Irina Aleksandrowna prosiła
sprawdzić numer telefonu Ahmerovej.
Jeśli zobaczę, że ktoś z was - choć jeden - pali,
dostają wszyscy.
Bo u nas jest jak w wojsku - dostają wszyscy.
Jeśli się dowiem, że kradniecie u swoich,
to was tak wykopiemy, że was matka nie pozna.
- Czy to jasne? - Tak!
- Okej, idziemy dalej.
Marat!
Moment, on jest z rejonu.
Zaraz wyjaśnimy sprawę.
Czy ty ochujałeś?
- Przyniosłem numer. - To jest zbiórka, obcym nie wolno przychodzić.
- Numer Ahmerovej. Tej od skrzypiec.
- Wypierdalaj stąd. - Marat!
- Problemy? - Nie, wszystko dobrze.
Spierdalaj stąd, pókiś żywy.
Dobrze, dobrze.
Marat!
Kto jest z tobą?
Siema chłopaki!
Przyszedłem się przyszyć.
Marat, znasz go?
- Tak, to... - Pewnie, że zna!
Mówił, że za mnie poręczy.
Stresuje się.
Co ty, przyszedłeś dołączyć do Komsomołu?
Kity za nim są?
Co jeszcze możesz powiedzieć o człowieku?
- Ogólnie to nie. - Nie ciebie pytam.
Kitów za nim nie ma.
Czyli porządny chłopak, ta?
Chyba porządny.
No to "chyba", czy porządny, Marat?
Krzywości za sobą nie ma.
A czemu do nas przyszedłeś?
Mam dosyć bycia frajerem.
Chcę być z chłopakami.
Kablowałeś kiedyś na chłopaków w szkole?
Nigdy. I nie będę.
Z cwelami, z padalcami gadałeś?
Z cwelami? Nigdy.
- Na pewno? - Absolutnie.
- Jesteś gotowy zrzucać się na flotę? - Gotowy.
A czemu wcześniej nie zacząłeś się bujać?
Bo tego, szkołę muzyczną miałem.
Muzykant!
Muzykantów jeszcze u nas nie było!
Niech stanie z Maratem.
Słyszysz?
Ty go przytargałeś, to teraz z nim stawaj.
Zobaczymy, kim naprawdę jesteś.
Masz przejebane.
Przełamie się.
Wystarczy!
Powiedziałem - wystarczy.
Lecimy! Psy!
Stój! Ja cię znam!
Wróciłeś?
Idziemy na milicję!
Tak nie może być!
Teraz wszystko będzie dobrze, mamo.
Przyniosłeś?
Nie. I nie przyniosę.
To masz przesrane.
- Siema, Andriucha!
Chłopak jest teraz z nami.
Jasne.
A teraz zapamiętaj:
Teraz jesteś chłopakiem,
teraz jesteś z ulicą,
a dookoła - wrogowie.
Zaczęło się od Ciepłokontrola.
10 lat temu zorganizowali przebieg po terytorium Nowotararskiej. Z obrzynami.
Rzucali granatami w miejscowych.
Tap-Lap byli srodzy!
Prawie wszystkich posadzili, dwóch rozstrzelali.
Nowotatarscy.
Boriskowo.
Pierwszaki.
Tutaj Hadi Taktasz.
Hadi Taktasz są potężni,
raz przewrócili trolejbus.
Zobaczyli Kurczatowskich na swoim terytorium
dogonili trolejbus, okrążyli...
No i przewrócili.
Kurczatowscy tego dnia potężnie dostali.
No i cały wiek Hadiszowskich psiarnia zabrała. 60 osób.
Tu - Sowieci.
Oni w któreś święto pozdejmowali flagi z bloków,
naostrzyli te dynksy, co są na końcach.
I z nimi nalecieli na Adelkę.
Nieźli rewolucjoniści.
Kwartały.
Telestudio.
Czajniki.
Raz na przebieg z czajnikami polecieli...
...i tak już zostało.
Tu - Nizy.
Brud.
Kinotaśmę już znasz.
Ale to jeszcze nic. O ustawce na jeziorze słyszałeś?
Co ty w ogóle słyszałeś?
Tam dali czadu porządnie.
250 rył i 250 takich samych.
Żyłka przeciwko Brudom wstawała.
Podleciały centaury.
Cały pułk milicji konnej wezwali.
No i zadeptali tam trochę narodu.
Wszyscy o tym wiedzą, legendarna bitwa.
I jak to wszystko zapamiętać?
Raz po mordzie dostaniesz i zapamiętasz.
Dzień dobry!
Mogę prosić Aigul?
- Halo, tak? - Aigul?
Nazywam się Marat.
Jestem druhem drużyny im. Michaiła Dewiatajewa.
Nasza drużyna chciałaby przyjąć cię w nasze szeregi.
Proszę zanotować:
Nasz oddział spotyka się w każdą niedzielę w Domu Kultury.
O 16:00.
- Dobrze. - Świetnie, będziemy tam czekać!
Idziemy.
A my jak się nazywamy w grupie?
Albo skorupa,
albo gówniarze.
Co, chłopaki? Palicie?
Łykaj, Maracik.
A ty co, największy mądrala?
Przepraszam.
Chłopaki nie przepraszają.
- Na czym przyłapali? - Na paleniu.
- Ciebie? - Nie, mnie.
Pierwsza czwórka!
Do mnie.
Tylko się nie odwracaj.
- Od czego? - Po prostu się nie odwracaj.
Chodź tutaj.
Jakieś choroby przewlekłe?
Płaskostopie.
Następny.
Następny.
Brat wróci - sam ci przywali.
Idź.
Chodź tutaj!
Masz, przyłóż.
Czaisz, Turbo bierze nas do Moskwy!
Jutro jedziemy.
Po co?
Ty co, debil?
Przecież to Moskwa.
Masz pieniądze na bilet?
Nie.
Czyli musisz uzbierać.
Konkurs, tak?
No tak, po trzy ruble.
Godzinę temu dzwonił do mnie twój nauczyciel od solfeggio.
Nie było cię na solfeggio.
Trzy dnia cię nigdzie nie było. Przyznaj się.
Ja...
Po prostu mnie nie widział.
Ja tam w tylnej ławce siedzę.
Synku, czy ciebie ktoś nęka?
Jeśli ktoś cię prześladuje, musisz mi powiedzieć.
Porozmawiam z nimi, pójdę do dyrektora.
W najgorszym wypadku się przeprowadzimy, jeśli tak to wygląda.
Czemu mielibyśmy się wyprowadzać, mamo?
Ojciec by na to nie pozwolił!
Ale wszystko jest okej, mamo.
Nie jest okej, Andrei! Nie jest okej! Ja cię już nie poznaję, rozumiesz?
Jesteś całkiem inny, nie wiem, jakiś zamrożony!
Jakby kawałek lodu wbił ci się w serce!
Mamo...
Jutro nigdzie nie idziesz.
Zadzwonię do szkoły, pójdziemy na milicję.
Gdzie się wybierasz?
- Niedługo wrócę. - Nie!
Nigdzie cię nie puszczę.
- Wypuść, proszę. - Nie, nie wypuszczę!
Andrei!
Niedługo wrócę!
Nie płacz, on zaraz przyjdzie.
Prawie nowy. 10 rubli.
Dwa.
Nie dwa, jak? Nie dwa.
Szukaj idiotów.
Co tam masz?
Nic.
Pokaż, nie zabiorę.
Jak dla pana, za osiem.
A zegarek?
To po ojcu, nie jest na sprzedaż.
Cztery ruble.
Pociąg Kazań-Moskwa stoi na peronie czwartym.
- О, jednak zdążyłeś? - Tak, jestem w siódmym wagonie.
Idziemy zapalić.
Lecimy.
Pal.
A można?
W takim palcie nie można.
Jak frajer.
No co ty, w Moskwie ujdzie za lokalsa.
Pal.
Palto.
Od teraz będziemy nazywać cię "Palto".
Chłopaki, w Moskwie zarobimy
i do domu pojedziemy kuszetką.
Kuszetką byłoby nieźle.
A ja chcę motor.
Ducati.
Miałem na wkładce z gumy do żucia.
Bestia.
"Na wkładce".
A co? Serio.
A ty co byś chciał, Zima?
Porsche. Czerwone.
Jeralasz, a ty?
Żelazko.
Żelazko?
A co?
Moja babcia ma stare.
Przedwojenne.
Musi je grzać na kuchence.
Obiecałem jej, że będę bogaty
i kupię jej nowe żelazko.
Obczajcie, chłopaki.
Porsche, Ducati i żelazko.
Moskwo, witaj!
- Widać ten dynks z tyłu? - Tak, jest dobrze.
- Jest? - Aha, jest.
- Uczysz się tutaj? A na jakim... - Adidas! Wystarczy tych pieszczot.
Lecisz.
Wujaszku, jesteś studentem?
Tak, a co?
O, wujaszku, a ja mam dziadka studenta.
Tylko teraz choruje.
Nie pomożesz?
Nie mam czym.
Chociażby butami.
To całkiem bosy dziadek.
Pogięło cię, idioto?
Odwalcie się ode mnie, hieny!
Stać!
Czemu tak chamisz do mojego braciszka?
Nie chamiłem.
Chamił, młody człowieku?
- Nazwał mnie idiotą. - I hienami.
A mówiłeś, że nie chamisz.
Obiecałem mamie, że będę go bronił.
A ty z bluzgami do chłopczyka.
A jeśli bym ja z twoim bratem tak, to co byś zrobił?
No. Tak nie można.
- On chciał zabrać moje buty! - Buty?
Tak?
No to zdejmuj.
A w czym ja pójdę?
Coś wymyślimy.
- Wujaszku, tak nie można. - A walcie się na ryj!
Co ty, zgubiłeś się? Komu chamisz? A jak będzie trzeba odpowiadać, to co?
Gówniarz zaszczany!
Marat!
Puszczaj mnie, mówię!
Dobra, rozdzielamy się.
Widzimy się na dworcu.
- A on chociaż żyje? - Nie masz go w dupie?
Dalej, wstawaj, zamarzniesz.
Ty, tego...
Dasz radę sam gdzieś dojść?
Ty tego... żyjesz?
Milicja!
Milicja, pomocy!
Dzień dobry, przepraszam, można?
Tak, oczywiście.
- Wejdź. - A Pani to...
- Mama Andreia Vasilieva.
Przyszliśmy na kontrolę, zameldować się.
Piszecie tam, że on niby gdzieś poszedł i dokonał rozboju...
- Proszę poczekać. Usiądźcie.
Że jakiś tam student WGIK, czy czegoś, niby został poszkodowany.
Zna go Pani osobiście?
Studenta?
Nie, syna mojego! Zna Pani osobiście Andreia?
Tam napisali, że on kogoś rozebrał!
Jak to jest w ogóle możliwe?!
Niech Pani na niego spojrzy, to jego można rozebrać!
Widziałam ten protokół na własne oczy:
Ten łeb ma 20 lat, student! A Andrei?
- Czy mogę z nim porozmawiać? - Nie, tylko przy mnie!
To jest plama!
Plama na jego dobrym imieniu, on chodzi do szkoły muzycznej, niech Pani zrozumie!
Widziała Pani jego palce? To jest pianista.
Niech Pani spojrzy, on muchy nie skrzywdzi. Palce swoje pokaż!
Daj chwilę mamo. Porozmawiam i przyjdę.
Potrzebuję wyjaśnień od ciebie.
Tu napisali "z grupą osób". Pisz.
- Co pisać? - Imiona.
Nie będę niczego pisał.
Posłuchaj, Andrei.
Wydajesz się miłym chłopcem.
No cóż, coś nie wyszło,
przyszyłeś się do grupy. Zmusili cię?
Rozumiesz, ja też mam doświadczenie.
Przecież widzę.
Tutaj tacy czasem przychodzą...
Matko kochana, beznadziejne typy.
Ale ty taki nie jesteś.
Widać, że kochasz mamę.
No bo kochasz?
Okej, raz się pomyliłeś.
Ale zrozum - kurator to nie wyrok.
Teraz się tylko nie pomyl.
Wyciągnij dobre wnioski.
Czy chodzi Pani do kina?
Jakiego kina?
Jutro o siódmej, "Mała Wiera".
Moglibyśmy pójść.
Za młody jeszcze na to jesteś. Idź, Vasiliev.
Dwudziestego drugiego masz się zameldować. Od dziewiątej do pierwszej.
Porozmawiałeś?
Proszę wybaczyć, czy mogę prosić o numer, żebym na bieżąco dzwoniła?
Muszę wiedzieć, co się tu dzieje.
- Chłopaki! - Siema, chłopaki!
Palto! Palto! Palto!
- Dobry!
- Dzień dobry! - Dzień dobry!
Dobra, lecimy, chłopaki.
Do widzenia!
Idziemy!
Pa, mamo!
Napisy: @drinkinyawnin telegram.me/yawninsub
Oglądaj więcej na: telegram.me/yawninsub
buymeacoffee.com/drinkinyawnin
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.