All language subtitles for The Ruby Ring - opensub

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian Download
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Tłumaczenie i synchro: admin@czarnobialy.pl

Pierścionek z Rubinem.

To była piękna jazda.

Najlepsza przejażdżka jak do tej pory.

Musimy się pożegnać, prawda?

Jesteś najlepszym koniem na całym świecie!

Ale nie możemy pozwolić sobie na utrzymanie ciebie, prawda?

Mieliśmy dobry sezon, prawda chłopcze?

Lucy!

Twój ojciec właśnie znalazł sposób.

Może Książę znowu odbije się i przeskoczy.

Będę za tobą tęsknić.

Wiem co czujesz.

Wcale nie!

Jak mogłabyś, mój ojciec nie tylko właśnie stracił pracę!

Wiem, ale..

Nie wiesz jak to jest stracić wszystko, prawda?

Proszę, będziemy w kontakcie, do zobaczenia wkrótce!

Tak, jasne...

No już Lucy, spóźnimy się.

Spójrz, to zamek Langley, Lucy, robią tam dużo rzeczy

Wcale ich nie potrzebuję, chcę Księcia.

Lucy, koń to koń.

Nie zrozumiesz tego, prawda?

Cześć babciu!

Idę!

Jeszcze raz dziękuję za przyjęcie nas Ellen, wiem ile to dla ciebie kłopotu.

Bzdura, po to właśnie jest rodzina.

Ty i Roger możecie spać w moim pokoju, jak będę w gościnnym.

Dziewczyny, chodźcie zobaczyć jak upiększyłam dla was strych.

Śpię na strychu, no świetnie..

Och Lucy...

No chodź Lucy!

Świetna robota babciu, różowy i fioletowy to moje ulubione kolory!

Śpisz w tamtym kącie Lucy, bo ja wybrałam ten.

W porządku.

Ale ty nie jesteś w porządku.

Jesteś coś dziś w złym humorze.

Wiktoria, dlaczego nie zeszłabyś na dół, pomóc rodzicom?

Muszę?

No idź już.

To nie w porządku

Chciałabym aby moje życie było zupełnie inne.

Lucy, czasami rzeczy które wydają się dla nas ważne, wcale takimi nie są.

Zostałam zabrana od moich przyjaciół, szkoły.

A teraz nikt nawet nie pamięta...

O czym?

O moich urodzinach.

Wszystkiego najlepszego, Lucy!

Dziękuję, babciu.

Co to jest?

Otwórz i zobacz.

Jest piękny.

Moja prababcia Edith dała mi go na 16 urodziny.

Mieszkała w Indiach i Roger z Pendżabu dał jej go w zamian za uratowanie go przed utonięciem.

Mówił, ze był magiczny.

Jak ta magia działała?

Sama musisz się o tym przekonać

A teraz chodź na dół, kolacja prawie gotowa.

Tak, będę za kilka minut.

Babciu?

Nie bój się, dziecko.

Ty mnie widzisz?

Oczywiście, że tak. Jestem praprababcią Edith.

Obróć pierścień dwa razy i wypowiedz życzenie.

Życzenie?

Tak, cokolwiek co pragnie twoje serce.

Pośpiesz się, zanim magia działa.

Chciałabym, aby moje życie było zupełnie inne.

Abym mieszkała w dużym domu, z koniem który galopuje niczym wiatr!

Dobrze.

Teraz pamiętaj, możesz odczynić życzenie tylko w ciągu 24 godzin.

W przeciwnym razie stracisz je na zawsze...

Babciu?

Gdzie ja jestem?

To takie dziwne.

To jest takie fajne.

Niewiarygodny pokój.

To moje życzenie.

Duży dom.

Co mi się stało?

Kim jestem?

Złodziejem, tym jesteś.

Puszczaj mnie!

Nie kradłam!

I jeszcze kłamczuchą.

To boli!

Puść mnie, ty świnio!

Co tu się dzieję, jeśli mogę spytać?

Kradła srebra.

Nic nie kradłam.

Pójdziesz ze mną.

Wstrzymaj się!

Patricku Collins, czy mam ci przypominać, ze to ja wydaje polecenia w tym domu?

Możesz rozkazywać w ogrodach i w stajni,

Ale tutaj odpowiadam tylko przed lordem Langley

Czy to jasne?

Tak, proszę pani.

I żebym nie widziała cie już nigdy w tych brudnych butach w tym domu!

Dobrze.

Dziękuję.

Jesteś tu mile widziana.

A teraz chodź ze mną.

Spóźniłaś się, byłaś oczekiwana godzinę temu.

Czekałaś na mnie?

W rzeczy samej.

Więc wiesz o pierścionku?

Oczywiście.

Agnes, te ręczniki wyglądają na szorstkie, sprawdź je, nie chcę aby jaśnie Pani miała jakieś uwagi.

Teraz, pokażę ci gdzie otrzymasz pracę.

Pracę?

Proszę bardzo.

To jest kuchnia.

Uwaga służba!

Jak się nazywasz?

Lucy McLaughlin

To jest Lucy McLaughlin, siostrzenica Brigitte

Nie znam żadnej Brigitte...

Cisza!

Lucy będzie zastępować Brigitte, która, jak wiecie, wsadziła swój pierścionek w magiel.

Nieszczęśliwie straciła palec.

To nie ten pierścionek o którym mówiłam, mylisz się...

W niczym się nie pomyliłam.

I abym nie słyszała cię już mówiącą w ten sposób do lepszych od ciebie!

Do lepszych?

A kim ty niby jesteś?

Gdzie twoje maniery?

Jeśli Pani domu usłyszałaby twój ton głosu, byłabyś wychłostana na miejscu.

A teraz bez dyskusji.

Czas byś poznała twoje miejsce.

Ale...

Ale nic.

Teraz do pracy, Nellie pokaże ci co robić.

Noreen, co ty tu robisz?

Obawiam się, ze cię nie znam.

Przepraszam.

Zapomniałam, ze się nie znamy..

Nazywam się Nellie.

Miło cię poznać Lucy.

Nie wiem gdzie jestem, ale jestem całkiem pewna, ze nie jest to miejsce w którym chcę być.

O mój boże... pierścionek... nie ma go.

Jaki pierścionek?

Ten który babcia dała mi na urodziny.

Musiał mi wypaść w salonie.

A ty dokąd idziesz?

Zgubiłam coś i muszę to znaleźć.

Nic takiego nie zrobisz.

Musisz się ustatkować, jeśli zamierzasz tu pracować.

Ja nie chcę tu pracować, ja chcę wrócić do domu.

Do domu?

Twoi rodzice nie mogli sobie pozwolić na utrzymanie cię.

To jest teraz twój dom.

I obawiam się, że albo zostaniesz tutaj albo trafisz do przytułku.

Do przytułku?

Jaki mamy rok?

1886.

Czy ty naprawdę nic nie wiesz?

Czujesz się lepiej?

Gdzie jesteśmy?

To nasz pokój.

Będzie fajnie mieć tu nową dziewczynę.

Przepraszam Nellie, ale jak tylko znajdę pierścionek, wrócę do swojego domu. Do XX-go wieku.

Lucy, musisz przestać tak mówić

Ludzie pomyślą, że jesteś stuknięta i wyślą cię do domu wariatów.

Ale ja mówię prawdę.

Nie jestem siostrzenicą jakiejś tam Brigitte i nie jestem pokojówką.

Jestem nastolatką z przyszłości.

Lucy...

Wynoszę się stąd.

Dokąd idziesz?

Lucy, poczekaj.

Nie możesz tak prostu chodzić gdzie ci się podoba, Pani Puxley może nas zobaczyć.

Czekają na nas w kuchni. Lucy, wracaj!

Muszę znaleźć mój pierścionek.

Ale musimy zacząć naszą pracę, jeśli nie, to nie dostaniesz jedzenia.

Proszę, będziemy mieli kłopoty.

Dokąd idziesz?

Pani Puxley...

Co wy tu robicie?

Zamierzałam szukać mojego pierścionka.

Mam już dość tych bzdur. Obie idziecie do kuchni, jest tam mnóstwo pracy.

No chodź.

I Lucy, kiedy skończysz w kuchni, chcę abyś rozpaliła ogień w pokoju Pani Elizabeth.

Lucy, nie w ten sposób.

Pani Puxley zawsze nalega na idealne kwadraty, w przeciwnym razie wysyła je z powrotem do rozkładania.

Nellie, posłuchaj, nie mam czasu na to wszystko.

Muszę wrócić do salonu.

Jestem taka zagubiona, nie wiem gdzie jestem.

Co to jest?

To jest nasz dzwon, już ósma godzina, musimy się ruszać, mamy dużo pracy do zrobienia.

Musisz mi pomóc znaleźć drogę.

Służba nie może wchodzić do salonu kiedy chce, Lucy.

Jedynymi osobami mogącymi wejść do salonu, oprócz państwa Langley, są pokojówki obsługujące.

My jesteśmy tylko pokojówkami od pomywania.

Tak czy inaczej, musimy zadbać o drewno, naczynia, drób, puch... sama wszystkiego nie zrobię

Nellie, wiem, ze to zabrzmi kompletnie niedorzecznie,

Ale to były... są moje urodziny i moja babcia dała mi magiczny pierścionek a on spełnił moje życzenie

I życzyłam sobie abym mogła mieszkać w dużym domu i jakoś trafiłam tutaj.

A teraz muszę odzyskać ten pierścionek, bo jeśli nie wypowiem kolejnego życzenia w przeciągu 24 godzin...

Nie będę już nigdy w stanie wrócić do domu

Brzmi to jak baśń dla mnie.

A mamy dużo pracy, jeśli nie zrobimy jej, będziemy miały kłopoty.

Czy pomożesz mi dostać się do salonu bez natknięcia się na Panią Puxley?

Nie mogę przebywać w salonie, mogłabym stracić pracę.

To przynajmniej mi powiedz jak się do niego dostać!

Dobrze, ale musisz zrozumieć, ze w zamku jest mnóstwo korytarzy i klatek schodowych.

Czasami musisz iść do góry aby zejść na dół.

Po prostu powiedz mi.

Kiedy skończysz rozpalać ogień w pokoju Pani Elizabeth, będziesz blisko starych kamiennych schodów które prowadzą do holu niedaleko salonu.

I jak tylko skończymy wszystkie nasze zajęcia, będziesz mogła szybko się tam dostać.

Dziękuję.

To skrzynka pokojówki sprzątającej.

Szczotki do poczerniania i polerowania.

Papier ścierny, szmatka i skóra.

Dobrze, chodźmy się tym posłużyć.

Tutaj jesteś Lucy. Mówiłam tobie, ze masz rozpalić ogień w pokoju Pani Elizabeth, w tej chwili, jeśli możesz.

Kogo my tu mamy?

Lucy. Lucy McLaughlin.

Mniejsza o to jak się nazywasz, zimno tu.

Chcę mieć tu ogień.

Tak, ja właśnie...

To na co czekasz?

Świąteczne. Jak to zrobisz, możesz wziąć na dół moją tacę.

Dziękuję bardzo, to z pewnością będzie dla mnie przyjemność.

A ty niby dokąd idziesz?

Nie wzięłaś mojej tacy.

Szybko!

Ty głupia, głupia dziewczyno!

Pani Puxley!

Służąca podpaliła mój pokój!

Poparzyłam się!

To twoja wina!

Idź do kuchni i przynieś trochę masła.

Puść mnie natychmiast!

Zimna woda ci pomoże.

Powiedziałam ci, ze masz iść po masło.

Ranisz mnie!

Staram ci pomóc!

Nie prawda, a teraz podaj mi ręcznik.

Dobrze, nie słuchaj mnie.

Że niby co?

Jaki masz problem?

Jak śmiesz mówić do mnie w ten sposób?

Jesteś tylko opryskliwą służącą, która nie zna swojego miejsca.

Nie wierzę...

Zrobiłam wszystko co mogłam, a ty tylko potrafisz być nieprzyjemna, gdy ktoś chce ci pomóc.

Wystarczy. Mam dość twojego niewyparzonego języka.

Wzywałaś, Pani Elizabeth?

O, pani Puxley?!

Myślę, ze powinna Pani dać tej dziewczynie lekcję.

Może kilka godzin pracy w stajniach?

Bardzo dobrze.

Lucy, chodź ze mną.

Kobiety nie powinny w ten sposób mówić

Jest córką Pani i rozpieszczonym bachorem.

Może Pani Elizabeth była bardziej szorstka niż zwykle,

ale to było do przewidzenia.

Jej przyszły mąż jutro przybywa w odwiedziny z Londynu.

To powinno ją uszczęśliwić, chyba ze go nie kocha.

Jeszcze nie.

Masz na myśli, ze będzie poślubiona komuś kogo nie kocha?

Oczywiście.

Cześć chłopcze.

Co ty tu robisz?

Proszę wybaczyć, Panie Collins, ja tylko tędy przechodziłam.

Nikt nie przychodzi tak po prostu do stajni, chyba że pracuje.

Ale ja pracowałam, Panie Collins.

Całkiem ładny drobiazg.

Dziękuję.

Co jeszcze wiesz?

Na dziś wystarczy.

Taka malutka rzecz.

To srebro.

Pani Puxley patrzy niczym sęp.

Ale ty potrafisz ukraść, więc możemy żyć.

To jest mały srebrny serwis do herbaty na który zwróciłam uwagę.

Moja dziewczyna.

Kto tam jest?

To tylko ja, proszę Pana. Lucy.

Pani Puxley kazała mi posprzątać stajnie.

I właśnie przyszłam.

Więc nic nie słyszałaś?

Nic.

Słyszałaś kłamczucho.

Naprawdę, nic.

Nie wierzę takiej kłamczusze.

Wydaje mi się tez, ze jesteś...

Nie mam pojęcia gdzie jestem.

Jeśli potrafiłbyś mówić, powiedziałbyś dokąd mam jechać.

Więc jak myślisz, w którą stronę?

Witam panienko.

Możesz mi odpowiedzieć, nie gryzę.

Witam.

To nie było takie trudne, prawda?

Nie.

Podziwiasz zamek?

Jest uroczy, prawda?

Tak, z oddali.

Ale jeśli znajdziesz się w środku, to okropne miejsce.

Naprawdę? Nie postrzegam tego w ten sposób.

Oczywiście ty tam nie pracujesz.

Traktują mnie jakbym była ich własnością.

A ta Elizabeth jest taka sterczała.

Tak, to ona.

A co sądzisz o jej bracie, Robercie?

Nie poznałam go.

Ale jestem pewna, ze jest taki sam jak oni wszyscy.

Kim jesteś tak w ogóle?

Jestem Robert.

Przepraszam.

I widzę, ze ukradłaś mi konia.

Utną mi ręce, prawda?

Nie robimy tego w soboty.

Właściwie go nie ukradłam, tylko go pożyczyłam.

Musiałam uciekać.

Jeździłaś na moim koniu bez siodła?

Tak.

To niewiarygodne.

Przeważnie nikomu nie pozwala na nim jeździć oprócz mnie.

Widzę, ze poznałeś przyjaciela.

Każdy jego przyjaciel jest i moim.

Przepraszam panienko.

McLaughlin. Lucy McLaughlin

Mogłabyś potowarzyszyć mi w drodze do zamku?

Nie mogę tam wrócić, Patrick mnie zabije.

Nie zrobi tego.

Obronisz mnie?

Na moje życie.

Tam skąd pochodzę, chłopcy nie pomyśleli by aby chronić mnie życiem.

W zasadzie w ogóle nie broniliby kobiety.

Myślą tylko o piłce nożnej.

Jakie dziwne!

To znaczy, lubię sport, ale wiele rzeczy jest o wiele bardziej interesujących.

To takie dorosłe.

Wydajesz się bardziej dorosły od nich.

Więc nie lubisz żadnych z tych chłopców?

Nie bardzo.

Nie mamy ze sobą nic wspólnego, żadnych wspólnych tematów.

Więc co lubisz?

Kocham jeździć.

Przynajmniej lubiłam.

Jeździłam codziennie z Princem, zdobywaliśmy razem trofea i medale.

Był taki jeden chłopak na którym mi zależało.

Zawsze rozumiał wszystko co do niego mówiłam.

Uwielbiałam go.

Szczęśliwy chłopak.

Nie, mówię o Prince, o moim koniu.

Zatem szczęśliwy koń.

Tak przy okazji, czym zalazłaś za skórę Patrickowi?

Zaskoczyłam go w stajni.

Pieścił się z jedną pokojówek na sianie.

Co robił?

Pieścił się. No wiesz, całował.

Sprawy są dość zagmatwane.

Czasami rodzice potrafią być kompletnie do niczego.

Przepraszam, mówię bez sensu.

Nie, masz całkowitą rację. Ludzie oczekują, ze będziesz zachowywać się w określony sposób.

A jeśli się nie zachowujesz, sprawiasz kłopoty.

Dokładnie.

Skąd wiedziałeś?

Zawsze oczekuje się ode mnie najlepszego zachowania, z uwagi na to kim jestem.

To takie nudne być ciągle takim.

Założę się, ze tak.

Gdy mieszkałem w zamku, zawsze byłem traktowany jako ktoś wyjątkowy.

Kiedy trwa to zbyt długo, staje się to normalne i chcesz czegoś innego.

Myślę, ze to nie było by możliwe.

I jestem pewien, że gdy nadejdzie czas pojawi się okazja.

Ale w międzyczasie...

Co naprawdę chcę, to być wolnym od odpowiedzialności związanych z moją pozycją.

I uciec od mojej rodziny choć na chwilę.

No nie wiem...

Myślenie w ten sposób przyczyniło się do tego bałaganu.

Masz na myśli, ze musisz pracować tu w zamku?

O tak.

Nie, niezupełnie.

Marzenie o ucieczce od mojej rodziny tylko pogorszyło sprawy.

A teraz muszę się wszystkim zająć sama.

Kto ci dał rękę?

Będzie kiedyś mój.

Nie wiem.. to czego pragnę to podróżować po świecie.

Widzę, ze znalazłeś tą małą złodziejkę koni.

Proszę się nie martwić, dopilnuję aby została przykładnie ukarana.

Ty wrócisz do stajni Patrick, ja się zajmę młodą damą.

Ona zasługuje na karę.

Ona z całą pewnością nie zasługuje na lanie.

Ostrożnie.

To wszystko Patrick.

Dziękuję.

Inaczej patrzysz na świat.

Nie.

Myślę, ze jesteś już bezpieczna, ale dla pewności powinienem odprowadzić cię do pokoju.

Chcę cię tylko spytać jeszcze o jedno.

Z całą pewnością możesz.

Zgubiłam coś w sypialni.

Z całą przyjemnością tam cię zaprowadzę.

Dziękuję.

Będziesz tak stać? Pomóż mi.

Skoro jestem, w czym mam ci pomóc?

Pierścionek. Rubinowy pierścionek.

Weź tą stronę.

Pośpiesz się, nie mamy całej nocy.

Moja służba nie mówi mi co mam robić!

Nie jestem jak twoja służba!

Z całą pewnością nie.

Spójrz. Oto on.

Jest piękny,

Hej, to mój!

Co służąca robiłaby z taką biżuteria?

Moja babcia mi go dała.

Naprawdę?

I nosiła go w przytułku?

Elizabeth, oddaj to. To należy do Lucy.

Myślę, ze go zatrzymam.

Nie obracaj go!

To mój pierścionek! Oddawaj go!

Popchnęła mnie.

Zabrała mój pierścionek.

To nie jej pierścionek matko, nie mógłby być.

Robert, może ty wytłumaczysz o co tu chodzi.

Lucy znalazła pierścionek, który jak wierzy należy do niej, a Elizabeth go wyrwała.

Elizabeth, oddaj mi pierścionek.

Jest piękny.

I całkiem wartościowy.

Mówiłam ci, ze nie należy do niej.

Zgadzam się z Elizabeth.

Służąca nie mogłaby posiadać pierścionka tak cudownego jak ten.

Więc postanowione.

Mogę go zatrzymać.

On nie należy tez do ciebie moja droga.

Może zgubił go któryś z gości.

Powinnam zatrzymać go w mojej skrzynce z biżuterią, dopóki nie wróci twój ojciec.

Może on będzie wiedział kto jest jego właścicielem.

Czy wróci dzisiaj?

Lord Langley wróci jutro wieczorem o siódmej.

Może moja matka tak chciała.

To mój pierścionek, oddaj mi go!

Jak śmiesz!

Przestań!

Mamo, to jest Lucy, nowa pokojówka.

Dobrze, moja dziewczyno, musisz się dużo nauczyć na temat dobrych manier w zamku Langley.

Niech ktoś go zatrzyma! Ucieka!

Ktoś się włamał do pokoju Jaśnie Pani.

Myślę, ze uciekł przez okno.

Jak wyglądał?

Nie wiem, nie widziałam.

Może wejdziemy do środka i zamkniemy drzwi?

Jeśli tam jest, znajdziemy go.

Elizabeth, przestań być tak melodramatyczna.

Dokąd idziesz? Nie zostawiaj mnie samej, Robert.

Muszę się rozejrzeć.

Inni mogą to zrobić.

Elizabeth, nie wiemy nawet czy rzeczywiście był jakiś intruz.

Może matka po prostu przestraszyła się burzy.

Ja poczekam w salonie, dopóki nie będę pewna, że jest bezpiecznie.

Znajdźmy stąd wyjście.

Lucy, gdzie byłaś?

Włamano się do pokoju Jaśnie Pani.

Byłam na zewnątrz, przekonać się, czy mogę pomóc.

Lepiej ściągnij z siebie te przemoczone rzeczy, zanim się zaziębisz.

Masz rację.

No chodź. I pośpijmy trochę.

Dlaczego musimy iść do kościoła, ja zostanę tutaj i znajdę drogę.

To doskonały czas, nikogo tu nie będzie.

Wyłóż kieszenie, Fred.

O nie, ona przeszukuje każdego.

Nie zabrałbym niczego.

Nie wiemy kto skradał się ostatniej nocy. Zginęło też srebro.

Nie zamierzam mieć tu złodzieja pracującego dla mnie.

Dobrze. To moja szansa ucieczki.

Zegnaj Nellie.

Obszuka mnie.

Przecież nie masz niczego kradzionego.

Właśnie, że mam. W torbie.

Co wzięłaś?

Jedzenie dla mojej rodziny.

Pośpieszcie się, jesteście następne.

Uciekaj, gdy tylko nadarzy się okazja.

Nie mam całego dnia, dziewczyny.

Przepraszam, ale nie zamierzam iść do kościoła.

Nie mam zamiaru iść dzisiaj.

Zrobisz dokładnie jak ci kazano. Teraz podejdź tu.

Pa!

Lucy. Przestań natychmiast. Jesteś nieposłusznym dzieckiem i nie zamierzam takiego tu mieć.

Proszę. Nienawidzę kościołów. Śmierdzą kurzem i starymi książkami.

Pójdziesz do kościoła jak każdy. A teraz podejdź tu.

Otwórz torebkę.

Dobrze. A teraz wsiadaj na wóz.

Lucy, dokąd idziesz?

Muszę wrócić do zamku. Zostało mi tylko 7 godzin.

Nie możemy iść same do zamku, to zajmie wieki.

Proszę, ten dom jest przy dróżce.

Nie chciałabyś tak mieszkać.

Mój ojciec stracił pracę.

Dlaczego się nie przeprowadziliście?

Był tkaczem.

Pracował bardzo ciężko, ale któregoś dnia wybudowali tą maszynę która pracuje dwa razy szybciej.

Nie chcieli go już.

Straciliśmy nasz dom, straciliśmy wszystko.

To dziwne, to dokładnie to co nas spotkało.

Wy tez straciliście dom?

Tak.

I dlatego tu jesteś?

W sumie tak.

Marzę w jakim miejscu moglibyśmy być

Większość dziewczyn w zamku Langley nie jest w stanie sobie na to pozwolić.

To takie smutne, ze musieliśmy sprzedać dom w którym dorastałyśmy.

My nie sprzedaliśmy.

Było tak zimno tej zimy.

Dziecko się rozchorowało.

A my borykaliśmy się ze spłatą czynszu, nic nie mogliśmy zrobić.

Co się dzieje, gdy nie możesz płacić?

To straszne. Agent przychodzi z policją i gangsterami z łomami.

Ciągle widzę ojca wynoszącego nasze rzeczy na zewnątrz.

Jeden z policjantów chciał pomóc, ale nie mógł niczego dotknąć.

Myślałam, ze moja matka nigdy nie przestanie płakać i nie uspokoi dziecka.

Nie mieliśmy nic do jedzenia.

Nigdy nie zapomnę, tego chorego, pustego uczucia.

Nellie, tak mi przykro.

Czuje się tak zwyczajnie, nigdy nie miałam tak źle jak ty.

Nie przepraszaj, teraz czuję się dobrze.

Niezależnie co myślimy o Langley, przynajmniej dobrze cię tam nakarmią.

Jak trafiłaś do zamku?

Rodzice nie tylko nie znaleźli pracy, ale musieli udać się do przytułku.

Więc wysłali mnie na poszukiwanie pracy, ale żadnej nie było.

Możesz sobie wyobrazić ich ulgę, kiedy Pani Puxley przyjęła mnie.

Może wydawać się szorstka, ale to tak naprawdę miła kobieta.

Więc cieszysz się, że tu pracujesz?

Tak. Bardzo.

Więc dlaczego ryzykujesz wynosząc jedzenie?

Po prostu czuje się źle, myśląc, że moja rodzina jest głodna.

Więc zgarnęłam trochę jedzenia z kuchni.

Twoja rodzina musi cię kochać, skoro tak ryzykujesz.

Ojciec zawsze mówił: "nie ważne jak jest źle, zawsze będziemy rodziną i tego nikt nam nie odbierze".

Kiedy ty zobaczysz znów swoją rodzinę?

Nie wiem Nellie.

Po prostu nie wiem.

I jesteśmy.

Tato!

To moja przyjaciółka, Lucy.

Witam.

No chodź.

Niech cię bóg błogosławi, dziecko.

Lucy, dokąd idziesz?

Nellie. Bądź z rodziną kiedy możesz.

Muszę wracać do zamku.

Lucy, szukałem ciebie.

Czy coś się stało?

Jeśli nie odzyskam pierścionka, nigdy nie zobaczę już mojej rodziny.

Masz szczęście. Ojciec wrócił wcześniej i chce cię widzieć.

Jeśli pierścionek rzeczywiście jest twój, myślę, ze to zrozumie.

Naprawdę tak myślisz?

Oczywiście.

Podejdź bliżej.

Lucy, prawda?

Tak, Lucy McLaughlin

Moja zona opowiedziała mi zupełnie niezwykłą historię o tym pierścionku.

Ona mówi, ze to jej. Wyobraź sobie, służącej.

Dam sobie radę.

On jest mój.

Jedyny sposób, w jaki mogłaby go zdobyć, to kradzież.

Lucy, czy ukradłaś pierścionek?

Nie ukradłam go.

Dziękuję Lucy.

Ale co zrobisz z pierścionkiem?

Dostrzegam twoją szczerą naturę, ale jesteś młoda i jest jeszcze czas byś nauczyła się dobrych manier.

A co do pierścionka...

Spytam przyjaciół, czy ich żony nie zgubiły czegoś tak cennego.

Jeśli okaże się to nieprawdą, oddamy go Elizabeth.

By uczcić jej zaręczyny.

Zaręczyny?

Ale mamo. Myślałam, ze Rupert będzie tylko w odwiedzinach.

Rupert Webster będzie twoim mężem.

Wszystko już postanowione. Pójdziecie na piknik dziś po południu a on ci się oświadczy.

Ale...

Elizabeth...

Idę teraz do góry.

Ale tato, nie miałam w tej sprawie nic do powiedzenia.

Elizabeth, czy matka ci nie powiedziała?

Siądź tu i poczęstuj się herbatą.

Tak ojcze.

Dziękuję ci, Lucy.

Tutaj jesteś Lucy.

Zrób kosz ze słodyczami, ciastkami, dziczyzną i jagnięcina.

Wystarczający dla trzech osób.

Użyj najlepszej porcelany.

W tej chwili, jeśli możesz.

Nellie, pomóż Lucy.

Tak proszę pani.

Nellie, kryj mnie.

Dokąd idziesz?

Mary?

Widziałaś przedtem ten pierścionek?

Na przykład u moich gości

Nie, Jaśnie Pani.

To wszystko bardzo dziwne.

Ta młoda służąca twierdzi, ze to jej.

Oczywiście to mało prawdopodobne.

Jednak, zawsze lubiłam tajemnice.

Idę popracować z kucharzem nad menu na wieczorne przyjęcie dla młodego Ruperta.

Oczekuję cię gdy skończysz układać moje ubrania.

Nie.

Nie uwierzysz co zdobyłam, Patricku Collins.

Spójrz.

Odpowiedź na wszystkie nasze sny.

Jest piękny.

Zachowam go w bezpiecznym miejscu.

Ukradli mój pierścionek.

Lucy, poczekaj.

Pani Puxley szuka ciebie, abyś towarzyszyła pani Elizabeth w drodze na piknik.

Gdzie byłaś?

Odsączałam szczotki?

Jestem pewna, że twoje wyczucie czasu się zepsuło, każesz Pani Elizabeth czekać.

A teraz pomóż Nellie z koszykiem.

Ja dołączę do was wkrótce.

Ona też idzie?

Mam czas tylko do siódmej.

I tak już będzie po.

Dlaczego?

Nigdy nie poznałaś Pana Ruperta.

Zróbmy ten tzw. "piknik" nad rzeką.

Owady mogą pogryźć.

Jest ropuchą.

Bardzo bogatą ropuchą.

Nellie!

Biedna Elizabeth.

Nie wiedziałam, ze to powiem, ale zaczynam jej współczuć.

Wszyscy jej współczują, Lucy.

Nigdy nie mogłem zrozumieć, dlaczego ludzie nalegają na jedzenie na zewnątrz, gdzie jest tam mało komfortu.

Ale jak rozumiem, to romantyczna okazja.

Nie czuję się zbyt dobrze, Rupert.

Ja także mam problem żołądkowe.

Jak tam zaloty?

Elizabeth wygląda jakby miała się rozchorować.

Wcale jej nie winię, jest odpychający.

Lucy!

Ona ma na myśli, ze sprawy sercowe potrzebują czasu by dojrzeć.

Naprawdę?

Myślałem, że to trwa moment, aby miłość rozkwitła.

Panie.

Spójrz tylko na niego.

Lucy!

Ty jesteś służącą, a on jest Panem.

I nigdy nie możesz o tym zapominać.

Co się stało?

Nie mam zielonego pojęcia.

Oświadczyłem się.

Co powiedziałeś?

Wspomniałem, że powinniśmy mieć dziecko, jak tylko się pobierzemy.

I następne po 6 latach.

Zaczęła krzyczeć i uciekła.

Być może romans ją po prostu przytłoczył.

Bez wątpienia.

Lucy, staraj się potowarzyszyć Pani Elizabeth.

Nellie i ja rozstawimy piknik.

Tam przy drzewkach.

Rozkładają piknik.

Idź sobie!

Zostaw mnie w spokoju.

Może do niego przywykniesz.

Do niego?

Jest próżny, słaby, samolubny i nudny.

I wygląda jak...

Ropucha?

Tak, dokładnie.

Będę żałosna.

Czujesz się smutna.

A nikt tego nie rozumie.

Właśnie tak.

Skąd wiesz?

Bo tez tak się czułam.

Naprawdę?

Wczoraj.

Czułam się tak przykro i samotnie.

Dotyczyło to wszystkiego wokół mnie.

Sama się do tego przyczyniłam, prawda?

Przez Ruperta też bym się tak czuła.

Przepraszam, że byłam taką zmorą, Lucy.

Ja po prostu nie mogę znieść myśli poślubienia go.

Tam skąd pochodzę, ludzie nie pobierają się, jeśli się nie kochają.

Chciałabym tam żyć.

Elizabeth, dlaczego nie zrobisz dokładnie jak ty chcesz?

Sugerujesz abym odrzuciła oświadczyny Ruperta?

Sugeruję, że masz prawo być szczęśliwa.

Matka by umarła.

To byłoby lepsze, niż zerwanie zaręczyn przez twoją matkę.

Biedny Rupert.

Dlaczego?

To co mu powiem, spowoduje o niego duże problem żołądkowe.

Elizabeth!

Cześć!

Dzień Dobry Lucy!

Spokojnie, spokojnie.

Co to było?

O nie.

O mój boże, Robert.

No dalej!

Jeden, dwa, trzy, cztery, pięć!

Jeden, dwa, trzy, cztery, pięć!

Moja głowa.

Co zrobiłaś?

RKO.

Resuscytacja krążeniowo-oddechowa.

To technika ratująca życie.

Jak to nazwałaś?

RKO.

Możesz ją zastosować raz jeszcze?

Lucy, przysięgam, jesteś moją pierwszą kobietą.

Jest coś, co muszę ci powiedzieć.

Coś bardzo trudnego.

Możesz mi powiedzieć wszystko, Lucy.

Zamierzam wyjechać bardzo niedługo.

I nie wyjaśnię dlaczego.

Nie..

Przepraszam paniczu, twój ojciec chce cię widzieć

Mam tez twojego konia.

Co się dzieje?

Zobaczymy.

Dziękuję Patrick.

Lucy, podejdź do przodu.

Pewne ważne sprawy zwróciły moją uwagę.

Była kradzież w pokojach pani Langley.

Ale co to ma wspólnego z Lucy?

Lucy kradła u nas.

To nie prawda.

Nie mamy na to żadnych dowodów, prawda Diana?

Pomyśl, że to nie złodziejka, ale mąciwoda.

Elizabeth wróciła z pikniku z całkowicie wymyślnymi pomysłami na temat miłości.

Chcę ją stąd usunąć, teraz.

Nie możemy tego uczynić bez dowodów.

Lucy, pierścionek z rubinem zaginął.

Co masz do powiedzenia w tej sprawie?

Ja go nie ukradłam, oni to zrobili.

To kłamstwo, to kolejna z jej historii.

Mówię prawdę. Patrick Collins i Mary Spencer kradli u was od dawna.

Nigdy nie zdradziłabym Jaśnie Pani.

Lucy, nie mamy powodu by podejrzewać Patricka albo Mary. Byli lojalnymi pracownikami od lat.

Nie widzę innej możliwości, by przeszukać twój pokój.

Ojcze!

Jeśli dziewczyna nie ma nic do ukrycia, nic nie zostanie ujawnione.

Pani Puxley weźmie kogoś ze służby i przeszuka pokój Lucy.

Tak, proszę pana.

Chodź ze mną, Nellie.

Mary Spencer.

Tak, proszę pana.

Sprawdź jej odzież.

Nie możesz mnie przeszukiwać, mam swoje prawa.

I znowu zaczyna te bzdury.

To należy do Elizabeth.

Mówiłam ci, była złodziejką.

Elizabeth ją opuściła nad rzeką, ja po prostu podniosłam to dla niej.

Mówi prawdę. Przyniosła mi to nad rzekę. Musiałam o niej zapomnieć.

Patrick i Mary ukradli pierścionek, mogę to udowodnić.

Składają wszystko co ukradli do małej torby w stajni.

Pierścionek tam będzie.

Pan jej nie wierzy, prawda?

Chowają torbę tam, pod słomą.

Zajrzyj tam, Robert.

Nic tu nie ma.

Nie paniczu, nie ma.

To tu jest, na pewno.

Musi tu być.

Jeśli nie znajdę pierścionka, nie wrócę do domu.

Patricku!

Zabierz ją stąd.

Puszczaj mnie, zabieraj ręce!

Puść ją.

Patricku, powiedziałem puść ją.

Ciągle nie mamy żadnego dowodu przestępstwa.

Przepraszam Jaśnie Panie.

Byliśmy w pokoju Lucy.

I obawiam się, ze znaleźliśmy ten nóż do chleba.

Pod jej materacem.

Nie, on był w torbie.

Przykro mi Lucy.

Tak bardzo mi przykro.

Ukryli to w moim pokoju, by wyglądało jak bym ja była złodziejką.

Wierzysz mi?

To jest, co chciałaś mi powiedzieć nad rzeką, Lucy?

Nie.

Dlatego odchodzisz?

Nie, Robert.

Patrick, zamknij ją w piwnicy do czasu przyjazdu policji.

Idziesz ze mną.

Właź tam.

Piąta godzina. To beznadziejne.

Nigdy nie zobaczę mojej rodziny, prawda?

Lucy!

Nellie!

Chodź, cicho.

Tęskniłam za tobą.

Ojciec czeka w lesie z koniem i wozem.

Szybko.

To policja!

Pośpieszcie, z pewnością zaalarmują zamek

Masz. Nie ma tego dużo, ale ci pomoże.

Nie wierzę, ze to się mi dzieje.

To jak przerażający sen...

Radzę się pośpieszyć, nie mamy czasu.

Nie, co ja robię. Oni nie mogą uciec.

Lucy!

Jeśli teraz ucieknę, nigdy nie zobaczę mojej rodziny.

Muszę spróbować dostać się do domu.

Jeśli wrócisz do zamku, mogą cię złapać

Muszę zaryzykować... musi być sposób!

Poczekaj, coś wymyślimy.

Co tam masz?

Warzywa dla zamku Langley.

Więc nie będziesz miała nic przeciwko jeśli tam spojrzę?

Ja nie, ale Pani Langley która oczekuje mnie na szóstą...

Jadę...

Nie, nie jedziesz.

Sprawdzimy.

Naprawdę myślę, ze to zły pomysł, proszę pana.

Proszę pana.

Cieszę, ze pan przybył. Właśnie miałem przeszukać wóz, a ta pokojówka zasługuje się podejrzanie.

Ja po prostu... mam bardzo cenny ładunek.

Tona ziemniaków, co w tym takiego cennego?

Cóż oficerze, na pewno pamiętasz panią Puxley.

Ona żąda, aby wszystkie jej warzywa były traktowany jak jej klejnoty koronne.

Żal mi człowieka odpowiedzialnego za siniaki na jej ustach.

Mam swoje rozkazy.

No cóż, proszę oficerze, wyjedźmy z tego lasu.

A nawet jeśli ukrywałaby zbiega, jechałaby w kierunku lasu, a nie do zamku.

Dostrzegam w tym logikę.

Jesteś rozsądnym człowiekiem oficerze.

Dziękuję bardzo proszę pana.

Mam nadzieję, ze powiesz to ojcu.

Przepraszam, ze panią przestraszyłem.

A teraz Nellie, co to za cenny ładunek?

Witaj Lucy.

Robert.

Dlaczego przyszedłeś?

Ponieważ jeśli dobrze pamiętam, uratowałaś mi życie.

Jesteś taka słodka.

Muszę iść, została mi tylko godzina.

Godzina do czego Lucy?

Dlaczego wracasz do zamku, gdzie będziesz złapana?

To właśnie chciałam ci powiedzieć.

Muszę odzyskać pierścionek z rubinem, jest magiczny.

Wyciągnie mnie do przyszłości, a ja chcę być znowu w domu.

Lucy, naprawdę oczekujesz abym uwierzył, ze jesteś z przyszłości?

To prawda! Tam skąd podchodzę mamy telewizję, która pokazuje nam co się dzieje po drugiej stronie świata.

Mamy komputery, maszyny które mogą myśleć szybciej niż człowiek.

Samoloty, łodzie podwodne a nawet człowieka na księżycu.

Skąd bym to wiedziała, gdybym nie była z przyszłości?

Z książek albo z wyobraźni.

Skąd wiedziałam o RKO? Nikt z tu żyjących nie uratowałby cię od utonięcia.

A co z Patrickiem i Mary Spencer kradnącym twój pierścionek?

To tez widziałaś w przyszłości?

Nie. Widziałam to moimi własnymi oczami, z ukrytego przejścia.

Jakiego ukrytego przejścia?

Tego w salonie.

Schowanego za obrazem.

Nie wiesz o nim.

Nie. Jeśli ja nie wiedziałam, to skąd ty o nim wiesz?

Bo tak się tu znalazłam.

Powinnaś pokazać mi to przejście.

Lucy, ktoś nadchodzi. Schowajcie się.

Robert, szukam Lucy.

Ty i cała policja w Langley?

Nie obchodzi mnie co zrobiła. Ocaliła mnie i zrobię wszystko by jej pomóc.

Co masz na myśli?

Ocaliła mnie przez małżeństwem z Rupertem, oczywiście to mam na myśli.

Następnym razem kiedy powiem ze zrobię wszystko by pomóc, przypomnij mi by ugryźć się w język.

Naprawdę sądzisz, ze jestem fałszywą Elizabeth?

Po prostu schyl głowę i narzekaj.

Robert! Nie zasłużyłam na to!

Dziękuję Elizabeth.

Nigdy o tobie nie zapomnę.

To nie jest tak, ze już się nigdy nie zobaczymy.

Najdroższa Nellie.

Tyle się od ciebie nauczyłam.

Ode mnie?

Jestem tylko służącą.

Wiesz co naprawdę się liczy.

Rodzina i przyjaciele.

Zegnaj Nellie.

Zegnaj Lucy.

Dziękuję wam obu.

To Rupert i twoja matka.

Nigdy z tego nie wybrniemy.

Co zrobimy?

Zacznij płakać.

Co?

Zakryj twarz i zacznij płakać.

Elizabeth?

Szukaliśmy cię.

Biedny Rupert wyjeżdża.

Dziewczyna jest pokręcona.

Pewnie przez te bzdury które słyszałeś.

Mogę wrócić dopiero na przyszły tydzień.

Znasz kobiety...

Tak.

Żegnam was.

Teraz mi wierzysz?

Ktoś idzie.

Już prawie w pół do szóstej.

To będzie ojciec po swoją whisky.

Szybko, do środka.

Jeśli tu utkniemy, możemy szukać wiatru.

Ta droga prowadzi do pomieszczenia gospodarczego.

Widzisz, mówiłam ci.

To mój pierścionek.

Ta kradnąca świnia, zabiję go!

Zabieraj ręce!

Zostaw go w spokoju!

Paniczu, jestem wdzięczny. Bez tego pierścionka z rubinem, zabrałoby to lata...

Puszczaj go!

Dlaczego to robisz Patrick? Zawsze dbaliśmy o ciebie.

Czy ty masz jakiekolwiek pojęcie, jakie to poniżające bycie niewolnikiem twojego ojca?

Sprowadzę pomoc.

O nie, panienko.

Puszczaj mnie!

Bądź cicho.

Oszczędź ją Mary.

Znajdź linę.

Co tobie mówiłem o spotkaniu o siódmej?

To dobrze, że w ogóle się udało.

Jeśli oboje chcemy uciec bezpiecznie, musimy zrobić dokładnie tak jak mówię.

Nigdy z tego nie wywiniesz.

Mary, ciągle jest dla ciebie szansa, rozwiąż nas.

Nie sadzę, żebyś mógł wydawać polecenia, paniczu Robert.

Nigdy nie zobaczysz już Patricka, prawda?

O czym ty mówisz, głupia dziewczyno?

Może sprzedać pierścionek i zachować pieniądze dla siebie.

Nie mógłby tego zrobić. On mnie kocha.

A ja myślałam, ze wykorzystał cię, aby zdobyć srebra z domu.

Mylę się?

Słyszałam wystarczająco dużo.

Widzisz? Mówiłam ci.

Tam jest!

Nigdy go nie złapiemy.

Dopadniemy go przez pole.

Ale tam jest mur.

Żaden problem.

Lucy, jest zbyt wysoko aby przeskoczyć, nie damy rady!

Wyrównaj się z nim!

Trzymaj się równo!

Co ty robisz?

Daj spokój Patrick, to już zaszło za daleko.

Co chcesz?

Chcesz pierścionek?

Ona go potrzebuje.

Chodź i go weź.

Nie obchodzi mnie co ukradłeś, po prostu oddaj pierścionek.

Dlaczego miałbym?

Patrick proszę. Muszę wrócić do domu.

Pierścionek to jedyny sposób.

Nie.

Siódma godzina.

Już czas.

Zostań.

Ale moja rodzina...

Weź mnie ze sobą.

Nie mogę.

Zagubiłbyś się w moim czasie.

Ponieważ nie byłby twoim.

Nigdy cię nie zapomnę Lucy.

Kocham cię Robert.

Muszę iść.

Chcę być w domu z moją rodziną

Tez cię kocham Lucy.

Robert...

Babciu?

Kim jest Robert, jeśli mogę spytać?

Myślałam, ze wciąż tam jestem.

Lucy, dobrze się czujesz?

Tak babciu, dobrze.

Ktoś przyszedł cię zobaczyć.

Noreen!

Wszystkiego najlepszego Lucy!

Dziękuję!

Wszystkiego najlepszego kochanie!

Musi najpierw pomyśleć życzenie!

Nie, nie muszę.

Mam wszystko o czym mogłaby marzyć.

No dobrze...

Wszyscy dmuchną w świeczki na "trzy"

Raz, dwa, trzy!

Dzięki za przybycie.

Za nic w świecie bym tego nie opuściła.

Zobaczymy się później?

Tak!

Lucy, czy wszystko w porządku?

Wszystko będzie dobrze.

Dobrze.

No to pa!

Pa!

Tak panienko?

Wiem, ze jest późno, ale czy będzie możliwość zwiedzenia zamku?

Obawiam się, ze już zamykamy.

Czy jakiś problem, Puxley?

Tylko informuję panią, ze już zamykamy.

Dziękuję, Puxley.

Przepraszam, czy spotkaliśmy się już wcześniej?

Nazywam się Robert. Robert Langley, ale większość ludzi nazywa mnie Rob.

Miło mi cię poznać.

Jestem Lucy.

Jesteś pewna, ze nie spotkaliśmy się...

Wyglądasz tak znajomo.

Zamek został zbudowany w XVII wieku.

Został ufundowany dla Williama Langleya przez swojego ojca w 1696 roku.

Był znacznie przebudowany na początku lat 20tych.

Hej, dokąd biegniesz?

Poczekaj chwilę!

Wiesz o tajemnym przejściu.

Byłaś tu wcześniej?

Tak czy owak.

Lady Elizabeth Langley i dr Edward Dorsey.

To moja cioteczna babka Elizabeth.

Poślubiła francuskiego doktora.

To był duży skandal.

Wygląda na bardzo szczęśliwą.

I rzeczywiście była.

Dokładnie! Mój pradziadek Robert namalował ten obraz, ale nikt nie wiedział kim jest ta dziewczyna.

Piękna, prawda?

Wyglądasz bardzo podobnie do niej.

Słuchaj.

Właśnie wybierałem się na spacer, jest cudowny wieczór.

Chciałabyś pójść?

Nic nie szkodzi.

Nie gryzę.

Z przyjemnością.

Będzie mi bardzo miło.

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.