Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
www.napiprojekt.pl - nowa jakość napisów. Napisy zostały specjalnie dopasowane do Twojej wersji filmu.
/Wujek Barney /zawsze był trochę tajemniczy.
/Odkąd mieszka w Nowym Jorku, /nikt nigdy nie postawił nogi w jego mieszkaniu.
/Aż pewnego dnia, /ktoś z nas zrobił to.
/To naprawdę piękna opowieść.
/Wierzcie albo nie, /ale alkohol nie odegrał tu żadnej roli.
/Wszystko zaczęło się dwa tygodnie, /przed tym jak Lily wprowadziła się do nowego mieszkania.
2 TYGODNIE WCZEŚNIEJ Witajcie w moim nowym domu.
Lily, to jest...
To jest wszystko.
Wiem, że jest małe, ale ma to coś.
Dzięki.
No i nauczę się litewskiego od moich sąsiadów.
Są wspaniali.
Zawsze są gdzieś na korytarzu, gotują, grają w karty albo golą się.
To miłe.
Toaleta jest w kuchni?
Czy to kuchenka jest w łazience?
To nie jest zwykła kuchenka.
To zlewokuchlodnik:
połączenie zlewu, kuchenki, lodówki i piekarnika.
Zlewokuchlodnik.
Czy to nie jest futurystyczne?
Boże, oby nie.
Fajne łóżko.
Tak, ale nie zdążyłam go pościelić dziś rano...
Wiesz co? Założę się, że spanie w tym kąciku wyjdzie ci na dobre.
Z jakiegoś powodu.
Mam je.
To było cośtam, cośtam, chyba cię, cośtam,
ty, cośtam, ośle.
Inne kultury.
Może opróżnimy kosz z owocami.
Kto zjadł wszystkie...?
How I Met Your Mother [2x03] World's Greatest Couple "NAJLEPSZA PARA NA ŚWIECIE"
Musimy znaleźć Lily inne mieszkanie, bo szopa jako współlokatora.
Mogłaby zamieszkać u mnie, ale mam pięć psów, a ona jest na nie uczulona.
Psy? Ja mieszkam z jej byłym chłopakiem. Na niego jest chyba bardziej uczulona.
A co z twoim mieszkaniem, Barney? Wiem, że jest okryte tajemnicą,
ale chyba masz jakąś kanapę.
W Fortecy Bartności? Nie ma mowy.
Daj spokój. Jest desperatką.
Warunkiem przyprowadzenia kobiety do domu,
jest moja zgoda.
Jeden z was jest wielkim szczęściarzem, ponieważ mam darmowy bilet na kocert Alanis Morissette. Kto idze?
- Absolutnie nie. - Nie.
Cholera! Zdobyłem te bilety jakiś miesiąc temu dla mnie i Lily,
a teraz nie mogę znaleźć nikogo kto by ze mną poszedł.
To jest właśnie to, za czym tęsknię w byciu parą.
Zawsze miałem kogoś, z kim mogłem iść na koncert, do sklepu albo na obiad.
Boże, jak ja tęsknię za obiadem!
Wydaje mi się, że na obiad możesz iść sam.
Myślisz, że nie próbowałem?
Jeden stolik.
Dla pary?
Nie, tylko dla mnie.
Naprawdę?
Na obiad?
Masz rację. Kim jestem, żeby tak żartować?
Biszkopotowa Spiżarnia. Świetne miejsce. Może pójdziemy tam jutro na obiad?
Oczywiście, kochanie.
Mogę iść z wami?
Mówisz serio? Na obiad?
Boże, nienawidzę bycia samotnym!
Dobrze, wezmę grę o Pittsburgu.
Och, od P. do S., nie brałem wypłaty z Seattle od dwóch tygodni.
Tak. Nie dzwoń do mnie w sprawie komisji hazardowej wiszącej nad tobą.
Jestem pewien, że będą chcieli się dowiedzieć co się tam dzieje.
Jasne? Jasne?
Dobra, też cię kocham Mamo. Trzymaj się.
Cześć, Lily.
W jakiś sposób ominęłaś moją ochronę.
Jak to zrobiłaś?
Ted dał mi zapasowy klucz.
Zapasowy klucz, genialne!
Przepraszam, ale wiesz, że przychodzę tutaj, bo nie mam innego wyboru.
Kiedy dzisiaj chciałam iść spać...
Dzień dobry.
To okropne.
No to na razie.
Mogę tu zostać?
Pozwoliłbym ci, ale nie mam wolnego pokoju.
Mieszkasz w dwupokojowym apartamencie.
W jednym pokoju trzymasz tylko garnitury.
Moje garnitury to moja rodzina.
Rozejrzyj się Lily.
Jesteś w stolicy kraju wolnego od małżeństw.
Jako kobieta, jesteś tu nielegalną emigrantką.
Możesz teraz wziąć sekswizę, ale tylko na 12 godzin.
14 jeśli zakwalifikujesz się na jeszcze kilka wejść.
To trochę kiepskie, rozsądna laska powiedziałaby,
że to nie wystarczy.
Naprawdę jesteś zdesperowana.
Naprawdę.
Dobra, możesz zostać na dwa dni.
Jest tylko jedna zasada. Masz nic nie zmieniać.
Dlaczego miałabym coś zmieniać? Tutaj jest tak...
...idealnie.
Pomijając fakt, że nie masz telewizora.
Widzisz tą ścianę?
300-calowy, płaski ekran.
Sprzedają go tylko w Japonii, ale mam tam znajomości.
Nawet zwykły statek wygląda tu jak przerażający King Kong.
Bolą mnie od tego oczy.
Tak. Ale nie mogą się od tego oderwać.
- Cześć. - Gdzie byłeś?
Na koncercie Alanis Morissette.
Sam?
Nie, byłem z kumplem ze szkoły prawniczej.
Serio? Kto to?
Brad.
- Alanis Morissette wymiata! - Całkowicie!
Nie mogę uwierzyć, że niewiele brakowało, a bym tam nie poszedł.
Niech zgadnę: Kupiłeś te bilety dla siebie i Lily,
przed tym jak cię rzuciła.
Tak, ale skąd o tym wiesz?
Ja też jestem sam.
Kara zerwała z tobą?
Przykro mi. To jest do bani.
Brad, pójdziesz ze mną na obiad?
Zaprosiłeś go na obiad?
Tak, zaprosiłem go na obiad. Co w tym dziwnego?
Dlatego się pytam, "Zaprosiłeś go na obiad?"
Dlaczego dwóch kumpli nie może iść wspólnie na obiad?
Bo obiad jest taki...
Dziewczęcy.
Dziewczęcy? Śniadanie nie jest dziewczęce.
Lunch nie jest dziewczęcy. Dlaczego obiad jest dziewczęcy?
Nie wiem.
Nie ma nic dziewczęcego w koniu.
Nic dziewczęcego w rogu,
ale połącz to, a powstanie jednorożec.
Nie obchodzi mnie twoje zdanie.
Idę do Biszkoptowej Spiżarni z Bradem.
Jesteśmy tu. Jesteśmy głodni.
Zwykle jemy obiad.
- Cudownie pachnie. - Dziękuję.
Nie było jedzienia w lodówce, więc przyniosłam...
Co ty robisz?
Lily, jaka była pierwsza zasada?
Nic nie zmieniać.
A druga zasada?
- Nie było drugiej zasady. - No właśnie!
Jest tylko jedna reguła i ty ją złamałaś.
Zrobiłam zakupy. Czy to się zalicza do zmian?
Lily, jeśli bym chciał, żeby ta lodówka była pełna,
żebym miał świeżą kawę codziennie rano,
byłbym w związku.
Ale ja nie chcę być w żadnym związku.
To dlatego każda dziewczyna, która przekroczy te drzwi jest kryształowo czysta.
Nie może zostać po niej nawet szczoteczka do zębów.
Nie może zostać nawet szkło kontaktowe.
W ogóle ona nie może tu zostać.
Chodź, oprowadzę cię.
Tylko bez fotografowania proszę.
Witamy w sypialni.
Patrz na to: królewskie łoże,
duży koc, jedna poduszka.
To łóżko mówi, że "nasza robota tutaj jest skończona."
Następnie witamy w łazience.
Co, tylko jeden ręcznik?
Co, nie ma suszarki?
Wiesz gdzie to trzymam? U ciebie. Dokończ to.
No i na koniec...
Tak, to prawda.
Patent czasowy.
Witamy w korytarzu.
Podczas kiedy Ted i Marshall muszą kryć pornosy...
Marshall nie ma pornosów.
To słodkie.
Podczas kiedy Ted i Marshall muszą kryć pornosy,
ja mam je... profesjonalnie podświetlone.
Kiedy dziewczyny to zobaczą, to szybko chcą stąd spadać.
Nawet jak sobie pójdą, to zawsze pozostaje ci szturmowiec.
On jest tylko niesamowity.
Jak widzisz, jakakolwiek dziewczyna by się tu obudziła,
zawsze mówię jej, żeby zbudowała sobie gniazdko gdzie indziej.
Moje mieszkanie jest dla mnie.
Boże, kocham obiad.
O cholera...
Ten chleb z cukini jest boski.
To nie jest dziwne, nie?
W pewnym sensie może tak,
ale ogólnie nie.
Przy okazji, nie przeceniłeś jaj Benny'iego.
Prawda? Prawda?
Dlaczego dwóch kumpli nie może po prostu iść razem na obiad w niedzielę?
Otóż to. Dzięki, to właśnie chciałem powiedzieć.
To musi być przeznaczenie.
O czym ty mówisz?
Mam dwa bilety na Mamma Mia w piątek wieczorem.
Lubisz Abbę, nie?
Co ja mówię. Kto ich nie lubi?
W każdym razie, miałem wziąć Karę, ale teraz zostaliśmy tylko ja i ty.
Jedziemy na Broadway, w braterskim stylu. Co ty na to?
No jasne!
Cześć. Było ci tak zimno, że się obudziłaś?
Nie, ja tylko patrzyłam jak śpisz.
Chciałaś wziąć prysznic? Przepraszam, ale mam tylko jeden czysty ręcznik.
Nie wmówisz mi, że codziennie trzeba brać prysznic.
No dobra.
Zaproponowałbym ci kawę, ale nie mam żadnej, także będziesz musiała...
Nie piję kawy.
Może i robisz dobrą, ale nie lubię kolumbijskich prostaków.
Boże, kocham to miejsce.
Cięszę sie, że nie mam pracy, bo mogę być tutaj przez cały czas.
Chyba zostawiłem coś na półce.
O nie. Nie patrz na to.
Jestem tym zniesmaczony.
Tak otwarcie wyrażasz swoją seksualność
i to jest jeden z powodów, dla którego cię kocham.
Czy ja to powiedziałam?
Pójdę wypakować torbę.
Kocham cię.
No tak, pip, pip. Popieram to...
Witaj, Barney. Och...
O mój Boże. Jesteś żonaty? To twoja żona?
Co? Nie.
Tak!
- Tak? - Tak.
Ty sukinsynu!
Nie mogę uwierzyć, że pozwoliłam ci na wejście do mojej świątyni.
Daj spokój. Proszę, nie. Nie rozumiesz.
Co zrobiłem? To najgorsze. Jak możesz...?
Nigdzie się nie wybierasz.
Było blisko.
Ta głupia laska nie chciała stąd wyjść.
Chciała tu zamieszkać.
A widziała twoją skaczącą muszlę klozetową?
Była uodporniona na wszystko w moim mieszkaniu...
oprócz ciebie.
Jesteś lepsza niż pornos.
Dzięki.
Chcesz tu dalej mieszkać?
Jedyne co musisz robić, to udawać moją żonę
i odstraszać moje jednonocne partnerki.
Wiem, wiem. To niezbyt etyczne. Masz swoje zasady...
Zrobię to.
Naprawdę?
Barney, przecież ty wyczyściłeś kilka prawdziwych, matczynych spraw,
a odpowiednikiem twojej emocjonalności może być środek czyszczący łajdaków takich jak ty.
Ale w moim innym mieszkaniu, musiałabym żyć razem z innym łajdakiem, także wygrałeś.
Zgoda.
- Mamma Mia? - Mamma Mia.
To jest świetne przedstawienie, dobra?
Zdobyło mnóstwo nagród.
No jasne. Brzmi jak naprawdę zabawna, ciekawa, trzecia randka.
Trzecia randka. Wiesz co to znaczy.
To nie jest randka.
Po prostu dwóch kumpli idzie na Broadway.
Kumple, którzy zamierzają przed tym iść razem na obiad?
Zamówiliśmy stek.
Gdzie?
Cafe L'Amour.
Brad powiedział, że jest tam naprawdę dobre żarcie.
Brzmi jakby Brad zaplanował już noc.
Lepiej weź grę "A".
To znaczy żadnych babcinych majtek.
Dobra, wiecie co? Jesteście zagrożeni,
bo samotny facet wkracza w grupę kumpli.
Wiesz co? To moja sprawa.
Nie obchodzą mnie te wszystkie obiady i przedstawienia.
To prawda. Brad i ja idziemy na Broadway.
W co się ubierzesz?
Myślałem o tej koszuli z kołnierzem i tych...
Wiesz co? Zamknij się.
Podasz mi Sztuki i Czas Wolny?
Podasz mi Sztuki i Czas Wolny?
Przecież ci dałam.
Kochanie, ja...
Barney, co się tu dzieje?
Lily, mogę to wyjasnić...
Jak mogłeś? W naszym domu?
Ty draniu!
- Przepraszam. Nie wiedziałam, że on... - Wynoś się.
To jest to co mam po tym jak przez cztery lata pracowałam jako striptizerka, żebyś ty mógł iść na medycynę?
Powiększyłam sobie piersi dla ciebie.
Zarabiam na tym płaczu.
Brawo.
To było niesamowite.
A to spoliczkowanie genialne. Nie powstrzymałaś się.
Tak, zawsze chciałam to zrobić.
Wystarczy.
Muszę powiedzieć, że to jedzenie to dobra zmiana.
Wiesz...
zresztą nieważne.
Co?
Jesteś moją żoną. Możesz mi mówić o wszystkim.
Jeśli naprawdę chcesz tu zakładać pułapki,
musimy to miejsce uczynić trochę bardziej...
no wiesz, domowym.
Jakby mieszkała tu kobieta.
Co masz na myśli?
O, już w domu.
Myślałem, że nie zobaczę cię wcześniej niż jutrzejszego poranka.
Ha, ha, ha. To nie była randka.
Dobra, to była randka i to bardzo dziwna.
Nie musisz tego robić.
Nie, muszę. Jesteś moim gościem.
Dzięki, Brad.
Masz czekoladę na podbródku.
Jeszcze.
Ja to zrobię.
Mogło być gorzej.
Mógł paść przed tobą na kolana.
Było gorzej.
Poradzę sobie, Brad. Dzięki.
Jest sobota.
Chcesz wpaść?
Chcesz, żebym wziął z tobą ślub?
Dobra, nie było tak źle.
Dwoje samotnych facetów grasuje. To jak Sępy Ślubne.
Po prostu trzymaj się z dala od bukietów od Brada.
Było gorzej.
Będzie dobrze.
Liście w Vermont są tylko raz w roku.
Vermont?
Tak, na ślubie jest fajne B&B.
Kara i ja zwykle tam chodziliśmy.
Jest jeden pokój wolny, więc bierzemy go.
Bierz garnitur od Walta Whitmana.
Nie zgodziłeś się, prawda?
No jasne.
Rozumiem.
W porządku.
To pierwszy raz, kiedy spotykam się z kumplami ze studiów, odkąd Kara ode mnie odeszła.
Ja...
Ja tak za nią tęsknię.
Pojadę z tobą do Vermont.
To świetnie!
Zarejestrowałem nas w Ceramicznej Stajni.
Przepraszam. To nie jest już śmieszne.
Głupi obiad!
On zwariował, prawda?
On nie zwariował.
On cierpi po tym jak rzuciła go ta dziewczyna.
A ty jesteś jego nikotynowym plastrem.
A teraz powinieneś uczynić to co każda kiepska para musi zrobić:
Rozstać się.
Masz rację. Masz rację. Obiecałem Bradowi,
że pójdę z nim na ślub i potem to zrobię.
Dobry człowiek.
Podjęliśmy dobrą decyzję idąc do włoskiego sklepu z ręcznie szytą pościelą.
Jeśli moje łóżko jest odpowiednio ubrane, to robota będzie dobrze szła.
Chcesz sobie tu poleżeć?
Dobra, muszę wyjrzeć zza tych krat.
Co zamierzasz robić?
Miałam obejrzeć Zdobywcę, ale to łóżko jest takie wygodne.
Szkoda, że nie masz tu telewizora.
Dobra, ale poważnie, jak ty robisz, że tu mieszkasz?
Proszę.
Myślałam, że wychodzisz.
Po przemówieniu.
/Następnego poranka, /kiedy Słońce wzeszło nad Manhattanem,
/wujek Marshall poszedł /do mieszkania Brada,
/żeby jechać z nim /na ślub w Vermont.
/Ale kiedy już się zjawił...
Nie.
Nie...
Nie.
Nie!
Nie.
Ted.
Brad przyniósł mi kwiaty.
Czekaj.
Brad przyniósł mu kwiaty.
Przepraszam. Ale to znowu jest śmieszne.
- Och, cześć... - Nie Brad, nie chcę tego słuchać.
Lubię cię. Kalie to moje ulubione kwiaty.
Nie wiem skąd o tym dowiedziałeś. Chciałeś tylko mnie zabrać na przedstawienie,
ale to niefajne człowieku. Nie mogę uwierzyć, że ty...
- Cześć kochanie. - Cześć.
- Cześć, Marshall. - Cześć, Kara.
Więc znowu jesteście razem?
Tak. Od ostatniej nocy.
Przepraszam.
- Powinienem zadzwonić. - Tak, powinieneś.
- Nie chciałem cię... - Nie, Brad.
Nie.
Co z nim?
Nie wiem.
Chyba się we mnie zakochał.
Nie mogę uwierzyć, że my... ty i ja...
- Co my zrobiliśmy? - Nic.
Nic nie zaszło. Po prostu poszliśmy spać.
Poszliśmy spać? Nie śpię w łóżku z kobietą, z którą "tego" nie zrobię.
Jak możesz... Ty.
Nabrałaś mnie wbrew mojej woli.
Przytuliłeś się do mnie.
Przerobiliśmy moje miejsce.
Zostaliśmy tutaj w piątkową noc, żeby oglądać Zdobywcę,
spaliśmy razem i nie uprawialiśmy seksu?
O mój Boże, jesteśmy w związku.
Myślisz, że tym jest związek?
Powinnaś być zaszczepiona, ale i tak mnie zaraziłaś. Musisz już iść.
Barney.
Nie jesteś zły na mnie. Jesteś zły na siebie.
Opuściłeś barierę ochronną i pozwoliłeś wejść komuś w twoje życie
i czujesz się z tym dobrze.
I to cię przeraża.
Musisz już iść.
Nie możesz mnie wyrzucić! Za dużo pracy włożyłam w to miejsce.
Zresztą już przyzwyczaiłam się do pewnego standardu życia.
Pewnego standardu życia? Nie zapłaciłaś za...
/I tak pan i pani Stinson, /dwa tyodnie po zawarciu małżeństwa,
/zdecydowali się rozejść.
/Na szczęście /udało im się pogodzić.
/I to jest historia o tym /jak ciocia Lily umeblowała swoje mieszkanie.
/Marshall spotkał Brada /jakiś czas później.
O mój Boże, to Brad.
Śmiej się, jakbym powiedział coś naprawdę zabawnego.
Racja, racja.
Cześć Marshall.
No cześć, jak leci?
Nieźle.
- Jestem... - Tak, wiem kim jesteś.
Muszę lecieć. Mam sprawę do załatwienia.
Tak, ja też, ale moja jest ważniejsza.
No to do zobaczenia.
Jasne. Jasne.
Nawet jeśli tak nie uważasz, powiedz mi, że wyglądał na grubasa.
Wyglądał na grubasa.
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.