All language subtitles for Ber.S01E10

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian Download
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Zeznacie, że Walewską zabił Kuś.

Pewnie tak ich, kurwa, zakitrali, że ich nie znajdziemy.

Tu masz zapisany tylko mój numer.

Pamiętasz ten dom wypoczynkowy pod Wypłowem?

"Leśny Raj".

Jedziemy na wycieczkę.

- Który z was ją uderzył? - Shrek bił, ja wiązałem.

Kurwa, nie pierdol, Kijana! Ty ją biłeś!

Coś ty zrobił?

Odjebałem dwie szmaty, co zabiły dziewczynę.

Kto jeszcze był na tym ognisku, co?

Ktoś jej obciął włosy.

Myśli pan, że pijany dres zabawia się w ten sposób?

Jakub nas tutaj przyprowadził.

"To były żarty, to były żarty", krzyczał.

Chcę, żebyś się bał, tak jak moje chłopaki bały się Kusia.

Adrian, kurwa!

Odsuńcie ją.

Wyborowy z pana strzelec.

Odbiło ci?

Nie będziesz mi nigdy więcej, kurwa, rozkazywał!

Koniec końców każdy wiedział, że to były tylko żarty.

To były tylko żarty.

"To były tylko żarty.

I po co ci to było?"

Pan poważnie minął się z powołaniem.

To bardzo mocny trop.

Potrzebujemy jeszcze równie mocnych dowodów.

A czy w domu Molendów w październiku

przeszukaliście też rzeczy Jaśka i Julki?

Jeśli tak, to bardzo pobieżnie.

Na celowniku był ojciec. To on był podejrzanym.

Julka na pewno czuje się zdemaskowana.

Nie, stałem odwrócony tyłem.

Skąd mogła wiedzieć, że jest filmowana?

Ale podczas dyktanda poczuła zagrożenie.

I pewnie zatarła wszystkie ślady.

Nie znam nastolatka, który potrafiłby dobrze zacierać ślady.

To jest córka swojego ojca.

Nie można jej nie doceniać.

Po wnikliwej analizie prawnej

wyżej wymienionych dokumentów

dopatrzyliśmy się kilku istotnych błędów w dokumentacji,

które wskazywać mogą na nieustalony status prawny

całości gruntów objętych umową.

W związku z powyższym

z dniem dzisiejszym odstępujemy od negocjacji,

jak również podpisania umowy

o sprzedaży gruntów w gminie Dobrowice.

Decyzja nasza jest ostateczna i nie podlega negocjacjom.

Pierdolone śledziojady...

- Nie no, to jest tragedia po prostu. - Co tragedia?

Dochodzę do cytadeli, a ten jełop z toporem

zabija mnie zawsze przy wyjściu do wieży.

I co, nie przejdziesz tego?

Za głupi jesteś. Daj.

No i jak?

Jest dobrze, bardzo dobrze.

Wciągają to jak odkurzacze.

Nie wyjdą bez tego na imprezkę.

Jest tyle, ile miało być?

Wierzę ci.

Jest! Jest! Masz, chuju!

Jogi, zamknij mordę.

Ty, Zawadzki idzie?

No, z Mirską.

Skubaniutki...

Dojadę go.

On jeszcze nawet nie wie, jak ma przejebane.

A co ci zrobił?

Wstawił ci pałę z klasówki?

Ryje pod moją rodziną.

Odkąd tu przyjechał.

Paweł, zauważyłam, że z Olą jest coś nie tak.

Może za dużo jej dałem materiałów do olimpiady.

Nie, nie sądzę, żeby to była kwestia przepracowania.

Ona jest totalnie rozkojarzona...

A momentami taka jakaś...

Nie wiem, jak to powiedzieć. Nadaktywna...

Ale co, mam ją wysłać na testy na obecność narkotyków?

Panie profesorze, przepraszam, że się wtrącam,

ale Ola już nie bierze.

Już nie bierze? Czyli brała?

No tak, ale powiedzmy, że z nią rozmawiałam.

Muszę kazać się jej zbadać.

Ale jeśli pan ją wyśle na testy, to ona się załamie.

Ona zarywała całe noce, żeby przygotować się do tej olimpiady.

Ale ja nie mówię o nauce. Ja mówię o ćpaniu.

Ona nie ćpa, naprawdę.

Dzisiaj wieczorem idziemy ją przepytać, co nie?

Trzymamy rękę na pulsie. Ona naprawdę wyszła na prostą.

Spróbuję wam zaufać,

ale jeżeli cokolwiek wzbudzi moje podejrzenia...

Maciek.

- Jak, synu? - Dobrze.

- Dzień dobry. - Dzień dobry.

Chodźcie.

"Poezja pod kontrolą totalną: 1948-55"

Z czym ci się kojarzy ten okres?

Z niczym szczególnym.

Soc...

Socjalizm?

Blisko.

Nawet Szymborska napisała parę wierszy dla Stalina...

Socrealizm.

No właśnie.

Czyli pamiętasz?

Maciek, ja już teraz nic nie pamiętam, mam dreszcze.

Nie mam dzisiaj siły na żadnego Stalina.

Ola, ogarnij się, proszę.

Skup się.

Zawadzki chce ci zrobić testy.

- Jakie testy? - No, na obecność dragów.

- On to może zrobić w każdej chwili? - Wyluzuj.

Zaręczyliśmy, że już nie bierzesz.

Powiedział, że do olimpiady da ci szansę.

Ale tu nie chodzi o olimpiadę, Olka.

Naprawdę przeginasz z tym wciąganiem.

Zrobisz sobie krzywdę.

Wsadź sobie w dupę, tę troskę, wiesz?!

Ola?

Jedziemy dalej?

Można?

No i jak tam nasza olimpijka, mordeczki?

- Przesyłka dostarczona? - Nie, Ewelina jej pilnuje.

A na olimpiadzie Belfer będzie ją obstawiać.

Cicho.

No to zajebiście. Najciemniej pod latarnią.

Nie będę tego robiła, kurwa.

Molenda, jak chcesz, to sam jej to sprzedaj.

Dobra, ja jej to ożenię, tylko stówa dla mnie, okej?

No to mamy.

Zobaczycie, po takim dopingu napisze i od razu...

jebs do finału.

- I po chuj się było tak spinać? - Weź, kurwa...

Ej!

Zawołaj Olę.

Ola, zrobiłaś, te ćwiczenia na matmę?

Jaka maska?

Ten stary film o zielonym gościu, nie wiesz?

Gombrowicz! "Ferdydurke".

To jest trochę taka książka o was.

Dlatego chciałem, żebyście ją przeczytali.

Kto przeczytał?

Uuu...

Kto tak naprawdę przeczytał?

Bujak, opuść rączkę, proszę.

Maska. Forma. Gęba.

Gombrowicz twierdzi, że nosimy ją wszyscy.

A pan się z tym zgadza?

No wiesz, wszyscy odgrywamy jakieś społeczne role.

Jak na przykład chcemy coś osiągnąć, komuś się spodobać.

Albo żeby się przed kimś ukryć, na przykład, w tłumie.

A jaką maskę pan nosi?

W tej chwili? Nauczyciela języka polskiego.

Czyli nie miałby pan odwagi być przy mnie sobą, bo jestem uczennicą?

Gombrowicz by powiedział, że nie da się uciec przed formą.

Nici z romansu, Julka.

Załóżmy, że szczerze wyznaję panu coś,

co ukrywam przed ludźmi, jakiś problem.

Gadałby pan dalej o maskach czy spróbował mi pomóc?

Gombrowicz by powiedział, że tylko odgrywasz szczerość.

- Więc jest pan tchórzem? - Każdy trochę jest.

Dlatego nosimy maski, Julka.

Mieliśmy się dzielić zyskiem, to podzielmy się też stratą.

A moje straty są większe niż wasze, bo to ja straciłem na Kumitylu.

Przecież dostałeś grunt w centrum miasta pod supermarket.

Więcej już nic nie dostaniesz. Wspólny biznes się skończył, Rysiu.

A to do mnie przyjdzie prokurator i zapyta o te mapy i podpisy.

Wszyscy jesteśmy w ciemnej dupie, panowie,

i to przez tych skurwysynów, którzy są przeciwko nam.

Przez skurwysynów? Przez jakich skurwysynów?

To nie oni są skurwysyny!

To my jesteśmy skurwysyny, ludzie skorumpowani!

To przez takich jak my ten świat idzie na dno.

Co ty bredzisz?

Tak, Grzesiu, zajebaliśmy to miasto do reszty.

Nigdy więcej nie będzie takiej inwestycji jak ta.

Ludzie mogli mieć pracę. Chodniki mogły być proste.

Kurwa wasza mać.

Płyniemy w tej samej łódce, Ryszard, nie zapominaj o tym, dobrze?

To niech szlag nas trafi, razem z tą łódką!

To Julka albo Jasiek.

Nie drzyj się!

Otwarte!

Dzień dobry.

Dzień dobry.

A wy tu czego?

Nie powinien pan być w pracy?

Ja... tutaj wykonuję czynności służbowe.

Jedyną czynność, jaką ma pan na dziś,

to odebrać swoje zwolnienie dyscyplinarne

w komendzie w Elblągu.

W imieniu CBŚ Policji, wraz z aspirantem Papińskim,

pełniącym od dziś obowiązki komendanta w Dobrowicach,

musimy przeszukać pańskie mieszkanie.

To jakieś jaja są? Co to jest?

Nakaz.

Pozostałych panów proszę o wyjście.

Wszyscyśmy na to zapracowali. Pamiętaj.

Ewelina!

- Ewelina, poczekaj. - Czekam.

Chcę napisać artykuł o Lesławie. Pomożesz mi?

Nie mogę. Jestem przecież "mało wiarygodna".

Ale przepraszam, że cię wtedy potraktowałem nieelegancko.

Ale pomyślałem, że Lesław zasłużył na ten artykuł.

Poza tym to on mnie odciągnął od ciebie,

bo bał się, że coś ci zrobią ci wasi gangsterzy.

To jak będzie?

Jeżeli się zgodzisz,

to zrobię cię lokalnym korespondentem na Dobrowice.

Ale mi awans. No, normalnie spuchłam z dumy.

Napiszemy ten artykuł razem.

Okej.

Masz mój numer, jakby co. Muszę już iść.

Poczekaj, muszę cię jeszcze o coś zapytać.

Czy domyślasz się, kto jest odpowiedzialny za śmierć Lesława?

Nie domyślam się.

Ja to wiem.

- Debiut Staffa? - "Sny o potędze".

- Nobel dla Szymborskiej? - 1996.

Dobrze.

Obowiązujący nurt w poezji po 1948 roku?

Socrealizm. Maciek mnie tym katował.

"Katował" to akurat bardzo dobre słowo.

Dam ci długopis na szczęście, bo swoim nie można pisać.

Nie ma czegoś takiego, jak szczęście,

po prostu trzeba być dobrze przygotowanym.

To są rzeczy osobiste mojej córki.

Może pan stąd wyjść?

Czysto.

Gabinet.

Zapraszam.

- Niezły tłumek. - No.

Nie mogę się już doczekać.

- Zapraszam. - Idę...

Ola!

Ola! Długopis!

Pozwolenie na broń dla osoby fizycznej.

Dla ochrony osobistej, osób i mienia.

Mogę mieć ten pistolet.

Na balistykę, natychmiast.

- Co się stało?! - Nie wiem.

W pewnym momencie zupełnie straciła kontakt z rzeczywistością.

Może to nerwy?

Hej?

Dzień dobry.

Słucham panią.

Nazywam się Ewelina Rozłucka.

Jestem korespondentem "Gazety Codziennej".

- Młodo pani zaczyna. - Tak.

Piszę artykuł na temat śmierci Lesława Dobrzańskiego.

Nie zajmujemy się tym. Ta sprawa jest już zamknięta.

A co, jeśli ktoś go doprowadził do samobójstwa?

No to zapraszam do składania zeznań.

Ale ja też chciałabym otrzymywać informacje na temat śledztwa.

Piszę artykuł...

Kto doprowadził do samobójstwa?

Ryszard Kumiński.

Słucham dalej.

Moja mama jest właścicielką baru "Kozaczek" i...

No więc, moja mama poszła zanieść pierogi Lesławowi

i widziała, jak wychodzi od niego Kumiński i jeszcze kilku facetów.

Lesław był przerażony, a jego dom zdemolowany.

- Mama słyszała ich rozmowy? - No nie...

A co Lesław jej powiedział?

Nic jej nie powiedział. Bał się.

Jak będziesz miała więcej konkretów, to zapraszam.

Tym razem dziękuję, jestem zajęty.

Ten artykuł i tak się ukaże.

A wtedy będzie pan biegał po Dobrowicach

i prosił mnie o informacje.

To mogło być wszystko.

To mógł być jakiś rodzaj ketaminy

albo inny dopalacz ściągnięty z Internetu.

Co pan zrobił z moim dzieckiem!?

Pani Bożeno, nie znamy jeszcze diagnozy.

Najważniejsze, że stan Oli jest stabilny.

Ale ja nie z panią rozmawiam!

Lekarz mi przed chwilą powiedział, że to były jakieś narkotyki!

To wszystko przez pana!

Najpierw pan ją katował tymi książkami,

po nocach nie spała, a teraz to!

No co, pan nie zauważył, że coś jest nie tak?!

- A pani zauważyła? - Jaki bezczelny!

Proszę stąd wyjść!

Na takich jak pan to sąd jest.

Konkurs piosenki angielskiej. Nie wzięłabyś udziału?

Julka?

Mogę cię zawieźć do szkoły dzisiaj.

Ile jeszcze będziesz się wydurniać? Powiedz mi.

Długo to jeszcze potrwa? Julka?

Julka, wsiadaj do samochodu!

Julka!

Julka, wsiadaj do samochodu, słyszysz?

Julka!

Co tu się dzieje? Co to jest, kurwa?

Co ty ochujałeś, idioto? Przecież to jest dziecko!

Adriana Kusia zamordowano z pańskiej broni.

Na broni są odciski pańskie i pana córki.

Człowieku, o czym ty mówisz? Przecież to jest dziecko!

Pan ma alibi. Widzieli pana sąsiedzi.

I cała ta wasza restauracja na bankiecie.

To jest jakiś absurd.

Dlatego pańska córka

zostanie oskarżona o zamordowanie Adriana Kusia.

Radziłbym dzwonić do adwokata.

Julka, Julka!

Julka!

Julka!

- Dzień dobry. - Dzień dobry.

Panie Pawle.

Tak?

W imieniu dyrekcji naszej szkoły,

w obecności pani Kazimiery i pana Cezarego,

chciałem pana poinformować, że z dniem dzisiejszym

zostaje pan bezterminowo zawieszony w obowiązkach nauczyciela.

- Słucham? - Dobrze pan słyszał...

Kuratorium zostało już powiadomione o naszej decyzji.

A dlaczego?

Pańska uczennica dostaje zapaści na olimpiadzie.

W pańskiej obecności zresztą.

A jej matka mówi nam, że w jej krwi wykryto substancje odurzające.

Pan podobno widział, że z nią jest coś nie tak, prawda?

Dlaczego pan tego do mnie nie zgłosił?

Dlaczego pan nie przeprowadził testów na obecność narkotyków?

Panie Pawle, proszę w trybie natychmiastowym

opuścić budynek szkoły.

Wiesz, tak sobie myślę, że może by warto rozwinąć skrzydła.

Kupiłbym jakąś chatę w Elblągu, przydałoby się na melanże.

Rynek większy.

No, przyjemne z pożytecznym.

Dzień dobry.

Co jest, tato, kluczy zapomniałeś?

Wstawaj.

Co?

Wstawaj, kurwa!

Co jest?

Co ty sobie wyobrażasz, gnoju jeden, co?

Gangsterki ci się zachciało?

Pogangsterzyć, kurwa, postrzelać?

To teraz pokaż, kurwa, jaki z ciebie bandyta.

Chuju bezczelny, wstań i pokaż mi, kurwa.

Do widzenia.

Zabierzcie go stąd.

Może szampon ci chociaż przyniosę?

Juleczko!

Jest taki adwokat, nazywa się Hoffman...

Nie będę rozmawiać z żadnym adwokatem, mamo.

- Kochanie, to jest poważna sprawa... - A ja mam to gdzieś!

Ale ja nie mam. I ojciec też nie.

Adrian był przestępcą. Czy tego chcesz, czy nie.

A twój mąż to jest, kurwa, ministrantem.

- To jest twój ojciec. - Pytam się. Kim jest?!

Coś ci powiem, mamo.

Kochałam go. Tylko jego.

Was nigdy. Rozumiesz?

Ja nie mam ojca i nie mam matki.

Nie mam nikogo.

Dlatego nie chcę was nigdy więcej, kurwa, widzieć.

Mam syna frajera, żonę dziwkę, córkę psychopatkę.

I właśnie mi przepadł interes życia...

Mogło być gorzej.

Gorzej?

Mógłbyś mieć raka... prostaty.

Nie?

To jest jakiś kiepski żart, kurwa.

Wszystko się zaczęło jebać w Dobrowicach,

jak się pojawił jeden człowiek.

Ten belfer.

Jebany warszawiaczek.

Ale nie wszystko sobie z nim jeszcze wyjaśniłem.

Nie wszystko.

Ostatnia została.

Paweł, ja ci chyba będę musiała co miesiąc z renty odsyłać...

Nie ma mowy o żadnym odsyłaniu ani oddawaniu.

- Ile razy mam ci powtarzać? - Uparty jak ojciec!

Kiedy wracasz do Warszawy?

Nie wiem, jeszcze jedną sprawę muszę załatwić.

Dziękuję.

Nie, to ja dziękuję za wszystko.

Zmykaj. Ja sobie tu ze wszystkim poradzę.

- Na pewno? - Na pewno.

Jasiek, przyniosłam ci kanapki.

Jak się czujesz?

Zjedz coś.

Muszę teraz wyjść do miasta.

Zjedz coś, dobrze?

Nie mógł pan mnie dopaść bez pomocy żony?

Rzeczywiście, żona trochę mi pomogła, ale nie mam złych zamiarów.

Musi pan porozmawiać z moją córką.

- Nie muszę. - Julka jest niewinna.

Zostawiła odciski palców na broni,

z której przypadkiem zastrzelono Adriana.

Dużo tych przypadków w pana rodzinie...

Niech pan z nią porozmawia, proszę.

A pan nie może?

Mnie nie chce posłuchać, a pana na pewno posłucha.

Pomoże mi pan?

Proszę.

Pamiętasz, jak mi powiedziałaś, że mogę do ciebie przyjść?

Ja go nie zabiłam!

No wiem, że go nie zabiłaś.

Chciałaś mu pomóc, nie?

Miałam tę broń w rękach, ale celowałam do ojca.

Oni mi uwierzą?

Nie, nie uwierzą ci.

Twojemu ojcu też nie uwierzą, z oczywistych względów.

Być może uwierzą mnie.

Jak to panu?

Ja tam wtedy byłem, Julka. W nocy, w lesie.

Widziałem policję, która jedzie po Adriana.

Widziałem ciebie, jak szłaś szosą w stronę lasu.

Wtedy padł strzał.

Niemożliwe! Pana tam nie było. Skąd by pan się tam wziął?

Byłem, byłem.

Paliłaś papierosa, tak jak teraz.

Jak padł strzał, rzuciłaś go i zaczęłaś biec.

To niech im pan to powie! Na co pan czeka?!

Nie, Julka, ja nic nie powiem.

Dopóki nie przyznasz się, co tak naprawdę zrobiłaś.

Ja nic nie zrobiłam! Czego pan chce ode mnie?

Co się tam stało na tym ognisku?

Na jakim ognisku?!

Na ognisku, na którym została pobita Asia.

Byłaś tam wtedy, ja to wiem.

Co się tam wydarzyło?

Powiedz mi.

Jeżeli nie powiesz mi, co się tam wydarzyło,

pójdziesz siedzieć za zabójstwo Adriana. Wybieraj.

Skąd pan to wie?

- Dlaczego musiała zginąć Asia, co? - Nikogo tam nie było...

Nie kłam. Powiedz mi prawdę.

Bardzo dobrze, że zginęła! Bardzo dobrze, że ta kurwa zginęła.

Gdyby nie ona, Adrian by żył.

Gdyby nie ona, bylibyśmy, kurwa, daleko stąd.

Co ona ci zrobiła?

Wydała mnie. Wysypała mnie przed ojcem.

- Była jego kochanką. Wiedział pan? - Wiedziałem.

Powiedziała mu, że spotykam się z Adrianem.

I zmieniła moje życie w piekło.

To dlatego próbowałaś obciąć jej włosy?

Tak. Właśnie dlatego.

Cnotka niewydymka, co?

Wystarczy!

Podaj kosę.

Trzymaj ją.

No i po co ci to było?

Ej, to były żarty!

To były tylko żarty.

Będziesz musiała złożyć oficjalne zeznanie, Julka.

Może pan iść do córki. Rozmawiałem z nią.

Spotka się z panem.

Dziękuję.

Julka nie odpowie za zabójstwo Adriana Kusia.

To absurdalny zarzut.

Natomiast odpowie za współudział w morderstwie Asi Walewskiej.

Pan zwariował?!

Nie, nie zwariowałem. Julka złożyła już zeznania.

Przyznała się, że to ona namówiła wtedy Aśkę,

żeby przyszła na ognisko.

Namówiła kolegów Kusia, żeby dali jej nauczkę.

- Obcięła jej włosy. - Nauczkę za co?

Chciała się zemścić za to,

że Aśka powiedziała panu, że ona i Adrian są razem.

Bzdura!

Bzdura?

Asia nigdy by mi nie doniosła na Julkę.

Co pan mówi?

To była bardzo dyskretna osoba.

Jest pan pewien?

A jeśli nie ona, to kto?

Kto panu powiedział?

Kto panu powiedział, że Julka spotyka się z Adrianem?

Kryzys zażegnany?

No tak. Pomoc przyjaciela.

Dobrze mieć przyjaciół. Herbatkę poproszę.

Już robię.

Jak to się stało, że Molenda zaczął wam pomagać?

No, Asia Walewska pracowała u niego w zajeździe

i to przez nią Ewelinka poprosiła o pomoc.

Zawsze ją bardzo lubił.

- I teraz też? - Tak, tak.

Teraz Ewelinka rozmawiała z nim

przy okazji tego artykułu o Lesławie, czy jakoś tak...

Właśnie, a propos, pani Grażynko,

co pani tam robiła u Lesława...

przed jego śmiercią?

No...

bo Ewelinka miała ciężki czas...

i ubzdurała sobie, że...

że Lesław się do niej dobierał po pijanemu.

No i poszłam, żeby to jakoś wyjaśnić.

Dobierał?

Pan wie, jak to jest z dziewczynami w tym wieku.

A co było z tym wuefistą?

I to ona panią namówiła, żeby tam pójść?

No, ale on by jej tego nigdy w życiu nie zrobił.

Przecież ja Leszka znam od dziecka. To ona sobie coś nawymyślała.

Właśnie, a gdzie ona teraz jest?

Myślisz o tym swoim tekście?

A co, chciałbyś czytać w moich myślach?

I tak ci się nie uda.

Odpływasz mi gdzieś.

Nie bądź zazdrosny o moje myśli.

Myślę tylko o tobie, głuptasie.

Musisz znowu zapuścić włosy. W zeszłym roku wyglądałeś super.

Zrobisz to dla mnie?

- Cześć. - Dzień dobry.

Ewelina jest tutaj?

- Poproś ją, ja poczekam. - Dobrze.

Myślałam, że pan wyjechał.

Chciałem się z tobą pożegnać.

Przecież i tak bym się do pana odezwała.

Za tydzień ukaże się artykuł o Lesławie.

Cała Polska dowie się, dlaczego zginął.

Tak? To świetnie.

Pewnie zapomniałaś napisać jednej rzeczy o Lesławie.

A pan się czegoś dowiedział?

No.

Nie wspomniałaś panu redaktorowi,

że to ty sama oskarżyłaś Lesława, że dobierał się do ciebie.

A on zabił się dlatego, że nie był w stanie żyć z tym oskarżeniem.

To nieprawda!

Nieprawda, że się dobierał, czy nieprawda, że go oskarżyłaś?

Może i się nie dobierał. I co z tego?

Nie wiem, nie pamiętam.

Byłam na niego wkurwiona, bo był złodziejem.

A na kogo byłaś wkurwiona, kiedy powiedziałaś

Grzegorzowi Molendzie o Julce i Adrianie?

Skąd pan to wie?

Wiem też, że to ty zwaliłaś wszystko na Asię.

I dlatego Julka nasłała na nią Kijanę i Shreka.

To ty zabiłaś Asię.

W białych rękawiczkach.

A potem to samo zrobiłaś z Lesławem.

- Lesław ukradł mi artykuł! - A Asia co ci ukradła?

Za ładna była? Fajny miała dom?

Chciała pojechać na studia do Hiszpanii?

Adorował ją Molenda? Szalał za nią Maciek?

A ty co?

Cały czas musiałaś zasuwać w "Kozaczku" i robić za tę drugą.

Trzeba było wziąć sprawiedliwość w swoje ręce, co?

A najlepiej zrobić to cudzymi rękoma.

Gówno mi zrobisz! Plotkowanie jeszcze nie jest karalne!

Żal mi cię, Ewelina.

To mi ciebie żal!

Wystarczyło jedno moje słowo i wyrzucili cię ze szkoły!

Więc idź już sobie, dobra?

To ty powiedziałaś dyrektorowi o Oli?

- Że nie wysłałem jej na testy? - A wysłałeś?

Ty żyjesz w piekle, dziewczyno.

A jeszcze o tym nie wiesz.

Wszyscy żyjemy w piekle.

Ty wiesz chyba o tym najlepiej, co nie?

Coś się stało?

Ewelina ci powie o wszystkim.

Musimy trzymać się razem.

Tylko to nam zostało.

- Dzień dobry. - Dobry.

Zostaw.

Na pewno przyjedziesz?

Na pewno. Już wzięłam wolne.

Potrzebuję cię.

Pomożesz mi napisać nowe CV.

Panie profesorze.

A co to jest?

To kopia mojego listu do kuratorium.

Napisałam, że to nie była pana wina. Że nie mógł pan wiedzieć.

Dzięki, przyda się.

- Na pamiątkę. - No...

Nasze zdjęcie z ubiegłego roku.

Jeszcze byliśmy wszyscy...

Cześć.

Cześć wszystkim.

Ola?

Spierdalaj.

Że co?

Byłam u Julki w więzieniu. Wszystko wiadomo.

Maciek!

Maciek...

- Wszyscy wszystko wiedzą. - Nic nie wiedzą.

Maciek, oni nic nie wiedzą.

Jak się Rozłucka zdecydujesz, to zapraszam.

Dzień dobry.

Klatka była otwarta.

Zapraszam.

- Herbaty? - Nie, dziękuję, już piłem.

Bardzo szybko wyjechał pan z Dobrowic,

a ja zapomniałem zapytać pana o jedną rzecz,

która nie daje mi spokoju.

Wtedy, kiedy zginął Adrian Kuś,

a pan zobaczył Julkę Molendę na szosie,

co pan tam wtedy robił po nocy?

Biegałem. Uprawiam jogging.

- Cała Polska biega... - No właśnie.

Dobre dla zdrowia.

Wiem, dlaczego biegałeś blisko "Kumitylu".

Byłeś tam, kiedy Kuś zabił tych chłopaków.

Ślady Kusia zostały. Drugie ktoś starannie pozacierał.

Ty to zrobiłeś.

Ludzie giną, ale ślady zostają. Już kiedyś o tym rozmawialiśmy.

Zawsze coś zostaje.

Współudział w porwaniu...

Współudział w morderstwie z premedytacją.

Poważne paragrafy.

Mam prawo do adwokata.

- Co to jest? - Prywatne liceum we Wrocławiu.

Od jakiegoś czasu dzieją się tam dziwne rzeczy.

Niedawno trzeci uczeń zaginął bez wieści.

Zatrudnisz się tam jako nauczyciel.

Jesteś dobry. Pomożesz nam.

Rozumiem, że nie mam wyboru.

Masz.

Adwokata.

Gest dobrej woli...

Ostatni telefon, jaki Kuś miał przed śmiercią.

Jest tam tylko jeden kontakt.

Powiedzmy, że tak właśnie nazwiemy tę naszą małą...

- Operację? - Tak... operację.

Zakładam, że się dogadaliśmy.

Napisy dla niesłyszących

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.