All language subtitles for Ber.S01E09

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian Download
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Wyjedziesz stąd najszybciej, jak się da.

Wyjadę, jak się dowiem, kto ją zabił.

Trzeba szybko zamieść tę sprawę,

żeby nam się nie przeziębiło to i owo.

Ktoś z tej teczki ma interes, żeby morderca był na wolności.

A coś ty się tak uczepił śmierci tej dziewczyny?

To była moja córka.

Nie dość, że się puszczasz z bandytą, kurwiszonie, to jeszcze kłamiesz.

Mówiłem ci, trzymaj się z daleka od tego gnoja,

bo inaczej będą konsekwencje.

Do przodu i klękaj!

Zeznacie, że Walewską zabił Kuś.

Do widzenia.

Pojedziemy na wycieczkę.

Który z was ją uderzył?

Powiemy wszystko, ale tylko Adrianowi.

Coś ty zrobił?

Odjebałem dwie szmaty, co zabiły dziewczynę.

Zabiłeś kiedyś kogoś?

- Dobra, trzy... - Nie, proszę...

Jak przybiegłem, to już było po sprawie.

- To kto go zdjął? - Nie my.

Może komendant? Poleciał za samochodem i go trafił?

- Cholera wie. - Szef umie strzelać.

A cholera wie...

Dzień dobry, panie inspektorze.

- Uważaj... - Co tu się, kurwa, stało?

A "dzień dobry" gdzie? Pies zjadł? Trochę kultury, kurwa.

Jezu, jak to ciągnie. Człowieku, no...

Mówiłem, do szpitala...

- Na przyjemne nie wygląda. - Będzie dobrze, kula weszła, wyszła.

- Gdzie on jest? - Tu, w worku.

- Co?! - Pierwszy otworzył ogień.

- Uważaj, człowieku... - Pan go zabił?

Tak. Mordercę, bandytę, przemytnika,

który otworzył ogień do moich ludzi.

- Prokurator przyjechała? - Będzie do godziny.

Niech pan jedzie do szpitala. Ja się zajmę resztą.

Dobra, dam sobie radę.

Adrian! Kurwa!

Odsuńcie ją... Odsuńcie ją.

- Baniocha? - Tak?

- Weź ją zawieź do domu. - A, tak, dobra, dobra.

Wyborowy z pana strzelec. Powiedziałbym, że wybitny.

Może go kupisz? Tanio sprzedam.

- I tak już jakby jest twój. - Shrek i Kijana nie żyją.

Kuś też.

Lesław...

Poczekaj...

- Paweł, co ty robisz? - Kuś ich zastrzelił.

Chcesz połowę Dobrowic wpędzić do grobu?

Ja i Kuś zabraliśmy ich z tego ośrodka.

Kuś zawiózł ich do Kumitylu, przywiązał do krzeseł.

Przyznali się, że zabili Asię.

Jakbyś miał broń przy głowie, też byś się przyznał!

Miałem niedawno broń przy głowie.

- Czemu do tego dopuściłeś?! - Nie było mnie przy tym.

Shrek i Kijana nie chcieli niczego powiedzieć, jak byłem w środku.

Powiedzieli Kusiowi, ten ich zastrzelił.

To oni wrobili go w śmierć Asi.

Nie. Nie dlatego ich zabił. On nie chciał ich zabijać.

Przysięgam ci.

Asia nie mogła zginąć bez powodu.

Ktoś jeszcze musiał maczać w tym palce.

- My nie wiemy, kto to był. - Paweł, nie wywiniesz się z tego.

Za współudział w porwaniu, zamordowaniu bezbronnych ludzi,

idziesz do kryminału na 20 lat!

Lesław, ja się dowiem, dlaczego oni ją zabili.

I nieważne, jaką cenę za to wszystko zapłacę.

Co ty, kurwa, zrobiłeś?!

Ja też zapłacę za to cenę.

No i tak się kończy gangsterka...

Kulka w łeb i do piachu.

- Ty, weź sprzedaj mi tę setkę. - Cicho.

Może jeszcze przez megafon się mnie zapytasz?

- Sorry... - Nie mam.

- Jak to nie masz? - Źródło wyschło.

Co to znaczy?!

Ty nic nie rozumiesz? Ty nie wiesz, co się wczoraj stało?

Ponoć jacyś ruscy go dojechali, ale nie mam pewności....

Jacy ruscy? CBŚ go dojechał.

No przecież mieli na niego list gończy.

Co za różnica kto? Życia mu to nie zwróci...

A ty jak tam? Żałujesz kumpla?

Wiesz co? W dupie to mam. Natura nie znosi próżni.

Co?

To, że na jednego takiego Kusia zawsze czai się zawsze pięciu,

którzy chcą wskoczyć na jego miejsce.

Lesław, ja muszę znaleźć tę polanę, na której zabili Asię.

Jaką polanę?

Miejsce, gdzie dzieciaki palą ogniska.

To musi być gdzieś niedaleko miejsca, w którym ją znaleźli.

Ja będę za chwilę w szkole, popytam...

O nic nie pytaj, niech cię boska ręka broni...

Ja się czegoś spróbuję dowiedzieć po południu.

Siadajcie, siadajcie.

Powiedz szczerze.

To musiała być satysfakcja, palnąć takiemu chujowi w łeb?

Ja ci powiem, działałem w obronie ludzi...

Ale jak mawiał towarzysz Stalin: nie ma człowieka, nie ma problemu...

Dobre. A tamte dwie małpy?

Oni uciekli z tego ośrodka i nie ma jak się z nimi skontaktować.

- Jak to uciekli? Nie rozumiem. - No, nie ma ich...

A co nikt ich nie pilnował?

Ja wszystkich ludzi musiałem przerzucić na Kusia.

No, Grzesiek, no...

Ja tutaj nie mam CSI pod sobą!

Kurwa, Sławek, nie żartuj sobie nawet.

Przecież musimy zamknąć...

Przecież musimy zamknąć sprawę zabójstwa tej dziewczyny.

I to ostatecznie.

Jak ci dwaj gdzieś spierdolili,

to przez najbliższe 10 lat będą nas ciągali po sądach.

Cholera jasna. Popatrz, no.

Trzeba powiedzieć Przybylskiemu, żeby ratusz ufundował jakiś medal

za ten postrzał. Będziesz miał do kolekcji.

- No, proszę cię, no. - Przepraszam cię, chuj jestem, no.

"Życie...

jakie to piękne

doskonałe koło

młodzi ludzie nieszczęśliwi słabi

próbują się wyłamać

uciec

pragną przemienić koło

w czarny kwadrat".

Dobrze.

Praca domowa: analiza wiersza Tadeusza Różewicza "Kredowe koło".

Na jutro, poproszę. Pogłębiona.

Chciałam panu podziękować...

Pan, jako jedyny, próbował mu pomóc.

Julka, to jest straszne, co się stało.

Współczuję ci.

Jeśli czegokolwiek by pan ode mnie potrzebował, to...

Jeżeli czegokolwiek będę potrzebował,

to przyjdę do ciebie.

No i co z tym artykułem? Ruszyło się coś?

Nic się nie ruszyło.

Jak to?

Ten dziennikarz to palant.

Powiedział, że się rozmyślił i wyjechał z Dobrowic.

Ale co, przestraszył się? O co chodzi?

Krystian, nie chcę o tym teraz rozmawiać.

Zwykły debil ze stolicy.

Spokojnie, to jest taki temat, że znajdziemy kogoś innego.

Posłuchaj, spotkajmy się wieczorem...

Zrobimy listę gazet...

Umówiłam się z Maćkiem.

Ola!

Szefie, a co będzie, jak pracownicy pod zakład przyjdą?

Powiedz im, że za ten miesiąc pensje dostaną.

A potem?

Nie wiem, co potem.

Tu będzie dużo większy zakład, niedługo, w Dobrowicach.

Jezus Maria!

Nie ruszaj ich!

Co jest? W porządku?

Moich chłopaków mi utłukł.

To ta menda, Lesław!

To on mu powiedział.

- Dzień dobry. - Dobry.

Mówię ci to szczerze, po męsku i przy rodzicach,

że każdy następny dziennikarz też w końcu przyjdzie z tym do mnie.

I nikt już do was nie wróci.

Panie Leszku, to nie jest fair. To jest bardzo nie fair.

Nie do końca.

Skąd o tym wszystkim wiecie? Ode mnie.

To prawda, synek. Leszek nam mówił o tym.

I niepotrzebnie wam o tym wspominaliśmy.

Czyli wszystko, co zrobiliśmy, to jest jak psu w dupę, tak?

Uspokój się. Od lat dokumentuję sprawę toksycznych beczek.

I wiem, że za tym stoją ludzie, którzy są zdolni do wszystkiego.

Mogą wam podpalić dom.

Mogą skrzywdzić ciebie, Ewelinę, waszych rodziców.

Dlatego proszę, żebyś zlikwidował tego bloga natychmiast.

Ale w ten sposób nikt się o tym nie dowie...

Dowie się. Będzie z tego afera medialna na całą Polskę.

Masz na to moje słowo.

Dobra, to niech pan mi powie jeszcze jedną rzecz:

czy Ewelina wiedziała,

że to pan zakazał dziennikarzowi kontaktów z nami?

- Jeszcze trzy kroki. Dajesz! - Trzy kroki... Przejebane.

To wszystko jest przeciwko mnie. Te nogi i ręce.

Nie filozofuj. Chodź.

Myślę ciągle ostatnio o Oli i tej olimpiadzie...

Nie wyglądała na szczęśliwą, jak byliście u mnie.

Nic jej nie będzie.

Jak chce się wybić, to musi się trochę poświęcić, jak każdy.

No, chodź!

Dajesz! No, chodź do mnie!

Panie Pawle?

Radosław Kędzierski, Centralne Biuro Śledcze Policji.

Zapraszam do samochodu.

Nie rozumiem.

Porozmawiamy sobie. Bez stresu.

- Śpieszy się pan gdzieś? - No, właśnie do domu.

Podwiozę pana. Zapraszam do środka.

Pani prokurator ciepło się o panu wypowiada.

Do czego pan zmierza?

Podobno zbiera pan niezależnie informacje

na temat zabójstwa Joanny Walewskiej.

Widzi pan, my tu jesteśmy z bardzo dobrą ekipą śledczą.

I nie wyjedziemy stąd, dopóki nie znajdziemy mordercy.

Liczę na pańską współpracę.

O, tutaj, ten blok po lewej. Dziękuję.

Zrozumieliśmy się, panie polonisto?

Nie mam pańskiego numeru telefonu.

Ja mam pański. Wyślę panu SMS-a.

Co pijecie?

Ej, a ty nie jesteś... tym?

Trochę jestem, trochę nie.

Cześć, co dla was?

Dwa dżeki z colą. Dla dziewczyn po jakimś fajnym drinku.

- Nie, ja chcę wódkę z sokiem. - Powiedziałem, fajnym.

Jasne.

Zostaniecie tu chwilkę z moim kumplem?

Na maksa... bym cię schrupał.

I to jak...

Co tam?

Sprawę mam.

Do mnie?

Słyszałem, że w tej sprawie to tylko do ciebie.

Siadaj.

A co słyszałeś?

Słyszałem, że masz dojście do mefki. W hurcie.

A ja słyszałem, że Eminem zagra w Dobrowicach.

Wiem. Mam bilety do pogonki.

Powiedz swoim ziomkom w Elblągu, że biorę, ile wlezie.

Jestem tutaj w stanie puścić... kilo w miesiąc.

Kilo?

To się już nigdzie nie pojawi?

Nie no, jeśli ktoś zrobił screensejwa, to ja nic nie poradzę.

Ale strona już nie działa.

A Ewelina może to jakoś odtworzyć?

Nie, ja mam teraz pendrive'a.

To tutaj.

Coś mi nie pasi.

Nie ma czegoś bardziej na uboczu?

Za moich czasów chodziło się z dziewczynami za stary młyn.

Ale to jest właśnie ta słynna "spalonka".

Prawie zawsze ktoś tu jest, nawet zimą.

Dziękuję.

Inne też są, ale jak się dobrze policzy, to będzie ich 10.

Za dwie, trzy godziny skończymy zabezpieczać.

Broni nie znaleziono, ale łuski już pojechały do badania.

Jatka.

Wygląda na celowe zabójstwo.

Ofiary skute, strzały z bliskiej odległości.

Kusia robota, on jedyny miał motyw. A mściwy... mściwy to był.

To pan ich znalazł?

Moi najlepsi pracownicy...

W moim własnym zakładzie...

Zabiję tego skurwysyna...

Wszystko wskazuje na to, że ten, co ich zabił, już nie żyje.

Wiedział pan o tym?

Możemy jeszcze jutro pójść w parę miejsc.

To były tylko żarty!

Nie krzycz!

- Co mu jest? - Nie mam pojęcia!

Kuba...

Kubuś, spokojnie, proszę cię.

Dawno tego nie miał.

Przejdzie mu?

Już mu przeszło.

Ale dziwne...

To mogło być tutaj...

No, nie wiem, ale mi się wydaje,

że tych Szwedów byle co jest w stanie odwieźć od podpisania tej umowy.

A wiem, że oni Strzegomin też brali pod uwagę.

Jeździli tam, sprawdzali...

W Strzegominie nie ma takiego areału.

W Strzegominie to nie ma "997" na żywo.

Tam nikt nie strzela do policji!

Przecież ci Szwedzi myją ręce przed umyciem rąk, śledziojady zasrane.

Noż, kurwa, przecież to bohaterska akcja.

Czekajcie, panowie.

Sławek rzadko kiedy ma rację, ale tym razem ma.

Wszystko zależy od tego, jak się co pokaże.

Przecież to jest sukces lokalnej policji.

Zrobić tak szybką tak dobrze zorganizowaną akcję

i rozpieprzyć najgroźniejszy gang w okolicy.

Bez pomocy CBŚ.

Właśnie. I tak to pokaż.

Że policja potrafi zadbać o bezpieczeństwo mieszkańców.

Potencjalnych pracowników.

Ja się o Ryśka trochę martwię, bo chodzi, płacze, odgraża się.

Coś mi się zdaje, że dla niego to jest trochę za dużo.

- Forsa go podreguluje, spokojnie. - No, oby.

Jakub nas tutaj przyprowadził.

"To były żarty, to były żarty", krzyczał.

Jakby coś widział...

Minęło tak strasznie dużo czasu...

Macie zamknięte?

Komornik wlazł nam na konto.

Matka nie wyrabiała się z płatnościami za dostawy.

- Mamy przejebane. - Aż tak?

Kredytu i tak by nie dostała, a pożyczać nie ma skąd...

Kurde...

- Skasowałem bloga. - Co?!

Lesław był u nas. Powiedział, że jak tego nie zrobię,

to coś może stać się mojej rodzinie...

- I co, uwierzyłeś mu? - To nie wyglądało na ściemę.

To wegańskie żarcie twoich starych wyżarło ci mózg!

- Nie mów tak, dobrze! - Bo co?

To jest chyba nasza wspólna sprawa!

No tak, "wspólna", że nie powiedziałaś mi,

że to Lesław spławił tego dziennikarza.

Możesz mi przynieść te zdjęcia jutro do szkoły na pendrivie?

Obiecałem Lesławowi, że tego nie puszczę dalej.

To idź do niego. Spieprzaj do Lesława!

Lesław naprawdę nie jest przeciwko nam,

tylko ma teraz ważną rzecz na głowie.

Niby jaką?

Chce dociec prawdy w sprawie śmierci Aśki.

To nowość!

Znalazł miejsce, gdzie ją zabili.

Zabili? Jacy "oni"?

Wiem, że to nie był Adrian. I że było ich kilku.

Tylko to jest tajemnica, rozumiesz?

Nikt się nie może o tym dowiedzieć.

Jesteś blady jak śmierć.

Muszę zadzwonić.

Tu Zawadzki.

Podam panu za chwilę współrzędne geograficzne miejsca...

miejsca, gdzie znęcano się, a następnie zabito Joannę Walewską.

Na drzewach są taśmy rzeźnicze, a na hakach znajdziecie pewnie

odciski palców i ślady DNA tej dziewczyny.

Zapisuje pan?

7212,

1584.

Ma pan?

Paweł, ja nie wiem i nie chcę wiedzieć, kim była dla ciebie Asia,

ale nie jestem ślepa ani głucha...

Mogę ci jakoś pomóc?

Wiesz chociaż za co, mendo ty? Wiesz?

To dobrze, że wiesz. A ja chcę, żebyś ty się bał.

Mógłbym cię tu zajebać, zabić, kurwo. Rozumiesz?

A ja chcę, żebyś się bał, tak jak moje chłopaki bały się Kusia.

- Słyszysz, kurwo jedna? - Szefie.

Wrócę tu. I osobiście cię zajebię. Tymi rękami, kurwa mać.

Szefie, tu jest coś o nas.

Dobra, bierz to. Spadamy.

I wiesz, co ci powiem?

Nie cierpiałem z tobą siedzieć w jednej ławce.

Już wtedy uważałem cię za chodzące ścierwo...

Kurwa twoja mać, ty...

Odciski palców należą do tych dwóch, których rozwalił Kuś:

do pana Kijany i pana Shreka.

- Dziękuję. - Proszę bardzo.

Skórzane pasy zabrane są z Kumitylu.

Mają taką samą szerokość

jak otarcia na nadgarstkach Walewskiej.

Znaleźliśmy mikroślady krwi, grupa też się zgadza.

Miał pan rację.

Tylko skąd wiedział pan...

Nie mogę panu odpowiedzieć. Ale wiem, że to jeszcze nie koniec.

Jak to "nie koniec"?

Przecież sam mi pan wskazał morderców...

Nie wszystkich.

Panie Pawle...

Niech się pan nie obrazi,

ale jakie pan ma podstawy, żeby kwestionować to rozwiązanie.

Że niby za proste?

Dwóch pijanych dresów chciało sobie poużywać...

Ktoś jej obciął włosy.

Myśli pan, że pijany dres zabawia się w ten sposób?

Co ty masz na sobie?

A co cię to obchodzi?

Nie pójdziesz tak.

- Wracaj na górę i przebieraj się. - Nie.

- Polecony? - Polecony i priorytet.

Odbiło ci?

Nie jestem twoją własnością, rozumiesz?!

Nie będziesz mi nigdy więcej, kurwa, rozkazywał!

Siemaneczko, Jowitka.

Sprawa jest.

No?

Mam dostęp do kilograma mefki.

Znaczy, tak na początek.

Teraz ty się tym zajmujesz?

Ciekawe.

No to jak? Zainteresowana czy nie?

Stary, tu ledwie ćwiartka schodzi.

Nie wiem, pytaj Łukasza, nie mnie.

Będą to wpierdalać jak Reksio szynkę.

No to, kurwa, jak?

Ja ci daję połóweczkę,

a ty mi przynosisz cztery koła, dobrze?

Nie wiem, myślałam o tym, ale...

Chodźmy stąd, coś tu wali ludzkim gównem.

Lesław!

Lesław!

Lesław zawsze walczył z niesprawiedliwościami.

Małymi i dużymi.

Zawsze najważniejsze dla niego było dobro wspólne.

Przegadaliśmy razem setki wieczorów.

O życiu, o książkach, o historii.

Lesław Dobrzański był moim przyjacielem,

ale ważniejsze że, był przyjacielem Dobrowic.

Paweł...

dziękuję.

Pewnie by ich nie znaleźli, gdyby nie ty.

Wszyscy powinni stanąć przed sądem.

No, już przed nim stoją. Przed tym najważniejszym.

- Kto to był? - Windykacja.

Pięć stów mandatu za to, że otworzyłam dzisiaj knajpę.

- Nie interesuje ich, że to stypa. - No i co teraz?

Teraz tylko dokładamy do tego interesu.

Zawsze możemy poprosić o pomoc. Wiesz kogo.

Masz, zanieś Wróblewskim... Jemu piwo, jej zieloną herbatę.

Dziękuję.

On tylko chce, żeby pani mu to otworzyła.

Ale musi pani to zrobić teraz, bo inaczej zacznie krzyczeć.

Wybacz, że tak na ciebie naskoczyłam i na wujka...

To nie twoja wina. Skąd mogłaś wiedzieć?

Nawet nie zdążyłam z nim pogadać.

Krystian, weź go, przecież on leci na ulicę.

Możemy trochę nadrobić drogi i przejść koło szkoły?

Nie, ale to jest kawałek. Widzi pan, jak on biega po mieście.

Moim zdaniem on nam próbuje coś powiedzieć.

Ale co nam próbuje powiedzieć?

Właśnie chcę się dowiedzieć.

Ostatni raz, jak byliśmy pod szkołą, to Kuba dostał ataku szału.

Może jednak warto.

Lesław też uważał, że Kuba chce coś nam powiedzieć.

To coś jest dla mnie bardzo ważne. Chodźmy, proszę was.

Kuba?

I po co ci to było?

Proszę mu nie przeszkadzać. Niech idzie tam, gdzie chce.

I po co ci to było?

To jest szatnia naszej klasy.

- Siemianicho. - Gdzie masz krawat, co?

- Siema. - Cześć.

- Siema. - Cześć.

Wyłącz ten telefon.

Ja pierdolę, to jest spirytus.

Bo to jest spirytus, nasz spirytus, bardzo dobry.

Panowie, historyczna chwila...

Dobrze nam się ułożyło, nie?

- Szkoda tylko moich chłopaków... - Szkoda?

Ruchali nas na boku jak chcieli, ciebie to już w ogóle.

Chuj, to przez Kusia, kurwa, sami by na to nie wpadli.

Już?

Idziemy? Szwedy już na nas czekają.

Hej.

Hej.

Co to?

Kamerka cyfrowa.

A po co?

Już jedną moją przyjaciółkę wykończyłaś donosami, ty krowo!

- A teraz chcesz wykończyć Olkę? - Co?

Nie zgrywaj niewiniątka.

Cała szkoła wie, że handlujesz tym syfem.

Przypierdol się do kogoś innego!

Jak jeszcze raz zobaczę, że jej coś dajesz, to powiem dyrektorowi.

I pójdę na policję. Obiecuję ci.

Wyrównywanie szans i burzenie granic!

Tak zdefiniowałbym naszą wspólną politykę!

- Już, Kaziu, nie pierdol, siadaj. - Dziękuję.

Mówi, że nie mogą dzisiaj podpisać z powodu jakichś procedur.

Ale panowie, przecież...

- Kurwa. Co jest grane? - Spokój.

Ja pierdolę.

Kartkówka, no?

Dyktando, proszę państwa.

Tak, moim zadaniem jest też nauczyć was pisać po polsku.

Ale przecież umiemy pisać, panie profesorze. No, kurczę.

Proszę bardzo.

"Stało się tak, poniekąd mimochodem,

gdy wpadłem do koleżanki,

w której domu zazwyczaj co dzień gra radio

i włączony jest telewizor,

żeby zabrać ją na ognisko w lesie.

Bardzo często

kierowaliśmy w swoją stronę różne nieuprzejmości..."

Zgadza się, że dostał między oczy, ale strzał był z bliska.

Oni twierdzą, że został trafiony, kiedy biegł i się ostrzeliwał.

Nie, ktoś do niego podbiegł. To wygląda na strzał egzekucyjny.

Też mam takie przypuszczenia...

I jeszcze jedno...

Nie zginął z broni policyjnej. To nie był Walther, to była Beretta.

Aha...

"...ale koniec końców

każdy wiedział,

że to były tylko żarty.

To były tylko żarty.

I po co ci to było?"

Otworzysz?

Paczkę Infermo. Karton.

Jezu...

"...ale koniec końców

każdy wiedział,

że to były tylko żarty".

Widziałaś to?

"To były tylko żarty".

"To były tylko żarty.

I po co ci to było?"

O matko jedyna...

Napisy dla niesłyszących

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.