Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Prywatne liceum we Wrocławiu. Trzeci uczeń zaginął.
Zatrudnisz się tam.
Skąd pan przyjechał?
Pan Radek panu nie mówił?
Magda i Tymon wrócili 3 dni temu.
- A to gdzie? - Passage Thiere. Piwnica z absyntem.
Kojarzysz? Z opery paryskiej?
To obsesja na punkcie Paryża czy licealistek?
Podróże kształcą, prawda?
Wrócił Iwo.
Ciężki przypadek narcyzmu. Gwiazdor.
Gówno pani wie.
"Któż zabija za malin dzbanek siostrę?".
Może będzie trzeba zrobić inne przedstawienie?
Matka obwinia nawet Karolinę za to, że za nagle go zostawiła.
Wyjdź.
- Kto ci płacił? - Minister Edukacji Narodowej.
Twierdzi też, że nowy polonista nagabywał go po lekcjach.
Tato, chodź już.
Tato!
- Tytus ma mały problem. - Jaki problem?
- To intymna sprawa - Jasne.
Ja się spóźnię. Nie mogę się spóźnić, zabiją mnie.
Mnie też zabiją, nie martw się.
Czyli wszyscy umrzemy.
A wy jeszcze w domu? Elwira nie dojechała?
No.
O, nie.
Elwira jak zwykle się spóźnia, więc zostaniesz moim zastępcą.
Mam dobowy dyżur.
To przypomnisz sobie, czego cię uczyli na gastrologii.
Chyba na psychiatrii dziecięcej.
Synu, bądź dzielny. Jesteś moim synem. Ja jestem dzielny.
Tato, możemy już iść?
Tak, tak, tak, tak. Straszne korki są, wiesz?
To czekajcie na mnie. Cześć.
Tato, wiesz, że tak nie można? Za to jest mandat.
- Kto ci to powiedział? - Policjant.
- Jaki policjant? - Który mamie wczoraj dał mandat.
O którym pewnie miałaś mi nic nie mówić, co?
Lepszy jeden mandat niż dwa.
- Płetwy! - Dzięki.
- A klipsik? - Mam tutaj.
- Git? - Git.
Wstań.
Komunikat od Karola: jest w korku i spóźni się 5 minut.
Jeśli pan ma czas, to może teraz porozmawiamy o Słowackim?
Chodzi o sztukę? Oczywiście.
Nie wiem, czy dobrze rozumiem Balladynę.
Nie sztukę, tylko postać.
Chyba próbuję ją obronić i nie potrafię.
Ja uważam, że Balladyna jest taką bardzo współczesną dziewczyną,
jak ty.
Szuka szczęścia.
Ja i szczęście. Rozwalam wszystko, co napotkam na drodze.
Ale może masz ku temu powody?
Faceci traktują cię jak trofeum.
W ogóle dlaczego zabijasz siostrę?
Alina ma mnie za puszczalską, wyśmiewa się ze mnie.
Wyśmiewa się, bo jest tradycjonalistką, perfekcjonistką.
Wierzy w te wszystkie stare zasady, w porządek.
Jest prawakiem, tak jak Patryk.
Ty jesteś buntowniczką. Masz w nosie zasady i musisz ją usunąć z drogi.
Tak jak matkę wdowa. Ona, tak jak moja matka, myśli,
że może mnie wysłać do Oksfordu i wydać za księcia Harry'ego.
Widzisz? Jednak wiesz, co masz grać.
Tak pan myśli?
Tak.
A ja myślę, że pomyliłam role.
Przepraszam.
Bardzo przepraszam.
Zaczynamy.
Za moje spóźnienie... bankietowe.
Pamiętasz, co robiliśmy na ostatniej próbie?
Akt 4., scena 1., zamek Kirkora.
Stop. Tu miało być niebieskie światło na Balladynę.
- Nie mamy niebieskiego. - To leć po filtry.
Ustawmy dźwięk pod didaskalia. W następnej scenie mamy tętent konia.
Dobra.
Który lepszy, księżniczko Trebizondy?
Uspokój ją.
No, uspokój ją! Uspokój!
- Iwo, my nikomu nie powiemy. - Stul dziób i rób, co ci każę.
Chcesz dołączyć do towarzystwa?
Komórki. Czy ja niewyraźnie mówię?
Daj mu telefon.
- Dobra, a teraz twoja. - Ja nie mam.
- A twój telefon? - Ona nie ma! Ma bana na telefon.
Masz szczęście, że go nie schowałaś.
A teraz zapnij ją.
Mocno.
"Tobie szatan stróż
włożył w rękę nóż.
Siostra twoja rwie maliny,
a ty, a ty,
nóż twój siny poczerwieniał krwią.
"Na twej czarnej brwi niby kropla krwi.
A kto wie, z jakiej przyczyny?"...
Może ktoś go uciszyć?
To, co robimy, wymaga trochę skupienia, wiesz?
Iwo, to jest dziwne i niefajne.
Bardzo dziwne i bardzo niefajne.
Dla ciebie wszystko musi być fajne, Halucyna?
Jak chcesz pogadać, to chodź tutaj. Daj dziewczynom grać.
A może ty przyjdziesz do mnie, co?
Zaraz do ciebie przyjdę, jak nie zaczniesz się normalnie zachowywać.
Ale ty tego nie chcesz.
To, czego nie chcę, już się dzieje.
Słucham?
Michałowski nie żyje! Ktoś go zabił!
To on! Spierdalajcie!
Światło!
Zapalcie światło!
Karol, mocno dostałeś?
Poszło w mięsień. Dzwoń po pomoc.
Nic mi nie jest.
O, kurwa! Nie ma jak.
O Jezus! Karolina!
Jest tu jakaś apteczka?
W sali plastycznej, na pierwszym piętrze.
Stefan, co zobaczyłeś na dole?
Dużo krwi, przy Michałowskim, jakby ktoś z wiadra nalał.
Coś jeszcze? Pozamykał drzwi?
Tu zaczekajmy na pomoc, tutaj.
A kto nam jej, kurwa, udzieli, co? Jasnowidz?
Ja nigdzie nie idę.
Chyba strzelał do Karoliny. Do nas nic nie ma.
Serio? Do ciebie też nie? Pojebało cię?
- Ja mu nic nie zrobiłem. - Na pewno?
Patryk, kurwa! Byłoby lepiej, gdybyś się zamknął.
Koniec dyskusji.
Szkoła jest pusta, musimy zatamować wam krew i wezwać pomoc.
Paweł ma rację. Wychodzimy do pracowni plastycznej.
Balladyna, przytrzymaj to.
Jesteś w stanie poruszać się o własnych siłach? Bierzemy ją.
Chodźcie.
Tosia? Tosia?!
Mam we włosach spinkę. Wyjmij ją zębami.
Tośka!
- Nie puszcza. - Szarpnij, włosy odrosną.
- Nie puszcza! - Szarpnij.
Spokojnie, Tosia. Szarpnij, włosy odrosną.
Spokojnie. Dasz radę. Wyjmij.
Mam.
Nie upuść.
Błagam cię, nie upuść.
Co ty robisz?
Iwo nie wróci do auli. Wie, że nie będziemy tam czekać.
- A jeśli wróci, żeby sprawdzić? - Schowamy się za zastawkami.
A oni idą prosto na niego. Ja się nie dam zabić.
Widzisz?
Już, już. Chodź.
Ktoś idzie!
Halo!
Tutaj!
- Idę ze Sławkiem na zwiad. - Chyba cię pojebało?
- Nie, nie pojebało mnie. - Nigdzie nie idziesz.
Przecież nie masz jak uciec.
- Ja z tobą pójdę. - Nie, pan jest potrzebny tutaj.
- Powiedziałem, że się nie zgadzam. - To się nie zgadzaj.
Skończyła się próba.
Zmień na "terrorysta", w "mordercę" nikt nie uwierzy.
I tak z daleka nie będzie widać. Dawaj coś innego.
Weź to.
No, ponakręcaj się. Może ją przegryziesz, co?
Idę obczaić drugi pion.
Spuść go.
Biegaj.
Irena!
Co jest?
Pieprzona Majakowa. Akurat dzisiaj musiała zamknąć.
Musimy się dostać do apteczki.
Pomóż mi.
Nie możemy tu długo zostać.
Chodź tu. Pomóż mi. Pod klamkę.
Ładnie tu jest. Ładnie.
Nie zasypiaj, okej? Nie zasypiaj.
Wody.
Za drzwiami jest łazienka.
Zamkniesz za mną.
W tamtym oknie widziałam dwie dziewczyny.
Halo, jest tam kto?!
- Magafon by się przydał. - To mi nie wygląda na żarty.
- Przysłali drogówkę na terrorystę? - Też się zdziwiłem.
- Państwo się rozejdą. - Tam nie będziemy przeszkadzać?
Krata na dole zamknięta.
No i jak się czujesz, Szymuś?
Co?
Pytam, jak się czujesz? Wszystko okej?
Stary, ty do reszty ześwirowałeś.
- Zabiłeś go. - Konkretnie kogo?
Zawadzkiego.
Zapierdolę cię!
Ciszej się nie dało? Pół Wrocławia się zleci.
Drzwi się nie da ruszyć. Musieliśmy okno wyjebać.
Straż będzie za 15 minut.
- A antyterroryści? - Co najmniej za pół godziny.
- Śląsk dzisiaj gra. - Jebany mecz.
- Wydzwoniłeś dyrektorkę szkoły? - Nie, ma wyłączony telefon.
Panie, tam jest nasza córka. Co was tak mało?
Będzie więcej. A kto jest w środku, to dopiero ustalamy.
Mają kółko teatralne.
Przekonamy się. Idźcie stąd, bo was ustrzelą.
Mam prawo wiedzieć!
Kurwa, kto to jest? Rambo?
Trenował te sprawy, ale żeby aż tak?
- Da się stąd jakoś inaczej uciec? - Jeszcze nie wiem.
Ej! A ty dokąd?
Muszę coś sprawdzić. Gdyby miał mnie zabić, już by to zrobił.
- Szefie, zgłoś. - Zgłaszam.
Mamy trupa ciecia w portierni. Dostał w serce, chyba z bliska.
A napastnicy?
Na monitoringu nikogo nie widać. Pochowali się albo uciekli.
Chłopaki, tylko bez szarży. Bez odbioru.
Zesrany jak nigdy.
Idziemy, szkoda czasu.
Ostrożnie.
Powoli, powoli.
Słuchaj, musimy stąd wiać.
Tylko dokąd?
Łazienka dla nauczycieli?
Majakowa musi tu mieć klucz.
Na pierwszym piętrze, ale po drugiej stronie budynku. Kawał drogi.
Jak się zamkniemy od środka, to gówniarz nas nie znajdzie.
Słuchajcie, musimy się zbierać.
To są tylko dwa piętra.
Kurwa, tam jest jakaś jatka!
Chyba się skończyła. Dobra, zasuwajmy jeszcze jedno pięterko.
Osłaniaj!
Nie żyje.
Wstrzymać ogień!
Musimy biec!
Tośka!
Ostrzelali nas. Powtarzam...
Posuń się! Posuń się!
A kogo ja widzę?
Zabawne, nie?
Nie zapytasz, co jest zabawne?
Co jest takie zabawne?
To, że mamy "Balladynę" w realu, mój przyjacielu.
Fajnie, że dogrywki nie było.
- Ilu napastników w środku? - Kilku.
- Dwóch? Pięciu? Więcej? - Nie wiem, jeden strzelał.
- Ogień ciągły? - Pojedyncze strzały.
- Ile? - Przecież nie liczyli.
Po prostu gówno wiesz.
- Terrorysta jest jeden. - A pan skąd wie?
Napis na szybie: "terrorysta".
To może być uczeń z problemami. Mogę negocjować.
Twój cyrk, twoje małpy.
Załatwcie panu kuloodporne wdzianko.
No nie, ma wyłączony telefon.
Wiecie coś?
Mówią, że to atak terrorystyczny.
Niech Bóg nas ma w opiece.
Magda też nie odbiera. Musimy być silne.
Atak terrorystyczny na szkołę?
Właśnie. Ale jak się sami nie dowiemy...
Szymon! Trzeba się było odezwać.
- Jest wyjście. - Gdzie?
Za rogiem stoi wóz dostawczy. Pod oknem, można skakać.
- Skąd wiesz? - Tymon mi pokazał.
Zbierz grupę i uciekajcie.
- Ona nie skoczy. Zaczekam z nią. - Ja tu zaczekam.
- Zaufaj mi. - Dobra.
Chodź, idziemy.
Otwórz.
Chodźcie.
- Marek! - Znaleźli się.
- Gdzie są? - Przy oknie z tyłu budynku.
Proszę wszystkich za mną. Szybko.
- Pan poczeka. - Widział pan ją?
Nie. Pan tam nie może iść. Oni zlinczują pana.
Co pan gada?
Proszę zabrać żonę i stąd znikać.
Co pan gada?
Janka!
Janka!!!
- Jest wyżej, niż mówiliście. - Damy radę.
Może się jednak schowamy?
Jaga.
Jest na parterze. Strzelał do policji, ale chyba idzie tutaj.
- Musimy skakać. - Pojebało was?
Igor, wejdź.
Stój!
- Nie mogę, tu jest za wysoko. - Nie bój się, pokażę ci.
Nie!
Magda! Magda, kochanie.
Przepraszam.
Magda, dziecko.
Stojąc na parapecie, patrzcie na środek dachu!
Będzie wam łatwiej!
Szymon, oberwałeś? To skaczesz w nagrodę.
Nie, nie dam rady. Karen, skacz pierwsza.
Skacz. Skacz, będzie dobrze.
Sprawdź kratę!
Nożyce na łańcuch!
Naprzód!
Hej!
Karolina!
Tylko mi teraz nie odpływaj. Popatrz na mnie.
Hej, hej, hej! Zostań ze mną.
- Alina... - Co? Jaka Alina?
To ją powinnam grać.
Nie Balladynę.
To się wszystko zaraz dobrze skończy, tylko... Popatrz na mnie.
Popatrz na mnie!
Kurwa!
Policja! Rzuć broń!
Do ściany!
Jeden zatrzymany!
Niech nie strzela.
Dawaj łapy! Do tyłu!
Ręce!
Chujku!
- Czysta. - Głowa na dół! Idziemy.
Wystarczy.
Wychodzimy.
Nisko! Nisko! Nisko głowa!
Nie strzelać! Nie strzelać do niego!
Można?
Nie żyje.
Za słabo się postarałeś, co?
Za to ty się dobrze postarałeś.
Tak, to prawda.
Ale tylko w dwóch trzecich się udało.
O czym ty mówisz? Jak to, w dwóch trzecich?
Zawsze się komuś upiecze.
Tobie też się upiecze, szpiclu.
Wiesz, dlaczego?
Policja! Rzuć to!
Stój! Policja!
Stój, bo będę strzelał!
Rzuć to!
Odłóż broń!
Pokaż ręce! Nie ruszaj się!
Nie strzelać! On nie ma naboi!
Zawadzki, padnij!
Rzuć to!
Napisy
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.