Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Naprawdę to zrobili?
To zobacz sobie. Jasiek ma na profilu.
Nie mam go w znajomych.
No, stary. Yogi najebany leży na kanapie.
Rozebrali go do majtek.
Pomalowali go całego markerami.
Potem ogolili mu łeb, a na końcu zrobili tak, że się zlał.
Jak zrobić tak, żeby ktoś się zlał?
Normalnie. Wsadzasz mu rękę do miski z ciepłą wodą.
To jest jakieś pierdolenie.
To o ile zakład, że Yogi nie przyjdzie na rozpoczęcie roku?
- Stówa. - Proszę cię.
- Dycha. - Proszę cię, stary.
Kuba!
Kuba!
Poczekaj chwilę. Pójdę po niego. Sam nie wróci.
Co jest?
Co wy robicie?
Nie idź tam. Idziemy.
Nie idź tam, proszę cię.
Asia... Asia...
Maciek, zostaw.
- Maciek, zostaw. - Zostaw mnie!
Asia.
Zostaw! Zadzwonimy po policję.
No, dawaj, Papiński.
Za pół godziny będziemy mieli prokuratora.
Dąbrowa Maciej i bracia Wróblewscy: Krystian i Jakub, 17, 17, 21 lat,
zamieszkali w Dobrowicach. Około 8.50 znaleźli ciało denatki
i rozpoznali w niej Joannę Walewską, koleżankę z klasy.
Teraz zabezpieczamy teren.
A tych chłopaków zamknęliśmy w radiowozie.
A ten, co miał 21, też kolega z klasy?
- To jest ten nienormalny. - Od hipisów.
Dwójka jest od hipisów, a trzeci od leśniczego.
Jacka syn.
Dobra, bierz ich na komendę.
- A co z denatką? - Chyba nie ucieknie.
Nie wiem, co powiedzieć nawet.
17?
- Prawdopodobnie denatki. - Pokaż mi to.
- Ile tego jest? - 3400, panie komendancie.
Jak któryś coś zajebał, to oddawać w tym momencie.
I wpisać "materiał dowodowy".
Pisz: "W torebce denatki znaleziono 4000 zł".
Co się tak patrzysz?
Jest trup! Zapierdalać!
Weź któregoś z chłopaków i jedźcie do rodziców. Trzeba powiadomić.
No co? Ja mam jechać?
Leszek.
Później ci wszystko dam, a teraz chciałbym cię widzieć za taśmą.
Który z was ją znalazł?
Ja ją znalazłem, proszę pana.
- I niczego nie dotykaliście? - Nie.
Maciek tylko dotknął ubrania.
A ty sam nie potrafisz mówić, Dąbrowa?
To była jego dziewczyna, proszę pana.
Dziewczyna, tak?
- Przyjechaliśmy po naszych chłopców. - Pani jest matką?
Tak, matką. Chcemy ich zabrać do domu.
Ale chłopcy przed chwilą znaleźli ciało.
Tak. I widzi pan, w jakim są stanie. Idziemy, chłopcy.
Maciek, chodź.
Maciek.
Maciek!
Co się stało?
Asia Walewska nie żyje.
- Jak to nie żyje? - Podobno samobójstwo.
Nasi chłopcy i twój Maciek ją znaleźli.
Co tam?
Polej mi kielicha, Grażyna.
- Coś na ząb też? - No.
Córcia, podsmaż porcję ruskich. W lodówce są.
- Podobno ze słońcem nie pijesz. - Podobno.
Rodzice powiadomieni.
Polej mi jeszcze jednego. Chłopakom też.
- Ruskie to te? - Tak.
Idź posprzątaj na stoliku.
To Elbląga to my do tego mieszać nie będziemy.
- To jest nasza sprawa. - Ale to wtedy byśmy musieli sami.
No co?
Tego młodego Wróblewskiego i Dąbrowę przesłuchać.
A dlaczego chcecie przesłuchiwać Maćka Dąbrowę?
Ewelinko, ta Joanna Walewska...
to twoja koleżanka ze szkoły była.
Daj.
Co się stało? Tu jest policja, ale nie chcą nic powiedzieć.
Nie wiem. Znaleźliśmy ją z Maćkiem w lesie.
- A w jakim on jest stanie? - Maciek - w najgorszym.
Powiedz mi coś, bo oszaleję.
Słyszałem, że znaleźli przy niej jakieś tabletki.
Myślisz, że Maciek jej dał?
Nie mogę teraz...
Przecież gadałyśmy parę dni temu.
Parę dni temu tak się cieszyła. Zdecydowała się na studia nawet.
Dwa lata przed maturą, czaisz?
Ja miesiąc przed nie będę jeszcze wiedziała.
Masz.
Jestem kretynką, Olka. Mogłam ją o coś zapytać.
Mogłam coś zauważyć. Mogłam nie myśleć o własnej dupie...
Przestań. To nie jest twoja wina. Wkręcasz się!
Martwię się o Maćka, żeby on teraz czegoś nie odwalił.
Maciek. Synu, kanapki ci zrobiłem.
Musisz coś zjeść.
Ja wiem, że to jest dla państwa trudny moment,
ale chciałbym, żebyście przyjrzeli się tym przedmiotom
i powiedzieli, czy rozpoznajecie te rzeczy.
Te pieniądze...
- To nie są państwa pieniądze? - Nie.
A leki?
Państwo nie wiedzieli, że córka bierze leki psychotropowe?
Nie.
Żadnych leków nie brała. Żadnych.
Była zdrowa.
Kiedy po raz ostatni państwo widzieli córkę?
Przedwczoraj rano. Nie wróciła na noc.
- Nie wróciła na noc? - Nie.
Miała spać u koleżanki.
Ewa...
Co się dzieje?
Dobrze, dobrze, czyli...
O, zapraszam. Niech pan wchodzi. Właśnie skończyliśmy.
Panowie się poznają. Kolega Daniel Poręba.
Nasz spec od sportu.
Paweł Zawadzki, nasz nowy polonista.
Witam.
Niech pan to gdzieś rzuci i niech pan siada.
To, co mogę panu zaproponować,
to niepełne pensum godzinowe plus kontrakt na pół roku.
Świetnie. To mi odpowiada.
Mieliśmy z tym trochę problem.
Zmiana grafiku w ostatniej chwili...
Rozumiem, jestem bardzo wdzięczny.
Rzadko ktoś do nas przyjeżdża i to z Warszawy, z dobrego liceum.
A jeszcze rzadziej dowiaduję się o tym z dnia na dzień.
Ja nadal nie rozumiem, co pana do nas sprowadza.
Nałożyło się na to kilka spraw, również osobistych.
Nie będę wnikał.
- A ma pan gdzie się zatrzymać? - Tak, mam.
W sumie to dobrze pan trafił.
Nasza placówka od kilku lat świetnie się rozwija.
W rankingu wojewódzkim jesteśmy już na 5. miejscu.
Mam nadzieję, że znajdzie pan trochę czasu na dodatkowe zajęcia.
- Liczę na dodatkowe zajęcia. - No to witamy na pokładzie.
Jest jeszcze jedna sprawa, o której powinienem panu powiedzieć.
Wczoraj dotarła do nas tragiczna wiadomość
o śmierci jednej z naszych uczennic.
Będzie pan uczył tę klasę.
- Od dzisiaj zaczynasz? - Od jutra.
Dzięki.
No tak. Od jutra. Piwko zapoznawcze?
Ktoś ci musi wytłumaczyć, o co tu chodzi.
Chętnie, tylko nie teraz. Za godzinkę.
- Za godzinkę? - Gdzie?
- Kozaczek. Nad jeziorkiem. - Super.
Nara.
Wlazł.
- Coś ci powiedzieli rodzice? - Nic. Nie ma komórki.
Wszędzie szukaliście?
W promieniu 500 m. Psy świeży trop by podjęły.
To wracaj tam. I szukajcie w promieniu 1 kilometra.
Psów nie załatwię, bo trzeba zgłaszać tydzień wcześniej.
Leć.
No co?
Nie chcę przecież od was nosorożca, psa chcę.
Za tydzień to możemy tutaj na grzyby przyjść.
Deszcz spadnie i będzie po wszystkim.
Do samobójstw psów nie dają.
Coś zajeżdża znowu.
Padliną jedzie.
I tak psy byłyby skołowane.
Rafał?
Nie ruszaj się!
- Co tu robisz? - Biegam.
Nie zacierasz czasem śladów?
Rafał.
Skąd to masz?
Cztery jedynki, jak pan chce zadzwonić.
Dobrze. Pozdrawiam.
W porządku.
Dyrektor potwierdził pańską tożsamość.
- Gadałeś z nim o dzieciakach? - Tak.
Będziemy ich mieć na komendzie pojutrze. Musi do kuratorium zgłosić.
Mogę iść?
- Co pan robił przy tym drzewie? - Buta wiązałem.
- Najpierw musiał pan tam wejść. - Tam idzie ścieżka.
Nie wie pan, że taśmy policyjnej nie wolno przekraczać?
Po co pilnujecie, skoro już tam wysprzątaliście?
Skąd wam przyszło do głowy, że sprzątaliśmy?
Co, nie wysprzątaliście?
Prowadzimy śledztwo. Nie będę odpowiadał na takie pytania.
To nie przeszkadzam. Mogę odejść?
Jak będziecie rozmawiać z dzieciakami, zróbcie to w szkole.
Niby dlaczego?
Będą na swoim terenie. Mniej się zestresują, więcej powiedzą.
Profesorek...
Dawaj rękawiczki.
Czasami to idzie tu zwariować.
Zero rozrywek. Kino było jedno. Zamknęli 3 lata temu.
Ludzie obrabiają sobie dupę, tak jakby ktoś im za to wypłatę dawał.
Czasem jak wychodzę wieczorem, to mam wrażenie, że wszyscy powymierali.
- To dlaczego nie wyjechałeś? - A co ja bym gdzie indziej robił?
Na zmywaku zasuwał?
- Szefowo, jeszcze stakanka. - Tobie już wystarczy, Leszku.
A to jest nasz redaktor,
Lesław Dobrzański, "Głos Dobrowic".
Piątkowe wydanie zamknięte, Lesiu?
- Ciebie to już widziałem. - Kolega dzisiaj dopiero przyjechał.
A ja ciebie widziałem wcześniej niż dzisiaj.
Lesiu to nawet pamięta, że w stanie wojennym to zboże rosło.
Idź do domu, wyśpij się.
Mam fuchy, fuszki.
Trenuję lokalną drużynę juniorek w kosza.
Widzisz, jak tu jest. Wesołe, kurwa, miasteczko.
A teraz mi powiedz,
po jakiego chuja żeś tu przyjechał, gościu z Warszawy?
Sam mówiłeś, wesołe miasteczko.
Ty uczyłeś tę IIa, nie?
Dziewuchy.
No i ta Aśka... Taka masakra na początek roku.
Jaka ona była?
Była lepsza w kosza, gorsza w siatkówkę.
Lepsza na obronie, gorsza w ataku.
Nie trzeba było jej zmuszać, żeby sobie pazury obcinała.
Nie robiła tych durnych zdjęć... jak inne.
Outsiderka.
Outsiderka...
Kurwa, warszawiak...
Zdrówko.
Dajcie ją na początek kolejki.
- Cześć, ciociu. - Witam przystojniaka w końcu.
- Zmężniałeś. - A ty wyładniałaś.
Kłamać to dalej nie potrafisz. Wejdź.
Rano to wszystko przeniosę na pawlacz. Nie zdążyłam.
Ja to wszystko przeniosę na pawlacz. Nie spieszy się z tym.
No tak.
No i po coś ty właściwie przyjeżdżał z tej Warszawy?
Dziewczyn tam zabrakło, czy jak?
Coś przywiozłem dla ciebie.
Ciekawa jestem, co kupiłeś starej babie. Kapcie?
Proszę bardzo. Otwórz.
- Za ładny. - Załóż.
No załóż, załóż.
Zrobiłam kolację i musisz ją zjeść, nawet jak ci nie będzie smakować.
Ty, patrz,
down od Wróblewskiej.
Cześć, mordko.
Napijesz się browara?
Kurwa, nie napijesz się ode mnie, ziomuś?
Pijemy!
Jasiek, wyluzuj.
Co jest? Zepsute?
Ej, kolega chyba ma już dosyć, co?
Co, kurwa?
Mówię, że kolega wypił już wasze zdrowie i ma dosyć.
- Masz, kurwa, jakiś problem? - Jasiek, nie świruj już.
Nie mam problemu.
A skoro już ci mamusia tak ładnie wyprasowała koszulę,
to może dobrze by było, żebyś się nie spóźnił do szkoły.
Chuj cię obchodzi, gdzie się spóźniam.
Idziemy.
Dziękuję.
Szanowni państwo, w tym smutnym dla nas wszystkich dniu
są jednak sprawy, o których muszę was poinformować.
Jak zauważyliście, przez wakacje nasza aula została odremontowana
dzięki pomocy darczyńców a także rodziców naszych uczniów,
państwa Molendów.
Dziękujemy.
A od tego roku mamy nowego nauczyciela języka polskiego.
Przyjechał do nas prosto z Warszawy, pan Paweł Zawadzki.
Dąbrowa! Tarczyński! Apeluję o spokój!
Zabiję cię, ty kurwo! Zabiję cię!
Maciek!
Zawiesić w prawach ucznia i koniec.
Od razu takie decyzje...
- A kto zaczął? - Tarczyński.
Pierwsze dla ciebie novum, że chłopak chłopakowi dał w pysk.
- To wychowanie bezstresowe. - O dziewuchę poszło pewnie.
Pan Paweł Zawadzki, nasz nowy polonista.
Od dziś uczy klasy drugie.
Miło cię widzieć znowu.
Pan uczył w społecznym czy w państwowym liceum?
Społecznym.
No to witamy w rzeczywistości.
Wcześniej jeszcze 4 lata w MOP-ie.
W czym?
Młodzieżowy Ośrodek Psychoterapii i Profilaktyki.
Poprawczak.
Miejsce dla młodzieży, która ma problemy.
No i trochę też je stwarza.
Panie dyrektorze, w IIIb godziny się pokrywają.
Ktoś nie dopatrzył.
Tak to jest, jak się w ostatniej chwili grafik zmienia.
Pani Katarzyna i Grzegorz Molendowie, dobre duchy naszej szkoły.
Pan Paweł Zawadzki będzie w IIa nowym polonistą.
To będzie pan uczył naszego Jaśka i Julkę.
Może dzięki panu przeczytają coś więcej niż wpisy w internecie.
Pani Katarzyna zajmuje się dziećmi z biednych rodzin
w swojej fundacji "Lepsze jutro".
Taka fundacja to dużo pracy. Sama pani to robi?
Nie, zatrudniam parę osób. Zresztą są wolontariusze.
- Radzimy sobie. - Kasiu, czekają...
My już nie przeszkadzamy. Panie Pawle, proszę.
Wychowawczyni klasy IIa, pani Marta Mirska.
Dzień dobry.
Gdyby pan miał jakieś pytania, to pani Marta...
...chętnie odpowie.
- Może poznalibyśmy się z młodzieżą? - Oni są w 35.
Ja pójdę jeszcze po plan lekcji.
To gdzie idziemy?
Tam. Proszę, proszę.
Ale hardkor z tym Maćkiem. O co poszło?
Może o to, że Maciek jest zjebem.
Nie jest żadnym zjebem. Przecież on ją znalazł.
Może poszło o to, że Łukasz sprzedał jej te leki.
Przestańcie pieprzyć. Co was to obchodzi?
Dzień dobry.
Wiedziałem, kurwa, że go tutaj zobaczymy.
To po chuj mu cisnąłeś, jak wiedziałeś?
Bo, kurwa, chciałem.
Przyszedłem się tylko z wami przywitać.
Bardzo mi przykro.
Zapoznaliście się już z nowym polonistą?
Tak, zapoznaliśmy się. Ja nie przeszkadzam. Do zobaczenia.
Co na początek, panie Ryszardzie?
Kurwa. Polej lufę, Seba.
Gdzie twój stary?
Ruski rok tu na ciebie czekam.
Mów, co jest grane. Muszę lecieć na zakład.
Najpierw obietnica, że gęba na kłódkę.
Grzesiu, nie... Ile my się znamy?
Dobra, dobra.
Taka okazja trafia się raz na całe życie.
Biznes meblowy ze Szwecji.
Chcą kupić lasy w Dobrowicach jako teren pod budowę fabryki.
- Srają forsą. - Ale co my mamy do tego?
Odkupimy państwowe działki, a potem odsprzedamy Szwedom 10 razy drożej.
Grzesiu, przecież wiesz, że ja lecę na kredytach.
Wszyscy mają kredyty.
Zarobisz na tym więcej niż przez następne 10 lat. Wszystko pospłacasz.
Tu nie o kredyty chodzi, tylko o miasto.
1,5 tysiąca miejsc pracy. Czaisz bazę?
A będziesz dzielił po równo?
Dobrowice to ja.
Wszyscy się najedzą. Gwarantuję ci to.
No to, Grzesiu, kurwa jego mać...
Ja za obiad dziękuję. Dwa pączki poproszę i herbatę.
Z serkiem i soczek.
- Może piwko wieczorkiem? - Nie. Ja dzisiaj papierologia.
Pod koniec miesiąca uzupełnisz.
Wpadnij po 18 do mnie na salę.
Mam te koszykarki. Zobaczysz te dupeczki, to zapomnisz o papierach.
Wiesz, gdzie mnie szukać.
Z cytryną.
- Co ty tu jeszcze robisz? - Czekam na Tarczyńskiego.
Maciek, uspokój się. Nie wiesz, czy to on.
Nawet jeśli jej sprzedał, to nie jego wina.
Nie broń go.
Jeśli ktoś jej pomógł, to sama go zabiję. Kochałam ją tak samo jak ty.
Chodź, odprowadzisz mnie.
Za dobrą pamięć!
Chciałbym się kiedyś pomylić. Ale ciebie to akurat pamiętam.
Lipiec '96.
Rok, w którym Gryf Dobrowice wygrał ze Stalowcem Borki.
Lasy wtedy płonęły od strony Elbląga.
A ty miałeś długie włosy i spodnie z dziurami na kolanach.
Miejscowym się to nie podobało.
Każdy, kto tutaj przyjedzie, to zjawisko.
- Ludzie raczej wyjeżdżają? - Co mają robić?
Szklanki w barze myć?
Ta na przykład 3 dni temu straciła koleżankę.
Dziewczyna odebrała sobie życie.
- A podobno była najlepsza w klasie. - Może nie wiemy wszystkiego.
Czego nie wiemy?
Wczoraj biegałem po lesie i dotarłem do miejsca,
w którym znaleziono tę dziewczynę.
No i co z tego wynika?
Gdyby się otruła, toby zwymiotowała,
zwłaszcza jeżeli straciła przytomność.
A tam było czysto.
Co my tam wiemy...
Tyle, co w gazetach napiszą.
Dzięki za kolejkę.
Dobrze.
Sadurska, dajesz! Kontratak!
Głowa do góry, Sadurska! Będzie lepiej.
Ruchy! Gazu!
Sadurska!
Śniadania nie jadłyście?
Już! Sadurska!
Ostatnia akcja! Dajesz!
Koniec.
Dobrze, dobrze.
Widać, że niektóre z was
przez wakacje nie tylko tyłki hodowały na kanapach.
Sadurska, dobre asysty. Wiesz już, po co masz te nogi.
Julka, popracuj nad prędkością, będzie dobrze. Dobra, do szatni.
Szybciej. Co, zajęć nie macie?
Zajebiście. Zdobyłaś 20 punktów.
Rozłucka!
Koszulka!
Dzwoniła pani prokurator, że się spóźni.
Możemy zaczynać bez niej.
Doktorze?
Tutaj są takie krótsze.
Wpisywać do raportu?
Najpierw zobaczymy, co dziewczyna ma w środku.
Zresztą ja się na fryzurach nie znam.
Chyba nie jestem w typie wuefistów. Dlatego się tak wyżywa.
On to raczej robi, jak któraś jest w jego typie. Buc. I świnia.
On do ciebie startuje. Pamiętasz, jakie teksty walił do Aśki?
Maciek by go zabił, jakby usłyszał.
Ona by mu nie powiedziała.
- Aśka chciała z nim zerwać. - Co ty dajesz?
Przed wakacjami mi o tym mówiła.
Teraz to już nieważne.
Maciek musiał coś podejrzewać.
- Dzień dobry. - Dzień dobry.
Szypuła śledziony poszła. Proszę zobaczyć.
Żeby śledziona pękła u młodej silnej dziewczyny,
to pewnie ktoś ją kopnął albo uderzył.
Wykrwawiła się w kilka minut.
Pan sugeruje, że...
Jak pan chce, to łazienka jest na końcu korytarza po prawej stronie.
Coś pan jeszcze znalazł?
Obtarte nadgarstki...
dość szeroko. To nietypowe, musiała być związana.
Może pan jednak pójdzie na świeże powietrze?
Coś mnie jeszcze niepokoi i muszę mieć więcej czasu.
Kultura właściwie cały czas opowiada los tych samych bohaterów.
Cezary Baryka nie jest kimś zupełnie innym niż Harry Potter.
Bohaterowie mitów greckich są bardzo podobni do superbohaterów komiksów.
Np. Król Lew to praktycznie przepisany Hamlet.
A potem jeszcze zrobili z tego Avatara.
Avatar to przerobione Pocahontas, tępa pało!
Czyli zrozumiemy Kordiana, jeśli porównamy go do Batmana?
Oczywiście możesz sobie porównać Kordiana do Batmana...
Maciek Dąbrowa.
...o ile to ci przybliży książkę.
Nie można sobie po prostu ściągnąć streszczenia z neta?
Bo jak daje się popisać panu profesorowi
i pokazać, jaki jest zajebisty...
Niektóre rzeczy chyba jednak warto wiedzieć.
A po co mi taka wiedza?
Żebyś lepiej poznał samego siebie.
Żebyś wiedział, dlaczego nosisz spodnie, które lecą ci z tyłka.
Bo wąskie są dla pedałów?
Gdybym ci powiedział, ilu mam przyjaciół pedałów, którzy noszą
takie same spodnie, tobyś pewnie szybko przestał je nosić.
Nie, ponieważ nawiązują do więziennych drelichów.
Czarni raperzy zaczęli je nosić, w ten sposób solidaryzując się
z kolegami w pace, którzy nie mogli nosić pasków.
Dobrze. Napiszemy teraz obiecaną kartkóweczkę,
krótkie wypracowanie, bez ocen.
Napiszcie o kimś, kogo znacie, o kimś bliskim, z waszego otoczenia,
ale tak, jakby był bohaterem książki.
Panowie, czekamy jeszcze na opinię patologa, ale parę rzeczy już wiemy.
Walewska została prawdopodobnie zamordowana.
A teraz będziemy mieli na głowie Elbląg, prokuraturę,
no i najgorsze - pismaków i telewizję.
Wiadomo, młoda dziewczyna z dobrego domu...
Także na razie oficjalna wersja to samobójstwo.
- Jaki podział pracy? - Psy już mamy.
Baniocha, pójdziesz z psami w teren szukać telefonu.
Jak muszę?
Marysia... Coś śmiesznego powiedziałem?
Nie.
Marysia, sprawdzisz połączenia u operatorów.
Potem fejsbuki, niefejsbuki...
Papiński, wywiad środowiskowy. Mówi ci to coś?
Kto z kim, kiedy, dlaczego, co, jak?
I lecisz do dyrektora szkoły, na jutro potrzebuję tu mieć dzieciaki.
A nie lepiej je przesłuchać w szkole? Mniej się zestresują.
Będziemy mogli przesłuchać ich więcej naraz.
Dyrektor nie ma nic przeciwko i mogliśmy to zrobić już dziś.
No dobra, ale jutro.
Fajnie, Jowita, znasz tę osobę?
Znałam.
Dlaczego mówisz w czasie przeszłym?
Bo ona umarła niedawno.
Miała na imię Hela, była moją babcią.
Bardzo mnie kochała, można tak powiedzieć.
Pod koniec życia zachowywała się jak małe dziecko.
Cały czas prosiła, żeby grać z nią w łapki.
W łapki? Yogi, ty lubisz grać w łapkę, nie?
Cisza!
Dokończysz?
Dobrze. Dziękuję, Jowita. Kto jeszcze?
Może Ola?
Ja nie zdążyłam napisać tego, co chciałam.
Dziękuję.
Ewelina?
Przepraszam, ale niektórzy za bardzo się podniecają.
No i proszę. A taki był zajebisty pomysł na lekcję.
Maciek Dąbrowa?
Gdy ktoś znika z naszego życia tak nagle,
mamy wrażenie, jakby w ogóle nigdy nie istniał.
To wrażenie jest najbardziej przerażające.
Jeszcze gorsze od samej straty.
Mamy wrażenie, że ten ktoś nam się po prostu przyśnił.
Bardzo kochałem tę osobę.
Ale teraz, gdy jej nie ma, sam nie wiem, kim była.
Gdy rozmawialiśmy całymi nocami o braku sensu,
o lękach, o przyszłości,
czy była wtedy prawdziwą sobą?
Czy wtedy na Helu rok temu w wakacje,
gdy budowała zamek z piasku,
którego wieżą została butelka po piwie cytrynowym?
A może była sobą właśnie wtedy,
gdy już jej nie rozumiałem?
Gdy wiedziałem, że jest wokół niej jakiś inny świat,
do którego nie ma zamiaru mnie wpuścić.
Gdy mówiła rzeczy, które były jak skaczący mi po głowie dresiarz.
Gdy nie wiedziałem już, czy tak bardzo ją kocham,
czy tak bardzo jej nienawidzę,
czy jedno i drugie?
Dziękuję, Maciek
Dzięki.
Dziękuję.
To tutaj.
16. Proszę.
Co to jest?
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.