All language subtitles for El.Dia.de.Manana.S01E04.pl

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English Download
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish Download
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

MINISTERSTWO INFORMACJI I TURYSTYKI

NIECH BÓG PANA STRZEŻE PRZEZ WIELE LAT.

TEATR NALEŻY ZAMKNĄĆ.

Dokąd panowie idą? Czy coś się stało?

- Nie myśl tak. - Wiem, że jestem tylko robotnikiem.

Brak mi ogłady i nie mogę mieć wyższych aspiracji.

Tak jest lepiej.

Nie cierpię z powodu rozczarowania jak inni.

- Proszę... - Lepiej być smutnym robotnikiem.

Przedstawienie zostaje odwołane.

- Co pan robi? - Nie macie zezwolenia.

- Proszę zejdzie ze sceny. - Mam nakaz sądu.

Dostaliśmy zezwolenia. Na tekst, na produkcję.

Zostały odwołane z uwagi na obraźliwe sformułowania.

Wystawiliście to już dwa razy.

Opróżnić salę.

Wyjaśnimy to.

Teatr zostaje zamknięty. Odwołaliśmy pańską licencję.

- Niemożliwe. - Macie 10 dni na wyprowadzkę.

Mówi Radio Wolna Hiszpania, stacja pirenejska.

Wezwanie do całodobowego pokojowego strajku powszechnego

w najbliższy czwartek błyskawicznie rozeszło się po kraju.

Duża liczba uczestników napełnia radością...

NADEJDZIE DZIEŃ

Piękna sjesta...

- Dobrze spałeś? - Nie.

- Tylko trochę. - Masz tu kawę i herbatniki.

Barça zapłaci Cruyffowi 60 milionów. Może zaczniemy wygrywać.

Kibicujesz?

Odkąd wyjechałem 7 lat temu, niczego nie wygrali.

Co to?

Powielacz. Do drukowania propagandy.

- Przewieziemy go? - Przewieziemy i uruchomimy.

Myślałem, że chodzi o broń.

Franco bardziej boi się tego niż broni.

Jeśli nas zatrzymają, sam wiesz...

- Co? - 20 lat w La Modelo.

Nie znałem Justo. Nie miał referencji.

Przysłali go z partii. Miał pomóc przewieźć powielacze.

Musiałem mu zaufać.

Jak najlepiej sprawdzić bojownika?

Na granicy.

Tam widać, kto jest solidny, a kto wciska kit.

- Twoja pierwsza podróż? - Tak.

Denerwujesz się?

Wiesz, co mówił mój ojciec?

Odważny jest nie ten, kto nie czuje lęku, ale ten, kogo lęk napędza.

Jedziemy.

Dobry wieczór. Paszporty, proszę.

- Jadą panowie z Perpignan? - Z Tuluzy.

Z targów rolnych.

Z Burgos?

- Co panowie przewożą? - Dojarki.

- Doskonale. Zobaczmy. - Jasne.

Tutaj.

- Proszę otworzyć. - Wszystkie?

Pierwszą.

- Jak to działa? - To jest część ssąca.

Do tych kubeczków spływa mleko krowy.

Jeśli znajdzie pan krowę, pokażemy.

Co za wynalazki. Dawniej było łatwiej.

Dobrej nocy. Jazda.

A gdyby tak znalazł krowę...

W ostatnich miesiącach wielu kompanów poległo.

Musieliśmy ustalić, co się dzieje.

Gdy w ciągu roku ginie dwóch szefów komórki, to sprawka kapusia.

Pierwszym podejrzanym był Justo Gil.

- Gdzie mieszkasz w Barcelonie? - W centrum.

- Gdzie? - W centrum.

- To moja wina? - Tego nie mówię.

A co mówisz?

Powinniśmy byli uważać. Niektóre dialogi były drażliwe.

Olać dialogi.

Tego oczekują. Że sami będziemy się cenzurować.

Że się wystraszymy.

- Dokąd idziesz? - Do domu.

Rozmawiamy.

Ty mówisz, pijesz i mówisz. To i moje przedstawienie.

Jako reżyser mam prawo wprowadzać zmiany.

Tak, ale żyjemy w Hiszpanii.

- Mam się cenzurować? - Chcę, abyśmy tworzyli teatr.

- Taki, jakiego oni chcą? - Taki, jaki jest możliwy.

Gdybym pisał pod dyktando Madrytu, byłbym urzędasem.

- Potrzebujemy teatru. - Co mam zrobić?

Prosić o wybaczenie, obiecać, że to się nie powtórzy?

Tak czy inaczej zapłacisz mandat.

Idź do domu.

Wnerwiasz mnie. Idź sobie.

Próbuję być rozsądna.

Problem to nie rozsądek, tylko życie w tym kraju.

- Ciszej! - Ani mi się śni.

Hiszpania to chałowy kraj.

Puszczaj.

Wybacz.

Nie chciałem.

Przepraszam.

- Nie jedziemy do Barcelony? - Nie, do Vallirany.

- Stajemy? - Antonio przyjedzie po maszyny.

- Kiedy? - Spokojnie.

Vallirana.

Znałem dziewczynę, która marzyła, aby tu mieszkać.

- Tak? I co? - Nic.

W podziemiu ludzie mitologizują wcześniejsze życie.

Nie jestem aż tak stary.

- Ile masz lat? - 29.

Wszystko przed tobą. Wspominanie narzeczonych.

Jedna chciała mieszkać w Valliranie. Druga miała jasne oczy.

Trzecia - ciemne.

- Nie przyciągamy uwagi? - Idź do domu po wodę.

Wóz się przegrzał.

Johan Cruyff został zawodnikiem klubu piłkarskiego z Barcelony.

A to dobre!

Wygramy ligę i puchar.

Opium ludu.

Karol Marks się mylił. To nie religia, tylko futbol.

Zgłoszeń dokonuje się w recepcji.

Futbol.

Kim pan jest?

Hermenegildo Landa, z Burgos, nałogowy palacz,

wielbiciel dobrej kuchni.

Służyłem w gwardii caudillo, gdy wy byliście w pieluchach.

Uwielbiam opowiadać o walkach.

Lubię też słuchać Mozarta i dużo czytam.

Shelleya, Prousta, Mishimę.

Kto powiedział, że najlepszym lekiem na faszyzm jest lektura?

Może któryś z panów odgadnie, co tu robię.

- Księgowość? - Ekonomia?

Błagam, to nie dla mnie. Dalej?

Jeśli chodzi o kocioł, wczoraj wezwałem technika.

Ciepło. Też naprawiam, ale nie kotły.

Dalej?

- Gubernator pana przysłał? - Cóż za uboga wyobraźnia.

Podpowiem.

Wczoraj szef tego komisariatu wypadł z obrazka.

Zniknął Revuelta?

- Co z nim? - Pojęcia nie mam.

Możecie to nazwać zwolnieniem, brakiem skuteczności, odmianą losu.

Teraz ja zajmę się wywrotowcami w Katalonii. Wiecie, co?

Uwielbiam to. Uwielbiam wywrotowców.

Powinniście powiedzieć: "Witamy, komisarzu Landa!".

Co za posłuszeństwo. Wszyscy razem? Powtórzmy.

Witamy, komisarzu Landa.

Lepiej, przyznaję. Ale można to poprawić.

Dacie radę?

Bez zarzutu.

Wyłączcie to pudło.

Jeśli Hiszpania padnie, a wam wystarczy czasu, czytajcie.

Henry'ego Millera.

Albo zróbcie sobie dobrze. Byle kulturalnie.

Pan, Pink Floyd.

Zmaż ten uśmieszek albo ja ci go zmażę.

Agent Mateo Moreno, do mnie.

Za pozwoleniem...

Tam pokazałem wesołe oblicze.

Teraz pokażę poważne.

Nie znam was. Nie popisaliście się.

- O co chodzi? - Dałem panu głos?

Na szczęście za wszystko zapłacił Revuelta.

Nie jestem nim. Jasne?

Tak jest.

To tyle.

Wiem, że masz informatora, którzy przyjedzie z Paryża,

z grubą rybą.

Oczekuję zatrzymań.

Za pozwoleniem, komisarzu, pracujemy nad sprawą...

Koniec z tym.

Zdjęli Revueltę, bo ciągle pracował nad jakąś sprawą.

Pracował i pracował.

Podczas gdy w Katalonii przybywa drani, którzy podkładają bomby,

rujnują sklepy i włóczą się bez celu.

Koniec z "pracą nad sprawami". Chcę przeklętego żabojada.

Polecą głowy.

Pracujemy nad sprawą...

Zaprowadzę nowe porządki. Przekaż reszcie.

- Za pozwoleniem... - Jeszcze jedno.

Załatw mi gramofon z mocnym dźwiękiem.

Chce pan kupić? Jeśli tak, znam właściciela.

- Załatwię dobrą cenę. - Nie trzeba, dzięki.

To miał być bar.

Ze sceną dla muzyków. Właścicielowi skończyły się środki.

- To miał być bar? - Może się pan tu urządzić.

Właściwie mieszkam tu z Kiko.

Prawda? "Tak".

Nie, dzięki. Szukam wody. Wóz mi się przegrzał.

Co powiesz, Kiko? Damy panu wodę?

"Tak, daj panu wodę, Hilario".

Pozwól.

Strach ma wielkie oczy, co?

- Bał przed wyjazdem do Francji. - Nieprawda.

Następnym razem daj mu tydzień. Przywyknie.

Skosztuje ślimaków, roqueforta, dobrego wina.

Wezmę dwie maszyny. Ty weź te z furgonetki.

- Jak to? - Nie możemy ich trzymać razem.

Co mam zrobić? Zawieźć je do domu?

Na rogu Aragón i Enrique Granados jest Plaza Letamendi.

Zaparkuj tam wóz z ładunkiem i czekaj na znak od Eliseu.

Powodzenia.

Jeśli policja cię zatrzyma, nie udawaj spokojnego.

Powiedz im, że jedziesz do Saragossy i się zgubiłeś.

- Co zamierzasz? - Złapię autobus.

- Podrzucę cię. - Zobaczymy się w Barcelonie.

Nie wkurzaj mnie.

Masz. Co z tobą?

Sami paranoicy.

Zasłużyłem na więcej niż 5 tysięcy.

- Gdyby nie ty... - Mówię serio.

Wróciliśmy drogami, których nie znam. Chyba mnie podejrzewają.

Jak cały świat.

- Co podać? - Małą czarną. Z mlekiem...

Czarną.

Miałeś oskarżyć Antonio o donosy.

Teraz najważniejsze jest zatrzymanie Eliseu.

- Zatrzymanie? - Tak.

Nie zaczekamy, aż zainstaluje powielacze?

To rozkaz.

- Nie wiem, gdzie on jest. - Jak to?

Miałem przyjechać i czekać na znak a nie go pilnować.

- Gdzie go zostawiłeś? - W Valliranie.

Dał mi kluczyki i sobie poszedł.

Spokojnie. Ma zadzwonić za kilka dni.

- Landzie to się nie spodoba. - Komu?

- Nowy komisarz. - Przedstaw mu plan.

Zwisa mu to. Świr.

Wszystko wywrócił do góry nogami. Słucha Mozarta.

Nie rozumie naszych metod. Chce Francuza i tyle.

- Znajdź go. - Czekam na telefon.

- Kiedy zadzwoni? - Nie wiem.

- Nie możemy czekać. Namierz go. - Chcę 5 tysięcy.

Zrobisz to gratis.

Albo zamknę cię w La Modelo i powiem komunistom, że jesteś kapusiem.

Masz tydzień.

Prowadzę pensjonat na górze. Pilar.

- Siostra Genaro. - Miło mi.

Nie wiem, czy ktoś panu wyjaśnił, jak działa pralnia.

Nie.

- Mogę...? - Jasne.

Proszę wkładać brudy do koszyka.

Gdy będzie pełny, niech pan naciśnie trzy razy.

Córka albo ja, zrobimy pranie, a gdy wyschnie, oddamy.

Cudownie.

Pościel dla pana.

- W cenie wynajmu. - Wielkie dzięki.

- Jakby co, jestem na górze. - Dziękuję.

KSIĄŻECZKA RODZINNA

ODWOŁANE

Nie przyszedłem się usprawiedliwiać.

Daj mi spokój.

Martwię się o musical.

Prosiłam, żebyś dał mi spokój.

Widziałem, że zdjęli przedstawienie z afisza.

Co się stało?

- Policja cię pobiła? - Nie twoja sprawa.

- Czego chcesz? - Pomóc.

Mnie?

- Przychodziłem na przedstawienia. - Wiem.

- Lubię cię oglądać. - Więcej mnie nie obejrzysz.

Jeśli mogę coś dla ciebie zrobić... Cokolwiek.

Ty?

Jeśli nie możesz zaczekać, aż Eliseu zadzwoni, mam inny pomysł.

- Jaki? - Przez niejakiego Emilego Canalsa.

- Kto to? - Prowadzi teatr w dzielnicy Gracia.

Niedawno zdjęli mu przedstawienie. Znam go, daje pieniądze na partię.

Teatr to doskonała kryjówka.

Dużo wejść, wyjść. Korytarze, zakamarki, garderoby.

Eliseu się tam chowa?

Gdy rozstawaliśmy się w Valliranie, wspomniał o tej dzielnicy.

- Co robisz? - Powiem Landzie.

I co? Wyśle 20 policjantów, którzy wyłamią drzwi i zaczną bić.

- Widać was na kilometr. - Jaki masz plan?

Z waszą pomocą zdobędę zaufanie Emilego.

- Jak? - Dam mu zezwolenie na przedstawienia.

Domyśli się, że pracujesz dla nas.

Wiem, jak to zrobić, aby nic nie podejrzewał.

Powiedział. Że jeśli zorganizujemy zezwolenie, załatwi Emilego.

Dziwnie to zabrzmiało.

- Ukrywasz coś? - Skąd.

Zaufaj mi.

Jeśli Eliseu jest w teatrze, połapię się.

- Jak się masz? - Dobrze. A ty?

Bardzo dobrze.

- Co powiesz? - Na razie nie przerzucimy maszyny.

- Na pewno? - Tak.

Jadłeś?

Napijmy się kawy.

Dwie kawy z lodem i plasterek cytryny.

Uważasz, że jesteś na francuskiej Riwierze?

To lepsze niż Riwiera. Robią pyszne fideuy.

- Masz dziewczynę? - Nie, szkoda czasu.

Chodzisz na dziwki?

Pytam poważnie.

Nie chodzę na dziwki.

Coś się dzieje z tą komórką.

W niespełna rok straciliście dwóch szefów.

Macie kreta albo ktoś zanadto się rozluźnił.

Myślisz, że opowiadam dziwkom o partii?

Nie wiem.

Czasami jest trudno gdy nie można z kimś porozmawiać, sobie ulżyć.

To męczące.

Wiesz, co się wtedy dzieje?

Opadasz z sił.

Mój ojciec był pułkownikiem republikańskim. Zginął nad Ebro.

Ostatni raz widziałem go na tej plaży.

Tutaj?

Ledwo skończyłem 4 lata. Bałem się wody.

Kupił sardynki i rzucał je na piasek. Ja miałem je łapać.

Jak w bajce o Tomciu Paluchu.

Łapałem.

Jedną po drugiej. Jak trofea.

Nagle spostrzegłem, że stoję po pas w wodzie.

A ojciec stał na brzegu i klaskał.

Szczęściarz.

Teraz, gdy jestem zmęczony,

gdy chcę się poddać i wieść zwyczajne życie,

wspominam ojca, który tutaj uwolnił mnie od strachu.

Sardynka po sardynce.

Mój powiesił się na drzewie jeszcze przed trzydziestką.

Twój ojciec?

Pracował jako parobek. Od rana do wieczora, za 4 pesety.

Ciągle narzekał. Nie zajmował się mną ani matką.

Był nikim.

Gdy miał dość, powiesił się.

Walczę, aby nie skończyć jak on.

Pierwszy raz o tym mówię.

Członkowie Zgromadzenia Katalońskiego

poprosili o wsparcie dla kampanii na rzecz autonomii.

Od tego są powielacze.

Sprzymierzymy się ze Zgromadzeniem? Tam są ludzie z prawicy.

Są przeciwko Franco. Potrzebujemy wszystkich, nawet duchownych.

Podstaw wóz na Calle Muntaner 67.

Trzecie, po prawej.

Zadzwonię za trzy dni.

I znajdź sobie dziewczynę.

Dziwnie wrócić do siebie po 7 latach.

Byłem podekscytowany.

Z wielu powodów.

Przez Teresę.

Będzie ciężko. Nie chce pana widzieć.

- Już ją prosiłem o wybaczenie. - I co pan powie?

Że następnym razem po pijaku uderzy pan poduszkę?

- Nie będzie następnego razu. - Z pewnością.

Nie uderzyłem jej. To był wypadek.

Wypiłem, byłem zdenerwowany. Mieliśmy problemy.

Mogę dać panu radę? Niech jej pan da chwilę oddechu.

Kocham Carme do szaleństwa.

Potrzebuje tylko, żeby ktoś ją kochał.

Szaleństwo jest zbędne.

Jasne?

Przepraszam.

Pomówię z nią. Zadzwoni.

Lepiej, aby wszystko się uspokoiło.

Dziękuję.

Nie wiń go. W jego zawodzie to norma,

alkohol, przemoc, prochy, seks.

Sama chciałaś być aktorką.

Jak się masz?

Co tu robisz?

Nic. Chciałem się przywitać.

Pięknie wyglądasz.

- Wzięłam ślub. Mam syna. - Wiem.

Mówiłaś mężowi o mnie?

Nie mówię o tobie. Nikomu.

- Nie możesz się tak pojawiać. - Myślisz, że tego chciałem?

- Wybrałeś. - Mogłaś mi towarzyszyć.

Po co? Żebyś poczuł się lepiej? Męski, bohaterski?

- Nie pleć bzdur. - To nie bzdury.

- Napisałem do ciebie. - Nic nie dostałam.

Nieważne. Jest jak jest. Urządziłam sobie życie.

Nie mów jak babcia.

Co powiesz? Że mamy czas?

- Jestem tutaj. - 3 tygodnie.

Ile potrzebujesz?

Miesiąca? Roku? 10 lat? Jestem tutaj.

- Muszę iść. - Weź mój adres.

- Nie przyjdę. - Proszę, weź.

Justo polecił nam towarzysza Antonio jako przynętę.

Gdybyśmy zatrzymali Eliseu, podejrzewaliby Justo.

Musiałem chronić informatora.

Wybraliśmy towarzysza Antonio jako kapusia.

Towarzyszu Antonio, jak tam?

Wiemy o powielaczach.

Wiemy o Zgromadzeniu.

Wiemy, jak powiedzieć: "wolność", "amnestia", "policja zabija".

Nie wiemy, gdzie się chowa Eliseu, ale ty nam to powiesz. Nic więcej.

Zjeżdżaj.

- Porwałaś kartkę z adresem. - Zapamiętałam.

Wejdź.

Masz.

- Nie chcę, żebyś został. - Dlaczego?

Nie wybaczyłabym sobie, gdyby coś ci się stało.

- Franco długo nie pociągnie. - Tego nie wiesz.

Wiem.

Nie żyjesz tutaj. Nie wiesz, jak jest.

Nie wiem?

Frankizm to nie jest czterech generałów.

To cała klasa. Nie odejdą.

Zostanę. Zobaczymy, kto dłużej wytrzyma.

Oszalałeś.

Spokojnie. Właścicielka pensjonatu.

Robi pranie i spuszcza na lince.

Serce mi wali.

Nawet nie wiesz, jak tęskniłem.

Dlatego tu jestem.

UWOLNIĆ WIĘŹNIÓW

- To hasło kampanii? - Tak, a co?

"Uwolnić więźniów"? I tyle?

Powoli. Sami nie wygramy wojny.

Chodźmy na fideuę, aby to uczcić.

Serio.

- Zostaniesz? - Jasne. Omówiłem to z partią.

- Nie taki był plan. - Zapomnij.

- Antonio zaginął tydzień temu. - Zaginął?

Pamiętasz, co powiedziałem? Ktoś się rozluźnił albo macie kreta.

Tu są zdjęcia.

Dostaliśmy parę dni temu z więzienia w Burgos.

Kojarzysz Mateo Moreno?

Z komisariatu przy Via Laietana.

Tak... Znam go.

Zatrzymał mnie kiedyś w Babel.

Zajmuje się donosami w ramach Brygady.

Zerknij.

Przyznaję, że budziłeś wątpliwości.

Antonio... Drań.

Ma rachunek w Madrycie. Przelewają mu pieniądze.

W środku jest kwit.

92 tysiące peset!

Pewnie ktoś go ostrzegł. Ulotnił się.

- Jak zdobyliście te informacje? - Mamy swoich szpiegów.

Maszyny Antonia uznajemy za stracone. Zostaje twoja.

Klucze do mieszkania w Hospitalet, przy Rosellón 17, pierwsze piętro.

Nie wracaj do siebie, nawet po bieliznę.

A ty?

Antonio nie wiedział, gdzie mieszkam.

Nie lepiej, abyś wrócił do Francji?

Nic tam po mnie.

Mam wszystko zorganizować.

Zaproponuję ciebie jako swojego zastępcę.

Coś nas łączy.

Obaj robimy to ze względów osobistych.

Ja przez sardynki. Ty, żeby nie zawisnąć.

To silniejsze od ideologii.

Panuje opinia, że policjanci tylko bili.

Ale byli też dobrzy.

To nie był Mossad ani KGB,

ale robiliśmy swoje.

A przede wszystkim chroniliśmy informatorów.

Zezwolenie dla Emilego.

Ocalimy ci tyłek, gamoniu.

Komisarz Landa.

Widziałeś to klawe zdjęcie?

Pogratulować laboratorium. Dobrze się spisali.

Należą się gratulacje.

Gdy ktoś ratuje komuś życie, trzeba być wdzięcznym.

Nie, Justo?

Dzwoniłem dziś do Madrytu, żeby powiedzieć,

że do wychodnych dorwiemy żabojada.

Będzie mecz.

Wiecie, co im powiedziałem? "Bez obaw.

Barcelona ma Johana Cruyffa, my mamy Justo Gila".

Boli?

Oddychaj.

Nie zapowietrz się.

To tylko ból. Wczuj się.

Jeśli zawiedziesz, nie wsadzę cię, jak by to zrobił Mateo,

ani nie wybiję ci zębów, jak chciałby zrobić Campos.

Jeśli zawiedziesz, utnę ci jaja nożyczkami i wepchnę ci je do gęby.

Potem powieszę cię na największej belce, a na szyi zostawię kartkę:

"Tak giną kapusie".

To będzie imponujące.

Jak "Ukrzyżowanie" Tintoretto. Znasz?

Okropne i piękne zarazem.

Powinieneś chodzić do muzeów.

Spokojnie. Twój stryj mnie nie widział.

Władze zatwierdziły przedstawienie.

- Co? - Tutaj. Z podpisem i pieczęcią.

U Nebota poznałem ważnych ludzi. Są mi winni przysługi.

Teraz ja mam być winna?

Reżyseruje Emili. Idź do niego.

Nie wiem, co cię z nim łączy, ale nie pakuj się w kłopoty.

Nie twoja sprawa.

Nigdy mi nie wybaczysz? Oddałem wszystko co do centyma.

Szkoda gadać. Stryj zaraz wróci.

Weź...

proszę.

Dziękuję.

Teraz decyzje dotyczące repertuaru i zespołu będziemy podejmować razem.

- Skoro tego chcesz. - Tak.

- Emilio Canals... - Co znowu?

- Jest pan zatrzymany. - Dlaczego?

Mamy zezwolenie.

Przepraszam, zaszła pomyłka. Właśnie zatwierdzili nasze prace.

Nakaz dotyczy wyłącznie jego.

Pani może zostać.

Spokojnie. Nic się nie dzieje.

Proszę zostać.

Doskonale.

Cruyff ma piłkę. Strzela.

Świetna interwencja bramkarza Izkoy z Granady.

Na górę...

Stać. Dokąd to?

Czego chcecie?

Skuć go.

Sprawdźcie szuflady, łazienkę, meble.

Skazali mnie na 15 lat. Odsiedziałem 3, dzięki amnestii.

Właśnie wyszedłem.

Siedziałeś w La Modelo?

Sądzę, że to Justo zdradził.

Czy go nienawidzę?

Czy mam żal? Prawdę mówiąc, nie.

Wycierpiał więcej niż ja.

Trudno żyć ze zdradą.

Współczuję.

Zapomnij o notesie i Eliseu. Podążaj tropem pieniędzy.

Emili to skarbnik. Zapłacił za maszyny z Francji.

- Powielacze? - Kosztują majątek.

- Musi mieć pieniądze. - Zaprzecza.

Jasne.

Powiedz szefowi, żeby docisnął. I to porządnie.

Landa to lubi, nie?

Co?

Nie zrozum mnie źle. Wydałeś majątek na cztery ściany.

To nie są cztery ściany.

Ile dałeś?

Widziałeś ten teren?

Podaj wiadro.

Cisza, spokój.

- To architekt? - Tak.

Wiesz, co nas różni? Ty widzisz tylko teraźniejszość.

Widzę, co jest. Reszta to sny.

Tekst: Marta Jurkowlaniec

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.