Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
POCZĄTEK LATA, ROK 1994
EL PARRAL SZKOŁA Z INTERNATEM
Zasrany Groszek. Podobno jadą nad morze.
To jego matka czy siostra?
Pewnie, że matka.
Dupek. Dlaczego ten świński ryj
ma matkę, a my nie?
- Do tego jest seksowna. - Naprawdę?
Prawdziwa szprycha.
PEŁNA MIŁOŚCI
Podziel się.
Żałosne. W te wakacje nauczę cię palić.
Szlag! Chowaj!
- Dzień dobry! - Angelines.
Jak się macie?
Zgaś to. Wiesz, że nie wolno palić.
- Oberwiecie od Przełożonej! - Ukarze nas latem?
Będą spać razem z wami.
- Zaopiekujcie się nimi. - Jasne.
To mi się podoba! Bardzo ładnie.
Modlę się do niej co noc.
Oślepnie od tylu modlitw.
Świetnie, Sebastianie. Przebierzcie się i na obiad!
Martito! Łaski pełna! Amen.
Przesuń linię! Za grosz pojęcia o przesuwaniu! Szlag!
- Dzień dobry. - Jestem Marina,
nauczycielka wakacyjna. Przyszłam do...
- Angelines. - Właśnie. Już wołam.
Siostro Angelines! Tu Bóg! Jesteś proszona do bramy.
Jestem Rafael. Szef ochrony. W razie problemów, zapraszam.
Lubi siostra piłkę nożną?
Ja uwielbiam. Moja była przeciwnie.
Nienawidziła wszystkiego co lubiłem. Dlatego odeszła.
O, idzie Angelines.
Angelines biegnie z anielską prędkością.
Ostatnia prosta, zbliża się do mety. Nowy rekord! Rekord Angelines!
Zaraz będę!
Humor jest bardzo ważny.
Nikt mi go nie odbierze. Nawet była żona.
Mam mało czasu, więc szybko oprowadzę. Ciekawe CV.
Od dawna siostra nie uczyła.
Nie szkodzi. To nie jest normalna szkoła.
Większość uczniów mieszka tu podczas zajęć lekcyjnych.
Niektórzy spędzają tu cały rok.
Latem tworzą jedną klasę i śpią w jednej sypialni.
Skoro są w różnym wieku, czego się ich uczy?
Podstaw. Ma siostra pilnować, by byli punktualni i nie uciekali.
- Uciekają? - Nieustannie.
Zwłaszcza nocami. Nie stać nas na stróża nocnego.
Latem nic nie robią?
Tu nie ma wakacji. Wycieczki? Tego tylko brakowało!
Wiem, jak to wygląda, ale zrozumie siostra.
Nie chcę straszyć, ale żadna z nauczycielek do nas nie wróciła.
Pokażę siostrze...
Co znowu?
Dorwę cię.
Paniczyk się znalazł.
- Przeproście. - Przepraszamy.
- Przepraszam. - Proszę nie przepraszać,
tylko znaleźć rozwiązanie.
Wiemy, ile siostra ma na głowie,
ale nie możemy zawsze ponosić konsekwencji.
- Zasrany łysol. - Milcz!
Wywrócili wszystkie kosze na śmieci.
To pewnie koty.
O czym ty gadasz, pajacu?
Widziałem, jak odrywaliście loga z aut.
Co ten geniusz chrzani?
Dość! Zaczekajcie na mnie w klasie!
- Nie wyjdę stąd bez terrarium! - Jakiego?
Prowadzę sklep zoologiczny. Dzieciak zabrał mi terrarium.
- Który? - Ten gruby.
- Gruby? Zaraz ci przyłożę! - Zamilcz!
Inni mnie zagadali, a ty zabrałeś terrarium.
Sebastianie, w tej chwili oddaj panu terrarium. Cokolwiek to jest.
Po co mi terrarium?
Czy byłbym w stanie zająć się innym stworzeniem prócz samego siebie?
Żałosne. Doigraliście się.
Będą pisać "Więcej nie ukradnę", póki im ręce odpadną. Włóż koszulkę!
Jeśli wezwą opiekę społeczną, wiecie, gdzie skończycie.
A wtedy nic nie poradzimy. Mówiłam setki razy!
To jest siostra Marina. Wasza wakacyjna nauczycielka.
Mam tylko nadzieję...
A zresztą... Od was niczego nie oczekuję.
No dobrze. Na początek przestawcie się.
- Co ona robi? - Wiem,
że nie chcecie spędzić w klasie całego lata.
- Ja tak samo. - To co tu robisz?
Muszę tu być. Tak jak wy.
Czy ktoś wie, co znaczy ta liczba? Jakiś pomysł?
- Twój wiek? - Prawie. Ale nie.
To nasze odliczanie.
Przybliżona liczba minut w lecie.
To znaczy,
że spędzimy razem plus minus 129 600 minut.
- Kurde! - Wydaje się dużo,
ale to zależy od punktu widzenia.
Jeśli spróbujecie ze mnie kpić, dręczyć mnie
albo mi się sprzeciwiać, te minuty wydadzą się wam wiecznością.
Ale jeśli dacie coś od siebie, daję słowo,
że te minuty miną jak z bicza strzelił.
Zatem wszystko zależy od was.
Po pierwsze. Tych kartek użyjemy do czegoś innego.
Napiszcie wypracowanie
o tym, jak wygląda wasze życie.
Co ją to obchodzi?
Jakimi widzicie się w przyszłości.
- Opowiedzcie mi o sobie. - Po co?
Dzięki temu was poznam, a wy się w ten sposób obronicie.
Wiem o was tylko to, co słyszałam od innych.
Chciałabym poznać wasze zdanie. Tak będzie sprawiedliwie.
Proszę jedynie o szczerość.
Wątpliwości?
Dobrze. Zaczynajcie.
Co się dzieje?
Niczego nie napiszemy. Lekcje się skończyły.
Każdy ma wakacje. My też.
Dobrze. Wszyscy myślicie podobnie?
Tak.
Świetnie. Jak mówiłam, wszystko zależy od was.
Zatem... udanych wakacji.
Ten. I ten też.
- I jak chłopcy? - Jak to chłopcy.
- Nie chcą nic robić. - Biedacy.
To nie są łatwe dzieci.
Mieli pod górkę, a będzie jeszcze gorzej.
Dlaczego?
Jeszcze nie wiedzą, ale wkrótce nas zamkną.
I dokąd pójdą?
Do państwowego domu dziecka. Nazywają go psiarnią.
Kiedyś to miejsce wyglądało inaczej.
Było wiele zajęć, wycieczek.
Ale powoli się pokończyły. To nasza drużyna.
Szkoda, że już nie wolno grać w piłkę.
- Zakonnice się poddały. - Ty też?
Skąd.
Po prostu mam związane ręce. Jestem tylko bibliotekarką Angelines.
Nie wszystko jest złe.
Na gimnastyce z siostrą Josefą świetnie się bawią.
Trzeba ćwiczyć stawy.
- Ruch rąk jest bardzo ważny. - Kiedyś skręci sobie kark.
- Trzeba na nią uważać. - Na kogo?
- Nową. - Bo?
- To spryciara. - Robimy to czy nie?
Czekaj.
- Plecami do mnie. - Teraz!
- Nigdy go nie ma. - Skąd wiesz, że jest piłkarzem?
- Chcielibyście tu mieszkać? - Ale czad.
Patrzcie!
- To jego buty? - I koszulki!
- Jest piłkarzem! - Niewiarygodne!
Luis Martínez García.
Piłkarz z takim imieniem? To pewnie sędzia.
- Niech mnie! - Co tam robicie?
Spadamy!
Błogosław Boże nas i te święte pokarmy.
- Przez Chrystusa, Pana Naszego. - Amen.
Czego szukacie? To zakonnica.
- Coś ukrywa! - Co?
Walkman! Ma Walkmana!
- Spadaj. Ja biorę. - Pożyczysz mi?
- Niby dlaczego? - Ale mnie pożyczysz?
- Zobaczymy. - Dałem ci porno.
- Pospieszcie się! - Dwie minuty to za mało.
- Jak to nie? - Nie.
- Pozer. - Ja go znalazłem, więc jest mój.
- Idzie! - Ruchy!
Spadamy! Co robisz, idioto?
A niech ich!
Mam koszmary. Mogę spać w tobą?
Ze mną? Nie. Gdzie twoje łóżko?
Połóż się. No już.
Śpij.
Mam koszmary.
- Nic nie poradzę. - Możesz mnie przykryć?
Śpij.
Znowu! Dranie!
Dzień dobry.
Dzień dobry, Pędraku.
ODLEGŁE PLANETY
- A to co? - Dzisiejsza lekcja.
Nie będziemy nic robić.
Wiem. Wszystko jest rozwiązane.
Na wypadek, gdyby wpadła Przełożona.
Dość. Niech siostra zacznie uczyć.
Myślałam, że nie chcecie.
O to chodzi.
Siostra próbuje uczyć, a my się sprzeciwiamy. Tak działa świat.
Napiszcie wypracowanie. Wciąż na nie czekam.
Dajcie jej spokój. Niech czyta Biblię.
To nie Biblia.
A co?
Powieść science fiction.
Czyli?
Opowiada o przyszłości,
odległych planetach, wojnach kosmicznych.
To historia miłosna między androidką i człowiekiem.
Ale was to nie interesuje.
Nie przeszkadzajcie mi.
Dobrze mi się ją czyta. Dziękuję.
Siostra nie może tego czytać.
- A to czemu? - Bo jest siostra zakonnicą.
Bzdura.
A co nam wolno, wedle jaśnie pana?
Jaka jest ta androidka? Ładna?
Nie wiem. Chcesz ocenić?
A ty dokąd?
Ładna. I to bardzo.
Piękna. Jest więcej rysunków?
Chyba tak.
Patrz! Jest ostra.
Niezłe cycki!
Dość! Napiszecie wypracowanie?
Nie? No to do widzenia.
Dodajemy jedno jajko i kolejne.
Przecież to niemożliwe!
- Przepraszam. - No proszę!
- Matka Boska Przepraszająca. - Zostawię was.
Wejdź i usiądź. Chodź tu.
- Piwka? - Nie, dziękuję.
Po raz pierwszy od 15 lat nie palę sama.
- Długo tu mieszkasz? - 15 lat.
Mój Boże! Ja żadnego miejsca nie zagrzałam dłużej niż dwa lata.
- A ty? - Ja 10. Od nowicjatu.
Jasne. Zawsze tam, w twojej bibliotece.
A siostra co robiła?
Wiele rzeczy. Nic ważnego.
Spójrzcie na nich.
Jak lwy w ZOO.
Sebas! Sebas! Obudź się!
Kurczę, śniła mi się Martita. Jest taka sympatyczna!
Obudź Bichiego.
Bichi! Obudź się!
Mama przyjechała!
Mama?
Palant!
Wstawaj. Idziemy.
A ty dokąd? To dla dorosłych.
Idzie ze mną.
- Gdzie popielniczka? - Pod moim łóżkiem.
Chłopaki! Myślałem o zakonnicach.
- Zaczyna się. - Jeśli nie nosicie kolczyków,
dziurki w uszach zarastają.
Więc jeśli zakonnice nigdy nie...
Jest! Idziemy!
Zaczekajcie! Nie skończyłem!
Przejdziemy się?
Nie odrywa się! Zasrane logo!
Bichi, ruchy!
Spadamy!
Zwijamy się!
Otwieraj.
Szybko!
Valdo gra z nami!
Zaczynaj!
Do mnie!
Gol!
Zmieściłoby się tu boisko?
- Kiedyś tu było. - Naprawdę?
Jest!
Znalazłam! Bierz.
Co to?
Patrz.
Na co im Biblie, skoro tylko Sebastian się modli?
Te małe gnojki je palą!
- Co? - Mają 12 lat.
Co za głupota! Ale wciąga.
W dzieciństwie w moim rodzinnym mieście graliśmy łbem świni.
Mój Boże!
Założymy drużynę piłkarską.
Proszę to zabrać i odejść.
Czy to normalne, że tym chłopcom niczego nie wolno?
Uprawiają sport z siostrą Josefą.
Na tej gimnastyce jedynie ona się męczy.
Oni lubią piłkę.
Kiedy grają, nie w głowie im kradzieże.
Podobno była tu drużyna.
Dawne czasy. Nie to co teraz.
Proszę dać mi miesiąc.
Jeśli nic się nie zmieni, zapomnę o pomyśle
i odejdę zgodnie z życzeniem siostry.
- Dwa tygodnie. - Świetnie. Dziękuję.
Radzę uważać.
Nie pierwszy raz ktoś wyciąga do nich rękę i ją traci.
Księga Izajasza:
"I powiedział Abraham: na co mi ręce, jeśli nie mogę nimi ruszać?".
- Zmyśliła to siostra. - Tak.
Drużyna? Nie mamy boiska, koszulek ani korków.
Tym zajmiemy się później. Grunt to zacząć.
Co siostra będzie z tego miała?
Nic. Chcę, żebyście grali.
Nikt nie będzie z nami grał.
Wszyscy nas tu znają.
Nie musicie nikogo prosić o zgodę.
Wystarczy grać. Nieważne, co myślą inni.
Kiedy zaczyna się turniej?
- W przyszłym tygodniu. - Zdążymy?
Nie wiem, ale trzeba spróbować.
Jest jeden problem.
Nie możecie grać tą szmatą.
Dlatego kupiłam wam...
To. Pierwszy krok ku klubowi Parral.
Niezły początek. To piłka do piłki ręcznej.
Szlag.
Podaj! Ruchy!
Rafaelu, czemu nie grasz?
Nudzą mnie gry. Poza tym jestem inwalidą.
- Co robisz? - Bronie.
Świetnie. Do czego?
Zwykle wymieniam je na fajki, ale tę chyba zatrzymam.
- Palisz? - Trochę.
Nazywam się Rafael Montes Espinosa, ale mówią na mnie Kreweta.
Siostra też może.
- Lubię cię, Kreweta. - Jak wszyscy.
Dlaczego Eboué nigdy nie mówi? Nie zna hiszpańskiego?
To bystrzak. Odzywa się, kiedy musi.
- To jest boisko. Zasady są proste... - Przeczytałaś je?
I zapamiętałam.
- Jak? - Czytam i zapamiętuję treść.
Podobno mam IQ 160. Pisali o mnie w prasie.
Czego potrzebujemy?
Bez pieniędzy się nie uda.
Możemy się do kogoś zwrócić.
Do Boga?
- Prawie. - Jestem sierotą.
Mam jedynie piłkę nożną.
Tylko ona napełnia radością moje serce.
Widzę tu dużo drewna na bramkę i ławki.
Niestety jesteśmy biedakami...
sierotami i nieszczęśnikami.
Chłopcy, wiecie, że Jezus z Nazaretu
był nie tylko Mesjaszem, ale i stolarzem?
Bóg widzi wszystko i pamięta każdy dzień.
Nie tam! Tam!
Prezent.
LISTA POTRZEB
TRANSPORT
To łatwizna. Jak ściskanie sutka.
REJESTRACJA
Co robisz?
MĄKA
CO SĄDZĘ O ZASRANYM PARRALU - VALDO LOPES
Chodź.
- Której użyjesz? - Prawej.
Będziemy się zderzać.
Zamieńmy się miejscami.
To ucho?
Stul dziób. Przez ciebie teraz widzę uszy.
Wygląda wspaniale.
Przynajmniej mamy boisko.
Do dzieła. Grajcie.
Kto będzie naszym trenerem?
Trenerem?
Piłka to moje życie. Byłem niemal zawodowcem.
W młodzikach grałem z Caminerem.
Świetny gość. Nazywałem go Joselu.
Ale pewnego dnia moje więzadło krzyżowe powiedziało: "Dość".
I nie byłem już tą samą osobą. Ani Coslada.
Jesteś pod wrażeniem, co?
Wyglądam nędznie, ale gdy miałem 20 lat, był ze mnie niezły towar.
Zatem możesz trenować chłopców, czy nie?
- Powiem coś siostrze, Margarito. - Marino.
Wielu mogłoby powiedzieć: "Rafa to nieudacznik".
"Znowu mu nie wyjdzie".
I mieliby rację.
Ale w piłce nożnej? Nie ma szans.
Ja jestem piłką nożną.
Przesuwanie linii.
To podstawa współczesnej piłki nożnej.
Któryś z was wie, co to takiego?
Nie? Spokojnie.
Panowie, linia obrony...
Z tymi piłkami nie da się trenować. Poproszę zarząd, by je zmieniono.
Musicie uderzać, jakbyście ich nienawidzili.
Jakby to był facet waszej byłej żony.
Możecie sobie wyobrażać osobę, która was tu zostawiła.
Ktoś powie: "Piłka to wasz najlepszy przyjaciel".
Bzdura. Piłka to wasz wróg.
Trzeba ją ujarzmić. Piłka chce wam schrzanić życie.
Omówimy podstawowe zasady dryblingu.
Kiedy zaczniemy grać?
- Sześć... osiem okrążeń. - Wal się, fiucie.
Jest kiepski. Nie potrzebujemy go.
Ty, pirat. Odbierz mi piłkę, jeśli masz jaja.
- Faul! - Jaki faul?
To było czyste wejście.
Ty! Pięć okrążeń.
- Angelines. - Jak z dziećmi?
- Mamy sporo talentów. - "Porażkinho".
Będą gotowi na mecz?
- Zdecydowanie. - Cieszę się.
Masz chwilę?
W zeszłym roku kupiłem dwa bilety na Sergia Dalmę.
Chciałem zaskoczyć byłą.
Chciałabyś...?
Możesz pójść z kimś innym.
Dziękuję, ale jak rozumiesz...
No tak. Nieważne. Sprzedam jeden i pójdę sam.
Tak. Powinieneś częściej wychodzić.
Nie mogę, mam za dużo na głowie.
Cieszę się. Do widzenia.
Twoja stara może mi skoczyć.
Odwołaj to, dupku!
Valdo, przestań.
Odwołaj to!
Valdo! Wystarczy!
Co cię ugryzło? Wyjdź stąd!
Co się stało?
Czepnąłem się jego starej i się wkurzył.
- Co z nią? - Nie wiadomo.
Dlatego można mówić wszystko.
Jaki masz problem z krzyżami?
- Bo je przekręcam? - Tak.
Nie wiem. Impuls.
Zastanów się nad tym.
Zastanawiam się nad wieloma sprawami.
Mimo najszczerszych chęci nie umiem sobie przypomnieć twarzy mamy.
Pamiętam jedynie jej ręce. Karmiła mnie w ten sposób.
Nie wiem, czy to prawdziwe wspomnienie, bo byłam mała.
Miałam trzy lata, kiedy mnie zostawiła.
Myśl... że gdyby nasza trójka zebraÅa swoich krewnych,
nie rozegralibyÅmy nawet partyjki tenisa.
Przepraszam. Nadal ciÄ boli?
Chyba dam radÄ waliÄ konia.
Udam, że nie sÅyszaÅam.
Zjem wszystko.
Zjedz orzechy.
ChÅopcy, wsiadajcie.
WyglÄdamy jak wieÅniaki.
Pewnie uszyÅy koszulki z ciuchów zmarÅych zakonnic.
Nie myÅl, że nie wyciÄgnÄ konsekwencji.
Na razie grzejesz ÅawÄ. Później zobaczymy.
Angelines.
W busie bÄdzie Åcisk. Może pojedziesz ze mnÄ.
- Tu mi dobrze. - To siÄ okaże.
- Tatiano, pojedziesz motocyklem? - Tak.
- To jej marzenie. - Chodźmy.
- Tylko wolno, żeby mnie nie zemdliÅo. - Jasne.
Ma siostra prawo jazdy?
Ta wariatka nas zabije!
Zwolnij! Rozbijemy siÄ!
Możecie pójÅÄ stÄd tu, przejÄÄ jÄ
i podaÄ tu albo stÄd i podaÄ tu.
I najważniejsze - co odróżnia zwyciÄzcÄ od przegraÅca?
Przesuwanie linii.
Åwietnie.
Przed wyjÅciem, chciaÅbym skierowaÄ do was kilka sÅów.
Kiedy byÅem w waszym wieku,
myÅlaÅem, że nigdy nie bÄdÄ dorosÅy.
MyÅlaÅem: "Rafa, mistrzu, bÄdzie zajebiÅcie".
Ale pewnego dnia czÅowiek wstaje, patrzy w lustro,
dociera do niego, że ma czterdziestkÄ,
że żona odeszÅa z jakimÅ draniem i mówisz do mikrofalówki...
Szybko, już późno.
Wyjdźcie i bawcie siÄ, zanim wszystko siÄ schrzani.
Rafa!
- Sporo ludzi. - Tak.
Zdejmijcie go!
Obrona na szeÅÄ.
MiaÅeÅ go!
Co? ByŠtwój.
Masz staÄ na bramce!
Dlaczego nie przesuwajÄ linii?
Zachowuj siÄ jak kapitan!
Zamknij siÄ. Nie masz pojÄcia o piÅce, debilu!
- PowiedziaÅ "zmiÅuj"? - Nie, debilu.
- Nie tknÄÅem go! - ChciaÅ kopnÄÄ piÅkÄ!
Kto ich tego nauczyÅ?
SÄ zdenerwowani i bez formy.
Hej, ty! Ãsemka! Tak, ty. Podejdź.
To twoi starzy?
Jak ci to powiedzieÄ.
PrzechodziÅem obok nich i coÅ usÅyszaÅem.
RozwodzÄ siÄ.
Powiedzieli, że nie ma odwrotu. Nie ukÅada im siÄ.
BÄdziesz musiaÅ wybraÄ jedno z nich.
Przykro mi.
Nie rozwodzimy siÄ.
Skarbie, tatuÅ i mamusia siÄ kochajÄ.
Wszyscy w gÅÄb boiska! Nie!
Dlaczego nie podajÄ sobie piÅki?
Przeciwnicy mogliby im pozwoliÄ strzeliÄ gola.
- ZgÅupiaÅeÅ, lalusiu? - Co jest?
I to ja dostajÄ kartkÄ!
- Nie wyrzuciÅem ciÄ. - Ze mnÄ nikt nie zadziera!
- Bichi, wracaj! - Wystawiamy drugiego czy co robimy?
Powiem jedno.
Mam gdzieÅ, czy przegramy do 11 czy do 20.
Nie spodziewaÅam siÄ tylko, że po tym, ile dla was zrobiliÅmy,
wyjdziecie jak jacyÅ bandyci.
Trudne życie nie daje wam prawa, by tak postÄpowaÄ.
Gratulacje. ZachowaliÅcie siÄ tak, jak siÄ spodziewali.
Siostro Martito.
- Możemy porozmawiaÄ? - Naturalnie.
ZastanawiaÅem siÄ i...
RezygnujÄ z funkcji trenera.
Jak to? Z powodu jednego meczu?
- Drużyna mi nie ufa. - Nie bÄdź Åmieszny.
Wie siostra, jak na mnie mówili?
Porażkinho.
Rafa! Każdemu nadajÄ przezwiska.
Rafa!
- WygÅupiliÅmy siÄ. - Raczej oni.
Patrzyli na nas jak na przestÄpców.
TrochÄ nimi jesteÅmy.
Jeden mówiÅ, że adoptujÄ mnie na niewolnika.
Nie mogÄ tego zrobiÄ.
ZauważyliÅcie, że wszyscy byli Åadni?
Wszyscy. Bez wyjÄtku.
Matki, ojcowie, babcie, siostry, dzieci.
Wszyscy Åadnie wyglÄdali. I pomyÅlaÅem:
żeby byÄ Åadnym, trzeba mieÄ kasÄ.
"Zasrane Teorie Sebasa".
- WymieÅ jednego brzydala. - Osiemnastka.
Fakt. Ale to 1%.
PamiÄtacie ich wÅosy? Spójrzcie na nasze!
- Zrobisz to czy nie? - MuszÄ siÄ skoncentrowaÄ.
Powiesz coÅ jeszcze?
Zamykamy oczy, trzymamy siÄ za rÄce
i myÅlimy o Rachidzie.
SÅyszÄ gÅos. To twój ojciec.
Mówi, że za tobą tęskni.
Mój stary zbiera truskawki w Huelvie, debilu.
Więc twój dziadek. Mam mały zasięg.
- Słyszeliście? - Pingwin!
Zbieraj!
- Tomás, budź się. - Co jest?
Nic. Nie hałasujcie i chodźcie.
Za mną.
- Dokąd nas zabiera? - Odbiło jej.
- Porąbie nas na śmierć. - Bądźcie cicho.
- Siadajcie. - Mistrzostwa!
Cicho.
Nie zasłużyliście. Ani mru mru.
- Grają z Boliwią. - Walter, załatwimy was!
- Jestem z Ekwadoru. - Zdobędziemy osiem goli!
- Spójrz na Caminera. - Niezłe przystojniaki.
- Cztery fajki, że Hiszpania wygra. - Pięć na Boliwię.
Ile zarobię?
Dawaj! Kontratak!
Podaj! Dobrze! Cholera.
Co ty w tym widzisz?
Przecież to absurd. Banda facetów gania za piłką.
Nie biegają za piłką, tylko chcą ją przejąć.
Przeciwnicy też jej chcą.
- Więc? - Nic.
- Tylko tyle. - Ekstra.
Co będzie z drużyną?
Nie wiem. To chyba koniec.
Nie możemy pozwolić, by ciągle ściągano policję.
Tak. Trochę przesadziliśmy.
Widzisz? Kiedy zaczyna się mecz, zawsze myślę, że nam się nie uda.
I zwykle tak się dzieje.
Ale czasem, kiedy się udaje... to jest jak cud.
Wszyscy się synchronizują, jakby istniał plan.
Patrzę co takiego zrobili, że się udało.
- Jutro beznadziejny dzień. - Co jest jutro?
Jak to co? Nasza komunia.
Dzisiaj jest wasz wyjątkowy dzień.
Otrzymacie miłość Jezusa Chrystusa.
Będzie wam ona towarzyszyć przez całe życie. Prawda?
Komunia to wydarzenie,
którego piękno tkwi w powadze i powściągliwości.
Myślę jednak, że dzisiaj przyspieszymy sprawę.
Ciało Chrystusa.
Ciało Chrystusa.
Ciało Chrystusa. Tak lepiej.
Ciało Chrystusa.
To już przesada. Nie miałeś innego ubrania?
Tylko to było czyste.
Czemu nie. Ciało Chrystusa.
Możesz się zbliżyć? Nie sięgam.
Matko Boska.
Siostro!
Dobrze się siostra czuje?
Ostatnio zastanawiałem się: "W tym miesiącu"
"nikt nie skarżył się na siostrę Marinę. Jest chora?".
Zbyt często ksiądz o mnie myśli. Jestem poślubiona Bogu.
Cieszę się, że w końcu jest siostra szczęśliwa.
Nie wiedziałem, dokąd siostrę wysłać.
Tym razem chyba się udało.
Szczęśliwej podróży powrotnej.
- Gratulacje. - Za co?
Słyszałam, że ma ksiądz zostać biskupem.
Gdzie to siostra słyszała?
Ciało Chrystusa.
- Ciało Chrystusa. - Spadaj.
Ciało Chrystusa.
Dlaczego się nie wyspowiadaliście? Ksiądz nie mógł się doczekać.
- Słucham? - Nie chcę się spowiadać.
- To czego chcesz? - Chcę wiedzieć,
po ilu grzechach pójdę do piekła.
Co to za bzdura?
Powinieneś dbać o to, by być dobrym.
Jeśli będę dobry, nie pójdę do piekła. Muszę być zły.
Czemu chcesz pójść do piekła?
Moja matka już w nim siedzi, a ojciec jest w drodze.
Proszę mi jedynie podać liczbę.
Nie chcę po śmierci znów być sam.
Nie wiem, synu. 337.
Świetnie. Dzięki.
Szkoła prywatna?
Jest jeszcze kilka formalności, ale szybko je załatwimy.
A biskup co o tym sądzi?
Nie ma pojęcia, czym jest Parral.
Wiem, że dla siostry to niełatwe.
Poświęciła się siostra temu miejscu i chłopcom.
Ale siostra wie, że tak dłużej być nie może.
Muszę podejmować decyzje, nawet te najtrudniejsze.
Co będzie z chłopcami?
- Pójdą do domu dziecka. - Do psiarni?
Słucham?
Chłopcy tak go nazywają.
To miejsce się rozpada.
Potrzeba pieniędzy, nowych pomysłów, nie możemy was dalej utrzymywać.
Bez obrazy, ale chłopcom przyda się trochę dyscypliny.
Parral zmieni się na lepsze. Obiecuję.
Chcą obejrzeć budynek. Byłoby najlepiej, gdyby nie było wtedy chłopców.
Coś wymyślę.
Przy okazji. Jak siostra Marina?
Dobrze. Jest specyficzna, ale dobra.
Znam ją. To koczowniczka.
Nigdzie nie pasuje.
Prędzej czy później narobi wam kłopotów.
Zaczniemy od zera.
Ale macie się zaangażować. To wasza ostatnia szansa.
Jeśli powtórzy się to, co ostatnio, koniec. Jasne?
Dobrze. Mam dwa was dwie wiadomości. Dobrą i złą.
Dobra to ta, że mamy trenera.
- Jest nim Porażkinho? - To nie Rafa.
- Więc - zła wiadomość? - Twoja matka.
- Dupek. - Przestańcie.
Nowy trener to...
ja!
Pingwin trenerem, a niech mnie!
Jeśli wolicie, spróbuję przekonać Rafę...
- Witaj, trenerko. - Dziękuję.
A zatem... Z pomocą Boga i wszystkich świętych
inauguruję nowy etap klubu Parral.
Co to znaczy?
Nie mogę. Dostanę zawału.
- Dawaj wieprzu! - Suka.
Suka!
Każdy gra sam. Rozkojarzacie się byle czym.
Jesteście dobrzy, ale nie gracie jak zespół.
Trójka!
Biegnij! Dawaj!
Piłka leci tam! Pilnujcie liny!
Tak jest! Blokiem! Brońcie blokiem.
Zapisuj. Wszystko wykorzystamy.
Jak ustawimy chłopców? Eboué pójdzie na bramkę.
Odłóż ten długopis!
Nie tknąłem go!
Strach nie oznacza szacunku. Przeciwnie.
Skupcie się na piłce. Bądźcie opanowani.
Gol!
Nieważne, co myślą inni.
Musicie uwierzyć, że jesteście tacy jak oni.
Musicie biec tutaj, tutaj i tutaj.
Wszyscy razem... gol!
Idzie!
Co się dzieje w Afryce? Jest bardzo...
Gorąco.
Świetnie. Jak się nazywa stolica Niemiec?
Londyn!
Gnoje!
Dawaj!
Przywykliście do przegrywania.
Czas zacząć wygrywać.
Co jest? Ze mną się droczysz, a grasz jakbyś przepraszał.
Daj czadu!
Co robicie? Siadajcie!
Co robisz? Ślepy jesteś? Załóż okulary!
Bez trzymanki!
ODWAŻNIE DOCENIAJ SIEBIE
POTRZEBUJESZ MIŁOŚCI
- Ja strzelam. - Nie, ja.
Masz rozwiązane sznurówki.
Nie wierzę! Dotarliśmy do finału.
Możemy wygrać, jeśli pozwolą nam grać po naszemu.
Patrzcie, jarmark!
Młyńskie koło!
Piękne!
Ile ludzi!
I popcorn!
Śmiało! To co najmniej czternastki!
Powiem ci coś o życiu.
W twoim wieku myślałem, że ludzie są dobrzy.
Problem w tym, że choć tacy są, to tego nie wiedzą.
Jeśli będziesz widział, że palę, nie naśladuj mnie.
- Skończyły nam się żetony. - My jeszcze mamy.
Możemy pojeździć razem.
ZAKŁADAMY KOLCZYKI
- Ile za kolczyk? - 300 peset.
- Proszę jeden. - Gdzie twoi rodzice?
Tam.
- Pozwolili ci? - Jasne.
- Na pewno? - Tak.
Ostrożnie.
Wystarczy. Wysiadamy.
LABIRYNT LUSTER
Nadszedł wielki dzień.
Jaki?
Gdy stamtąd wyjdziemy, będziemy inni.
O czym ty gadasz?
- Załóż sobie. - Odbiło ci?
Noszę je, bo te rzeczy dzieją się nagle.
- Nie wejdę tam. - Zachowuj się.
Jasne, że wejdziesz. Z zabezpieczeniem.
Nie chcemy zostać ojcami.
Idź tam i załóż sobie. Ja mam swoją na sobie.
- Teraz? - Nie, zrobisz to przed nią.
Idź.
Widzisz, Pędraku? Zawsze wygrywam.
Mogę ci dać... wiatrówkę, lornetkę,
- albo to, dla twojego brata. - To nie mój brat.
- Dzięki, Jasón. - Powiedz komuś, a cię zabiję.
Niech to.
Byłem tu już? Czy nie? Nie wiem.
Nie do wiary! Zgubiłem się!
Najważniejszy dzień w moim życiu, a ja się gubię! Idiota ze mnie!
Marta! María! Jak się nazywała moja?
Co teraz?
Nie wiem. Będziemy tak siedzieć.
Myślę, że umrzemy.
- Mnie eksplodują narządy. - Cicho! Przyspiesza.
To się nazywa adrenalina!
Jak to jest?
Trudno wyjaśnić. Boli.
Na początku odrobinę, ale potem...
Jakby cię przytulał kot.
Wielki i cieplutki.
Czujesz, że stałeś się mężczyzną.
Prawda, Valdo?
Mogliście mi dać znać.
Przekłuwałeś sobie ucho.
Wielkie mi rzeczy. Chciałem zaliczyć pannę.
Przez ciebie pójdziemy do piekła.
Dzięki kłamstwom nie jesteś już prawiczkiem.
Ale nic się nie stało!
Spójrz na nich. Ważne, że oni myślą inaczej.
- Marino. - Tak?
Chciałam...
- Będziemy tak stały całą noc? - Nie.
Te dni były dla mnie bardzo ważne.
Nie wiem, jak ci podziękować.
Nie wygłupiaj się! Idź spać.
- Dobranoc. - Dobranoc.
Po co im śpiwory? Jadą na parę godzin.
Rano dzwoniła Federacja Piłki Nożnej. Muszą zrobić testy antydopingowe.
Wykonuje się je w nocy, bo laboratoria są w Szwajcarii.
Cicho. Jedziecie na biwak.
- Jedziemy na biwak. - Jeśli kolejny chłopiec
wróci z kolczykiem, natychmiast siostrę wydalę.
Proszę...
Siostro, gdzie to dać? Na górę czy na dół? Nikt mi nic nie mówi.
- Powiedziałam. - Na dół.
- Nowe koszulki! - Na finał!
Ładne?
Skąd je wzięłaś?
Od Yurimy z parafii. Porozmawiała ze swoim szefem.
- Sponsoruje nas. - Nie widzisz tu nic dziwnego?
KLUB POKUS
- Kolor? - Pierwszy raz widzę osobę taką jak ty.
Jak miło. Dziękuję.
Rozdajcie je chłopcom. Będą zachwyceni.
No dobrze. Jedźmy.
- Co on tu robi? - Nie wiem.
Proszę ze mną.
Kilka stopni.
- To Matka Przełożona. - Dzień dobry, Matko.
- Dzień dobry. - Dzień dobry.
Wy-ciecz-ka! Wy-ciecz-ka!
Jest odrobinę zapuszczony...
Znów się pomyliłyśmy. Trzymasz mapę do góry nogami!
- To nie tędy! - Nic nie rozumiesz. To mam!
"Trochę śniegu i trochę soli,"
"popłyniemy na morskiej fali."
Chłopaki, jezioro!
Marino, zatrzymaj się!
Nie macie wrażenia, że trochę wyrośli?
Tak. Wyciągnęło ich.
- Iván prysnął mi wodą w oczy. - Skarbie, też go spryskaj.
Chyba nie tylko oni wyrośli.
Tutaj!
Dobry Boże! Chciałoby się mieć tyle lat.
W ich wieku wiedziałam, że zostanę zakonnicą.
- Naprawdę? - Tak.
Ja gdybym znów miała 22 lata... 22...
Nie wiem.
Nie wiem, czy podjęłabym te same decyzje.
Czasem zastanawiam się, czy byłabym dobrą matką. I wiem, że nie.
Byłabyś wspaniałą matką.
Nie wiem...
Jak oni was postrzegają?
Nie jesteście ich matkami ani opiekunkami.
Jesteśmy zakonnicami. Ich zakonnicami.
To już jest dużo, nie uważasz?
Dorwę cię!
Tak, spędziłam rok w Paryżu.
Byłam bardzo młoda.
Co tam robiłaś?
Studiowałam. Chodziłam też do kina, na tańce...
- Akurat. - A co myślicie?
Siostro, mam pytanie, tylko bez obrazy:
czy miała siostra chłopaka?
Nie powiem ci.
Dość o mojej przeszłości. Idźcie spać.
Więc...
Dokąd pójdziesz, gdy skończy się lato?
Jeszcze nie wiem.
Na pewno daleko od dzieci, które zadają zbyt wiele pytań.
Idźcie spać. No już.
Valdo.
Valdo! Śpisz?
- Nie. - Mówiłem, że nie jest dziewicą.
- O czym ty gadasz? - Aleś ty naiwny.
- Daj spokój. - Czemu się wkurzasz?
Jesteś głupi i zmyślasz. Pacan.
Valdo, spędzimy dużo czasu razem. Musisz się ogarnąć.
Paryż to bzykanko. Kropka.
Trzeba powiedzieć chłopcom.
Jutro im wyjaśnię.
No i? To wszystko?
Nie rozumiem.
Matka tak łatwo się zgodziła?
Wystarczy. Niech siostra nie udaje, że tak jej zależy.
Spójrzcie na nich. Wynocha!
Hiszpania!
To jest Caminero vel Joselu.
Graliśmy w młodzikach. Zajebisty gość.
- Mówiłeś. - Tylko przypominam.
My też musimy odejść?
Nie. Klasztor pozostanie.
Chcą się jedynie pozbyć dzieci.
Możecie odejść.
Siostro. Proszę zaczekać.
Podaj!
Stój!
No dalej! Patrzcie!
Dalej! Gol!
Joselu strzelił!
Hiszpania!
- Nie da się nic zrobić? - Skończyły mi się pomysły.
Nie wiem, jak przekonać tego człowieka.
Od dawna to planował.
Chce siostra?
Jestem Julia.
Dziękuję, Julio.
A co z piłką nożną? Naprawdę dotarli do finału?
Zgadza się. Coś niesamowitego.
Jeśli wpadniesz na kolejny pomysł, wykorzystaj go jak najlepiej.
Nie wiem. Ale jeśli na jakiś wpadnę, będę liczyć
na kumpelę od whisky, nie Matkę Przełożoną.
Dobrze.
Bez jaj! Sfaulował go! To karny!
Złamał mu nos! Niech to szlag!
Zawsze to samo!
Wyrzucą nas z mundialu tak jak was z Parral.
Zawsze to samo!
Co on powiedział?
Co do diabła powiedział?
Co tam? Jak poszło?
Co ich ugryzło?
Chyba Hiszpania przegrała.
- Co powiedziała? - Nic. Rozmawiałyśmy...
Marino. Marino.
Co się dzieje? Która godzina?
Kiedy przyszłam ich obudzić, już ich nie było.
"Nie pójdziemy do psiarni. Kiedy to przeczytacie, będziemy daleko stąd.
Nie szukajcie nas". Jak się dowiedzieli?
Może w gabinecie Przełożonej? Dokąd poszli?
Są sami, gdy jest tylu złych ludzi! Co będą jeść?
Spóźniłeś się. Trzymaj. Reszta dla ciebie.
Ekstra!
- Pizza. - Dzięki!
Pizza.
Pizza.
Dzięki!
- Okno? - Tak!
- Pizza. - Ekstra!
- Z czym? - Z szynką i serem.
Po co wyjeżdżać, gdy ma się taką chatę?
Nie wiem. Może arbiter jest dealerem i siedzi w kiciu?
Żeby Groszek nas widział! W życiu nie będzie go na to stać.
- Nie możemy tu wiecznie siedzieć. - Cisza!
Niemożliwe. Na żywo wygląda jeszcze lepiej. Wyjdźcie.
- Fajna piosenka. - Jaka piosenka?
- No nie! - Jesteś fatalny.
Spadaj.
Teraz ja!
Gdzie Tomás?
Co tu robisz?
Wszystko w porządku?
Kiedy wrócimy do Parral?
Nie wrócimy tam.
Zapomniałem pluszaka.
Nie szkodzi. Załatwimy ci innego.
Dobrze?
Zjesz coś? Na pewno?
Nie wiem, gdzie szukać.
Rozmawiałam z policją.
Mówią, że do jutra nie mogą nic zrobić.
- Przejdę się. - Wszędzie szukałyśmy.
Musimy odpocząć.
Tak, jutro kontynuujemy.
Będę czekać na telefon.
- Co znowu jesz? - Cukier.
Valdo, kim chcesz być, gdy dorośniesz?
Nie wiem.
Ale jeśli pytasz, żebym to ja cię spytał...
Kim chcesz być?
Chirurgiem plastycznym. Chcę upiększać ludzi.
Też powinieneś już się zastanawiać. Piłka to nie wszystko.
Śpijmy. Jutro trzeba będzie coś wymyślić.
- Sebas... - Co?
Myślisz, że nas szukają?
Kto? Siostry? Nie wiem. Czy to ważne?
Może o nas zapomną.
Amen.
Okropnie nabałaganiliście!
Nie śpicie, czy co?
Kurczę!
- Gdzie Valdo? - Nie wiem.
Valdo.
Valdo.
Kiedy chciałaś nam powiedzieć?
Nie wiedziałam.
Chodź.
Dokąd?
- Zawsze tak będzie? - Jak?
Tak. Przeprowadzki, samotność.
Ty coś o tym wiesz.
Nie wygłupiaj się. Nie jesteś sam.
Co robisz?
Przytulam cię, głupku.
Chodź tu.
Ściśnij mocniej. Nic nie czuję.
Zamknij się.
- Nikogo nie ma. - Jak to? Mam spotkanie z Przełożoną.
Wiem. Prosiła, żeby to księdzu przekazać.
Obyśmy wygrali!
Dzisiaj nie będzie planów, taktyk ani niczego.
Tablica się nie przyda.
"Parral to kupa gówna,"
"która zamiast much ma zakonnice, co nie latają, tylko dają ci w tyłek".
"Nie pozwalają nam oglądać dziewczyn, żebyśmy zostali księżmi".
"Tylko jedno jest gorsze od Parral. Życie w nim".
To mi się podoba.
"Siostro, już czas, by ktoś powiedział wam prawdę. Bóg nie istnieje".
Może macie rację.
Może Parral nie jest najlepszym miejscem na świecie, ale to wasz dom.
Dzisiaj jest ważny dzień. Zapewniam, że nie wszystko stracone.
Proszę was o jedno.
Wyjdźcie i pokażcie, kim naprawdę jesteście.
Niech dowiedzą się o Parral, o tym, że należy do was.
To miejsce, o które warto walczyć.
Zgoda?
Tak? Gotowi?
Naprzód drużyno! 3, 2, 1. Parral!
Biegiem!
Podaj!
Zanim coś ksiądz powie.
Tam siedzi Matka Przełożona.
Widzi ksiądz, kto jej towarzyszy?
Nie wiem, co siostra kombinuje, ale nic z tego nie będzie.
Naprzód!
Te, ósemka! Tak, ty. Podejdź.
Przepraszam za to, co powiedziałem o twoich starych. To był żart.
Nie. W końcu się rozwiedli.
Serio? Przykro mi. Wszystko w porządku?
Tak. Mam dwa baseny.
Księże biskupie, nie wiem, co powiedziały siostry,
ale mój projekt dla Parral...
Od sierot z Parral.
"Księże biskupie, dziękujemy za przygarnięcie nas".
- Jak ci na imię? - Tomás.
Tomás, nie dziękujcie mnie, lecz temu człowiekowi.
To on wszystko dla was zrobił.
Wal się, frajerze.
Dawajcie!
Dlatego chciałem podziękować don Agustinowi za zapewnienie nam domu,
rodziny i ciepłego posiłku każdego dnia.
Ksiądz jest dla nas jak ojciec.
Ojciec, którego nigdy nie mieliśmy.
Chłopcy, 10 minut!
Po tamtej spodziewałbym się wszystkiego, ale po Matce...
Mówił ksiądz, że Parral potrzebuje zmian.
To one. Proszę je wykorzystać.
Niech to szlag!
Chłopcy, podejdźcie.
Don Agustín ma coś ważnego do powiedzenia.
Parral!
Brawo! Świetna robota!
- Kto to był? - Nie wiem. Chce mnie przetestować.
Dużo o tym myślałem, aż nagle mnie olśniło.
Piłka nożna!
A może by założyć drużynę?
KONIEC LATA
Zachowuj się. Widzimy się w weekend.
Pamiętałem o was.
Muszelki z plaży, której nigdy nie zobaczycie.
Groszku, jesteś pełen nienawiści. Potrzebujesz dziewczyny.
Mam pytanie.
- Ta kocica to twoja matka czy siostra? - Matka, dupku.
Zaproś ją kiedyś na podwieczorek.
- Dokąd idzie? - Zabiera go na testy.
Więc zostaje?
Na to wygląda. Tylko nic nie mów. Ona tak woli.
Co się dzieje?
- Nie chcę jechać. - Nie chcesz, a może się boisz?
Wygłupię się i mnie nie wybiorą.
Jeśli nie pojedziesz, nigdy się nie dowiesz.
A jeśli mnie wybiorą? To bardzo daleko.
Nie wiem.
Będę cię zawozić i odbierać.
- Codziennie? - Codziennie...
Zabrzmiało jak wyrok. Ale tak.
I kupię ci kartę miejską na wszelki wypadek.
Jedźmy.
SZKOŁA EL PARRAL
VALDO LOPES
PRZEZ PONAD 20 LAT GRAŁ W PRIMERA DIVISIÓN.
RAZEM Z KOLEGAMI ZAWSZE BĘDZIE WDZIĘCZNY MARINIE
ZA TO, CO ZROBIŁA DLA NICH W PARRAL.
Tekst: Agnieszka Figlewicz
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.