All language subtitles for Acapulco 2021 S03E05.pl

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian Download
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish Download
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish Download
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Las Colinas ma ponad 80 lat,

ale dzięki ostatnim remontom

ośrodek wygląda świeżo i nowocześnie.

Korzystaj z wyjątkowych przywilejów. Jako nasz stały klient

uzyskasz dostęp do naszego słynnego bufetu.

Wypij margaritę w uliczce butików.

To pomyłka!

Rezerwowałem apartament, a nie boks.

Co to znaczy, że wszystkie pokoje nazywacie apartamentami?

Dobrze.

Czy meldowała się już niejaka Julia González?

Tak, rozumiem potrzebę ochrony prywatności klientów, ale znam ją.

Cóż, znałem. To długa historia, pełna wzlotów, upadków,

nieporozumień oraz niezliczonych intryg.

Ale jest w niej też wiele romansów i...

Halo?

Halo!

O, mają promocje.

Hugo, chcesz obejrzeć Legalną blondynkę albo jej niedoceniony sequel?

Joe!

Muszę ustalić, kiedy przyjedzie Julia.

Możesz być prawdziwym Joe i... odrobinę przycisnąć recepcję?

Jak sobie życzysz, szefie.

- Jesteś moim priorytetem. - Dziękuję.

Tylko najpierw skoczę do Mr. Tortuga's na panierowane jalapeo.

Ale...

To miejsce podoba ci się dużo bardziej, niż powinno.

Wygląda na to, że zostaliśmy sami.

Co powiesz na bajkę na dobranoc?

Serio? Myję zęby. Nie możesz poczekać?

O Boże.

Co stało się z tym miejscem?

W 1985 roku mieliśmy pewne standardy.

A butik z sukienkami Julii był złotym standardem.

Do wielkiego otwarcia zostało kilka dni,

a wszyscy starali się pomóc Julii dotrzeć do mety.

Ostatnia partia.

Nie mogę uwierzyć, że idziemy na elegancką imprezę do Las Colinas.

Kupiłem nawet drugi krawat. Ten nie jest brązowy.

Ma raczej głęboki odcień khaki...

Zaraz.

Drugi krawat też jest brązowy?

A ja namówiłam Sarę, by włożyła sukienkę z bierzmowania. Pięknie wygląda!

Mamo, naprawdę muszę?

Znalazłam w kieszeni ciało Chrystusa.

Nie protestuj. Tej debaty nie wygrasz.

Bardzo doceniam wszystko, co dla mnie robicie.

- Dziękuję. - Jesteśmy z ciebie bardzo dumni, Julio.

To najpiękniejsze na świecie sukienki dla puszczalskich!

Chodź no tu.

Co się stało?

Moja mama za mocno cię ścisnęła?

Kiedy kończyłem szkołę, prawie złamała mi żebro.

Nie o to chodzi. Po prostu...

Chciałabym, żeby moja rodzina była przy mnie tak jak twoja.

Rodzice Julii mieszkali w Kolumbii, tysiące kilometrów stamtąd.

Nie mogłem sobie wyobrazić, że mógłbym świętować taką chwilę z dala od rodziny.

Nagle uświadomiłem sobie, że może Julia też nie będzie musiała.

Nie martw się. Otwarcie będzie wspaniałe?

Otwarcie będzie katastrofą.

Alejandro Vera nie może przybyć na otwarcie butiku,

kiedy ośrodek tak wygląda!

„Tak”? Co masz na myśli?

Och, Don Pablo!

Te krzewy tak się rozrosły, że zmieniły się w żywopłoty.

A wiesz, co myślę o żywopłotach.

Już sobie wyobrażam, jak Alejandro wwierca się we mnie

tymi tajemniczymi, krytycznymi oczami w kolorze kakao.

W kolorze kakao?

Chyba w kolorze kupy.

Wystarczy.

Don Pablo, przyda się każda para rąk.

Jeśli trzeba, zatrudnij dodatkowych pracowników.

Ale nikt nie pójdzie spać, dopóki ośrodek nie będzie lśnił!

Mamy problem z Diane.

DYREKTOR OPERACYJNY

Alejandro Vera frustruje Diane.

A sfrustrowana Diane oznacza sfrustrowanych pracowników.

W branży hotelarskiej to początek końca.

Zarezerwować jej kolejny masaż cuatro manos?

Nie wystarczy nawet osiem rąk.

To byłoby niemożliwe.

Gdzie by się wszyscy podziali?

Żeby pomóc Alejandro Verze stać się na powrót cichym wspólnikiem,

potrzebujemy jakiejś karty przetargowej.

Księga Tajemnic!

To tylko notes.

Ale spójrz, ile informacji mamy o Verze.

LUBI CEVICHE.

„Likes ceviche”?

To wszystko?

Pan Vera jest bardzo skrytą osobą,

dlatego musisz się do niego zbliżyć na otwarciu butiku.

Spróbuj znaleźć coś, co was łączy.

Może podzieli się z tobą informacją, którą wykorzystamy w odpowiednim momencie.

Będę jak tajny agent?

Zdecydowanie nie.

- Mam założyć podsłuch? - Zero podsłuchów. To delikatna materia.

Jasne. Pójdę popracować nad przykrywką.

Nie ma żadnej przykrywki. Jesteś Máximo Gallardo!

Księga Tajemnic.

Ta nazwa zaczyna mi się podobać.

Ani się obejrzeliśmy, a już nadszedł dzień otwarcia butiku.

To już dziś! Jak się czujesz?

Kto ma czas cokolwiek czuć? Za kilka godzin otwarcie.

Wszystko zaplanowałam co do sekundy, nie spodziewam się niespodzianek.

Tak. Żadnych niespodzianek.

- Co to było? - Co?

Ten dziwny chichot.

Máximo, czy ty coś planujesz?

Jeśli tak, powiedz mi. To zły dzień na niespodzianki.

Dobrze. Miałaś dowiedzieć się po południu,

ale ściągnąłem twoich rodziców z Medellín.

Dotrą tu na otwarcie butiku.

Nie! Nie, nie!

- To podekscytowane „nie”? - Nie!

Okej.

Nie mówiłaś, że chciałabyś, żeby rodzice byli przy tobie?

Emocjonalnie, nie fizycznie.

To dlaczego tak to ujęłaś?

To, co zrobiłeś, jest przemiłe, ale rodzice są dyplomatami.

Są ważni. Wpływowi.

Są... Snobami.

Modę uważają za coś głupiego i niepoważnego.

Coś poniżej mojej godności.

To idealny moment, żeby udowodnić

twoim rodzicom, że to, co robisz, nie jest głupie.

Spójrz na to! To niesamowite!

Może butik pełen ręcznie szytych sukienek nie jest aż tak niepoważny.

Wyobraź sobie ich miny, kiedy to zobaczą.

Krok pierwszy: teatralnym gestem otwierasz drzwi.

Krok drugi: ktoś podaje im kieliszki z naszym najlepszym szampanem.

Krok trzeci: słuchają idealnego toastu, w którym dziękujesz im...

Za to, że nigdy we mnie nie wierzyli, co tylko podsyciło mój entuzjazm.

Walcie się, Raul i Veronica!

Okej. Popracujemy nad toastem.

To rzeczywiście plan idealny. Dziękuję.

O Boże!

Co? To tylko pocałunek.

Och, chodzi ci o to?

Odmładza moją skórę.

To i kremy, które mam w łazience.

I toniki. I sera.

Wyglądasz jak Iron Man z przeceny.

W tym gównianym hotelowym świetle przyda się każda pomoc.

Nawet ty wyglądasz w nim na szesnastolatka.

Dobra, przewińmy opowieść do otwarcia.

Przyjęcie dopiero się zaczynało.

A przynajmniej na to wyglądało.

Przepraszam.

Butik nie jest jeszcze czynny?

Prawie. Może na razie poczęstuje się pani koktajlem?

Dziękuję.

Héctor, podawaj drinki.

- Szybciej. - Wolałem cię jako koleżankę.

Lorena, potrzebuję pomocy!

Co tam, Coco Chanel?

Moi rodzice będą tu lada chwila.

Dasz mi znać, kiedy się zjawią?

Chcę wznieść toast, kiedy tylko tu wejdą.

- Co za dramaturgia. Zajmę się tym. - Dziękuję.

Zniszczyłaś piękną sukienkę z bierzmowania...

WIELKIE OTWARCIE

To moja wina, że zrobiłaś sos mole na obiad?

Nie. To twoja wina, że wkładałaś ją na kolację przez trzy dni z rzędu.

Przez ciebie odstajemy.

Patrzcie.

Tak, jakbym miał w ręku maleńkie burrito.

Albo jakbym był olbrzymem, trzymającym burrito normalnych rozmiarów.

Pomocy!

Przestań.

Nie możecie zachowywać się normalnie? Tu chodzi o Julię.

Nie chcemy zwracać na siebie uwagi.

Noro!

Nora ceniła swoją nową aerobikową mentorkę,

ale nie była gotowa na ujawnienie łączącej je relacji.

Witaj, szefowo Máximo i nic ponad to.

No jasne!

Miło cię widzieć, mamo Máximo i nic ponad to.

Miło, miło.

Jest też moją żoną.

Akurat to Johnny Escoops robi to szybko i skutecznie.

Julia przygotowywała się na przybycie rodziców,

a ja musiałem skupić się na swojej misji i zaprzyjaźnić się z Alejandro Verą.

Panie Vera!

Musiałem tylko wymyślić coś, co nas łączyło.

Chłopak od ceviche!

Zacząłem od czegoś, co docenia każdy Meksykanin.

Co pan myśli o wczorajszym meczu? Wciągający, co?

Który mecz?

Piłki nożnej?

Prawdę mówiąc, odkąd sprzedaliśmy z bratem nasz klub,

nie śledzę piłki nożnej.

Rozumiem.

Nie to, że miałem klub, ale sprzedałem kiedyś rower.

Od razu przestałem patrzeć na rowery.

Miło latem posiedzieć na werandzie, co?

Vera-ndzie?

To wspaniała pora roku.

Nie znoszę lata.

Wykańcza mi włosy. Dlatego w zeszłym tygodniu poleciałem do Austrii.

Ale ekstra! Kocham kangury.

Co?

Kangury.

Są urocze.

Co?

- Co? - Co?

Co?

Widzę Diane. Pójdę się przywitać.

Do zobaczenia, Máximo.

Australia, idioto.

Máximo Gallardo.

Wybacz, znam cię?

Máximo! Nie poznajesz mojej siostry?

To we mnie się podkochiwałeś, pamiętasz?

Oczywiście! Ines!

To jest Dulce.

Dulce, tak.

Uderzyłaś mnie marakasami na piętnastce Ines?

To były marakasy Ines na piętnastce Flor.

Nie przejmuj się. Jest nas wiele, ciężko nadążyć.

Don Pablo zatrudnił Dulce do pomocy przy przyjęciu.

Ja będę rozkoszował się swoją pierwszą imprezą w Las Colinas w roli gościa,

a ona będzie zmywała naczynia.

To też świetna zabawa, prawda?

To lepsze niż opiekowanie się dziećmi naszych sióstr.

Wszystko się zmieniło, kiedy znalazły noże.

Och! No tak.

Jesteś tą dowcipną.

Nie, to Silvia.

Diane, chyba wiesz, że nie możemy sprzedawać sukienek w pasażu.

Oby te projekty były dobre.

Wybacz, ale co ty wiesz o damskiej modzie?

Nie liczą się sukienki na podłodze twojej sypialni.

Wierz mi, Diane.

Wiem co nieco o ciele kobiety.

Och, przepraszam.

- Dziwnie się z tym czujesz? - Niby czemu?

Kobieta, którą kochałeś, ewidentnie flirtuje z mężczyzną,

który jest znany na całym świecie, bogatszy i nieco wyższy od ciebie?

Absolutnie nie jest wyższy ode mnie!

Poza tym łączy ich czysto zawodowa relacja.

Proszę cię.

Widziałem dość telenowel, by wiedzieć,

że ci dwoje chętnie zdarliby z siebie ciuchy.

Dziękuję.

Julio, już czas. Nie możemy sprzedawać sukienek w pasażu.

Masz rację.

Czy możesz sama zaprosić gości?

Nie jestem jeszcze gotowa, by być w centrum uwagi.

Jesteś pewna?

Nie chciałabym skraść ci show.

Panie i panowie,

to ogromny zaszczyt i przywilej, móc przywitać was w butiku

Julia G's!

Tak, Julia!

Choć rodzice Julii przegapili pierwszą część naszego planu,

nie zamierzała pozwolić, by ominęły ich kolejne etapy.

Powiedz Beto, żeby nie otwierał szampana, dopóki nie dam sygnału.

A jaki jest sygnał?

Krzyknę, żebyś otwierał szampana.

- Boże, współpracuj, Héctor! - Okej.

Ten nowy butik naprawdę cię zmienił.

Uważaj.

Hej.

Dziewczyna od zupy.

Z koncertu Go-Go's.

Co ty tu robisz?

- Przyszłam na imprezę znajomej. A ty? - Jestem na kolacji z rodzicami.

Uwielbiają tutejsze ostrygi.

Typowy piątek rozpuszczonej siksy.

Totalnie.

Moi bliscy uwielbiają ostrygi. Wiecznie jedzą ostrygi.

No wiesz: „Znów muszę jeść ostrygi?”.

- Dobra, muszę już wracać. - Chciałabym cię znów zobaczyć.

Może kolejne spotkanie zaplanujemy, jak normalni ludzie?

Dobrze myślisz.

Oprócz tej części o „normalnych ludziach”.

Podam ci swój numer.

Zawsze nosisz przy sobie długopis?

Cóż, ostatnio mi się przydał.

Dzięki niemu poznałam naprawdę słodką dziewczynę.

Wiesz co?

Moja znajoma i tak jest zajęta.

Pewnie nie zauważy, że mnie nie ma.

Chcesz spędzić razem trochę czasu?

Hors d'oeuvre? To „ciasteczko krabowe” po francusku.

Języki nie są twoją mocną stroną, co?

- Co masz na myśli? - Jesteś teraz kelnerem?

- Byłeś ogrodnikiem. - Paco dał mi awans.

Powiedział, że tak będzie lepiej dla hotelu.

Czemu nie mówiłeś, że to takie fajne?

To jakbyś obdarowywał każdego smakowitym uściskiem.

- Smakowity uścisk? - Dorośnij, Chad. Dawaj.

Zjadła wszystkie uściski.

Połknęłaś je w całości? Wszystko dobrze?

A wygląda na to?

Rodzice powinni już tu być.

Pewnie utknęli w korku. Będzie dobrze.

- Przeżuwaj. - Sam przeżuwaj!

Nic nie jadłam przez cały dzień.

- Wierz mi. Przerabiałem to. - Tak?

A co dokładnie?

Mam za sobą parę kłótni kochanków.

Czasem trudno odgadnąć, czy lepiej pomóc, czy tylko słuchać.

Nie musisz mi tego tłumaczyć.

Kobiet nie da się zrozumieć.

Och, sam nie wiem, czy powiedziałbym...

W połowie zdania

uświadomiłem sobie, że to ta wspólna płaszczyzna, której szukałem.

Mogłem nawiązać więź z panem Verą, choć musiałem trochę koloryzować.

Kobiety, co?

Nawet mi nie mów. Są takie...

Ale też... Co?

- Co? - Co?

No właśnie. Dobrze powiedziane.

Wiesz, czego ci trzeba? Whiskey. Chodź.

Świetne!

Świetne.

Chcesz jeszcze?

Nie mogę. Ohydne.

Dzięki Bogu.

Nie wiem, jak mój tata może to pić.

Twój tata też lubi mescal?

Wiesz...

Mój tata nie żyje.

O Boże. Przepraszam.

Nie przepraszaj. Wszystko okej.

Zmarł dawno temu.

Chociaż wciąż za nim tęsknię.

Powinnaś też chyba wiedzieć, że nie jestem zbyt bogata.

Wcale nie jestem.

Jestem tu tylko dlatego, że mój brat pracuje w ośrodku.

Wybacz. Nie wiem, czemu ci nie powiedziałam.

Nienawidzisz mnie?

Nienawidzić cię?

Nie obchodzą mnie pieniądze.

Moi rodzice mają ich mnóstwo, a i tak są okropni.

Ale ty jesteś inna.

Wyglądasz jak gwiazda rocka.

- Tak myślisz? - Tak.

Moja mama mówi, że wyglądam jak kamerdyner.

Seksowny kamerdyner.

Chciałabym móc ubierać się tak jak ty.

Ta sukienka mnie wykańcza.

Wiesz co?

- Co robisz? - Idę popływać.

Musisz przyznać, że fale pięknie wyglądają.

Ścigamy się do oceanu czy się boisz?

Nie powinnaś pozwalać, by tak do ciebie mówił.

Kogo masz na myśli?

Pana Verę.

Nie okazuje ci szacunku.

Otwarcie z tobą flirtuje, jakbyś była jego groupie.

A nie jesteś groupie!

Jesteś cholerną Diane Davies.

Jestem cholerną Diane Davies.

Kiedyś będą stawiali ci pomniki.

Kiedy następnym razem będzie próbował cię czarować,

pokaż mu, kto tu rządzi.

Masz absolutną rację, Héctorze.

Może tak zrobię.

Słusznie. Powinnaś.

Zasługujesz, by traktowano cię jak królową.

Poza tym wcale nie jest taki wysoki.

Miłość jest skomplikowana, Máximo.

Może być niebem albo piekłem.

Piekłem, gdy chodzi o moją byłą żonę.

Ale nie powtórzę już tego błędu.

Więc skończył pan z miłością?

Z miłością tak.

Z kobietami nigdy.

Proszę tak nie mówić.

Założę się, że miłość czai się tuż za rogiem.

Ach, być młodym i karmić się złudzeniami.

- Pański ulubiony, panie Vera. - Dzięki.

- Nie. - Tak, wypije.

- Dzięki, Dulce. - Nie ma sprawy.

Czekaj. Nie miałaś zmywać naczyń.

Miałam. Ale jakiś güerito o imieniu Chad zjawił się w kuchni

- i koniecznie chciał mnie zastąpić. - To pewnie część jego duchowej podróży.

Gdyby pan czegoś potrzebował, proszę mówić.

- Dzięki. - Nie ma za co.

To telefon, na który pan czekał.

- Dziękuję. - Tak jakby przybył pan z przyszłości.

Wybacz, muszę ugasić pożar.

Jak sytuacja z Eleną?

Beto! Mieliście poczekać z szampanem na mój sygnał!

Goście błagali.

Kazać barmanowi wstrzymywać alkohol

to jak zabraniać lekarzowi operowania chorych.

Nie możesz go z powrotem zakorkować?

- Julia, wszystko w porządku. - Nie!

Miał otworzyć szampana dopiero, gdy zjawią się moi rodzice.

- Nie podam im wygazowanego szampana. - Dobrze, dwa punkty za nami.

Ale najważniejsza jest twoja przemowa.

- A nikt nie zmusi cię do... - Przemowa!

- Przemowa! - Dawaj, Julia G! Przemowa!

Żeby rodzice Julii mogli dotrzeć na toast,

musiała grać na zwłokę.

No dobrze.

Ja...

Witam wszystkich.

Chciałam podziękować kilku osobom, zanim zaczniemy.

No dobrze.

Johnny Escoops! Tu jesteś. Cieszymy się, że wróciłeś.

Wymiatasz na skrzypcach.

Co jeszcze?

Pogoda jest ostatnio szalona, co?

Słońce, chmury, słońce, chmury. Zdecydujcie się wreszcie!

O rany. Naprawdę nie jest w tym dobra.

Och! Przepraszam na chwilę.

Okazało się, że rodzice Julii nie spóźnili się.

W ogóle nie przyjechali.

Musieli się zająć „pilnymi sprawami”,

ale mieli nadzieję, że ich córka dobrze się bawi na „swojej imprezie”.

Na czym... Na czym skończyłam?

Ja... Chcę podziękować...

Przepraszam.

Wiesz, że kocham Elenę, ale czas się jej pozbyć.

Mam ci to przeliterować?

Zabierz ją na środek Pacyfiku.

Niewiarygodne.

Właśnie tego potrzebowałem do Księgi Tajemnic.

Ale Julia potrzebowała mnie bardziej.

Chodź tu.

Ktoś może nas zobaczyć.

W porządku. Nie musimy, jeśli nie chcesz.

Łoo, łoo.

Przestań. Okej?

Możemy pominąć tę część, w której moja mama się całuje?

Oczywiście. Wybacz.

Dobrze, przejdźmy dalej.

Tu jesteś.

Oni nie przyjadą, Máximo.

Julio, czuję się strasznie.

Nie powinienem był ich zapraszać bez omówienia tego z tobą.

Chciałem zrobić coś wyjątkowego na twój wielki dzień.

Ale to było głupie.

To nie na ciebie jestem zła.

Jestem zła na siebie.

Wiecznie liczę na to, że rodzice będą mnie wspierać.

A przecież to jasne, że...

Moje marzenie nie jest ich marzeniem.

Ostatnio zakładali się, kiedy rzucę pracę

i wyjdę za jednego z 15 prawników, których mi podsuwali.

Piętnastu?

O rany, ludzie w Kolumbii są chyba często pozywani.

Twoi rodzice oszaleli, jeśli nie widzą tego, co ja.

Widzi to każdy, kto tam jest.

Słyszałeś moją przemowę? Krzyczałam na pogodę.

Fakt, projektowanie idzie ci lepiej niż przemowy.

Ale kiedy byliśmy tu ostatnio,

ty byłaś zwykłą recepcjonistką ze szkicownikiem.

Spójrz na siebie.

Powinnaś być z siebie dumna, Julio.

Niezależnie od tego, czy widzą to twoi rodzice.

Jeden z tych prawników był bardzo przystojny.

Więc uważaj.

Julia przyjęła to, co mówiłem, ale ten dzień był dla niej słodko-gorzki.

Dopóki nie zobaczyła pierwszej klientki.

Doa Nora?

Ach, Julia.

Wyglądasz wspaniale. Butik też. Gratulacje.

Przepraszam, wiem, że czekasz z otwarciem kasy,

ale chciałam mieć pewność, że te sępy mnie nie uprzedzą.

Jesteś pewna? Nie musisz niczego kupować z grzeczności.

Nie o to chodzi. Jestem zachwycona tą sukienką.

Mogłabym na nią tylko patrzeć.

To dzieło sztuki.

Julia przez cały dzień czekała na swoich rodziców

i dopiero teraz zrozumiała, że rodzina była przy niej przez cały ten czas.

No dobrze.

Butik Julia G's jest oficjalnie otwarty!

Brawo!

Teraz, kiedy Julia miała już za sobą wymarzone otwarcie,

musiałem dokończyć drinka z Alejandro Verą.

Panie Vera.

Diane. Już się za mną stęskniłaś?

Nie. Nie będę dłużej w tym uczestniczyć. Cokolwiek to jest.

Będzie się działo.

Diane spławi Verę, on się odwinie,

a potem wybuchnie zimna wojna.

Obserwuj.

Jestem właścicielką ośrodka,

a nie jakąś ślicznotką, którą próbuje pan poderwać.

Niezależnie od tego, co pan o mnie myśli, zasługuję na szacunek.

Ty...

Masz absolutną rację.

- Mam? - Ma?

Zachowywałem się niestosownie.

Diane, zachowywałem się w taki sposób,

bo trochę mnie onieśmielasz.

- Onieśmielam? - Onieśmiela?

Oczywiście. Jesteś inteligentna. Pewna siebie.

Znasz ośrodek dużo lepiej niż ja.

Mam nadzieję, że mi przebaczysz.

Naprawdę mi wstyd.

Cieszę się, że to wyjaśniliśmy.

I muszę ci przyznać, że całkiem nieźle przepraszasz.

O Boże. To jest...

dużo gorsze!

Przeszli od seksownych kłótni do bulgoczącego zrozumienia,

które jest jeszcze bardziej zmysłowe.

Pójdziesz ze mną na kolację? Chciałbym ci to wynagrodzić.

Będziemy mieli szansę zacząć od nowa.

Wyobraź sobie, jak wiele moglibyśmy osiągnąć jako wspólnicy,

gdybyśmy byli po jednej stronie.

Tak. Pragnę tego.

Cholera. Straciłem szansę.

O rany, wyglądają na zakochanych.

Dziwnie ci z tym, Héctorze?

Czemu ludzie ciągle mnie o to pytają? Nic mi nie jest.

To nieprawda.

O rany, Chad, miałem...

- tego nie pić. - Wybacz.

Po prostu chcę szybko skończyć. Nie znoszę zmywania naczyń.

W mojej podróży to jedyna praca która nie doprowadziła do samorozwoju.

To czemu zaproponowałeś Dulce, że ją zmienisz?

Nigdy tego nie proponowałem. Nie wiem, co się wydarzyło.

Znalazła mnie w kuchni i zastosowała jakieś mentalne jujitsu.

Ani się obejrzałem i już szorowałem patelnię po paelli. Bum.

To jakaś czarna magia.

Don Pablo, dobrze, że pana widzę.

Zbudowałem więź z panem Verą i prawie wyciągnąłem soczysty kąsek.

Ale znam tylko połowę historii.

Czy to możliwe, że zamierza utopić swoją byłą żonę, Elenę?

Co pana tak bawi?

Chyba chodzi ci o jego jacht, Elenę.

Nie chce, żeby jego była żona, Linda, dostała go w ramach rozwodu.

- Dlatego chce go zatopić... - Na środku Pacyfiku!

Oczywiście. To ma dużo więcej sensu.

Chwila. Jak pan się tego dowiedział?

Siostra Memo słyszała, jak pan Vera rozmawiał przez telefon i mi powiedziała.

Dulce to odkryła?

Muszę przyznać, że mi zaimponowała.

Właśnie takiej inicjatywy potrzebujemy u personelu.

- Nie miała pracować tu tymczasowo? - Nie po dzisiejszym wieczorze.

Zaproponowałem jej posadę na basenie. Ty też tam zaczynałeś.

Zresztą przypomina mi ciebie, Máximo.

Saro, gdzieś się podziewałaś cały wieczór?

Czemu masz mokre włosy?

No nie, poważnie?

Przepraszam, czy to sama Julia G?

Na pewno jesteś bardzo zajęta, ale proszę o jeden taniec.

Choć żadne z nas nie dostało tego, co chciało,

mieliśmy siebie.

A to uczucie...

Co znowu?

- Dopiero cię uśpiłem. - Co do...

Nieprawda. Nie jestem małym dzieckiem.

Więc światło w łazience jest włączone, żebym to ja się nie bał?

Och, Joe...

Która jest?

Jest późno.

Trochę to trwało, nim zdobyłem informacje o Julii, ale uznałem, że to pilne.

Tak. Słusznie.

I co? Już tu jest?

Przykro mi, szefie,

ale przez cały tydzień nie ma rezerwacji na Julię González.

Nie ma żadnych Julii.

Więc... przykro mi.

Możesz chwilę posiedzieć z Hugo?

Muszę oczyścić głowę.

Jasne.

- Czy mogę... - Tak, wypożycz Legalną blondynkę.

Ekstra!

Hugo. Czeka cię niezła gratka.

Hugo. Hej.

Panierowane jalapeo?

Nawaleni gringos.

NAPISY: MARIA ZAWADZKA-STRĄCZEK

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.