Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
I jak?
No... A nie masz czegoś innego na nogi?
Nie mam. Ja w nich chodzę, śpię w nich.
Nawet się w nich kąpię.
- Mam zmienić buty? - Na jakieś sneakerki.
Adidasy, kozaki. Powinno być okej.
- Mam trampki. - Ja do trampków nic nie mam,
ale w trampkach mogą cię nie wpuścić.
Raz widziałem, jak typ od typa kupował spodnie przed klubem.
Możesz po prostu zmienić te buty?
Mogę. Mam coś jeszcze zmienić?
Nie. Tylko te buty.
Okej.
Te są dobre?
Pusto.
- Ma dokumenty? - Nie.
Zrób mi parę zdjęć tych ciekawskich.
Hania, słyszysz mnie?
Boże, wyciągnęli Ariela z wody.
Przepraszam, daj mi ją. Haniu, słyszysz mnie?
Musisz być jeszcze przez chwilę dzielna. Jeszcze chwilę.
Spokojnie rozejrzyj się i powiedz mi czy widzisz tam gdzieś Gabrysię?
Nie widzę jej. Nie ma jej. To jest Ariel.
- Mamo, on nie żyje. - Czy ktoś pytał cię o siostrę?
Nie. Nie żyje...
- Nie. - Jesteś bardzo dzielna.
Musisz jeszcze jedną rzecz dla nas zrobić. Musisz wrócić do domu.
Skąd wiedzieliście, że jej nie ma?
Na razie nie możesz nikomu mówić, że Gabrysia nie wróciła na noc.
Powiedz, że rozumiesz, co do ciebie mówię?
- Haniu, odpowiedz tacie. - Będziemy za dwie godziny.
Rozłączyła się.
- Masz ją? - Piszę.
- W życiu go nie widziałam. - Ale jak to jest?
Lata po ulicy w szpitalnej piżamie, a wy go nie możecie znaleźć?
Jakie są podstawy, że to on zrobił?
- Prowadzimy czynności. - To go trzeba było lepiej pilnować.
Krzysiek, ej... Przy dziecku?
A co mógłby pan powiedzieć o Emilu, o relacji z nim?
- Coś, co mogłoby nam pomóc? - Co mam powiedzieć?
Czy zrobiłem mu coś, żeby mógł się mścić? Nie.
Czy mógł sobie w głowie uroić, że mogę mu zrobić krzywdę? Może.
Trzeba Rafała zapytać, psychologa. Nikt nie znał Knapika jak on.
- Jeszcze Hania. - Co Hania?
Hania może wiedzieć, gdzie Ariel był albo z kim.
Wczoraj się pożarli i zerwali. Usłyszała, że kręciił z inną laską.
Hania to córka Rafała.
To wszystko moja wina.
Jakbym go...
Jakbym go w tym szpitalu wtedy... Ariel by żył.
Czy jeszcze możemy jakoś państwu pomóc?
Odprowadź państwa.
Wyrazy współczucia.
- Sati! - Co?
Musisz iść do szpitala z torbą dla babci!
Mama nie da rady. Dasz pielęgniarce spis lekarstw.
Zaraz!
Może to wszystko nieprawda, zobaczysz.
Gabi to wymyśliła, żeby się odegrać. Jest wściekła, że mnie nie ma.
Jej coś takiego mogłoby przyjść do głowy.
- Chodź do auta. - Przecież to się kupy nie trzyma.
Nikt nie pisze w SMS-ie, że kogoś zabił.
Z pracy. Borowiec.
Czekaj.
Już, już.
No, spokojnie.
Z pracy. Idźcie do środka, sam go odprowadzę.
Tak, panie dyrektorze? Przepraszam, prowadziłem.
Właśnie wróciliśmy do domu.
No ale... Jak to?
Ale zaraz, przecież ledwo oddychał. Trzymali go pod tlenem.
Ale był pilnowany czy nie?
Tak, właśnie podjechała.
- Cześć. - Cześć!
Poczekasz chwilę? Ja tylko zamknę chłopaków.
Żeby cię nie upieprzyły błotem.
Już, chodźcie.
- Wszystko będzie dobrze. - Magda! Przyjechała Danka Schulze.
Ale nie chodzi o Gabrysię. Muszę z nią porozmawiać.
Haniu, potem pewnie będzie pytała cię o Ariela.
Córcia, proszę cię, ani słowa o siostrze.
I zamknij chłopaków do łazienki.
Chodź!
Pani doktor, dwie torebeczki. Biały proszek.
Pełna toksykologia od niego.
Chwileczkę.
- Dobra, dziękuję. - Dużo tego.
Nie mógł być grzeczny chłopak. Nie było takiej opcji.
Emil Knapik cierpiał na zaburzenia urojeniowo-prześladowcze.
Wymyślił sobie, że uratuje rodzinę przez to, że ich skrzywdzi.
Policja zatrzymała go zanim zdążył się zabić.
Powołano biegłych - mnie i kolegę.
Po badaniach założyliśmy, że taka sytuacja się nie powtórzy.
Na tym oparł się sąd. Dlatego trafił do zakładu, nie do szpitala.
- O kim wy mówicie? O jakim więźniu? - Poczekaj...
Ostatnio bardzo pogorszył się jego stan.
Doszło do autoagresji, znowu zaczął przeżywać treści urojeniowe.
- Może być niebezpieczny? - Rafał, o kim wy mówicie?
Wczoraj uciekł skazany za podwójne zabójstwo.
Ten, który zabił żonę i synka? Ma coś wspólnego ze śmiercią Ariela?
Na razie próbujemy go znaleźć.
Aleksandra Majdzik.
Pracowała na kuchni zakładu karnego, zwolniona z pracy.
Jedyna osoba, która odwiedzała Emila i pisała do niego listy.
Mówił, że wyjechała gdzieś. Chyba do Islandii.
I od tego czasu nie mają kontaktu.
To by się zgadzało. Zameldowana u brata, ale nikogo nie zastaliśmy.
Gdybyś miał wskazać kogokolwiek, kto mógłby mu pomóc,
- były więzień, kolega... - Nie wiem.
- Za niemiecką granicą, zna język? - Nie.
Knapik zatruł się dopalaczami. Czyli był uzależniony.
Próbuję ci wytłumaczyć, że w jego sprawie popełniłem błąd.
Źle interpretowałem jego stan.
Tak, mógł być uzależniony od dopalaczy. A wtedy, wiesz...
To przez to, że Ariel handlował dopalaczami, tak?
To dlatego to się stało?
Idzie, idzie...
- Dzień dobry. - Dobry!
Nie umiem sobie wyobrazić, przez jaki ból pani teraz przechodzi.
Współczuję z całego serca, wszyscy współczujemy.
Piotrek kochał swojego pasierba jak własnego syna.
A jak wzięliście ślub,
pani i pani dzieci staliście się naszą rodziną.
Tak to u nas działa.
Pani Ewo...
Nie możemy zwrócić pani synka.
Ale przyjechaliśmy, żeby się zobowiązać,
że złapiemy tego mordercę.
- To jest nasza obietnica dla pani. - Tak jest!
Dzięki.
- Gdzie ty idziesz? - Piotruś, proszę cię, przydam się.
Krzysiu, ty tu się lepiej przydasz.
Piotrek! Jedziesz ze mną!
Cofnij się z drugiej strony tego budynku.
W Łunowie był pięć godzin temu, ale podobno mocno kuleje.
Czuję, że spróbuje się dostać do Parku Wolińskiego.
Powinniśmy go dojechać koło Wapnicy.
Jakiś obsrany wali hejnał za sklepem. Sprawdzać czy jechać?
Kurwa, dzieci we mgle normalnie!
O, patrz, idzie Kanarek.
- Wszystko dobrze. - Na pewno?
Nie martw się.
W kontakcie.
Rafał, głuchy jesteś? Ariel sprzedawał dopalacze.
A twój więzień to jest ćpun i morderca.
- Knapik tego nie zrobił. - Skąd to niby wiesz?
Znam Knapika.
Wspaniale. Skoro go znasz, na pewno jest niewinny.
Szkoda, że tego nie powiedziałeś swojej byłej dziewczynie.
Wszystko mówiłem po to, żeby policja skupiła się na Knapiku.
Żebyśmy mieli więcej czasu na znalezienie Gabi.
Po ulicach chodzi morderca, a ty wprowadzasz w błąd policję?
Knapik nie jest tak inteligentny,
żeby mógł pisać SMS-y w imieniu Gabrysi. Jest debilem! Rozumiesz?
A wczoraj nie było wiadomo, czy w ogóle przeżyje zatrucie.
- Jakimś cudem uciekł. - Magda!
Tracimy czas na gadanie o Knapiku.
Na razie wiemy tylko tyle, że Gabi przyznała się do winy w SMS-ach.
A nie wiemy, czy w ogóle była wtedy z Arielem.
Rafał!
Idź stąd! Idź!
Idź!
Idź stąd...
Poszedł!
Iwo! Chodź tu!
Chodź tu, Iwo!
Chodź tu! Do mnie!
Nie wiem, pisali ze sobą, cały czas siedziała na telefonie.
Może się umówili?
Byli w sobie zakochani. Ariel mi się przyznał.
A Gabi nawet nie próbowała zaprzeczać.
Czegoś jeszcze nam nie powiedziałaś?
- Brałaś to świństwo? - Ale dlaczego mnie atakujesz?
Dlaczego nam nie powiedziałaś?
I tak po prostu pozwoliłaś siostrze zbliżyć się do tego dealera?
Super.
- Walcie się oboje. - Nie skończyliśmy jeszcze!
- Nienawidzę cię. - Hanka!
- Zostaw mnie! - Wracaj! Hanka!
Musimy zgłosić zaginięcie.
Gabi na pewno się broniła.
Wiesz, ile kobiet siedzi w zakładach za przekroczenie obrony koniecznej?
Musimy ją znaleźć i ustalić najkorzystniejsze dla Gabi zeznania.
- Bo to my musimy ją chronić. - To ją znajdź.
Idź.
Jestem.
Nie, byłem w klubie, trener jej nie widział.
Byłem wszędzie po tej stronie kanału.
Poczekaj.
Gabi!
Gabi!
Gabi!
Znasz go?
Przepraszam.
- Hania, kochanie... - Wyrazy współczucia, pani Ewo.
Chodź do mnie.
Uważaj, bo cię upije swoim oddechem.
Ty byś się tak do mamy nie odezwała, prawda?
Tak, proszę pani. Rozumiem.
Niestety, nie mogę się z panią spotkać, ani ja, ani mój brat.
Tak, będę dzwonił. Dziękuję.
Babsko od chwilówek?
Nie, mieliśmy pokazać dzisiaj klientowi działkę po ojcu.
Trzymasz się jakoś?
Tak, tak.
Byłaś dla niego fajną dziewczyną.
Tak.
Ariel bardzo cię kochał, wiesz?
Był dla ciebie dobry?
Kto jest na górze?
Dobrze, że babcia jest w szpitalu.
Nie wpuściłaby ich tam. Musiałaby najpierw posprzątać.
Ariel zawsze miał bałagan.
Kubuś, chodź, poświeć mi tutaj.
Tutaj.
No i bingo! Pstryknij fotę.
Jakby było mało, babci się, kurwa, serce rozmigotało.
Jak się dowiedziała o Arielu, to myślałam, że zejdzie.
Karetka ją musiała zabrać. Ma genialne wyczucie czasu.
Za dobrze nam było.
Było chujowo, jak ojciec postanowił się zabić,
ale Ariel musiał to przebić.
Teraz będzie przejebane, jak matka się dowie o dopalaczach.
I będzie: "Nie, nie! To nie jego!" "Przecież Ariel jest dobry."
A dwa dni temu wyjebała go z domu. Mówiłam ci, nie?
Zwyzywał ją debil.
Za nic. Za gówno. Bo się nie umiał przyznać do winy.
No to kazała mu wypierdalać.
- I raz w życiu się jej posłuchał. - Nie wiedziałam.
No, nie wiedziałaś.
Może gdybyś tyle nie gadała o sobie i czasem spytała, co u niego,
może by był z nami wczoraj u Maćka,
może by nie próbował sprzedać kryształów jakiemuś
pierdolonemu psychopacie z więzienia.
To nie moja wina.
"Nie moja wina..."
Ja go kocham.
Czuję się, jakby mi ktoś serce wyrwał. A ty?
Co ty robisz?
- "Kochałam..." - Co?
Nieważne.
Fajnie go wczoraj kochałaś, jak się lizałaś z Maćkiem Pedą?
No, poczekaj!
Popatrz sobie, jak nam tu wszystkim odpierdoliło z tej żałoby!
Jaką tu mamy patologię!
No, poczekaj!
Tu Gabriela Wejman. Nie mogę odebrać.
Proszę zostawić wiadomość po sygnale.
Halo? Halo, cześć, Gabi.
Cześć, słonko moje.
Słuchaj, cokolwiek się stało, cokolwiek zrobiłaś,
nie musisz się bać. Rozumiesz?
Bardzo cię z mamą kochamy.
Przepra...
Poczekaj, już.
Jestem.
Bardzo cię proszę, daj znać, że jesteś cała, dobrze?
Bo bardzo się o ciebie martwimy, po prostu.
I bardzo cię proszę, Gabi, wróć. Po prostu wróć do domu.
Obiecuję, że wszystko będzie w porządku i sobie poradzimy.
No...
Naprawdę nie masz się czego bać. Pa. Bardzo cię...
Omega-11-00, zgłasza się W-329.
Nawiązaliśmy kontakt wzrokowy z poszukiwanym,
ale uciekł przez mokradła.
Jak się nie utopił, to idzie w stronę Karnocic.
I tam go próbujcie zgarnąć.
Wiedziałem, że daleko nie ujdzie.
Rozdzielamy się. Jedziecie na Wolin.
Otaczamy gnoja. Zrozumieliście?
Wykonać!
Mamo?
Piłaś?
Co?
Skąd to masz?
Pomyślałam, że... że jeśli Ariel...
Jeśli będzie chciał jej zrobić to samo,
Gabi by się tak nie dała.
Dziecko...
Próbowałam jej powiedzieć, że on zrobi jej krzywdę,
ale w ogóle nie chciała mnie słuchać.
Nie chciała mnie słuchać.
Myszko...
Niby debil, a zakręcił ich jak słoik po dżemie.
Wypadnie na wiatraki. Dzwoń do chłopaków!
Łapać go!
Dawaj go! Dawaj!
Leż, kurwo!
Co ty, chuju, myślałeś, że ochronie uciekniesz?
Że będziesz niewinnych chłopaków zabijał?
Stłucz tę kurwę!
Wiesz, kurwa, z kim zadarłeś?
Dzwońcie po pogotowie!
Już, leż.
Trzymaj. Ręka do góry.
Ręka!
Kurwa, dzwońcie!
Potrzebujemy karetkę. Złapaliśmy zbiega.
Nie chciałem tego zrobić...
Nie chciałem...
Rafał! Weź go jeszcze za rączkę potrzymaj!
Nie musieliście go katować.
Dostał połowę tego, na co zasłużył.
I ty jesteś od tego, żeby go sądzić?
Nie chciałem jej skrzywdzić.
Możemy powiedzieć, że poszukiwany Emil K. jest już w rękach policji.
Jeśli jego stan na to pozwoli, zostanie jutro przesłuchany.
Może pani wytłumaczyć, jak doszło do tej ucieczki i kto popełnił błąd?
Będą prowadzone dwa osobne śledztwa:
jedno w sprawie nieprawidłowości w zakładzie karnym,
drugie w sprawie funkcjonariusza, który pilnował więźnia w szpitalu.
Czy Emil K. jest podejrzany w sprawie zabójstwa Ariela Galeja?
Mamy nadzieję, że prowadzone czynności wyjaśnią,
czy istnieje związek między Emilem K.
a zabójstwem, o którym mowa.
W tej chwili możemy powiedzieć,
że mężczyźnie zostanie postawiony zarzut ucieczki z zakładu karnego.
W takim razie, jakie inne hipotezy rozważają śledczy?
W tej chwili policjanci prowadzą czynności,
aby wyjaśnić, gdzie i z kim ofiara przebywała w noc zdarzenia
oraz gdzie do zdarzenia doszło,
bo tych faktów nie udało nam się ustalić.
Wiemy, że ofiara poruszała się motocyklem typu cross enduro,
który nie został na razie odnaleziony.
Zdjęcie i numer rejestracyjny motocykla zostaną opublikowane.
Chcielibyśmy zachęcić mieszkańców
do kontaktu z powiatową komendą policji w Świnoujściu.
Ładnie go panowie urządziliście.
Zachciało się skakać z okna, to jak miał się nie potłuc?
Może pan nabrać głębiej powietrza?
Sprawdzimy jeszcze żebra.
Za chwilę przyjdzie pielęgniarka, zabierze pana na tomograf.
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.