Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Trzymajcie się, chłopaki. No co, no co?
Cześć!
Moja Ola przestała przychodzić na widzenia.
Nie odpisuje na listy.
Kolega się zaoferował, że za pięć czekolad poprosi siostrę,
a siostra znajdzie Olę.
Dałem list, ale Ola nie chce, żebym się z nią kontaktował.
Dobra...
Wtedy sobie zaczęli na mnie używać. Mówili, że ona oszustka,
że nogi jej się same rozkładają, że tylko dla pieniędzy ze mną była.
No i wpierdoliłem im te baterie od pilota do telewizora.
W ambulatorium napisałem wniosek o zmianę celi.
Ale oddziałowy nie dał zgody, dlatego do pana przychodzę.
A odkupił im pan te baterie?
Nie sądzi pan, że łatwiej byłoby się wtedy z kolegami dogadać?
Nie będę się dogadywał z degeneratami! Nie będę!
Panie Emilu...
Przecież nie będziemy pana przenosić na każde roszczenie, tak?
Zakład karny tak nie działa. Pan to wie.
To co mam... kurwa...
Przepraszam.
Co mam zrobić? Mam ojebać cały telewizor?
Mam sobie pootwierać żyły? Musicie mnie przenieść.
Która to jest nasza rozmowa?
Przychodzi pan do mnie, próbuje zmanipulować, grozi autoagresją.
Nie, nie grożę, nie manipuluję.
Panie Emilu.
Pogodzi się pan ze współlokatorami?
I nie zrobi pan nic, czego mógłby pan potem żałować?
Tak czy nie?
Tak.
Dziękuję.
Piotruś, mam prośbę, chodź na chwilę.
Siada i grzecznie czeka.
Dałbyś radę zająć się moimi psami przez weekend? Tak jak ostatnio?
Dasz im dwa razy jeść, wypuścisz...
Klucze ci podrzucę jutro po robocie, dobra?
- Co to jest? - Co?
Kanarek, kurwa! Będziesz świecił jak żarówa.
Możesz się odczepić? Przegrałem zakład.
Dziewczyny wybrały kolor.
- Muszę teraz z tym żyć. - Ładna. I ciepła, nie?
Chłopaki, idziemy na dwór. Trzeba posprzątać.
Cholera jasna...
- Gabi! - Tak?
Córcia, mówiłem, żebyś nie wrzucała majtek ze spodniami do prania?
Dobra!
Nie no, znowu.
Pora nocna, dwie minuty!
- Ile jest? - Jeden - jajo.
Minuta, gasimy!
Idziemy do domu.
Idziemy!
Chodźcie, chłopaki! Chodźcie!
Uważaj!
Żałujesz?
Żałuj...
Żałuj...
Stary, cały szajs rozjebałeś.
Córcia, dasz radę rozwiesić pranie, jak się skończy? Ja się kładę.
- A dlaczego znowu ja? - Jak się czujesz pokrzywdzona...
- Siostrę oddeleguj. - Hana Banana, pralka!
Twoja kolej, tata kazał!
Nie drzyj się, przecież się uczę!
O, hej, tato.
Ferie są. Nie kłam, tylko rusz dupsko!
Gabi, proszę cię, pamiętaj o tych majtkach.
Krzysiek! Tutaj!
O, kurwa... Oddychasz?
Oddychaj! Oddychaj...
Zapalcie światło na całym budynku! Przyślijcie pomoc medyczną!
Stary, on nie oddycha.
Przyślijcie pomoc medyczną na Blok B! Blok B, drugie piętro!
No cześć...
Kiedy?
Dobra, będę.
Pełna albo pusta dilerka, lufka,
osad po spożyciu na przedmiotach, na meblach i rzeczach osobistych.
Wyławiamy osadzonych zdradzających objawy zażycia dopalaczy.
Ale to jest rutynowe przeszukanie.
Czyli reagujemy na wszystko,
co nie mieści się w normie wyposażenia celi.
Cześć.
Coś mnie ominęło?
Twojego ulubieńca, co żre baterie, wywieźli na SOR,
a jego dwóch kumpli zaćpanych do kostnicy.
Żartujesz.
Krzysiek nie odbiera telefonu.
Panie dyrektorze, mam pytanie o brata.
Kapral Ryszka nie odbiera telefonu. Był na nocnej zmianie.
Zaraz chorąży spotka brata.
Nocna zmiana jest w dyspozycji pana prokuratora.
A potem do was dołączą. No to tyle. Rozejść się!
Cześć, co słychać?
Wpadniesz do mnie potem na herbatę?
Mam śledztwo, nie wiem, ile to potrwa.
To czekam, dobra? Hej!
Osadzony opuścić celę!
Co jest, kurwa?
Nie zgadzam się żebyś mi rozpierdalał rzeczy, kondonie!
Puszczaj!
- Spokój, bo będzie izolacja! - Kurwa, ja mam dzisiaj widzenie!
- Dzień dobry. - Dobry! Już kończymy.
- Ja zamknę. - Dobra.
Możesz się na mnie nie gapić?
Już ci się zmarszczki ze złości robią, wiesz?
- Żegnaj, piękno... - Dobra, nie zesraj się.
- Co cię dzisiaj w dupę ugryzło? - Gówno.
A tak serio?
Cztery godziny podróży i dwa dni słuchania tego,
jak starzy udają, że między nimi wszystko jest okej.
Nie mogę się doczekać.
Zdajesz sobie sprawę, że matka podciera dupę Alzheimerom,
żebyś ty miała te swoje szmineczki za stówkę?
Jak do niej pojedziesz, to nic ci się nie stanie.
Tobie się nic nie stanie, jak się częściej będziesz myć.
Raz na tydzień to za rzadko.
Jak zobaczyłem Knapika, to pomyślałem:
Kurwa, apokalipsa zombie!
Leci mu z ryja, trzęsie się, kurwa, charcze...
Taką apokalipsę można szybko załatwić.
Jeb w łeb... i świat ocalony!
Gdzie ty ze swoimi fantazjami? Przy panu Rafale?
Cześć, panowie! Wszystko okej? Nie będziecie mieć koszmarów?
Nie jest w porządku, że mamy przejebane przez tych debili.
Inspektorat węszy, prokurator przepytuje.
Jak dla mnie to nie macie się chyba czym przejmować?
Przecież to nie wy sprzedaliście im te dopalacze, nie?
Ja chciałbym pogadać o tym, jak nam tu płacą.
Mam 103 niezapłacone nadgodziny.
- Ja mam 87. - A ja mam 121.
- I to jest afera. - Kurwa, żalicie się jak cipy.
Może pan podporucznik nie chce popatrzeć na cipy, ale na fiuty.
Jak tam, panie podporuczniku? Pokazać panu fiuta?
Jak to jest coś, czego bardzo chcesz, to dawaj.
Gdzieś tam miałem szkło powiększające.
Dajesz, Starzyk!
Ej...
Ej, no...
Hanka, ile ty masz lat, żeby stary ci mówił, co masz robić?
Nie chcesz jechać do matki, to nara i tyle w temacie.
Tato, nie mogę z wami jechać,
bo muszę iść na imprezę się najebać wińskiem do porzygu.
Naprawdę, świetny plan. Zajebisty.
Rafałowi nie byłoby to na rękę, gdybyście zostały?
Wiesz, twojej mamy ciągle nie ma...
Przyda im się trochę czasu
sam na sam...
Weź, ryj! Zamknij ryj!
- Będzie grzmocił Madzię... - Kurwa! Morda!
Słuchaj...
Jak nie chcesz dzisiaj spotkać Ariela, to spoko, rozumiem,
ale nie lepiej pójść i pokazać, że masz go w dupie?
Przeliżesz się z jakimś typem na jego oczach.
Niech widzi, co traci.
Weź się lecz, kobieto.
A jak on przyprowadzi nową laskę, a ty nie masz prawa nikogo wyrwać?
Przyznał się, z kim się spotyka?
A jest w domu?
Jest czy nie?
Rano się podniecał, że wieje równoległy wiatr,
więc pewnie pojechał na kite'a.
Hanka, debilko, poczekaj! Daj spokój, naprawdę nie warto!
Jezu...
Hanka, poczekaj!
Ty myślisz, że co on ci powie?
Miej trochę godności w sobie.
Głupia cipa.
Zaraz przyjdzie z płaczem, szykuj się na pocieszanie.
Chwila!
- Mogę? - O, cześć. Siadaj!
- Kawy? - Chętnie.
Dwa i pół trupa i dopalacze pod celą.
I nikt nic nie widział. Z monitoringu też będzie chuj.
Prokurator ma to w dupie.
"Niewydolność układu krążenia". I pod dywan.
- Wkurwia mnie to. - Aha.
- A ciebie, stary? - Nie wiem.
Zawsze coś mogło przyjść w paczce od rodziny.
Jak mam robić śledztwo wewnętrzne, to mów, co się dzieje na zakładzie.
Może być któryś ze strażników.
Kto?
Powiem ci, jak będę miał pewność.
Stan stabilny, ale nie ma z nim kontaktu.
Zresztą doktor i tak go tu nie chce.
Próbują go przenieść do Szczecina.
My tu wszystkie jak na szpilkach chodzimy.
Jakim trzeba być potworem, żeby zabić własne dziecko?
Ewka, to nie jest żaden potwór. Tylko chory człowiek.
Dobra, a co u Madzi?
W porządku, dziękuję. Czeka wytęskniona.
- Wyjeżdżacie dzisiaj? - Mam nadzieję.
- To pozdrów ją. - Pa.
Co jest?
Nic.
Hania, nie możesz mi powiedzieć, o co ci chodzi?
Tylko zachowujesz się jak dziecko.
A możesz mi pokazać swój telefon?
- Nie znam kodu. - Hanka...
Masz zajebisty problem z zaufaniem.
- Nie chcę. - Napij się!
Nie możesz mi powiedzieć, że kogoś masz i ze mną zrywasz.
- Dobrze się bawimy razem. - Ty się bawisz.
Po co miałbym kogoś szukać?
Ja się nie bawię. Ułatwię ci to. Nie chcę cię znać.
Hanka!
Spokojnie.
Spokojnie...
Sorry.
Jesteś cała?
Dobra, masz, czytaj.
Luźno!
Punkty, punkty!
Gabi, nie podpalaj się!
Nic się nie dzieje, wstawaj!
Wstawaj, Gabi! Presja!
Stop!
Gabi, mówiłem, nie podpalaj się. Idź usiądź na ławkę.
W porządku?
Odpocznij.
Mateusz i Adrian! Czas!
Ćwiczymy.
Cześć!
A wy gdzie? Zostajecie, chłopaki.
Zostajemy!
- Cześć, córcia! - Hej!
- Podgrzałaś obiad? - A miałam?
A po co ci ten telefon, jak nie czytasz SMS-ów?
To co? Pakujemy się i za godzinę ruszamy. Dobra?
Ruchy!
Tato... Może lepiej jak ja zostanę?
Po feriach mam poprawkę z matmy, muszę się uczyć.
- Masz jakąś imprezę? - Nie.
Jeszcze nic nie zrobiłam. A jak nie zakuję, to nie zdam.
A chyba tego nie chcemy?
Powiedz, że masz jakąś imprezę.
Dobra, mam imprezę, ale obiecuję, że będę się uczyć. Proszę...
Gabi!
Zostawiasz namiary, gdzie i do kogo. Jasne?
Gabi!
Chodź tutaj, córcia!
To są urodziny Maćka Pedy.
Jego rodzice mają domki kempingowe nad Wickiem.
Mam transport. Sati prowadzi.
A potem dziwnym trafem impreza wyląduje u nas, tak?
Nie, no co ty.
Gabi, zostajesz z siostrą.
Ale ja chcę jechać.
- Nie potrzebuję niańki. - A właśnie, że potrzebujesz.
Albo obie zostajecie, albo obie jedziecie.
Wasza decyzja.
Słucham?
Możesz zostać? Proszę?
No dobra.
Teraz tak. Rozsądnie z alkoholem.
Masz być przed północą w domu.
I będę - uwaga - dzwonił.
Ale nie do ciebie.
Gabi. Nawet nie próbuj kryć siostry. Proszę.
Zadowolona?
To co takie miny macie?
- Głodne jesteśmy. - Dobra, już.
Już robię.
Cześć, Piotrek.
Dziewczyny jednak zostaną w domu.
Czyli prośba z psami nieaktualna.
Ale chciałem pogadać.
A, u Krzyśka jesteś?
Dobra, hej!
Rozpędź chuja!
Przewietrz go!
- Cześć, Piotruś. - Jak zapierdala!
Uparł się Krzysiek, żeby zostawić. To wyremontowaliśmy skurwysyna.
A tak to wszystko sprzedajemy po ojcu, łącznie z chatą.
A jak się młody trzyma?
On pierwszy Knapika znalazł.
Nie ma takiej grubej skóry jak my, ale ciotą też nie jest.
Ty, co się dzieje? Po coś przyjechał
- Nic. - Jak nic? Przecież widzę.
Ty, co jest?
Jest możliwość, że ochrona sprzedaje dopalacze w zakładzie.
Co ty pierdolisz? Kto?
Co ty mi chcesz powiedzieć, że Krzysiek tym handluje?
Błagam cię, przecież znam mojego brata, co ty?
Jest takich dwóch szeregowych. Starzyk i Kłobucki.
Byli z Krzyśkiem na szkoleniu. Razem przyszli do zakładu.
- Trzymają się we trzech. - On na alimenty nie ma.
Karmimy go, ciuchy ma z ciuchlandu. Gdyby coś miał, to bym widział.
Nie mówię, że to Krzysiek, ale może coś wiedzieć albo podejrzewać.
A jeżeli coś wie i to się wyda,
a wiesz, że wszystko się kiedyś wydaje,
będziesz miał problem.
Ile my się, kurwa, lat znamy, że ty mi pierdolisz takie rzeczy?
A powiedz mi... kto miał ci to powiedzieć?
No, słucham.
Pogadasz z nim?
Jak to on, to go, kurwa, zajebię.
Trzymaj się.
Piotruś, jest doskonale!
Dobra, lecę. Zawracam.
Ostrzegł cię?
To możemy sobie darować tę część,
jak udajesz, że nie wiesz, o co chodzi.
My tylko rozmawiamy, nic się nie dzieje.
Wiem. Czytałam.
Boisz się zaangażować, bo nie chcesz mnie skrzywdzić, tak?
Ale cały czas z nim piszesz, wysyłasz mu buziaczki.
Spuszczasz się nad tymi jego żałosnymi piosenkami.
Chwalisz, jaki jest genialny.
Zakochałaś się?
Możesz się przyznać.
Tak dla twojej informacji, nie mam nic przeciwko.
Udławcie się sobą. Macie moje błogosławieństwo.
O...
I żebyś nie była zaskoczona...
Ariel lubi czasem...
...wykręcić rękę.
Pociągnąć za włosy.
Poddusić.
Jak też tak lubisz, to dogadacie się świetnie.
A jak nie,
to nie przychodź z płaczem, bo dla mnie już nie żyjesz.
Pa.
Cześć.
Magduś, będę za jakieś trzy godziny.
Wiesz, że kupiłem coś dobrego na dzisiaj?
No, liczba pojedyncza.
W domu powstało lobby lobbujące, żebyśmy ten weekend spędzili razem.
Co ty na to?
Myślę!
Tak że szykuj się...
Pa!
Zostań.
- O co chodzi? - Siema!
Jak bardzo źle było?
Pomijając, że teraz mnie nienawidzi i życzyła mi śmierci, to...
Hanka wszystkich nienawidzi.
Czasami zachowuje się jak pojebana pizda.
Nie mów o niej przy mnie źle. Możesz to dla mnie zrobić?
Hej, Gabi! Gabi!
Przejdzie jej! Nie było opcji, że się dowiaduje na delikatnie.
Daj mi chwilę.
Gabi! Kurwa...
Hej!
- Daj mi spokój. - Nie.
- Możesz mnie zostawić? - Nie.
A masz zamiar coś powiedzieć? Czy mogę już iść?
Gabi, kocham cię.
Jest jedna wolna sala na wewnętrznym.
Tam poczeka na transport do Szczecina.
Mógłby pan zawołać pielęgniarkę?
Będę wdzięczna.
Pewnie.
Nie... Nie chcę wódy.
Maciek... Hania nie chce wypić twojego zdrowia.
Popatrz na niego. Nie możesz mu odmówić.
Jak odmówisz, to zginie dziesięć małych kotków.
Miau. Miau.
Musisz mi jeszcze złożyć życzenia.
Nie masz przypadkiem dziewczyny?
Widzisz ją gdzieś? Bo ja nie.
Ale wysłała mi życzenia SMS-em, tak że...
Ogólnie wszystko jest zajebiście.
To pewnie przez te oksy.
Może cukierka?
Cholera... Chyba zostawiłem telefon na SOR-ze.
Zaraz wracam. Przypilnuje siostra drzwi?
Nie wygląda, żeby miał się gdzieś wybrać.
- Co się dzieje? - Jest zablokowane.
Halo!
Leć po policję!
Mam coś dla ciebie.
Serio?
Dostaliśmy premię.
Najpierw myślałam, że kupię coś dziewczynom, ale...
nie miałam pomysłu. Nie wiem, co by im się spodobało.
Masz.
Dziękuję.
Ładny.
Niemiecki?
No raczej.
Pasuje.
O co chodzi? Wyduś to z siebie. Widzę, że coś jest nie tak.
Magduś, po prostu nie lubię, że jesteś daleko.
Nie lubię, że cię nie ma.
Przecież ja też wolałabym być w domu.
Ale nie wyjadę teraz, muszę skończyć kontrakt.
- Wiem. - Umówiliśmy się tak?
Czekaj, czekaj.
Wiesz, że muszę sprawdzić Hankę.
Nie teraz! Człowieku! Daj jej żyć! Ile ona ma lat?
Czekaj, poduszka!
Hania! Ej!
Hania!
Hania!
Jezus Maria!
Rafał...
Rafał!
- Hania? Nareszcie! - No, halo, mamo?
Wiem, że jest wcześnie, ale sprawdź, czy Gabrysia jest w domu.
- Mamo, śpię. - To jest ważne, proszę cię.
Wstań i sprawdź, czy jest w pokoju.
- Jest u siebie? Widzisz ją? - Nie.
To zejdź na dół i sprawdź.
Gabi!
Gabi!
Jesteś na dole?
Gabi!
I co, Hanka? Jest?
- Nie ma jej. - Zobacz w łazience naszej.
Albo u nas w sypialni. Mogła z psami wyjść.
- O której ją widziałaś? - Przestań panikować!
Po prostu to zrób!
Jak będziesz krzyczeć, to się rozłączę!
Przepraszam cię. Ja ci wszystko wytłumaczę.
Jesteśmy z tatą w drodze do domu.
Musimy wiedzieć, czy jej nic nie jest.
- Co to jest? Policja? - Przepraszam! Co się stało?
- Topielec! - Co?
Znaleźli topielca!
Hanka, mów do mnie.
Proszę się rozejść!
Proszę się rozejść! Proszę się odsunąć!
- Mamo... - Córciu, znalazłaś Gabi?
Co? Znalazłaś ją?
Haniu, mów do mnie. Czy znalazłaś siostrę?
Haniu, skup się, jest tam siostra?
Hania!
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.