All language subtitles for Sierra Madre.S01E03

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian Download
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English Download
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil) Download
pt Portuguese (Portugal) Download
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

SIERRA MADRE: WSTĘP WZBRONIONY

Aha!

Oczywiście, Taniu!

Ja też się niepokoję.

Jeśli się czegoś dowiem, zaraz zadzwonię.

Chodzi o konwój?

Jaki konwój?

Ciężarówek. Widziano, jak wjechały do obserwatorium Marcosa Parry.

Już się przestraszyłam.

Ten konwój!

Ten konwój!

Nie mieli zgody na przejazd ciężarówkami na tej trasie.

- Złamali prawo! - Już się skontaktowali.

Zaoferowałam pomoc.

Proszę, tylko ich nie obraź.

Ja?

Chcieli załatwić tę sprawę właśnie z tobą.

Nie zajmuję się transportem.

To rodzina Parra!

Szansa na dobre relacje z Marcosem.

Pojedź i zapytaj, jak możemy ich wesprzeć jako miasto.

Powiedz, że zrobię wszystko i jestem do dyspozycji.

Yuri! Musisz się zająć jeszcze jedną drobnostką.

To ci zajmie minutkę.

- Cześć, Willie. - Marcos!

Jak się masz?

Dziękuję, że przyszedłeś.

Co to za pilna sprawa? Siedzę jak na szpilkach.

- Jak się ma Alicia? - Dobrze.

Nie wyjeżdża z San Pedro...

A Fabian?

- Nadal gra w futbol? - Tak.

Jutro grają przeciwko Potros.

Zmiotą ich!

Startuję jako kandydat niezależny.

Kandydat na co?

Na burmistrza.

W tych wyborach!?

Dlatego chciałem porozmawiać.

- Żebyś mi pomógł w kampanii. - Nie jestem politykiem, tylko adwokatem.

Jesteś uczciwy i aktywny.

Tacy ludzie tworzą prawdziwą zmianę.

Ale ty - burmistrzem?

Co na to twoja mama?

Chcę zapewnić bezpieczeństwo naszemu miastu.

Nie obchodzi mnie, co powie mama.

Dziękuję.

Mam tylko prośbę, żebyś przestał doradzać EOS.

Marcos, nie mogę, wybacz.

Dam ci taką samą pensję.

Nie chodzi o pieniądze.

Tylko o lojalność.

Sześć, siedem, osiem, dziewięć, dziesięć, jedenaście, dwanaście.

Widzisz? Jednej brakuje.

Jasne.

Zaginięcie zwierzaka można zgłosić straży miejskiej.

Albo, jeśli to kradzież - policji.

Nie, przepraszam.

Nie mam do tego głowy. Przed nami kampania.

A dziś - aukcja.

Sama się tym zajmij.

Claudia mówiła, że masz wolny czas.

Please!

Nie znam się na kaczkach.

Silna jesteś.

Dasz radę.

To nasz dom!

Wygrałem w sądzie.

Ty draniu!

Maritzo, uspokój się!

I jak?

Da się to edytować?

Tak, żeby nie było mnie widać ani słychać.

Tylko sam głos Maritzy. Żeby wyszła na wariatkę.

- Nie da się, bo mówicie jednocześnie. - Zrób, co się da.

Nie chcę tego powierzać nikomu z El Futuro.

- Dlaczego wyrzucasz ją z domu? - To nie jest jej dom, w tym rzecz.

To jak? Mogę na ciebie liczyć?

No, to idę.

Zostań sobie tutaj.

Możesz pracować.

Wszystko masz, a gdyby czegoś brakowało, to mów.

Pożegnaj się z braciszkiem.

W zeszłym tygodniu przywieźli tu zwłoki.

Proszę.

"Pieczony kurczak"?!

Nie, "Umarł w butach".

Chciałam zapytać, czy ofiara została zidentyfikowana

i jak się posuwa śledztwo.

Proszę podpisać.

Cristina nie chciała, żeby Patricio grał,

bo ktoś mógłby go uderzyć.

Fabián jest zdolny i ma mocną łapę.

Mógłby być z niego dobry quarterback.

Naprzód, Avispones!

Fabián! Fabián! Dawaj!

Willy, powiedz mi.

Czujesz, że Tania cię reprezentuje?

Nie bardzo, ale jest z partii konserwatywnej,

a Lucio z nią trzyma.

A Lucio cię reprezentuje?

Też nie,

ale pilnuje bezpieczeństwa w mieście.

Rozwalcie ich!

- Dosyć dobrze doradza Tani. - Nie bądźmy naiwni.

Jak pilnuje bezpieczeństwa?

Układając się bandziorami.

A oni go powoli zjedzą.

Już nam podrzucili trupa.

Zabili nam dwie sąsiadki.

Przyjaciółki.

Sprzedają narkotyki naszym dzieciom.

Los Razos są groźni.

Ja się nie czuję bezpiecznie, a ty?

Aukcja?

Żeby naprawić relacje z ludźmi obecnymi na pogrzebie.

Marcos mocno we mnie uderzył.

Nie wiem, jak sobie poradzimy.

Aby uzyskać zgodę na budowę, musimy mieć wykupioną działkę.

Jedyną osobą, która może go przekonać do sprzedaży jest doña Elena.

Nie odważę się prosić jej o przysługę.

Znam się dobrze z Eugenio, ale on jest bardzo chory.

Mogłabym pogadać z Bernardo.

Zaprosiłaś go?

Przepraszam. Sekundkę.

Co tam, jestem zajęty?

Szefie, nie zajmuję dużo czasu.

Dzwonił znajomy gliniarz,

że jakaś panna szuka informacji o tym podrzuconym zimnym.

Mówisz o tym z Monterrey?

Właśnie.

Dam ci znać.

W porządku.

O kurde!

Hello, San Pedro!

Spójrzcie, jaki widok. Przed chwilą widziałam borsuki.

Nie kręć w domu mojego taty.

Dobra.

- Co pijesz? - Vampiro. Chcesz?

- Nie, nie piję alkoholu. - Tylko...?

Soki z selera, jabłka. Detoks.

Respekt!

- Hejka, Marcos! - Cześć, tato!

Cześć, kochanie.

- Lolu, jak się masz? - Dobrze!

Jak idzie zbieranie podpisów?

- Wspaniale. - Bez przesady.

Jeśli potrzebujesz pomocy, mam milion obserwujących.

To nie ten profil.

Wszystko się przyda.

Musimy mieć 10% podpisów zapasu.

- Trzeba jakoś przyciągnąć uwagę. - Chętnie pomogę.

Świetnie!

- Roby zawsze myśli poza schematami. - "Zawsze".

Chociaż powinnaś się skupić na centrum wellness.

- Właśnie. - Dam radę to pogodzić.

Pomyślę.

Mogę tu nagrywać?

- Jasne! - Dzięki.

Chodźmy do gabinetu.

Hello, San Pedro!

Mam superważną misję!

Przyjdźcie wszyscy do parku Tamayo

i podpiszcie się pod kandydaturą Marcosa Parry.

Ma dobrą energię.

Co to?

Łazik kosmiczny.

To znaczy replika, bo oryginał mam na górze.

Wszystko w porządku z ciężarówkami?

Nie byliśmy uprzedzeni...

Miałem uprzedzać?

Sąsiedzi się wystraszyli.

Rozumie pan okoliczności.

Chce pani obejrzeć, co przewieźliśmy?

Nie ma takiej potrzeby.

Tu mam światowej klasy unikat!

Fragment Apollo 11.

Czubek wieży ratunkowej.

Oryginał!

Skąd pani pochodzi, Yuri?

Z San Pedro.

Urodziłam się w Apodace.

Pracowita rodzina!

Te skrzynie zostawcie.

Przygotowujemy wystawę o wyprawach kosmicznych.

Otwartą.

Panie inżynierze...

Mów mi Marcos.

Porozmawiaj z burmistrzynią,

bo nie chcemy teraz ściągać ludzi do miasta.

Sama najlepiej wyjaśnisz Claudii, że nie wszyscy obcy to przestępcy.

Kazała powtórzyć, że pozostaje do twoich usług.

I tak jej nie sprzedam działki.

Napisałaś jej świetne przemówienie na pogrzeb.

Tylko je redagowałam.

Było świetnie zredagowane!

Nieźle, stary, powinieneś obrabiać więcej filmów.

Dzięki.

Coś taki spięty?

Mój ojciec ją wyrzuca z domu po dziadku.

Masakra!

Gdzie mają wrzucić ten filmik?

Nie wiem.

Ojciec chce ją skompromitować, bo zrobiła krzywdę Kennedy'emu.

Weź.

Nie, dzięki.

Spójrzmy.

Przełóż tutaj meteoryty.

Dobrze.

Popatrz tylko.

Siema, Gabo.

Cześć, Iorch.

Jak leci?

- Stara w domu? - Kąpie się.

Przyniosłeś?

Schowaj.

To czysty towar?

Bierzesz trzy razy tyle co Ganso.

Daruj sobie.

Nie jest taki mleczny.

Jest najlepszy. Weź próbkę gratis.

Uważaj.

Na ciotkę?

W porządku, bardzo fajny towar.

Prosto z razolandii.

Fajnie.

- Wymieniam na "milky". - Dobra.

A czekoladę z grzybkami masz?

Nie.

Daj spokój, nie jestem dealerem.

W porządku.

Cześć!

Siema!

Pozdrów ciocię.

Na razie.

Jeśli chcesz, poproś o korektę i potem wyślij.

Albo wyślij maila tak, jak jest.

Po prostu.

Yuri, przyszła paczka.

"Menedżerka kampanii".

A jego ostatnia praca?

Był szoferem.

W różnych firmach, czasem obsługiwał prywatne osoby.

Ostatnie pytanie.

Przyrzekam, ostatnie.

Czy słyszała pani,

żeby pracował dla Lucio Valenzueli?

Albo o nim wspominał?

Cokolwiek?

Proszę nie nagrywać.

Przepraszam, ma pani rację.

Już.

Co z tymi skrzyniami?

Już są puste, zaraz je wyniesiemy.

Wyszło mega!

Prawda?

Nasz Apollo 11.

Replika, bo oryginał jest w kawałkach w różnych miejscach.

Super.

A gdyby tak podwiesić dookoła asteroidy?

I astronautów?

Chyba potrzebny ci artysta.

Zatrudnij kogoś, a ja będę rozmawiał z tobą.

"Menedżerka kampanii"?!

- Wrócimy do tego. - Dzięki.

To drobiazg.

Nie mogę.

Mój ojciec mawiał, że aby odnieść sukces,

wystarczy wykonać pięć ważnych czynności dziennie.

Pod którym numerem jest "menedżer kampanii"?

Pytanie, czy znajdzie się na twojej liście. Czy chcesz?

Nie chcę.

Nie chcesz czy nie możesz?

Nie mogę i nie chcę.

Nie wierzysz, że zostanę burmistrzem?

Powiedz szczerze.

Uważam, że nie zdążysz się zarejestrować i nikt nie potraktuje cię serio.

Załóżmy, że zbiorę podpisy.

Jaką masz wizję?

Mieszkańcy boją się wojny.

Ty wydajesz im się odległy, ze swoimi pieniędzmi i statkami kosmicznymi.

Masz opinię milionera - ekscentryka.

Tu wystarczy nie przyjść na mszę.

Mówią na ciebie "Książę".

Że co?!

Jeśli chcesz ich przekonać, musisz pokazać, że jesteś taki jak oni,

a jednocześnie podzielisz się swoim bezpieczeństwem.

- Dołącz do mojego zespołu. - A kto do niego należy?

Ja, ty, Guillermo Canales.

Słyszałam.

I mniejsze grupy podbijały imperia.

Naprawdę? Jakie?

Różne.

Rozmaite.

Mogę na ciebie liczyć?

Nie.

Poprawnie mówi się "Szefowa kampanii"!

Czy to znaczy: "Tak"?

To drugi w tym miesiącu przypadek zablokowania drogi

przez gang narkotykowy w Monterrey.

Korek liczy cztery kilometry.

Dziękuję.

Sekretarz do spraw bezpieczeństwa twierdzi,

że jest w to zamieszany kartel Los Razos...

Tato?

Zobacz.

Nie wyrzucisz nas, ty draniu!

Wciąż słyszę swój głos.

Pracuję nad tym od tygodnia.

Ale słychać!

- Poprawię. - Néstor.

Proszę pana?

Dlaczego nikt mi nie powiedział, że Książę startuje w wyborach?

- Mieliśmy to opublikować. - Dowiedziałem się z radia.

Nie było notki w sieci ani konferencji prasowej.

Niech ktoś śledzi jego kampanię i zrobi hałas, jak poniesie porażkę.

- Dobrze. - Niech Chipinque napisze o imprezie Tani.

- To temat na okładkę. - Tak, proszę pana.

Nie zapominaj, że El Futuro to moja gazeta.

Jeśli ktoś w San Pedro zasadzi drzewo,

znajdzie trupa albo wystartuje w wyborach -

chcę wiedzieć pierwszy.

Tak, proszę pana.

Gotowe?

Chyba.

Pokaż.

Spokojnie.

Mocna sztuka, nie?

W porządku.

Luis Miguel?

Zorganizuj dyskretną operację przerzutową,

nie chcę, żeby było zamieszanie jak z ciężarówkami.

Podoba ci się?

Bardzo!

Fińska robota.

Policja takich nie ma, prawda?

Nie, skąd.

Masz tam nadal przyjaciół?

Nie, większość zmieniła branżę.

A masz z nimi kontakt?

Z niektórymi.

Brakuje mandali.

Wkradł się jakiś błąd do zamówienia.

Nie do wiary!

Niesamowicie wyszło, co?

Mnie się podoba.

Wpada tyle światła!

Zmieniłam zdanie.

W jakiej sprawie?

Nie chcę być twoją wspólniczką.

Nie będę przepraszać.

O czym ty mówisz?

Porozmawiaj z Andreą.

Kim jest Andrea?

Moją adwokatką

Mogę wiedzieć dlaczego?

Nie czuję tego.

Czyli zmarnowałaś mój czas.

Jednak jesteś rozpieszczoną bogaczką z San Pedro!

Szkoda, że już się zaraziłaś tym klimatem.

Josefino, ile mamy sukienek?

Słyszysz mnie?

Słyszę, mamy pięć.

Pamiętaj, nie cierpię metalowych wieszaków.

Używam tylko drewnianych.

Tak, proszę pani.

Telefon stacjonarny rzadko dzwoni, ale odbieramy tak:

- Halo, dzień dobry! - Cześć!

Coś ty taka oficjalna?

Nie wiem, kto dzwoni.

Zgadnij, co mam ze sobą.

Co?

Twój telefon, królewno! Znowu zostawiłaś w samochodzie.

Nie zauważyłam.

Gdzie jesteś?

W "królestwie",

- ale mogę ci go podrzucić. - Nie spiesz się.

Jak wrócisz.

Kocham cię.

Pa!

Hej, pogadajmy!

Co się stało?

Nic, myślałem, że to Bernardo.

Niepodobny.

A gdyby to był on?

Nie byłby zadowolony, że tu jestem.

Bo?

Może mu się nie podoba moja fryzura?

Bernardo ma dziwne pomysły.

Zastanawiam się,

jak skromny mormon może pomóc panu Parra.

Startuję w wyborach.

Słyszałem, gratuluję.

Chciałbym cię prosić o malutką przysługę.

Podrzucili trupa do San Pedro, z wiadomością dla Lucio.

I co? Nestor nie odbierał ode mnie telefonów.

To San Pedro.

Dam ci przykład.

Prowadzę śledztwo w sprawie fałszywych dokumentów w firmach.

Chodzi o podatki.

Nikt nie jest zainteresowany.

Dlaczego? Bo to śliski temat.

Dlatego dodatkowo chronię źródła.

I jeśli tutaj mi tego nie opublikują,

pójdę gdzie indziej.

Powinnaś zrobić tak samo!

Ten trup to początek!

Przepraszam, że przerywam.

Spędzasz tu więcej czasu niż w swojej redakcji.

Pepillo...

Pepillo jest z Chipinque, a tu jest Futuro.

Angélico, obserwuj aktywność Marcosa Parry.

- Chcę wiedzieć wszystko. - Dobrze.

Nawet jak zasadzi drzewo.

Dlaczego miałby sadzić drzewo?

Nie wiem, ale moje śledztwo widać już niepotrzebne.

Dziękuję. Cześć!

Jak się masz?

Co tam, Guillermo?

Chcę, żebyś wiedział, że to mi się nie podoba.

Zapraszasz pracowników, żeby złożyli popisy pod twoją kandydaturą?

Zaprosiłem ich na wystawę.

Podpisać się można przy okazji.

To zasadzka.

Nie podoba mi się.

Nie mamy czasu.

Musimy się uzbroić.

Tylko jej brakowało.

Nawet nie wie, że to pracownicy EOS.

Przysięgam, to ostatni raz!

Dzień dobry!

Musisz robić ze mnie idiotkę?!

- O czym ty mówisz, skarbie? - Jaki "skarbie"?!

Coś jeszcze, proszę pani?

Nie, dziękuję.

Gdzie byłeś?

O czym ty mówisz? Na wsi.

Złamałam paznokieć.

Na jakiej wsi?

- W Królestwie. - Nie kłam.

Nigdy nie kłamię.

- Martwię się. - Wszystko będzie dobrze.

Wciskasz mi kit.

Ojcze!

Dziękuję za wsparcie. Bardzo dziękuję.

Robię to z szacunku do twojej rodziny.

Ale niedobrze, żeby cię wspierali mormoni.

To źle wygląda.

Dziś każdy podpis liczy się tak samo, bez względu na rasę czy wyznanie.

To z korzyścią dla wszystkich.

Bóg tego chce.

- Liczę, że cię zobaczę w kościele. - Zobaczymy.

Na razie.

Mogę pojechać na aukcję.

- Jutro lepiej wykorzystamy dzień. - Mogę zacząć o ósmej.

Claudio!

Widziałam kaczkę po drugiej stronie Królestwa.

Może to jej szukacie?

Musiała przylecieć.

Yuri, możesz się tym zająć?

Zdobędę podpisy.

Nie rozumiesz, w jakie niebezpieczeństwo nas pakujesz?

To mi pomóż.

- Nie słuchasz. - Uda mi się, mamo.

Ale potrzebuję pomocy.

Nie.

Nie ma mowy.

To niemożliwe.

Gdzie to można obejrzeć?

Na TikToku.

Na TikToku?

Jak tam Tania?

Myślałem, że nie interesujesz się polityką.

Mam Twittera.

Twitter...

Ktoś z naszych powinien zostać burmistrzem.

Sytuacja jest do dupy.

Razos próbują się rozpychać w San Pedro.

- A Marcos Parra nie jest "nasz"? - Nie.

To książę, który chce się bawić w króla.

Musi zmienić nastawienie.

Wszyscy mówią, że jest rozlazły i mu się nie uda.

Wszyscy?

Moi przyjaciele.

A będą głosować?

Zapomnij.

Nie, przepraszam, pytam serio.

Mówię tylko, że San Pedro potrzebuje kogoś silnego.

A nie kogoś, kto chce pokonać mafię, odmawiając różańce.

Różańce?

Różańce!

Dobry wieczór, dziękuję, że przyszliście na aukcję charytatywną...

Eugenio i ja nigdy nie godziliśmy się na kasyno.

To nie jest kasyno! Tylko twój brat tak twierdzi.

To centrum handlowe!

Nie mam czasu na tę sprawę.

Jeśli chcesz, mamy inne działki.

Może ty i Claudia porozmawiacie z Marcosem?

Drań ukradł nam Guillermo.

Nie jesteśmy teraz w dobrych stosunkach.

Może Marcos posłucha mamy,

jeśli jej coś szepniesz.

A gdzie te inne działki?

Może się przejść naokoło boiska?

A może jest w wodzie?

Nasypcie tutaj karmę.

Kaczki fruwają.

Czego chcesz?

Dowiedzieć się, czy ktoś się zajmuje śmiercią Eduardo Gómeza.

Kogo?

Tego podrzuconego w San Pedro.

Tutaj też, proszę pani?

Wszędzie naokoło.

Temat nie pasuje do Chipinque.

Ale do Futuro - już tak.

Dla Chipinque pracuję chwilowo.

Ty szukasz kaczki, a ja - tropu.

Erika, prawda?

Temat jest delikatny.

Nie mieszaj się.

Powodzenia z kaczką.

Powodzenia z tropem!

Przyszedł człowiek śniegu!

- Mówiłem ci, żebyś przyszedł sam. - Spokojnie, wyluzuj.

Mogę zapłacić kartą?

- Nie. - Ale przelewem się da?

Może, zaraz.

Ja też proszę.

Spokojnie.

Ja zapraszam. Bierz, co chcesz.

Więcej?

Człowiek śniegu!

Człowiek śniegu!

Masz te czeko-grzybki?

Przestań, jakie grzybki!

Nie podpiszę umowy o poufności.

O tym chciałaś rozmawiać?

Kontaktuj się z Andreą.

To niesprawiedliwe, że nie mogę otworzyć swojego centrum jogi.

Medytacji. Ciągle to powtarzam!

To może otworzę je sama?

Pewnie, byle nie w San Pedro.

W Nowym Jorku super się dogadywałyśmy.

Ale w San Pedro jesteś zupełnie inna.

Zadałaś się z moim ojcem.

Co ty gadasz?

To fakt, nie pytanie.

Spójrz mi w oczy i spróbuj zaprzeczyć.

Zaprzeczam!

Myśl, co chcesz.

- Pieprzona kłamczucha. - Pierdol się.

Poproszę o rachunek.

Ale cringe.

Dobry wieczór.

Zaczynamy licytację sukni podarowanej przez Andreę Calife de Parra.

Cena wywoławcza: cztery tysiące dolarów.

Cztery tysiące. Kto da cztery tysiące?

Cztery pięćset. Pięć tysięcy!

Pięć pięćset!

Zaproponował nam inną działkę.

- Super! - Odmówiłem.

- Dlaczego? - Nie jest tak dobrze położona.

Nie zamienię siekierki na kijek.

Mój Boże...

Pieprzony książę!

Jeśli wygra Tania, będzie dobrze.

Co zamierzasz zrobić?

Wywłaszczyć ich?

Nie śpię ze stresu!

Dziewięć tysięcy!

Porozmawiam z Bebą, żeby uspokoiła Razos.

Chcesz się włączyć w kampanię?

Serio?

Jako łącznik z młodym pokoleniem.

Byłoby cool.

Nie jest cool, że mówisz "cool".

Tylko to się musi odbywać dyskretnie,

żeby nikt nie powiązał kampanii z El Futuro, rozumiesz?

W porządku.

Czy ta dziewczyna to córka Marcosa?

Tak.

Roby.

A ta druga to influencerka, nazywa się Lolaila.

Biedaczka, co to za imię!

To nick na Instagramie.

Tato, pójdę do samochodu po tablet,

chcę ci coś pokazać.

Chcesz deser?

Czekoladowy?

Sześć tysięcy!

Odrobina konkurencji dobrze robi demokracji.

Niewątpliwie! Nie wiedziałem, że już zebrałeś podpisy.

Niewiele mi brakuje.

Byłeś kiedyś w Królestwie?

Na kilku weselach.

Co z tą kradzieżą?

- Jaką? - Kaczki.

To nie była kradzież.

Szukamy kaczki.

Jakiej kaczki?

Najpierw kasyno, potem podrzucają trupa, a teraz to?

Trup się pojawił w Monterrey.

Będziesz zgrywać obrażoną?

Nie zbliżaj się do mnie.

Idziemy!

Osiem tysięcy!

Sprzedana!

Gratuluję!

Nadal się nie zarejestrowaliśmy.

Lepiej nie zdradzać, że nie mamy kompletu podpisów.

Wyślijcie szerszy obraz, bo nic nie widzę.

Mam prośbę.

Podejdź do Yuri i powiedz, że się cieszymy, że dołączyła do zespołu.

- Yuri dołącza do nas? - Tak, zapytaj ją o priorytety dnia.

Zrozumie.

Cześć.

Marcos mi powiedział!

Prosił, żebym zapytał o priorytety dnia.

Niech Nina do mnie zadzwoni.

Dzięki.

Uwielbiam aukcje!

Jak wyszło?

Super!

- Nie za ostra zieleń? - Dlaczego mnie o to pytasz?

Przez ciebie wyszedłem na idiotę.

- Co zrobiłeś? - Nie powinieneś pić publicznie.

Tak poważnie traktujesz ten start?

Bardzo poważnie!

Spokojnie, Willy.

Roberta jest w szpitalu.

Marcos, coś się stało Robercie.

Przepraszam, rodzina Parra.

Dobry wieczór. Na dół i na zewnątrz.

Tutaj!

Roberta!

- Powiedzieliście, że jest w szpitalu! - Jesteśmy w szpitalu!

- Ale... - Postanowione.

Wyjeżdżamy do San Antonio.

- Dobrze się czujesz? - Nie.

- Strzelili do Loli. - Strzelili?!

Na szczęście nie do Roberty!

Ranili ją w ramię.

I złamali jej kość policzkową.

Kto?

Jeden z ochroniarzy Abrahama, niechcący.

Przegonili porywaczy.

- Naprawdę?! - Nie słyszysz?

- Ochroniarze Abrahama? - Uratowali nas.

My też jedziemy do San Antonio.

Szczególnie jeśli zamierzasz kandydować.

Chyba sobie odpuścisz w tej sytuacji?

Przepraszam.

To nie twoja wina. To ten pieprzony kraj.

- Jedziemy do domu. - Nie.

Roberta jedzie do mnie.

Chcę zaczekać, aż Lola się obudzi.

Jesteś pewna?

- Jeśli chcesz, zostanę z tobą. - Ja zostanę.

Dobrze.

Dziękuję, że przyjechaliście.

Poproszę, żeby Luis Miguel z tobą został.

Nie spuszczaj Roberty z oczu.

Zejdę do samochodu.

Synku,

źle to wygląda.

Nikt nie będzie nas straszył w naszym własnym domu.

Pomogę ci.

Niech Roberta, jej matka i Patricio z rodziną jadą do San Antonio.

A ty zostań.

Jeśli nie wygrasz, wrócisz do EOS.

Nie.

Przemyślałem to.

Nie chcę twojej pomocy. Nie chcę kłótni.

Niech nikt na mnie nie czeka w EOS.

Zarejestruję się i wygram.

To dopiero początek.

Jeszcze pożałujecie.

Nie ty.

Ale inni - tak.

Gdzie Lola?

Pacjentka? Zwolnili ją.

- Kiedy? - Parę godzin temu.

Powiedzieli, że poszła uregulować rachunek.

Przepraszam.

Tekst: Antonina Kasprzak

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.