Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Czech
Danish
Dutch
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Daj sobie czas,
ani trochę spieszyć się nie musisz.
Bo czekam na dzień, kiedy do mnie wrócisz.
A razem z tobą wróci szczęście.
Będzie jak dawniej.
Wiem,
że dzień po dniu będziemy czuć ból ogromny.
Samotni kochankowie, którzy poszli w inne strony.
A teraz walczą, by się nie spotkać.
To nie jest tak
że pewnego dnia kochać cię przestałem.
Jestem z tobą, choć cię nie ma przy mnie ciałem.
Bo za twoje szczęście zapłaciłem swoim.
Ale jeśli w twoim sercu
choć połowa miłości jest żywa,
Jakie nazwiska?
zrozumiesz, pragnę tylko, abyś była szczęśliwa,
Nicole Westrup i Nicole Guerra, te z kasyna.
nawet jeśli nie będziesz ze mną.
SIERRA MADRE WSTĘP WZBRONIONY
POŻAR W KASYNIE, 52 OFIARY
Hej?
Idziesz się przebrać?
Po co?
Na pogrzeb!
Tylko bądź dyskretna.
Jedno zdjęcie i pa.
Nie mogę przeprowadzić wywiadu?
Wykluczone!
Ale to Razos spalili kasyno.
Może ktoś im nie zapłacił...
Co?!
Lucio chroni Ludzi Pustyni.
Całe San Pedro czeka na reakcję jego i pani burmistrz.
Pracujesz dla Chipinque.
Pojedziesz policzyć, ile było torebek "Birkin".
Tak jest.
Taniu, co teraz będzie?
- Oczywiście będę na ciebie głosować. - Dziękuję.
Wsparcie rodziny Santos wiele dla mnie znaczy.
Uwielbiam ciebie, was wszystkich.
Dobrze, ale jaki jest plan?
Nie można tego tak zostawić.
Plan się nie zmienia.
Tragedia nie wydarzyła się w San Pedro.
U nas nie dzieją się takie rzeczy.
A trup, którego podrzucono?
Podobno to było ostrzeżenie dla Lucio.
Hej! Wieńce na zewnątrz!
To fake news.
Dlaczego Marcos Parra miałby kłamać?
Nie wiem, to dziwak.
Pokaż.
Nigdzie nie widzę twojej córki.
Na pewno przyjdzie.
Misiaczki, nie mogę więcej powiedzieć,
ale czekają na was niespodzianki, dlatego... stay tuned! Buziaczki!
Sorki, powyżej miliona followersów jest crazy .
W porządku.
Mega!
Czy to nie będzie dziwne, że ludzie, idąc na zakupy,
będą zaglądać na zajęcia?
Skąd. To naturalna dynamika.
Mam wątpliwości w sprawie jogi.
Może skupimy się na medytacji?
Nie, poczuj energię tego miejsca.
Zamknij oczy.
Zamknij.
Czujesz tę energię?
Jest soczysta
i ty to wiesz.
Czekaj.
Kurwa!
Halo?
Wszystko się opóźniło. Oglądamy lokal.
Oczywiście, będziemy!
Jedziemy na pogrzeb.
W tym stroju?
Wyrazy współczucia.
Dziękuję, że przyszedłeś.
Moje kondolencje, Alejo.
Nie do wiary, że tak niedawno siedzieliśmy razem przy kolacji.
Gotuję się ze złości...
Gdybyś czegoś potrzebował, mów.
Są już u Pana.
Tak mi przykro.
Chcę wiedzieć, kto to był, Lucio.
Kto podpalił kasyno.
Dowiemy się.
Obiecuję, że tego tak nie zostawimy.
Masz nazwisko?
To nie takie proste.
Proste czy krzywe, mów, kto podpalił kasyno.
Mów, kundlu!
- Już dobrze. - Nazwisko.
- El Polilla. - El Polilla?
Na pewno?
Okej.
Masz.
Cześć, piękny.
I jak tam?
Tu sobie wytrzyj.
Nie zostanę długo.
Wkurwiają mnie ci ludzie.
Dlaczego?
Nicole była super.
Przychodzą, żeby opowiadać, jak się boją.
I żeby plotkować.
Wcale nie po to, by wspominać Nicole.
Kurde.
Co?
Jest mój stary.
Myślałem, że został w biurze.
I co?
- Jest wkurwiony o tę akcję z psem. - Cały czas?
A to kretyn!
Nie strzelaliśmy prawdziwymi kulami, tylko do paintballa.
Nie chcę go widzieć.
Luzik, odjazd.
Ale potem od razu wychodzimy.
Dobrze.
Dzień dobry, mogę zrobić zdjęcie?
- Nie, dziękujemy. - Dla Chipinque.
To ty robiłaś zdjęcia na imprezie Lucio?
Wyszły bosko!
Dziękuję.
- Mogę zobaczyć? - Tak.
To jest super.
Podziwiam twoją pracę.
Dziękuję.
Było takie zdjęcie Lucio i mnie, jak skaczemy z balonami.
Tak, śliczne. Mogę je wydrukować i wam podrzucić.
- Cudownie! - Marlene! Dziękujemy!
Pracuję teraz nad reportażem o najciekawszych domach w San Pedro.
Podam ci mój whatsapp. Umówimy się, mamy wspaniały dom.
Lucio, poczekaj!
Dupek...
Cholera!
- Skończyłaś? - Co?
Wprowadzać zmiany do przemówienia!
Wysłałam poprawki godzinę temu.
Nic nie dostałam.
Tu masz, zobacz.
Aha.
Wejdź, a ja poćwiczę.
Mam złą wiadomość.
Nie strasz mnie!
Gubernator nie może przyjść
Och, ten Rogelio.
Nienawidzę go!
Może wyślą kogoś w zastępstwie.
Po co?
Żeby ktoś się pojawił.
Chyba żeby nam podał kawę.
Gubernator musiał zostać w Monterrey, mają tam gorącą sytuację.
Co to znaczy?
Tak mi powiedzieli.
Trudno,
damy sobie radę bez niego.
Do zobaczenia.
Widziałam, że są jak z Opus Dei, mają 80 tysięcy wiernych...
Patrz!
Jak tam, Yuri?
Tak sobie.
Co się stało?
Gubernator nie przyjedzie.
Cholera.
- Porozmawiać z nim? - Nie trzeba.
Zaraz się zobaczymy w środku.
Przepraszam.
Oczywiście.
Tylko bez podrywu nad trumną.
Królewno, nie zaczynaj.
- Sam nie zaczynaj, świnio. - Daj mi rękę.
- Tu jest połowa San Pedro. - Skarbie!
Cały kraj o tym trąbi.
Sprawa nam zaszkodzi...
Masz szczęście, że nie jesteś na miejscu Bernardo.
Rozmawiałeś z mamą?
O czym?
O swojej rezygnacji!
Czym się będziesz zajmował, Marcos?
Swoimi sprawami.
Czyli nie będziesz robił nic.
Proponuję ograniczyć wydatki.
Masz jeszcze zyski z akcji EOS,
ale myśl o swojej przyszłości w firmie.
Pamiętaj, że dywidendę wypłaca się raz do roku.
O mnie się nie martwcie,
mam swoje plany.
Nie gadaj!
Nawet nie chciało ci się wysłać umowy sprzedaży działki.
- Działki? - Nie robisz nic!
Mówisz o działce pod kasyno?
Pod centrum handlowe!
Rozmawialiście z Abrahamem?
Muszę wiedzieć, kto wyniósł informacje.
- Co cię to obchodzi? - Lucio wiedział.
Niedobrze, że wtyka nos w nasze sprawy.
Miał nas tylko chronić, to taki elegantszy bandzior.
Nie pochwalamy jego związków z ludźmi z pustyni,
ale dzięki niemu panował pokój.
Przepraszam.
Tak wygląda ten pokój?
Gość nie jest stąd.
Marcos, nie ruszaj tej sprawy.
Jakże bolesny dzisiaj dzień dla San Pedro i całego Nuevo León.
Niepowetowana strata.
Nicole Westrup i Nicole Guerra
zginęły w zamachu grupy przestępczej.
W zamachu...
Zamachu grupy przestępczej.
Co nas przepełnia...
Czym przepełnia.
Przepełnia nas...
Przepełnia...
Czym?
Żalem, a zarazem gniewem.
Ból rodziny Westrup i Guerra
jest bólem całego San Pedro
i całego Meksyku.
Jedynie...
Kto tam?
Sofía Santos.
Proszę, wejdź.
Zamknięte.
Przepraszam, musiałam niechcący zamknąć.
Claudio, nie chciałam pytać przy wszystkich,
ale czy na pewno otworzycie kasyno w San Pedro?
I co?
Nic. Gnojek coś kręcił.
Widziałam, ale co potem?
Coś taka wścibska?
Nie mów tak. Obiecałeś, że mi opowiesz.
Nic. To te dranie podpaliły kasyno.
Ale nie podał nazwisk?
Oj, ciekawska...
Guadalupe, nic mi nigdy nie opowiadasz.
- Podał mi ksywę. - Jaką?
- El Polilla. - Kojarzę.
Ze słyszenia. To ważny człowiek od Razos.
To oni wydali rozkaz.
Gość się czuje bardzo ważny.
O nie, stary, jeszcze się przekonasz.
Tamten kierowca przekroczył prędkość! Zatrzymajcie go!
To duży wóz,
ale czy musi pan zajmować oba pasy?
Tak wyszło...
Wiem, że pan wykonuje obowiązki...
Czuję od pana alkohol.
Nie zaczynaj, szefie.
Spędzam miło czas z dziewczyną, jadę sobie jak król, cieszę się życiem.
Rozumiem, że musicie egzekwować prawo,
ale może dam panu to i zapomnimy o sprawie.
Nie ma takiej możliwości.
Proszę.
Szefie!
Na pewno nie ma?
No...
dobrze.
Proszę włożyć do notesu.
Powodzenia!
Wiedzieliśmy, że kasyno w Monterrey było niebezpieczne.
Powinniśmy mieć swoje.
Jak oceniasz Tanię?
Kasyno w San Pedro?
Dobrze. Dostała sporo miejsca w gazecie, ale chyba to nie było konieczne.
Jak to?
Abrahamie, musisz nam ufać.
Spokojnie.
Na pewno wygra na swoim boisku.
Jeszcze cię usłyszy i sodówka jej uderzy do głowy.
Wie, że potrzebuje naszego poparcia.
Słuchaj, Lucio.
Nie podoba mi się pomysł z kasynem.
To centrum handlowe.
I nie masz z nim nic wspólnego.
Lepiej opowiedz,
jak tam z tą twoją ślicznotką.
Podopieczną!
Jestem jej mentorem.
Nie oceniam.
Wręcz przeciwnie.
Dajesz młodej dziewczynie szansę rozwoju.
Poza tym wiadomo,
że młode ciało przywraca nam siły.
Owdowiałeś, ale nie umarłeś.
Musimy wzmocnić wizerunek Tani.
Więcej zdjęć, więcej wzmianek, więcej wszystkiego.
Czy to jest dom Nicole?
Tędy.
Co my tu robimy?
No, chodź.
Co tu robimy?
Nie będę się w nic angażował.
Nicole nie żyją, bo my finansujemy wojnę tych bydlaków.
Uspokój się.
Taka prawda.
Chodźmy stąd.
Łapię jakąś paranoję.
Musimy się wyluzować, zapomnieć o tym zasranym dniu.
Wiem, dokąd pojedziemy.
Gabrielito, wystraszyłeś mnie.
Cześć, Angelino.
Przepraszam.
Przyszedłem czegoś poszukać.
Byłeś na pogrzebie?
- Pan Alejo... - Lepiej nic nie mów...
Gabrielito...
Dobrze, że dotarłyście.
Cześć.
- Jak się masz? - W porządku, a ty?
Dobrze. Znasz moją córkę, Robertę?
A to Lola, wspólniczka Roberty.
Miło mi.
- Mama w środku? - Tak. Zaraz przyjdę.
Podobno kupiłeś rakietę.
Nie sam.
To inwestycja.
Więc Mars to przyszłość?
Przyszłość to inwestycje.
Przykro mi z powodu EOS. Nie wiem, co powiedzieć.
A co ze świątynią?
Cóż... kiepsko.
Moi kuzyni nie chcą kupić działki, póki nie dostaniemy zgody.
Czyjej?
Burmistrza, na wykorzystanie terenu.
Rzecz w tym, że niektórzy nas tutaj nie chcą.
San Pedro to katolickie miasto.
Ziemia należy do wszystkich
W San Pedro - do nas.
Zobaczę, co się da zrobić.
Tu mogę wyretuszować, ale też możemy spróbować jeszcze raz.
Bardziej... Wiecie...
O tak... bardzo dobrze, świetnie.
- Mogę zobaczyć? - Oczywiście.
Jakie ładne.
A można coś jeszcze poprawić?
Da radę usunąć tę zmarszczkę?
- Brzydko wygląda. - Oczywiście, nie ma sprawy.
Zaraz wrócę, ustalimy, co poprawiamy, które zmarszczki.
Dziękuję!
Kochani przyjaciele i krewni.
Proszę o uwagę.
Pani burmistrz?
Dzisiaj nastał dzień...
Dzisiaj nastał dzień bolesny dla całego San Pedro
i nastał dzień...
Ty świntuchu!
Chodź tu, pieseczku.
Jak mnie nazwałeś?
Pieseczek?
Mój mały pieseczek.
Moja sunia.
Pieseczek?
Pieseczek.
Moja sunia.
Bądź cicho.
No wiem...
Już, przestań.
Musimy iść.
Co to było?
Alejo?
Skąd znasz tych Amerykanów?
To twoi wspólnicy?
Coś w tym guście.
Bardziej dostawcy.
Miło, że przyszli.
A co ci dostarczają?
Głównie włókna.
Ale robią też badania balistyczne.
To ich specjalność.
Zawsze miałem duży szacunek dla broni,
ale teraz mam jej po dziurki w nosie.
Jak złapię któregoś z tych drani...
Przepraszam.
Nie. Rozumiem.
Trzeba ich powstrzymać.
Marcos?
Ten trup w San Pedro - to prawda?
Jasne.
A to, że chcą tu zbudować kasyno?
To wszystko prawda.
Nie boję się ich.
Ja też nie.
Nie pokonają nas.
Obiecuję ci to.
Lance, Joe.
To Marcos, mój dobry przyjaciel.
Bardzo mi miło. Marcos Parra.
Chce z wami porozmawiać o kwestiach obrony.
Érika, prawda?
Don Abraham?
Dzień dobry.
Pewnie zorientowała się pani, że nie opublikowaliśmy zdjęcia zmarłego.
Owszem.
Normalnie nie miałbym powodu wyjaśniać decyzji redakcji
czy się tłumaczyć,
ale skoro przyszła pani osobiście do mnie z tamtym zdjęciem,
chciałem porozmawiać.
Bardzo dziękuję.
Jeśli opublikowałbym zdjęcie bez wyjaśnienia,
tylko wzbudziłbym spekulacje.
To dobre w mediach społecznościowych.
Ale to plotki, nie dziennikarstwo.
Rozumie pani?
Tak, ale opublikowaliście zdjęcie, które jest kłamstwem.
Taki był oficjalny komunikat.
Musieliśmy go powtórzyć ze względów bezpieczeństwa.
Ale nie będziemy ukrywać prawdy.
Prawdziwe jest zdjęcie, które wysłałam.
Zgadza się, ale...
jakby to wytłumaczyć?
Spróbuję.
Gdybym opublikował to zdjęcie, mielibyśmy dwie opcje.
Albo sprowokowałbym skandal.
Taki jak wtedy, kiedy Marcos opublikował swojego tweeta.
To tylko plotka.
Przylatuje i odlatuje.
Nie słyszę, żeby ktoś jeszcze o tym mówił.
A pani?
A druga opcja?
Zaczekać.
Aż wypłyną informacje, które pomogą nam zrozumieć sytuację.
Wtedy będzie to autentyczna wiadomość.
Bo sama fotografia nie informuje nas o niczym nowym.
Tak.
Mogę przeprowadzić dochodzenie. Może się czegoś dowiem.
Jasne, może się pani tym zająć.
Dziękuję.
Inna sprawa. Proszę schować aparat.
To prywatne wydarzenie i niektórym fotograf przeszkadza.
Tak.
Kto to?
Co się dzieje?
Szefie, wpadli tu goście z pustyni.
Opowiem panu.
Guadalupe?
Zostań tu i się nie ruszaj.
- Co słychać, Guadalupe? - W porządku.
Coś ci jestem winien?
Nie, nic.
To o co chodzi?
Uściśnij rękę, która cię karmi.
Nie zapominaj, gdzie są twoi prawdziwi szefowie.
No, skąd.
Jak się pan ma, don Valentín?
Wreszcie będziemy mieszkać obok siebie.
To super. Czekaliśmy na to.
Przy okazji chciałem wpaść do sąsiada, ale gdzieś się wybrał.
Pan Lucio jest na pogrzebie.
Kto umarł?
Jedna pani i jej córka.
Pożar w kasynie.
Umarła jedna pani i jej córka, w kasynie.
Ach, w kasynie?
Dziwny przypadek.
A najdziwniejsze, że się dowiedziałem z wiadomości.
Przecież mam was tutaj. I wiecie, że będziemy sąsiadami.
Czy pan Lucio wie, że pan przyjechał?
Nie mam pojęcia.
Wie czy nie wie?
Podać jego numer?
"Podać jego numer"?
Robisz za sekretarkę?
Proszę.
- To Spark. - Czerwony Spark.
Właśnie.
Przepraszam?
- Przepraszam! - Dzień dobry.
- Pracujesz dla Chipinque? - Tak.
Wydaje ci się, że pogrzeb to impreza dla plotkarskiego magazynu?!
Musisz skasować wszystkie zdjęcia!
Ale te zdjęcia...
Dobrze, skasuję.
Jeśli je opublikujesz, porozmawiam z Abrahamem i stracisz pracę!
To już z innej imprezy.
Dobrze się złożyło.
Z chęcią zaproszę cię na kolację.
Wspaniale.
Chciałbym wypić za pokój z tobą, Bebo, i z Razos.
Z przyjemnością.
Co się dzieje?
Nic.
Przyjechałam zobaczyć, czy to, co się stało,
nie ma wpływu na naszą umowę.
Musiałaś się tu zjawiać?
Co za tupet!
Claudio, już o tym rozmawialiśmy.
Niepotrzebnie przyjeżdżałaś.
Ja uważam, że potrzebnie.
Pani burmistrz powinna posłuchać, co mam do powiedzenia.
Moi klienci są zaniepokojeni.
Mają do was wielkie zaufanie.
Muszę wiedzieć, czy na pewno plan z kasynem zostanie zrealizowany.
Oczywiście, że tak!
To dobrze.
Notujesz coś ważnego?
Pięć celów dnia.
O kurczę.
Mogę zobaczyć?
Jeszcze nie skończyłem, nie podjąłem decyzji.
Dzień wkrótce się skończy.
Wielkie dzięki.
Do usług.
Nie wątpię.
- Skończyli? - Tak.
Skarbie? Chcesz coś specjalnego?
Módl się za nami.
- Królowo apostołów! - Módl się za nami.
- Królowo aniołów! - Módl się za nami.
- Królowo patriarchów! - Módl się za nami.
- Królowo apostołów! - Módl się za nami.
Baranku boży, który gładzisz grzechy świata.
Zmiłuj się nad nami.
Modlimy się o wstawiennictwo Najświętszej Marii Panny,
do ciebie wzdychamy na tym łez padole.
Obyśmy radowali się wieczną chwałą Ojca.
Przez Chrystusa, Pana naszego...
Amen.
Ile chcecie?
30 gramów.
Zaczekaj na zewnątrz.
Co tak mało?
Nie ma tu bankomatu?
Mam kartę.
- Nie potrzebujemy więcej. - No, nie wiem.
Do ciebie wzdychamy na tym łez padole.
Obyśmy radowali się wieczną chwałą Ojca.
Przez Chrystusa, Pana naszego.
Po tej ostatniej modlitwie...
Lance, dasz mi swój numer?
Czy mogę?
Pochwalony.
Prosiłem mojego przyjaciela, Alejo,
żebym mógł wygłosić parę słów...
Chciałbym wam towarzyszyć
w tym bólu.
Oto dwa życia zgasły z ręki ludzi bez serca
i bez szacunku do czegokolwiek.
Dziś dowiedzieliśmy się, że są miejsca,
w których gnieżdżą się wrogowie pokoju.
Kurde, Polilla!
Zamknięte.
Miejsca, które wydają się niewinne,
ale które łatwo zmieniają się w piekło.
A burmistrzyni San Pedro
wydała zgodę, aby i u nas powstało takie miejsce.
Kasyno!
W sercu San Pedro!
Na szczęście do tego nie dojdzie.
Bo teren, na którym chcieli je zbudować, należy do mojej rodziny.
Postanowiliśmy do tego nie dopuścić.
Nie ma o czym dyskutować.
Trzeba podjąć konkretne działania,
które zapewnią nam życie w pokoju.
Tu, w San Pedro. Które należy do nas.
Stary, co z tobą? Nie dociera do ciebie, co się stało?
Weź się uspokój.
No, jak tam?
Cześć, Lucio!
Co tam?
Valentín! Jak miło!
Mogłeś mnie uprzedzić!
Wiesz, że lubię niespodzianki.
Dziękuję, że mu dotrzymałeś towarzystwa.
Sama przyjemność, prawda?
Tak.
Co tu robisz?
Dopinam sprawę przeprowadzki.
I postanowiłem wpaść, bo okropnie nas zaniedbujesz.
Sprawy się skomplikowały.
Już tu zapisałem dzieci do szkoły.
A stara kupiła meble.
Nic się nie może już komplikować.
Wszystkim się zajmę.
Gdyby ktoś robił problemy,
daj znać, a my to załatwimy.
Co to za tajemnicza mina?
- Co ci jest, byku? - To zdarzyło się w Monterrey.
U nas panuje spokój.
Odwieź mnie na lotnisko, opowiesz mi po drodze.
No co?
Chyba nie boisz się wyjeżdżać z San Pedro?
Skąd. Pojadę z tobą.
To nowe?
Nie.
Sprzed paru lat.
Teraz bardziej mi się podobasz.
Wyglądasz sexy z tą siwizną.
A jak tam palec?
O, tak.
No co? No co, syneczku?
Są.
Super!
Możemy was przeprosić na minutkę?
Widzimy się za chwilkę.
Pojebało cię?
Mnie?
Uratowałem dobre imię rodziny. Powinniście mi dziękować.
Za tę działkę oferowali potrójną cenę.
- Nie wydawało się to wam dziwne? - Nie, raczej zajebiste.
Miałeś tylko podpisać.
Dobrze, że tu jestem i was strzegę.
Przed czym?
No przed czym?
Mówiłem prawdę.
Nikt nie chce kasyna w San Pedro.
I musiałeś odstawiać taki show?
Odkąd cię interesują sprawy miasta?
Ćwiczyłem.
Po co?
Zamierzam kandydować na burmistrza San Pedro.
Oż kurde...
Tekst: Antonina Kasprzak
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.