Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
SZYMON: Sława Jezusa Chrystusa. BABUSZKA: Sława na wieki.
- Szymon, dawno was nie widziałam. - Jak zdrowie babuszki?
Rękę ja połamała, ale już lepiej.
A jak twój sen? Lepszejszy już?
SZYMON: Trochę i lepszy. Może by mnie babuszka tak na zaś odczyniła?
Odczynię, odczynię.
Ale niech opowiada, co tam w chacie.
Baćku widział?
Ojca? Tak...
Odwiedził mnie niedawno i tyle.
To wy tak pogawarili troszkę?
Usiedliśmy, herbatą poczęstowałem...
(niezrozumiałe szepty babuszki)
(niezrozumiałe szepty babuszki)
Czego chcesz?
Ja by chciał...
Chciałby ja przeprosić...
SZYMON: Przeprosić?
Za to, że... że zostawił ja ciebie...
że...
do więźnia poszłem.
SZYMON: Mówi się "poszedłem". I co z tego, że mnie zostawiłeś?
Bo ty sam zostałeś.
Ale ja nie zostałem sam, to za co przepraszasz?
Ty mnie nie chcesz przeprosić, ty chcesz mieć czyste sumienie.
Teraz masz koszmary i myślisz,
że jak ja to twoje kajanie przyjmę, to te koszmary ci miną. Ale gówno.
Nie wybaczam. Nic nie wybaczam.
Ja by to chciał jakoś odrobić.
Ja by chciał zrobić coś dla ciebie.
SZYMON: Za późno.
Może ty...
Może pieniędzy ci trzeba?
Ja bym... Nerkę sprzedam...
Ty se mózg lepiej kup, a nie chcesz sprzedawać nerkę.
Ja ciebie teraz nie potrzebuję!
Ja ciebie wtedy potrzebowałem!
- Ja ciebie przepraszam... - Idź już.
(szeptem) Odejdź teraz, bo go powstrzymujesz,
i uwolnij go, bo tam jest tylko ciemność...
Odejdź teraz, bo go powstrzymujesz,
i uwolnij go, bo tam jest tylko ciemność...
(wrzask Szymona)
(przeraźliwy krzyk Szymona)
Kurwa!
- Zesrałeś się? - Oczywiście, że się zesrałem!
Gdzie jest chłopak? Znalazłem jego medalik i jego koc.
I buty, w których byłeś u Morawskiego. Gdzie go trzymasz?
Porwałeś chłopaka i on tu był.
Ukryłeś go gdzie indziej. Gdzie on jest?
Komu pomagasz?
Boisz się ich?
Dobra, jebnij go.
Albo dzwoń do Tylendy, niech przyśle swojego pitbulla,
on na pewno potrafi rozmawiać po męsku.
Komu pomagałeś? Gdzie jest chłopak?!
(bulgotanie)
MORAWSKI: Porwał dziecko.
Pół miliona w wodzie.
O co tu chodzi?
Nie rozumiem.
- Mają go! - Kogo?
- Ten nowy z Łodzi go znalazł. - Mają Rafałka?
- Nie, tego dziada, co go porwał. - Skąd wiadomo, że on go porwał?
Jadę go przesłuchać, jakby co to dzwoń.
Dobra, mistrzu.
Zabiorę się z nim.
- Cześć. - Cześć.
- Gdzie ten bydlak? - Bogdan Wasiluk
Wasiluk?
Dobra, ja go zabieram, ty zostajesz tutaj.
Zaraz, zaraz... jak to?
A co, wszyscy muszą robić to samo?
Komendant wojewódzki dzwonił, że twój szef nie chce,
żebyśmy zawracali ci dupę naszymi sprawami.
Masz zająć się fajkami! Jasne?
Pan wie, że mogą poczekać. Kaponow nic z niego nie wyciągnie.
To się okaże. Dobra, weź, przesuń się.
Panowie, ruszamy! Jadę za wami.
Zamknij drzwi.
Uwielbiam zapach porażki o poranku.
- Pożycz samochód. - Bo co?
Bo na przykład wiem, że kradniesz papier z ksero.
I co? Możemy wrócić do naszej sprawy.
KASIA: Halo?
Kuźwa.
- Halo? - Cześć.
Chciałbym, żebyś mi sprawdziła kogoś.
Bogdan Wasiluk, urodzony w...
Supraśl 1954 r.
- Ma też syna Szymona. - Dobra.
- Sprawdź mi ich szybko. - Potrzebuję 20 minut.
Notowania, zatrudnienia, adresy, wszystko.
- Kurwa! - Coś się stało?
Nie, tylko jeszcze sprawa, tego młodego Sadko.
- Sadko? - Tego od tirów.
Potrzebuję info z przejść granicznych na temat Sadko,
kiedy się znów tam pojawi.
- Okej. - Dzięki
(smętna melodia)
Jedna jest twoja.
Nie chcę, dzięki.
Jedna jest twoja, tak jak się umawialiśmy.
Bierz, póki daję.
Dwóch ci nie dam, lubię gumy.
Bierzesz?
Kruk! Dlaczego ty nie chcesz wziąć ode mnie tej gumy do żucia?
Nie lubię gum!
Każdy lubi gumy! Każdy!
Puść mnie!
Powiedz mi, Kruk, ty wiedziałeś, co tam będzie?
Wiedziałeś i kazałeś mi tam pójść! Ty cwelu jeden!
- Zamknij dupę, bo ci przyleję. - Jesteś chujem, cwelem i gnojem!
- Cwel! Cwel! - Zamknij się.
Kruk, co ty robisz? Zostaw go!
- Wszystko w porządku? - Tak.
Na pewno? Pokaż się. Wszystko dobrze? Okulary masz?
KASIA: Bogdan Wasiluk - lat 64,
pracował w hurtowni papierosów do 1991 roku.
I wtedy pojawiła się sprawa o pobicie ze skutkiem śmiertelnym.
Wasiluk został oskarżony i poszedł na 8 lat do więzienia.
Wasiluk samotnie wychowywał syna, syn poszedł do rodziny zastępczej.
Uczy matematyki w szkole podstawowej.
Rozmawiałam z jego dzielnicowym, który mówi, że facet pije,
i że bywa na izbie wytrzeźwień.
Ostatnim razem wczoraj w nocy, ale wypuścili go o 6.30 rano.
Dzięki.
- Czegoś jeszcze poszukać? - Nie, zadzwonię później.
Co u pańskiego ojca?
Nie wiem.
Nie wie pan, co słychać u ojca?
- Nie utrzymuję z nim kontaktu. - Dlaczego?
Zadaje pan pytania jak dziecko, to odpowiem jak dziecko: bo tak.
Nie lubi pan małych dzieci?
Z czego teraz żyje pański ojciec?
Nie wiem.
Co pan robił zeszłej nocy?
Byłem w łóżku.
Kłamie pan.
Kiedy pan widział ostatnio ojca?
A kiedy pan widział ostatnio swojego ojca?
Pański ojciec wplątał się w bardzo trudną sytuację.
- Co ja mam z tym wspólnego? - Zbieram informacje na jego temat.
O jego przyjaciołach, o tym, gdzie był.
Nie pomogę panu.
Ale co, jest pan pewien, że nic pan o ojcu nie słyszał?
Żadnych plotek, nic?
Nie.
To jest mój numer telefonu, jakby co niech pan dzwoni.
SPRZEDAWCZYNI: Czyli który?
Zadzwonię do męża i się skonsultuję.
Cześć, Adam, potrzebuję...
Teraz nie mogę, oddzwonię za parę minut.
... pomocy.
I co mąż powiedział?
Mąż powiedział, że błękitny.
Przepraszam.
LEKARZ: Jaki adres? - Sienkiewicza 211, Łódź
- Musi pan podać adres pobytu. - A dlaczego?
Żeby w razie czego zareagować. To silny środek, inaczej nie wypiszę.
(dzwoni komórka) Muszę odebrać.
- To jaki jest ten adres? - Piastowska 95/42
No mów.
Dostałam info, że młody Sadko stoi w Kuźnicy.
- Wyślę esemesa, jak przejedzie. - Dzięki
Sprawdź jeszcze starego Wasiluka. W archiwum papierowym najlepiej.
- Ale ja mogę dopiero po południu. - To będzie za późno
A, dziękuję.
KASIA: Cześć, babciu.
- Jak ręka? - Ja już zapomniała, że mnie bolała.
Jak, zapomniała? Miałaś poważne złamanie. Pokaż mi rękę.
Co się stało?
Tylko nie mów, że odczyniałaś. Szepty na złamania nie działają.
Mnie wczoraj wody ze studni trzeba było wyciągnąć.
Jak wiadro podnimała, to tak cosik trachnęło w ręce.
I patrz, ręka jak nowa!
Żeby oni w tej Warszawie wiedzieli,
że na połamaną rękę wiadro wody starczy,
toby może i Nobla dostali.
Może by i dostali.
Kupiłam witaminy, chleb...
I jeszcze nowy polar kupiłam.
(brzęk)
Oj...
Nie tyka?
Ale to nic. Ja to zaniosę do naprawy.
No i po co? Zaniosłabym do zegarmistrza, naprawiłby.
- Muszę iść. - Na wieczerzę kartaczy nawarzymy.
Muszę iść, babciu, spieszę się. Pa!
(cicho pochlipuje)
- Co oni tu robią? - Przyjechali pomóc.
Ruski spierdolił.
- Chyba nie dosłyszałem. Co zrobił? - Ruski spierdolił.
Uciekł wam człowiek z przewierconym kolanem,
pobity, związany, zamknięty w wagonie? Tak?
Wiecie co? Jak byście coś takiego przeczytali w Internecie,
to chyba byście nie uwierzyli.
Parę dni temu mieliście wtopę, dostaliście wpierdol,
i teraz znów macie wtopę!
Wiecie, że jak pies wskoczy na sofę, dostanie wpierdol,
to więcej tego nie zrobi? Pies, kurwa!
A drugi raz nie popełni tego samego błędu.
Pewien amerykański psycholog mówi,
że powinno się karać nie ludzi, ale ich złe zachowanie.
Pracownik musi wiedzieć, że to jego złe zachowania są niepożądane,
ale on sam nie jest niepożądany.
I teraz wy,
mimo waszych błędów, nadal jesteście częścią naszej grupy.
A tym wpierdolem chcę ukarać nie was,
ale wasze złe zachowanie!
Dobra, szefie, już im wystarczy.
Wiesz co? Od razu widziałem, jak ty się gapisz na tego chudego.
- Mamy pedała w kurniku! - Jakiego pedała?
Co się gapicie? Lać cwela!
Chodź do mnie. Chodź, chodź!
Chodź, nygusie.
Jebnij mnie.
Jebnij, nie bój się!
Walisz jak ciota! Mocniej!
No, mocniej!
Dobra, dość!
Na co patrzysz, jak jeszcze granicy nie przejechał?
Co, spieszy ci się? Kaponow już pewnie skończył przesłuchanie.
Chłopaki sobie doskonale radzą bez ciebie.
Bolą plecki, co? Trzeba było więcej po nocy latać, frajerze.
(sygnał nadejścia wiadomości)
Teraz możesz patrzeć. Przejechał.
Kurwa!
Skurwysyn!
Dobra, dawaj!
- Zawróć! - Co?
No, zawróć.
Tu.
Patrz, tu.
Hej, ej, ej, ej, hej!
(ciężko oddycha)
RATOWNIK: Zadzwonić do kogoś? Pamięta pani numer?
Ty, coś wilgotno na tej Białorusi. Banderole ci się poodklejały.
Łapy, łapy!
- No, idziemy! Ruchy! - Znowu ci się spieszy?
Pakuj się!
LEKARKA: Strachy na lachy. Maluszek jest zdrowy. To przez stres.
Jeżeli to praca, to weź urlop.
A jak facet to odstaw go na boczny tor.
Chyba życie mnie stresuje.
Nie chcę ci mówić, co masz robić.
Ale ten maluszek nie powie jeszcze ani słowa, więc mówię za niego.
Stres mu nie służy.
Jak jesteś zesrany, to ja mogę z nim pogadać.
Tylko nie próbuj się targować.
O co chodzi?
Widzisz go? GPS jego tira pokazuje,
że zatrzymał się w lesie niedaleko granicy, więc nie ma jeszcze afery.
Ale żeby tak zostało, pójdziesz z nami i złożysz zeznania
dotyczące zapraszanych przez ciebie mężczyzn do domu dziecka,
którzy zaspokajali swoje seksualne chuci na nieletnich, rozumiesz?
A najbardziej będą mnie interesowały zeznania dotyczące ich personaliów,
bo resztę znam ze szczegółami.
Ale jakiego domu? O co chodzi?
Przemytnicy papierosów czekają po obu stronach granicy.
GPS nie może bez końca pokazywać lasu, bo to oznacza jakiś problem.
- Wtedy zapala się czerwona lampka. - Że niby co?
Albo z nami jedziesz i dajesz nazwiska,
albo twój syn z nami jedzie i będzie miał duży problem.
Poczekaj, może się dogadamy.
Co powiedziałem na początku? Nie próbuj się targować!
KASIA: Jezu...
Jezu.
Kto ci to zrobił?
Przecież wiesz, że nawet jeśli się kłócimy, to jesteś moim bratem.
Nie mamy rodziców, ale mamy siebie. Chcę ci pomóc.
No, co tym razem? Ustawka? Czy konkurencja was dopadła?
Tomek...
Tomek, nie ma takiego gówna, z którego bym cię nie wyciągnęła.
- Tak? - Tak.
Ostatnio próbowałaś budować karierę na tym.
- Nie, ja... - Idź stąd.
- Nie próbowałam budować kariery. - Wypierdalaj!
Gówniarz!
SADKO: Ale mam jeden warunek. - Możesz mieć najwyżej prośbę.
Mam prośbę, żeby prokurator nie był z Białegostoku. Oni się tu znają.
I nie na komendzie. Da się załatwić?
Patrz, bracie, jakie koło zatacza nasza historia.
Wystarczyła odrobina uporu, trochę wolnego czasu
i oto jedziemy autostradą do sprawiedliwości.
Dlaczego nie zrobiliśmy tego 20 lat temu?
- Bałeś się? - Trochę tak.
A co, jego się bałeś? I teraz już się nie boisz?
Teraz też, ale jest nas dwóch.
Więc trochę mniej.
Ale o co chodzi?
Wszystko się da załatwić.
Tak, wszystko się da załatwić.
No dobra, gaszę.
A gdzie nowy?
Kurwa, zawsze z wami coś nie tak!
Ty, ty, ty i ty...
Szukać go po piętrach, ale to już!
Szybciej!
Rzadko teraz do mnie się zagląda. Większość rzeczy w komputerach jest,
a jak ktoś chce informacji dawniejszych,
to zaczyna w kronice kryminalnej "Kuriera Podlaskiego",
bo od komputera nie trzeba się odrywać.
Lenie.
Mogę poszperać?
Pani się wpisze, pani szpera.
- Jakiej literki pani szuka? - "Wu" jak Wasiluk.
Wujak Wasiluk?
- "Wujak" to imię? - Nie, Bogdan.
Żartowałem.
Tu, tu, tu...
Tak, to tu... Wasiluk...
Dziwne.
Powinna tu być.
- To może gdzieś spadła? - Spadają to liście z drzew.
Czyli ktoś wziął. Tylko kto?
0, mam.
Teczka Wasiluka Bogdana pożyczona w 1998...
O, tu jest podpis.
Pierwsza litera to "T"?
Tak, "T".
A kogo mamy na "T" w komendzie? Trochimczuk, Twaróg, Tereszczenko...
Ale to było 20 lat temu, to był jeszcze Tomczuk, Tokaj...
Panie Edwardzie, a mógłby pan wziąć zeszyt z tego roku?
- Co to za śledztwo, pani Kasiu? - Ten nowy z Łodzi mnie przysłał.
Mam!
Ten sam podpis.
Sprawa o pobicie świadka na komendzie. ZAC22C.
ZAC220...
Tu nie, tu nie...
Jest.
Tylenda?
Świadek w sprawie o pobicie ze skutkiem śmiertelnym, Bogdan Wasiluk,
zmienił zeznania oskarżające Krzysztofa Sadko.
- Kogo? - Krzysztofa Sadko.
- O, kurwa! - No właśnie.
Prowadzący dochodzenie podkom. Tylenda powiedział "Kurierowi",
że dowody winy Wasiluka były niezbite.
- Wiesz, czyja to hurtownia? - Morawskiego
No tak, czyli ten Sadko to musi być ich kumpel.
Namówili Wasiluka, żeby wziął wszystko na siebie.
Tamten po latach w więzieniu uznał, że postąpił głupio
i w ramach zemsty porwał wnuka Morawskiego.
Ale dlaczego wnuka, a nie samego Morawskiego?
Kurwa, nie wiem.
Nie mów o tym nikomu. Jak masz jakieś wydruki, to je wyrzuć.
Wasiluk na przesłuchaniu powiedział coś o chłopcu?
- Ani słowa. - Dzięki
Wyłaź!
Chodź.
Kurwa!
- Pani Kasiu? - Tak?
Ma pani chusteczki?
Mam. Proszę.
Jezu! Co się panu stało?
- To długa historia. - Niech pan siada.
Boli?
(krzyknął)
(cichy chichot)
Więc droga do serca pani Kasi prowadzi przez litość?
Mój brat dzisiaj też został pobity i wylądował w szpitalu.
- Też jest policjantem? - Nie, jest młodszym bratem.
A z tego jest większy problem.
KAPONOW: Przepraszam...
Przepraszam!
- Fajne mieszkanko. - Bogdan Wasiluk, znasz go?
W '98 zostałeś oskarżony o pobicie ze skutkiem śmiertelnym,
ale do więzienia zamiast ciebie idzie Wasiluk.
Został porwany wnuk Morawskiego. Zamieszany jest w to Wasiluk.
- Ale co ja mam do tego? - Kto w '98 był winny?
Pamiętam ciebie. Orzeł cię nazywali. Niezłe ziółko byłeś.
- Mów! - Bo co?
Po cholerę go tu sprowadziłeś? Teraz nie możemy mu nic zrobić.
Jeszcze będzie mówił, zobaczysz.
A tobie ryja kto obił?
Idź do analityków i sprawdź raporty.
- Ale...? - Sprawdź!
- Posłuchaj... - Idź!
Odbili Ruskiego. Kiedy przyjechałem, nic już nie mogłem zrobić.
Ale to chyba dowód, że maczał w tym palce, nie?
Jaki "dowód"? Tu chodzi o mojego wnuka!
- Spierdoliłeś to. - Ale...
Idź i wydłub z niego, gdzie jest Rafałek.
Kto w '98 roku był winny? Wasiluk poszedł do pierdla,
ale kto był winny? Kurwa! Mam ci rozwalić łeb?!
Nie, nie zabijaj! To ja! Ja pobiłem tego faceta!
Morawski był mi dłużny przysługę.
Coś obiecał Wasilukowi,
dał mu 60 tysięcy, żeby poszedł siedzieć.
- Kurwa... - A potem Wasiluk zmienił zdanie.
Co to jest?
Czekaj, czekaj.
CHŁOPAK: Kierowniku! Jest w kuchni!
Nic im Wasiluk nie powiedział, bo nie potrafią pytać.
Debile, nie policjanci.
A chłopaka da się jeszcze uratować. Da się go jeszcze uratować...
Jeszcze nie jest za późno.
Chłopak chłopakiem, ale ty nie spal naszego tematu.
Jak się dowiedzą, że wiesz coś od Sadko, to zawalisz naszą sprawę.
Jak się dowiedzą, że wiesz coś od Sadko, to spieprzysz naszą sprawę.
Pamiętaj, frajerze, po co tu przyjechaliśmy.
Pamiętaj, frajerze.
- To jest najważniejsze. - To jest najważniejsze!
Wsiadasz, czy nie? No właź do środka, kurwa!
CHŁOPAK: Pociął się, debil.
KAPONOW: Gdzie jest Rafał Morawski?
Jak powiem: "start", zaczniesz liczyć do pięćdziesięciu, okej?
Start!
(pukanie do drzwi)
Mówiłem, nie przeszkadzać!
A, Edziu, zachodź, zachodź.
Witaj.
KAPONOW: Gdzie jest chłopiec?
Umiesz liczyć do sześćdziesięciu?
Dzięki, Edziu.
Dyżurny? Dajcie mi znać, jak komisarz Kruk pojawi się na komendzie.
Jak to, przed chwilą?
Sześćdziesiąt.
- Wpuść mnie do środka. - Komisarz Kaponow zabronił.
Muszę tam wejść.
KAPONOW: Masz mi coś do powiedzenia?
Która godzina?
Co?
- Otwórz. - Kruk!
Czy ty prowadzisz jakieś śledztwo, o którym ja nie wiem?
- Chcę przesłuchać Wasiluka. - Odpowiedz!
Nie wyciągnęliście z niego ani słowa.
Co się tak nakręcasz?
Chcę wejść do środka!
Kruk, uspokój się!
Kruk, uspokój się!
- Co jest? - Gówno jest.
(trzeszczenie paralizatora)
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.