Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Corsican
Croatian
Danish
Dutch
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Portuguese (Brazil)
Punjabi
Quechua
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Dużo sprzątania nie ma.
Trochę odkurzania.
A gdzie właściciel?
- Masz trzy dni na cały dom. - Dostanę klucze?
Nie ma czego ukraść
żadnej elektroniki ani biżuterii.
Najlepiej zacznij od razu. Ja już pójdę.
Znasz mój numer.
Jody?
- Co tam robisz, synku? - Nic.
Muszę posprzątać.
Możesz mi pomóc, ale nie musisz.
W ROLACH GŁÓWNYCH
SCENARIUSZ
REŻYSERIA
FOLKLOR
Jody? Jak tam sprzątanie?
Co pan robi?!
Nie mogłem cię wykopać, więc zamknąłem na kłódkę.
Litości.
Mam syna.
Jesteś stuknięta.
Nie płacisz od pół roku. Jak wykarmię rodzinę?
Znalazłam pracę. Za trzy dni zapłacę.
Słyszę to co miesiąc, aż uszy bolą.
Nie zapłacę, weźmie pan mój skuter.
Tego rzęcha? Co z nim zrobię?
Taki pobożny człowiek i nie może się ulitować?
Trzy dni.
Wszystko w porządku?
O nic się nie martw.
Pakuj się.
- Uciekniemy? - Tak.
- Dokąd? - Nie gadaj tyle. Pakuj się.
- Ale śmierdzi! - Zatkaj nos.
Dobrze, że to nie nasze.
Zostaniemy tu?
- Właściciel nie ma nic przeciwko. - Ani ja.
Czyli nie ma problemu.
Nie włączaj! Sąsiedzi się zdziwią.
Mama pomyślała też o tym.
Proszę bardzo!
- Zjesz makaron? - A kuchenka działa?
Jeśli nie, namoczę w wodzie.
Zimny makaron? Ohyda.
To, albo twoje brudne ciuchy.
Kuchenka działa! Elegancka.
Jody, nie hałasuj tam!
Gdzie?
To pewnie szczury.
Mamo?
Jestem zmęczony.
Czym?
Kiedy zamieszkamy gdzieś na stałe? Chcę mieć kolegów.
Masz mnie.
Już mnie nie kochasz?
Pewnie, że kocham.
Ale chcę mieć kolegów w moim wieku i chodzić do szkoły.
Ja w szkole byłam najlepsza.
Mogę cię wszystkiego nauczyć.
Ale ja chcę się uczyć w szkole i też być najlepszy.
Dla mnie już jesteś.
Jody, szybko, uciekamy!
Ratunku!
Ale smród!
Boże!
Opiekuje się pani tym domem?
Ona tylko sprząta. Ja się nim opiekuję.
- Sprzątała o tej porze? - Mnie też to dziwi.
- Właściciel wyrzucił nas z mieszkania. - Was?
Mnie i syna.
Miałam klucze, więc pomyślałam, że tu zostanę, póki nie wynajmę innego.
Na strychu jest pełno ludzkich odchodów.
To nie odchody. To jedzenie.
Co takiego?
Mogę mieć kota?
Kocia karma jest droga,
a trawą go nie nakarmisz.
- A królika? - Pomyślę.
Byle nie za długo.
- Mogę pooglądać telewizję? - Pewnie, od tego jest.
Policja prowadzi śledztwo w sprawie „dzieci ze strychu”
w opuszczonym domu w południowej Dżakarcie.
Odkryła je tam sprzątaczka.
Rodzice jednego z dzieci użyczyli jej swojego domu.
Kto je porwał - nie wiadomo.
Mamo, jesteś w telewizji!
Dzieci mają kłopoty z pamięcią.
Czemu zakryłaś twarz?
Nie chcę być sławna. Dlaczego nie oglądasz kreskówek?
Oglądałem, ale się przełączyło.
To pewnie antena.
Muszę siusiu.
Mamo.
W moim pokoju jest szczur albo łasica.
- Nie możesz sypiać ze mną. - Sam nie zasnę.
Jesteś już duży.
Opatulę cię.
Ciesz się, że masz własny pokój.
Nie lubię go. Jest ponury.
Wiesz co?
Jak trochę zarobię, kupimy farbę
i pomalujemy go na twój ulubiony kolor.
Sam go urządzisz.
Jody, bo się pogniewam.
- Śmierdzi. - Ale ja...
- Miód. - Chcę...
- Nosorożec. - Się bawić...
- Balon. - Na dworze.
- Później. Najpierw lekcja. - Czemu?
- Masz prawie 7 lat i nie umiesz czytać! - Bo nie chodzę do szkoły.
- Mogę cię nauczyć, ale nie słuchasz! - Matematyki mnie nauczysz?
Jak będziesz umiał czytać, nauczę cię wszystkiego.
Chcę się uczyć w szkole.
Nie stać nas. Może za rok.
- Nie pozwalasz mi się bawić. - Pozwalam - ale ze mną.
- No to chodź. - Później, po lekcji!
Tęsknię za tatą.
- Do swojego pokoju! - Czemu?
Bo zrobiłeś mi przykrość.
Chcę się bawić na dworze, jak inne dzieci.
- Inne dzieci słuchają się mam. - Ich mamy są dobre, nie takie jak ty.
Idziemy!
Będziesz tu siedział, póki nie przeprosisz!
Jody!
Dlaczego mnie zostawiłaś?
- Wybacz mi. - To ja przepraszam.
Chcę, żebyś bawił się na dworze,
chodził do szkoły i miał dużo kolegów,
ale boję się, że twój ojciec znów mi cię odbierze.
On nie chce, żebyś był ze mną, rozumiesz?
- Tak. - Chcesz do niego iść?
Chcę być z tobą.
Dlatego nikt nie może się dowiedzieć, gdzie mieszkamy.
Teraz rozumiesz?
Tylko nie za dużo sosu.
Pycha!
Trzy dolary.
Proszę.
- Tylko się nie zgub! - Do kogo pani woła?
Do syna.
Kupisz mi zabawkę?
- Którą? - Robota.
Ten jest z plastiku. Kupię ci prawdziwego.
- Kiedy? - Jak znajdę pracę.
- Coś nie tak? - Za dużo sosu.
- Co znowu? - Za mało.
To sobie maczaj.
A teraz sprawa „dzieci ze strychu”...
Głupia telewizja.
Odnalezionych przez sprzątaczkę w Dżakarcie.
Za chwilę rozmowa ze znanym okultystą, Rohmatem Setiadim.
Te dzieci porwała istota o imieniu Wewe, kobieta-duch,
mężatka, która odebrała sobie życie, bo nie mogła urodzić.
Co cię napadło?!
Dlaczego to zrobiłeś?!
- To nie ja. - Nie kłam!
Nie kłamię!
Dlaczego mi to robisz?
- To nie ja. - A kto?!
Nie wiem.
Nie mam pieniędzy,
a ty marnujesz jedzenie!
Bardzo się na tobie zawiodłam.
Zostaw, przecież to brudne!
Naszym gościem jest śliczna Aimee Saras,
jedna z moich ulubionych piosenkarek.
Wyglądasz bosko!
Jesteś wzorem dla innych - spełniona artystka i wspaniała matka.
Jak ty to godzisz?
Zawsze stawiam sobie cele
na teraz i na przyszłość.
To mnie mobilizuje i skłania do bycia konsekwentnym.
Natrafiasz na jakieś przeszkody?
Oczywiście. Parę lat temu urodziłam syna,
który zawadzał mi w karierze - więc się go pozbyłam.
Jak?
Którejś nocy wzięłam nóż,
zakradłam się do jego pokoju i go zadźgałam.
Trudna decyzja.
Uznałam, że to najlepsze wyjście.
Nie wiedziałam na kogo wyrośnie, a kiedy zabijasz niewinne dziecko,
masz pewność, że trafi prosto do nieba.
Niesamowite!
Jody?
- Przepraszam. - Za co?
Że się na ciebie złościłam.
I że twój satay miał za dużo sosu.
To ja marudziłem.
Przepraszam, że nie posłałam cię do szkoły.
Ale zrobię z tym porządek.
Powoli wszystko się ułoży.
Pytałam sąsiadów, będę im prać.
Zarobię i odłożę pieniądze na szkołę.
- Chciałbyś? - Tak.
- Chcesz spać u mnie? - Zostanę tutaj.
Zuch chłopak.
Kocham cię, mamo.
Ja też cię kocham.
A teraz śpij.
Policja jeszcze nie ujęła sprawcy porwań.
Wciąż trwają przesłuchania dzieci.
Wspinałem się na drzewo,
kiedy podeszła jakaś pani.
Posadziła mnie na innym drzewie, a potem zabrała do tego domu.
Jak wyglądała?
Była wysoka i silna.
Tam też wspinaliście się na drzewa?
- Nie, fruwaliśmy. - Fruwaliście?
Tak.
Udawała, że ma skrzydła.
Wzięła mnie na ręce.
Jody?
Chodź tutaj.
Mówiłam, żebyś uważał.
Uważałem.
- To co to jest? - To nie ja.
- Co ja mam z tobą zrobić?! - To naprawdę nie ja!
- Nie kłam! - Nie kłamię.
Naprawdę! To nie ja!
To nie ja, ale pomogę ci to wyprać!
Popatrz. Odezwij się do mnie!
Upiorę je!
Patrz, pomagam ci!
Mamo, proszę cię, powiedz coś!
Odezwij się!
Mamo, odezwij się!
Mamo...
Mamusiu...
Mamo...
Wewe to kobieta-duch, która porywa dzieci.
Uprowadza je z domów i innych miejsc
i ukrywa w tajemnej kryjówce.
Mamusiu...
Ona je kocha, ale nie może nakarmić,
więc jedzą własne odchody lub liście, które im przynosi.
Dlatego dzieci umierają.
Mamo?
Gdzie jesteś?
Co dzieje się z ciałami?
Wewe je zjada.
Mamo?
Mamo, to ty?
Boję się.
Wewe może porwać każde dziecko?
Nie.
Tylko takie, którego nie kochają rodzice.
I tylko wtedy, gdy dziecko tego chce.
Jody!
Boję się.
Mamo...
proszę cię.
Jody!
Dzieci odnalazła sprzątaczka,
którą eksmitowano z wynajmowanego mieszkania.
Była samotna, odkąd w wypadku samochodowym
zginęli jej bliscy, w tym mąż i siedmioletni syn, Jody.
Nie mogłem cię wykopać, więc zamknąłem na kłódkę.
Mam syna.
Jesteś stuknięta.
- Tylko się nie zgub! - Do kogo pani woła?
Do syna.
Pomóżcie mi!
Jak się pani dziś czuje?
Dobrze.
Jody...
To pacjent?
Nie. Podaje się za okultystę. Ten lekarz to jego syn.
Proszę pana?
Widziałam pana w telewizji.
Ja też cię kojarzę.
Wie pan, że jestem tu pacjentką.
Pokazywali cię w wiadomościach.
Pokonała cię.
Nie rozumiem?
Odebrałaś jej dzieci, więc się zemściła.
Zemściła?
Chciała kogoś w zamian.
Wywołuje u innych przywidzenia i omamy,
potrafi skłonić matkę
do porzucenia dziecka.
Nie mogłem cię wykopać, więc zamknąłem na kłódkę.
- Litości. Mam syna. - Jesteś stuknięta.
- Tylko się nie zgub! - Do kogo pani woła?
Do syna.
Kocham cię, mamo.
Ja też cię kocham.
Muszę stąd wyjść.
Jest tu pani na własną prośbę. W każdej chwili może się pani wypisać.
Dziękuję.
Jody!
Jody, chodź do mamusi.
To ja, twoja mama.
Tak bardzo za tobą tęsknię. Chodź do mnie.
Dlaczego to robisz?
Tak bardzo cię kocham.
Jody, proszę cię.
Wybacz mi.
Już nigdy cię nie zostawię.
Podejdź tu, synku.
Nie boję się ciebie!
Kocham mojego syna.
Nie mogę bez niego żyć.
Wiesz, jak to jest.
Ty też byłaś matką.
Wiem, dlaczego to robisz.
Rób, co chcesz.
Już nigdy nie zostawię mojego dziecka.
WYSTĄPILI
Wersja polska na zlecenie HBO Start International Polska
Tekst: Bohdan Maliborski
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.