Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Nazywam się Richard.
Co jeszcze powinniście wiedzieć...
o mojej rodzinie lub skąd pochodzę?
To nie ważne...
Nie raz przemierzasz ocean i tniesz swoją wolność
szukając czegoś piękniejszego,
czegoś bardziej ekscytującego...
i tak, przyznaję...
czegoś bardziej niebezpiecznego.
Po 18 godzinach w tyle samolotu,
3 głupich filmach, 2 plastikowych posiłkach, 6 piwach,
i absolutnie zero snu...
wreszcie wylądowałem...
Hej, ty! Jak się masz?
w Bangkoku.
Chcesz jechać do wodospadu?
Chodź! Pływający targ!
1500! Danio dla ciebie!
Chodź! Hej!
Hej, potrzebujesz gdzieś się zatrzymać?
Nie. Dam sobie radę.
Sam znajdę sobie miejsce. Dzięki.
Czego chcesz, człowieku?
I to jest...
Bangkok:
miasto dobrych czasów,
wrota do południowo-wschodniej Azji,
gdzie dolary i marki
zmieniają się w fałszywe zegarki
i prawdziwe blizny.
Dobry czas!
Chłopiec, dziewczyna, pieprzenie. Nie ma problemu.
To tu gdzie głód przychodzi do paszy.
Chcesz się napić krwi węża?
Poczekaj chwilę.
Powiedziałeś: krew węża?
Och, tak.
Nie, dzięki.
Co jest nie tak z krwią węża?
Ja tylko nie lubię takich pomysłów.
Och, może się boisz.
Boisz się czegoś nowego?
Nie. Ja tylko nie lubię takich pomysłów, to wszystko.
Jak każdy turysta..
wszystko co chcesz to być bezpiecznym, jak w Ameryce.
Nigdy nie odmawiaj zaproszeniu.
Nigdy nie opieraj się nieznanemu.
Nigdy nie zapominaj być uprzejmym...
Panowie...
To było doskonałe.
I nigdy nie pozostawaj bez przywitania.
Po prostu bądź otwarty i zdobywaj doświadczenie,
a jeśli to zrani...
to prawdopodobnie jest tego warte.
Hej.
Dobry wieczór.
Cześć.
Czy mogę dostać pokój?
Tak.
Tylko środek uspokajający
sprawia, że każdy ma ten sam pomysł.
Wszyscy podróżujemy tysiące mil tylko oglądając telewizję
i meldujemy się gdzieś z wszystkimi wygodami bycia poza domem.
I możesz się zapytać...
Nie martw się, człowieku!
Będziemy mieli to miejsce posprzątane i gotowe
dla nas za sekundę, więc się nie martw!
Właściwie o co chodzi?
I gotowe.
Dziękuję.
Dobry wieczór.
Dobry wieczór.
Dobranoc.
A jeśli chodzi o podróżowanie samotnie,
pieprzyć to.
Jeśli tak musi być,
to tak musi być.
"Niebiańska plaża"
Wszyscy szczęśliwi!
Wszyscy mają się dobrze?
Pieprz się!
Pieprz się!
Proszę zamknij się, dobrze?
Gówniane pasożyty!
Pasożyty!
Tak. To, kurwa, piękne!
Nowotwory! Gówniane nowotwory!
Wielki, gruby Charlie
pożre cały kurewski świat!
Hej!
Hej, ty!
Masz coś do palenia?
Nie, nie mam nic do palenia.
Nie ma sprawy, koleś, ponieważ...
mam mnóstwo tych kurewskich rzeczy.
Och!
Rozumiesz co mówię?
Tak.
Nie, nie rozumiesz.
Nie, masz rację. Nie rozumiem.
Ach!
Tak lepiej!
Dzięki.
Była plaża...
rozumiesz?
Plaża?
Było zbyt...
pięknie, zbyt dużo wkładów, zbyt dużo...uczuć.
Próbowałem trzymać to pod kontrolą,
ale zaczęło się wysypywać
i wysypywać i wysypywać.
Racja.
Widzisz...
ona była na wyspie...
a ta wyspa jest...
jest idealna. To znaczy...
to znaczy naprawdę doskonała, wiesz?
Nie mówię tylko o...
"Och, jest świetna".
Jest naprawdę kurewsko wspaniała, rozumiesz?
Idealna.
Jest swego rodzaju laguna, wiesz,
Pływowa laguna
która jest otoczona przez klify,
całkowicie kurewski sekret, całkowicie kurewsko...
zakazana.
I nikt nie może nawet, kiedykolwiek, kiedykolwiek, kiedykolwiek tam pojechać.
Nigdy.
Ale kilka osób pojachało...
pewnego razu...
mężczyźni i kobiety z ideałami,
rozumiesz?
Nie mówię tylko o zwykłej podróży,
Pierdolone [wanks].
Wierzysz w to miejsce?
Nie.
Ale zgaduję że zamierzasz powiedzieć mi
że powinienem, racja?
To nawet, kurwa, nieważne co ja myślę.
To zależy od ciebie.
Ideały?
Jesteśmy tylko kurewskimi pasożytami!
Wielki, gruby Charlie!
Widzisz, byłem jedynym który próbował znaleźć lekarstwo.
Zdobywca lekarstwa.
I powiedziałem im, "Musicie wyjechać.
Musicie opuścić to miejsce".
Ale nie posłuchali.
Bez obrazy,
ale...
jesteś pierdolnięty, racja?
Masz, Richard.
Było miło cię poznać, człowieku.
Tak. Ciebie też.
Bądź ostrożny!
Elektrycz... Elektryczność!
Proszę pani!
Proszę pani!
Bzzzz!
Luzik, człowieku. Nie martw się.
Hej, człowieku,
jest list do ciebie.
Co?
List na twoich drzwiach.
Niemożliwe.
Czy...
Halo?
Masz nadzieję...
i śnisz.
Ale nigdy nie uwierzysz
że coś ci się stanie,
nie tak jak na filmach.
A kiedy to się zdarza...
chcesz poczuć to inaczej...
bardziej wewnętrznie...
bardziej realnie.
Czekałem żeby mnie to uderzyło...
ale to się nie stało.
Nazwisko: pan Kaczor Daffy.
Miejsce urodzenia: Kraina Nigdy-Nigdy?
Pieprzyć wszystkie papierki.
Policja to olała
ponieważ on podróżował z fałszywym paszportem.
Idź. Podpisz oświadczenie.
Dobrze.
Ono mówi że on podciął sobie nadgarstki,
był już martwy kiedy go znaleziono.
Ale oni mnie nie spytali o mapę, więc...
Nie ma sprawy.
Nie powiedziałem im.
Miałeś miły dzień.
Powodzenia.
Przepraszam.
Słuchaj, miałem na myśli to, że...
ta wyspa może w rzeczywistości nawet nie istnieć,
a nawet jeśli istnieje,
ja nawet nie wiem czy możemy się tam dostać czy nie.
Zastanawiałem się tylko czy chciałbyś pojechać ze mną.
To wszystko.
Hej, chcesz iść na wędrówkę?
Wycieczka, podróż...
ze swoją dziewczyną
i ze mną?
Znaczy się, wy dwoje i ja, razem?
Mówię o tajemniczej wyspie.
- Cześć. - Cześć.
Czuję jakby każdy
próbował robić coś innego,
ale ty zawsze nakręcasz się robiąc tą samą cholerną rzecz.
Uświadomiłem sobie że absolutnie nie mam pojęcia
jak ja się tam dostałem.
Ale Etienne
i ja musieliśmy to podać to facetowi...
było świetne.
Mam na myśli to,że on zorganizował tą całą rzecz:
bilety, rozkłady jazdy, cała cholerna wycieczka...
z Bangkoku do Surat Thani,
z Surat Thani do Na Thon,
z Na Thon do Chawang
500 mil w 24 godziny
za mniej niż 400 baht.
Uwierz mi, to dobry układ.
Zmierzamy ku wielkiej niewiadomej,
ale żeby dostać się tam,
musimy podążać regularnymi turystycznymi szlakami.
W porządku. Załatwione.
Jutro rano.
1800 baht.
Och, świetnie, człowieku. Dobra robota.
Jest jeden problem.
On nie zabierze nas na wyspę.
Ona jest w Parku Narodowym,
i jest zakazane jeździć tam.
Ale wolno nam przejechać się tam raz
i zostać na jedna noc.
Tak, tak. Nie. Widzisz, to źle.
Tak, wiem o tym.
Racja, ale jak się dostaniemy tam stamtąd?
Przepłyniemy.
Przepłyniemy?
Tak.
Zostawimy nasze plecaki na tej wyspie,
i potem popłyniemy.
Umiesz pływać, prawda Richard?
Oczywiście że umiem pływać.
Więc, nie ma sprawy.
Dobrze, więc jak to jest daleko?
Nie wiem. 1 lub 2 kilometry?
Świetnie. Świetnie.
Nie tak daleko.
Zaczekaj, Richard. To będzie tego warte.
Przygoda,
i tylko nas troje!
"Umiesz pływać?"
Oczywiście że umiem pływać.
"Och, tak, jestem Francuzem,
i mam także piękną dziewczynę?"
Świetnie!
Cholera!
Zamknięte?
Tak.
Zgubiłeś swój klucz?
Tak.
Włóczęga.
Tak, włóczęga.
Chcesz piwa lub coś innego?
Prawdopodobnie byłoby ci lepiej bez niej, bracie.
Sammy, skąd, kurwa, możesz wiedzieć
czy byłoby mu lepiej z nią lub bez niej?
Nawet jej nie spotkałaś!
Po prostu próbuję pomóc facetowi
w mrocznych czasach.
Nie ma sprawy.
Widzisz, Zeph?
Nie ma sprawy.
Zmień cholerny temat.
W porządku. Pomówmy jak spędzić godzinę
przed lustrem każdego dnia.
Och, to miłe. Znasz tego faceta?
On lubi wycierać dupę trzema liśćmi.
On myśli że jest swego rodzaju komandosem z dżungli.
- Przysięgam na Boga. - Nieważne.
Cholera.
Przypuszczam że znasz historię
smażonej myszy z Kentucky.
Tak.
Kobieta gryzie nogę kurczka,
i zmienia się...
w mysz...
racja?
- Racja. - Mysz.
To miejski mit.
Dokładnie. To zawsze zdarza się przyjacielowi przyjaciela
kogoś innego.
Więc?
Więc, zgaduję że to miejski mit
krążący tu w tym momencie.
Chodzi o plażę.
Tak?
I ta plaża jest idealna, człowieku.
Ona jest na wyspie, racja?
Ukryta od strony morza.
Teraz, wyobraź sobie, masz...
czysty biały piasek...
kryształowo czystą wodę...
palmy.
Tak. Bez kokosów i gówna.
Powiedz mu najlepszą część.
Plus...
wystarczająca ilość narkotyków, Richard,
żeby palić cały dzień codziennie
przez resztę twojego cholernego życia!
Tak! Szalony chwast!
Tylko kilka osób
które wiedzą dokladnie gdzie to jest,
i trzymają to w absolutnej tajemnicy.
Oczywiście, nikt właściwie nawet nie spotkał żadnej z tych osób,
a tylko spotkał kogoś kto ją spotkał. Wiesz o czym mówię?
Dokładnie. Jak smażona mysz z Kentucky.
Chociaż, muszę powiedzieć,
że jeśli miałbym klucz to miejsca takiego jak to,
to zatrzymałbym to dla siebie,
ponieważ nie chciałbyś każdego pieprzonego dupka
w Tajlandii jaki pojawiłby się.
Tak, tak.
Więc co sądzisz o tej historii, Richard?
Jest dobra.
To dobra historia.
- Hej, ty! - Jezu.
Mam twój klucz!
Teraz, wiem że to nie była część planu,
ale podjęłem decyzję by pozostawić kopię mapy.
Nie chcę powiedzieć że to była najlepsza jaką podjąłem.
Powiedziałem sobie że rozpuszczanie wieści
były częścią natury podróżnika,
ale jeśli byłbym kompletnie uczciwy,
byłbym jak każdy inny...
cholernie wystraszony wielką niewiadomą...
rozpaczliwie pragnący zabrać kawałek domu ze sobą.
Richard!
Jesteś gotowy?
Tak, tak. Idę.
Idziemy.
Francoise?
Etienne będzie zły jeśli go obudzę.
On myśli że ja marnuję czas
fotografując niebo.
Och, Boże.
Też tak myślę.
Tak?
Spójrz.
Pewnej nocy, zrobię idealną fotografię.
Cześć.
Zdaję sobie sprawę...
że w wieczności kosmosu...
jest prawdopodobnie gdzieś tam planeta,...
podobna do tej...
gdzie inny ty
kieruje aparat fotograficzny w naszą stronę.
To znaczy, zasadniczo, że fotografujesz siebie
w równoległym wszechświecie.
Niewiarygodne.
Tak.
Znaczy się, jest nieskończenie wiele światów gdzieś tam,
rozumiesz?
Gdzie cokolwiek chcesz żeby się stało...
staje się.
Richard, wiesz co?
Co?
To rodzaj pretensjonalnego gówna
które Amerykanie zawsze mówią francuskim dziewczynom
żeby mogli się z nimi przespać.
Och, Boże...
Przepraszam.
Myślałem że to co robię jest całkiem niezłe.
To tylko niebo, Richard.
Spróbujmy.
Tak.
Idiota.
Jeden, dwa, trzy...
cztery.
Kiedy zadurzysz się w kimś,
zawsze znajdziesz powód żeby uwierzyć
że to dokładnie osoba dla ciebie.
To nie będzie musiał być dobry powód.
Robienie fotografii nocnego nieba, na przykład.
Teraz, w długiej podróży,
to tylko rodzaj głupiego, irytującego nałogu
który mógłby nas rozdzielić.
Ale w oparach zadurzenia,
to tylko to czego szukałeś przez te wszystkie lata.
1 kilometr.
2.
Richard?
Nie wiem. Jestem Amerykaninem.
I co?
Myślę w milach, nie w kilometrach.
Dobrze, więc ile mil
myślisz że to jest?
Nie wiem, ale wygląda że daleko.
Jeśli za daleko, utopimy się.
Ale jeśli nie spróbujemy, wtedy nigdy się nie dowiemy, racja?
Racja.
Więc płyńmy.
Wszystko z wami w porządku?
Tak. Nic nam nie jest.
Tak.
Myślę że jesteśmy w połowie drogi.
O kurwa!
Richard!
Co?
Widziałem płetwę.
Co? Żartujesz?
Nie, nie, nie!
Płetwa.
Płetwa rekina?
Nie wiem. Jakaś płetwa
gdzieś tam, około 100 metrów.
Dobrze, czy była duża?
Tak.
Co, kurwa, oczekujesz że ja
z tym zrobię?
Nic. Myślałem że powinieneś o tym wiedzieć.
Cóż, żeby być uczciwym, Etienne,
wolałbym raczej żebyś mi nie mówił!
Okay, przepraszam.
To trochę, kurwa, za późno, nieprawdaż?
Francoise!
Francoise!
Nie ma jej!
Och, mój Boże!
Och, mój Boże! Dobrze, co się stało?
Nie wiem.
Po prostu znikła pod wodą!
Została wciągnięta!
Francoise!
Gdzie jesteś? Francoise!
Nie widzę jej!
To jej torba!
To był rekin?
Widziałeś rekina, Etienne?
Nie wiem!
Nie wiem!
Pierdol się!
Wy Europejczycy jesteście tacy zabawni?
Macie takie figlarne poczucie humoru.
Nic dziwnego że wasze komedie podbiły świat.
Co z Molierem?
Kim?
Odpierdol się.
Chodź.
To jest to co ja nazywam dużą ilością narkotyków.
Hej.
Idziemy tędy.
Dobrze? Zamknij się. Zamknij się.
Idziemy.
Jestem pewien że powinniśmy zawrócić,
ale nie zrobiliśmy tego,
nie teraz.
Ja tylko powiedziałem im że się tam dostaniemy.
Zaufajcie mi.
To raj.
Jeśli pójdziemy tędy,
to powinno nas wszędzie zaprowadzić.
Chodźmy.
Och, Boże.
Merde.
I co?
Co?
Jak się dostaniemy na dół?
Jak się dostaniemy na dół?
Skąd mam wiedzieć? Czy muszę teraz o wszystkim decydować?
Skaczmy.
Chciałeś dowodzić, Richard.
Ja tylko przejąłem dowodzenie
ponieważ straciłeś nerwy, francuziku!
Tak i zobacz gdzie to nas doprowadziło!
Skaczmy.
Jeśli nie cieszy cię to co się dzieje,
możesz po prostu się tym zająć. W porządku, sir?
W porządku. Zajmę się.
Tam. Możemy tamtędy zejść.
Możemy skoczyć.
Francoise, spójrz.
Nie skaczemy, w porządku?
Ale możemy.
A jeśli chodzi o zejście tamtędy,
to tylko propozycja dupka!
Nazywasz mnie dupkiem?
Tak, i to tylko początek.
W porządku, twarzowcu, zróbmy to.
W porządku, pojebańcu.
Francoise!
Cholera.
Francoise!
No dalej. W porządku.
To nie jest niebezpieczne.
Szybciej.
Zrzućcie torby. Szybciej!
W porządku. Więc skaczmy.
Widziałeś to gówno?
Och, mój Boże!
Gratulacje!
Zabrało mi najlepszą część godziny
żeby zebrać jaja żeby to zrobić.
Zwróćcie uwagę że byłem sam.
Więc musicie wziąć poprawkę.
Wiecie o czym mówię?
Myślę że może lepiej gdybyście spotykali się z Sal.
Jezu Chryste! Jesteśmy tu!
Zdajesz sobie z tego sprawę?
Nigdzie nie odchodź!
W porządku. Dobra robota.
Ciao, Sonja.
Cześć.
Hałaśliwa kuchnia.
Jak się masz?
Co na obiad?
Zgadnij. Ryba.
Nie wiem czego oczekiwaliśmy,
ludzi żyjących w jaskini?
Może nawet kilku gości w namiotach...
Gregorio.
ale niczego takiego.
Jak się masz, Keaty?
Skręć je. Nie spal ich.
To było tak jakbyśmy przybyli do zaginionego świata,
naturalnej wielkości społeczeństwo podróżników,
nie tylko przejeżdżających,
ale w rzeczywistości mieszkających tu.
Nagle uświadomiłem sobie że
nie byliśmy nawet zaproszeni.
Facet który to narysował
Daffy.
Tak. Tak. On nie żyje.
Co?
Ani mi się śni.
Tak. Pociął sobie nadgarstki w pokoju hotelowym
na Khao San Road.
Widziałeś to?
Cóż, przyszedłem później.
To smutne wieści.
On był jednym z założycielem naszej społeczności.
Och.
Ale zaczęło go coś przygnębiać.
To szaleństwo.
Policja nie wiedziała co zrobić z ciałem,
więc zgaduję że oni spalili je
lub coś takiego.
Myślisz że dał mapę jeszcze komuś?
Nie. Nie sądzę.
A ty, pokazałeś tą mapę komuś?
Nie.
Nie.
Nie.
Dobrze.
Doceniamy naszą tajemnicę.
Tak, płoń!
Zakrztuśmy się jednym.
Słyszałeś to? Słyszałeś to?
To piękne.
Och. To kurewsko piękne, człowieku.
Sąsiedzi.
Hej. Mam twoje olejki, człowieku.
Proszę. Chcę ci coś dać.
Posłuchajcie wszyscy.
Dobrze. Jutro pojadę na wielomilową przejeżdżkę na rowerze.
Vicki.
Sutra cuputovati
mnogomillja biciklom.
Świetnie. Bardzo dobrze. Helene.
Bardzo dobrze.
Sutra cuputovati mnogomillja biciklom.
Bardzo dobrze. Keaty?
W porządku. To jednak dalej zbyt łatwe.
Tak. Dobra. Sutra cuputovati mnogomillja biciklom.
Jest więcej, wiesz.
On wie wszystko.
Richard!
Sutra cuputovati mnogomillja biciklom.
Tak, Richard!
Zostałeś przedstawiony, człowieku.
Sutra cuputovati mnogomillja biciklom.
To staje się naszym światem,
a ci ludzie naszą rodziną.
Powrót do domu był tylko jedną rzeczą więcej
o której nie myśleliśmy.
Przyzwyczaiłem się.
Znalazłem swoje wakacje:
w pogoni za przyjemnością.
Sal była przywódcą,
ale to nie był dobry układ.
Znaczy się, nie było ideologii lub podobnego gówna.
To był tylko plażowy kurort
dla ludzi którzy nie lubią plażowych kurortów.
...a niektórzy z nas go zbudowali.
Nawet raj nabrał kształtów.
Przez lata, trzymali to miejsce w tajemnicy.
Nie potrzebowali mówić nikomu.
Byli praktycznie samowystarczalni.
Jedyną rzeczą jaką musieli zrobić
to popłynąć z powrotem raz na jakiś czas
żeby sprzedać trochę marihuany i kupić trochę ryżu.
Dorastaliśmy samotnie, co oznacza żadnych kradzieży
przez farmerów z drugiej strony.
A czy oni wiedzieli że tu mieszkacie?
Och, tak, ale oni trzymali się swojej strony,
a my nie wkraczaliśmy na ich ziemię.
Kilka lat temu, przyszli do nas,
i powiedzieli że możemy zostać.
To było w porządku, ale nikt inny nie powinien przyjeżdżać.
Co was również nas dotyczy.
Mieliście szczęście, wiecie? Duże szczęście.
Keaty był jedynym,
który tylko troszczył się tylko o 2 rzeczy...
Dziękuję, Panie,
za bliźniacze filary cywilizacji:
chrześcijaństwo i krykiet.
Byli Szwedzi...
Christo, Sten, i Karl.
Lubiliśmy łowić ryby.
Łowić. Tak.
A w zimie, lubiliśmy jeździć na nartach.
- Tak. - Tak.
Oczywiście, w Tajlandii, nie ma jak jeździć na nartach.
Czekamy, dobrze?
Czekamy aż ryba przypłynie.
Masz ją?
Cholera. Nic z tego!
Powiedziałem im, "Dostarczę!"
Tak!
- Zatrzymaj się. - Co?
Nasz stały szef był znany jako Niehigenix...
Ugotujmy.
Ze względu na jego obsesję z mydłem.
Ryby, ryby, ryby.
Wciąż wyczuwam ryby.
Był zakres sportowych aktywności
i aktywności w wolnym czasie by zadowolić wszystkich.
Etienne był dobrym w piłkarzem.
Mógłbym to robić gdybym chciał.
Ale nie chciałem.
O czym mówisz?
Podtrzymuję rozmowę.
Masz dziewczynę?
Tutaj?
Gdziekolwiek.
Nie. Dlaczego?
Po prostu podtrzymuję konwersację.
Prawa ręka nad bramką, pozostały 3 piłki.
Czy jest ktoś kto wciąż nie rozumie?
Jedyną osobą której nie lubiłem
był chłopak Sal, nasz wyspowy stolarz.
Hej, Richard. Umiesz to zrobić?
Umiesz robić cokolwiek?
Człowiek powinien mieć talent w rękach.
Tutaj, ludzie!
Każda społeczność ma własne rytuały.
Cóż, nasze były proste.
Ostatnio przybyły tatuuje następnego.
To kurewsko boli, co nie?
Co on powiedział?
Andy, przynieś swój closer.
Chodź, Richard.
Och, Boże!
Och, Boże!
Och, Jezu!
To kurewsko boli!
W sumie to był prawdziwy raj.
Z wyjątkiem jednej rzeczy:
żądza jest żądzą gdziekolwiek pojedziesz.
Słońce jej nie wybieli,
ani fala jej nie wymyje.
Francoise.
1... ona tylko ci dokucza.
O czym mówisz?
2... nie mówisz po francusku.
3... on mówi po francusku.
Faktycznie, nawet bardziej niż to...
4... on jest Francuzem.
5... jest lepszy w futbolu...
przepraszam, przepraszam...
w piłce nożnej niż ty.
i 6... jesteś trochę dziwny, Rich.
Niektóre dziewczyny lubią to w facecie,
ale zazwyczaj nie ten rodzaj dziewczyn
z którymi chciałbyś być.
Czy mam rację?
Twoja ostatnia dziewczyna rzuciła cię.
Musiał być powód.
Cóż, to nie była moja wina.
I 7... spójrz na, spójrz na swoje kciuki, człowieku.
Są dobrze określone.
Co to znaczy?
Dużo grasz w gry video.
To potężny wskaźnik nie zgodności ze sobą.
Dlaczego mam wrażenie,
że próbujesz mi coś tu powiedzieć, Keaty?
Nie masz nadziei, kumpla,
ani farbowanej szansy tchórza w Tajlandii.
Wiesz o czym mówię?
Dziękuję.
Więc ciesz się plażą i odetnij się od całego tego gówna.
Dziękuję bardzo.
To była przyjemność.
Nie. Nie. Ty, nie.
Nie możesz...nie. Nie! Nie.
Proszę zostaw mnie. Zostaw mnie!
Hej, to moje łóżko.
Nie!
Mogę się z tym poradzić.
Nie chcę żebyś sobie z tym poradził!
To nie zajmie nawet minuty, Gregorio.
Nie! Naprawdę, nie.
Nie. Muszę jechać na stały ląd!
Jestem chory. Muszę. Sal!
Co to jest?
Chcesz jechać na stały ląd do dentysty?
Tak.
To niemożliwe.
Chodź. Będzie zabawnie.
Będę pielęgniarką.
Nie będzie boleć. Bądź dzielny.
Jak leci, Richard?
Dobrze. Dobrze.
Dobrze ci z tym?
- Tak.
Mam na myśli to, że mamy tajemnicę, racja?
Czasami ludzie potrzebują trochę bólu
żeby wytrwać.
Doskonale. Doskonała postawa.
Nie ma sprawy.
Będzie dobrze.
Och, cholera!
Dobra robota!
Zabij ból, chłopcze.
Dobra.
Wypij drinka.
Wypij drinka.
Bugs.
Dziękuję, Bugs.
Dziękuję.
Richard?
Tak.
Pójdziesz ze mną na plażę?
Chodź, Etienne.
Rzuć tylko raz, człowieku.
Dobra.
Siódemka karo. W porządku, człowieku.
Pewnie. Tak.
Jesteś szczęśliwy, Richard?
Szczęśliwy?
Tak. Tak. Tak. Zgaduję.
Znaczy się, plaża, wiesz,
jest wręcz idealna.
Myślisz że cię ignoruję?
Nie.
Ale tak robię.
Dlatego że jestem z Etiennem.
Ciężko mi spędzać czas z tobą.
Nie sądzę że jest jakiś, wiesz,
specjalny powód że powinnaś...
spędzać czas ze mną.
Oczywiście że jest.
Bardzo cię lubię.
Mówiłaś to Etienne'owi lub...
Nie.
To nasza tajemnica.
Dobrze.
Spójrz! Tam.
Plankton. Krewetki.
Kiedy zostaną poruszone, rosną.
Chodź.
Tamtej nocy, obiecaliśmy sobie,
i szczerze w to uwierzyliśmy,
że nikt się nie dowie.
Chcę porozmawiać.
O czym?
O tobie i Francoise.
Co masz na myśli mówiąc ja i Francoise?
Mam na myśli to, Richard...
że chcę jej żeby być szczęśliwym.
Tak. Oczywiście.
Wszyscy chcemy, racja?
Zamknij się!
Proszę, kurwa, zamknij się.
A jeśli jest z tobą szczęśliwa,
wtedy ja nie stanę na jej drodze.
Etienne, człowieku, ja...
ja naprawdę nie wiem o czym mówisz.
Pieprz się, Richard!
Wiem! Dobrze? Wiem.
Wszyscy wiedzą!
Problemem jest zobaczenie ryby.
W dużym deszczu i w złym świetle,
jest bardzo trudno je złapać.
Może to trwać całe dnie.
Czasami...
jesteśmy bardzo głodni.
Podaj mi to.
Richard!
Richard! Richard!
Richard!
Nie słyszę cię!
Nie możesz mnie usłyszeć.
- Rekin! - Rekin!
Rekin!
- Rekin! - Rekin!
W porządku. W porządku.
W porządku.
W porządku, w porządku, w porządku, w porządku.
Zanim zacznę, jest...
jest kilka rzeczy które musicie zapamiętać.
Po pierwsze, musisz być spokojny.
Racja?
Po drugie, musisz nie okazywać strachu.
Naucz tego. Naucz tego.
Ponieważ rekiny, widzicie, rekiny,
umieją wyczuwać strach...
tak łatwo jak umieją wyczuwać krew.
I kiedy on płynie do mnie...
właśnie tak jak wiedziałem że powinien,
właśnie tak jak natura zarządziła.
jego... szczęki... szeroko otwarte.
Rząd za rzędem tych ostrych jak brzytwa zębów,
błyskających się pod wodą jak wyszczerbione diamenty.
Jego płetwa ogonowa ruszająca się tam i z powrotem
gotująca się na zdobycz.
Przysięgam na Boga...
moje całe życie
Naprawdę. Nie pozostawiłem nic do zaoferowania
poza czystym odruchem,
czystym odruchem i prostym ludzkim pragnieniem przetrwania
by jakoś krzyczeć " Nie!
Dziś nie umrę!"
A w tym momencie, człowieku,
wiedziałem że albo rekin albo ja.
Rekin wiedział to.
Ja wiedziałem to.
Ale, Boże...
to nic osobistego, racja?
Wiesz, w taki sposób działa świat.
Racja? To natura.
Ale jeśli dobrze pamiętam...
w ostatnim błysku w jego oczach,
był chwila między nami...
kiedy powiedział, "Hej, Richard, człowieku..."
"ciesz się obiadem".
Dziwna rzecz, zabicie rekina.
Nieprawdaż, Richard?
To tylko duża ryba, Bugs.
Tylko duża ryba?
Tak, może.
Może kiedy jest młody
i jeszcze nie nauczył się zabijać,
to może to tylko duża ryba.
Ale kiedy jest wielka, białą, złą matką
ze smakiem ludzkiej krwi na języku,
to, to już inna historia.
Och, Boże, Jeez...
Przepraszam, Bugs. Czy to tylko ja,
czy też ta deszczowa pogoda sprawia że każdy jest tak cholernie zmęczony?
Jeez, może możemy usłyszeć twoją tak inną,
i jestem pewien bardzo interesującą,
historię innym razem?
Bardzo interesującą. Keaty.
Vero interessanto.
Tim.
Hygie.
Molto interessante.
Dobranoc, młodzi kochankowie.
Zamknij się.
Dobranoc.
Na chwilę,
byliśmy niedotykalni w naszym szczęściu.
W porządku, wszyscy.
Cisza.
Mamy sytuację. To nie katastrofa,
ale niektórzy z was mogli usłyszeć,
parę worków ryżu zostało
zanieczyszczone przez grzyb.
To dlatego że trzymaliśmy je w chałupie.
Ile razy jeszcze to musi się stać?
Bieg po ryż.
Co oznacza że ktoś będzie musiał pojechać
do Koh Pha Ngan ze mną kupić trochę ryżu.
Nie wszyscy ochotnicy na raz.
Richard?
Tak?
Chcesz pojechać do Koh Pha Ngan ze mną?
Nie wiem. To znaczy...
Ja pojadę z tobą.
Nie martw się, Bugs.
Richard pojedzie, nieprawdaż?
Pojadę?
Kto myśli że Richard powinien pojechać?
W porządku. Zatem pojadę do Koh Pha Ngan z tobą.
Dobrze.
Chcę pastę do zębów i szczoteczkę.
W porządku.
Nową parę kąpielówek
i nowy kapelusz.
Richard...
100 tabletek aspiryny, 100 paracetamolu,
6 paczek tamponów...
i 4 pary baterii i 20 kondomów.
Zmień na 40 kondomów.
I butelkę wódki.
6 tabliczek czekolady...
Pieprzyć to.
4 pudła tamponów, różnych rozmiarów.
Czuję to. To część mnie.
Staję się rybą, Richard.
Zwykłe mydło dla zwykłych ludzi to strata czasu.
Potrzebuję czegoś toksycznego, czegoś przemysłowego. Dobra?
Dobra.
Puszkę wołowiny w curry.
Tyle trójek baterii ile znajdziesz.
I kopię...
Daily Telegraph.
Tylko do krykieta, wiesz?
Proszę napełnij tą torbę miękką bagienną rolką.
Miękka bagienna rolka?
Jaśminowa herbata, balsam z tygrysa, szminka, herbata z drzewa olejowego...
wielkie pudło wybielacza.
Odżywka do włosów, odżywka do skóry...
cokolwiek bazujące na cukrze.
12 paczek rizla...
kminek, szafran, cynamon...
coś przeciw poceniu, i zmywacz makijażu.
Co ty chcesz?
Kiedy dostaniesz się do Koh Pha Ngan,
trzymaj ręce przy sobie i kutasa w spodniach.
O cholera.
O cholera.
Naprawdę z niecierpliwością oczekiwałem
odświeżacza powietrza i trochę zimnego piwa,
ale kiedy dotarliśmy do Koh Pha Ngan...
musiałem znów wyjechać.
I w jednej chwili, zrozumiałem jaśniej niż kiedykolwiek
dlaczego jesteśmy tak szczególni...
dlaczego trzymamy nasz sekret...
ponieważ jeśli byśmy tego nie zrobili,
wcześniej czy później, oni zamieniliby to w to.
Nowotwory...
pasożyty...
pożerające cały kurewski świat.
Parę miesięcy.
Może nawet rok.
Tak, naprawdę.
Nie. Lubię to tutaj, wiesz?
Rzeczy są inne.
Są inne!
Tak.
Nie. Zadzwonię jeszcze raz. Zadzwonię jeszcze raz.
Obiecuję.
Dobrze.
W porządku, również tęskniłem.
W porządku.
Dobrze.
W porządku, do widzenia.
Do widzenia.
Jak się czujesz znów w prawdziwym świecie?
Nie tak jak to zapamiętałem.
Za każdym razem jest gorzej.
To Richard! Cholera!
Boże! Jak się masz, człowieku?
Dobrze cię widzieć.
Och, Sammy, co się dzieje, człowieku!
Cześć, Ricardo. Jak leci, bracie?
Dziewczyny, chcę żebyście poznały tego faceta!
To jest facet.
Hil i Eva, to Richard.
Człowiek z mapą.
Dermensch mit den wanderkarte?
Tak, tak, Rich.
One chcą jechać z nami, bracie.
Pojadą z nami.
Przepraszam że to tak długo trwało,
ale, wiesz, przemarzliśmy.
Wiesz jak to jest, racja?
Posłuchajcie. Popełniłem błąd.
Błąd? Jaki błąd?
O czym ty mówisz?
Nie. Posłuchajcie mnie.
Nie ma plaży.
Nie mogę uwierzyć, że cię widzę, koleś.
Nie ma plaży?
Tak. Nie. Poważnie, mapa....
to była podróbka.
Było tak jak mówiłeś, koleś.
- Była historia. - Racja.
Nie! To mit. Naprawdę.
Ona nie istnieje.
- Chodź. - Mapa,
to była podróbka. - Tak, tak.
Rozumiesz co mówię?
Chcesz nasz trzymać z daleka...
Pozwól mi zgadnąć.
To cholerny raj!
Nie istnieje.
Och, człowieku...
O czym mówisz?
Myślę że wiesz, Zeph,
on po prostu próbuje nas wypierdolić...
Próbuję wam powiedzieć żebyście zapomnieli o tym!
W porządku, dupku!
Ostatnim razem kupiłem ci pierdolone piwo.
Powiedziałeś im gdzie jedziesz?
Tak.
I widzieli mapę?
Mają kopię?
Nie.
Dobrze.
Możemy się trochę odprężyć.
Poza tym wątpię że oni są w stanie żeby się tam dostać.
Ale, Richard, nie sądzę że powinniśmy powiedzieć komuś o tym.
Dobra?
Myślę że powinniśmy zatrzymać to między nami.
Dzięki.
Nie ma za co.
Zamierzam pójść i zagrać
kilka gier w bilarda z Sumetem.
Sumet? Snook?
Dlaczego nie pójdziesz do ciepłego łóżka?
Chodź.
Sal?
Sal?
Mam tylko pytanie.
To było bardzo miłe.
Nie. Nie było.
Chodzi o Bugsa.
Dobra.
To jest tak.
Bugs jest moim chłopakiem...
moim partnerem.
Dobrze?
A ty jesteś kimś z kim tylko uprawiałam seks.
W porządku?
Och, to dobrze.
To absolutnie dobrze.
Dobrze.
Teraz idźmy spać.
Mógłabym zażyczyć sobie seksu ponownie przed śniadaniem.
Był układ.
Nie powiedziała nikomu o mapie.
Zapłaciłem za jej milczenie i kupiłem powrotny bilet.
Ale nawet nie chciałem myśleć o prawdziwej cenie.
W porządku, Rich, jesteśmy gotowi do dźwigania!
Dobra!
Masz to, Keaty?
Tak! Bez problemów.
Problem rozwiązany.
W porządku, oto twój wybielacz.
Kto ma zmywacz makijażu?
Mam dwa z nich.
Ekstra! Ekstra!
Och, Richard, człowieku! Kocham cię!
Jedna ładna mała różowa torba dla ciebie.
Och, świetnie! Cudowna.
Dostałeś baterie?
Tu są.
Tak!
To wszystko dla ciebie.
Hej, Ricardo! Grazie.
Jedna puszka wołowiny w curry!
Jeden...
jednorazowy aparat.
Wiem że nie jest tak dobry jak ten który zostawiłaś,
i prawdopodobnie będziesz musiała poczekać pewien czas na zdjęcia,
ale co tam, racja?
Nie, to nie ważne. Podoba mi się.
Co jest nie tak?
Jak było?
Bieg po ryż? Dobrze.
Nie ma sprawy.
Miałem na myśli bycie z Sal.
Dobrze. To znaczy, robimy postępy.
Niektórzy mówią, że ona cię pociąga.
Cholera. Ja...
Naprawdę nie chciałem żeby to zauważono.
Nic się nie stało?
Nie, oczywiście że nie.
Obiecujesz?
Byłem tak szczęśliwy że wróciłem
że nie mogłem znieść popsucia tej chwili.
Tak. Tak, obiecuję.
Tęskniłem.
Dobra, chodźcie, wszyscy!
Chodźcie, proszę!
Chodźcie, proszę.
Wszyscy razem. Blisko siebie.
Proszę.
Dobra, blisko siebie.
Dobra, stańcie tam, proszę.
Dobra.
1... 2... 3!
Zacząłem tam gdzie skończyłem.
To było prawie tak jakby moja wycieczka do Koh Pha Ngan
nigdy się nie stała.
Prawie.
Rekin!
Zamknij się, ty pierdolcu!
Moja noga.
Moja noga.
Możemy zabrać cię do szpitala, w porządku?
Możemy to zrobić.
Ale kiedy tam będziesz,
nie wolno ci powiedzieć nikomu gdzie to się stało.
W porządku? Musimy zachować naszą tajemnicę.
Co on mówi?
Mówi że możemy sprowadzić pomoc
dla niego tutaj.
On nie podejdzie blisko wody.
Tak, dobrze, rozumiem to,
ale nie możemy sprowadzić tu nikogo.
Nie możemy tego zrobić.
Sprowadźcie pomoc! Sprowadźcie pomoc!
Nie możemy, Christo!
Musimy jechać,
lub zostaniesz tu i wykorzystasz swoje szanse.
Ktoś się nie zgadza?
Co on mówi?
Chce wiedzieć co się stało z jego przyjacielem.
Zebraliśmy się tu dziś
żeby okazać po raz ostatni szacunek Stenowi.
Może Bóg zabrał twoją duszę,
i pozostaniesz na zawsze w pokoju, kumplu.
Będziemy za tobą tęsknić.
Yorgesca de from Christo and me.
Repost im pace,
from Lorenzo.
Po pogrzebie,
próbowaliśmy wrócić do normalności...
Ale to nie wydawało się właściwe.
Wkrótce, stało się jasne
że problemem był Christo.
Zamknij się!
Podczas ataku rekina,
lub innej ważnej tragedii,
można umrzeć...
w takim przypadku odbywa się pogrzeb,
i niektórzy przemawiają,
i każdy mówi jakim to dobrym gościem byłeś...
lub wyzdrowieć, w takim przypadku,
każdy może zapomnieć o tym.
Nie mogę tego wziąć.
Proszę.
Wyzdrowieć i umrzeć.
To pałętanie się pośrodku
kiedy naprawdę ma się ludzi dość.
Posłuchajcie mnie.
Nie mogę tego zrobić. To obrzydliwe.
Zawróćcie.
Pierdolone zwierzęta.
Po co to robicie?
Powiedzcie mi.
Jak to możecie zrobić?
Richard?
Pierdolone gnoje!
Gnoje.
Byłoby dużo łatwiej
potępiać nasze zachowanie
jeśli nie byłoby to tak skuteczne,
ale poza zasięgiem wzroku
naprawdę było szalone.
Zaraz po tym jak on odszedł, czuliśmy wszystko to lepiej.
Na plaży, łatwo jest odwrócić się,
ale nie zawsze tak łatwo zapomnieć.
Płać im w dolarach, pierdol ich córki,
i zmień to w cudowną krainę, Richard.
Richard, chodź ze mną.
Jest czy nie jest
mapą to co ona trzyma?
Zrobiłeś czy nie zrobiłeś
tej kopii?
Wiesz, kłamstwo mi nie przeszkadza,
ale mapa to kłopot.
Farmerzy, racja?
Pamiętasz, ci faceci z bronią.
Mówili nam... Mówili nam...
nikogo więcej.
A teraz to wygląda jak byśmy wydawali
pierdolony przewodnik.
Sal, myślę że...
moglibyśmy wytłumaczyć, racja?
Myślę że moglibyśmy powiedzieć im, że to był Daffy.
"Moglibyśmy wytłumaczyć"
Chcę cię tu codzienie
dopóki ci ludzie nie przyjdą.
- Tu?! - Tak, tu.
A kiedy przyjdą,
chcę żebyś odzyskał mapę.
Dobra? Cokolwiek się stanie, odzyskasz mapę.
Czekaj, Sal.
Czekaj. Sal, spójrz na to.
Myślę, że oni mogą być tam tygodniami.
W porządku, a ty będziesz tu ma nich czekał.
Co mam właściwie zrobić kiedy oni się tu pojawią?
Wziaść mapę!
Narysowałeś ją. Rozdałeś ją.
Teraz odzyskaj ją i zawróć ich!
Sal! Sal!
Zamierzasz powiedzieć komuś jeszcze co zrobiłem?
Teraz, to był naprawdę ból w dupie.
Znaczy się, nie chciałem żeby ci ludzie tu przyjeżdżali
bardziej niż Sal,
ale co dokładnie ona oczekiwała, że zrobię?
Wygonić ich?
Wystraszyć ich? A jeśli nawet to czym?
Zanim te dzieciaki tu przybędą,
ja prawdopodobnie umrę z głodu.
Sal?
Sal, czy to ty?
Zabierz to światło z moich...
Ty świnio!
Cholera!
Po co, kurwa, to było?
Słuchaj, nic nie mogłem zrobić.
Muszę tu zostać!
Nie to.
A co?
Ty i Sal w Koh Pha Ngan.
O, to.
Tak, właśnie!
Powiedziała każdemu,
i mi, że jestem ostatnia, która się dowiedziała!
Przynajmniej ona wierzy w uczciwość, nie tak jak ty.
Francoise, ja...
Co mogę powiedzieć?
Nic. Nic nie możesz powiedzieć.
Dziękuję.
Dziękuję że czynisz moje życie prawie idealnym!
Super!
Cholera!
Cholera!
Jesteś takim idiotą!
Nawet gdybym wiedział że to się stanie,
byłbym skończony.
I zgaduję że zasłużyłem na to.
Myślę że mogłem dać jej
wszystkie wymówki jakie chciała,
ale nadal nie zrobiłoby to różnicy.
Świetnie! Świetnie!
Po pierwsze, myślałem że tu umrę,
że cały mój świat się skończy.
Ale się nie skończył.
Faktycznie, całkiem wcześnie, odkryłem
że jest mnóstwo innych rzeczy
które mnie zajmują,
a zanim się dowiedziałem,
odkryłem że miłość podobnie jak żal...
zwykle ucicha
i jest zastępowana przez coś bardziej ekscytującego.
A życie pod górę
zmieniło się by być dużo lepszym.
To znaczy, tutaj, mogłem robić cokolwiek chciałem.
Nie było obowiązku łowienia, żadnego cholernego ogrodnictwa,
dokuczliwych uwag od Bugsa lub Etienne lub Francoise.
Grałem swoją własną grę,
i nie miałem absolutnie żadnego powodu żeby wracać.
Dobra, obijałem się tylko...
ale im dłużej pozostawałem poza naszym społeczeństwem,
tym mniej za nimi tęskniłem.
I odkryłem nowych graczy,
nawet jeśli oni o tym jeszcze nie wiedzieli.
Ten las był moim terytorium...
odzyskanie mapy moją misją...
a ci moimi obrońcami.
Byłem jedynym który widział
jak to wszystko razem pasuje:
wyspa...
ja...
oni...
najeźdźcy.
Wszyscy połączeni,
wszyscy grający tą samą grę.
A w środku tego wszystkiego,
jeden człowiek.
Daffy.
Do środka!
Spójrz, Richard!
Wirusy, Richard!
Nowotwory!
Wielki, gruby Charlie zjada cały świat!
Tutaj!
Na plaży!
Na ulicy!
Płać im w dolarach i pierdol ich córki!
Zaczyna się od 4, Richard!
4, ale potem oni się mnożą!
Mnożą się! Czas ich zatrzymać!
Rok zero, dzieciaku!
Rok zero!
Jesteś ze mną czy przeciw mnie?
Jestem z tobą cały czas, Daffy!
Tak! Tak!
Richard?
Tak.
Gdzie byłeś, człowieku?
Co robisz siedząc w ciemnościach?
Poprawiam widzenie w ciemnościach.
Po co, człowieku?
Wiesz o kim dużo myślę?
Nie mam pojęcia.
O Daffym.
Daffym?
Podziwiam go.
Ledwie go znałeś.
To prawda...
ale on miał pewien styl.
Podejdź tu.
- Natychmiast.
Kurwa, podejdź tu!
Patrz.
Mówią o tobie.
On nie pracuje w ogrodzie.
Ale kradnie nasze jedzenie.
Jestem tego pewien.
Słyszałeś to? Słyszałeś co oni mówili?
Leniwy, pasożytniczy, bezużyteczny kutas!
Teraz zagramy, kurwa, razem, Richard, człowieku.
Nie możesz tego zrobić.
Nie możesz biegać w okolicy w ciemnościach
z nikim nie rozmawiając.
Myślisz że w co się bawisz, człowieku?
Co ci się stało?
Byłeś w porządku.
Jeszcze kilka tygodni temu, byłeś w porządku,
a teraz co się, kurwa, dzieje...
Spójrz na siebie.
Mówisz o Daffym?
Daffy był świrem.
Wszedł tam na górę i stracił to.
On odszedł.
Richard. Richard.
Słyszysz co do ciebie mówię?
Nie strać tego jak on.
Rozumiesz co mówię?
Nie idź tam. Zostań z nami.
Wróć, Rich.
To są dobrzy ludzie.
Nie mówią o ludziach przez cały czas.
Mówią o tobie ponieważ cię wypierdolili.
W porządku? Nie rób tego, człowieku.
Kontrolujesz to.
A teraz to wygląda jakbyśmy wydawali pierdolony przewodnik!
Grzybka, Richard?
Nie, dziękuję, Daffy.
Nie potrzebuję żadnej pomocy
żeby zobaczyć napisy na ścianie.
Miło mi to słyszeć, Richard.
Spokojna głowa.
Wiesz co mam na myśli?
Zbliżenie. Lada dzień.
Rok zero?
To duch, dzieciaku.
Wiesz co?
Wskazujesz drogę, Daffy.
Pokazałeś mi prawdę.
Nie ważne co jeszcze myślę.
To teraz zależy od ciebie.
Nie wypuszczę cię.
Hej, Richard.
Bez obrazy, ale...
Jesteś pierdolnięty, racja?
Naprawdę miło było cię poznać, Daffy.
Jesteśmy na patrolu w delcie.
Znaleźć i zniszczyć.
Nie mamy żadnego kontaktu.
Więc poruczniku, on mówi mi:
Spadaj tam i odciągnij ich ogień!
To nigdy się nie stanie, sir.
Odmawiasz wykonania rozkazu, synu?
To z pewnością tak wygląda, sir.
Tak, to tak wygląda, sir!
Mój M-16 się zepsuł, człowieku.
Po prostu się zepsuł.
Na co czekamy? Idziemy!
Nie ma innego wytłumaczenia, człowieku!
Jesteśmy w narkotycznym niebie!
Cześć.
O cholera.
Jesteśmy Amerykanami.
Turystami.
Amerykanami.
Mieliśmy mapę,
i przyjechaliśmy tu,
ale popełniliśmy błąd.
Popełniliśmy błąd,
i przepraszamy.
Już pójdziemy.
Chodź.
Chcemy tylko... chcemy tylko odejść.
Daj im coś, stary.
Daj im trochę pieniędzy.
Patrz! Amerykańskie dolary!
Mamy amerykańskie dolary.
Chcecie amerykańskich pieniędzy?
Tutaj. Możecie je mieć.
Hej, hej, hej.
Mam... mam mój zegarek.
On gra melodyjkę.
To jest nasz 6 rok.
Tak!
Chcę spojrzeć naprzód...
ponieważ widzę że poza problemami
które moglibyśmy mieć,
poza problemami które moglibyśmy...
że mamy tu tak wiele żeby nas zainspirować.
I nie mówię tylko o wyspie.
Mówię o was.
Jesteście tym co sprawia że to miejsce działa.
I działa.
Próbowałem przypomnieć sobie osobę do której się przyzwyczaiłem,
ale nie mogłem...
Za wyspę!
Za was!
I pod warunkiem że tu zostanę...
Za przyszłość!
Nigdy więcej jej nie znajdę.
Chodź ze mną.
Muszę z tobą porozmawiać.
Słuchaj, muszę z tobą porozmawiać!
Stój!
Posłuchaj mnie! Muszę...
Muszę z tobą porozmawiać! Uspokój się!
Francoise, posłuchaj! Muszę porozmawiać...
Stój! Do cholery! Uspokój się!
Uspokój się!
Uspokój się! Uspokój się! Uspokój!
Nie chcę cię skrzywdzić! W porządku?
To tylko ja. To tylko ja...Richard.
Pamiętasz?
Facet który nie umie grać w piłkę nożną.
Facet bez dziewczyny.
Pamiętasz?
Nie było mnie tylko przez jakiś czas.
To wszystko. To wszystko.
Posłuchaj. Etienne, ja naprawdę spierdoliłem.
4 ludzi nie żyje. Nie wiem co jeszcze oni zrobią,
ale musimy natychmiast wyjechać.
Właśnie tak. Tylko nas troje.
Tak jak przedtem.
Richard...
nie zostawię go.
Zatem, zabierzemy go ze sobą.
Ale spójrz na niego.
Spójrz na niego, Richard.
Nie możemy go ruszyć. To gangrena.
Rozprzestrzenia się.
On umrze.
Czekaj na mnie w łodzi.
Christo cierpiał
ponieważ nie mogliśmy pozwolić, żeby coś popsuło naszą zabawę.
W idealnym plażowym kurorcie,
nie jest dozwolone nic co przerywa
pogoń za przyjemnością.
Nawet umieranie.
Myślisz że chcę cię zranić?
Jestem farmerem. To wszystko. Rozumiesz?
Pracuję.
Wysyłam pieniądze mojej rodzinie.
Jeśli zbyt wiele osób przybywa na tą wyspę,
to kłopot dla mnie.
Nie mogę pracować,
nie mogę wysyłać pieniędzy,
i moja rodzina nie je.
Powiedziałem nikogo więcej,
ale przybyły nowe osoby.
I ty.
Dałaś im mapę!
Teraz, wszyscy do domu.
Zapomnijcie o wyspie. Zapomnijcie o Tajlandii.
Rozumiecie?
- Tak. - Tak.
- Tak. - Tak.
Nie.
Co?
Nie.
Nie wyjeżdżamy.
To także nasz dom.
To jest nasz dom.
Zbudowaliśmy go własnymi rękami,
i nie wyjedziemy.
Och, Sal. Sal.
Myślę... myślę że robicie
duży błąd. Naprawdę.
Jeśli on mówi że powinniśmy wyjechać...
Richard, zamknij się!
Poza tym to wszystko twoja wina.
Skopiowałeś mapę, Richard.
Jesteś sprytnym chłopcem. Jedynym który zakrada się wokół.
Kradniesz od nas...
Pozwólcie mu odejść!
...bawisz się bronią,
i sprowadziłeś tu ludzi.
Jeśli chcecie zostać.
Jeśli chcecie zostać.
Sal. Sal.
Sal, nie!
Sal. Posłuchaj.
Nie szalej, dobra?
Nie możesz!
Nie szalej, Sal. Odłóż broń.
Zawiodłeś nas, Richard.
Sprowadziłeś na nas kłopoty.
Nie możesz, Sal.
Powstrzymajcie ją! Powstrzymajcie ją!
Potrzebujesz pomocy!
Musicie mi pomóc!
Pierdolone gnoje!
Chodź, Sal. Proszę, Sal.
Nie możesz tego zrobić. Nie możesz tego zrobić, Sal.
Kurwa!
Ponieważ jeśli naciśniesz spust, Sal...
jeśli naciśniesz spust,
to będzie pierdolony koniec tego wszystkiego, wiesz o tym.
Szybciej.
Ponieważ tym razem...
Tym razem, to nie tak jak z Christo
gnijącym w lesie, gdzie nikt nie mógł go zobaczyć.
To nie tak jak 4 osobami
które widziałem dziś zabite.
Tym razem każdy musi się przyglądać, Sal.
Każdy musi widzieć co jest czynione
żeby utrzymać nasz raj w tajemnicy.
Chodźcie, wszyscy, przyglądajcie się!
Zamknij się.
Niech każdy przygląda się jak Sal to robi.
Tak, dalej, Sal, zrób to.
- Dalej. - Zrób to.
No dalej, zrób to, tak.
Pozwolisz im zobaczyć krew tym razem?
Zobaczmy czy mogą to znieść.
Boże!
Mogą to znieść.
Nie! Nie! Nie! Nie!
Nie! Nie! Nie!
Dalej. Przytrzymaj się mnie.
Gra skończona,
ale ona nigdy nie wyjedzie.
Wierzyła w to wszystko za bardzo żeby kiedykolwiek się zmienić,
więc dokładnie tam gdzie ją zostawiliśmy jest miejsce.
Jeśli chodzi o resztę nas...
przyjęliśmy nasze grzechy i wróciliśmy
tam gdziekolwiek było to co nazwaliśmy domem...
żeby zebrać kawałki tego co kiedykolwiek na nas czekało.
Oczywiście, nigdy nie będziesz mógł zapomnieć co zrobiłeś.
Ale przystosowujemy się.
Kontynuujemy.
Mogę coś dla ciebie zrobić?
Nie, dzięki.
A ja?
Ciągle wierzę w raj.
Ale teraz przynajmniej wiem że to jakieś miejsce jakiego możesz poszukać.
Ponieważ to nie jest to gdzie pojedziesz.
To jak się czujesz na chwilę w swoim życiu
kiedy jesteś częścią czegoś.
A jeśli znajdziesz tą chwilę...
będzie trwała wiecznie.
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.