Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soran卯)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Barcelona, wrzesie艅 1017
Hrabia Ramon Borrell powraca z wojennej wyprawy na Al-Andalus.
Jest powa偶nie chory.
Ermessen...
Zabierzcie go, szybko!
Pom贸偶cie!
Powoli!
Dotarli艣my do Kordoby,
ale zanim zd膮偶yli艣my ruszy膰 do boju - hrabia zachorowa艂.
Nie wiadomo na co, silna gor膮czka...
Prosi艂, by zabra膰 go do Barcelony, do pani.
Po艂贸偶cie go!
Dobrze.
Wszyscy wynocha!
Hug, dzi臋ki.
Dzi臋kuj臋, 偶e sprowadzi艂e艣 go do domu.
Ermessenda cz臋艣膰 pierwsza
T艂umaczenie: nkate
Utraci艂 ca艂kiem si艂y, i gor膮czka nie spada.
Czy ojciec umrze?
Oczywi艣cie, 偶e nie.
Po prostu musi odpocz膮膰.
Przyby艂a wicehrabina Riquilda!
Riquilda!
Nie k艂opocz si臋, sama zejd臋.
Wybacz mamo.
Wicehrabino, serdecznie witamy.
Pami臋ta ojciec mego syna, Guislaberta?
Ekscelencjo.
Dlaczego Ermessenda mnie nie wita?
A jej brat, biskup Girony nie wystarczy?
Jeste艣 jedyn膮 osob膮 w tej rodzinie, kt贸r膮 z ch臋ci膮 spotykam.
- Jak m贸j brat? - 殴le.
Zanie艣cie to na g贸r臋. Uwa偶ajcie na b臋ben!
Berenguer i Mir mnie odp臋dzaj膮.
- Zagramy w ko艣ci? - Nie mam ochoty.
Daj spok贸j...
- Gdzie je trzymasz? - Tutaj.
Wci膮偶 艣pi.
Jeszcze si臋 nie obudzi艂.
- A ty, jak si臋 czujesz? - Dobrze.
Tylko nie pami臋tam, po co tu zesz艂am.
B臋dziemy gra膰, czy nie? Poszukaj ko艣ci.
Musisz by膰 przygotowana, Ermessendo.
- Jest silny. - Tak, silny, ale bardzo chory.
Ju偶 wcze艣niej chorowa艂 i zawsze dochodzi艂 do siebie.
B臋dzie walczy艂 o swe 偶ycie.
Jest jeszcze m艂ody, zwalczy chorob臋.
Wys艂a艂am go艅ca do Saragossy.
Emir Al-Mundir, nasz przyjaciel, przy艣le lekarza.
Lekarza Saracena?
Mnich Adalbert rozk艂ada tylko r臋ce m贸wi膮c, 偶e gor膮czka nie spada.
- Oddasz m臋偶a w r臋ce niewiernych? - A co mi pozostaje?
- Estefania, gdzie Elna? - Nie wiem.
Wys艂a艂am j膮 po p艂贸tna, a ona przepad艂a.
- Nie widzia艂a艣 Elny? - Nie, prosz臋 pani.
Zagrajmy.
Elna!
Elna!
Daj mi.
Zabierzcie to z mych oczu!
Ja wezm臋.
Wyjd藕my.
Witaj. Nie powinna艣 by膰 w zamku z matk膮?
Robi臋 to, co chc臋. Jestem ju偶 du偶a.
- Tak, pora szuka膰 m臋偶a. - Nigdy nie wyjd臋 za m膮偶.
Wyjdziesz, i wiesz za kogo? Za mnie.
I b臋dziesz robi膰 wszystko, co ci powiem.
Pu艣膰! Zostaw mnie!
Wiesz, co b臋dziemy robi膰 w noc po艣lubn膮?
- Najpierw... - Pu艣膰 mnie!
- ...ci臋 rozbior臋... - Nawet nie marz!
Wiesz, jak zarzyna si臋 艣winie?
Rozcina si臋 brzuch,
a gdy wyci膮ga si臋 wn臋trzno艣ci - one wci膮偶 偶yj膮.
Niczego nie zrobi艂em.
To twoja kuzynka.
Nie 艣miej jej n臋ka膰.
- Zrozumia艂e艣? - Tak.
Nie wiedzia艂a艣, 偶e nie powinna艣 samotnie chodzi膰 po pla偶y?
Poczekamy par臋 dni, wtedy zobaczymy, co mo偶na zrobi膰.
Puszczanie krwi bardzo go os艂abi艂o.
Co to jest? Co mu da艂e艣?!
- Zio艂a... - Trucizn臋!
Jak mog艂a艣 wpu艣ci膰 tego psa do mego brata?
To m贸j go艣膰, traktuj go z szacunkiem, na jaki zas艂uguje.
Nie podawaj mu swych mikstur. Zabraniam! Wynocha!
My艣lisz, 偶e mo偶esz wydawa膰 rozkazy w tym domu?
Jestem wicehrabin膮 Barcelony i siostr膮 Ramona.
A ja jego 偶on膮 i hrabin膮.
Natychmiast opu艣膰 ten pok贸j.
Ale ju偶!
B艂agam o wybaczenie.
Nikt jej nie pyta艂 o zdanie, neguje wszystko, co m贸wi臋.
To jego siostra. R贸wnie偶 si臋 martwi.
Wed艂ug niej, powinni艣my siedzie膰 z za艂o偶onymi r臋kami...
Co ci jest?
Nie, nic.
- Nie spa艂a艣, prawda? - To tylko zawr贸t g艂owy.
Dlaczego nie odpoczniesz? Odrocz臋 narad臋.
Nie, trzeba za艂atwi膰 wiele spraw, teraz s膮 na mojej g艂owie.
Niech Berenguer zast膮pi ojca. Po wszystkim...
- Po czym? - Ermessenda...
Co z tob膮? Ramon 偶yje i wyzdrowieje!
Berenguer jeszcze nie dor贸s艂 do narad.
- Masz racj臋. Nie denerwuj si臋. - Chod藕my.
- Jaka sprawa? - Mianowanie nowego biskupa Vic.
Pon莽 ma kandydata - Olib臋 de Cerdanya.
Olib臋, naszego kuzyna? Widzieli艣my go tylko raz.
- Co o nim powiesz? - O艣wiecony, du偶o podr贸偶owa艂.
Bywa艂 we Francji i W艂oszech,
zewsz膮d przywozi pe艂no nowych idei.
M贸wi膮, 偶e jest w dobrych stosunkach z samym Ojcem 艢wi臋tym.
Oliba ma do艣wiadczenie, by艂 opatem klasztor贸w Ripoll i Cuix脿.
Jest cz艂owiekiem s艂owa.
Zawsze przestrzega prawa Bo偶ego, czego nie powiesz o innych.
Mo偶e szanuje prawo Bo偶e, ale nie w艂adz臋 hrabi贸w.
Dzia艂a na w艂asn膮 r臋k臋,
nie pytaj膮c o pozwolenie ani Ko艣cio艂a, ani w艂adz 艣wieckich.
Zebra艂 wok贸艂 siebie niezadowolonych ch艂op贸w i zapewni艂 im ochron臋.
Wielu ch艂op贸w nie p艂aci danin baronom,
wol膮 p艂aci膰 klasztorom.
Wywalczy艂 ekskomunik臋 dla tych, co napadaj膮 na kupc贸w.
Wielu jest niezadowolonych z jego samowoli.
Jasne, baroni marz膮, by zaw艂adn膮膰 ziemi膮 wolnych ch艂op贸w,
a tu taka przeszkoda.
Pani, nie rozumiem, dlaczego m贸wimy o Olibie,
jakby by艂 jedynym kandydatem do biskupstwa Vic.
Chyba masz innego kandydata, Sunifred.
Tak, Mir贸. Wykaza艂 si臋 jako opat Sant Benet.
Nie znam ani Oliby, ani jego idei, ale za to dobrze znam Mir贸.
Z nie najlepszej strony. Czym si臋 wykaza艂?
Niczym. Nieudolno艣ci膮.
Raczej skromno艣ci膮. Dyskrecja mo偶e by膰 wielk膮 zalet膮.
Pos艂uszny biskup w s艂u偶bie hrabi贸w.
Zgadzam si臋 z pani bratem.
Oliba chce uniezale偶ni膰 Ko艣ci贸艂 od 艣wieckiej w艂adzy.
Darowanie wi臋cej w艂adzy Ko艣cio艂owi mo偶e by膰 szkodliwe.
Wi臋c Oliba wam nie odpowiada.
Jakby tam nie by艂o, nie nale偶y si臋 艣pieszy膰.
Przemy艣l臋 to. Om贸wi臋 to z hrabi膮 i przeka偶臋 nasz膮 decyzj臋.
R臋ka drgn臋艂a.
Lewa r臋ka napi臋ta, ale zabrak艂o si艂y.
Dlatego strza艂a zboczy艂a.
- Nigdy si臋 nie naucz臋. - Nauczysz, chod藕.
M贸j ojciec umiera?
Obawiam si臋, 偶e nie zosta艂o mu wiele czasu.
I wkr贸tce zostan臋 hrabi膮.
Tw贸j ojciec nie by艂 wiele starszy, gdy otrzyma艂 koron臋 po twym dziadku.
Nauczy艂 si臋 rz膮dzi膰.
Jest dobrym w艂adc膮.
Tak, i ty te偶 b臋dziesz.
Tak, jeste艣 m膮dry, odwa偶ny. Twoi wasale ci臋 pokochaj膮.
Gdy nadejdzie czas, zostaniesz moim doradc膮.
Najwa偶niejszym.
To b臋dzie dla mnie zaszczyt, senyor.
Chod藕my.
Nigdy nie by艂em na polowaniu z ojcem.
Ermessenda...
Obudzi艂e艣 si臋...
Wszyscy m贸wili, 偶e nie dojdziesz do siebie, ale si臋 obudzi艂e艣.
Tak...
To dobry znak! Wyleczy艂y ci臋 zio艂a lekarza z Saragossy.
- Chcia艂em zobaczy膰 ci臋, zanim... - Nic nie m贸w, kochanie.
Pami臋tasz nasze pierwsze spotkanie?
Pami臋tam wyra藕nie.
Wymachiwa艂e艣 swym mieczem i wypad艂 ci z r膮k.
Powiedziano mi, 偶e musz臋 zaimponowa膰 swej przysz艂ej 偶onie.
Nie by艂am pod zbyt wielkim wra偶eniem.
Pomy艣la艂am, 偶e nie zas艂ugujesz, by by膰 moim m臋偶em.
Mia艂a艣 racj臋.
Nie m贸w tak.
Jeste艣 najlepszym z ludzi... uszcz臋艣liwi艂e艣 mnie.
A ty mnie.
Jeste艣 taka odwa偶na!
Zawsze po mojej stronie.
Nigdy ci nie m贸wi艂em...
Wiesz... wcze艣niej, przed bitw膮 przepe艂nia艂 mnie strach.
Ale gdy stan臋艂a艣 przy mnie...
niczego si臋 nie ba艂em, niczego.
Kiedy jeste艣 ze mn膮... jestem o wiele silniejszy.
I nigdy nie w膮tpi臋 w wygran膮.
A ja tak cz臋sto ba艂am si臋, 偶e nie wr贸cisz...
ale jeste艣 ze mn膮!
Za nami niespokojne czasy, i przed nami tak偶e.
Ale jeste艣my razem i wszystko przezwyci臋偶ymy.
艢pij, kochany... 艣pij.
Po co nam ziemie i zamki,
je艣li nie mo偶emy zarz膮dza膰 nimi, jak chcemy?
Nie mog臋 otrzymywa膰 dziesi臋ciny z upraw,
zbiera膰 danin, czy sprzeda膰 cz臋艣ci ziemi,
bez zgody hrabiego.
- Prawo tego nie reguluje? - Prawo?!
Hrabiowscy s臋dziowie interpretuj膮 prawo jak im wygodnie.
Nie mam ziemi, ani zamk贸w...
Problemy szlachty mnie nie dotycz膮.
Jeste艣 jednym z nas, nie mo偶esz pozosta膰 w cieniu.
Jeste艣 bratem wicehrabiego Barcelony.
呕yj臋 dzi臋ki jego hojno艣ci,
dlatego nie musz臋 si臋 niczym martwi膰.
Tak, ale pr臋dzej czy p贸藕niej b臋dziesz musia艂 wybra膰 stron臋.
Ramon Borrell podporz膮dkowa艂 nas sobie.
Ale wszystko mo偶e si臋 zmieni膰.
My艣lisz, 偶e z Berenguerem b臋dzie inaczej?
Berenguer jest bardzo m艂ody. Zdoby艂em jego zaufanie.
Gdy si膮dzie na tronie, ja b臋d臋 rz膮dzi膰.
Sprawi臋, 偶e b臋dzie s艂ucha膰 zdania baron贸w.
B臋dziesz musia艂 si臋 opowiedzie膰 - po naszej stronie,
albo zwolennik贸w przestarza艂ego prawa.
Senyora? Senyora, jest tam pani?
Estefania, co ci jest?
Nic.
Co si臋 dzieje? Powiedz mi.
Mama nie pozwoli艂a mi zosta膰 z ojcem.
Tw贸j ojciec 藕le si臋 czuje, musi odpocz膮膰.
Ale chcia艂am z nim zosta膰. Boj臋 si臋.
Czego si臋 boisz?
Teraz wszyscy musimy wykaza膰 cierpliwo艣膰.
Chod藕my, czas na kolacj臋.
Nie jestem taka 艂adna, jak mama, prawda?
Jeste艣 bardzo 艂adna!
Najpi臋kniejsza dziewczyna na 艣wiecie!
Chod藕my na kolacj臋.
Doko艅cz zup臋, musisz je艣膰, c贸rko.
Przepraszam.
Polowa艂e艣 rankiem w lesie Olorda.
Gdyby艣 widzia艂a, jak zaj膮ce czmycha艂y!
Te ziemie nale偶膮 do ko艣cio艂a 艢w. Krzy偶a.
Obiecali艣my im ochron臋. Polowanie tam jest zabronione.
- Nasza dw贸jka wielkiej szkody nie zrobi艂a. - Niewa偶ne.
Jako syn hrabiego musisz 艣wieci膰 przyk艂adem.
- Sunifred nie mia艂 nic przeciwko. - Ale ja mam.
Nie podoba mi si臋 twa przyja藕艅 z Sunifredem.
Pon莽 Bonfill jest twoim mentorem, z nim chc臋 ci臋 widywa膰.
Jestem do艣膰 doros艂y, by decydowa膰, z kim polowa膰.
Co powiedzia艂e艣?
Jestem do艣膰 doros艂y, by decydowa膰, z kim polowa膰.
Nie, je艣li nie jeste艣 w stanie uszanowa膰 zasad.
- Wkr贸tce b臋d臋 hrabi膮 Barcelony... - Na razie jeste艣 tylko synem hrabiego.
Masz by膰 pos艂uszny. Nie chc臋 widywa膰 ci臋 z Sunifredem!
Usi膮d藕!
Zabraniam ci wychodzi膰!
Tobie te偶, Mir!
Dzi臋kuj臋 ci, Hug. Nie wiem, co bym bez ciebie zrobi艂a.
Wie pani, 偶e mo偶e mnie prosi膰 o wszystko.
Jeste艣 cz臋艣ci膮 naszej rodziny. Bardzo wa偶n膮 cz臋艣ci膮. Dzi臋kuj臋.
Id藕, odpocznij. Teraz ja posiedz臋.
Ermessenda...
Tak, kochany?
Umieram. M贸j ziemski czas si臋 ko艅czy.
Nie.
Nie martw si臋 o mnie. Nie boj臋 si臋.
Przezwyci臋偶ysz to, zobaczysz.
Wybacz, 偶e zostawiam ci臋 sam膮.
Wola艂bym by膰 z tob膮 do ko艅ca.
Id膮 ci臋偶kie czasy, a mnie nie b臋dzie.
Nie my艣l teraz o tym.
Cudza chciwo艣膰 mo偶e zniszczy膰 wszystko, co zbudowali艣my.
Pogarda dla prawa Bo偶ego przyniesie tylko podzia艂y i wojny.
Utrzymaj porz膮dek, kt贸ry tyle nas kosztowa艂, Ermessendo.
Musimy pozosta膰 wielkimi i silnymi, to nasz obowi膮zek.
I tak pozostanie.
Berenguer sobie poradzi, nauczy si臋.
Bo偶e Wszechmog膮cy, ochro艅 dusz臋 grzesznicy.
Przebacz mi.
Wybacz mi, Panie, m贸j gniew i moj膮 dum臋.
Wybaczy膰 艣mia艂o艣膰, to, 偶e podnios艂am na Ciebie r臋k臋.
Ludzie s膮 s艂abi,
kierujemy si臋 pasj膮 i gniewem, gdy czujemy si臋 bezsilni.
Ale tak trudno zrozumie膰...
tak ci臋偶ko...
Dlaczego zabierasz Ramona?
Jego czas jeszcze nie nasta艂.
Ma ca艂e 偶ycie przed sob膮. Jest dobry i sprawiedliwy.
Chcia艂 jak najlepiej dla wszystkich.
R贸wnie偶 dla Ciebie, Bo偶e. Czym Ci zawini艂?
Nie zbudowa艂 Ci katedry?
Po偶a艂owa艂 z艂ota na wystr贸j klasztor贸w?
Dlaczego chcesz mi go zabra膰? Dlaczego jeste艣 tak niesprawiedliwy?
Dlaczego?!
Oskar偶a膰 Wszechmog膮cego o niesprawiedliwo艣膰?
On jest sprawiedliwo艣ci膮.
Jestem 艣ledzona?
Przyszed艂em pomodli膰 si臋 za dusz臋 hrabiego.
Modlitwa jest bezsilna wobec niesprawiedliwo艣ci 艣mierci.
Modlitwa daje nam pok贸j,
pozwala zrozumie膰, 偶e s膮 rzeczy poza nasz膮 kontrol膮.
Sprawiedliwe, czy nie, trzeba zaakceptowa膰 nieuniknione.
Senyora...
Zawiadom wszystkich.
Senyora...
Nie!
Nie...
Odszed艂 w spokoju, teraz odpoczywa.
Zostawi艂 nas. Ju偶 go nie ma... Nie ma!
P艂acz, nie powstrzymuj si臋, p艂acz.
Odszed艂, Hugh. Odszed艂. Zosta艂am sama.
Nie, nie jeste艣 sama. Masz mnie. Zawsze b臋d臋 przy tobie.
Pozw贸l mi troszczy膰 si臋 o ciebie. Nigdy ci臋 nie zostawi臋.
Za kogo si臋 masz?
My艣lisz, 偶e mo偶esz zaj膮膰 miejsce hrabiego?
Jak 艣miesz?
Przekl臋ty! Odejd藕 st膮d! Wyno艣 si臋! Nie chc臋 ci臋 widzie膰 na oczy!
Jeste艣 艣mieszny! 艢mieszny!
Wszyscy si臋 wyno艣cie! Chc臋 by膰 sama!
Precz!
Oto nasta艂 m贸j czas.
Z pe艂n膮 艣wiadomo艣ci膮,
przepe艂niony smutkiem, 偶e zostawiam tych, kt贸rych kocham,
ja, Ramon Borrell, podj膮艂em decyzj臋...
by przekaza膰 tron hrabstw Barcelony, Girony i Osony...
mojej ukochanej 偶onie Ermessendzie,
i mojemu synowi Berenguerowi Ramonowi,
by wsp贸lnie sprawowali rz膮dy.
Decyzja ta w 偶aden spos贸b nie wp艂ynie na losy hrabstwa Girony,
kt贸re pozostanie w艂asno艣ci膮 mojej 偶ony,
jako otrzymane w prezencie 艣lubnym.
B臋d臋 b艂aga艂 Boga, by pom贸g艂 im dzieli膰 si臋 w艂adz膮
ze sprawiedliwo艣ci膮 i roztropno艣ci膮.
Mam nadziej臋, 偶e w imi臋 mi艂o艣ci do mnie, kt贸ra ich zjednoczy艂a,
b臋d膮 zgodnie broni膰 zasad prawa Bo偶ego, w kt贸re zawsze wierzy艂em.
Niech 偶yj膮 hrabstwa Barcelony, Girony i Osony.
Z nadziej膮, 偶e B贸g w swym mi艂osierdziu wybaczy mi me grzechy,
i przyjmie do domu Bo偶ego, przekazuj臋 tysi膮c funt贸w z艂ota...
Kim jest ten mnich?
Oliba, nasz kuzyn.
Od 艣mierci Ramona nikt nie widzia艂 Huga, hrabiego Emp煤ries.
By艂by szcz臋艣liwy, widz膮c sw膮 uwielbian膮 hrabin臋 u szczytu w艂adzy.
Nawet po 艣mierci, Ramon Borrell krzy偶uje nam szyki.
Zostawi艂 tron 偶onie, by wszystko zosta艂o, jak dawniej.
Pozostaje liczy膰 na przyja藕艅 z Berenguerem.
Matka nie dopu艣ci nas do niego.
Nie 艂ud藕 si臋, przyjacielu.
Mam rz膮dzi膰 hrabstwami.
Ramon nie powiedzia艂 mi przed 艣mierci膮.
Obawia艂 si臋, 偶e broni艂abym praw mego syna. I tak bym zrobi艂a.
Ale dzi艣 czuj臋 si臋 wystarczaj膮co silna...
by podj膮膰 si臋 zadania powierzonego mi przez m臋偶a.
To nielekkie brzemi臋, ale oddam si臋 mu ca艂ym sercem.
Spe艂ni臋 sw贸j obowi膮zek. I zrobi臋 to dobrze.
Je艣li hrabina pozwoli, chcia艂bym w imieniu cz艂onk贸w Rady,
zapewni膰 hrabiego Berenguera,
偶e b臋dziemy mu s艂u偶y膰 r贸wnie wiernie, jak s艂u偶yli艣my jego ojcu.
Dzi臋kuj臋, Sunifred.
Panowie, wezwa艂am was, by om贸wi膰 spraw臋 biskupstwa Vic.
Om贸wili艣my to z hrabi膮 Ramonem, tu偶 przed jego 艣mierci膮.
Oboje byli艣my zgodni, by mianowa膰 opata Olib臋.
Mam nadziej臋, 偶e jeste艣 got贸w uszanowa膰 ostatni膮 wol臋 ojca.
Tak, oczywi艣cie.
Jestem pewna, 偶e wszyscy si臋 zgodz膮.
Szanujemy wol臋 hrabiego, senyora.
Ramon nie s艂ysza艂 o dzia艂alno艣ci Oliby.
Z pewno艣ci膮 by艂by zadowolony. Niech wejdzie.
- Wi臋c jeste艣 naszym kuzynem Olib膮. - Tak, pani.
Nie zapominaj si臋 przedstawia膰. Wol臋 wiedzie膰, z kim rozmawiam.
Z ca艂ym szacunkiem, ale uwa偶am,
偶e wa偶niejsze jest co si臋 m贸wi, a nie kto m贸wi.
- Wszyscy m贸wi膮 o tobie. - Nie chcia艂em tego.
- Wol臋 pozosta膰 w cieniu. - Daremne wysi艂ki.
Chc臋 by艣 obj膮艂 biskupstwo Vic.
Pilna wiadomo艣膰 dla hrabiny Ermessendy.
Hrabina nie mo偶e ci臋 teraz przyj膮膰. Przeka偶 j膮 mi, jestem hrabi膮.
Hrabia Hug z Emp煤ries oznajmia,
偶e ostatniej nocy zaj膮艂 ze swymi lud藕mi Ullastret.
- Czeg贸偶 on szuka w Ullastret? - 呕膮da uznania w艂asno艣ci.
Tw贸j Pan wie, 偶e Ullastret nale偶y do hrabi贸w Barcelony.
Je艣li hrabia Barcelony ro艣ci sobie prawo do Ullastret,
m贸j pan jest sk艂onny do negocjacji.
Jeden z jego ludzi i jeden z waszych zmierz膮 si臋 w walce,
i niech jej wynik zdecyduje.
Oferuj臋 ci biskupstwo. Nie interesuje ci臋?
Obawiam si臋, 偶e to zadanie jest ponad me si艂y.
Kierujesz dwoma klasztorami.
Uzyska艂e艣 pozwolenie od samego papie偶a,
by ekskomunikowa膰 szlachcic贸w, kt贸rzy 艂ami膮 twe prawa.
Zaprowadzasz Pok贸j Bo偶y...
a nie potrafisz pokierowa膰 biskupstwem?
Jest pani dobrze poinformowana.
Ta nominacja niejednemu stanie ko艣ci膮 w gardle.
S艂ysza艂am, 偶e nikomu si臋 nie podporz膮dkowujesz.
Jak mog臋 si臋 upewni膰 o twoim oddaniu?
Kraj potrzebuje reform, i niech B贸g mi wybaczy,
ale jestem przekonany, 偶e to moje przeznaczenie.
Rozumiem te偶, 偶e 偶aden z mych projekt贸w nie zi艣ci si臋 bez poparcia hrabstwa.
Hrabino, b臋d臋 wierny, gdy偶 pani potrzebuj臋.
Pani...
Co艣 ty wymy艣li艂?
- Hug rzuci艂 mi wyzwanie. - I zdecydowa艂e艣 si臋 go zabi膰?
Raczej si艂膮 wygna膰 z ziem, kt贸re nale偶膮 do nas.
Prawo nie zezwala, by spory o ziemi臋 rozstrzyga膰 w walce.
Do艣膰, matko. Wyda艂em wojsku rozkaz wymarszu na Ullastret.
- Rozkaz zosta艂 anulowany. - Jestem hrabi膮 Barcelony!
Jeszcze wczoraj chowa艂e艣 si臋 pod m膮 sp贸dnic膮, gdy s艂ysza艂e艣 grzmot!
Mamo...
A ty? Chcia艂e艣 go pu艣ci膰? Nie pr贸bowa艂e艣 powstrzyma膰?
- Wype艂niam rozkazy. - Masz wype艂nia膰 moje.
Nie 艣miej sam podejmowa膰 decyzje.
I zdejmij to.
Ostro偶niej dobieraj s艂owa, bo wszyscy ponios膮 konsekwencje.
- Wiem! Nie dr臋cz mnie. - Najpierw Hug, teraz Berenguer...
To m贸j syn, musz臋 wskazywa膰 mu b艂臋dy.
- Ale Hug... - Dopiero co straci艂am m臋偶a!
Ermessendo, nie jeste艣 zwyk艂膮 wdow膮! Jeste艣 hrabin膮.
Masz racj臋.
Jest hrabi膮 Emp煤ries, nie powinnam by艂a robi膰 sobie wroga.
Ju偶 tego nie cofn臋, musz臋 znale藕膰 rozwi膮zanie.
Co zamierzasz?
Niech s膮d to rozstrzygnie.
Oskar偶ymy go o nielegalne zagrabienie ziemi nale偶膮cej do hrabstwa Girony.
I za偶膮damy wycofania si臋.
Czy aby na pewno s膮d to najlepsze wyj艣cie?
A mamy inny wyb贸r?
Hug sprzeda艂 hrabiemu Ullastret wiele lat temu.
Dlaczego w艂a艣nie teraz wyst膮pi艂 z roszczeniami?
Czeka艂 na 艣mier膰 hrabiego Ramona, z nadziej膮, 偶e nie napotka oporu.
W jego oczach, m艂ody syn i wdowa, s膮 艂atwymi przeciwnikami.
Wojna to ostateczny 艣rodek. Prawo ma temu zapobiec.
- Idziemy do s膮du. - Za pozwoleniem.
Bierze pani pod uwag臋 mo偶liwo艣膰, 偶e s膮d orzeknie na korzy艣膰 Huga?
Prawo jest po naszej stronie. Mamy akta sprzeda偶y Ullastret.
B臋d臋 si臋 modli艂, by Hug zaakceptowa艂 wyrok,
ale obawiam si臋, 偶e ma inne zamiary.
Pami臋tamy jego spory o ko艣cielne ziemie.
Niejednokrotnie ignorowa艂 decyzj臋 s膮du.
Spr贸bujemy rozwi膮za膰 to pokojowo,
je艣li si臋 nie uda, pomy艣limy, co robi膰 dalej.
Ale teraz, jedyn膮 opcj膮 jest s膮d.
Pani.
Pon莽, przyjacielu, b臋d臋 szczera: nie mog臋 si臋 zmusi膰,
by administrowa膰 maj膮tkiem m臋偶a.
- Mo偶esz mi pom贸c? - Oczywi艣cie.
Co, wed艂ug ciebie, powinnam wiedzie膰?
Opr贸cz koszt贸w s膮dowych, o kt贸rych wiesz,
widz臋, 偶e hrabia przekaza艂 darowizn臋 klasztorowi 艣w. Daniela.
- Ile? - 500 funt贸w z艂ota rocznie.
Dobrze.
Wicehrabinie Riquildzie przekaza艂 u偶ytkowanie grunt贸w Santa Cec铆lii,
wraz z miesi臋czn膮 rent膮 w wysoko艣ci 30 uncji z艂ota.
W dokumencie stwierdza si臋, 偶e Ramon przyzna艂 siostrze t膮 rent臋
po 艣mierci jej m臋偶a, wicehrabiego Udalarda.
Tak. Kontynuuj.
100 sous przekaza艂 ch艂opom w Monistrol.
Chwila, cofnijmy si臋 troch臋.
Ch艂opi w Monistrol?
Nie, renta wicehrabiny Riquildy.
Odda艂a艣 ziemie Santa Cec铆lii klasztorowi Ripoll?
Gdzie teraz mam mieszka膰? Ukrad艂a艣 m贸j dom!
Nie martw si臋. W moim domu zawsze b臋dzie dla ciebie miejsce przy stole.
Mam 偶y膰 na twej 艂asce?
Jak dot膮d 偶y艂a艣 na 艂asce Ramona, nie ma powodu do wstydu.
Chcia艂am by膰 blisko brata. Teraz nic mnie tu nie trzyma.
Je艣li tak, to mo偶emy znale藕膰 ci zaj臋cie.
Potrzebujesz mnie dla Estefanii. By cho膰 kto艣 o ni膮 zadba艂.
Sama mog臋 zaopiekowa膰 si臋 c贸rk膮!
Zrobi艂a艣 wszystko, by zmusi膰 mnie, bym s艂u偶y艂a ci pomoc膮.
Nie mog艂a艣 poprosi膰?
Nie, jeste艣 zbyt dumna, by prosi膰 o pomoc.
Dobrze, zostan臋 dla Estefanii.
Bo kocham j膮, jak w艂asn膮 c贸rk臋.
Tylko nie oczekuj ode mnie niczego wi臋cej.
Nigdy ci nie wybacz臋.
Nie odezwiesz si臋 ju偶 do mnie?
Gdy pozna艂am twego ojca, by艂 taki jak ty, gor膮ca krew.
Chwyta艂 za miecz, zanim pomy艣la艂.
Ale z biegiem lat nauczy艂 si臋 opanowania.
Zosta艂 m膮drym w艂adc膮.
Nie powinnam by艂a tak ci臋 potraktowa膰.
Upokorzy艂am ci臋 i masz powody, by by膰 na mnie z艂y.
Prosz臋 ci臋 o wybaczenie.
Berenguer...
Jeste艣 tak m艂ody, tyle jeszcze nie wiesz...
Ale mog臋 ci pom贸c. Zaufaj mi.
Jutro rozprawa w sprawie Ullastret.
Prosz臋, by艣 stan膮艂 po mojej stronie.
Oboje walczymy o to samo.
Tw贸j ojciec chcia艂 by艣my razem sprawowali rz膮dy.
P贸j艣cie r贸偶nymi drogami oznacza jego zdrad臋.
Dzi臋kuj臋, 偶e zgodzi艂e艣 si臋 stawi膰 na rozprawie.
Siostrze艅cze, co o tym s膮dzisz?
O czym, pani?
Obserwowa艂e艣 nas.
- Co艣 przysz艂o ci do g艂owy? - Nie, nic takiego.
Powiedz, ciekawi mnie twoja opinia.
My艣l臋, 偶e hrabia Hug poczu艂 si臋 obra偶ony.
Ura偶eni m臋偶czy藕ni mog膮 by膰 niebezpieczni, gdy偶 nie s艂uchaj膮 rozumu.
Obra偶ony...
Ale nie wszystko stracone.
Hug pani膮 kocha.
Mog臋 go zrozumie膰.
Nie przyjdzie. Berenguer nie przyjdzie.
Zebrali艣my si臋 tu, by rozs膮dzi膰 sp贸r
mi臋dzy hrabin膮 Ermessend膮 i hrabi膮 Hugiem z Emp煤ries
o prawo w艂asno艣ci Ullastret.
Niech B贸g nas o艣wieci, by wymierzono sprawiedliwo艣膰.
Hrabino Ermessendo, mo偶emy rozpocz膮膰 proces?
Zaczynajcie.
Nie dosz艂o do inwazji,
gdy偶 Ullastret znajduje si臋 w granicach hrabstwa Emp煤ries,
kt贸re wcze艣niej nale偶a艂o do kr贸la Francji, a teraz do hrabiego Huga.
Twierdzimy, 偶e prawo w艂asno艣ci Ullastret nale偶膮ce wcze艣niej do hrabstwa Emp煤ries,
zosta艂o zakupione przez hrabiego Ramona Borrella,
oto podpisane dokumenty.
Wnosimy o uniewa偶nienie sprzeda偶y,
gdy偶 hrabia Hugo by艂 wtedy niepe艂noletni.
Prawo m贸wi, 偶e dysponowa膰 dziedzictwem mo偶na po osi膮gni臋ciu pe艂noletno艣ci.
Pe艂noletni, czy nie,
hrabia Hugo otrzyma艂 200 uncji z艂ota przy sprzeda偶y Ullastret.
Ramon Borrell przej膮艂 te ziemie w pe艂ne w艂adanie.
Po jego 艣mierci w艂asno艣膰 przechodzi na hrabin臋 i jej syna,
s膮 jedynymi prawnymi w艂a艣cicielami Ullastret.
S膮d oddala si臋 na narad臋.
Popatrz na niego, nigdy nie zaakceptuje wyroku.
Podejd藕 do niego.
Powiedz, 偶e chc臋 porozmawia膰 z nim na osobno艣ci.
Oboje wiemy, dlaczego najecha艂e艣 Ullastret.
Gdy偶 jest m贸j!
Nie, nale偶y do hrabstwa Girony!
I dla mnie, i dla mego zmar艂ego m臋偶a, nasza przyja藕艅 by艂a 艣wi臋ta.
Wiedz, 偶e ten proces 艂amie mi serce.
A ty wiedz, 偶e nie zaakceptuj臋 niekorzystnego wyroku.
Co zrobisz? Chwycisz za miecz? Rozp臋tasz wojn臋?
Bez wahania, je艣li mnie zmusisz.
I co dalej? Inni p贸jd膮 za twym przyk艂adem.
Ka偶dy zacznie ro艣ci膰 sobie prawa do nie swoich ziem.
Sko艅czymy niszcz膮c si臋 nawzajem, jak stado wilk贸w.
Walcz臋 tylko o swoje prawa. Nie odpowiadam za innych.
Jeste艣 odpowiedzialny! Jeste艣 w艂adc膮, nie mo偶esz 艂ama膰 prawa.
Jakiego prawa?
Kt贸re pozwala hrabiom podst臋pem zagrabia膰 ziemie wasali?
Wiesz lepiej ni偶 ktokolwiek inny, 偶e ten s膮d nie jest bezstronny.
Ullastret jest m贸j, i odzyskam go za ka偶d膮 cen臋!
Kocha艂am Ramona. I wci膮偶 kocham.
Tak trudno zrozumie膰, 偶e nie mog臋 my艣le膰 o nikim innym?
Hug, nie chcia艂am ci臋 obrazi膰.
W rozpaczy powiedzia艂am za du偶o, wcale tak nie my艣l臋.
Zawsze ci臋 ceni艂am.
Tak jak i Ramon. Kocha艂 ci臋 jak brata.
B膮d藕 cierpliwy,
w sprawach sercowych nie mo偶na si臋 艣pieszy膰.
Zawsze byli艣my przyjaci贸艂mi, ale kto wie, czy w przysz艂o艣ci...
Czas mo偶e wiele zmieni膰.
Potrzebuj臋 ci臋 u mego boku.
Powr贸膰 do mej Rady.
Dla tego jestem gotowa wyrzec si臋 Ullastret.
Tylko nie odwracaj si臋 ode mnie. Nie chc臋 ci臋 straci膰.
Prawo jasno m贸wi,
偶e je艣li sprzeda偶 mia艂a miejsce, gdy hrabia by艂 niepe艂noletni,
hrabia Emp煤ries powinien by艂 przekaza膰 spraw臋 do s膮du.
Ale tak si臋 nie sta艂o.
W zwi膮zku z tym, s膮d odrzuca argumenty Huga z Emp煤ries,
i stwierdza, 偶e dosz艂o do inwazji.
S膮d nakazuje hrabiemu, by zwr贸ci艂 ziemi臋 prawowitym w艂a艣cicielom,
hrabinie Ermessendzie i hrabiemu Berenguerowi Ramonowi.
Podporz膮dkuj臋 si臋 wyrokowi.
Wiem, 偶e teraz trudno ci zrozumie膰,
ale w ko艅cu zobaczysz, 偶e tak w艂a艣nie trzeba by艂o dzia艂a膰.
Berenguer, nie 艣piesz si臋.
Nied艂ugo zrozumiesz, jak powinno si臋 rz膮dzi膰,
i gdy b臋dziesz got贸w, zaczniesz sam podejmowa膰 decyzje.
Nie b臋d臋 ich kwestionowa膰.
Siedem lat p贸藕niej...
Dzi臋kujemy hr. Ermessendzie i jej synowi, hr. Berenguerowi,
za podarowanie nowego 偶ycia staremu ko艣cio艂owi NMP w Manresie.
Na mocy danej mi przez Ojca 艢wi臋tego,
potwierdzam przyj臋cie przez Ko艣ci贸艂 darowizny hrabi贸w,
sk艂adaj膮cej si臋 z ziem a偶 do brodu rzeki Llobregat,
teren贸w uprawnych miasta Navarcles,
oraz Marfy, Monistrol i Castellar.
Niech uprawiaj膮 te ziemie wolni rolnicy pod opiek膮 Matki Ko艣cio艂a.
I tu i teraz deklaruj臋, 偶e je艣li kto艣, czy to hrabia, czy s臋dzia,
czy cz艂owiek dowolnego stanu,
dopu艣ci si臋 akt贸w przemocy na tych b艂ogos艂awionych ziemiach -
pope艂ni 艣wi臋tokradztwo.
B臋dzie ukarany wykluczeniem z Ko艣cio艂a,
oraz zakazem poch贸wku w po艣wi臋conej ziemi.
Widzia艂a艣 Berenguera?
O ma艂o nie zasn膮艂. San莽a to ukrywa, ale zacz膮艂 popija膰.
- Niedawno spad艂 z konia. - Czego si臋 spodziewa艂a艣? Jest znudzony.
Znudzony? Gdy jest tyle do zrobienia?
Jak teraz? Konsekrowanie ko艣cio艂贸w? Jest hrabi膮, nie biskupem.
Chce rz膮dzi膰, podejmowa膰 decyzje...
Niech najpierw udowodni, 偶e to potrafi.
Jak ma pokaza膰, je艣li nie dopuszczasz go do niczego?
Powierz mu wa偶n膮 spraw臋.
Niech przewodniczy s膮dowi, lub zebraniu Rady.
Otacza si臋 baronami, od kt贸rych trzeba trzyma膰 si臋 z daleka.
Co zrobi, gdy b臋dzie mia艂 w艂adz臋? Czego mo偶na oczekiwa膰?
- My艣lisz, 偶e jest gotowy? - Bez znaczenia, czy jest gotowy.
Ty i tak dzia艂asz wed艂ug swej woli.
Silniej...
Nie powiniene艣 przysypia膰 podczas ceremonii.
Mam biega膰 za ni膮 jak szczeniak?
- Przynajmniej co艣 by艣 zrobi艂. - A nie robi臋?
Uczestnicz臋 we wszystkich posiedzeniach Rady, s膮dach...
Tak, jak s艂uga hrabiny. Czy偶 nie jeste艣 hrabi膮?
Dlaczego wype艂niasz tylko jej wol臋?
Gdy偶 jedyne zdanie, kt贸re akceptuje moja matka, to jej w艂asne.
Dop贸ki ona 偶yje.
B臋dziemy siedzie膰 i czeka膰 na jej 艣mier膰?
Wszystko ma sw贸j czas.
Pom贸w z ni膮, zmu艣, by ci臋 us艂ysza艂a.
Ona nie s艂yszy! Nie rozumiesz?
Dla niej jestem miernot膮, kt贸ra miecza w r臋kach nie utrzyma.
Nie dorastam do pi臋t mego ojca.
Jakbym nie istnia艂.
Nigdy we mnie nie wierzy艂a, i nie uwierzy.
Jak ma uwierzy膰, je艣li udowodni艂e艣, 偶e nie potrafisz podejmowa膰 decyzji?
- Ty zostaniesz prawdziwym hrabi膮? - Tak.
- I przed nikim si臋 nie ugniesz? - Nie.
Chod藕.
Po 5 latach wci膮偶 chowasz uraz臋?
Odebra艂a艣 mi Santa Cecili臋, kt贸r膮 da艂 mi brat.
Nie wierz臋, 偶e wolisz t臋 ruin臋 od zamku hrabi贸w Barcelony.
Tu niczego ci nie brakuje. Tu si臋 urodzi艂a艣.
By艂am tu pani膮, c贸rk膮 hrabi贸w. A teraz kim jestem?
S艂u偶膮c膮, opiekunk膮 twej c贸rki.
- Nie mam tu niczego. - Nie mog臋 ju偶 s艂ucha膰 tych 偶al贸w!
Chcesz, bym zamilk艂a? Daj mi rekompensat臋.
Wtedy przestaniesz narzeka膰?
Masz moje s艂owo.
Czego chcesz? Pieni臋dzy?
Nie chc臋 niczego dla siebie, ale dla Guislaberta, mego syna.
D艂ugo 偶y艂 w Pened猫s, zarz膮dza艂 ziemiami brata, ale...
Bernat je sprzeda艂 i Guislabert powraca do Barcelony.
- Chc臋 dobrze go o偶eni膰. - 艢wietnie. Kim jest wybranka?
Estefania.
Estefania jest c贸rk膮 hrabiego.
A Guislabert synem wicehrabiego. Nie wystarczy ci?
- Nie mog臋 tak od razu zdecydowa膰. - Przysi臋gnij, 偶e pomy艣lisz o tym.
Przysi臋gam.
Wcze艣niej Saracenom z Majorki wystarcza艂o kilka napad贸w w roku.
Jednak w ostatnich miesi膮cach
przyp艂ywaj膮 co tydzie艅 i pl膮druj膮 wybrze偶e.
Ani jeden nadbrze偶ny Ko艣ci贸艂 nie mo偶e obroni膰 swych bogactw,
a i ch艂opi zacz臋li ucieka膰 w g艂膮b l膮du.
Po tylu latach spokoju, tym razem n臋kaj膮 nas piraci.
Co zrobisz? Zwo艂asz baron贸w do obrony?
Musz臋 wymy艣li膰 strategi臋.
Szach-mat.
- Ale jak to mo偶liwe...? - Koncentracja.
B贸g da艂 nam wielkie pok艂ady skupienia.
Powr贸ci艂 m贸j syn, Guislabert.
Chce z艂o偶y膰 ci wyrazy szacunku.
Mo偶e wej艣膰?
Kuzynko...
- Dzie艅 dobry, kuzynie. - Pani...
Ekscelencjo.
Witaj, siostrze艅cze.
Twoja matka m贸wi艂a, 偶e sp臋dzi艂e艣 ostatnie lata w Pened猫s.
Tak, pani.
To przygraniczne ziemie, ale spokojne.
- T臋skni艂e艣 za walk膮? - Wr臋cz przeciwnie.
- Nie jestem stworzony dla wojny. - Jak to?
Zawsze wybieram dialog, nie bitw臋. To korzystniejsze.
M膮dre s艂owa z ust tak m艂odego cz艂owieka.
Mi艂o s艂ysze膰.
Nie my艣la艂em jeszcze o o偶enku.
Wszyscy twoi r贸wie艣nicy dawno s膮 po 艣lubie.
Nie 艣miej si臋.
Czas si臋 ustatkowa膰, po艣lubi膰 kobiet臋 z dobrym posagiem.
Jak Estefania?
Jest s艂odka i uczciwa. Kocham j膮 jak w艂asn膮.
Nie jestem dobr膮 parti膮 dla c贸rki hrabiny. I jest zbyt m艂oda.
Nieprawda, pochodzisz z wicehrabi贸w...
Jeste艣 moim synem, a Ermessenda ma u mnie d艂ug.
Om贸wimy to p贸藕niej.
Nie, teraz!
Tw贸j ojciec nie zostawi艂 ci wielkiego dziedzictwa.
Nie masz w艂o艣ci, a te troch臋 z艂ota ju偶 wyda艂e艣.
Ca艂e 偶ycie b臋dziesz wisia艂 u szyi brata?
Mo偶e sobie na to pozwoli膰.
Bernard nie musi ci臋 utrzymywa膰!
Odebrano mi wszystko, co mia艂am. Niczego nie dostaniesz.
Co zrobisz, gdy zostaniesz sam? Nie chc臋, by m贸j syn 偶y艂 na czyjej艣 艂asce!
Sama zorganizujesz 艣lub?
Ale o jednym nie zapominaj -
kocham Estefani臋 i nie chc臋, by cierpia艂a.
Ma wyj艣膰 za m膮偶 z mi艂o艣ci i wie艣膰 szcz臋艣liwe 偶ycie.
Obiecuj臋.
Porozmawiaj z ni膮, oczaruj...
To nietrudne, ona ogl膮da si臋 za tob膮.
Synku, przystojniak z ciebie!
Nie martw si臋, mamo, postaram si臋.
- I nie opowiadaj, 偶e nie lubisz walczy膰. - Dlaczego?
To nie po m臋sku.
- Dok膮d si臋 wybierasz? - Na polowanie.
Do tej pory mieszka艅cy Girony,
sami potrafili si臋 obroni膰 przed Saracenami z Majorki.
Ale teraz potrzebuj膮 naszej pomocy.
I nie odm贸wimy jej.
Saraceni na swej drodze nie spotykaj膮 wi臋kszego oporu.
Utworzymy lini臋 obrony wzd艂u偶 wybrze偶a doliny Daro.
Osobi艣cie pokieruj臋 operacj膮.
Panowie, potrzebujemy wszystkich dost臋pnych m臋偶czyzn.
Baronowie Osony gotowi s膮 ruszy膰 w ka偶dej chwili.
Si艂y hrabstwa Emp煤ries s膮 do waszej dyspozycji.
Po艂膮czone si艂y czterech hrabstw utworz膮 niezwyci臋偶on膮 armi臋.
Jak w czasach mego ojca.
Dzi臋kuj臋, Berenguer. Dzi臋kuj臋 r贸wnie偶 wam wszystkim, panowie.
Doceniam wasz膮 odwag臋.
Jeste艣cie wa偶ni dla mnie, jak i dla mego syna.
Wiem, 偶e macie do艣膰 si艂y,
by zatrzyma膰 dowolnego wroga nacieraj膮cego z l膮du.
Ale niebezpiecze艅stwo idzie z morza.
Dlatego zwr贸ci艂am si臋 o pomoc do emira Denii.
Wezwa艂a艣 Saracen贸w, by bronili naszych ziem?
Nie, Berenguer.
Emir Denii ma do dyspozycji ca艂膮 armi臋 Norman贸w.
To oni do nas przyb臋d膮.
Po co najemnicy, skoro my jeste艣my?
Gdy偶 nie mamy floty.
Pirat贸w trzeba powstrzyma膰, zanim dotr膮 do naszych brzeg贸w.
Do tego potrzebne s膮 艂odzie.
Normanowie to ludzie morza, i dysponuj膮 statkami.
Pani, mo偶emy zatrzyma膰 pirat贸w na l膮dzie.
Decyzja ju偶 zapad艂a.
Flota Rogera z Tosny wyp艂yn臋艂a z Denii
i dotrze tu w ci膮gu trzech dni.
Najemnicy niema艂o kosztuj膮. Czym im zap艂acimy?
Nie martwcie si臋. Rozkaza艂am sprzeda膰 cz臋艣膰 mojej w艂asno艣ci.
Op艂ac臋 us艂ugi Norman贸w ze swojej kiesy.
Po co si臋 wmiesza艂e艣? Wystarczy mi przeciwnik贸w w Radzie.
Mam milcze膰, gdy si臋 mylisz?
Nie musia艂e艣 m贸wi膰 przy wszystkich.
Powiem teraz.
Nie mo偶esz odtr膮ca膰 baron贸w. Ani Berenguera.
Berenguer nie ma do艣wiadczenia. Nie wy艣l臋 go w b贸j.
- Mo偶e i nie, ale baron贸w... - W膮tpliwa wygrana.
Nieprawda. A nawet gdyby, b臋dziemy dumni, 偶e podj臋li艣my walk臋.
Teraz przyjm臋 pomoc baron贸w, a potem wystawi膮 mi rachunek.
Zaczn膮 wysuwa膰 偶膮dania.
Znienawidz膮 ci臋.
Niech b臋dzie, byle nie by膰 d艂u偶n膮.
Zab艂膮dzi艂a艣?
Nie.
Po prostu spacerowa艂am.
Sama? Nie boisz si臋?
Gdy by艂a艣 ma艂a, r贸wnie偶 sama chodzi艂a艣 po pla偶y,
a偶 pewnego dnia si臋 wystraszy艂a艣.
- Ale przecie偶 mnie uratujesz. - Pami臋tasz!
Chcesz, bym zawsze by艂 blisko ciebie?
By ratowa膰 ci臋 przed niebezpiecze艅stwem?
Bardzo chc臋.
Hrabina chce pana widzie膰.
Teraz ju偶 chyba wszyscy baronowie trzech hrabstw wiedz膮,
偶e zatrudni艂am Norman贸w do walki z piratami.
Najwyra藕niej ta wie艣膰 nikogo nie ucieszy艂a.
M臋偶czy藕ni potrafi膮 si臋 czym艣 cieszy膰, poza walk膮?
Pani pyta mnie?
Po to ci臋 wezwa艂am.
Pani, w膮tpi臋, czy zdo艂am pom贸c.
Twoja matka nie przestaje wychwala膰 twego intelektu.
M贸wi, 偶e tw贸j os膮d przyda si臋 mnie i mojemu dworowi.
Moja matka nie jest bezstronna.
Matka powinna my艣le膰 o przysz艂o艣ci dzieci.
Przekaza膰 im to, co najlepsze.
Zgadzam si臋.
Mam nadziej臋, 偶e nie zawiod臋 ani matki, ani pani.
Chcia艂abym lepiej ci臋 pozna膰.
- Dlatego chc臋 pozna膰 tw膮 opini臋. - Dobrze.
Ju偶 dawno nie poszerzali艣my granic.
A pok贸j nie jest wygodny dla baron贸w.
Gdyby mogli dosta膰 bez walki to, o co ludzie walcz膮...
- Ziemi臋? - Z艂oto.
Co by kto nie m贸wi艂, nikt nie oprze si臋 z艂otu.
Pani baronowie marzyli wype艂ni膰 kiesy grabi膮c pirat贸w.
Twoja matka si臋 nie myli艂a.
Powiniene艣 sta膰 przy mnie.
M贸g艂bym by膰 przydatny.
Dlaczego taka kobieta jak pani, mia艂aby trzyma膰 mnie przy sobie?
Wkr贸tce si臋 dowiesz.
Mam tak膮 nadziej臋.
Zawiadom hrabiego, 偶e przyby艂 jego kuzyn, Mir Geribert.
Migiem.
- Za nas! - Za nas!
Mi艂o ci臋 widzie膰 po tylu latach.
S艂ysza艂em, 偶e dobrze si臋 o偶eni艂e艣.
A posag uczyni艂 ci臋 jednym z pierwszych baron贸w Penedes.
Nie mog臋 narzeka膰. Nie jestem hrabi膮, ale ziem mi nie brakuje.
Od dawna czekam, by艣 je zobaczy艂.
Wiele razy si臋 wybiera艂em, ale nie da艂em rady.
Jasne. Nie艂atwo rz膮dzi膰 w tym gnie藕dzie szerszeni.
Nie艂atwo.
Pami臋tasz nasze dzieci艅stwo?
By艂em taki dumny, 偶e jestem twoim kuzynem, przyjacielem.
Podziwia艂em ci臋.
Podziwia艂e艣 i szanowa艂e艣.
O ile wiem, to ju偶 przesz艂o艣膰.
Kto艣 skar偶y艂 si臋 na mnie?
Twe spory z klasztorem Sant Cugat by艂y naszym utrapieniem.
Wiesz o tym.
Ty tak my艣lisz, czy twoja matka?
Oboje.
S艂uchaj, po艂owa ziem w dole granicy nale偶y do Sant Cugat.
A kto ich broni? Ja i inni baronowie z Penedes.
- To wasz obowi膮zek. - Dlaczego?
Poniewa偶 wszystkie plony id膮 do klasztoru?
Mam prawo do zysk贸w z ziem, kt贸re broni臋.
Ale to niemo偶liwe.
Bo twoja matka stawia Ko艣ci贸艂 ponad szlacht膮.
Prawo g艂osi, 偶e...
Nie obchodzi mnie, co m贸wi prawo. Chc臋 wiedzie膰, co ty my艣lisz.
Nie wierz臋, 偶e zgadzasz si臋 we wszystkim z matk膮.
Berenguer, ani ja, ani wi臋kszo艣膰 baron贸w z trzech hrabstw,
nie czuje wsparcia Ermessendy.
Dobry wasal s艂ucha polece艅 swego pana.
Daj mi dobrego pana, a zostan臋 dobrym wasalem.
Do stosu na opa艂! Biegnij szybko... Wygra艂e艣!
Zuch!
Wygra艂e艣!
Id藕 z Adelet. Wym臋czy艂e艣 mnie przez ca艂y dzie艅.
S艂u偶膮cy boj膮 si臋 tego psa, m贸wi膮, 偶e gryzie.
Ale widz臋, 偶e go oswoi艂e艣.
Wie, 偶e mo偶e mi ufa膰.
Prosz臋 pog艂aska膰, bez obaw.
To szcz臋艣cie mie膰 kogo艣, komu mo偶na ufa膰.
Hrabina zazdro艣ci losowi jakiego艣 zwierzaka?
Nie. Dzi臋ki Bogu, ja te偶 mog臋 ufa膰 swej rodzinie.
- Synowi r贸wnie偶? - Oczywi艣cie. Masz w膮tpliwo艣ci?
Nie, oczywi艣cie, 偶e nie.
M贸w. Podoba mi si臋 twoja szczero艣膰.
Wczoraj widzia艂em, 偶e odwiedzi艂 go Mir Geribert.
- To tak偶e tw贸j kuzyn. - Tak, m贸j kuzyn.
A tak偶e wp艂ywowy baron.
Sp臋dzi艂em pi臋膰 lat w Pened猫s,
widzia艂em, jak wok贸艂 niego skupiaj膮 si臋 niezadowoleni.
Nawet je艣li, co to ma do Berenguera?
Mir 艣wietnie potrafi przekonywa膰.
W膮tpisz w lojalno艣膰 mego syna?
Prosz臋 o wybaczenie.
Nie poddaj臋 w w膮tpliwo艣膰 wierno艣ci hrabiego.
- Ale chcia艂a pani wiedzie膰... - Nie my艣l, 偶e wiesz, czego chc臋.
Nie, nie r贸b tego. To bardzo niebezpieczne.
Wiecznie si臋 skar偶ysz, 偶e niczego nie robi臋.
Powinna艣 by膰 szcz臋艣liwa, 偶e podj膮艂em decyzj臋.
Tak, ale nie tak膮!
Chcia艂am tylko, by艣 zmusi艂 j膮, by ci臋 wys艂ucha艂a...
Ramon, chod藕 do babci!
Jaki艣 ty du偶y, wkr贸tce nie dam rady ci臋 podnie艣膰.
Jaki wysoki!
Musimy zrobi膰 wy偶sze sufity, bo Ramon si臋 nie zmie艣ci!
Mamo!
Dobrej nocy, synu.
- Nie wiedzieli艣my, 偶e zajdziesz do nas. - Czas leci.
Nawet nie zauwa偶y艂am, jak zrobi艂o si臋 ciemno.
Ale on wsz臋dzie zd膮偶y. Dzi艣 chodzili艣my po 艂膮ce.
Pokoj贸wki nie nad膮偶a艂y, tak szybko biega艂.
Uwielbia by膰 na dworze.
Dla dzieci to najlepsze miejsce.
Pewnie nie pami臋tasz, ale gdy by艂e艣 bardzo ma艂y,
raz towarzyszyli艣my ojcu w marszu.
Powiedzia艂, 偶e zostaniesz wielkim wojownikiem.
Berenguer uwielbia natur臋, nie mo偶e 偶y膰 bez polowania.
Jak jego ojciec.
Dwa tygodnie w zamku dla niego by艂y wieczno艣ci膮.
Jak dobrze poby膰 z rodzin膮.
Powinni艣my cz臋艣ciej jada膰 razem.
- W ostatnim czasie... - Tak, matko, wiem...
Nie przejmuj si臋, wiem, 偶e jeste艣 zaj臋ty.
Ale lubi臋, jak otaczaj膮 mnie krewni. Odwiedzaj膮 ci臋?
Niekt贸rzy, sporadycznie.
Mog臋 ci co艣 zaoferowa膰?
Nie, dzi臋ki, ju偶 p贸jd臋.
Jutro przyb臋d膮 Normanowie, czeka nas ci臋偶ki dzie艅.
Mamy du偶o pracy, prawda Berenguer?
Tak, mamo.
Synu, jeste艣 zadowolony?
Zadowolony?
Oczywi艣cie, dlaczego mia艂bym nie by膰?
Na Radzie wyst膮pi艂e艣 z dobr膮 propozycj膮.
Bardzo odwa偶n膮. Ale to nie by艂o odpowiednie.
Tak, zrozumia艂em.
Podj臋艂a艣 w艂a艣ciw膮 decyzj臋, sama wiesz.
Mo偶e jednak napij臋 si臋 wina. Zrobi臋 wyj膮tek.
Pani.
- Hrabio Berenguer. - Witamy, Rogerze z Tosny.
Nie rozczarujecie si臋, 偶e zaufali艣cie mi i moim ludziom.
Dokonali艣cie w艂a艣ciwego wyboru.
Emir Denii pisa艂 o pa艅skiej odwadze,
ale uprzedza艂 te偶 o pa艅skiej arogancji.
Widzi pani te statki? Nie przegra艂y 偶adnej bitwy.
Jak i my.
Pani...
mam wra偶enie, 偶e pani mnie unika.
- Urazi艂em czym艣 pani膮? - Nie, oczywi艣cie, 偶e nie.
Zawsze b臋d臋 pani wierny. Wie pani o tym?
Tak, doceniam to.
Prosz臋... powiedzie膰, 偶e nie straci艂em pani zaufania.
Nie straci艂e艣, Guislabert.
- Estefanio, co ci jest? - Jestem brzydka.
- Dlaczego? - Nikt mnie nie kocha!
- Nikt nie zechce si臋 ze mn膮 o偶eni膰! - Zechce.
Znalaz艂y艣my ci z matk膮 m臋偶a, b臋dziesz z nim szcz臋艣liwa.
- Wiesz, kogo? Guislaberta. - Nie.
Widzia艂am go... by艂 z... Guislabert by艂 z ni膮...
- Z kim? - On j膮...
Zrozum, m臋偶czy藕ni nie s膮 tacy, jak my.
Czasem lataj膮 za innymi kobietami. Ale to nic nie znaczy.
Guislabert ci臋 kocha, chce si臋 z tob膮 o偶eni膰.
By艂 z moj膮 mam膮. Moj膮 mam膮...
- Dziwka! - Riquilda!
Szmata!
Co robisz?
- Na oczach c贸rki! - Co? C贸rki?
Jak mog艂a艣? Widzia艂a ci臋!
Wybacz! Nie wiem, co mi si臋 sta艂o!
Mo偶esz mie膰 kogo chcesz, a wybra艂a艣 jego?
To musia艂 by膰 m贸j syn? Narzeczony c贸rki?!
To si臋 nie powt贸rzy! Przysi臋gam! Po艣lubi Estefani臋!
Riquilda, daj臋 ci s艂owo. Dam c贸rce bogaty posag.
Dlaczego?
Przez te wszystkie lata my艣la艂am, 偶e dobrze mi samej.
呕e nikogo nie potrzebuj臋.
呕e nigdy nie spojrz臋 na innego m臋偶czyzn臋.
Dlaczego zes艂a艂e艣 na mnie s艂abo艣膰 i przywr贸ci艂e艣 zapomniane pragnienia?
Jestem coraz starsza... Mam wnuka...
Powinnam czu膰 wstyd...
ale nie mog臋.
Je艣li prawd膮 jest, 偶e wszystkie rzeczy na 艣wiecie dziej膮 si臋 z Twojej woli,
to dzi臋kuj臋 Ci, Panie, 偶e zn贸w pozwoli艂e艣 mi pokocha膰.
By艂am dla ciebie bardzo niesprawiedliwa.
Zmusza艂am ci臋, by艣 偶y艂a przy mnie, i nawet ci nie podzi臋kowa艂am.
Wiele zrobi艂a艣 dla mnie i mojej rodziny.
Zas艂ugujesz na wi臋cej, ni偶 mog臋 ci da膰,
ale mam nadziej臋, 偶e to zrekompensuje twoje po艣wi臋cenie.
Tytu艂 w艂asno艣ci Santa Cecilii.
Nie tylko prawo u偶ytkowania, ale wy艂膮czna w艂asno艣膰.
Czyli nie wydasz Estefanii za Guislaberta.
Dostaniesz r贸wnie偶 80 uncji z艂ota i mo偶esz odbudowa膰 zamek.
My艣lisz, 偶e mo偶esz kupi膰 me przebaczenie?
- Nie chc臋 Santa Cecilii! Zostaw j膮 sobie! - Nie chc臋, jest twoja.
Dobrze wiesz, czego chc臋!
Da艂a艣 mi s艂owo! Przysi臋g艂a艣!
Ermessendo, po co jedziesz do Calonge?
To niebezpieczne. A je艣li Normanowie nie zatrzymaj膮 pirat贸w?
Nie martw si臋. Nie pierwszy raz stan臋艂abym do walki.
Mog膮 atakowa膰 i na l膮dzie.
Jak膮 by艂abym hrabin膮,
gdybym w chwili niebezpiecze艅stwa chowa艂a si臋 w zamku?
Gdy mnie nie b臋dzie, obserwuj Berenguera.
Chc臋 wiedzie膰, co m贸wi, co robi.
Pilnuj go, i nie martw si臋 o mnie.
Nie wahaj si臋, kuzynie. My wszyscy zale偶ymy od ciebie.
Jak mog臋 by膰 pewien?
Oto gwarancje - przysi臋gi lojalno艣ci. Sp贸jrz na podpisy.
Poznajesz nazwiska? Najwa偶niejsi baronowie hrabstw.
Przysi臋gaj膮 stan膮膰 za tob膮 przeciwko tyranii twojej matki.
Brakuje prawie wszystkich baron贸w Girony.
Matka ma ich pe艂ne poparcie.
Tak, jak i Ko艣cio艂a. Nie mo偶na nie docenia膰 jej si艂y.
Rozumiemy, wzi臋li艣my i to pod uwag臋.
Niekt贸rzy nie podpisali ze strachu.
Ale, gdy zobacz膮 nasz膮 przewag臋 - przybiegn膮 do nas.
Nikt z tych ludzi nie uznaje w艂adzy Ermessendy.
Zrzu膰 jarzmo swej matki,
i si膮d藕 na tronie, kt贸ry dziedzicznie ci si臋 nale偶y.
Roger z Tosny oszcz臋dzi艂 偶ycie przyw贸dc贸w pirat贸w,
w zamian za pe艂n膮 kapitulacj臋.
Nasze wybrze偶a s膮 bezpieczne.
Saraceni jako gwarancj臋 oddali ca艂膮 flot臋,
i zobowi膮zali si臋 p艂aci膰 daniny.
Dobra wiadomo艣膰 dla skarbca hrabstwa.
Po艂ow臋 daniny oddamy baronom.
Przekonamy si臋, czy si臋 uciesz膮.
Hrabino.
Ciesz臋 si臋, 偶e wr贸ci艂a pani ca艂a i zdrowa.
Dzi臋kuj臋, siostrze艅cze. Nic mi nie jest, jestem tylko troch臋 zm臋czona.
Wi臋c wcze艣nie udam si臋 do 艂贸偶ka.
Ekscelencjo.
Hrabino...
Musimy pom贸wi膰.
M贸w, co masz do powiedzenia i odejd藕. Chc臋 zosta膰 sama.
Siostro, po艣piech nie jest tu wskazany.
Jak prosi艂a艣, obserwowa艂em Berenguera.
Dowiedzia艂em si臋, 偶e wielokrotnie spotyka艂 si臋 z Sunifredem de Llu莽脿.
Berenguer zawsze lubi艂 Sunifreda, razem polowali, i pewnie nadal to robi膮.
To nic nie znaczy.
W ostatnich tygodniach,
Sunifred obje偶d偶a艂 baron贸w hrabstw Osony i Barcelony.
M贸wi si臋....
偶e dowiadywa艂 si臋, kt贸ry z nich b臋dzie got贸w...
Na co? M贸w!
Wesprze膰 twego syna, je艣li on zwr贸ci si臋 przeciwko tobie.
Jeste艣 pewien?
Chc臋 艣wiadk贸w! Dokument贸w! Nie b臋d臋 wierzy膰 w plotki.
Sunifred m贸g艂 sprzysi膮c si臋 przeciwko mnie, ale sam...
bez mego syna, bez Berenguera.
艢wiadk贸w? S膮 lojalni ludzie, kt贸rzy nie przyj臋li propozycji Sunifreda.
A Berenguer... wyrazi艂 zgod臋.
Spotykasz si臋 z mymi baronami za moimi plecami, potajemnie?
Mamo...
Je艣li mia艂e艣 odwag臋 spiskowa膰 przeciwko mnie,
to miej odwag臋 to przyzna膰!
Tak. Spotyka艂em si臋 z niekt贸rymi baronami.
To m贸j obowi膮zek hrabiego Barcelony.
I co zamierzasz?
- Obejm臋 w艂adz臋, kt贸r膮 zostawi艂 mi ojciec! - Zostawi艂 nam obojgu!
A kto zaw艂aszczy艂 j膮 dla siebie? Ty!
Za ka偶dym razem, gdy przejmowa艂em inicjatyw臋, odsuwa艂a艣 mnie!
Osaczy艂a艣 mnie...
Je艣li chcia艂e艣 spe艂nia膰 swe obowi膮zki, mog艂e艣 to zrobi膰!
Nie, nigdy mnie nie s艂ucha艂a艣!
Co mia艂am s艂ucha膰? Nigdy nie mia艂e艣 odwagi, by pom贸wi膰 ze m膮.
Jeste艣 tch贸rzem.
Mo偶esz dzia艂a膰 tylko w ciemno艣ci,
bo w 艣wietle dnia nie potrafisz stan膮膰 twarz膮 w twarz.
Nie jeste艣 godzien by膰 moim synem!
A ty, jak zas艂u偶y艂a艣 na m贸j szacunek?
My艣l臋, 偶e lepiej, jak opuszcz臋 zamek.
Nie zostan臋 z tob膮 pod jednym dachem.
Jestem bardzo zm臋czona. Musz臋 poby膰 sama.
Nie do艣膰 d艂ugo by艂a艣 sama?
Zamierza艂em ju偶 ruszy膰 do Calonge, by ci臋 zobaczy膰.
Chocia偶by z daleka.
Dla ciebie wszystko jest gr膮.
Nie wiesz, co to odpowiedzialno艣膰,
czy po艣wi臋cenie...
Nie wyobra偶asz sobie, przez co przechodz臋.
Co ci臋 martwi?
Nie b臋d臋 ci wyja艣nia膰, to ciebie nie dotyczy.
Dotyczy mnie wszystko, co ciebie rani. Powiedz.
Zawsze ceni艂a艣 me rady, mo偶e zdo艂am pom贸c.
Nie tym razem. Musz臋 zosta膰 sama.
By pomy艣le膰, co robi膰 dalej.
Ermessendo, zaufaj mi.
Nie widzisz? Nie mog臋 ufa膰 nikomu.
Nie mo偶esz nikomu zaufa膰? Naprawd臋 my艣lisz, 偶e ci臋 zdradz臋?
Zostaw mnie!
Zostaw!
Rogerze z Tosny,
przyjmij wdzi臋czno艣膰 trzech hrabstw i m膮 przyja藕艅.
Smakuje wino?
Bardzo. Wasza ziemia jest 偶yzna, a wino ma smak s艂o艅ca.
- Czy偶 s艂o艅ce nie nale偶y do wszystkich? - Tylko nie Norman贸w.
Nie by艂o go wiele w moich stronach, dlatego przygna艂o mnie na po艂udnie.
Trudno mi wyobrazi膰 sobie 偶ycie nomada.
Bez miejsca, kt贸re mo偶ecie nazwa膰 domem.
Nigdy pan nie my艣la艂, bu osi膮艣膰 przy jakim艣 dworze?
Jeste艣my 偶o艂nierzami. Idziemy tam, gdzie nas wezw膮.
Ale dobra zap艂ata mog艂aby nas przekona膰 do zapuszczenia korzeni.
Jest pan 偶onaty?
Jestem wdowcem, ju偶 ponad rok.
Nielekko si臋 偶yje samotnemu m臋偶czy藕nie.
Do艣膰! To korzystne ma艂偶e艅stwo.
Co ci przyjdzie z syna rodu z Tosny?
Ksi膮偶臋 Normandii go wygna艂, teraz to sfora bezdomnych najemnik贸w.
Ju偶 nie. Teraz to moje wojsko.
Berenguer nie odwa偶y si臋 powsta膰 przeciwko mnie,
wiedz膮c, 偶e mam na s艂u偶bie armi臋 Norman贸w.
Zdusi furi臋 i wr贸ci do domu.
Wiesz, 偶e kocham Estefani臋, jak w艂asn膮 c贸rk臋.
Ja te偶, to moja c贸rka.
To ma艂偶e艅stwo jest dobrym wyborem.
Estefania zas艂uguje na kogo艣 wy偶ej postawionego.
Jest dziewcz臋ciem, kt贸re nie wie, czego chce.
Chce tylko wyj艣膰 za m膮偶, wszystko jedno za kogo.
Roger...
Moi ludzie pij膮 za twe zdrowie...
i za dzieci, kt贸re mi podarujesz.
Jeste艣 moim m臋偶em i b臋d臋 dla ciebie dobr膮 偶on膮.
To dziwne...
widzia艂am ci臋 tylko raz, a ju偶 kocham ci臋 ca艂ym sercem.
Roger, a ty mnie kochasz?
Widzia艂e艣 brata?
Biedny Bernat... Przyszed艂 jego czas.
Ale mia艂 dobre 偶ycie, i wkr贸tce odejdzie w pokoju.
Udalard jest zbyt m艂ody, by odziedziczy膰 tytu艂 po ojcu.
Bernat wyznaczy艂 ci臋 na jego opiekuna, a偶 osi膮gnie pe艂noletnio艣膰.
Zdajesz sobie spraw臋, co to oznacza?
B臋d臋 wicehrabi膮 Barcelony.
To nie b臋dzie 艂atwe zadanie.
B臋dziesz odpowiada艂 za wiele ziem, wiele rodzin.
Jeste艣 pewny, 偶e sobie poradzisz?
Poradz臋 sobie, nie martw si臋.
Nie jestem tego taka pewna.
Powierzy艂am ci proste zadanie, a ty nawali艂e艣.
Przepu艣ci艂e艣 sw膮 szans臋, straci艂e艣 Estefani臋.
Estefania nie by艂a dla mnie.
A Ermessenda, jest dla ciebie?
Wielu mo偶e si臋 pochwali膰 zwi膮zkiem z hrabin膮 Barcelony?
Powinna艣 by膰 dumna z podboj贸w swego syna.
Stawiasz sobie zbyt wysokie cele, przerost ambicji.
- My艣lisz, 偶e ona...? - Nie, ja niczego nie my艣l臋, mamo.
Wszystko mi jedno.
A mo偶e to nie ambicja?
Uwa偶aj, Guislabert.
Naucz si臋 mierzy膰 si艂臋 swych uczu膰.
Wicehrabia Barcelony nie mo偶e ulega膰 s艂abo艣ciom serca.
Panie, niech w mym kraju panuje pok贸j...
i nie zabraknie chleba dla mych wasali.
Niech 艣lub mojej c贸rki nie p贸jdzie na marne.
Niech m贸j syn wr贸ci do domu.
B艂agam, zawr贸膰 Berenguera na w艂a艣ciw膮 艣cie偶k臋 i zwr贸膰 mi go.
Nie prosz臋 o nic dla siebie,
tylko zjednocz z powrotem moj膮 rodzin臋.
Musimy trzyma膰 si臋 razem, ja i moje dzieci.
Ale je艣li taka jest Twoja wola, p贸jd臋 dalej sama.
Widocznie takie jest me przeznaczenie.
B臋dzie jak chcesz.
Dlaczego mnie unikasz?
Je艣li ci臋 obrazi艂em, przepraszam,
tylko mnie nie odtr膮caj.
Nie pozbawiaj swej 艂aski. Nie mog臋 bez ciebie 偶y膰.
Kocham ci臋.
B贸g nie pozostawi艂 mi prawa wyboru.
Musz臋 sama pod膮偶a膰 sw膮 drog膮.
Mylisz si臋! Nie mo偶esz i艣膰 sama. Jestem ci potrzebny.
I kim chcia艂by艣 by膰?
Wyjdziesz za mnie.
Nie 艣miej mi rozkazywa膰.
- Te偶 tego chcesz. - Ju偶 niczego nie chc臋.
Powiedz, 偶e mnie kochasz.
Powiedz!
Kocham ci臋...
Kocham...
Ermessenda!
Co si臋 sta艂o?
Berenguer zaj膮艂 twierdz臋 Torre Gironella.
Tw贸j syn powsta艂 przeciwko tobie.
W nast臋pnym odcinku...
Wy艣l臋 pos艂a do Berenguera.
Ale nie, by negocjowa膰, ale 偶膮da膰 bezwarunkowej kapitulacji.
Zostaniesz wygna艅cem!
Nie.
Rozkazuj komu chcesz, tylko nie mnie.
Chcesz ukara膰 si臋 dotkliwiej, ni偶 zrobi艂by to sam B贸g.
Wszystko b臋dzie dobrze. Nie pope艂ni臋 b艂臋du.
To m贸j wnuk. Nosi imi臋 swego dziadka.
I, tak jak on, b臋dzie najlepszym w艂adc膮.
Zgodzi艂e艣 si臋 na pr贸b臋 wody?
W tej wyj膮tkowej sytuacji musia艂em znale藕膰 rozwi膮zanie, babko.
Dlatego chc臋, by Ko艣ci贸艂 sam wyznacza艂 zwierzchnik贸w,
a nie hrabiowie kieruj膮cy si臋 pasjami!
Nie mo偶na przyznawa膰 im racji, wbrew w艂asnym zasadom!
Znajd臋 kompromis. Tylko o to prosz臋.
Co to jest?
Chcecie korony?
Wi臋c chod藕cie i we藕cie!
Pani...
Wezwij lekarza!
Almodis...
B臋dziesz moj膮 hrabin膮.
Nie obiecuj tego, czego nie mo偶esz wype艂ni膰.
T艂umaczenie: nkate
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.