Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Barcelona, wrzesień 1017
Hrabia Ramon Borrell powraca z wojennej wyprawy na Al-Andalus.
Jest poważnie chory.
Ermessen...
Zabierzcie go, szybko!
Pomóżcie!
Powoli!
Dotarliśmy do Kordoby,
ale zanim zdążyliśmy ruszyć do boju - hrabia zachorował.
Nie wiadomo na co, silna gorączka...
Prosił, by zabrać go do Barcelony, do pani.
Połóżcie go!
Dobrze.
Wszyscy wynocha!
Hug, dzięki.
Dziękuję, że sprowadziłeś go do domu.
Ermessenda część pierwsza
Tłumaczenie: nkate
Utracił całkiem siły, i gorączka nie spada.
Czy ojciec umrze?
Oczywiście, że nie.
Po prostu musi odpocząć.
Przybyła wicehrabina Riquilda!
Riquilda!
Nie kłopocz się, sama zejdę.
Wybacz mamo.
Wicehrabino, serdecznie witamy.
Pamięta ojciec mego syna, Guislaberta?
Ekscelencjo.
Dlaczego Ermessenda mnie nie wita?
A jej brat, biskup Girony nie wystarczy?
Jesteś jedyną osobą w tej rodzinie, którą z chęcią spotykam.
- Jak mój brat? - Źle.
Zanieście to na górę. Uważajcie na bęben!
Berenguer i Mir mnie odpędzają.
- Zagramy w kości? - Nie mam ochoty.
Daj spokój...
- Gdzie je trzymasz? - Tutaj.
Wciąż śpi.
Jeszcze się nie obudził.
- A ty, jak się czujesz? - Dobrze.
Tylko nie pamiętam, po co tu zeszłam.
Będziemy grać, czy nie? Poszukaj kości.
Musisz być przygotowana, Ermessendo.
- Jest silny. - Tak, silny, ale bardzo chory.
Już wcześniej chorował i zawsze dochodził do siebie.
Będzie walczył o swe życie.
Jest jeszcze młody, zwalczy chorobę.
Wysłałam gońca do Saragossy.
Emir Al-Mundir, nasz przyjaciel, przyśle lekarza.
Lekarza Saracena?
Mnich Adalbert rozkłada tylko ręce mówiąc, że gorączka nie spada.
- Oddasz męża w ręce niewiernych? - A co mi pozostaje?
- Estefania, gdzie Elna? - Nie wiem.
Wysłałam ją po płótna, a ona przepadła.
- Nie widziałaś Elny? - Nie, proszę pani.
Zagrajmy.
Elna!
Elna!
Daj mi.
Zabierzcie to z mych oczu!
Ja wezmę.
Wyjdźmy.
Witaj. Nie powinnaś być w zamku z matką?
Robię to, co chcę. Jestem już duża.
- Tak, pora szukać męża. - Nigdy nie wyjdę za mąż.
Wyjdziesz, i wiesz za kogo? Za mnie.
I będziesz robić wszystko, co ci powiem.
Puść! Zostaw mnie!
Wiesz, co będziemy robić w noc poślubną?
- Najpierw... - Puść mnie!
- ...cię rozbiorę... - Nawet nie marz!
Wiesz, jak zarzyna się świnie?
Rozcina się brzuch,
a gdy wyciąga się wnętrzności - one wciąż żyją.
Niczego nie zrobiłem.
To twoja kuzynka.
Nie śmiej jej nękać.
- Zrozumiałeś? - Tak.
Nie wiedziałaś, że nie powinnaś samotnie chodzić po plaży?
Poczekamy parę dni, wtedy zobaczymy, co można zrobić.
Puszczanie krwi bardzo go osłabiło.
Co to jest? Co mu dałeś?!
- Zioła... - Truciznę!
Jak mogłaś wpuścić tego psa do mego brata?
To mój gość, traktuj go z szacunkiem, na jaki zasługuje.
Nie podawaj mu swych mikstur. Zabraniam! Wynocha!
Myślisz, że możesz wydawać rozkazy w tym domu?
Jestem wicehrabiną Barcelony i siostrą Ramona.
A ja jego żoną i hrabiną.
Natychmiast opuść ten pokój.
Ale już!
Błagam o wybaczenie.
Nikt jej nie pytał o zdanie, neguje wszystko, co mówię.
To jego siostra. Również się martwi.
Według niej, powinniśmy siedzieć z założonymi rękami...
Co ci jest?
Nie, nic.
- Nie spałaś, prawda? - To tylko zawrót głowy.
Dlaczego nie odpoczniesz? Odroczę naradę.
Nie, trzeba załatwić wiele spraw, teraz są na mojej głowie.
Niech Berenguer zastąpi ojca. Po wszystkim...
- Po czym? - Ermessenda...
Co z tobą? Ramon żyje i wyzdrowieje!
Berenguer jeszcze nie dorósł do narad.
- Masz rację. Nie denerwuj się. - Chodźmy.
- Jaka sprawa? - Mianowanie nowego biskupa Vic.
Ponç ma kandydata - Olibę de Cerdanya.
Olibę, naszego kuzyna? Widzieliśmy go tylko raz.
- Co o nim powiesz? - Oświecony, dużo podróżował.
Bywał we Francji i Włoszech,
zewsząd przywozi pełno nowych idei.
Mówią, że jest w dobrych stosunkach z samym Ojcem Świętym.
Oliba ma doświadczenie, był opatem klasztorów Ripoll i Cuixà.
Jest człowiekiem słowa.
Zawsze przestrzega prawa Bożego, czego nie powiesz o innych.
Może szanuje prawo Boże, ale nie władzę hrabiów.
Działa na własną rękę,
nie pytając o pozwolenie ani Kościoła, ani władz świeckich.
Zebrał wokół siebie niezadowolonych chłopów i zapewnił im ochronę.
Wielu chłopów nie płaci danin baronom,
wolą płacić klasztorom.
Wywalczył ekskomunikę dla tych, co napadają na kupców.
Wielu jest niezadowolonych z jego samowoli.
Jasne, baroni marzą, by zawładnąć ziemią wolnych chłopów,
a tu taka przeszkoda.
Pani, nie rozumiem, dlaczego mówimy o Olibie,
jakby był jedynym kandydatem do biskupstwa Vic.
Chyba masz innego kandydata, Sunifred.
Tak, Miró. Wykazał się jako opat Sant Benet.
Nie znam ani Oliby, ani jego idei, ale za to dobrze znam Miró.
Z nie najlepszej strony. Czym się wykazał?
Niczym. Nieudolnością.
Raczej skromnością. Dyskrecja może być wielką zaletą.
Posłuszny biskup w służbie hrabiów.
Zgadzam się z pani bratem.
Oliba chce uniezależnić Kościół od świeckiej władzy.
Darowanie więcej władzy Kościołowi może być szkodliwe.
Więc Oliba wam nie odpowiada.
Jakby tam nie było, nie należy się śpieszyć.
Przemyślę to. Omówię to z hrabią i przekażę naszą decyzję.
Ręka drgnęła.
Lewa ręka napięta, ale zabrakło siły.
Dlatego strzała zboczyła.
- Nigdy się nie nauczę. - Nauczysz, chodź.
Mój ojciec umiera?
Obawiam się, że nie zostało mu wiele czasu.
I wkrótce zostanę hrabią.
Twój ojciec nie był wiele starszy, gdy otrzymał koronę po twym dziadku.
Nauczył się rządzić.
Jest dobrym władcą.
Tak, i ty też będziesz.
Tak, jesteś mądry, odważny. Twoi wasale cię pokochają.
Gdy nadejdzie czas, zostaniesz moim doradcą.
Najważniejszym.
To będzie dla mnie zaszczyt, senyor.
Chodźmy.
Nigdy nie byłem na polowaniu z ojcem.
Ermessenda...
Obudziłeś się...
Wszyscy mówili, że nie dojdziesz do siebie, ale się obudziłeś.
Tak...
To dobry znak! Wyleczyły cię zioła lekarza z Saragossy.
- Chciałem zobaczyć cię, zanim... - Nic nie mów, kochanie.
Pamiętasz nasze pierwsze spotkanie?
Pamiętam wyraźnie.
Wymachiwałeś swym mieczem i wypadł ci z rąk.
Powiedziano mi, że muszę zaimponować swej przyszłej żonie.
Nie byłam pod zbyt wielkim wrażeniem.
Pomyślałam, że nie zasługujesz, by być moim mężem.
Miałaś rację.
Nie mów tak.
Jesteś najlepszym z ludzi... uszczęśliwiłeś mnie.
A ty mnie.
Jesteś taka odważna!
Zawsze po mojej stronie.
Nigdy ci nie mówiłem...
Wiesz... wcześniej, przed bitwą przepełniał mnie strach.
Ale gdy stanęłaś przy mnie...
niczego się nie bałem, niczego.
Kiedy jesteś ze mną... jestem o wiele silniejszy.
I nigdy nie wątpię w wygraną.
A ja tak często bałam się, że nie wrócisz...
ale jesteś ze mną!
Za nami niespokojne czasy, i przed nami także.
Ale jesteśmy razem i wszystko przezwyciężymy.
Śpij, kochany... śpij.
Po co nam ziemie i zamki,
jeśli nie możemy zarządzać nimi, jak chcemy?
Nie mogę otrzymywać dziesięciny z upraw,
zbierać danin, czy sprzedać części ziemi,
bez zgody hrabiego.
- Prawo tego nie reguluje? - Prawo?!
Hrabiowscy sędziowie interpretują prawo jak im wygodnie.
Nie mam ziemi, ani zamków...
Problemy szlachty mnie nie dotyczą.
Jesteś jednym z nas, nie możesz pozostać w cieniu.
Jesteś bratem wicehrabiego Barcelony.
Żyję dzięki jego hojności,
dlatego nie muszę się niczym martwić.
Tak, ale prędzej czy później będziesz musiał wybrać stronę.
Ramon Borrell podporządkował nas sobie.
Ale wszystko może się zmienić.
Myślisz, że z Berenguerem będzie inaczej?
Berenguer jest bardzo młody. Zdobyłem jego zaufanie.
Gdy siądzie na tronie, ja będę rządzić.
Sprawię, że będzie słuchać zdania baronów.
Będziesz musiał się opowiedzieć - po naszej stronie,
albo zwolenników przestarzałego prawa.
Senyora? Senyora, jest tam pani?
Estefania, co ci jest?
Nic.
Co się dzieje? Powiedz mi.
Mama nie pozwoliła mi zostać z ojcem.
Twój ojciec źle się czuje, musi odpocząć.
Ale chciałam z nim zostać. Boję się.
Czego się boisz?
Teraz wszyscy musimy wykazać cierpliwość.
Chodźmy, czas na kolację.
Nie jestem taka ładna, jak mama, prawda?
Jesteś bardzo ładna!
Najpiękniejsza dziewczyna na świecie!
Chodźmy na kolację.
Dokończ zupę, musisz jeść, córko.
Przepraszam.
Polowałeś rankiem w lesie Olorda.
Gdybyś widziała, jak zające czmychały!
Te ziemie należą do kościoła Św. Krzyża.
Obiecaliśmy im ochronę. Polowanie tam jest zabronione.
- Nasza dwójka wielkiej szkody nie zrobiła. - Nieważne.
Jako syn hrabiego musisz świecić przykładem.
- Sunifred nie miał nic przeciwko. - Ale ja mam.
Nie podoba mi się twa przyjaźń z Sunifredem.
Ponç Bonfill jest twoim mentorem, z nim chcę cię widywać.
Jestem dość dorosły, by decydować, z kim polować.
Co powiedziałeś?
Jestem dość dorosły, by decydować, z kim polować.
Nie, jeśli nie jesteś w stanie uszanować zasad.
- Wkrótce będę hrabią Barcelony... - Na razie jesteś tylko synem hrabiego.
Masz być posłuszny. Nie chcę widywać cię z Sunifredem!
Usiądź!
Zabraniam ci wychodzić!
Tobie też, Mir!
Dziękuję ci, Hug. Nie wiem, co bym bez ciebie zrobiła.
Wie pani, że może mnie prosić o wszystko.
Jesteś częścią naszej rodziny. Bardzo ważną częścią. Dziękuję.
Idź, odpocznij. Teraz ja posiedzę.
Ermessenda...
Tak, kochany?
Umieram. Mój ziemski czas się kończy.
Nie.
Nie martw się o mnie. Nie boję się.
Przezwyciężysz to, zobaczysz.
Wybacz, że zostawiam cię samą.
Wolałbym być z tobą do końca.
Idą ciężkie czasy, a mnie nie będzie.
Nie myśl teraz o tym.
Cudza chciwość może zniszczyć wszystko, co zbudowaliśmy.
Pogarda dla prawa Bożego przyniesie tylko podziały i wojny.
Utrzymaj porządek, który tyle nas kosztował, Ermessendo.
Musimy pozostać wielkimi i silnymi, to nasz obowiązek.
I tak pozostanie.
Berenguer sobie poradzi, nauczy się.
Boże Wszechmogący, ochroń duszę grzesznicy.
Przebacz mi.
Wybacz mi, Panie, mój gniew i moją dumę.
Wybaczyć śmiałość, to, że podniosłam na Ciebie rękę.
Ludzie są słabi,
kierujemy się pasją i gniewem, gdy czujemy się bezsilni.
Ale tak trudno zrozumieć...
tak ciężko...
Dlaczego zabierasz Ramona?
Jego czas jeszcze nie nastał.
Ma całe życie przed sobą. Jest dobry i sprawiedliwy.
Chciał jak najlepiej dla wszystkich.
Również dla Ciebie, Boże. Czym Ci zawinił?
Nie zbudował Ci katedry?
Pożałował złota na wystrój klasztorów?
Dlaczego chcesz mi go zabrać? Dlaczego jesteś tak niesprawiedliwy?
Dlaczego?!
Oskarżać Wszechmogącego o niesprawiedliwość?
On jest sprawiedliwością.
Jestem śledzona?
Przyszedłem pomodlić się za duszę hrabiego.
Modlitwa jest bezsilna wobec niesprawiedliwości śmierci.
Modlitwa daje nam pokój,
pozwala zrozumieć, że są rzeczy poza naszą kontrolą.
Sprawiedliwe, czy nie, trzeba zaakceptować nieuniknione.
Senyora...
Zawiadom wszystkich.
Senyora...
Nie!
Nie...
Odszedł w spokoju, teraz odpoczywa.
Zostawił nas. Już go nie ma... Nie ma!
Płacz, nie powstrzymuj się, płacz.
Odszedł, Hugh. Odszedł. Zostałam sama.
Nie, nie jesteś sama. Masz mnie. Zawsze będę przy tobie.
Pozwól mi troszczyć się o ciebie. Nigdy cię nie zostawię.
Za kogo się masz?
Myślisz, że możesz zająć miejsce hrabiego?
Jak śmiesz?
Przeklęty! Odejdź stąd! Wynoś się! Nie chcę cię widzieć na oczy!
Jesteś śmieszny! Śmieszny!
Wszyscy się wynoście! Chcę być sama!
Precz!
Oto nastał mój czas.
Z pełną świadomością,
przepełniony smutkiem, że zostawiam tych, których kocham,
ja, Ramon Borrell, podjąłem decyzję...
by przekazać tron hrabstw Barcelony, Girony i Osony...
mojej ukochanej żonie Ermessendzie,
i mojemu synowi Berenguerowi Ramonowi,
by wspólnie sprawowali rządy.
Decyzja ta w żaden sposób nie wpłynie na losy hrabstwa Girony,
które pozostanie własnością mojej żony,
jako otrzymane w prezencie ślubnym.
Będę błagał Boga, by pomógł im dzielić się władzą
ze sprawiedliwością i roztropnością.
Mam nadzieję, że w imię miłości do mnie, która ich zjednoczyła,
będą zgodnie bronić zasad prawa Bożego, w które zawsze wierzyłem.
Niech żyją hrabstwa Barcelony, Girony i Osony.
Z nadzieją, że Bóg w swym miłosierdziu wybaczy mi me grzechy,
i przyjmie do domu Bożego, przekazuję tysiąc funtów złota...
Kim jest ten mnich?
Oliba, nasz kuzyn.
Od śmierci Ramona nikt nie widział Huga, hrabiego Empúries.
Byłby szczęśliwy, widząc swą uwielbianą hrabinę u szczytu władzy.
Nawet po śmierci, Ramon Borrell krzyżuje nam szyki.
Zostawił tron żonie, by wszystko zostało, jak dawniej.
Pozostaje liczyć na przyjaźń z Berenguerem.
Matka nie dopuści nas do niego.
Nie łudź się, przyjacielu.
Mam rządzić hrabstwami.
Ramon nie powiedział mi przed śmiercią.
Obawiał się, że broniłabym praw mego syna. I tak bym zrobiła.
Ale dziś czuję się wystarczająco silna...
by podjąć się zadania powierzonego mi przez męża.
To nielekkie brzemię, ale oddam się mu całym sercem.
Spełnię swój obowiązek. I zrobię to dobrze.
Jeśli hrabina pozwoli, chciałbym w imieniu członków Rady,
zapewnić hrabiego Berenguera,
że będziemy mu służyć równie wiernie, jak służyliśmy jego ojcu.
Dziękuję, Sunifred.
Panowie, wezwałam was, by omówić sprawę biskupstwa Vic.
Omówiliśmy to z hrabią Ramonem, tuż przed jego śmiercią.
Oboje byliśmy zgodni, by mianować opata Olibę.
Mam nadzieję, że jesteś gotów uszanować ostatnią wolę ojca.
Tak, oczywiście.
Jestem pewna, że wszyscy się zgodzą.
Szanujemy wolę hrabiego, senyora.
Ramon nie słyszał o działalności Oliby.
Z pewnością byłby zadowolony. Niech wejdzie.
- Więc jesteś naszym kuzynem Olibą. - Tak, pani.
Nie zapominaj się przedstawiać. Wolę wiedzieć, z kim rozmawiam.
Z całym szacunkiem, ale uważam,
że ważniejsze jest co się mówi, a nie kto mówi.
- Wszyscy mówią o tobie. - Nie chciałem tego.
- Wolę pozostać w cieniu. - Daremne wysiłki.
Chcę byś objął biskupstwo Vic.
Pilna wiadomość dla hrabiny Ermessendy.
Hrabina nie może cię teraz przyjąć. Przekaż ją mi, jestem hrabią.
Hrabia Hug z Empúries oznajmia,
że ostatniej nocy zajął ze swymi ludźmi Ullastret.
- Czegóż on szuka w Ullastret? - Żąda uznania własności.
Twój Pan wie, że Ullastret należy do hrabiów Barcelony.
Jeśli hrabia Barcelony rości sobie prawo do Ullastret,
mój pan jest skłonny do negocjacji.
Jeden z jego ludzi i jeden z waszych zmierzą się w walce,
i niech jej wynik zdecyduje.
Oferuję ci biskupstwo. Nie interesuje cię?
Obawiam się, że to zadanie jest ponad me siły.
Kierujesz dwoma klasztorami.
Uzyskałeś pozwolenie od samego papieża,
by ekskomunikować szlachciców, którzy łamią twe prawa.
Zaprowadzasz Pokój Boży...
a nie potrafisz pokierować biskupstwem?
Jest pani dobrze poinformowana.
Ta nominacja niejednemu stanie kością w gardle.
Słyszałam, że nikomu się nie podporządkowujesz.
Jak mogę się upewnić o twoim oddaniu?
Kraj potrzebuje reform, i niech Bóg mi wybaczy,
ale jestem przekonany, że to moje przeznaczenie.
Rozumiem też, że żaden z mych projektów nie ziści się bez poparcia hrabstwa.
Hrabino, będę wierny, gdyż pani potrzebuję.
Pani...
Coś ty wymyślił?
- Hug rzucił mi wyzwanie. - I zdecydowałeś się go zabić?
Raczej siłą wygnać z ziem, które należą do nas.
Prawo nie zezwala, by spory o ziemię rozstrzygać w walce.
Dość, matko. Wydałem wojsku rozkaz wymarszu na Ullastret.
- Rozkaz został anulowany. - Jestem hrabią Barcelony!
Jeszcze wczoraj chowałeś się pod mą spódnicą, gdy słyszałeś grzmot!
Mamo...
A ty? Chciałeś go puścić? Nie próbowałeś powstrzymać?
- Wypełniam rozkazy. - Masz wypełniać moje.
Nie śmiej sam podejmować decyzje.
I zdejmij to.
Ostrożniej dobieraj słowa, bo wszyscy poniosą konsekwencje.
- Wiem! Nie dręcz mnie. - Najpierw Hug, teraz Berenguer...
To mój syn, muszę wskazywać mu błędy.
- Ale Hug... - Dopiero co straciłam męża!
Ermessendo, nie jesteś zwykłą wdową! Jesteś hrabiną.
Masz rację.
Jest hrabią Empúries, nie powinnam była robić sobie wroga.
Już tego nie cofnę, muszę znaleźć rozwiązanie.
Co zamierzasz?
Niech sąd to rozstrzygnie.
Oskarżymy go o nielegalne zagrabienie ziemi należącej do hrabstwa Girony.
I zażądamy wycofania się.
Czy aby na pewno sąd to najlepsze wyjście?
A mamy inny wybór?
Hug sprzedał hrabiemu Ullastret wiele lat temu.
Dlaczego właśnie teraz wystąpił z roszczeniami?
Czekał na śmierć hrabiego Ramona, z nadzieją, że nie napotka oporu.
W jego oczach, młody syn i wdowa, są łatwymi przeciwnikami.
Wojna to ostateczny środek. Prawo ma temu zapobiec.
- Idziemy do sądu. - Za pozwoleniem.
Bierze pani pod uwagę możliwość, że sąd orzeknie na korzyść Huga?
Prawo jest po naszej stronie. Mamy akta sprzedaży Ullastret.
Będę się modlił, by Hug zaakceptował wyrok,
ale obawiam się, że ma inne zamiary.
Pamiętamy jego spory o kościelne ziemie.
Niejednokrotnie ignorował decyzję sądu.
Spróbujemy rozwiązać to pokojowo,
jeśli się nie uda, pomyślimy, co robić dalej.
Ale teraz, jedyną opcją jest sąd.
Pani.
Ponç, przyjacielu, będę szczera: nie mogę się zmusić,
by administrować majątkiem męża.
- Możesz mi pomóc? - Oczywiście.
Co, według ciebie, powinnam wiedzieć?
Oprócz kosztów sądowych, o których wiesz,
widzę, że hrabia przekazał darowiznę klasztorowi św. Daniela.
- Ile? - 500 funtów złota rocznie.
Dobrze.
Wicehrabinie Riquildzie przekazał użytkowanie gruntów Santa Cecílii,
wraz z miesięczną rentą w wysokości 30 uncji złota.
W dokumencie stwierdza się, że Ramon przyznał siostrze tą rentę
po śmierci jej męża, wicehrabiego Udalarda.
Tak. Kontynuuj.
100 sous przekazał chłopom w Monistrol.
Chwila, cofnijmy się trochę.
Chłopi w Monistrol?
Nie, renta wicehrabiny Riquildy.
Oddałaś ziemie Santa Cecílii klasztorowi Ripoll?
Gdzie teraz mam mieszkać? Ukradłaś mój dom!
Nie martw się. W moim domu zawsze będzie dla ciebie miejsce przy stole.
Mam żyć na twej łasce?
Jak dotąd żyłaś na łasce Ramona, nie ma powodu do wstydu.
Chciałam być blisko brata. Teraz nic mnie tu nie trzyma.
Jeśli tak, to możemy znaleźć ci zajęcie.
Potrzebujesz mnie dla Estefanii. By choć ktoś o nią zadbał.
Sama mogę zaopiekować się córką!
Zrobiłaś wszystko, by zmusić mnie, bym służyła ci pomocą.
Nie mogłaś poprosić?
Nie, jesteś zbyt dumna, by prosić o pomoc.
Dobrze, zostanę dla Estefanii.
Bo kocham ją, jak własną córkę.
Tylko nie oczekuj ode mnie niczego więcej.
Nigdy ci nie wybaczę.
Nie odezwiesz się już do mnie?
Gdy poznałam twego ojca, był taki jak ty, gorąca krew.
Chwytał za miecz, zanim pomyślał.
Ale z biegiem lat nauczył się opanowania.
Został mądrym władcą.
Nie powinnam była tak cię potraktować.
Upokorzyłam cię i masz powody, by być na mnie zły.
Proszę cię o wybaczenie.
Berenguer...
Jesteś tak młody, tyle jeszcze nie wiesz...
Ale mogę ci pomóc. Zaufaj mi.
Jutro rozprawa w sprawie Ullastret.
Proszę, byś stanął po mojej stronie.
Oboje walczymy o to samo.
Twój ojciec chciał byśmy razem sprawowali rządy.
Pójście różnymi drogami oznacza jego zdradę.
Dziękuję, że zgodziłeś się stawić na rozprawie.
Siostrzeńcze, co o tym sądzisz?
O czym, pani?
Obserwowałeś nas.
- Coś przyszło ci do głowy? - Nie, nic takiego.
Powiedz, ciekawi mnie twoja opinia.
Myślę, że hrabia Hug poczuł się obrażony.
Urażeni mężczyźni mogą być niebezpieczni, gdyż nie słuchają rozumu.
Obrażony...
Ale nie wszystko stracone.
Hug panią kocha.
Mogę go zrozumieć.
Nie przyjdzie. Berenguer nie przyjdzie.
Zebraliśmy się tu, by rozsądzić spór
między hrabiną Ermessendą i hrabią Hugiem z Empúries
o prawo własności Ullastret.
Niech Bóg nas oświeci, by wymierzono sprawiedliwość.
Hrabino Ermessendo, możemy rozpocząć proces?
Zaczynajcie.
Nie doszło do inwazji,
gdyż Ullastret znajduje się w granicach hrabstwa Empúries,
które wcześniej należało do króla Francji, a teraz do hrabiego Huga.
Twierdzimy, że prawo własności Ullastret należące wcześniej do hrabstwa Empúries,
zostało zakupione przez hrabiego Ramona Borrella,
oto podpisane dokumenty.
Wnosimy o unieważnienie sprzedaży,
gdyż hrabia Hugo był wtedy niepełnoletni.
Prawo mówi, że dysponować dziedzictwem można po osiągnięciu pełnoletności.
Pełnoletni, czy nie,
hrabia Hugo otrzymał 200 uncji złota przy sprzedaży Ullastret.
Ramon Borrell przejął te ziemie w pełne władanie.
Po jego śmierci własność przechodzi na hrabinę i jej syna,
są jedynymi prawnymi właścicielami Ullastret.
Sąd oddala się na naradę.
Popatrz na niego, nigdy nie zaakceptuje wyroku.
Podejdź do niego.
Powiedz, że chcę porozmawiać z nim na osobności.
Oboje wiemy, dlaczego najechałeś Ullastret.
Gdyż jest mój!
Nie, należy do hrabstwa Girony!
I dla mnie, i dla mego zmarłego męża, nasza przyjaźń była święta.
Wiedz, że ten proces łamie mi serce.
A ty wiedz, że nie zaakceptuję niekorzystnego wyroku.
Co zrobisz? Chwycisz za miecz? Rozpętasz wojnę?
Bez wahania, jeśli mnie zmusisz.
I co dalej? Inni pójdą za twym przykładem.
Każdy zacznie rościć sobie prawa do nie swoich ziem.
Skończymy niszcząc się nawzajem, jak stado wilków.
Walczę tylko o swoje prawa. Nie odpowiadam za innych.
Jesteś odpowiedzialny! Jesteś władcą, nie możesz łamać prawa.
Jakiego prawa?
Które pozwala hrabiom podstępem zagrabiać ziemie wasali?
Wiesz lepiej niż ktokolwiek inny, że ten sąd nie jest bezstronny.
Ullastret jest mój, i odzyskam go za każdą cenę!
Kochałam Ramona. I wciąż kocham.
Tak trudno zrozumieć, że nie mogę myśleć o nikim innym?
Hug, nie chciałam cię obrazić.
W rozpaczy powiedziałam za dużo, wcale tak nie myślę.
Zawsze cię ceniłam.
Tak jak i Ramon. Kochał cię jak brata.
Bądź cierpliwy,
w sprawach sercowych nie można się śpieszyć.
Zawsze byliśmy przyjaciółmi, ale kto wie, czy w przyszłości...
Czas może wiele zmienić.
Potrzebuję cię u mego boku.
Powróć do mej Rady.
Dla tego jestem gotowa wyrzec się Ullastret.
Tylko nie odwracaj się ode mnie. Nie chcę cię stracić.
Prawo jasno mówi,
że jeśli sprzedaż miała miejsce, gdy hrabia był niepełnoletni,
hrabia Empúries powinien był przekazać sprawę do sądu.
Ale tak się nie stało.
W związku z tym, sąd odrzuca argumenty Huga z Empúries,
i stwierdza, że doszło do inwazji.
Sąd nakazuje hrabiemu, by zwrócił ziemię prawowitym właścicielom,
hrabinie Ermessendzie i hrabiemu Berenguerowi Ramonowi.
Podporządkuję się wyrokowi.
Wiem, że teraz trudno ci zrozumieć,
ale w końcu zobaczysz, że tak właśnie trzeba było działać.
Berenguer, nie śpiesz się.
Niedługo zrozumiesz, jak powinno się rządzić,
i gdy będziesz gotów, zaczniesz sam podejmować decyzje.
Nie będę ich kwestionować.
Siedem lat później...
Dziękujemy hr. Ermessendzie i jej synowi, hr. Berenguerowi,
za podarowanie nowego życia staremu kościołowi NMP w Manresie.
Na mocy danej mi przez Ojca Świętego,
potwierdzam przyjęcie przez Kościół darowizny hrabiów,
składającej się z ziem aż do brodu rzeki Llobregat,
terenów uprawnych miasta Navarcles,
oraz Marfy, Monistrol i Castellar.
Niech uprawiają te ziemie wolni rolnicy pod opieką Matki Kościoła.
I tu i teraz deklaruję, że jeśli ktoś, czy to hrabia, czy sędzia,
czy człowiek dowolnego stanu,
dopuści się aktów przemocy na tych błogosławionych ziemiach -
popełni świętokradztwo.
Będzie ukarany wykluczeniem z Kościoła,
oraz zakazem pochówku w poświęconej ziemi.
Widziałaś Berenguera?
O mało nie zasnął. Sança to ukrywa, ale zaczął popijać.
- Niedawno spadł z konia. - Czego się spodziewałaś? Jest znudzony.
Znudzony? Gdy jest tyle do zrobienia?
Jak teraz? Konsekrowanie kościołów? Jest hrabią, nie biskupem.
Chce rządzić, podejmować decyzje...
Niech najpierw udowodni, że to potrafi.
Jak ma pokazać, jeśli nie dopuszczasz go do niczego?
Powierz mu ważną sprawę.
Niech przewodniczy sądowi, lub zebraniu Rady.
Otacza się baronami, od których trzeba trzymać się z daleka.
Co zrobi, gdy będzie miał władzę? Czego można oczekiwać?
- Myślisz, że jest gotowy? - Bez znaczenia, czy jest gotowy.
Ty i tak działasz według swej woli.
Silniej...
Nie powinieneś przysypiać podczas ceremonii.
Mam biegać za nią jak szczeniak?
- Przynajmniej coś byś zrobił. - A nie robię?
Uczestniczę we wszystkich posiedzeniach Rady, sądach...
Tak, jak sługa hrabiny. Czyż nie jesteś hrabią?
Dlaczego wypełniasz tylko jej wolę?
Gdyż jedyne zdanie, które akceptuje moja matka, to jej własne.
Dopóki ona żyje.
Będziemy siedzieć i czekać na jej śmierć?
Wszystko ma swój czas.
Pomów z nią, zmuś, by cię usłyszała.
Ona nie słyszy! Nie rozumiesz?
Dla niej jestem miernotą, która miecza w rękach nie utrzyma.
Nie dorastam do pięt mego ojca.
Jakbym nie istniał.
Nigdy we mnie nie wierzyła, i nie uwierzy.
Jak ma uwierzyć, jeśli udowodniłeś, że nie potrafisz podejmować decyzji?
- Ty zostaniesz prawdziwym hrabią? - Tak.
- I przed nikim się nie ugniesz? - Nie.
Chodź.
Po 5 latach wciąż chowasz urazę?
Odebrałaś mi Santa Cecilię, którą dał mi brat.
Nie wierzę, że wolisz tę ruinę od zamku hrabiów Barcelony.
Tu niczego ci nie brakuje. Tu się urodziłaś.
Byłam tu panią, córką hrabiów. A teraz kim jestem?
Służącą, opiekunką twej córki.
- Nie mam tu niczego. - Nie mogę już słuchać tych żalów!
Chcesz, bym zamilkła? Daj mi rekompensatę.
Wtedy przestaniesz narzekać?
Masz moje słowo.
Czego chcesz? Pieniędzy?
Nie chcę niczego dla siebie, ale dla Guislaberta, mego syna.
Długo żył w Penedès, zarządzał ziemiami brata, ale...
Bernat je sprzedał i Guislabert powraca do Barcelony.
- Chcę dobrze go ożenić. - Świetnie. Kim jest wybranka?
Estefania.
Estefania jest córką hrabiego.
A Guislabert synem wicehrabiego. Nie wystarczy ci?
- Nie mogę tak od razu zdecydować. - Przysięgnij, że pomyślisz o tym.
Przysięgam.
Wcześniej Saracenom z Majorki wystarczało kilka napadów w roku.
Jednak w ostatnich miesiącach
przypływają co tydzień i plądrują wybrzeże.
Ani jeden nadbrzeżny Kościół nie może obronić swych bogactw,
a i chłopi zaczęli uciekać w głąb lądu.
Po tylu latach spokoju, tym razem nękają nas piraci.
Co zrobisz? Zwołasz baronów do obrony?
Muszę wymyślić strategię.
Szach-mat.
- Ale jak to możliwe...? - Koncentracja.
Bóg dał nam wielkie pokłady skupienia.
Powrócił mój syn, Guislabert.
Chce złożyć ci wyrazy szacunku.
Może wejść?
Kuzynko...
- Dzień dobry, kuzynie. - Pani...
Ekscelencjo.
Witaj, siostrzeńcze.
Twoja matka mówiła, że spędziłeś ostatnie lata w Penedès.
Tak, pani.
To przygraniczne ziemie, ale spokojne.
- Tęskniłeś za walką? - Wręcz przeciwnie.
- Nie jestem stworzony dla wojny. - Jak to?
Zawsze wybieram dialog, nie bitwę. To korzystniejsze.
Mądre słowa z ust tak młodego człowieka.
Miło słyszeć.
Nie myślałem jeszcze o ożenku.
Wszyscy twoi rówieśnicy dawno są po ślubie.
Nie śmiej się.
Czas się ustatkować, poślubić kobietę z dobrym posagiem.
Jak Estefania?
Jest słodka i uczciwa. Kocham ją jak własną.
Nie jestem dobrą partią dla córki hrabiny. I jest zbyt młoda.
Nieprawda, pochodzisz z wicehrabiów...
Jesteś moim synem, a Ermessenda ma u mnie dług.
Omówimy to później.
Nie, teraz!
Twój ojciec nie zostawił ci wielkiego dziedzictwa.
Nie masz włości, a te trochę złota już wydałeś.
Całe życie będziesz wisiał u szyi brata?
Może sobie na to pozwolić.
Bernard nie musi cię utrzymywać!
Odebrano mi wszystko, co miałam. Niczego nie dostaniesz.
Co zrobisz, gdy zostaniesz sam? Nie chcę, by mój syn żył na czyjejś łasce!
Sama zorganizujesz ślub?
Ale o jednym nie zapominaj -
kocham Estefanię i nie chcę, by cierpiała.
Ma wyjść za mąż z miłości i wieść szczęśliwe życie.
Obiecuję.
Porozmawiaj z nią, oczaruj...
To nietrudne, ona ogląda się za tobą.
Synku, przystojniak z ciebie!
Nie martw się, mamo, postaram się.
- I nie opowiadaj, że nie lubisz walczyć. - Dlaczego?
To nie po męsku.
- Dokąd się wybierasz? - Na polowanie.
Do tej pory mieszkańcy Girony,
sami potrafili się obronić przed Saracenami z Majorki.
Ale teraz potrzebują naszej pomocy.
I nie odmówimy jej.
Saraceni na swej drodze nie spotykają większego oporu.
Utworzymy linię obrony wzdłuż wybrzeża doliny Daro.
Osobiście pokieruję operacją.
Panowie, potrzebujemy wszystkich dostępnych mężczyzn.
Baronowie Osony gotowi są ruszyć w każdej chwili.
Siły hrabstwa Empúries są do waszej dyspozycji.
Połączone siły czterech hrabstw utworzą niezwyciężoną armię.
Jak w czasach mego ojca.
Dziękuję, Berenguer. Dziękuję również wam wszystkim, panowie.
Doceniam waszą odwagę.
Jesteście ważni dla mnie, jak i dla mego syna.
Wiem, że macie dość siły,
by zatrzymać dowolnego wroga nacierającego z lądu.
Ale niebezpieczeństwo idzie z morza.
Dlatego zwróciłam się o pomoc do emira Denii.
Wezwałaś Saracenów, by bronili naszych ziem?
Nie, Berenguer.
Emir Denii ma do dyspozycji całą armię Normanów.
To oni do nas przybędą.
Po co najemnicy, skoro my jesteśmy?
Gdyż nie mamy floty.
Piratów trzeba powstrzymać, zanim dotrą do naszych brzegów.
Do tego potrzebne są łodzie.
Normanowie to ludzie morza, i dysponują statkami.
Pani, możemy zatrzymać piratów na lądzie.
Decyzja już zapadła.
Flota Rogera z Tosny wypłynęła z Denii
i dotrze tu w ciągu trzech dni.
Najemnicy niemało kosztują. Czym im zapłacimy?
Nie martwcie się. Rozkazałam sprzedać część mojej własności.
Opłacę usługi Normanów ze swojej kiesy.
Po co się wmieszałeś? Wystarczy mi przeciwników w Radzie.
Mam milczeć, gdy się mylisz?
Nie musiałeś mówić przy wszystkich.
Powiem teraz.
Nie możesz odtrącać baronów. Ani Berenguera.
Berenguer nie ma doświadczenia. Nie wyślę go w bój.
- Może i nie, ale baronów... - Wątpliwa wygrana.
Nieprawda. A nawet gdyby, będziemy dumni, że podjęliśmy walkę.
Teraz przyjmę pomoc baronów, a potem wystawią mi rachunek.
Zaczną wysuwać żądania.
Znienawidzą cię.
Niech będzie, byle nie być dłużną.
Zabłądziłaś?
Nie.
Po prostu spacerowałam.
Sama? Nie boisz się?
Gdy byłaś mała, również sama chodziłaś po plaży,
aż pewnego dnia się wystraszyłaś.
- Ale przecież mnie uratujesz. - Pamiętasz!
Chcesz, bym zawsze był blisko ciebie?
By ratować cię przed niebezpieczeństwem?
Bardzo chcę.
Hrabina chce pana widzieć.
Teraz już chyba wszyscy baronowie trzech hrabstw wiedzą,
że zatrudniłam Normanów do walki z piratami.
Najwyraźniej ta wieść nikogo nie ucieszyła.
Mężczyźni potrafią się czymś cieszyć, poza walką?
Pani pyta mnie?
Po to cię wezwałam.
Pani, wątpię, czy zdołam pomóc.
Twoja matka nie przestaje wychwalać twego intelektu.
Mówi, że twój osąd przyda się mnie i mojemu dworowi.
Moja matka nie jest bezstronna.
Matka powinna myśleć o przyszłości dzieci.
Przekazać im to, co najlepsze.
Zgadzam się.
Mam nadzieję, że nie zawiodę ani matki, ani pani.
Chciałabym lepiej cię poznać.
- Dlatego chcę poznać twą opinię. - Dobrze.
Już dawno nie poszerzaliśmy granic.
A pokój nie jest wygodny dla baronów.
Gdyby mogli dostać bez walki to, o co ludzie walczą...
- Ziemię? - Złoto.
Co by kto nie mówił, nikt nie oprze się złotu.
Pani baronowie marzyli wypełnić kiesy grabiąc piratów.
Twoja matka się nie myliła.
Powinieneś stać przy mnie.
Mógłbym być przydatny.
Dlaczego taka kobieta jak pani, miałaby trzymać mnie przy sobie?
Wkrótce się dowiesz.
Mam taką nadzieję.
Zawiadom hrabiego, że przybył jego kuzyn, Mir Geribert.
Migiem.
- Za nas! - Za nas!
Miło cię widzieć po tylu latach.
Słyszałem, że dobrze się ożeniłeś.
A posag uczynił cię jednym z pierwszych baronów Penedes.
Nie mogę narzekać. Nie jestem hrabią, ale ziem mi nie brakuje.
Od dawna czekam, byś je zobaczył.
Wiele razy się wybierałem, ale nie dałem rady.
Jasne. Niełatwo rządzić w tym gnieździe szerszeni.
Niełatwo.
Pamiętasz nasze dzieciństwo?
Byłem taki dumny, że jestem twoim kuzynem, przyjacielem.
Podziwiałem cię.
Podziwiałeś i szanowałeś.
O ile wiem, to już przeszłość.
Ktoś skarżył się na mnie?
Twe spory z klasztorem Sant Cugat były naszym utrapieniem.
Wiesz o tym.
Ty tak myślisz, czy twoja matka?
Oboje.
Słuchaj, połowa ziem w dole granicy należy do Sant Cugat.
A kto ich broni? Ja i inni baronowie z Penedes.
- To wasz obowiązek. - Dlaczego?
Ponieważ wszystkie plony idą do klasztoru?
Mam prawo do zysków z ziem, które bronię.
Ale to niemożliwe.
Bo twoja matka stawia Kościół ponad szlachtą.
Prawo głosi, że...
Nie obchodzi mnie, co mówi prawo. Chcę wiedzieć, co ty myślisz.
Nie wierzę, że zgadzasz się we wszystkim z matką.
Berenguer, ani ja, ani większość baronów z trzech hrabstw,
nie czuje wsparcia Ermessendy.
Dobry wasal słucha poleceń swego pana.
Daj mi dobrego pana, a zostanę dobrym wasalem.
Do stosu na opał! Biegnij szybko... Wygrałeś!
Zuch!
Wygrałeś!
Idź z Adelet. Wymęczyłeś mnie przez cały dzień.
Służący boją się tego psa, mówią, że gryzie.
Ale widzę, że go oswoiłeś.
Wie, że może mi ufać.
Proszę pogłaskać, bez obaw.
To szczęście mieć kogoś, komu można ufać.
Hrabina zazdrości losowi jakiegoś zwierzaka?
Nie. Dzięki Bogu, ja też mogę ufać swej rodzinie.
- Synowi również? - Oczywiście. Masz wątpliwości?
Nie, oczywiście, że nie.
Mów. Podoba mi się twoja szczerość.
Wczoraj widziałem, że odwiedził go Mir Geribert.
- To także twój kuzyn. - Tak, mój kuzyn.
A także wpływowy baron.
Spędziłem pięć lat w Penedès,
widziałem, jak wokół niego skupiają się niezadowoleni.
Nawet jeśli, co to ma do Berenguera?
Mir świetnie potrafi przekonywać.
Wątpisz w lojalność mego syna?
Proszę o wybaczenie.
Nie poddaję w wątpliwość wierności hrabiego.
- Ale chciała pani wiedzieć... - Nie myśl, że wiesz, czego chcę.
Nie, nie rób tego. To bardzo niebezpieczne.
Wiecznie się skarżysz, że niczego nie robię.
Powinnaś być szczęśliwa, że podjąłem decyzję.
Tak, ale nie taką!
Chciałam tylko, byś zmusił ją, by cię wysłuchała...
Ramon, chodź do babci!
Jakiś ty duży, wkrótce nie dam rady cię podnieść.
Jaki wysoki!
Musimy zrobić wyższe sufity, bo Ramon się nie zmieści!
Mamo!
Dobrej nocy, synu.
- Nie wiedzieliśmy, że zajdziesz do nas. - Czas leci.
Nawet nie zauważyłam, jak zrobiło się ciemno.
Ale on wszędzie zdąży. Dziś chodziliśmy po łące.
Pokojówki nie nadążały, tak szybko biegał.
Uwielbia być na dworze.
Dla dzieci to najlepsze miejsce.
Pewnie nie pamiętasz, ale gdy byłeś bardzo mały,
raz towarzyszyliśmy ojcu w marszu.
Powiedział, że zostaniesz wielkim wojownikiem.
Berenguer uwielbia naturę, nie może żyć bez polowania.
Jak jego ojciec.
Dwa tygodnie w zamku dla niego były wiecznością.
Jak dobrze pobyć z rodziną.
Powinniśmy częściej jadać razem.
- W ostatnim czasie... - Tak, matko, wiem...
Nie przejmuj się, wiem, że jesteś zajęty.
Ale lubię, jak otaczają mnie krewni. Odwiedzają cię?
Niektórzy, sporadycznie.
Mogę ci coś zaoferować?
Nie, dzięki, już pójdę.
Jutro przybędą Normanowie, czeka nas ciężki dzień.
Mamy dużo pracy, prawda Berenguer?
Tak, mamo.
Synu, jesteś zadowolony?
Zadowolony?
Oczywiście, dlaczego miałbym nie być?
Na Radzie wystąpiłeś z dobrą propozycją.
Bardzo odważną. Ale to nie było odpowiednie.
Tak, zrozumiałem.
Podjęłaś właściwą decyzję, sama wiesz.
Może jednak napiję się wina. Zrobię wyjątek.
Pani.
- Hrabio Berenguer. - Witamy, Rogerze z Tosny.
Nie rozczarujecie się, że zaufaliście mi i moim ludziom.
Dokonaliście właściwego wyboru.
Emir Denii pisał o pańskiej odwadze,
ale uprzedzał też o pańskiej arogancji.
Widzi pani te statki? Nie przegrały żadnej bitwy.
Jak i my.
Pani...
mam wrażenie, że pani mnie unika.
- Uraziłem czymś panią? - Nie, oczywiście, że nie.
Zawsze będę pani wierny. Wie pani o tym?
Tak, doceniam to.
Proszę... powiedzieć, że nie straciłem pani zaufania.
Nie straciłeś, Guislabert.
- Estefanio, co ci jest? - Jestem brzydka.
- Dlaczego? - Nikt mnie nie kocha!
- Nikt nie zechce się ze mną ożenić! - Zechce.
Znalazłyśmy ci z matką męża, będziesz z nim szczęśliwa.
- Wiesz, kogo? Guislaberta. - Nie.
Widziałam go... był z... Guislabert był z nią...
- Z kim? - On ją...
Zrozum, mężczyźni nie są tacy, jak my.
Czasem latają za innymi kobietami. Ale to nic nie znaczy.
Guislabert cię kocha, chce się z tobą ożenić.
Był z moją mamą. Moją mamą...
- Dziwka! - Riquilda!
Szmata!
Co robisz?
- Na oczach córki! - Co? Córki?
Jak mogłaś? Widziała cię!
Wybacz! Nie wiem, co mi się stało!
Możesz mieć kogo chcesz, a wybrałaś jego?
To musiał być mój syn? Narzeczony córki?!
To się nie powtórzy! Przysięgam! Poślubi Estefanię!
Riquilda, daję ci słowo. Dam córce bogaty posag.
Dlaczego?
Przez te wszystkie lata myślałam, że dobrze mi samej.
Że nikogo nie potrzebuję.
Że nigdy nie spojrzę na innego mężczyznę.
Dlaczego zesłałeś na mnie słabość i przywróciłeś zapomniane pragnienia?
Jestem coraz starsza... Mam wnuka...
Powinnam czuć wstyd...
ale nie mogę.
Jeśli prawdą jest, że wszystkie rzeczy na świecie dzieją się z Twojej woli,
to dziękuję Ci, Panie, że znów pozwoliłeś mi pokochać.
Byłam dla ciebie bardzo niesprawiedliwa.
Zmuszałam cię, byś żyła przy mnie, i nawet ci nie podziękowałam.
Wiele zrobiłaś dla mnie i mojej rodziny.
Zasługujesz na więcej, niż mogę ci dać,
ale mam nadzieję, że to zrekompensuje twoje poświęcenie.
Tytuł własności Santa Cecilii.
Nie tylko prawo użytkowania, ale wyłączna własność.
Czyli nie wydasz Estefanii za Guislaberta.
Dostaniesz również 80 uncji złota i możesz odbudować zamek.
Myślisz, że możesz kupić me przebaczenie?
- Nie chcę Santa Cecilii! Zostaw ją sobie! - Nie chcę, jest twoja.
Dobrze wiesz, czego chcę!
Dałaś mi słowo! Przysięgłaś!
Ermessendo, po co jedziesz do Calonge?
To niebezpieczne. A jeśli Normanowie nie zatrzymają piratów?
Nie martw się. Nie pierwszy raz stanęłabym do walki.
Mogą atakować i na lądzie.
Jaką byłabym hrabiną,
gdybym w chwili niebezpieczeństwa chowała się w zamku?
Gdy mnie nie będzie, obserwuj Berenguera.
Chcę wiedzieć, co mówi, co robi.
Pilnuj go, i nie martw się o mnie.
Nie wahaj się, kuzynie. My wszyscy zależymy od ciebie.
Jak mogę być pewien?
Oto gwarancje - przysięgi lojalności. Spójrz na podpisy.
Poznajesz nazwiska? Najważniejsi baronowie hrabstw.
Przysięgają stanąć za tobą przeciwko tyranii twojej matki.
Brakuje prawie wszystkich baronów Girony.
Matka ma ich pełne poparcie.
Tak, jak i Kościoła. Nie można nie doceniać jej siły.
Rozumiemy, wzięliśmy i to pod uwagę.
Niektórzy nie podpisali ze strachu.
Ale, gdy zobaczą naszą przewagę - przybiegną do nas.
Nikt z tych ludzi nie uznaje władzy Ermessendy.
Zrzuć jarzmo swej matki,
i siądź na tronie, który dziedzicznie ci się należy.
Roger z Tosny oszczędził życie przywódców piratów,
w zamian za pełną kapitulację.
Nasze wybrzeża są bezpieczne.
Saraceni jako gwarancję oddali całą flotę,
i zobowiązali się płacić daniny.
Dobra wiadomość dla skarbca hrabstwa.
Połowę daniny oddamy baronom.
Przekonamy się, czy się ucieszą.
Hrabino.
Cieszę się, że wróciła pani cała i zdrowa.
Dziękuję, siostrzeńcze. Nic mi nie jest, jestem tylko trochę zmęczona.
Więc wcześnie udam się do łóżka.
Ekscelencjo.
Hrabino...
Musimy pomówić.
Mów, co masz do powiedzenia i odejdź. Chcę zostać sama.
Siostro, pośpiech nie jest tu wskazany.
Jak prosiłaś, obserwowałem Berenguera.
Dowiedziałem się, że wielokrotnie spotykał się z Sunifredem de Lluçà.
Berenguer zawsze lubił Sunifreda, razem polowali, i pewnie nadal to robią.
To nic nie znaczy.
W ostatnich tygodniach,
Sunifred objeżdżał baronów hrabstw Osony i Barcelony.
Mówi się....
że dowiadywał się, który z nich będzie gotów...
Na co? Mów!
Wesprzeć twego syna, jeśli on zwróci się przeciwko tobie.
Jesteś pewien?
Chcę świadków! Dokumentów! Nie będę wierzyć w plotki.
Sunifred mógł sprzysiąc się przeciwko mnie, ale sam...
bez mego syna, bez Berenguera.
Świadków? Są lojalni ludzie, którzy nie przyjęli propozycji Sunifreda.
A Berenguer... wyraził zgodę.
Spotykasz się z mymi baronami za moimi plecami, potajemnie?
Mamo...
Jeśli miałeś odwagę spiskować przeciwko mnie,
to miej odwagę to przyznać!
Tak. Spotykałem się z niektórymi baronami.
To mój obowiązek hrabiego Barcelony.
I co zamierzasz?
- Obejmę władzę, którą zostawił mi ojciec! - Zostawił nam obojgu!
A kto zawłaszczył ją dla siebie? Ty!
Za każdym razem, gdy przejmowałem inicjatywę, odsuwałaś mnie!
Osaczyłaś mnie...
Jeśli chciałeś spełniać swe obowiązki, mogłeś to zrobić!
Nie, nigdy mnie nie słuchałaś!
Co miałam słuchać? Nigdy nie miałeś odwagi, by pomówić ze mą.
Jesteś tchórzem.
Możesz działać tylko w ciemności,
bo w świetle dnia nie potrafisz stanąć twarzą w twarz.
Nie jesteś godzien być moim synem!
A ty, jak zasłużyłaś na mój szacunek?
Myślę, że lepiej, jak opuszczę zamek.
Nie zostanę z tobą pod jednym dachem.
Jestem bardzo zmęczona. Muszę pobyć sama.
Nie dość długo byłaś sama?
Zamierzałem już ruszyć do Calonge, by cię zobaczyć.
Chociażby z daleka.
Dla ciebie wszystko jest grą.
Nie wiesz, co to odpowiedzialność,
czy poświęcenie...
Nie wyobrażasz sobie, przez co przechodzę.
Co cię martwi?
Nie będę ci wyjaśniać, to ciebie nie dotyczy.
Dotyczy mnie wszystko, co ciebie rani. Powiedz.
Zawsze ceniłaś me rady, może zdołam pomóc.
Nie tym razem. Muszę zostać sama.
By pomyśleć, co robić dalej.
Ermessendo, zaufaj mi.
Nie widzisz? Nie mogę ufać nikomu.
Nie możesz nikomu zaufać? Naprawdę myślisz, że cię zdradzę?
Zostaw mnie!
Zostaw!
Rogerze z Tosny,
przyjmij wdzięczność trzech hrabstw i mą przyjaźń.
Smakuje wino?
Bardzo. Wasza ziemia jest żyzna, a wino ma smak słońca.
- Czyż słońce nie należy do wszystkich? - Tylko nie Normanów.
Nie było go wiele w moich stronach, dlatego przygnało mnie na południe.
Trudno mi wyobrazić sobie życie nomada.
Bez miejsca, które możecie nazwać domem.
Nigdy pan nie myślał, bu osiąść przy jakimś dworze?
Jesteśmy żołnierzami. Idziemy tam, gdzie nas wezwą.
Ale dobra zapłata mogłaby nas przekonać do zapuszczenia korzeni.
Jest pan żonaty?
Jestem wdowcem, już ponad rok.
Nielekko się żyje samotnemu mężczyźnie.
Dość! To korzystne małżeństwo.
Co ci przyjdzie z syna rodu z Tosny?
Książę Normandii go wygnał, teraz to sfora bezdomnych najemników.
Już nie. Teraz to moje wojsko.
Berenguer nie odważy się powstać przeciwko mnie,
wiedząc, że mam na służbie armię Normanów.
Zdusi furię i wróci do domu.
Wiesz, że kocham Estefanię, jak własną córkę.
Ja też, to moja córka.
To małżeństwo jest dobrym wyborem.
Estefania zasługuje na kogoś wyżej postawionego.
Jest dziewczęciem, które nie wie, czego chce.
Chce tylko wyjść za mąż, wszystko jedno za kogo.
Roger...
Moi ludzie piją za twe zdrowie...
i za dzieci, które mi podarujesz.
Jesteś moim mężem i będę dla ciebie dobrą żoną.
To dziwne...
widziałam cię tylko raz, a już kocham cię całym sercem.
Roger, a ty mnie kochasz?
Widziałeś brata?
Biedny Bernat... Przyszedł jego czas.
Ale miał dobre życie, i wkrótce odejdzie w pokoju.
Udalard jest zbyt młody, by odziedziczyć tytuł po ojcu.
Bernat wyznaczył cię na jego opiekuna, aż osiągnie pełnoletniość.
Zdajesz sobie sprawę, co to oznacza?
Będę wicehrabią Barcelony.
To nie będzie łatwe zadanie.
Będziesz odpowiadał za wiele ziem, wiele rodzin.
Jesteś pewny, że sobie poradzisz?
Poradzę sobie, nie martw się.
Nie jestem tego taka pewna.
Powierzyłam ci proste zadanie, a ty nawaliłeś.
Przepuściłeś swą szansę, straciłeś Estefanię.
Estefania nie była dla mnie.
A Ermessenda, jest dla ciebie?
Wielu może się pochwalić związkiem z hrabiną Barcelony?
Powinnaś być dumna z podbojów swego syna.
Stawiasz sobie zbyt wysokie cele, przerost ambicji.
- Myślisz, że ona...? - Nie, ja niczego nie myślę, mamo.
Wszystko mi jedno.
A może to nie ambicja?
Uważaj, Guislabert.
Naucz się mierzyć siłę swych uczuć.
Wicehrabia Barcelony nie może ulegać słabościom serca.
Panie, niech w mym kraju panuje pokój...
i nie zabraknie chleba dla mych wasali.
Niech ślub mojej córki nie pójdzie na marne.
Niech mój syn wróci do domu.
Błagam, zawróć Berenguera na właściwą ścieżkę i zwróć mi go.
Nie proszę o nic dla siebie,
tylko zjednocz z powrotem moją rodzinę.
Musimy trzymać się razem, ja i moje dzieci.
Ale jeśli taka jest Twoja wola, pójdę dalej sama.
Widocznie takie jest me przeznaczenie.
Będzie jak chcesz.
Dlaczego mnie unikasz?
Jeśli cię obraziłem, przepraszam,
tylko mnie nie odtrącaj.
Nie pozbawiaj swej łaski. Nie mogę bez ciebie żyć.
Kocham cię.
Bóg nie pozostawił mi prawa wyboru.
Muszę sama podążać swą drogą.
Mylisz się! Nie możesz iść sama. Jestem ci potrzebny.
I kim chciałbyś być?
Wyjdziesz za mnie.
Nie śmiej mi rozkazywać.
- Też tego chcesz. - Już niczego nie chcę.
Powiedz, że mnie kochasz.
Powiedz!
Kocham cię...
Kocham...
Ermessenda!
Co się stało?
Berenguer zajął twierdzę Torre Gironella.
Twój syn powstał przeciwko tobie.
W następnym odcinku...
Wyślę posła do Berenguera.
Ale nie, by negocjować, ale żądać bezwarunkowej kapitulacji.
Zostaniesz wygnańcem!
Nie.
Rozkazuj komu chcesz, tylko nie mnie.
Chcesz ukarać się dotkliwiej, niż zrobiłby to sam Bóg.
Wszystko będzie dobrze. Nie popełnię błędu.
To mój wnuk. Nosi imię swego dziadka.
I, tak jak on, będzie najlepszym władcą.
Zgodziłeś się na próbę wody?
W tej wyjątkowej sytuacji musiałem znaleźć rozwiązanie, babko.
Dlatego chcę, by Kościół sam wyznaczał zwierzchników,
a nie hrabiowie kierujący się pasjami!
Nie można przyznawać im racji, wbrew własnym zasadom!
Znajdę kompromis. Tylko o to proszę.
Co to jest?
Chcecie korony?
Więc chodźcie i weźcie!
Pani...
Wezwij lekarza!
Almodis...
Będziesz moją hrabiną.
Nie obiecuj tego, czego nie możesz wypełnić.
Tłumaczenie: nkate
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.