All language subtitles for penny.dreadful.206.hdtv-lol

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soran卯)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

/W poprzednich odcinkach...

- One tu by艂y. - Spokojnie.

- Nie mog臋 tak 偶y膰. - Tu jeste艣 bezpieczna.

W Londynie pope艂niono morderstwa.

- Czy ofiary zastrzelono? - Nie.

Jak mog臋 pom贸c?

/W "Karczmie 呕eglarza" /sta艂o si臋 co艣 dziwnego.

Kto艣 prze偶y艂.

Naprawd臋 nigdy nie pozna艂em podobnej kobiety.

Nawet nie masz poj臋cia.

Interesujesz mnie ty sama, /nie twoje ubranie.

Pi艂am kaw臋 z zakochanym przyjacielem, /kt贸ry chyba nie wie o tej mi艂o艣ci.

/Dotkn臋艂a jego d艂oni. /Jego twarz wyra偶a艂a spok贸j.

Ten dotyk jest zab贸jczy.

/Wystawia twe serce /na 艂ask臋 innego.

/Nie wiem, co we mnie wst膮pi艂o, ale musz臋 by膰 z tob膮.

To najwa偶niejsza rzecz, by posi膮艣膰 cia艂o przeciwnika.

/Skonsumowa膰 je /i przej膮膰 jego moc.

Twoje w艂osy. /Zdoby艂y to, po co przysz艂y.

Dok艂adnie. /Tworz膮 figur臋.

/Lalk臋 voodoo.

www.NapiProjekt.pl - nowa jako艣膰 napis贸w. Napisy zosta艂y specjalnie dopasowane do Twojej wersji filmu.

::PROJECT HAVEN:: /prezentuje

PENNY DREADFUL 2x06 Glorious Horrors

T艂umaczenie: elbondo Korekta: Nazgul

Dzie艅 dobry.

Zjad艂by艣 jajka na 艣niadanie?

艢pij dobrze, najdro偶szy.

Czeka ci臋 ci臋偶ki dzie艅.

Dzie艅 dobry.

Bo偶e.

Nie mo偶esz mnie wiedzie膰, podczas nak艂adania makija偶u.

Rano wygl膮dam okropnie.

- Jak sp臋dzimy dzisiejszy dzie艅? - Musz臋 i艣膰 do domu i si臋 przebra膰.

- Mog臋 przynie艣膰 tu jakie艣 rzeczy? - Oczywi艣cie.

Mo偶e p贸jdziemy na zakupy?

Do Burlington Arcade czy na Bond Street?

Du偶o tam ludzi.

Mo偶e co艣 dyskretniejszego?

Anatema.

W tym domu czci si臋, co niezwyk艂e. Nadaje si臋 ton, za kt贸rym pod膮偶a 艣wiat.

Zuchwa艂a zasada.

Ale ekscytuj膮ca.

Ekscytacja zakazanym.

Nic nie mo偶e si臋 temu r贸wna膰.

W zasadzie...

chc臋 wyprawi膰 bal.

Zaprosz臋 wszystkie wp艂ywowe persony.

Niech si臋 gapi膮 na tw膮 wyj膮tkowo艣膰.

- Dorianie... - Zas艂ugujesz na nale偶yte ujawnienie.

Dzie艅 dobry. Wspania艂y mamy dzie艅, prawda?

Musimy pom贸wi膰.

Wpierw potwierd藕cie moje s艂owa.

Powiniene艣 usi膮艣膰.

Co si臋 sta艂o?

- Chod藕 za mn膮. - O co chodzi, Vanesso?

Pan Boyd przyszed艂 do pana.

- M贸j notariusz? - Tak.

Chodzi o to...

偶e wydarzy艂o si臋 co艣 strasznego.

Powiedz.

Bardzo mi przykro.

Twoja 偶ona nie 偶yje.

Gladys?

Bardzo mi przykro.

Jak?

To nieistotne w tej chwili.

Jak?

Odebra艂a sobie 偶ycie.

Gladys? To do niej niepodobne.

- Je艣li mo偶emy co艣 dla ciebie zrobi膰... - Jak si臋 zabi艂a?

- Nie s膮dz臋... - Podci臋艂a sobie gard艂o.

Gdzie?

- "Gdzie"? - Gdzie to zrobi艂a?

W g艂贸wnej sypialni. W domu na wsi.

Rozumiem.

Ka偶臋 s艂u偶bie wymieni膰 dywan.

Dobrego dnia.

Oczywi艣cie nie robi臋 ich od zera. Mamy od tego pracownika.

Ale ja tchn臋 w nie 偶ycie.

To imponuj膮ce.

Tak.

Wydaje mi si臋, 偶e przez 艣lepot臋 moje palce s膮 bardziej czu艂e.

Poka偶臋 panu. Prosz臋 podej艣膰.

Prosz臋 poda膰 mi r臋k臋.

- Zimna. - Przepraszam...

- Taki ju偶 jestem. - Bardzo zimna.

- Jakby nie w pe艂ni 偶ywa. - Przepraszam, musz臋 pracowa膰.

Chwila.

Panie Clare.

Dlaczego pana d艂o艅 wydaje si臋 martwa?

Nie mog臋 na to odpowiedzie膰. Jest, jaka jest.

Wi臋c dlaczego jestem przera偶ona?

Niepotrzebnie.

Nie zwa偶am na pana przesz艂o艣膰, bo jest pan dobry.

Wi臋c dlaczego jestem przera偶ona?

Tu jeste艣cie.

Mamy mas臋 pracy przed jutrzejszym otwarciem miejsca zbrodni.

- 呕wawo za mn膮. - Oczywi艣cie.

Przy okazji, w piwnicy znajd膮 si臋 dodatkowe atrakcje.

- Wi臋cej miejsc zbrodni? - Co艣 bardziej pomys艂owego.

Zosta艂o troch臋 prac konstrukcyjnych, ale wynaj膮艂em do niej ludzi,

wi臋c si臋 tym nie przejmuj.

- C贸偶 to za atrakcje? - Kolejne dyrdyma艂y.

Widzimy si臋 na lunchu, skarbie.

Chod藕.

Jakby go to nie obchodzi艂o.

By艂em przy nim, gdy ujrza艂 martwego syna.

To do niego niepodobne.

- Mo偶e potrzebuje czasu. - To...

nie jest on.

Mo偶e a偶 tak go to nie dotkn臋艂o.

Nie wszystkie zgony s膮 tak膮 tragedi膮, jak膮 by膰 powinny.

Poder偶n臋艂a sobie gard艂o jego brzytw膮.

Panie Chandler.

Ma pan go艣cia.

Witaj, stary druhu.

Przedstawisz mnie?

Zostawicie nas samych.

艁adnie tu masz.

Bardziej przepastnie ni偶 na starych 艣mieciach.

Nie ma tu te偶 krwistych plam.

- Szykujesz si臋 na bitw臋? - Powiedz, czy musz臋.

To by艂 偶art.

Mo偶e nie widzia艂e艣 u艣miechu. Wci膮偶 przyzwyczajam si臋 do maski.

Ci臋偶ko co艣 wyrazi膰 za t膮 sk贸r膮.

- Chyba nie spr贸bujesz mnie zastrzeli膰? - Dlaczego bym nie mia艂?

Daj spok贸j, ch艂opcze.

Tak z zimn膮 krwi膮?

Na 艣rodku salonu, gdy twoi przyjaciele s膮 obok?

Czego chcesz?

- Mog臋 ci co艣 opowiedzie膰? - Nie.

To kr贸tka historia.

Cho膰 tyle jeste艣 mi winien.

Nim zacz膮艂em pracowa膰 dla zacnego Pinkertona,

by艂em stra偶nikiem Teksasu.

艢cigali艣my raz koniokrad贸w z Meksyku.

Tropili艣my ich miesi膮cami.

W ko艅cu ich dorwali艣my.

Pod koniec byli艣my tak zm臋czeni tropieniem ich,

偶e nie mieli艣my si艂y wlec ich do Abilene,

wi臋c zastrzelili艣my ich i zdj臋li艣my skalpy,

co by艂o dotrzymaniem umowy.

"Dow贸d zatrzymania", jak mawiaj膮 prawnicy.

Nie wr贸c臋 do Ameryki.

Wr贸cisz.

A mo偶e sprzedam ci臋 do weso艂ego miasteczka?

Masz niez艂e umiej臋tno艣ci.

Takich jeszcze nie widzia艂em, a widzia艂em wiele.

Nie dojdzie mi臋dzy nami do r臋koczyn贸w czy strzelaniny.

Tw贸j tatu艣 chce ci臋 w ca艂o艣ci, wi臋c tak wr贸cisz.

Wiesz co...

Je艣li zobacz臋 ci臋 jeszcze przed tym domem...

to zabij臋.

C贸偶...

mo偶esz spr贸bowa膰.

Ale przedstawi臋 ci alternatyw臋.

Powiedzmy, 偶e 艣pisz.

Powiedzmy, 偶e poszed艂e艣 na spacer.

Powiedzmy, 偶e mrugn膮艂e艣.

Powiedzmy, 偶e ja tu przyjd臋, a wiesz, 偶e mog臋.

Nie ma drzwi, kt贸re zatrzymaj膮 diab艂a.

Powiedzmy, 偶e mam ze sob膮 n贸偶 my艣liwski.

Powiedzmy, 偶e si臋 tu w艂贸cz臋.

Powiedzmy, 偶e zdejm臋 skalp ka偶dej osobie pod tym dachem.

呕ycz臋 mi艂ego dnia.

Czekam na szybkie i pokojowe rozwi膮zanie tej sytuacji.

Twoja kobieta mieszka na drugim pi臋trze, na ko艅cu.

Za naro偶nikowym oknem.

Jakie ona ma w艂osy.

Problem w tym, 偶e wci膮偶 pr贸bujesz czego艣 nowego.

Ludzi nu偶y to, co znane.

Powt贸rki s膮 zgub膮 pod膮偶ania za sensacj膮.

- Wkr贸tce si臋 przekonamy. - Pan Clare...

Co艣 jest z nim nie tak.

Co masz na my艣li?

Dotkn臋艂am dzi艣 jego d艂oni.

- By艂a zimna. - Wiele os贸b ma zimne r臋ce.

Nie a偶 tak.

Czu艂am...

Jakby nie by艂 偶ywy.

M贸w dalej.

"Chwyci艂 nas za skrzyd艂a i wzni贸s艂 nad sw膮 g艂ow臋.

Zrzuci艂 nas z Niebieskiego Tronu wprost na Ziemi臋 i do piek艂a.

Zostali艣my"...

- Pot臋pieni? - To na pewno.

Fascynuj膮ca narracja...

- ale nam to nie pomaga. - To ukryty j臋zyk demona.

- Musi mie膰 jakie艣 przes艂anie. - Nie wszystko ma.

Brzmi pan jak m贸j przyjaciel, pan Clare.

Prosz臋?

Pozna艂am cz艂owieka, kt贸ra nazywa si臋 jak zmar艂y poeta, John Clare.

Z艂ama艂 mi serce.

Jakby bratnia dusza.

W dziwny spos贸b si臋 poznali艣my.

Zastanawiam si臋, czy przez przypadek,

czy ma to jakie艣 przeznaczenie, jak te relikty.

Nauka nam odpowie.

Wszystko dzia艂a jak w zegarku.

Nic nie jest przypadkiem.

Nosi pan kwiatek.

Co u pana kuzynki?

Jako艣 funkcjonuje.

Mnie pan nie oszuka, doktorze. Widzia艂am p艂omie艅 w jej oczach.

To przedziwna rzecz.

Przez ca艂e 偶ycie my艣la艂em,

偶e jestem skazany na wyj膮tkowo艣膰.

By艂em inny od moich braci. Zupe艂nie...

zwichni臋ty i dziwny.

Wi臋c s艂awi艂em si臋 moj膮 unikalno艣ci膮.

A teraz?

Nosz臋 kwiat.

By艂em samotny, a teraz...

- jestem taki jak wszyscy. - Ciesz臋 si臋.

M贸j zwi膮zek z kuzynk膮...

nie jest bez komplikacji.

Tak nazywaj膮 wn臋trza w zegarkach, wiedzia艂a pani?

Ma艂e ko艂a z臋bate i inne mechanizmy.

- Komplikacje. - Prosz臋 si臋 z nich cieszy膰.

B臋d膮 tyka膰 dalej, niezale偶nie od nas.

Pan Gray do pani.

Niech wejdzie.

Panno Ives.

Panie Gray.

To dr Victor Frankenstein.

- Jak si臋 pan miewa? - Panie Gray.

艁adny kwiat.

- Przychodz臋 jako zwiastun przygody. - To nic nowego.

Wyprawiam bal.

Chcia艂em ciebie i sir Malcolma zaprosi膰 osobi艣cie.

Sprawicie mi przyjemno艣膰 i na艅 przyjdziecie?

Od dawna nie by艂am na balu.

Chcia艂bym zapozna膰 ci臋 z pewn膮 kobiet膮.

Ona wyra偶a tak膮 ch臋膰.

- 艢wiat wype艂niony jest romansami. - Pragn臋, by艣 j膮 pozna艂a.

Doktor niech tak偶e przyjdzie. Poprosz臋 adres,

- wy艣l臋 na niego zaproszenie. - To mi艂e, dzi臋kuj臋.

Powiedz, 偶e to przemy艣lisz.

- Oczywi艣cie, panie Gray. - A nie "Dorianie"?

Po tym, co przeszli艣my?

Tak jest bezpieczniej, Dorianie.

呕ycz臋 mi艂ego dnia.

Doktorze.

Vanesso.

Wi臋c jak, doktorze...

zata艅czymy wsp贸lnie pierwszy taniec?

Mo偶e drugi.

Prosz臋.

Co s膮dzisz o mojej brodzie?

- Prosz臋? - Moja broda.

Nosz臋 j膮, odk膮d pami臋tam,

ale nie wiem, czy do mnie pasuje.

A dlaczego by nie mia艂a?

Postarza mnie.

Sir Malcolmie.

Czy wszystko w porz膮dku?

Co masz na my艣li?

Nie zachowujesz si臋, jak si臋 spodziewa艂am.

M贸wisz o biednej Gladys.

Nie wybieram si臋 na pogrzeb, tyle si臋 tu dzieje.

Co to?

Zaproszenie.

Pan Gray organizuje bal. By艂am pewna, 偶e nie...

Od lat nie by艂em na balu.

W m艂odo艣ci by艂em niez艂ym tancerzem, dasz wiar臋?

Oczywi艣cie, 偶e przyjd臋. Znajdziesz odpowiedniego towarzysza?

Prosz臋?

Tak.

Sam nie wiem.

Oczywi艣cie, 偶e przyjd臋.

M贸j szarmancki zalotnik nalega艂.

呕a艂osny amant.

Czy to m膮dre? Panna Ives tam b臋dzie.

Nadchodzi czas, gdy paj膮k musi tkn膮膰 sw膮 much臋.

A je艣li mucha zje paj膮ka?

Podziwiasz j膮.

Dobrze.

W naszych starych bestiariuszach jawi si臋 jako...

niezwyk艂a istota.

Nawet nie wiesz jak bardzo.

Wiesz, 偶e w czasach renesansu kobiety zatruwa艂y sobie oczy?

Kropla atropiny, by rozszerzy膰 藕renice.

Co wyzwala艂o erotyczne doznania.

Jak przy wszystkich na艂ogach, z czasem trzeba zwi臋ksza膰 dawk臋.

Powoli si臋 wi臋c zabija艂y.

Czeg贸偶 nie zrobimy dla pi臋kna?

I m艂odo艣ci.

Tak.

M艂odo艣ci.

To wymaga wi臋cej ni偶 kropla trucizny.

To wymaga wszystkiego, prawda?

Jak膮 cen臋 p艂acimy.

Jak膮 cen臋.

Wbrew temu, co mo偶esz s膮dzi膰,

nie odwr贸ci艂am si臋 od Boga.

On odwr贸ci艂 si臋 ode mnie.

Od nas wszystkich.

Rozejrzyj si臋.

Powiedz, gdzie jest...

w mie艣cie pe艂nym przemocy?

W tym 偶yciu?

Powiedz, gdzie.

S膮 tacy, kt贸rzy twierdz膮, 偶e mo偶na go znale藕膰 w sobie.

Myl膮 si臋.

Tak wi臋c...

musimy dzia艂a膰 dalej,

by otrzyma膰 nagrod臋 od Mistrza.

A co ni膮 jest?

Wieczne 偶ycie w 艣wiecie pe艂nym cierpienia.

Smutna to nagroda, prawda?

Dostali艣my zaproszenie.

Na bal.

- Pewnie w rodzaju przyj臋cia. - P贸jdziemy tam?

Musimy si臋 przygotowa膰.

Przede wszystkim z ta艅cem.

B臋dzie tam du偶o nieznanych os贸b, z kt贸rymi nie musisz rozmawia膰.

- Boisz si臋, 偶e ci臋 zawstydz臋? - Nie.

Nie.

- W 偶yciu. - Postaram si臋 tego nie zrobi膰.

Obiecuj臋.

Oczywi艣cie, 偶e p贸jdziemy, przecie偶 to bal.

- C贸偶 mog艂oby p贸j艣膰 nie tak? - Kto wyprawia ten bal?

Cz艂owiek, kt贸rego dzi艣 pozna艂em.

Nazywa si臋 Dorian Gray.

- Co to? - Mi臋so z ziemniakami.

Id藕 na g贸r臋, zawo艂am, gdy b臋dzie gotowe.

Chod藕cie tu wszyscy!

Czeka na was pe艂na przepychu, najohydniejsza w Londynie scena zbrodni!

Odkryjcie przera偶aj膮c膮 prawd臋

potwornego zab贸jstwa i ohydnego znieprawienia!

Wejd藕cie i przygotujcie si臋...

/na ujrzenie straszliwych cud贸w

/i do艣wiadczenie straszliwej grozy, /kt贸ra sta膰 b臋dzie przed wami!

/Figury woskowe Putneya!

KRYMINA艁 MORDERCA CHODZI PO LONDYNIE,

MO呕E GO WIDZIA艁E艢.

"Krymina艂".

- Inspektor. - Pan Chandler.

Rzeczywiste?

Co?

Odwzorowanie karczmy.

Nie pami臋tam. To miejsce niewarte zapami臋tania.

- A scena zbrodni? - Bardzo podobna.

Pewnie maj膮 kontakty z naszymi fotografami.

Cho膰 nie wszystko si臋 tu zgadza.

- Co takiego? - Tam przypomina艂o to akt kanibalizmu.

W Transwal widzia艂em lwy podczas posi艂ku.

To przypomina艂o scen臋 w karczmie.

Rozszarpuj膮 wszystko, wykradaj膮 sobie nawzajem.

Ale one maj膮 cel. 呕ywienie si臋.

Nie zawsze.

Czasem doznaj膮 nag艂ej zmiany jak za spraw膮 jakiego艣 dreszczu,

zupe艂nie bez powodu.

呕膮dza krwi.

Zastanawia艂em si臋, czy pami臋taj膮 ten sza艂 po ca艂ym zdarzeniu.

Jak pan s膮dzi?

- Nie mam do艣wiadczenia z lwami. - A jakie drapie偶niki 偶yj膮 w Ameryce?

Nied藕wiedzie grizzly.

A wilki?

Chyba te偶.

- Dlaczego pan tu przyszed艂? - Zobaczy艂em afisz. A pan?

Jest takie powiedzenie, cz臋sto si臋 sprawdza,

偶e morderca zawsze wraca na miejsce zbrodni,

by napawa膰 si臋 dum膮.

Tutaj akurat mamy figury woskowe.

Wiem, 偶e macza艂 pan w tym palce.

- Ma pan dow贸d? - Znajd臋.

Jestem w tym dobry.

By艂em w 艣pi膮czce, gdy amputowali mi r臋k臋.

A gdy si臋 obudzi艂em...

Poszed艂em j膮 znale藕膰 w stosie uci臋tych ko艅czyn.

Obrazek podobny do tej sceny.

- I co pan z ni膮 zrobi艂? - Wyrzuci艂em z powrotem.

Musia艂em tylko zako艅czy膰 histori臋 na w艂asnych warunkach.

Napisa膰 "finis" grub膮 czcionk膮

- i ruszy膰 przed siebie. - 呕ycz臋 szcz臋艣cia

- w poszukiwaniach w艣r贸d tych cia艂. - Dzi臋kuj臋.

I prosz臋 si臋 nie martwi膰. Tym razem nie spr贸bujemy pana 艣ledzi膰.

- Nie ma takiej potrzeby. - Dlaczego?

Bo nikt zamieszany w takie zbrodnie nie mo偶e wiecznie z nimi 偶y膰.

Lepiej szybko zawisn膮膰,

ni偶 by膰 torturowanym przez poczucie winy.

Panie Chandler.

Panie Chandler.

Panno Ives, przepraszam.

Wszystko w porz膮dku?

Mam wiele na g艂owie.

Mam pro艣b臋 osobistej natury.

Zgodzi艂by艣 si臋 mi towarzyszy膰?

Na balu.

- Jako towarzysz? - Tak.

- Kiedy? - W pi膮tek.

W pi膮tek...

Nie mog臋.

- Panno Poole. - Panie Lyle.

Zata艅czy pan ze mn膮?

By艂bym marnym partnerem.

Na pewno by艂 pan uczony towarzyskiego obycia.

Szczeg贸lnie fa艂szywo艣ci i zdrady.

Nie wiem, w jak膮 gr臋 grasz, skarbie, ale podoba mi si臋

odbicie 艣wiat艂a w twych lokach.

- Nie lubi pan gier? - Tylko niekt贸re.

- Pani matka wie o pani? - Moja matka ma w艂asne gry.

Moje s膮 bardziej dalekowzroczne.

Na to b臋dzie jeszcze czas. Jestem w ko艅cu bardzo m艂oda.

Ona tak偶e.

Na razie.

M贸j Bo偶e.

- Nasz pokoik przy tym blednie. - Nieprawda.

Dobry wiecz贸r, doktorze.

Pozwol臋 sobie przedstawi膰 pann臋 Hekate Poole.

To moja kuzynka, Lily. A to jest pan Lyle.

- Mi艂o mi. - Panno Lily.

Jaka pi臋kna bi偶uteria.

Bardzo stara. To chyba skarabeusz.

- Hekate to niezwyk艂e imi臋. - Mia艂am niezwyk艂ych rodzic贸w.

Prosz臋 ze mn膮 zata艅czy膰.

Pan Lyle pozostaje g艂uchy na me pro艣by.

Mo偶e p贸藕niej, obieca艂em taniec mojej kuzynce.

- Wi臋c zostan臋 sama. - Prosz臋 ze mn膮, panno Poole.

Utopimy gdzie艣 pani smutki.

To wszystko jest takie pi臋kne.

Ale mam zabawne uczucie, 偶e ju偶 tu by艂am.

To ma艂o prawdopodobne.

Naprawd臋 ze mn膮 zata艅czysz?

Je艣li si臋 zgodzisz.

- Witam, doktorze Frankenstein. - Bardzo dzi臋kuj臋 za zaproszenie.

To moja kuzynka, panna Lily Frankenstein.

Pan Dorian Gray, wspania艂omy艣lny gospodarz.

Panna Angelique.

- Jak si臋 pani miewa? - Doktorze. Panno Lily.

- Niesamowita suknia. - Dzi臋kuj臋.

Panno Lily, zaszczyci mnie pani ta艅cem?

Zostali艣my porzuceni. My艣l臋 o lampce szampana.

- Nie pijam alkoholu. - Nie mam tego za z艂e.

- 艁adnie pani ta艅czy. - Sk膮d偶e.

Cho膰 Victor uczy艂 mnie najlepiej, jak m贸g艂.

Podoba si臋 pani ta sala?

Ludzie patrz膮cy z tych obraz贸w, troch臋 mnie kr臋puj膮.

Mam dziwne uczucie, 偶e gdzie艣 ju偶 si臋 poznali艣my.

Czy to mo偶liwe?

W innym 偶yciu?

- Nie wiedzia艂am, 偶e s膮 inne 偶ycia. - Z pewno艣ci膮 istniej膮.

Echa przesz艂o艣ci.

Mojej i pani.

Czuje to pani?

Mo偶e.

Pani r臋ce s膮 ch艂odne w dotyku.

- Przepraszam. - Niepotrzebnie, to do pani pasuje.

Niczym marmur.

Czy 艣mia艂ym posuni臋ciem by艂oby skomplementowanie pani oczu?

Tak.

Ale prosz臋 to zrobi膰.

Pomo偶esz mi przy czym艣?

Panna Ives przysz艂a bez towarzysza. Ale偶 odwa偶na.

- Co zamierzasz? - Spokojnie, cz艂owieczku.

- Nie mo偶esz jej zrani膰. - Jest nienaruszalna, wierz mi.

- Dobry wiecz贸r. - Panno Ives.

To panna Angelique, kompanka pana Graya.

Jak si臋 pani miewa?

Rozumiem, 偶e jest pani go艣ciem honorowym.

Najwyra藕niej.

Witam, panno Ives, ciesz臋 si臋 z pani przybycia.

To dla mnie przyjemno艣膰. Wygl膮dasz uroczo, Lily.

- Pan Gray powiedzia艂, 偶e r贸偶owy mi pasuje. - Nie myli艂 si臋.

Do niekt贸rych pasuj膮 tylko blade kolory.

- Zata艅czymy, Lily? - Prosz臋 jej jeszcze nie kra艣膰.

Mog臋 tu zosta膰 i rozmawia膰?

- Victor boi si臋, 偶e go zawstydz臋. - Niemo偶liwe.

Naturalny wdzi臋k to najwi臋kszy dar, prawda?

- Na wsi pe艂no jest naturalnych wdzi臋k贸w. - Dorasta艂am na wsi.

- Gdzie? - W Lake District.

- Kraina poet贸w. - I byd艂a.

- Zata艅cz ze mn膮, Dorianie. - Za chwil臋.

Wpierw wznie艣my toast.

- Ona nie pija alkoholu. - Mo偶e odrobin臋.

Skoro chcesz.

A pan?

Dzi臋kuj臋.

Nasz doktor jest rozwa偶ny.

Nie wiem, co by艣my bez niego zrobili.

To raczej nie noc na rozwag臋, prawda, skarbie?

To noc na wszystko, poza tym.

Witajcie w moim domu.

Za moj膮 drog膮 Angelique.

A szczeg贸lnie witam w naszym wspania艂ym mie艣cie pann臋 Frankenstein.

Zdrowie.

Dzi臋kuj臋.

Dobry wiecz贸r.

Co艣 fantastycznego.

Chcia艂em, by dobrze si臋 tu czu艂a...

Spokojnie, doktorze. To tylko jeden wiecz贸r.

Pan Gray jest mi艂y dla nowych go艣ci, to wszystko.

Wiem, 偶e pani to widzi.

Chcia艂em, by mia艂a 偶ycie.

Teraz ma.

Dobry wiecz贸r, panno Ives. Doktorze Frankenstein.

- Niech pan pozna pani臋 Poole. - Jak si臋 pani miewa?

Doktorze.

Pami臋tam oczywi艣cie pann臋 Ives.

Z seansu. Madame Kali.

Oczywi艣cie.

Jednak zgoli艂e艣 brod臋.

Niepokoj膮ca zmiana.

Wygna艂am starego nied藕wiedzia, a przywita艂am m艂odzie艅ca.

Czuj臋 si臋 jak nowo narodzony. Odwa偶y艂em si臋 nawet

bezwstydnie chwali膰 umiej臋tno艣ci膮 ta艅ca.

I s艂usznie.

Prosz臋 jednak uwa偶a膰, to skomplikowany taniec.

Prosz臋 wybaczy膰.

Ruszamy na parkiet?

- Mo偶e wpierw si臋 napijmy. - Oczywi艣cie, najdro偶sza.

- Zmieni艂 si臋. - Tak?

Odk膮d pani膮 zapozna艂.

C贸偶... zgoli艂 brod臋.

Nie m贸wi艂am o jego zaro艣cie.

Wi臋c o czym?

O jego stosunkach z pani膮.

To nic wi臋cej ni偶 ciep艂y dotyk w jesieni jego 偶ycia.

Znam go od dawna, ale nigdy nie by艂 taki.

By艂a pani przyjaci贸艂k膮 jego zmar艂ej c贸rki?

- I zmar艂ej 偶ony. - C贸偶 za tragedia.

呕ycie z nas kpi.

Musimy trwa膰 w sile najd艂u偶ej, jak potrafimy.

To sztuczka, pozostanie m艂odym, nieprawda偶?

Nie takiej sztuczki szukam.

Bardzo pani膮 ceni, pani Poole.

A o pani m贸wi tak rzadko.

Mo偶na powiedzie膰, 偶e traktuje pani膮 jak m艂贸dk臋.

Wol臋 my艣le膰, 偶e jak przyjaci贸艂k臋,

kt贸ra troszczy si臋 o jego dobrostan.

Brzmi to jak ostrze偶enie. Nie pochwala pani tego zwi膮zku?

- Mia艂oby to jakie艣 znaczenie? - Oczywi艣cie.

Chcia艂abym zago艣ci膰 w twym 偶yciu, Vanesso.

Wi臋c powinna艣 nas odwiedzi膰 w Grandage Place.

W swoim czasie.

Na艂贸偶 mi je.

Usi膮d藕 tam.

Cokolwiek si臋 stanie...

nie wstawaj z tego krzes艂a.

Zgoda?

Co mam robi膰?

Obserwowa膰.

Wygl膮dasz cudownie.

Rano poczujesz si臋 lepiej.

Chod藕 tu! Nie zawstydzaj mnie tak wi臋cej.

Panno Ives.

Osza艂amiaj膮ca panorama, prawda?

Wszelakie mi艂ostki rozproszone po parkiecie.

Kt贸re pod koniec nocy trzeba b臋dzie ukry膰.

- Okropne gierki. - Gra艂a pani kiedy艣?

Czy tylko je obserwowa艂a?

Nie nauczy艂am si臋 zasad.

"Komplikacje", jak powiedzia艂 dr Frankenstein.

Jak mechanizmy w zegarku.

Droga, odprowadz臋 pani膮 do domu, tu nie jest bezpiecznie.

"Bezpiecznie"?

Zbyt wiele komplikacji,

a pani nie zna zasad.

- A pan? - Uwa偶am, 偶e znam.

Ale stawka jest zbyt wysoka.

Prosz臋 pozwoli膰 si臋 odprowadzi膰.

Po偶egnam si臋 z doktorem i zaraz wr贸c臋.

Dzi臋kuj臋.

Nie co noc przechadzam si臋 z najpi臋kniejsz膮 kobiet膮 w Londynie.

Nie mo偶emy chodzi膰 na takie bale.

Panno Ives.

S艂yszy mnie pani?

/Lubi臋 to! facebook.com/ProHaven

www.NapiProjekt.pl - nowa jako艣膰 napis贸w. Napisy zosta艂y specjalnie dopasowane do Twojej wersji filmu.

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.