Afrikaans
Akan
Albanian
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Danish
Dutch
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Interlingua
Irish
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soran卯)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
movie info: DIV3 416x256 29.969fps 699.5 MB SubEdit b.4043 (http://subedit.prv.pl)/
T艂umaczenie:SKANER
Nie teraz
co jest, kotku?
Steven,co ty robisz? Pr贸buje ogl膮da膰 film!
-Straszny z ciebie dupek... -Sara, daj spok贸j, przepraszam
Daj mi jeszcze szanse. Obiecuj臋, 偶e b臋de si臋 zachowywa艂.
-Nie wydaje mi si臋. -Je艣li nic ma z tego nie wyj艣膰, to podwioze ci臋 do domu...
To za daleko 偶eby i艣膰 piechot膮
-C贸偶...Tylko je艣li obiecasz, 偶e b臋dziesz grzeczny. -Ok
R臋ce trzymaj tam...
-Jeste艣 pewna, 偶e nie chcesz doko艅czy膰 filmu? -Nie, wracam do domu
Widzisz? M贸wi艂em ci, 偶e potrafi臋 by膰 gentlemanem.
I by艂o to trudne? Nawet nie wiesz jak bardzo
Wi臋c... Co b臋de mia艂 z przyzwoitego zachowywania si臋?
Mog臋 ci zaoferowa膰 poca艂unek.
Bo偶e, co z tob膮 nie tak? Czy ty zawsze my艣lisz tylko o seksie?
-Nie ma w tobie ani krzty romantyka? -Czego?
Wiesz, to jest kolejna rzecz kt贸ra mnie w tobie irytuje.
Znajomo艣膰 mo偶e polega膰 na czym艣 wi臋cej ni偶 tylko: seks.
Kiedy to do ciebie dotrze? Co z czu艂o艣ci膮, nami臋tno艣ci膮, uczuciem?
Uczuciem? Mam uczucie!
Dobranoc
I tyle z romantyzmu...
G艂upi palant...
S艂owo "romantycznie" ledwo mu przez usta przechodzi.
Kurcze, zawsze jest to samo Zawsze pr贸buj膮 sie dobra膰 do moich majtek..
A mia艂o by膰 zupe艂nie inaczej
On mia艂 by膰 tym wyj膮tkowym...
To chyba tylko moje marzenia, a tak naprawde romantyzm i uczucie znikn臋艂y z tego 艣wiata
-Nie b贸j si臋 -Nie skrzywdzimy ci臋
-Nie mog艂yby艣my nikogo skrzywdzi膰 -Kim jeste艣cie?
-Co robicie w mojej sypialni? -Jestem Wiosna.
A to jest Jesie艅.
Czy wy jeste艣cie wr贸偶kami?
-Tak, jeste艣my -I przyby艂y艣my prosi膰 ci臋 o pomoc
Czemu mnie? Czemu uwa偶acie, 偶e mog臋 wam pom贸c?
-Po prostu wiemy -Wi臋c nam pomo偶esz
Wr贸偶ki opowiedzia艂y mi straszn膮 histori臋, kt贸ra je do mnie sprowadzi艂a.
Opowiedzia艂y mi, jak ich krain臋 ogarn臋艂a ciemno艣膰
Vladimir, z艂y w艂adca, odebra艂 romantyzm i uczucie
ka偶demu kto na nie liczy艂, i ludzie zacz臋li oddawa膰 sie rozpu艣cie
Ostrzeg艂y mnie, 偶e gdy ju偶 ca艂a nami臋tno艣膰 zniknie z ich 艣wiata,
to wkr贸tce zniknie te偶 z naszego. -Wiem.Wiem, 偶e to szalone
To co艣 mnie przyci膮ga艂o, praktycznie wci膮ga艂o mnie w lustro
Teraz albo nigdy
Chod藕 tutaj m贸j ma艂y... -Dobrze si臋 czujesz?
Nie.Kim jeste艣?!
-Gdzie ja jestem?! -Uspok贸j si臋 moja droga
Jeste艣 w Cydelii. Ja jestem Arachne
A to jest Armand.
Nie wiem co one w tobie zobaczy艂y, ale mam nadziej臋, 偶e wiedz膮 co robi膮
-Kogo masz na my艣li, m贸wi膮c: "one"? -Wr贸偶ki
Uwa偶aj膮, 偶e to ty b臋dziesz t膮, kt贸ra nas ocali.
Ale ja w to w膮tpie.
Co przez to rozumiesz? Ja..
Sp贸jrz na siebie S艂odziutka jak cukiereczek...
Boj膮ca si臋 m臋偶czyzn....
I boj膮ca si臋 myszy
Przed nami wiele pracy Chod藕 skarbie
Oczywi艣cie, by艂am przera偶ona
Nadal nie wiedzia艂am gdzie jestem
I czego Arachne chce ode mnie.
Ale wkr贸tce sta艂o si臋 to bardzo, bardzo jasne.
Nie potrafi艂am si臋 jej oprze膰 Zaw艂adn臋艂a mn膮.
Wiesz, ja... ja po prostu..
Z ka偶dym dotykiem, ogarnia艂y mnie fale ukrytych pragnie艅
Wprowadzi艂a mnie w 艣wiat, kt贸ry rz膮dzi艂 sie swoimi prawami.
Chocia偶 wtedy o tym nie wiedzia艂am, co艣 we mnie zmieni艂o si臋 na zawsze
To by艂o co艣, jakbym odkry艂a nowe horyzonty
I chocia偶 czu艂am wstyd i win臋, to wyruszy艂am im naprzeciw
Dobrze sobie z tym poradzi艂a艣.
Miejmy nadziej臋, 偶e wszystkie lekcje przyjd膮 ci z tak膮 艂atwo艣ci膮.
Okto! To jest Okto
B臋dzie twoim przewodnikiem na pocz膮tku w臋dr贸wki
Za艂贸偶 to na siebie. Pozwoli ci si臋 wtopi膰 w t艂o
Ale ja nadal nie rozumiem co mam zrobi膰.
Okto wszystko ci wyt艂umaczy. Powodzenia, i b膮d藕cie ostro偶ni
To b臋dzie d艂uga podr贸偶 Napotkacie zar贸wno dobro, jak i z艂o
Wi臋c rozs膮dnie oceniajcie, kto jest przyjacielem, a kto nie.
Gdzie ona si臋 podzia艂a?
T臋dy.
Okto wyja艣ni艂 mi, na czym polega moja wyprawa.
Powiedzia艂, 偶e b臋dzie bardzo ci臋偶ka.
B臋de musia艂a przemierzy膰 nieko艅cz膮cy si臋 labirynt lasu,
i ukrytych podziemi, a po tym
b臋de musia艂a odnale藕膰 zamek Vladimira
To tam w艂a艣nie z艂y w艂adca ukry艂 ca艂膮 pasj臋 i uczucia tego 艣wiata
Gdy ju偶 b臋de w 艣rodku, b臋de musia艂a znale藕膰 spos贸b na wydobycie ich...
Pami臋taj, jeste艣 w 艣wiecie w kt贸rym nic nie wydaje si臋 takim, jakim jest
Dzie艅 mo偶e wygl膮da膰 jak noc, noc mo偶e wygl膮da膰 jak dzie艅,
Wi臋c jak widzisz, nie mo偶na nawet sporz膮dzic mapy tego 艣wiata
Wi臋c jak daleko jest do tego zamku?
Jest to zale偶ne od twojego celu,od tego co oczekujesz.
Mo偶e to by膰 godzina, a mo偶e to by膰 tydzie艅
Wiesz, jak na kogo艣, kto powinien by膰 mi pomocny
zdecydowanie taki nie jeste艣.
Wiesz,czasami ludzie kt贸rzy wydaj膮 si臋 nie pomaga膰
robi膮 to po prostu z ukrycia.
Hmmmm, co zrobimy z tym?
Nie dmuchaj, nie tykaj, zga艣 p艂omie艅 lub zmykaj (lol ;0)
Dobra, nie mo偶emy dotkn膮膰, ani zdmuchn膮膰, nie mamy te偶 czym zala膰.
Wi臋c... Jest tylko jedno rozwi膮zanie
Wspaniale.
Widzisz, m贸wi艂em, 偶e b臋de pomocny.
OKTO! OKTO!
-Musisz kontynuowa膰 wypraw臋! -Nie!
Sp贸jrz na ni膮. Czy nie jest idealna?
Czy偶 nie?
Musz臋 j膮 mie膰.
Chod藕 do mnie moja kr贸lowo. Chc臋 zas艂u偶y膰 na tw贸j dotyk
Na twoje pi臋kno.
To czekanie mnie zabija
Zrobi臋 wszystko, aby ci臋 uszcz臋艣liwi膰 m贸j ksi膮偶e.
Nie w膮tpi臋. Rozpieszczasz mnie.
Kto tu jest?
Hej! A co my tu mamy?
Oh, jaka 艣liczna, jaka pi臋kna.
Cholerne wr贸偶ki!
Jeszcze wam poka偶臋!
Bardzo dzi臋kuje, 偶e go wystraszy艂y艣cie
Nie ma za co. Gdzie by艂a艣?
My艣la艂y艣my, 偶e ci臋 straci艂y艣my..
Nie martw si臋 teraz o to.
-Najwa偶niejsze, 偶e posuwamy sie naprz贸d -Oczywi艣cie. Musisz kontynuowa膰 podr贸偶
Wspaniale.
Sam bym tego lepiej nie zrobi艂
Doprowadz膮 j膮 prosto do mnie.
Czemu si臋 zatrzyma艂y艣my?
-Dalej nie mo偶emy cie poprowadzi膰. -Nie mo偶emy przekroczy膰 mostu
Ale po drugiej stronie powinien by膰 kto艣, kto poprowadzi ci臋 dalej.
Nikogo nie widz臋
Nie przejmuj si臋.Wkr贸tce si臋 pojawi.
Po prostu poczekamy
W porz膮dku
Wi臋c poczekajmy
Nie by艂o 艂atwo sie z nimi po偶egna膰. Zw艂aszcza po tym, czego w艂a艣nie do艣wiadczy艂am
Nauczy艂y mnie, 偶e nami臋tno艣膰 nie ma granic. Opr贸cz tych, kt贸re sami zak艂adamy.
Zaczyna艂am rozumie膰, 偶e mo偶na odnale藕膰 nami臋tno艣膰 nawet w najmniej
na to wskazuj膮cych miejscach.
A teraz z dw贸jk膮 innych wr贸偶ek,Latem i Zim膮, moja podr贸偶 trwa艂a nadal
Sta膰, kto idzie?
Jestem Sara. A to s膮 Zima i Lato.
W臋drujemy w poszukiwaniu Fantazji. Mo偶emy przekroczy膰 most?
Jestem stra偶nikiem mostu, i nie przepuszcze nikogo za darmo
Ale my musimy!
Dobry panie, o jakiej zap艂acie m贸wisz?
Oczywi艣cie o takiej, kt贸ra zadowoli stra偶nika mostu
Wi臋c, c贸偶 to b臋dzie?
Poniewa偶 bardzo nam si臋 艣pieszy, zastanawiamy si臋, czy nie mog艂yby艣my
przekroczy膰 mostu teraz, a potem wr贸ci膰 i zap艂aci膰?
Wystarczy tych wr贸偶ych sztuczek! Najpierw zap艂a膰cie
Czy by艂o by w porz膮dku, je艣li by Sara przesz艂a przez most
a ja i Lato zostaliby艣my 偶eby zap艂aci膰 myto?
-Obie? -Tak
Dwie zap艂ac膮 za jedn膮?
Czy to ci臋 zadowala?
Tak, stra偶nik mostu b臋dzie bardzo zadowolony
W艂a艣ciwie...
oznacza to, 偶e wasza wyprawa musi by膰 bardzo wa偶na
-Tak, to prawda
Mog臋 u偶yczy膰 wi臋c wierzchowca. To jest Zeba
-Poniesie ci臋 tak daleko, jak zechcesz. -To bardzo 艂adnie z twojej strony
Niech szcz臋艣cie b臋dzie z tob膮.
Chcesz odpocz膮膰? Mo偶e wody?
Saarraaa...
-Saarraaa... -Kto to?
-Saarraaa! --Kto to?!
Tuutaaaj
Tutaj!
Nie obawiaj si臋.
Nazywam si臋 Kronag.
Poka偶e ci drog臋 do zamku...
Niech m贸j wygl膮d nie sprawia, 偶e wzrok odwracasz...
-Jestem mi艂ym orkiem... -Jak zamierzasz mi pom贸c?
Mam klucz Klucz kt贸ry pomo偶e ci kontynuowa膰 wypraw臋.
Dasz mi go?
Mo偶e.. Co powiesz na handel?
Nie mam nic na handel...
Ka偶dy ma co艣 na handel.
Najpierw musz臋 zobaczy膰 klucz
Najpierw, musisz mi pokaza膰 cycki
To 艣wi艅ski interes
Dzi臋kuj臋..
Nie nie nie nie...
Mieli艣my umow臋.
Tak si臋 nie umawia艂em. Chc臋 poczu膰 twoje cycki.
Tylko raz.
-Musz臋 -I obiecujesz, 偶e potem dasz mi klucz?
Obiecuj臋, Obiecuj臋, tak
Klucz jest tw贸j
Dzi臋kuj臋.
Pami臋taj... Pod膮偶aj 艣cie偶k膮
Kt贸ra ju偶 nigdzie nie wiedzie
Odnajdziesz drzwi i klucz przydatny b臋dzie
Czemu taka mi艂a dziewczyna rozmawia艂a z takim brzydkim orkiem?
Wskazywa艂 mi kierunek
Ooh, i w kt贸r膮 strone si臋 kierujesz?
-Tamt臋dy. -O nie, nigdy nie id藕 tamt臋dy
Nie ma tam nic opr贸cz 艣mierci.
-Ale on m贸wi艂.. -Nie zwracaj uwagi na to co m贸wi艂
Sk艂ama艂 by tylko po to, 偶eby na ciebie popatrze膰
Droga kt贸r膮, powinna艣 p贸j艣膰, jest tam.
Poszukuj臋 zamku Vladimira, jeste艣 pewna, 偶e to dobra droga?
Jasne, jasne, 偶e pewna. Ale to zdradliwa 艣cie偶ka
B臋dziesz musia艂a tu zostawi膰 swojego konia
i podr贸偶owa膰 na piechot臋
-Jak to? -Tak, tak. A kiedy dojdziesz do starej studni,
b臋dzie tam troll, kt贸ry opu艣ci ci臋 na d贸艂
Czemu mia艂a bym chcie膰 zosta膰 spuszczona do studni?
Bo tam wiedzie 艣cie偶ka. Jedyna 艣cie偶ka
-艣cie偶ka gdzie? -Do podziemia
Tam znajdziesz Vladimira s艂onko
-Jeste艣 pewna? -Tak
Dobra,ale... Zaopiekuj sie Zeb膮, i dopilnuj,
偶eby wr贸ci艂 do stra偶nika mostu -Oczywi艣cie, 偶e sie zaopiekuj臋
Niech ci szcz臋艣cie sprzyja!
Przepraszam
Przepraszam
-Przepraszam! -CO?!
Musze ci臋 prosi膰 o przys艂ug臋
Odejd藕. Nie ma tu 偶adnych przys艂ug!
Chcia艂am tylko prosi膰, 偶eby艣 spu艣ci艂 mnie do studni
Czemu nie m贸wi艂a艣 od razu?
Mia艂am z艂e przeczucia, co do tego, gdzie zmierza艂am
Co艣 by艂o nie w porz膮dku
Co mam niby teraz zrobi膰?
Nie wiem i nie dbam o to.
Co si臋 sta艂o? Co ty tutaj robisz?
Pytanie jest: co ty tu robisz?
O nie...
Zrobi艂am k贸艂ko
Nie wierz臋 w to.
C贸偶.Wygl膮da na to, 偶e za du偶o rozmawia艂a艣 z nieznajomymi
I chyba zosta艂a艣 zrobiona w bambuko (;))
To ta wied藕ma.
Nie wierz臋, 偶e mi to zrobi艂a Powinnam by艂 pos艂ucha膰 Kronaga
Teraz nigdy nie dojd臋 do zamku.
Nigdy nie m贸w nigdy.
Ty co艣 wiesz!
Mo偶e o skr贸cie?
Mo偶e
Wi臋c czemu mi nie powiedzia艂e艣 jak tu by艂am wcze艣niej?!
Bo nie spyta艂a艣!
Poza tym: ty i tw贸je wr贸偶ki kumpelki by艂y艣cie zbyt zaj臋te
i wygoni艂y艣cie mnie
Przepraszam...
Stara艂y si臋 mnie po prostu ochrania膰
Nie mia艂am poj臋cia, 偶e jeste艣 takim mi艂ym i...
uczynnym trollem...
To w艂a艣nie ja - mi艂y i uczynny
-Wi臋c pom贸偶 mi. -Mo偶e
No dobra!
P贸jdziesz do mostu. Obr贸cisz sie 3 razy
i znajdziesz si臋 tam gdzie chcesz
Bardzo ci dzi臋kuj臋 Jeste艣 naprawde uczynny.
Nie uda jej si臋. Jeste艣my zgubieni
Jest tu kto? Halooo
Kto o艣mieli艂 si臋 wej艣膰 do mojej komnaty?
Jestem na wyprawie i chyba si臋 zgubi艂am.
Mog艂a by艣 mi pom贸c?
Czeka艂am na ciebie.
Wi臋c wiesz kim jestem?
Wiem o tobie wszystko.I o twojej wyprawie
Twoja pomy艂ka by艂a niefortunnym wypadkiem
Nie mo偶emy si臋 tym przejmowa膰, musimy i艣膰 naprz贸d
Nie wiem czy potrafi臋
Jestem ju偶 tym zm臋czona...
...taka zm臋czona...
Powsta艅! Jeste艣 nasz膮 jedyn膮 nadziej膮!
Wiem
Ale wygl膮da na to, 偶e wszystko co zrobie, robi臋 藕le
Nie wydaje mi si臋, 偶ebym mog艂a to zrobi膰 sama
Poka偶e ci drog臋
I stan臋 u twojego boku w tej w臋dr贸wce
Daj膮c ci si艂臋, kt贸rej potrzebujesz, aby j膮 uko艅czy膰.
Miej wiar臋 w siebie
Jak chcia艂bym dotkn膮膰 tych ust
poca艂owa膰 je smakowa膰 je
Dlaczego ona skazuje mnie na takie cierpienia?
Z ka偶dym jej krokiem, coraz bardziej si臋 niecierpliwie
Bezsilny czekam, a to czekanie wieczo艣ci膮 si臋 zdaje
D艂u偶ej tego nie znios臋!
Oto i jest.
Zamek Vladimira
Jest tak daleko
To prawda Musimy rusza膰
Nie by艂am ju偶 zm臋czona. Ani si臋 nie ba艂am
Odnalaz艂am w sobie nowe si艂y i up贸r, aby kontynuowa膰.
Teraz nie istnia艂o nic, co mog艂o by mnie powstrzyma膰
-Co tu jest napisane? -"Do wszystkich tych, kt贸rzy przej艣膰 chc膮,"
"Zawr贸膰cie lepiej, p贸ki jest po co"
"Je艣li wej艣膰 chcecie, to wiedzcie o tym:" "偶e z zyciem waszym,
b臋d膮 k艂opoty"
To nie brzmi najlepiej
To prawda, ale ostatnie czego powinni艣my si臋 ba膰, to pos膮g
Co to?
K艂opoty
By膰 mo偶e zbyt si臋 po艣pieszy艂am, m贸wi膮c o tej statui
Jed藕 dalej, poradz臋 sobie z tym
-Jeste艣 pewna? -Tak.Ruszaj
O艣mieli艂a艣 si臋 przej艣膰
Powinna艣 by艂a wys艂ucha膰 mojego ostrze偶enia
Teraz musisz zap艂aci膰.
Nie boje si臋 kamienia ni stali
Twoja odwaga jest godna pochwa艂y.
To wielka szkoda zg艂adzi膰 ci臋.
Przeliczy艂e艣 si臋 wielce - wielka szkoda, 偶e jedno z nas nowego dnia nie ujrzy
Co ci jest?
No dalej.
I jak teraz znajd臋 zamek Vladimira?
Wystarczy艂o poprosi膰. Witam
Mam nadziej臋, 偶e po tak d艂ugiej w臋dr贸wce jeste艣 zadowolona z fina艂u
Kim jeste艣?
Jestem tym, kogo szukasz
Vladimir?
To imi臋 nigdy nie brzmia艂o tak s艂odko
jak teraz - p艂yn膮ce z twoich ust
Jeste艣 z艂ym tyranem, kt贸ry ukrad艂 ca艂膮 Fantazj臋,
Mo偶liwe...
A ty jeste艣 kr贸low膮, kt贸ra ukrad艂a mi serce
Przyby艂am odebra膰 ci Fantazj臋, i przywr贸ci膰 j膮 tam, gdzie jej miejsce
Ja te偶 czego艣 potrzebuj臋 - mo偶e handel?
Znowu jaki艣 handel...
Ale tym razem nie chodzi o klucz Kronaga, albo o zap艂ate dla stra偶nika
Teraz chodzi o co艣 wa偶niejszego, i d艂ugotrwa艂ego...
O co chodzi?
O to, czego szuka艂em przez ca艂e 偶ycie.
O to, co gn臋bi mnie na ka偶dym kroku.
O to, co teraz jest tak blisko mnie
O co chodzi?!
-O ciebie... -Jak to o mnie?
Zwr贸c臋 Fantazj臋, je艣li pozostaniesz tu ze mn膮
Nie mog臋
B臋dziesz moj膮 kr贸low膮
I razem, b臋dziemy rz膮dzi膰 wiecznie
Nie, nie b臋de!
Czy wymagam tak wiele?
Po艣wi臋cenie jednej m艂odej kobiety, aby inni mogli by膰 szcz臋艣liwi?
B臋dziesz a偶 tak samolubna,偶e pozbawisz ich swojej Fantazji?
Nie mog臋 tu z tob膮 zosta膰
Testujesz moj膮 cierpliwo艣膰
By膰 mo偶e masz racj臋
Fantazja nie jest a偶 tak wa偶na
Zabra膰 j膮!
Musisz to przemy艣le膰!
To ty musisz co艣 przemy艣le膰!
-Nigdy! -jak sobie 偶yczysz
Ale wiedz, 偶e ty i Fantazja b臋dziecie moimi wi臋藕niami
Przez ca艂膮 wieczno艣膰
A Fantazja wkr贸tce zniknie te偶 z twojego 艣wiata
-Steven -Wszystko w porz膮dku?
Co ty tu robisz?
Przemy艣la艂em kilka rzeczy, musia艂em ci臋 zobaczy膰
I w艂a艣nie patrz臋
-Ale jak tu... -Wr贸偶ki stwierdzi艂y, 偶e przyda ci si臋 pomoc
Tak sie ciesz臋, 偶e cie widz臋
Tak cie przepraszam, zachowywa艂em sie jak kretyn
Nie przejmuj si臋 tym teraz
-Masz racj臋, powinni艣my ucieka膰 -Nie
Zaczekaj
Nie!
Nie martw si臋 o nic moja 偶ono
Jeste艣my teraz jak jedno艣膰
Kochankowie po wieczno艣膰
Obrzydzasz mnie
Uspok贸j si臋
Czy obrzydzam twoj膮 dusz臋?
Pomy艣l o sobie, pomy艣l o innych
Fantazja jest w zasi臋gu r臋ki
Na sam膮 my艣l o tobie robi mi si臋 niedobrze
Nigdy nie mog艂a bym ci臋 pokocha膰
Wszyscy musimy si臋 czasami po艣wi臋ca膰
NIGDY!
呕al mi twych s艂贸w. Po pewnym czasie te偶 b臋dziesz ich 偶a艂owa膰
Wiedz, 偶e od tej pory,
Fantazja zniknie z twojego 艣wiata
Poczekaj!
Czy偶by twoje serce zmieni艂o zdanie?
Tak
Ale... Ale najpierw mam jedn膮 pro艣b臋
Zanim si臋 zdecyduje, ostatni raz musz臋 poczu膰 Fantazj臋
Musz臋 wiedzie膰, czego warte jest moje po艣wi臋cenie
Jak sobie 偶yczysz
Moi oddani s艂udzy
Zebrali艣my si臋 z powodu bardzo specjalnej okazji
Droga pomi臋dzy 艣wiatami zosta艂a otwarta
I spad艂 na nas wspania艂y dar
Tej nocy
Witamy w naszym wymiarze wyj膮tkow膮 dusz臋
Oddajcie honor swojej nowej kr贸lowej
Powala mnie wasz entuzjazm
I jestem zaszczycona,mog膮c by膰 wasz膮 kr贸low膮
To my jeste艣my zaszczyceni, 偶e mo偶esz ni膮 by膰
I...
Tak jak obieca艂em,
-Jest pi臋kna -Tak, jest.
Mog臋 jej dotkn膮膰?
艁askocze.
Taka jest moc Fantazji
B臋dzie i艣膰 przez ca艂e cia艂o, a偶 obudzi w tobie ukryte pragnienia
Delektuj si臋 tym moja kr贸lowo
To wspania艂e uczucie, czy偶 nie?
Tak
Warte tego, aby je poczu膰 Chocia偶 raz w 偶yciu
Tak
Mo偶e powinni艣my rozwa偶y膰 jeszcze raz, kwesti臋 oddania jej.
-CO? Przecie偶 dostarcza ci tyle przyjemno艣ci.
Mo偶e powinni艣my j膮 zatrzyma膰
-Ale m贸wi艂e艣... -Tak, wiem co m贸wi艂em.
Ale czemu Fantazja ma by膰 marnowana na 艣miertelnik贸w?
Tak wspania艂a rzecz powinna by膰 ofiarowana nam
Obieca艂e艣
Tak...Wiem, ale obietnice maj膮 ma艂e znaczenie w moim 艣wiecie
S膮 u偶ywane jako k艂amstwa dla naiwnych
-A teraz je艣li mo偶esz to oddaj mi to -Nie
-Przynie艣 to! -Nie!
Z tronu do lochu prowadzi kr贸tka droga.
Wola艂a bym sp臋dzi膰 wieczno艣膰 w lochu, ni偶 kolejn膮 chwil臋 przy twoim boku
Za ni膮!
Najwyra藕niej sko艅czy艂a ci sie droga
A ja mam ju偶 dosy膰 twoich gierek
Pod膮偶aj 艣cie偶k膮
Kt贸ra ju偶 nigdzie nie wiedzie
Odnajdziesz drzwi i klucz przydatny b臋dzie
Cofnijcie si臋, bo j膮 upuszcze
Odsun膮膰 si臋
Czemu mia艂a by艣 to robi膰?
Chcesz zniszczy膰 przyjemno艣膰 Fantazji?
-Odebra膰 j膮 wszystkim? -Cofn膮膰 si臋!
Obiecuje, 偶e j膮 upuszcz臋
Ona ma klucz!
艁apa膰 j膮!
Steve
Co ty tu robisz?
Wr贸ci艂em do domu i poczu艂em si臋 okropnie z powodu tego, jak si臋 zachowywa艂em
Wi臋c wr贸ci艂em przeprosi膰
-Mog艂e艣 po prostu zadzwoni膰 -Pr贸bowa艂em, ale nie odbiera艂a艣
Pomy艣la艂em, 偶e naprawde sie wkurzy艂a艣 i nie odbierasz
Musia艂am zasn膮膰, mia艂am strasznie dziwny sen
Jest jeszcze wcze艣nie, wyskoczymy co艣 zje艣膰?
Jasne,dobrze...
Wszystko w porz膮dku?
Nie wiem
To by艂o niesamowite uczucie
Nigdy go jeszcze nie do艣wiadczy艂am
Pokona艂am wiele przeszk贸d podczas mojej wyprawy po Fantazj臋
A kiedy j膮 odzyska艂am,to wiem, 偶e wyzwania kt贸re podj臋艂am w Cydolii
s膮 bez znaczenia, teraz jak ju偶 jestem w domu.
Sara, idziesz?
Tak, id臋
Chocia偶 wypu艣ci艂am Fantazj臋 to wiem, 偶e jaka艣 jej cz臋艣膰 b臋dzie zawsze ze mn膮
Tak w艂a艣ciwie, to zawsze ze mn膮 by艂a
Ka偶dy krok mojej w臋dr贸wki,przybli偶a艂 mnie do u艣wiadomienia sobie,
偶e to ja, nie Steve, by艂am problemem
Nigdy nie pozwoli艂am sobie na eksploracj臋 Fantazji
I dop贸ki sobie nie pozwoli艂am, nie wiedzia艂am, co to prawdziwe szcz臋艣cie
---===T艂umaczy艂:SKANER===---
Odwied藕 www.NAPiSY.info
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.