All language subtitles for Bir-Nefes-Yeter-Wystarczy-Jeden-Oddech-Napisy-PL

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic Download
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French Download
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish Download
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish Download
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Grupa na FB: ★ Turecka Serialomania ★

Tłumaczenie: Justyna DK, Alicja, Magda W., Kasica Napisy: Oleńka0505, Agata K., Xandra, Ewelka, Pati Korekta: Roxi

W dniu urodzin, Nefes!

- Dobrej zabawy, kochanie. - Dziękuję, mamusiu.

- Poczekaj. - Zapomniałam kluczy od samochodu.

- Przyniosę. - Dziękuję.

Nefes?! Nefes, córeczko!

Yaman? Yaman!

"WYSTARCZY JEDEN ODDECH"

Nefes Aksoy, 26 lat, wrodzona kardiomiopatia.

Yaman Ergin, 30 lat, głębokie rany na nadgarstku. Stracił dużo krwi, natychmiast potrzebuje transfuzji.

Pani Nefes? Pani kategorycznie nie może wstawać. Co pani tutaj robi?

Znowu spaceruje sobie pani po korytarzu. Miała pani poważny atak, a chodzi sobie tutaj z kroplówką.

Zaraz zemdleję. Pani Nefes, co pani robi?

Znudziło mi się.

Niech pani poczeka, na Boga. Niech pani spojrzy, ze mną wszystko dobrze. Wie pani ile od dziecka miałam takich ataków?

Ale takie chodzenie z kroplówką... Jeśli lekarz zobaczy...

Wtedy ja będę rozmawiać, a ty o tym zapomnij. Powiedz mi, kim jest człowiek na tej sali?

Który człowiek?

Spójrz, tam, gdzie są otwarte drzwi.

Niech pani nie pyta, pani Nefes. Przysięgam, sama się zmartwiłam.

Taki młody i przystojny mężczyzna. Trzeba zobaczyć.

- Naprawdę? Bardzo z nim źle? - Nie, kochana. Nie jest na nic chory.

Podciął sobie żyły.

- Mówią, że uratowali w ostatnim momencie. - Naprawdę? Naprawdę?

Kto wie, czemu tak postąpił? Inni nie mogą zrozumieć, czemu ktoś chce umrzeć. W jego sytuacji wszyscy.

Dowiedzmy się, jaki ma problem.

Jak to?

Jak mogłeś próbować się zabić? Jak możesz krzywdzić swoje zdrowe ciało? Jesteś szaleńcem?

Czemu patrzysz jakbyś chciał zabić? Nie trudź się i tak zostało mi mało czasu.

Nie brudź sobie niepotrzebnie rąk krwią. Chociaż i tak je ubrudziłeś. Jesteś psychopatą? Czemu podciąłeś sobie żyły?

A ty kim jesteś?

Nie o mnie tu chodzi. Dopóki nie dowiem się, czemu tak postąpiłeś, nigdzie stąd nie odejdę. Nawet siądę tutaj.

Pielęgniarko!

Wołaj pielęgniarkę, wołaj. Przyszła? Mów, ja nie odejdę.

Nie mogłabyś wyjść z pokoju?

Nie.

Spójrzcie tylko jaki niewychowany. Odwrócił się i leży. Spójrz na mnie.

Co człowiek musi takiego przeżyć, żeby zrobić sobie krzywdę? Co tak wielkiego musi przeżyć? Wyjaśnij mi, na Boga.

Jak możesz skrzywdzić swoje zdrowe ciało?

Dzień dobry.

- Ty ciągle tutaj jesteś? - Tak.

Witaj.

Przy okazji jestem Nefes. A ty Yaman, prawda?

Wczoraj tak szybko poszedłeś spać, a mi się nudziło.

Postanowiłam trochę pokopać w twojej karcie pacjenta, stąd wiem.

Tak. Słucham ciebie i czekam na twoją odpowiedź.

Nie pójdę stąd dopóki nie powiesz, czemu tak postąpiłeś.

Nie ma o czym mówić. Poza tym to ciebie nie dotyczy.

Yaman. Musisz zrozumieć jak wielki to był błąd.

- Pielęgniarko! - Może będę mogła tobie pomóc, jeśli powiesz.

Pielęgniarko!

Albo będę mogła znaleźć tego, kto może pomóc.

Znaczy, że jest tutaj. Jest tutaj, pani Sevinc. Mówiłam pani.

Nefes, gdzieś ty była? Bardzo się o ciebie martwiłam.

- Jestem tutaj, mamo. - O mało nie oszalałam.

Dobrze, masz rację. Wybacz mi.

Chodź, spójrz. Poznam ciebie z moim nowym przyjacielem Yamanem. Yaman – mama, mamo – Yaman.

Wieczorem dużo rozmawialiśmy, mamusiu. Wybacz. Nie zauważyliśmy, że tak szybko zleciał czas.

Bardzo mi miło, synu. Jestem mamą Nefes.

Więc my wyjdziemy, a on odpocznie.

- Miłego dnia. - Jeszcze nie skończyliśmy.

Tak jak mówiłam wcześniej. Wiadomości nie są dobre.

Nefes jest w czwartym stadium. To ostatnie stadium zaburzeń rytmu serca.

Niestety doszliśmy do tego, czego oczekiwaliśmy. Rozmawialiśmy już o tym, co robić w tym stadium.

Teraz przyszedł czas to zaakceptować.

- Dobrze, teraz... W tej sytuacji.. - Najwyżej to rok.

- Proszę posłuchać, panie Yaman. Musi pan obowiązkowo przejść testy psychologiczne. - Nie ma takiej potrzeby.

- Pani Sule to odnoszący sukcesy lekarz. Jeśli pan chce... - Nie chcę.

Poza tym chciałbym się stąd wypisać.

Ale panie Yaman, ma pan bardzo głębokie rany. Musi pan zostać tutaj przez 2 dni.

Chcę wyjść. Natychmiast.

Znów spróbujesz, prawda?

Nawet mnie nie spytałeś, czemu tutaj jestem.

Ale ja i tak tobie powiem.

Odkąd pamiętam, żyję ze strachem śmierci. I z tym walczę.

Tak właściwie to, że do tej pory żyję, to cud. Ale wierzę w cuda.

Nieważne.

Doktor powiedziała właśnie, że zostało mi niewiele czasu.

Gdybyś wiedział, jak wiele bym oddała, żeby tylko wyzdrowieć.

Aby być na twoim miejscu.

Wczoraj były moje urodziny, wiesz?

Może nie będzie u mnie kolejnych urodzin.

Moi rodzice każde moje urodziny świętują jak ostatnie.

Właściwie szkoda mi ich z tego wszystkiego najbardziej.

Tylko pomyśl. Wychowali jedyno dziecko ze strachem stracenia go.

Dlatego mama nazwała mnie Nefes (oddech).

I jestem pewna, że od tamtego dnia liczy każdy mój oddech.

Nie wiem, jakie masz problemy. Nie wiem, co doprowadziło ciebie do takiego stanu.

Ale co by to nie było, nie może usprawiedliwiać tego, co zrobiłeś.

W tym szpitalu jest tylu niewinnych ludzi, którzy walczą o życie. Jesteś względem siebie niesprawiedliwy.

Zostaw mnie samego.

Dobrze.

- Córko, co masz zamiar robić w domu samotnego mężczyzny? - Mamo, chcę mu tylko pomóc.

Ale nie do takiego stopnia, Nefes. Nawet nie wiesz, gdzie idziesz, czy to nie jakiś złodziej.

- Mamo, nawet jeśli miałby być zły, to czemu chciał siebie zabić? - W porządku, więc jest dobry.

To znaczy chcę powiedzieć, że jest dziwny. Czy normalny człowiek chce siebie zabić?

Jadę właśnie po to, żeby się tego dowiedzieć. Ciekawe co musiało się stać w jego życiu, że chciał umrzeć?

- Co ci do tego, córko? To już jego problemy. - Naprawdę wszystko ci jedno?

- Nie. To znaczy... - Mamo, może będę mogła mu pomóc?

Dobrze, ale spójrz.. Będziesz do mnie dzwonić albo pisać co godzinę, inaczej tam przyjadę.

Dokąd przyjedziesz?

Wyślij mi adres. Tak, wyślij mi adres.

- Ah, ta technologia pomaga. - Pomaga. No już, wyślij adres. Inaczej przysięgam, przyjadę.

Dobrze.

Cześć!

No i jak ciebie znalazłam!

I ja bardzo się cieszę, że cię widzę. Yaman... Mam dla ciebie propozycję, której nie możesz odrzucić.

Moim zdaniem bardzo ci się spodoba. Dokąd jedziesz?

Naprawdę pojechał. On naprawdę pojechał.

Witaj.

Spójrz, tak jak już powiedziałam, mam dla ciebie propozycję.

Yaman, otwórz!

Spójrzcie na niego.

Jeśli myślisz, że sobie pójdę, to się mylisz! Nigdzie się stąd nie ruszę, dopóki nie otworzysz drzwi. Zobaczymy kto na tym lepiej wyjdzie.

Wreszcie.

Co to takiego?

Tylko tego brakowało. Co mam robić?

Nie mam innego wyjścia. Co mam zrobić? Co mam zrobić?

Dlaczego nie pomyślałam o tym wcześniej?

- Yaman! Yaman, otwórz. Otwórz! To ja, Nefes! Otwórz, otwórz! - No nie!

Otwórz.

Dziękuję.

Dzień dobry. Chodźcie, chodźcie. Chodźcie, chodźcie. Chodźcie, nie uciekajcie.

Proszę was, tyko trochę was pogłaszczę. Proszę. Nie uciekajcie, nie uciekajcie. Obiecuję, nic wam nie zrobię. Obiecuję, nic wam nie zrobię.

Tylko trochę was pogłaszczę. Przysięgam, nic wam nie zrobię. Poczekajcie. Poczekajcie. Przysięgam, nic wam nie zrobię.

Boże ty mój.

Yaman! Jeszcze się pobawimy, zaraz wracam.

- Czego ode mnie chcesz? - Chcę tu z tobą mieszkać przez tydzień.

- To żart, prawda? - Nie, jestem całkowicie poważna.

- I ja jestem całkowicie poważny, masz natychmiast stąd wyjechać. - Nie, nie wyjadę.

Co znaczy nie?

- To znaczy, że zostaję. Zostaję tutaj z tobą. - Na siłę? - Jeśli trzeba to na siłę.

Ja tutaj u ciebie...

Jakie to piękne miejsce! Jestem pod wrażeniem.

Proszę ciebie tylko o jeden tydzień. Jeden tydzień. Spójrz, przez cały tydzień będziesz bez sprzeciwów robić wszystko, co powiem. Dobrze?

A ja pokażę tobie, że życie jest warte tego, żeby żyć. Jeśli się zgodzisz, a ja sobie nie poradzę, to obiecuję, że stąd wyjadę i nigdy więcej mnie nie zobaczysz.

Ale jeśli się nie zgodzisz. Tak będę ciebie prześladować. Będziesz przeklinać ten dzień, kiedy mnie poznałeś. Pożałujesz.

Dlaczego to robisz?

To jeden z punktów listy rzeczy, które chcę zrobić przed śmiercią. Widziałam to w jednym filmie. Sytuacja była podobna do mojej i od razu to wykorzystałam. Spójrz.

Zmienić czyjeś życie.

Dlatego właśnie chcę ci pomóc. Chyba nie odmówisz ostatniej prośbie umierającej dziewczyny?

Jaki masz niezwykły dom.

Przeczytałeś wszystkie te książki?

Jeść też mi nie dasz? Jak ci nie wstyd. Czy można pozostawiać swojego gościa głodnym?

Nie zauważyłam. Przepraszam.

Przysięgam, bardzo pysznie pachnie. Zdrowia twoim dłoniom.

Bardzo zgłodniałam.

Moim zdaniem jesteś bardzo dobrym człowiekiem.

Nic o mnie nie wiesz.

To podobne do ciebie. Wszystko w jednym egzemplarzu. Najłatwiejszą drogą jest powiedzieć, że jesteś samotny i nie masz nikogo.

Ale popatrz, ja o tobie pomyślałam i przyniosłam ci herbatę. Trzymaj. Nieważne.

Nawet nie wiesz, jak ci się poszczęściło.

Chcę ci coś opowiedzieć. Anioły chciały przekazać urok ludziom, którzy nie cenili szczęścia.

Postanowiły ukryć szczęście. Postanowiły ukryć je w takim miejscu, w którym nie tak łatwo je znaleźć.

Niech ludzie potrudzą się trochę, by je znaleźć. Niech postarają się je znaleźć i zrozumieją jego cenę. Tak myśleli.

Oczywiście zrozumieli, że nie tak łatwo to zrobić. Nie mogli znaleźć na ziemi miejsca, gdzie można schować szczęście.

Jeden zaproponował schować je w górach. Inny powiedział, żeby ukryć je w wodzie.

Oczywiście nie mogli dojść do zgody. I wtedy jeden z aniołów powiedział nieśmiało: "ukryjmy szczęście wewnątrz człowieka".

Ponieważ nikomu nie przyjdzie do głowy szukać szczęścia wewnątrz siebie.

Jeśli chcesz być szczęśliwy, zwróć uwagę na samego siebie. Szczęście, którego szukasz daleko, jest wewnątrz ciebie.

Dzień dobry!

Przepraszam, nie chciałam pana przestraszyć. Proszę wybaczyć.

Nic takiego. Właściwie to ja przepraszam. Nie zauważyłem pani.

Jestem Nefes, przyjaciółka Yamana.

Przyjaciółka? Yamana? Proszę wybaczyć, pani Nefes. Zdziwiłem się, gdy panią zobaczyłem, ponieważ Yaman raczej nie miewa gości.

Bracie, przede wszystkim zostawmy tą oficjalność. Yaman i tak nie jest szczęśliwy z moich odwiedzin. Więc jestem niemile widzianym gościem.

- Ja jestem Hamza. Opiekuję się farmą. Bardzo mi miło. - Mnie również bardzo miło.

- Dzień dobry! Jaki on słodki. Gdybyś wszystkich tak traktował. - Co to ma znaczyć?

Chcę powiedzieć, że mógłbyś odnosić się też tak do ludzi.

- To znaczy, że nie chcę. Przyczyny są dostatecznie wiadome. - Nie.

Zwierzęta nie zmuszają ciebie do robienie tego, czego ty nie chcesz. Nie mają zamiaru nalegać i nie masz ich dość. I najważniejsze - nie mówią.

Tak. Więc opowiem ci o tym, co będziemy robić przez 6 dni. Najpierw pokażesz mi farmę. Później ja poznam ciebie z przyjaciółmi.

A później są tutaj w okolicy miejsca, w których jeszcze nie byłeś...

- Dzień dobry, bracie Hamza. - Dzień dobry, pani Nefes. - Bracie, przecież zostawiliśmy oficjalność.

Przyniosłaś do tego miejsca radość, córko Nefes. Sprawiłaś, że uśmiechają się ci, którzy dawno się nie uśmiechali.

- Nie, na razie mi się nie udało. - Uwierz mi, nawet to, co już zrobiłaś, to cud.

- Bracie Hamza... Dlaczego Yaman jest taki aspołeczny?

Jeśli znałabyś go 2 lata temu, córko. Jaki to był wesoły i dobry człowiek. Trzeba to było widzieć. I teraz jest bardzo dobry, ale...

- Ale? - Po tamtym dniu stał się innym człowiek. - Jakim dniu?

- Trochę się rozgadałem. - Bracie Hamza... Co stało się tamtego dnia?

Posłuchaj. To nie moja sprawa, córko Nefes. Jeśli zechce, sam tobie opowie. Ale bądź pewna, że za twardą powłoką skrywa się człowiek jak brylant.

Daj Boże, że uda ci go odnaleźć.

- Siostro Nefes, przyjdź jeszcze. - Kochany, oczywiście. Do widzenia.

- I co to? - My śmiertelnicy nazywamy to miłością do dzieci.

Ale jak widać dla was, tych, którzy starają się zabić, to uczucie jest obce.

Spójrz tylko... Każde z nich trzyma się nadziei, że będzie żyć dalej. Dzisiaj stałeś się ich nadzieją.

Są szczęśliwi przez nadzieję na to, że za tydzień znów się z nimi pobawisz. Teraz przez cały tydzień nie będą myśleć o chorobie.

A o tym, jakim bohaterem bajki mają być.

Uwierz mi... Te dzieci odczuwają ból, który jest nie do wytrzymania. Ich uśmiech...

- Wszystko dobrze? - W porządku. Trochę mi się zakręciło w głowie. Chodź, idziemy.

Wiem jedno. Któregoś dnia telefon zadzwoni. I nie tracę w to wiary.

A kiedy się uwolnię od aparatu do dializ...

To co? Co zrobisz, kiedy się uwolnisz od aparatu do dializ?

Powiem Melis, że ją kocham.

I weźmiesz dziewczynę za rękę? Posłuchaj, czy ty w ogóle miałeś dziewczynę?

Nieważne, chociaż jesteś na dobrej drodze, bracie. Wytłumaczę ci zaraz wszystkie subtelności.

Wczoraj wieczorem znowu przyszedłem do domu z kobietą. I oczywiście, skończyliśmy w łóżku. Zacząłem się rozbierać, ona też się rozbiera.

Mówię do niej, poczekaj chwilę, muszę ci coś pokazać. No i, oczywiście, pokazałem. Kobieta ma uśmiech na twarzy, patrzy, wygląda, że jej się podoba.

Ja mówię, chyba nie zauważyłaś. Nie mam jajek.

Nie, mówi, zauważyłam, podoba mi się to. I dalej się rozbiera. Zdjęła biustonosz... Odrzuciła go...

I razem z biustonoszem poleciały piersi. Patrzę to na jej piersi. To na piersi w biustonoszu.

I zaczęliśmy się śmiać. Ryczeliśmy ze śmiechu. Kobieta odwróciła się do mnie.

I mówi "może jesteśmy sobie przeznaczeni. Co powiesz?" Cóż mogę powiedzieć...

Pomimo wszystkich naszych wad...

Ta noc... Była wspaniała.

Zabiłem swoich rodziców.

To mój błąd stał się przyczyną ich śmierci.

Powinienem był umrzeć, ale...

To oni zginęli.

Synku, dlaczego nie skręciliśmy w lewo?

Jadę na skróty, tato, tam jest korek, a my i tak jesteśmy spóźnieni.

Dobrze.

Oprzyj się i odpoczywaj. Ty też sułtanko Feride.

Synu uważaj!

Mamo!

Tylko ja przeżyłem w tym samochodzie.

Mamo! Na pomoc!!!

Ale nikt nie mógł nam pomóc.

- Gdybym nie pojechał tą drogą... - Nie zabiłeś ich, Yaman. Sam o tym wiesz.

Zabiłem.

Mój błąd. Moja zła decyzja. Stała się przyczyną ich śmierci.

Zabiłem ludzi, którzy dali mi życie. Dlatego nie mam prawa żyć.

Przecież nie zrobiłeś tego specjalnie, to był wypadek.

A co za różnica? Rezultat jest ten sam.

Tak, jest różnica. Ludzie popełniają błędy. Czasami płacą za to wysoką cenę, ale... Ludzką rzeczą jest błądzić.

I ty popełniłeś błąd, tak. Ale musisz o tym zapomnieć i żyć dalej.

Ty... Nie wiesz, co to za ból. Nie mam prawa.

Masz, masz prawo. I musisz. I tak zapłaciłeś wysoką cenę. Nie bądź już dla siebie niesprawiedliwy.

Zobacz... Zrobiłeś dzisiaj pierwszy krok. Podzieliłeś się tym ze mną. Nie jest tak trudno się dzielić, prawda?

Opowiedziałeś mi, zrobiłeś to.

Ryba.

Sevinc...

Martwiłem się o ciebie.

Wiem, już mi mówiłeś...

To co to za mina?

Jak będziemy żyć? Zawsze tak będzie? Jak my to przeżyjemy? Jeśli coś jej się stanie...

Jak będziemy żyć?

Gdyby było jakieś wyjście...

Gdyby...

Gdyby rodzice... Nigdy nie tracili swoich dzieci.

Gdyby... Gdyby...

Wszystko gotowe?

- Jeszcze to damy do bagażnika i wszystko gotowe. - Super!

- Kto wie, co ty znowu wymyśliłaś. - Zabiorę cię we wspaniałe miejsce.

Chodź!

Chodź!

Nie siądę za kierownicę.

- Dobrze, ale jak długo? - Do końca życia.

Ale jeździsz motorem.

Tak, sam. W razie czego, nie skrzywdzę innych ludzi.

- Nie gadaj głupstw, proszę! - Puść!

Ale to boli!

Przepraszam... Wybacz mi, naprawdę nie chciałem ci sprawić bólu.

Już dobrze, to nic. Chociaż się zdenerwowałeś, pojedź ze mną. Ja poprowadzę.

Jeśli nie pojadę, to sprawisz, że zabiją mnie wyrzuty sumienia. Dobra, jedźmy! Proszę!

Jak możesz tak lekko do tego podchodzić?

Choroba wiele człowieka uczy. Jak żyć każdego dnia, bojąc się śmierci... Wolę umierać, żartując sobie ze śmierci.

Człowiek nic nie ceni, póki tego nie straci. Mogłam żyć, nie wiedząc, jak cenna jest każda minuta... Ale dzięki tej chorobie, żyłam naprawdę.

Gdybyś nie patrzył na wszystko, co ci się przydarzyło, to byś zrozumiał, jakie masz szczęście.

Szczęście? Wstydzę się tego, że żyję.

Ale to niesprawiedliwe.

A najgorsze jest wiedzieć, że te wyrzuty sumienia nigdy się nie skończą.

- Nie mów tak. - Ale tak jest.

Czas tego nie uleczy... Przeciwnie. Z czasem jest coraz gorzej. Do wyrzutów sumienia dołącza tęsknota. Boli mnie dusza, Nefes.

„Wiem, że chciałbyś się już ode mnie uwolnić, ale nie martw się, już niedługo...”

„ Dziś jest nasz ostatni dzień. Jutro zniknę z twojego życia.”

„ Ale najpierw mam do ciebie ostatnią prośbę.”

„Chcę, żebyś przyszedł o piątej pod podany adres.”

„ I nie myśl, że mnie tam nie będzie.”

„ Jeśli nie przyjdziesz, to złamiesz swoją obietnicę.”

„Domyślasz się, co się z tobą wtedy stanie.”

„Będę na ciebie czekać.”

- Witaj! - Nefes, to było wspaniałe, jestem zaskoczony.

- To znaczy, że ci się podobało? - Bardzo.

To ten chłopiec. Całkiem miły chłopiec.

Nie wiedziałem, że grasz na wiolonczeli.

Skąd miał pan wiedzieć, panie Yaman? Nie miał pan możliwości.

Tak, masz rację, wybacz. Jak długo już grasz?

Gram, od kiedy pamiętam, od dzieciństwa. Można powiedzieć, że w czasie choroby, wiolonczela była moim najbliższym przyjacielem.

I? Dziś mija równo tydzień. Będziesz znowu wolny, jak przedtem. Nikt nie będzie ci gadać nad uchem i nie będzie cię denerwować.

Na początek, chcę wam wszystkim podziękować, za to, że nie zostawiliście mnie samej w takim dniu.

Dzięki temu wieczorowi, zrozumiecie, że nic nie może stanąć na drodze miłości.

Istnieje miłość... Która jest nieśmiertelna.

Istnieje miłość, która czyni cuda. Przywraca do życia.

Mój dziadek Akif i babcia Safiye bardzo mocno się kochali.

Yaman? Wszystko dobrze?

Co się stało, synku?

Ona odeszła...

Ona też odeszła...

Pozwoliłeś jej?

- A co mogłem zrobić? - Mogłeś powiedzieć: „Nie odchodź!”.

A jeśli wciąż by odchodziła, to mogłeś ją złapać za rękę.

Skąd mam wiedzieć, synku?

Gdybyś naprawdę tego chciał... To byś jej przeszkodził.

Co ja mogę jej dać, bracie Hamza?

Życie... Pomóc jej żyć! Uczynić ją szczęśliwą!

Nie bez powodu pojawiła się na twojej drodze, synku.

Na pewno jest jakaś przyczyna.

Wiesz, że jest twoim przeznaczeniem!

Ona też umrze, bracie Hamza!

I ją też stracę, ale nic nie mogę na to poradzić!

I dlatego właśnie idź do nie, nie trać czasu!

Weź za rękę i nie puszczaj!

Yaman? Czemu tak długo?

Cieszę się, że przyszedłeś. Jest na górze.

Dziękuję.

Po schodach na górę, ostatni pokój.

- Co ty tu robisz? - Czy to nie jest oczywiste, Nefes?

A nie jest oczywiste, że ja tego nie chcę?

- Musisz to koniecznie usłyszeć? - Tak! Chcę, żebyś mi to powiedziała w oczy!

Dobrze.

Nie chcę cię!

- Wiem dlaczego to robisz, Nefes! Nie rób tego! - Jeśli wiesz, to nie utrudniaj wszystkiego! Odejdź, proszę!

Wiesz, że jesteś tchórzem?! Nie jesteś taka odważna, jak mi się wydawało!

Idź stąd.

Nie pójdę, Nefes! Rób, co chcesz, ale nie zrezygnuję z ciebie! Zanotuj to sobie w głowie!

- Nie mogę. - Dlaczego?

Ja umieram! Umieram, Yaman! Nie mogę być niczyim marzeniem!

Boję się! Dlatego, że kiedy jestem sama, jest mi łatwiej!

- Pogodziłam się z tym, ale ty się pojawiłeś... - To ty się pojawiłaś!

Chciałam ci tylko pomóc! Nie myślałam, że do tego dojdzie.

Ale doszło.

Jeśli się do kogoś przywiążę, będzie mi trudniej odejść, nie rozumiesz?

Pierwszy raz w życiu straciłam kontrolę.

Zrobiłam coś, czego nie powinnam. Pozwoliłam, żeby to się stało, ale więcej nie pozwolę!

Yaman, taki już mój los... I twój...

Boisz się siebie, Nefes.

Swoich uczuć, pragnień...

A potem zwalasz wszystko na los... Nie rób tak!

My nazywamy losem swoje lęki.

Ja też tak robiłem latami...

Idziemy dalej i myślimy, że to nasze przeznaczenie...

To ty mnie nauczyłaś, że los można zmienić.

Los, to droga, którą sami wybieramy z wielu innych...

Sama o tym wiesz.

Ale jest los, którego nie można zmienić.

Nie można...

Z którego nie ma wyjścia...

Odejdź, proszę... Błagam cię, odejdź!

- Nefes, proszę, nie rób tego. - Proszę.

Popełniasz ogromny błąd.

I ty też, mamo...

- Dlaczego nikt mnie nie rozumie? - Rozumiem cię, córeczko.

Ale tym razem patrzysz na wszystko ze złej strony.

Teraz, kiedy masz szansę być szczęśliwa... Pozbawiasz tego szczęścia i siebie, i Yamana.

Mamo... Przede mną jest nieuchronny koniec.

Przed nami wszystkimi jest nieuchronny koniec.

Tak, ale w moim przypadku jest inaczej.

I z tym się nie zgadzam.

Gdy byłaś malutka...

Lekarze powiedzieli mi bez cienia litości...

Żebym się nie łudziła...

Że póki jest czas, powinnam urodzić drugie dziecko.

Ale ja z ciebie nie zrezygnowałam.

Nie zamieniłam cię na inne.

Wiesz dlaczego?

Bo jestem twoją córką.

Oczywiście, że jesteś moją córką.

Ale to nie jedyny powód.

Dlatego, że nikt tego nie wie, ile potrwa czyjeś życie.

Gdybym urodziła drugie dziecko, czy miałabym gwarancję, że ono będzie żyć?

Nie umiera ten, co jest chory...

Ale ten, na którego przyszedł czas.

Każdy twój oddech, to nadzieja, córeczko.

Nie ma wczoraj...

I jutra też nie...

Jest tylko ta chwila.

Nikt, kto się zakocha, nie ma gwarancji, że będzie długo żył.

Masz do tego prawo, do czasu, póki bije twoje serce.

Ty też potrzebujesz nadziei, jak wszyscy.

Dlaczego pozbawiasz się tego, do czego zachęcasz innych?

Moja kochana!

- Kocham cię. - Kochanie, ja też cię bardzo, bardzo kocham.

Bardzo cię kocham.

♫ Jeśli nie ma twej miłości, to czy powrócę sam? ♫

♫ Jeśli nie ma twej miłości, nadejdzie czas i chwila się skończy. ♫

♫ Jeśli nie ma twej miłości, słońce zamarznie, księżyc zgaśnie. ♫

♫ Jeśli nie ma twej miłości, przyjdzie śmierć, zabierze i odejdzie. ♫

Chcę, żebyś dał mi słowo...

Kiedy już odejdę...

Chciałabym być pewna, że nic ci nie będzie.

Jeśli mi tego nie obiecasz...

To sobie stąd pójdę.

I więcej mnie nie zobaczysz.

Ale jeśli mi obiecasz...

Jeśli obiecasz...

To ja nie puszczę twojej ręki, aż do śmierci, przysięgam.

Obiecujesz?

Obiecuję.

♫ Jeśli nie ma twej miłości, to czy powrócę sam? ♫

♫ Jeśli nie ma twej miłości, nadejdzie czas i chwila się skończy. ♫

♫ Jeśli nie ma twej miłości, słońce zamarznie, księżyc zgaśnie. ♫

♫ Jeśli nie ma twej miłości, przyjdzie śmierć, zabierze i odejdzie. ♫

Okazuje się, że nie jesteś taki nieczuły, jak myślałam.

Zaskakujesz mnie.

Jestem tylko...

Zwyczajnym mężczyzną, który zakochał się w doskonałej dziewczynie.

Myślę, że przesadzasz.

Nie, nie przesadzam.

Jesteś najodważniejszym człowiekiem, jakiego znam.

Dlatego, że zmusiłaś mnie, żebym patrzył na świat innymi oczami.

Mam nadzieję, że zawsze będziesz tak myślał.

- Zaraz zacznie padać. Chodźmy do domu. - Pewnie.

Hura!

Zmarzłam!

Zaraz się rozgrzejesz.

Ale się ochłodziło.... Dziękuję.

Chcę być twoja.

To piękne miejsce.

Dobrze, że tu przyszliśmy, pierwszy raz jestem w takim miejscu.

Ale... czemu tu przyszliśmy?

Trochę się zmęczyłam.

Chodź!

Kolej zawsze przywodzi tęsknotę.

To miejsce spotkań i rozstań. I w tym, i w tamtym jest tęsknota.

Zawsze tu przychodzę, kiedy czuję się samotny.

Jakby miał przyjechać ktoś z daleka.

I dochodzi do mnie, że nie przyjedzie...

Jak moja mama z ojcem.

Stacja kolejowa jest dla tych, którzy czekają.

A ta, na którą ja czekałem, wreszcie przejechała.

Ty się pojawiłaś, Nefes.

Nie martwię się tym, jak długo to będzie trwało i jak się zakończy.

Jedyne, czego chcę, to spędzić z tobą każdą chwilę.

Wyjdziesz za mnie?

Powiedziałaś, że jestem cudem.

Ale faktycznie, to ty jesteś moim cudem...

Którego nie oczekiwałem.

Pojawiłaś się...

I stałaś się sensem mojego życia.

A teraz chcę, żebyś została moją żoną.

Tak!

Chodź!

I w ostatnim momencie zrozumieliśmy...

Nefes zrobiła wszystko, żebyśmy się zgodzili.

Patrz na to spojrzenie...

Tym spojrzeniem, przez całe lata, zmuszała nas do wszystkiego.

Mówię ci, żebyś na nie uważał.

Jak ci nie wstyd, tatusiu.

Przeszedłeś na jego stronę?

Tak w ogóle, to myślę...

Że będzie bardzo ciekawie patrzeć, jak sobie z tobą poradzi.

Daję ci tylko parę wskazówek.

Nie martw się, nie zapomnę ich.

Zderzyłyśmy się oto z męską solidarnością, Nefes.

I tutaj będę po stronie córki.

Wiecie, panowie, ile byście sobie nawzajem nie dawali wskazówek... W sumie, i tak wszystko będzie tak, jak powiedzą kobiety.

Ma rację, synku.

Czego by nie robiła, tak czy inaczej, zrobi wszystko po swojemu.

- Będzie lepiej, jeśli się z tym pogodzisz. - Już się pogodziłem.

Tak jestem podekscytowana, że zapomniałam o przymiarce sukni ślubnej!

Musimy tam być za dwie godziny. Przyjechać po ciebie?

Nie mamusiu, przyjadę razem z Yamanem.

Dobrze, to do zobaczenia na miejscu. Tylko się nie spóźnijcie!

Dobrze, do zobaczenia, pa!

Drzwi?

Nie otworzysz?

Zamówić pizze?

To nie jest taki zły pomysł, jeśli poczujesz ten zapach...

Nefes!

Pomocy!

Gdzie?

Natychmiast wezwijcie lekarza!

- Proszę pana, proszę wyjść! - Proszę, nie może pan tutaj przebywać! - Nic jej nie będzie? Nefes! Nefes! - Proszę wyjść!

Co z nią?

Tego należało się spodziewać... Zawiadomiliśmy rodzinę... Już jadą.

Nie można nic zrobić? Proszę mi coś powiedzieć!

Robiliśmy wszystko, co możliwe... I nadal robimy.

Przepraszam, że zepsułam kolację.

Jeśli myślisz, że obejdzie się jednymi sztywnymi przeprosinami...

To jesteś w błędzie, pani Nefes.

Nie myślałam, że jesteś tak bezwstydny, panie Yaman.

Powiedz więc, czego chcesz?

Chcę cudu.

Myślałam, że tylko ja jedna wierzę w cuda.

Chcę zrealizować twoje marzenia.

Ty je naprawdę zrealizowałeś.

Witajcie.

Kochana!

- Mamusiu. - Nefesim.

- Dobrze się czujesz, córko? - W porządku.

- Wszystko dobrze. - Dobrze.

Moja piękna księżniczka!

Jak ty szybko dorosłaś.

Pamiętam, jakby to było wczoraj...

Twój pierwszy uśmiech.

Twoje pierwsze "tata".

Twoje pierwsze trudności.

Teraz ty odchodzisz, ale...

To nie jest rozstanie, wiesz o tym, prawda?

Będziemy się spotykać, kiedy tylko będziesz miała ochotę.

Pozwól, niech popatrzę na ciebie.

Przez długie lata myślałam, jak będę odprowadzać córkę w całunie...

A teraz, dzięki twojemu cudowi...

Odprowadzam ją w białej sukni.

Yaman...

Dobrze, że jesteś.

Jeśli pozwolicie, chciałbym coś powiedzieć swojej żonie.

Dzisiaj...

Pokazaliśmy wszystkim...

Że dwa słabe serca, splecione miłością...

Kiedy są razem...

Mogą poradzić sobie ze wszystkim.

I tutaj...

Przed wszystkimi bliskimi...

Chcę ci powiedzieć...

Że nasza miłość będzie ponad wszystko.

I...

Że będę wystarczająco odważny, żeby do samego końca iść za marzeniem.

Obiecuję ci to.

Bardzo cię kocham.

Zawsze bądź moją.

Nefes!

Kochanie!

Nefes!

Moja piękna żona usnęła?

Obudź się, śpiochu!

Nefes!

Nefes?

Nefes!

Nefes!!!

Cześć.

Cześć.

Wystraszyłaś nas.

Nie bój się.

Spójrz, ze mną w porządku.

Oczywiście, że w porządku.

Co to?

Oni pomogą ci wyzdrowieć, Nefes.

Musimy tutaj pobyć przez jakiś czas.

Nie.

Nie.

Tato!

Słucham, córko?

Tato, przecież rozmawialiśmy o tym. Powiedziałam, że nie chcę być przykuta do aparatury. Obiecałeś mi.

Tata nie może więcej podejmować decyzji. I ty także.

Ale, posłuchaj...

Jeśli chcesz, żebym dotrzymał słowa...

Trzeba walczyć do końca, Nefes.

Nigdy nie pozwolę ci się poddać.

Ty mnie tego nauczyłaś.

Nie zapomnę tego do końca.

Nie.

Nie chcę tutaj umrzeć w tym łóżku.

Nic takiego się nie stanie.

Obiecuję ci.

Nie stanie.

Będziesz walczyć do końca.

Dla mnie.

Dla nas będziesz walczyć.

Dobrze.

Do końca.

Obiecuję.

Przykro mi, doszliśmy do końca drogi.

Niestety, nie możemy już nic więcej zrobić.

Ona pożyje jeszcze jakiś czas z pomocą aparatury.

Robimy wszystko, co możliwe, żeby ułatwić jej życie.

Ale od tej chwili, proszę być przygotowanym na wszystko.

Kochana moja.

Słodkości moje ty nie śpisz?

Ślicznotko moja. Księżniczko.

Ślicznotko moja.

Córeczko moja kochana...

Wszystko dobrze, prawda?

Piękna moja...

Nie jest ci zimno? Dobrze, nie marzniesz.

To naprawdę jest bardzo skomplikowane i przerażające...

Myślę, że tym razem zrobiłam coś złego.

Nie, tego nawet ja bym nie mogła przewidzieć...

Czy istnieje człowiek, który może być bardziej wrażliwy?

Nie, on nie stanie się bardziej wrażliwy.

Dziś uśmiechnął się po raz pierwszy...

Nie będę kłamać, on nie ma doskonałego uśmiechu.

Co ty mówisz Nefes? Nie przesadzaj...

Boże błagam niech Yaman nic sobie nie robi.

Błagam cię! Uchroń go od siebie samego.

Dzisiaj powiedział mi, że się zakochał.

Gdyby wiedział, że jestem w nim zakochana od jego pierwszego uśmiechu...

Nigdy nie było mi tak ciężko odchodzić.

Zapewne gdybym spojrzała mu w oczy to bym nie odeszła.

Boże błagam, pomóż mi.

Pomóż mi trzymać się od niego z daleka.

-W końcu się wydarzył mój cud.

Moje serce zaczęło bić pierwszy raz...

Gdybym miała jeszcze troszkę więcej czasu...

Nie wiem...

Gdybyśmy mieli dziecko z jego oczami...

Zawsze myślałam, że jestem gotowa umrzeć, ale nie teraz.

Nie chcę umierać.

Nie chcę aby moje marzenie się nie spełniło...

Chcę być z nim.

Chcę się z nim starzeć...

Zestarzeć się z nim...

Nie wiem ile jeszcze wytrzymam...

Gdyby był sposób...

Wiem, że to jest egoistyczne, ale co jeśli on po mnie zakocha się w kimś innym?

Chcę żeby nie kochał... i kochał.

A jeśli spojrzy na kogoś innego tak jak na mnie?

Offf... Nie chcę nawet o tym myśleć.

Gdzie Yaman?

Yaman?

Gdzie jesteś?

Dlaczego nie ma cię obok?

Walczę Yaman, tak jak obiecałam.

- Dla nas... Dla ciebie walczę...

- Zaczyna mi brakować sił do walki...

- Nie chcę umierać bez zobaczenia ciebie.

- Serce więcej już nie wytrzyma.

Proszę, nie mam czasu...

Masz czas, kochanie.

Obiecuję ci, masz czas...

Obiecuję ci, masz czas...

Nefes?

On obiecał.

Nefes?!

Nefes!

Nefes?!

Nefes! Córeczko!! Pielęgniarko!! Pielęgniarko!! Pielęgniarko!!

Wszystkie swoje organy oddaję innym...

A moje serce oddajcie mojej żonie.

I powiedzcie jej...

Że zdążyłem.

Cud, którego pragnęliśmy spełnił się Nefes.

U pacjenta, który postrzelił się w szpitalu nastąpiła śmierć mózgu...

Zrobiliśmy badania jego organów.

I w tym jest cud Nefes...

Jego serce pasowało do twojego.

Teraz musimy cię natychmiast operować.

Wiedziałam. Czułam, że zdarzy się cud.

Co z tobą?

Ten cud ziścił Yaman.

Yaman...

Jak to on?

Przecież dzwoniłam do Yamana.

Yaman...

Yaman nie wiedział, że tu jesteśmy.

Ja...

Ja bardzo... Martwiłam się o Yamana.

Nie...

Mój... Mój...

Muszę zadzwonić do Yamana! Martwię się! Muszę zadzwonić do Yamana...

Nie, nie. Niczego do mnie nie mów!

Błagam! Niczego mi nie mów!!

Yaman... Yaman...

Błagam...

Yaman!!

Kiedy pojawiłaś się w moim życiu...

Zrozumiałem do czego Bóg mnie wzywa, Nefes.

Przyprowadził ciebie do mnie, żebym mógł odkupić swoje grzechy i uspokoić swoje sumienie.

Abym dał tobie życie...

Ja nie wybrałem śmierci, tylko życie Nefes...

Teraz jestem nadzieją 17-letniego chłopaka...

Będę patrzeć na życie oczami 8-letniego chłopczyka.

A moje serce będzie biło w specjalnym jemu miejscu...

Wiem jak się zastanawiałaś...

Komu to serce będzie biło...

Moje...

Będę czuć jak się starzejesz...

Czuję ciebie Nefes.

Ze wszystkimi twoimi uczuciami...

Będzie wszystko po staremu, z tym co ty będziesz czuła.

Wiem...

Jak bardzo ten dom będzie dla ciebie pusty.

Będziesz zasmucona.

Ktoś powie tobie, że wszystko przeminie...

Nie uwierzysz, że to przeminie, ale...

Przeminie...

Będziesz tylko rozmyślać o tym co nas łączyło...

Nasze wspomnienia...

Będziesz chodzić w te miejsca, w których byliśmy razem... Nie...

Nie rób tego.

Nie przyniesie ci to ulgi.

Jak będziesz ciągle to sobie przypominać, to kto pomoże ci zaleczyć te rany?

Będziesz sprawiać sobie tym wiele bólu...

Nie rób tego.

Wiem, będziesz mnie przeklinać...

Nie ja stanąłem na rozstroju twego serca...

Będę obok, wszędzie. Nie zapominaj.

Za każdym razem jak będziesz uśmiechać się, to będziesz myśleć o spotkaniu ze mną.

Wiem, że będziesz szczęśliwa.

Nie będziesz żyć szybko.

Będziesz oddychać. Twoje serce będzie bić.

Dla nas obojga.

Dzięki temu darowi ty wyzdrowiejesz.

Bardzo trudno ci to pojąć...

Może, będziesz się złościć na mnie i przeklinać mnie, ale...

Nie rób tego.

Nie złość się na mnie.

I nie bądź wściekła.

Ponieważ to serce w tobie najpierw zabije.

Naprawdę ważne jest nie tylko to, że ty żyjesz...

-A jak żyjesz...

Zrozumiałem twoje pragnienia.

Dzięki tobie naprawdę żyłem.

Po tym, jak cię spotkałem...

Wróciłem do życia.

I nadszedł czas przywrócić to życie właściwej osobie...

Moje serce zaczęło bić wyłącznie dla ciebie, Nefes...

I będzie ono wiecznie biło tylko dla ciebie.

Nie mówię tobie, abyś o siebie dbała...

Ponieważ wiem, że będziesz dbała o mnie.

Dla nas obojga wystarczy jeden oddech...

"Pamięci mojej mamy Sevinç Karamehmetoglu."

Grupa na FB: ★ Turecka Serialomania★

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.