All language subtitles for 19_Polish

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
da Danish
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

NETFLIX PRZEDSTAWIA

SZTUKA / BAZYLEA MIAMI BEACH

To pomyłka. Zaproszenia miały tu na nas czekać.

Przykro mi, to nieporozumienie.

Morf Vandewalt, Artweb.

Cześć, Morf.

Chcę porozmawiać z pani przełożonym.

Miło cię widzieć.

To niedorzeczne. Miesiąc temu kupiliśmy Utraświat Shogruna.

W MOIM DOMU WSZYSTKO JEST JASNE KOLEKTYW SADLER

BĘDĘ PRACOWAĆ ZA JEDZENIE

Czułeś się kiedyś niewidzialny?

Niegdyś budowałem kolej.

- Morf, tu jesteś! - Cloudio.

Jak pewnie wiesz, to Kenji. Tytuł to Hoboman.

Oddźwięk jest niesamowity. Niewątpliwie hit wystawy.

Wolfson, Postać kobiety, cztery lata temu.

- Nie, to jest nowe. Zupełnie inny motyw. - To iteracja. Zero oryginalności.

- Zero odwagi. Oto moje zdanie. - Szanuję twoją opinię,

ale to rzecz na skalę światową. Ta teraźniejszość i bezczelność

przemawia do popu, kina i ekonomii.

Możesz poczuć wiatr apokalipsy.

Nie uratuję cię.

Mamy rezerwację na cztery miliony, kupiec z Szanghaju.

Napiszesz dziś recenzję?

- Cześć. - Masz chwilkę?

Nie, właśnie wchodzę.

- Coś ci powiem o Rickym. - Co?

- Josephina, on cię zdradza. - Poważnie?

- Widziałam go z taką laską. - Kiedy?

Zeszłej nocy w barze.

- Co? - Oboje byli nieźle zalani.

- O której? - Nie wiem. O dziesiątej?

- Łasili się do siebie. - W pieprzonym barze.

- Tak mi przykro. - To był na pewno on?

Stali tuż obok mnie.

Muszę kończyć.

- Mogę jakoś pomóc? - Nie.

Dziękuję, naprawdę. Pa!

- Siema, Morf. - Cześć, Jon.

To naprawdę coś, nie?

Piers sypia z Dorothy czy...

Pewnie sam go musisz zapytać.

Przepraszam.

- Morf, kochanie. - Gretchen.

Składamy na to ofertę. Jon chce 3,7. Rhodora nie odda Piersa za mniej niż pięć.

Więc to dla nas okazja.

Jestem ciekawa, co myślisz.

Trzeźwość nie wyszła mu na dobre.

Zrobił to 15 lat temu.

Piers był w szczytowym punkcie alkoholizmu.

Zgadza się.

Więc mówisz, że to dobry zakup dla muzeum?

Przepraszam.

Josephina, wszystko w porządku?

Najgorszy, kurwa, dzień życia.

Twój makijaż.

Boże, spóźniam się. Pisali ze dwadzieścia razy.

Ja też tam idę.

Boże, pieprzeni ludzie.

- Kto? - Wszyscy.

Czy Piers zmienia galerie?

Odbieram telefony i podaję kawę. Zawsze dowiaduję się ostatnia.

Spóźniłaś się. Rhodora już ma kawę.

Chcesz tu w ogóle być?

Nie słucham pierdół montera.

Co myślisz?

Od lat tego nie czułam.

- Morf tu jest. - Dziękuję. Przepraszam.

No i?

Kolor, życie...

Wspaniałe.

Mam dość białych przestrzeni.

To takie dziwne.

Ostatnio przyciągają mnie odważniejsze ekspozycje.

To przywiązanie do sterylnych, monochromatycznych kostek.

Czyste lenistwo. A ja postawiłam na przeciwieństwo.

Właśnie piszę coś dokładnie o tym.

Tego nie było w katalogu.

To Minkins. Nazywa się Kula.

Tworzy wyjątkowe wrażenia

zależnie od osoby i od tego, który otwór się penetruje.

Jak w życiu.

Korzysta z różnych czujników i dynksów.

Chodzi o wybory, pragnienia, seks. Cały ten bigos.

- Przełomowe. - Więc masz wyzwanie.

Odsłoniliśmy ją chwilę temu.

Zrecenzuję to. Ile kosztuje?

O wiele łatwiej mówić o pieniądzach niż sztuce.

Zabawne.

A przy okazji, czy Piers zostawia cię dla Jona Dondona?

Reprezentowałam Piersa przez 17 lat.

To nie odpowiedź.

Dlaczego nie włożysz ręki?

Zobacz, co poczujesz.

Nie warto w to inwestować.

Mylisz się. To będzie wyjątkowe wydarzenie,

nie wspominając o ulgach podatkowej. - Macie w ogóle wodę w Miami? - W barze.

Nie wiem.

Kurwa.

Zapewnię ci wiceprezesurę...

Przepraszam.

Piers.

Pływałem w oceanie i w tym niesamowitym momencie

wydawało mi się, że zanurzam się w pierwotną świadomość.

Połączenie ze światem w najczystszej postaci.

Ricky nadal się wypiera.

„Skarbie, pozwól mi wyjaśnić”. Przysięgam, coś mu zrobię.

Może otworzy cię to na nowe rzeczy.

To była nowa rzecz. Dopiero się wprowadził.

Ja też mam wątpliwości co do Eda.

Zaczyna fantazjować o naszym ślubie.

Mam dość artystów.

Oni są już w związku.

Słuchaj, Damrish,

twoja strona nie oddaje poczucia skali czy faktury,

ale widząc twoje prace na targach dla nowych artystów,

pomyślałam: „O Boże!”.

To szarżuje, miażdży i pożera.

Pół roku temu

mieszkałem na ulicy, wystawiając na chodniku.

To moje pochodzenie.

Wyjaśnię ci to.

To tutaj… to tylko polowanie na kolejną ofiarę do zjedzenia.

Podobno to na ciebie trzeba uważać.

Och, ja jestem niegroźna.

Jak mała kiciunia.

Wiem o tobie wszystko, nawet o twoim okresie punkowym.

To było wiele księżyców temu.

- Velvet Buzzsaw. - Tak, nazwa była chwytliwa.

Wczesne rzeczy były świetne.

Potem zmieniło się to w autoparodię.

Po odejściu Polly.

Czemu się rozstałyście?

Kto by to pamiętał, tyle było wódy i prochów.

Ale chodzi o to,

że z anarchistki stałam się dostawcą dobrego smaku.

Więc łapię ironię.

To stare jak świat. Tak się robi, od kiedy

ktoś dał kość, żeby zobaczyć pierwsze malowidło w jaskini.

Więc... Dziękuję.

- W jakiej jaskini wystawiasz? - Mamy z kumplami kolektyw.

Więc wypijmy za to.

Diabelnie cenię lojalność,

ale zabiłabym, żeby móc cię wystawić.

Właśnie odrzuciłem ofertę wystawy u Jona Dondona.

Tylko on i on.

Właśnie próbuje złowić Piersa.

A gdzie ja jestem?

Jestem tutaj, popijając z tobą.

Wodę z limonką.

Koniunktura jak zwykle dla ciebie korzystna.

Moja tolerancja na twoje bzdury jest równa zeru.

Lekker, zero bzdur.

Słuchaj, Rhodora zawyża ceny.

Zagubiła się. Żyje w swoim świecie.

Sprzedałem dziś Czaszkę za 3,7. Dokładnie ile przewidziałem. Przejdź do nas, nasza galeria ma nowoczesne analizy,

by zmaksymalizować przepływ transakcji i globalny popyt.

Staram się wrócić do tworzenia, do odkrywania

energii miliardów lat, iskrzącej w naszych mózgach.

Nie będę się rozdrabniać, sprzedając gówno.

W ekonomii uwagi celebryta jest sztuką.

Wiesz, że w komis oddaję tylko nowe prace?

Reprodukcje, druki, repliki są sprzedawane pod moją marką.

Boet, zgodzę się na wyłączność tylko dla nowych rzeczy.

Słyszałem, że Rhodora sprzedała Kulę za siedem milionów.

Człowieku, to hit sezonu.

Jest znakomita.

Niepotrzebnie przestałem pić.

Jedziesz do hotelu SLS?

Jadę na wystawę towarzyszącą.

Ja też jadę.

Co się z tobą dzieje?

To znaczy?

Jesteś Morf, kurwa, Vandewalt, jedziesz ze mną na sponsorowaną wystawę?

Lubię być z tobą.

Mamy podobny gust.

To tytoń?

Olejek haszyszowy.

Mogę macha?

To była najgorsza wystawa, jaką widziałem od lat.

I kim był ten furiat, jak wyszliśmy?

Nie wiesz?

To Imeldus Vanderhorst. Zjechałeś go w zeszłym roku.

Weź dwie wódki z lodówki.

Jesteś w dużo lepszej formie niż Ricky.

Dużo pilatesu i rowerka.

Pamiętam twoje ciało.

Ja pamiętam twoje.

Od czasu Berlina cały czas o tobie myślę.

Byliśmy wstawieni.

Ciągle sobie to powtarzam.

Twoja skóra...

To najpiękniejszy melanż migdałowego z cynamonowym.

Stanął ci przeze mnie?

Raczej się pogubiłem.

Trudny stan dla krytyka.

Wróciłam do Los Angeles w nocy i spojrzałam na liczby.

Mój Boże.

Poza korzystną sprzedażą Minkinsa,

Miami nie było zbyt intratnym rynkiem.

Ważne: nie poszedł ani jeden Rubek.

Wiem, że biuro w Londynie ma na niego chuć,

ale ostatnia rzecz, na którą powinniśmy tracić czas,

to sprzedaż reanimowanego pop-artu.

Pop-artu.

Pop-artu.

Kurwa.

„Gwiazdą sekcji Nova było Przedszkole Go-Pro Mertilli Splude,

inspirująca rozprawa na temat doświadczeń lat dziecięcych”.

Zainspiruj się i dołącz do mnie w basenie.

- Wszystko w porządku? - Proszę wezwać pogotowie.

Kto powinien tu być?

Josephina. Spóźnia się... znowu.

Ty, Rococo.

Usiądź na recepcji.

Jestem… Coco.

Galeria Haze. W czym mogę pomóc?

Odłożył słuchawkę? Tak, bogaci ludzie są niecierpliwi.

Też jestem artystą.

Zrobiłem Froot Loop Hippo Bandiniemu, kojarzysz?

Przykleiłem wszystkie Froot Loopsy.

Teraz jest w The Broad.

Nie jak „broad”. Ludzie mylą to z Broad.

Broad jak „brode”.

Jak chcesz, załatwię bilety. Znają mnie tam.

- Kiedy wróciłeś? - Zeszłej nocy.

Mam dowód, że Piers zostawił cię dla Jona Dondona.

To zaczyna być nudne.

Duża sprawa. Czemu odszedł?

BEZ ŚMIERCI NIE MA SZTUKI Czemu? A czemu nie?

Może tak sama chciałam.

Podpisuję umowę z nowym artystą.

Podobno masz Damrisha. Jest dziki.

I, od dzisiaj,

Mertillę Splude.

Przysięgam, nadajemy na tych samych falach.

PRZEDSZKOLE GO-PRO

- Przedszkole Go-Pro będzie hitem. - Jak Bóg da.

Chwila. W naszym świecie ty jesteś Bogiem. - Spóźniam się. Muszę kończyć. - Dobrze.

Przepraszam.

Jakiś facet zmarł w moim budynku.

Naprawdę jestem zaskoczona.

Nie żartuję. Mój sąsiad zmarł. Znalazłam ciało.

Bryson mówi mi o wszystkim, co tu się dzieje.

Twoje ciągłe spóźnienia...

Bryson jest zły, bo...

dostawiał się do mnie, a ja go spławiłam.

Jest kompletnym świrem.

Przestałaś mnie już interesować.

Sądziłam, że urabiam następczynię.

Te nasze długie rozmowy o twoich zmaganiach i wielkich ambicjach.

A potem obrażasz moją inteligencję.

Przenoszę cię z recepcji.

Zero kontaktu z klientami aż podniesiesz jakość swojej pracy.

- Witam. - Dzień dobry.

Mamy Berlin? Singapur? Londyn?

Mamy.

Mam dwóch nowych artystów, o których chcę wam powiedzieć.

Jestem z Perlack.

To nasz budynek.

Znała go pani?

Tego zmarłego?

Chyba jakiś artysta.

Nie.

Znalazłam ciało.

Cenił sobie prywatność.

- Miał kota. - Jest tam. Znajdziemy go jutro.

Jezu, te rzeczy w środku...

Wszystko do wyrzucenia.

Stary chciał zniszczyć wszystko, żeby nie został żaden ślad.

Chyba sam zaczął to robić,

ale zmarł, zanim skończył.

Dobranoc.

Kici, kici.

Hej, koleżko.

Tak się cieszę, że zadzwoniłaś.

Uścisnąłbym cię, ale jestem spocony.

Super sweter. Beż to twój kolor.

Miami było objawieniem.

Zacznę w ten sposób.

Nie wiem, w jakim punkcie życia jestem.

Wiem tylko, że czuję się...

dobrze z tobą.

O wiele lepiej i więcej niż dobrze.

Znalazłam coś.

O tym mówię. Kto je zrobił?

Co o nich myślisz?

Są wizjonerskie.

Hipnotyzujące. Absolutnie niesamowita... mieszanka materiałów.

Jestem oczarowany.

- Myślisz, że będzie na to popyt? - Ogromny.

Niebotyczny.

Kto to reprezentuje?

Ja.

Umieram z niecierpliwości.

Kto to jest?

Dzisiejsza pula to 400 milionów dolarów.

Aby ją wygrać, należało skreślić pięć właściwych numerów.

Pierwszy zwycięski numer to 54, następny to 32.

W dalszej kolejności mamy 52. Potem 34.

Ostatnia biała bila tego wieczoru to 25.

Jeśli nikt nie skreślił pięciu liczb...

Na Biennale było bardziej wyzywające.

Oświetlenie jest identyczne?

Chyba tak.

Sprawdź specyfikację.

Prowadzę kolektyw Damrisha.

Nie sądziłam, że kolektywy są przez kogoś prowadzone.

Czy to nie przeczy całej idei?

Reprezentuję go.

Reprezentował pan.

Tworzymy coś z dala od cholernej komerchy.

Nie chodzi tylko o pieprzone pieniądze. Kradzież Damrisha to nasz koniec.

Nie jest dzieckiem.

To jego wybór, nie mój.

- Myśli pani, że sprawa załatwiona? - Wypierdalaj!

Próbowałam go zatrzymać.

Ale ci się nie udało.

Nie do wiary.

- To już się nie powtórzy. - Won!

Nie mówiłaś czasem, że chcesz kota?

Możemy porozmawiać później?

Jasne.

- Co ty, kurwa, robisz? - Co to jest? Czyje to?

- Było pod moim biurkiem. - Szukałem taśmy i to zobaczyłem.

To jest nękanie.

- Powiedz, kim jest artysta. - Co z tobą, kurwa?

Umiem więcej niż naprawy i pakowanie.

Nie jestem jakimś prymitywem.

Ta zajebioza… do mnie przemawia.

Hej, słyszałam, że wpadniesz.

- Recenzuję waszą wystawę Purlfoya. - Bądź miły. Członkostwo nam spada.

Powiedz mi coś.

Słyszałaś o artyście zwanym Vetril Dease?

D-E-A-S-E. Nie.

Możesz sprawdzić?

Nie ma go u nas, a mamy wszystkich.

Morf, skarbie, ja...

muszę z tobą pogadać.

Odchodzę, żeby zostać doradcą artystycznym.

Wiem. Nie mogę powiedzieć dla kogo.

Ale zarobię tyle, że będzie mnie stać na przepiękny samochód i ogród.

Cześć, Morf.

Cześć, Jim.

Słuchaj, przyszłam do muzeum, bo chciałam zmienić świat poprzez sztukę.

Ale bogaci wciągają wszystko, zostawiając okruchy.

Najlepszą sztuką cieszą się nieliczni.

Kupują, co im każą, więc czemu się nie podłączyć?

Wszędzie chodzi o pieniądze.

Już teraz aktywnie szukam zakupów dla mojego nowego klienta.

Być może zainteresuje cię to,

że mogę ci zapewnić hojną,

niewykrywalną nagrodę za wszystko, do czego mnie przybliżysz w królestwie

niedocenianego. Szczególnie przed recenzją.

Nie robię tego.

A jaki masz układ z Rhodorą?

Żaden.

Więc jej zakupy przed twoją przychylną recenzją

to czysta intuicja?

To moje życie.

Jak łączę się tu i teraz z pewną duchowością.

Jasne.

Oceniam z uwielbienia.

Wspieram królestwo, którą analizuję.

Wybacz, ja...

Pierdol się. Buziaczki.

Hej! Co się dzieje?

Ty mi powiedz.

Co tu robisz?

Do diabła!

Bryson.

Niesamowite.

Muszę poprosić cię o wyjście.

Za żadne skarby.

To nie twój interes.

Chyba jednak mój.

Podpisałaś klauzulę o zakazie konkurencji, która, jeśli pamiętasz,

obejmuje dużo więcej niż to.

Opowiedz mi wszystko o Vetrilu Dease'ie.

Już samo nazwisko to wabik na motyle.

Nie zmuszaj mnie do ciężkiego przesłuchania.

W tej chwili to tylko ty i ja,

z całą naszą przyjaźnią i wzajemną miłością.

Skąd je masz?

To ten facet z góry, który zmarł.

Po prostu je wzięłaś?

Nie miał rodziny ani znajomych.

Pomińmy oczywiste pytania,

ale pewnie masz wielkie plany.

Też byłam w podobnej sytuacji.

Nie wiesz, w co się pakujesz, kochana.

Musisz to zarchiwizować, skatalogować i ustalić właścicieli.

I zacząć spieniężać.

Jestem gotowa zrobić to wszystko za...

rozsądny procent.

Możesz mnie targać po sądach lub...

możesz stać się bogata,

sławna i doceniana.

A obie wiemy, że zawsze tego chciałaś.

Mówimy, że lokum było puste i że znalazła je na śmietniku.

- Próbowała znaleźć właściciela. - Na razie brak spadkobierców.

Jest najemcą. Właściciel może złożyć roszczenie?

Facet powiedział, że wszystko wyrzucają.

Godzinami nosiłam je do siebie. Tyle tego było.

Nie, znalazła je pani na śmietniku, nie w jego mieszkaniu.

To bardzo ważne.

Właśnie sobie pani przypomina, że znalazła je na śmietniku.

Czy nie tak było?

Śmietnik.

Tak, teraz pamiętam.

Krytyka jest ograniczona i wyczerpująca emocjonalnie.

Zawsze chciałem napisać coś dłuższego, ponad opiniowaniem.

Zanurzyć się w eksplorację początku i esencji,

w przemianę ducha w materię.

Do tej pory nie miałem narzędzia.

Artysta tyrający w ukryciu, odkryty po śmierci.

Chcę zaraz rozpocząć badania.

Wszystko w swoim czasie.

Musimy to uwzględnić w planach marketingowych.

Mogę napisać broszurę na wystawę.

To doda wagi na starcie.

W zamian chcę wyłącznego prawa do książki i kilka dzieł.

Brzmi cudownie.

Archiwizuję jego dorobek i przeprowadzam analizę widmową na farbie.

To bardzo dziwne.

Nawet nie wiem, jak to wyjaśnić.

Nie umiem zgadnąć.

Galeria Haze, chwileczkę.

Tak, Josephina jest zajęta, ale przekażę wiadomość.

Dobrze, jedną chwilę.

Galeria Haze.

Tak, Rhodora wie o spotkaniu, ale teraz ma telefon.

- Jesteś pewien, że to ten sam Dease? - Tak.

Skąd masz pewność?

Byłem w psychiatryku. Znalazłem jego akta.

- Dobry Boże! - Nie martwiłbym się.

Są tak stare, że nie ma kopii zapasowej. Mamy jedyną.

Okej, wyślij ją. I posprzątaj po sobie.

- I dodaj zero do rachunku. - Dzięki.

Vetril Dease pojawia się po raz pierwszy w spisie ludności LA w 1930 roku.

Mieszka w domu o niskich dochodach z rodzicami i siostrą.

Dziewięć lat później tylko Vetril i jego ojciec

przeżyli podejrzany pożar, który strawił ich dom.

Krótko potem Vetril jest wymieniony w dokumencie sądowym.

Z powodu bestialskiego okrucieństwa

pomoc społeczna odbiera Vetrila bezwzględnemu ojcu i umieszcza go

w Sierocińcu Dobrych Templariuszy w South Vallejo.

Jego pobyt tam jest owiany tajemnicą.

Jedyny zapis to jego odejście w wieku 18 lat.

Jednak prawdziwą tajemnicą są późniejsze wydarzenia.

Dease znika jak duch na trzydzieści lat.

STULECIE SZPITALA DLA WETERANÓW W SAWTELLE

Nagle pojawia się na liście płac w Domu Weterana w Sawtelle,

gdzie pracował jako dozorca przez 42 lata.

Dease żył samotnie w izolacji.

Poprzez sztukę zanurzał się w głębię własnej psychiki.

Przez dziesięciolecia walczył ze swoimi demonami.

Rezultatem jest epicka saga przemocy i szaleństwa,

błaganie o odpowiedź i rozwiązanie, które nigdy nie nadejdzie.

Mój były chłopak, Ricky, ma wystawę w piątek.

To dyletant.

Brodaty pozer ze śródmieścia.

Przez całe życie nie miał żadnego oryginalnego pomysłu.

Na dodatek kradnie od wszystkich.

Ale ty o tym wiesz, prawda?

Bardzo dobrze znam jego pracę.

Idź na jego wystawę,

sam zobacz, że jest nikim.

I rób to, co robisz.

Poważnie?

Dla mnie.

No tak.

To współczesne?

Wali prosto w oczy i kształtuje prawdziwe emocjom.

Co to mówi?

A co czujesz?

Używają technologii w zupełnie nowy sposób.

Chodzi o platformę, która obejmie wszystkie media.

Teraz wszystko jest inwazyjne.

Przybył znikąd, nie znał nikogo.

A gdyby nasza pilna Josephina nie była tak spostrzegawcza,

jego genialne prace zostałyby wyrzucone.

I wpadłby w otchłań zapomnienia.

Zauważyłam je w świetle latarni przy śmietniku.

Ile jest sztuk?

Niestety pana Dease'a nie można nazwać płodnym artystą.

I na pewno nie namaluje nic więcej.

Jeden nas bardzo interesuje.

Ludzie prawie zabijają się o jego prace.

Eleganckie.

Przed wzniosłością całe ciało drży.

Cóż, przy tych cenach twoje muzeum odpada.

Właśnie wczoraj odeszłam, więc mogę swobodnie mówić.

Jestem doradcą prywatnego kupca.

- Kogo? - Naszego przyjaciela, który kupił Kulę.

Jakże wspaniale!

W ramach tej funkcji mam na oku kilka dzieł większego formatu.

Dział sprzedaży pracował jak mrówki.

Wszystko jest zarezerwowane.

Możemy przepłacić.

- To nie robi wrażenia. - To co, kurwa, robi?

Sprzedam ci dwa Dease'y,

jeśli kupisz trzy rzeczy na wernisażu Damrisha za miesiąc.

A jak mój klient nie zechce Damrisha?

Cóż, jesteś doradcą. Doradź.

Cholera.

Za miesiąc jest twoja wystawa.

Muszę iść.

W porządku.

Czyż to nie ekscytujące zobaczyć coś konkretnego?

Nie kolejna gwiazda tatuażu czy…

malowanie balonami z farbą.

Piszę o nim książkę.

Twoja recenzja Ricky'ego Blane'a była chybiona.

Jego wystawa była świetna.

Cóż, pewnie jej nie zrozumiałem.

Może widzieliśmy zupełnie inne wystawy.

Zła recenzja jest lepsza niż zatonięcie w oceanie anonimowości.

To miał był żart?

Nie wydaje mi się.

Ricky się upił i wczoraj w nocy rozbił samochód.

Jest w śpiączce.

Podobno został zmiażdżony.

Przez samochód?

Przez twoją recenzję, arschloch.

Bryson przenosi część kolekcji do magazynu?

Gdyby De Beers wystawili wszystkie diamenty,

byłyby tanie jak szkło.

Nie uczą tego w szkole artystycznej?

Czyli ile ich niby namalował?

Są cenne, bo jest ich mało, więc nic nie mówimy.

To rzeczywistość.

Rzeczywistość jest taka, że mamy tysiąc sztuk na górze.

Nonsens.

Wątpię, czy mamy nawet połowę tego.

Co zrobiłaś?

Usunęłam z obiegu. Odłożyłam na czarną godzinę.

Kurwa!

Cholera!

Pomocy!

Siema. Tu Dondon.

Spokojnie, piesku. Jeszcze nie.

Wizyta w atelier. Jestem podekscytowany.

Nie trawię wesołości ani entuzjazmu.

Nie jestem idiotą. Zapamiętaj to.

Mam zaszczyt cię reprezentować i patrzeć, co robisz.

Tak, masz.

Czyli to tu powstają te cuda?

To był żart?

Słucham?

To tylko reprodukcje i repliki.

Atelier jest na górze.

Rupert, na górę.

To jest nietuzinkowe.

To nie sztuka. No i?

Cóż... próbuję to przeniknąć.

Oglądanie pracy w toku jest porywające.

Wyraź, cholera, jakąś szczerą opinię o tym, co widzisz.

Widzę zbieżność z wcześniejszymi pracami.

Więc...

Więc kopiuję sam siebie?

Nie kopiujesz, jeśli to twój kanon. Myślałem, że masz atelier w centrum.

Za dużo tam pokus.

Tutaj pracuję od roku.

Chciałbym zobaczyć twoje prace od czasu przeprowadzki.

Jesteśmy gotowi sprzedać wszystko, co masz.

Racja.

Jasne, oczywiście.

To... jakbyś był brzemienny.

Brzemienność oznacza narodziny.

Pomysły przychodzą, ale same się zabijają po narodzinach.

To jest rzeźnia.

Witamy na pokładzie.

HOLOWANIE - WSCHODNIA DZIELNICA

Znaleźliśmy was dopiero kilka dni po telefonie.

Byliśmy zajęci.

Wygląda na to, że walnął w bok stacji benzynowej

w Angeles National Forest.

Jest zamknięta od lat.

Co spowodowało wypadek?

Nie wiem.

Mógł uderzyć się w głowę i wyjść.

Łatwo się tam zgubić.

Udało się coś odzyskać?

Włożyliśmy to na pakę.

Mógł być splądrowany, zanim go znaleźliśmy.

Niedaleko jest duże koczowisko bezdomnych. Mogli go ogołocić.

Było coś wartościowego w środku?

Nie.

O ile wiem.

To wszystko, co znaleźliście?

Nie.

Jeszcze to. Gdzie on polazł?

Gdzie są obrazy?

Czemu mu w ogóle zaufałaś?

Nie wiedział, co było w skrzynkach.

Miał je tylko dostarczyć do magazynu w Lancaster.

Jak coś się spierdzieli, powiem, że to był twój pomysł.

Nie miałam z tym nic wspólnego.

Tu telefon Brysona. Jak widać, nie odebrałem.

Bryson, to ja.

Gdzie ty, kurwa, jesteś?

Chcesz mnie wykiwać, sam na tym zarobić?

Nie wal w chuja, Bryson. Zadzwoń.

- Przybyłem w dobrym momencie. - Nie, nie teraz.

Mam dużo do zrobienia.

I zajmie to trzy godziny?

Tak, aż tyle.

To tylko zbiórka pieniędzy.

Będą robić zdjęcia.

Pierwszy raz wychodzimy razem. To dla mnie ważne.

Chcę dobrze wyglądać.

Znalazłam zabójczą sukienkę.

Sofa jest za mała w stosunku do wysokości.

Jakby pływała.

Kataloguję obrazy do książki.

Coś się nie zgadza.

Co?

Nie ma prawie żadnych badań ani szkiców. Jakby zniknęły.

Są też duże luki w różnych okresach jego pracy.

Na każdym jest data.

Jest tam wszystko, co znalazłam.

Zaufaj mi, wiedziałabym.

Mam świetny szampan w lodówce.

Wypijmy w międzyczasie.

Kandydatka na trzecią. Aplikacja na stanowisko archiwisty.

Jest pani za młoda.

Mam 22 lata.

To pozycja dla kogoś z wieloletnim doświadczeniem.

Proszę wrócić po czterdziestce.

To wszystko?

To wszystko.

Pracowałaś dla Rhodory?

Tylko kilka tygodni.

Więc klauzula o zakazie konkurencji jest nieważna.

- Wyrzuciła cię? - Miałam przerwę,

ktoś wszedł i rozmawiali. Nie odpuściła mi.

Byłaś na wernisażu Dease'a?

- Istne zoo. - Wiesz, jaki był obrót?

- Widziałam liczby. - Lista kupców?

Każde nazwisko.

Twój klient kupił dwa.

Jesteś zaradna.

Nauczyłam się, że trzeba taką być.

Rhodora ma dossier o Dease'ie, który trzyma pod kluczem.

Pewnego dnia znalazłam klucz i była to bardzo interesująca lektura.

Mogę mieć jakieś stanowisko.

Wróć do mnie i powiedz, co jeszcze wiesz.

Brakuje mi tego miejsca.

Koleżeństwo, czystość celu,

wtorkowa pieczeń, stołówka z widokiem na asfalt.

Cóż, przejdźmy do Vetrila Dease'a.

W zjednoczonej federacji wszechświata

nie ma pewnie teraz popularniejszego artysty.

Od otwarcia wystawy dosłownie króluje na Twitterze.

Chcielibyśmy go wystawić.

O ilu obrazach mówimy?

Mogę dostarczyć dwa od mojego klienta

i kolejne dziesięć pożyczone z Galerii Haze.

Wyślij wymiary i zdjęcia, i zorganizujemy coś w następnym sezonie.

Mają być wystawione jak najszybciej.

Hala główna, nowe skrzydło, najlepszy marketing.

Mamy procedurę, Gretchen.

Miałam wspaniały pomysł, żeby wesprzeć mojego byłego pracodawcę

i rzekomo najlepsze muzeum sztuki współczesnej w Los Angeles

pierwszą wystawą Dease'a!

Doceniamy wartość tego,

ale to kwestia miejsca.

Przesuń Koński Penis Banyo'a lub Pochwę w Klejnotach.

Włóż jedno w drugie, nie mój problem.

Jest problem podatkowy i mój klient chce to na gwałt wystawić.

W zamian za moją bardzo hojną ofertę

chcę też pokazać Kulę Minkinsa.

Gretchen, to nie targowisko.

Nie, to równanie z prostym rozwiązaniem.

A jeśli nie możesz tego pojąć, to są jeszcze inne muzea.

Zapewniam cię. Buziaczki.

DOM WETERANA

STULECIE SZPITALA DLA WETERANÓW W SAWTELLE

Przepraszam.

Nie zauważyłem pana.

Witam.

Jestem Morf Vandewalt.

Prowadzę badania na temat Vetrila Dease'a.

Piszę o nim książkę.

Po co?

Stał się głośnym nazwiskiem wśród artystów niezależnych.

Pracował pan z nim?

Osiemnaście lat.

Byłoby niezwykle pomocne, gdybyśmy mogli o nim porozmawiać.

Mam tyle pytań, a jest tak mało ludzi, którzy go znali.

Był tu pewien weteran.

Miał kilka medali i niewyparzoną gębę.

Lubił jeździć po ludziach, szczególnie po Dease'ie.

Skończył martwy na polu.

Ręce związane.

Nie znaleziono sprawcy.

Sugeruje pan, że to Dease?

- Jezu! - Cholera!

Sugeruję, żebyś pan to, kurwa, odpuścił.

Nic więcej nie powiem.

I przekaż to pan temu drugiemu.

Komu?

Temu, który był tu wczoraj.

Nie wiem, kto to.

Proszę.

PRYWATNY DETEKTYW, EMERYTOWANY POLICJANT

Potwierdziliśmy, że Dease siedział 20 lat

dzięki dokumentom sądowym, aktom policyjnym

i historii pracy.

Opuścił Sierociniec Dobrych Templariuszy w wieku 18 lat.

Powołali go do wojska, gdzie służył dwa lata.

A kiedy wyszedł,

miał jakieś załamanie nerwowe.

Wtedy...

wyśledził swojego ojca‐sadystę i go zamordował.

Ale nie od razu.

Trwało to kilka dni.

Torturował go, a potem spalił żywcem.

Spędził 20 lat w szpitalu psychiatrycznym dla przestępców.

Robili tam eksperymenty medyczne.

Zastrzyki, elektrowstrząsy... Bóg wie, co jeszcze.

Byli królikami doświadczalnymi.

Wypuścili go, jak zamykali szpital. Pojechał do Los Angeles,

dostał pracę u weteranów i żył poza systemem.

Bez konta bankowego, samochodu, prawa jazdy.

Trudno nawet znaleźć zdjęcie.

Sprawdził pan to wszystko? Jest pan pewny?

Sprawdziłem.

To są fakty.

Dobra, wypuszczę to jutro.

Porozmawia pan z prasą, poświadczając swoje referencje,

autentyczność danych i okropną,

niepokojącą naturę tego, co pan znalazł, i tak dalej.

Myślałem, że te rzeczy podniosą wartość jego prac.

Nie.

To poważniejsza sprawa.

- Dobrej nocy. - Dobranoc.

Tu Morf. Zostaw wiadomość.

Siema, Morf. Tu Jon.

Oddzwoń jak najszybciej. Mam coś odnośnie Dease'a.

Myślę, że to cię zainteresuje.

Co, do cholery?

Ale tu utknęliśmy.

Co to za tandetna muzyka organowa?

I ta trumna. Jaki to kolor?

Pomarańcz w smogu?

Z wyprzedaży?

Ciszej.

Wyobraź sobie, że masz spędzić w niej wieczność.

Jezu, tobie nigdy się nic nie podoba.

To moja praca. Jestem wybiórczy.

Co ty sugerujesz?

Odrzucić smak i standardy?

Szeptać prawdę?

Tragiczny byłby ten świat.

Jestem Josephina.

Pracuję z Rhodorą w galerii.

- Damrish. - Oczywiście. Ja...

- Jestem wielką fanką twoich prac. - Dziękuję.

Wystawiam Dease'a.

- Jest nie z tego świata. - Dziękuję.

Twoja recenzja zabiła sprzedaż.

Teraz Hoboman zbiera tylko kurz w magazynie.

Nie jestem twoim rzecznikiem.

Boże.

Byliśmy dla siebie konkurencją,

ale nie trawię faktu, że jestem tu z takiego powodu.

Z czym się zmagał, że zrobił coś takiego?

Kiedy ostatni raz rozmawialiśmy, był jak zwykle płytki.

Znów zacząłem pić.

Cieszę się!

Te miejsca są tylko dla rodziny i przyjaciół.

Jon zaczynał w mojej galerii, więc gdzie, do cholery, miałabym siedzieć?

Szanowni państwo, może zaczniemy.

Jezu, wziąłeś Viagrę czy co?

Prawie dochodzę.

Nie. Teraz na plecach.

- Nie. - Nie mogę więcej.

Otwórz oczy.

Jestem tutaj.

Cholera jasna.

Coś jest nie tak.

Mamy pieprzony problem. Dosłownie.

Mam zwidy…

Rzeczy się ruszają.

Naprawdę się boję.

Twoja pasja mnie nakręcała.

Szczególnie twoja inteligencja, ale teraz… nie wiem, co to ma być.

Twoje recenzje się pogorszyły

i nadal coś czujesz do Eda.

Nic nie czuję do Eda.

Gretchen wpadła na niego i powiedział, że chcieliście się dogadać.

Ed jest kłamcą, a Gretchen to suka!

Sprawdziłam twój telefon. Sześć połączeń!

Wyprowadzał się, pomagałem.

Moje recenzje są gorsze?

Twoje oko.

Twoja przenikliwość. To logiczne,

bo nie wiesz, co ci się podoba ani czego chcesz.

Wiesz, co mi się podobało? Wystawa Ricky'ego Blane'a.

Ale naciskałaś, żeby go zmiażdżyć!

Nie zwalaj tego na mnie.

To nie pierwsza twoja zła recenzja. Odwal się.

Nie zwalam tego na ciebie.

Mówię, że tego żałuję.

Chyba za długo zajmowałem się

tym całym Deasem i jego twórczością.

Pójdę na badanie wzroku.

To minie.

Posłuchaj mojej inteligencji.

I?

Nie jestem oszołomiona.

Myślę, że to kroczek w jakimś kierunku, ale pogadajmy szczerze.

Czego się boisz?

Znamy się od wieków.

Chcę się z tobą czymś podzielić.

„Zależność zabija kreatywność. Kreatywność igra z nieznanym.

Nie ma strategii, które mogą ograniczyć nieskończoną sferę

nowego.

Tylko wiara w siebie może cię wynieść poza lęki i to, co znane”.

To Polly Anna, 1983.

Znalazłam w jej mieszkaniu po tym, jak przedawkowała.

Zrezygnowałam z bycia artystką dawno temu,

ale wiem, jak to jest.

Zapomnij o świecie sztuki.

Musisz uciec od tego wszystkiego. Zrób sobie przerwę.

Zostań w moim domku na plaży,

dopóki nie zrobisz czegoś tylko dla siebie.

Który lepszy? Pierwszy?

- Drugi? - Drugi.

Drugi, pierwszy. Lepiej, gorzej, bez różnicy?

Bez różnicy.

No dobrze.

W porządku.

Pana wzrok poprawił się od czasu ostatniej wizyty.

Miałem nadzieję, że wyjaśni mi pan, co się dzieje.

Ruchy fantomowe?

To chyba zespół Bonneta. Halucynacje, wizje, ruszające się obiekty.

To z internetu.

Wątpliwe, przy braku innych objawów.

Ale umówmy się na kolejną wizytę.

Rozszerzyłem panu źrenice, więc proszę je nosić przez parę godzin.

Są ohydne.

Cholera!

Kurwa!

Tak, kto mówi?

-To ja. - Ale sprytnie. Zastrzegłeś swój numer.

Nie odpowiadasz na moje telefony.

Po tej podłej wiadomości z wczoraj jesteś zaskoczony?

Co...

Powiedziałaś Josephinie, że nadal jestem z Edem?

- O! To moja zbrodnia? - Zerwaliśmy.

Uzgadniałem z nim jego wyprowadzkę. Szczerze mówiąc, spodziewam się przeprosin.

Ed powiedział, że było w tym coś więcej.

Tylko jej to przekazałam.

Jesteś żałosna!

Brak ci wiarygodności!

Tak? Czyli to nieprawda, że twoja przyjaciółeczka

Josephina obwąchuje Damrisha

i właśnie zamierzają odjechać ku zachodowi słońca.

Tak.

- Jestem Morf Vande... - Vandewalt.

- Tak. - Oczywiście. Czytam pana od lat.

Tak.

To nowe persole?

Zgadza się.

To Freud.

- Tak. - Nigdy wcześniej go nie widziałem.

Był w skrzyni od 1992.

I zaraz tam wraca.

Podobała mi się pana broszura wystawowa

na temat Dease'a.

Dziękuję.

Jak mówiłem przez telefon, rozwijam ją w książkę.

Wystarczy panu materiałów?

Katalogowała pani przedsprzedaż kolekcji.

Nie katalogowałam.

Moim głównym celem była charakterystyczna metodologia Dease'a.

Spędziłam trzy tygodnie na identyfikacji konwencji, procesu pracy, klasyfikacjach.

Było prawie niemożliwe odróżnić materiały robocze od...

rzeczy osobistych.

Po prawdzie cieszę się, że już skończyłam.

Nic nie wiem o jego osobistych rzeczach, oprócz tych, które mam.

Nie w tradycyjnym sensie.

Mam na myśli materiał...

Papier?

Może powinien pan pomówić z Rhodorą.

Rhodora...

wspiera książkę.

Naturalnie mam jej pełne poparcie i zaufanie.

Materiał czyli surowica krwi.

Zakładam, że to artysty.

Użył jej do stworzenia czerwonawej czerni i cieni.

Była na każdym obrazie.

To oburzająca prośba, nawet gdy pochodzi od ciebie.

Nie rozumiem twojej niechęci

do retrospektywy głównych dzieł Minkinsa na jesieni.

Zgodziliśmy się na Kulę

w zamian za 12 Dease'ów.

Gretchen, to niegrzeczne i głupie.

Jeśli chcesz wrzucić tu więcej rzeczy swojego klienta,

byle podnieść wartość,

trzeba to było zrobić wcześniej,

a nie w noc przed wernisażem.

Podobno marketing ma nadzieję na objazd kolekcji Dease'a.

Nawet zaczęli prognozy.

Myślę więc, że mój „nacisk”, patrząc w przyszłość, jest znaczny.

Na jesieni nie ma szans na wystawę Minkinsa.

Jutro spotykam się z zarządem

i zasugeruję odchudzenie wystawy wschodzących artystów.

I tak nikt na to nie chodzi.

Po moim trupie.

Gretchen?

Materiały PR zostały posegregowane,

a pakiety elektroniczne zostaną wysłane o północy.

Bądź wcześnie.

I daj znać, jak będzie jakaś gwiazda.

Jeśli wszystko w porządku, chciałabym iść do domu

i się przespać.

Poprawiono oświetlenie Kuli?

Światła boczne — tak.

Nadal jest podświetlona, można zobaczyć.

To zmykaj.

Dobranoc.

EWOLUCJA KULI

WYBIERZ OTWÓR, BY ODKRYĆ

Pomocy!

MOJE ZWIERZĄTKO LUBI BYĆ PIESZCZONE

Proszę! Pomocy!

Nie. Kiedy?

Dziś rano.

Jakoś utknęła w środku.

Była jakaś awaria i... chyba, po prostu...

odcięło jej rękę i wykrwawiła się na śmierć.

To było okropne.

Ochrona myślała, że to część nowej instalacji,

więc wpuścili ludzi.

W nocy opublikowali to w Internecie,

więc wszyscy tam szli.

Ludzie przechodzili, jakby była częścią wystawy.

Potem przyszła szkolna wycieczka.

Dzieci myślały, że to sztuczna krew, więc zaczęły w nią wchodzić i roznosić...

Kto wie, jak długo by to trwało,

ale Coco przyszła na spotkanie z mediami.

Zobaczyła Gretchen i przeżyła szok.

Jesteś tam jeszcze?

Nie rozumiem.

Bryson, potem Jon. Teraz Gretchen.

Co się, kurwa, dzieje?

Nie wiem.

Widzieliśmy ją wczoraj wieczorem.

Zamknęli to skrzydło muzeum, ale wystawa Dease'a jest oblegana.

Uciekaj!

Jesteśmy hitem na Moments i Instagramie.

Rhodora, jesteś tam?

Słyszałaś, co mówiłam?

Tak.

Wystawa Dease'a to sukces.

Ktoś przyszedł. Muszę kończyć.

Słyszałaś o…

Gretchen?

Słyszałaś?

O Jezu!

Niewiarygodne!

Musisz wyjść.

Nie możesz tu wchodzić w ten sposób.

Nie mogę teraz być sam. Ty chyba też nie.

Co tam?

To jakieś żarty.

Mówiłam, że z nami koniec.

Powiedziałaś: „przerwa”.

Mój podziw dla twojej pracy całkowicie wyparował!

Ziom, nie chciałem się pakować na twój pociąg. Mówiła, że z wami koniec.

Koniec?

Powiedz, że nic nas nie łączy.

Jakoś specjalnie za tobą nie szalałam.

Spodziewaliśmy się pana wczoraj.

Specjalnie zamknęliśmy wystawę na pół dnia.

W Artweb chyba jasno określili termin.

Przepraszam, to moja wina. Wiem, że nie było jeszcze otwarcia,

ale mam problemy osobiste.

No i Gretchen dziś rano.

- Jeśli to nie jest dobra pora… - Nie.

Mam zaległości.

Napiszę i oddam dziś recenzję.

Lillith Vanlandingham podbija świat

tymi rewolucyjnymi wystawami dźwiękowymi.

Rok temu zdobyła nagrodę Nam June Paik.

Najnowsze dzieło to Fiszbinowce.

Zgodnie z umową doświadczy pan tej wystawy w samotności.

Popatrz, jak tam stoi.

Ogarnia tylko to, co wie.

Niewątpliwie jedna z najgorszych wystaw w historii sztuki współczesnej.

To chyba największe marnotrawstwo stali od czasów Titanica.

Ten eksponat należy wysadzić.

Usuń go z centrum uwagi i okaże się, że tworzy nudziarstwo.

Poważnie, pani Minati, mówię do pani.

Nikt inny tego pani nie powie.

Przestań.

Zwiń interes.

Nic nie ratuje tej wystawy.

Totalna żenada.

Najlepsze na tej wystawie jest francuskie rosé.

To brzydkie i wzbudza mdłości.

Nie jest już niewinnie i głupio…

Nienawidzę cię za te słowa.

Leniwie ukryte.

Podłe.

Kłamliwe!

Kłamliwe!

Morf!

Osąd należy osądzić.

To gigantyczna porażka.

Morf!

Ricky Blane to klasyczny przypadek pozera udającego pioniera.

Przepraszamy za opóźnienie, komputer się zawiesił.

Zaraz zaczniemy.

A co ja słyszałem?

Nic. To dźwiękoszczelny pokój.

Gło... Głosy.

Nie mam pojęcia.

Fiszbinowce to symfonia intonacji wielorybów

nagrana sześć kilometrów pod powierzchnią morza w Rowie Mariańskim.

Jest pan gotowy?

Widzę rzeczy.

Słyszę rzeczy.

Niewytłumaczalne rzeczy.

Niemożliwe rzeczy.

I trudno mi to przyznać

jako zwolennikowi tu i teraz

i przeciwnikowi infantylnych wierzeń.

Ale dzieje się coś naprawdę cholernie dziwnego!

Co się stało z Brysonem?

Według policji miał wypadek

i zabłądził na pustyni.

Rozmawiałem z policją.

Mają nagranie z nocy, kiedy Bryson zaginął.

Ładował skrzynie z obrazami na ciężarówkę.

Co było w tych skrzyniach?

Jaki ma to związek?

Dease!

Jego stan psychiczny, umęczona dusza,

fazy cholernego księżyca!

Nie wiem jaki!

Te zgony,

zniknięcie,

wszystko, co się teraz dzieje,

to wszystko ma związek z jego sztuką.

To jest przepełnione jakimś duchem.

Stworzone z jakiegoś wyższego ideału.

To trochę barokowe.

Przyszedłem cię ostrzec.

Wiesz co? To były popieprzone tygodnie!

Ale posłuchaj siebie!

Rozmawiałem z właścicielami budynku.

Byli zaskoczeni,

że prace Dease'a są sprzedawane.

Podobno zostawił wyraźne instrukcje, żeby wszystko zniszczyć.

- O co ci chodzi? - Przestań sprzedawać Dease'a!

To wielomilionowa kolekcja,

a ty chcesz, żebym przestała sprzedawać przez ducha?

Piszę artykuł na ten temat.

O Dease'ie, jego przeszłości, metodach, wszystkim, co się stało.

- Zniszczysz sobie karierę. - Pozbądź się tego.

Spakuj to wszystko i wyrzuć.

Ja to właśnie robię.

Cała sztuka jest niebezpieczna.

Czyste szaleństwo od samego początku.

Zrobiliśmy ponowny przegląd i okazało się,

że możemy zwiększyć podaż.

Wysłałam wam sześć zdjęć Dease'a.

Wszystkie dostępne po załączonej cenie,

a ich wartość może tylko wzrosnąć.

Wszystkie? To świetnie.

Wyślę dokumenty.

W porządku. Tak. Do zobaczenia w Bazylei.

Co się dzieje?

Skończyliśmy pierwszą fazę. Czemu sprzedajemy dalej?

Morf chce wszystko opisać.

Łączy zniknięcie Brysona,

śmierć Jona i Gretchen z obrazami Dease'a.

Uważa, że przez obrazy objawia się jakiś…

duch.

Duch?

Jaki duch?

Nie znam się na duchach.

Kogo obchodzą bzdury, które napisze?

Nie sprzedajemy dóbr trwałych, oferujemy percepcję.

Ulotne jak dym.

Dzwoń do klientów, sprzedaj ile się da, zanim coś napisze.

- Kto następny? - Roxy na jedynce.

Cześć, skarbie. To znów ja. Chciałaś świetnego Dease'a…

To czysty jedwab. Buty!

Otwórz.

Masz silne dłonie.

Patrzysz czasem na ten obraz?

Zauważyłaś w nim coś?

Patrzysz dłużej i się porusza.

On żyje.

- Właśnie go sprzedałam. - Co? Kupiłbym go.

Nie stać cię.

Nie chcemy go.

Zaufaj mi, wyświadczam ci przysługę. Muszę jechać na Traction Avenue.

Mieliśmy razem spędzić tę noc.

Coś wypadło i muszę się tym zająć.

Spławiasz mnie.

Jedź ze mną.

- Czemu do mnie wydzwaniasz? - Czemu?

Rozstajemy się, a ty piszesz artykuł, żeby zniszczyć moje życie.

Nie robię tego, żeby się zemścić.

Dease. Każdemu, kto na nim skorzystał, grozi chyba niebezpieczeństwo.

Więc już to wrzuciłeś?

Jezu! Właśnie czytam.

Wiesz, że kompletnie powariowałeś?

Nie doceniamy przyjaciół, aż znikną.

Wciąż uważam cię za przyjaciela.

Pierdol się i wykasuj mój numer!

W porządku.

Tu Morf.

Witam.

Harmonogram mi się przesunął.

Przechowuję kilka dzieł, a zaraz wyjeżdżam.

Potrzebuję asystentki na czas nieobecności.

Jestem wolna.

Możesz zacząć dziś?

Myślę, że tak.

Dam ci klucze do domu i magazynu.

Będę w punkcie widokowym na Mulholland, blisko alei Cahuenga.

- Wiem gdzie. - Spotkajmy się tam.

Opublikowałem to, Coco.

Ten artykuł to jakbym oblał się benzyną i…

odpalił zapałkę.

Nie mam wyboru.

Zostało mi objawione,

że istnieje jakaś większa siła,

jakaś istota, ingerująca w nasze przedsięwzięcie.

Ingerująca? Jak?

Naruszając...

nienaruszalne zasady.

Czy ja oszalałem?

Nie sądzę.

Znalazłam oba ciała.

Śpię z włączonym światłem.

A jeśli wkrótce nie zdobędę stałej pracy,

muszę wracać do Michigan.

Coś panu powiem.

Co?

Byłam asystentką Rhodory.

Widziałam jej czeki. Łączyłam rozmowy.

Chyba czasami zapominała, że słucham.

Mów.

Pana były chłopak, Ed,

pracował dla niej.

Tak, był jej osobistym trenerem.

Nie.

Nie. Rhodora płaciła Edowi za informacje o pana recenzjach.

Przed ich publikacją mówił jej, co panu się podoba,

żeby mogła to kupić.

Nadal mam tę pracę?

To klucze do mojego magazynu. Chcę listę tego, co tam jest.

Dobrze.

- Mój samochód jest tam bezpieczny? - Skąd, kurwa, mam wiedzieć?

Gdzie byłeś?

To jest Ben. Prowadzi mój dawny kolektyw.

Super. Możemy już iść?

Ja zostaję.

Ale mi się tu nie podoba.

Mówię o dłuższym okresie.

Opuszczam galerię Rhodory.

Nie zrobisz tego.

Nie mogę tam być.

Zaplanowaliśmy dużą wystawę. Jesteś na haju.

Mówię poważnie.

Przebijesz się.

Wpuścimy cię na szerokie wody.

Chcesz zrezygnować? Po co?

Żeby w jakimś garażu handlować graffiti?

Jezu! Jaki jest sens sztuki, jeśli nikt jej nie widzi?

Kurwa!

Jakiś samochód blokuje mój. Chcę go odholować.

Nie wiem.

Chwileczkę.

Siódma Ulica, numer 2057.

Czekam.

Czekam na lawetę.

Dzięki Bogu!

Damrish odchodzi.

Spotkał swojego byłego wystawcę w barze i do niego wraca.

To koniec.

Dobra decyzja.

Jak to dobra, o czym ty mówisz?

Wiesz, że Dease chciał, żeby zniszczyć wszystkie jego dzieła?

Czy to by coś zmieniło?

Czy ja bym je zniszczyła?

Nie.

Był mistrzem.

Jezu! Moment.

Cholera!

Czułeś się kiedyś niewidzialny?

Niegdyś budowałem kolej.

No chodź, Stella.

Dobry kotek.

Chodź, Stella! Cholera!

O Boże!

O mój Boże...

Nie!

Rozumiem!

Nie uratuję cię.

Chryste! Nie wierzę w to!

Gdzie?

Kurwa mać!

Co? Jak?

W magazynie?

Co według nich się stało?

Nie.

Nie przychodzę.

Muszę kończyć.

Odbierz telefon!

Hej. Tak, mamy go.

Ani śladu właściciela.

Zabieramy go na parking.

Tak.

To wszystko. Wszystko?

Każdy obraz, każdy rysunek, każda pocztówka,

każde dzieło sztuki?

- Powiedz to. - Jest zupełnie pusto.

Usunęliśmy wszystko, 47 sztuk.

Dziękuję.

- Lotnisko, terminal numer pięć. - Dobrze.

- Urocze. - Tak.

Za ile?

Nie wiem. Pięć dolarów?

Dobrze.

Dziękuję.

Proszę bardzo.

- Dzięki. - Powodzenia!

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.