All language subtitles for Naked.Fear. 2007

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic Download
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English Download
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean Download
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

WYSTĘPUJĄ

Pomocy!

Jest tu ktoś?

Cholera jasna.

Dlaczego to robisz?

MUZYKA

ZDJĘCIA

SCENARIUSZ

REŻYSERIA

Do ciężkiej cholery, Bob.

Kończył się dzień, był jak na tacy. Sam się o to prosił!

Dwight! Podejdź no tutaj.

Panowie, to Dwight Terry. Właśnie do nas dołączył.

To Jack, Bob... A to Bambi.

Nieźle.

Collie, wkrótce stracisz koronę, synu.

Colin to nasz rekordzista.

Piszą o nim we wszystkich gazetach.

Rany, Bob. Bez pudła?

Bum!

Pańska woda...

...i tortilla. - Dziękuję.

Świetnie sobie radzisz.

To siostrzenica Colliego. Powiedz panu, dlaczego tu jesteś.

Za karę.

Wdała się w bójkę z bratem. Zaczęli rzucać kamieniami

i wybili mi okno w kuchni.

To ci się upiekło.

Idź coś zjeść.

I jak ci się podoba w Santa Paula?

No wiesz...

Przyzwyczaisz się. Masz rodzinę?

Mam żonę, Karley.

- A dzieciaki? - Na razie nie.

To świetne miejsce dla dzieciaków. Nie brakuje kamieni do rzucania.

Dwight twierdzi, że też jest myśliwym.

Poważnie?

Króliki. A to, jak wiemy, niezłe wyzwanie.

Większa zwierzyna jest w Kalifornii pod ochroną.

Wszystko jest obwarowane mnóstwem przepisów.

Weź go kiedyś ze sobą.

Tu nic nie jest pod ochroną.

Wiesz przecież, że to nieprawda.

No, tak...

Ale tak między nami,

chłopcy polują tu, na co chcą i nikt nie ma nic do gadania.

Cześć.

Rzuć walizki na tylne siedzenie.

Jak mnie rozpoznałeś?

Ze zdjęcia.

Możesz je sobie wziąć.

To była zwariowana noc. Wygrałam wtedy ten konkurs...

Ile dostałaś?

25 dolców i plastikową statuetkę, która się od razu zepsuła.

Podstawka odpadła.

Kolejny dowód na to, że nigdy nie wiemy, co się może stać.

Przecież było tam całe miasto!

Niewiele brakowało, a nie wzięłabym udziału. Znajomi mnie namówili.

A tę robotę dostałam tylko dlatego, że potrafiłam tańczyć.

Wszyscy byli w totalnym szoku.

Naprawdę wszyscy. Szczególnie moi rodzice.

A więc to Santa Paula?

Miałam nadzieję, że będzie trochę większe niż moje miasto...

Pub jest na obrzeżach. Świetne połozenie.

Przyciąga ludzi z Albuquerque, Santa Fe, mnóstwo przyjezdnych.

Właściciel mówił, że ma też lokal w Las Vegas, więc pomyślałam,

że popracuję tu dwa, trzy miesiące i może uda mi się tam przenieść?

- Do Vegas? - Jasne.

Las Vegas w Nowym Meksyku.

To są dwa?

Cholera!

Nie wyszedłbyś z samochodu, Fred?

Zatrzymałem cię, bo masz zbite tylne światło.

Mój kolega ci wszystko wyjaśni.

Przygotuj dokumenty i wyjdź z samochodu, skarbie.

- Dopiero co przyjechałaś? - Tak.

A skąd?

Snyder w Teksasie; miasteczko między Lubbock a Midland.

Jesteś daleko od domu, Diano E. Kelper.

- Co oznacza to "E"? - Elaine.

To prawdziwa data urodzenia?

Tak. Czemu pan pyta?

Nie wyglądasz na 23 lata. Pewnie często to słyszysz.

Jesteś tu w interesach czy dla przyjemności?

W zasadzie w interesach. Dostałam tu pracę...

Więc będziemy się widywali. Witaj w Nowym Meksyku...

...krainie magii.

Diano... Świat jest pełen kutasów.

O co tutaj chodziło?

Ciekawostka: Jest tu o 25 procent mniej kobiet niż mężczyzn.

Podaż i popyt. To stwarza pewne perspektywy

dla bardziej przedsiębiorczych z nas.

Cześć!

Przyniosłem ci coś.

Mam nadzieję, że nową zmywarkę. Ta jest do niczego.

Właściciel miał z tym coś zrobić. Nawet nie zdążyłam wyjść do sklepu.

Popatrz na to.

Co to jest?

To dla ciebie. Co powiesz?

Dowiedziałem się dziś o pewnych danych statystycznych...

Co masz na myśli?

To, że gdyby ktoś pytał, to jesteś zajęta.

Mówisz serio?

Naprawdę?

Wiesz, co mnie dziwi w tym mieście?

Rekordowa liczba zaginionych.

Kilkadziesiąt osób, ale tylko z okolicznych miast.

Poważnie?

Może lądują tu obcy? Roswell też jest w Nowym Meksyku.

Jakaś strefa 51 czy 54.

54, w Newadzie.

Tom mówi, że to przez te olbrzymie przestrzenie.

Łatwo tu zniknąć, jeśli się tego chce.

Równie łatwo, jeśli się nie chce.

Myślisz, że przeprowadzenie się tutaj było błędem?

Mogliśmy znaleźć coś bliżej domu.

Poznałem dziś właściciela knajpki przy Pine street,

- niedaleko sklepu. - Kojarzę.

Powiedział, żebyśmy wpadli kiedyś na kolację.

Serio?

Chcesz mi dać do zrozumienia, że nie lubisz moich gorących kubków?

Chcę cię przekonać, że ci się tu spodoba.

I jak tam ten nowy z Kalifornii?

Małomówny. Pewnie myśli, że wszystko wie.

Znasz takich. I nie tylko ja tak myślę. W Kalifornii miał już problemy...

Wylali go z pracy?

Mniej więcej. Ale jest młody, popracuję nad nim.

- Na długo zostajesz? - Matka czuje się gorzej, niż myślałam,

- Czyli co? Tydzień? - Co najmniej,

Widziałeś przesyłkę, która do ciebie przyszła?

- Nie. - Kurier przyniósł, zanim wyszłam,

Położyłam ją na maszynie do szycia,

Wiesz, matka bardzo liczyła na to, że przyjedziesz,

Nie pożyje już długo, więc tym bardziej jej zależy,,,

Ma Alzheimera, Janeen. Ledwo cię poznaje.

Ledwo siebie poznaje, do cholery.

Nieprawda, Zwłaszcza rano, Pyta mnie gdzie jest Tom,

Pewnie ma na myśli Toma Jonesa...

Nie,,,

- Toma Cruise'a albo... - Potrafisz być okrutny, wiesz?

Nie możesz wpaść nawet na jeden dzień?

Janeen, muszę teraz coś załatwić.

Oddzwonię jutro, dobra?

Nie jest tu tak, jak myślałam.

Poczekaj.

Chcę, żebyś tylko pożyczył mi na powrót.

Oddam. Naprawdę, obiecuję.

Jest tam mama? Daj mi ją.

Nie będę jej denerwować, chcę tylko...

Dużo lepsza niż te, które zwykle sprowadzasz.

Pierdol się!

Nie potrzebuję cię! Zapomnij, że dzwoniłam!

Zapomnij, że w ogóle istnieję!

Carol się nie pokazuje od dwóch wieczorów. Nikt jej nie widział.

Cholera. Przykro mi, Jack.

Jeśli zwiała, będziesz mi to musiał wynagrodzić,

żeby podtrzymać naszą współpracę.

Możemy pogadać?

- Słuchaj, tu nie jest... - Tak jak myślałaś? Wiem o tym.

Powtórzyłaś to już 10 razy. Jeśli nie chcesz tu pracować,

to zwróć mi za transport i nocleg.

Jeśli chcesz zadzwonić do kogoś poza tatusiem, poczekam w środku.

Idę sobie spokojnie ulicą, a tu nagle wyskakują ci goście...

Łapią mnie i zaczynają ciągnąć...

Masz swój klucz?

To chata szwagra. Dzięki temu mamy wszystko pod kontrolą.

Co do diabła?

Pukałem.

Pewnie, że tak.

Masz nową współlokatorkę. Świetnie.

Diano, to Rita. Rito, to Diana.

Nie będę miała własnego pokoju?

Więcej kosztuje. Na razie cię nie stać. Może za jakiś czas...

Nie widziałaś Carol?

Nie jestem twoim szpiegiem, dupku.

- Tylko pytam. - To spytaj kogoś innego.

Podzielicie się po połowie. Szafa... szuflady.

I nie słuchaj tego, co będzie pieprzyć.

Pierdol się.

A co z moim prawem jazdy?

Zatrzymam jako zastaw. Spłacisz wszystko, to ci zwrócę.

Normalny układ, zapytaj każdego.

Diano...

Wiem, że jesteś zdenerwowana. I martwi mnie to.

Zdenerwowani ludzi robią głupoty.

Wypełniałaś kwestionariusz,

wpisałaś tam rodziców, siostrę, jej męża, ich miejsca pracy...

Jeśli nie będę mógł cię znaleźć, pofatyguję się do nich.

Nie rób tego.

Wcale nie chcę.

Tylko bądź rozsądna.

Też jesteś tancerką?

Tak, jestem.

Właż albo nie, ale zamknij drzwi.

Znasz może Carol Biggs?

Taka wysoka blondynka.

Nie.

W zeszłym tygodniu byłyśmy tu razem.

Nie znam żadnej Carol.

Wszystkie wyglądacie tak samo.

Wynoś się stąd.

Nie kręć się tutaj. Idź już!

Nie! Przestań!

Przepraszam!

To chyba nie pańska działka.

Myślisz, że nikt przed tobą tego nie zauważył?

Można też zebrać pięćdziesięciu brodatych facetów i wyciągać wnioski.

Albo sześciu Indian, którzy zatrudniają w kasynie osiem osób.

Można kombinować na wiele sposobów, ale nie zawsze jest w tym sens.

Większość z tych dziewcząt to striptizerki i dziwki.

Przyjeżdżają i zaraz znikają.

Nie chcesz się chyba bawić w detektywa?

Znowu...

Nie zwolnili mnie. Sam odszedłem.

Pięć razy złapano go za kółkiem po pijaku. I zawsze ukręcano łeb sprawie.

Gdyby potrącił jakąś staruszkę, nigdy nie stanęłaby na nogi.

Więc na własną rękę próbujesz ścigać dupka,

który przypadkiem jest też burmistrzem?

Pomyślmy chwilę... Burmistrz - gliniarz z drogówki.

Daj spokój, Dwight. Mogłeś przewidzieć, co się stanie.

Cześć. Następny miesiąc aktualny?

Mnie pasuje. Dwight?

Tak, mi też.

No to świetnie.

Proszę.

Dzięki.

Teraz masz drugą szansę.

Może kiedyś zostaniesz śledczym

i będą ci płacili za takie węszenie.

To ma być wszystko? Mniej niż w zeszłym tygodniu!

Spłacam jeszcze twój bilet i pokój.

Ten motel gówno kosztuje!

Wszystko kosztuje tyle, ile mówię.

Do tego dochodzą odsetki. Wszystko się kumuluje.

No i co niby zrobisz? Uderzysz mnie?

Proszę bardzo.

Zrób to i sprawdź, co się stanie.

Wciąż niczego nie rozumiesz.

To jak praca kelnerki.

One zarabiają na napiwkach.

Za dodatkowe usługi... które wykonują z uśmiechem.

Tak się zarabia pieniądze.

Przepraszam... Widziałam cię dzisiaj.

Moja córka też tam ostatnio pracowała.

To ona.

Susan... inni mówią na nią Suzie.

Znasz ją?

To dość stare zdjęcie... Ma teraz 29 lat.

Powiedziała mi, że chce obciąć włosy, może teraz wygląda inaczej?

Pracuję tam dopiero od kilku tygodni.

Minął już rok, odkąd przestała dzwonić.

Jej ojciec umarł, a ona nawet o tym nie wie.

Przyszłam tylko sprawdzić, czy ktoś jej nie widział...

- Ja jej nie znam. - Obcięła włosy... to już ponad rok...

Mówiłem, żebyś się tu nie kręciła.

Lepiej nie wychodź tu sama.

Przecież wiem o tym pudełku.

Przyklejasz je pod komodą.

Dawno bym cię okradła, gdybym chciała.

Ile odłożyłaś?

Nie za dużo.

Dla rodziców?

Przyjaciół?

Powiedzmy, że narobiłam sobie długów, jak wyjeżdżałam.

Wyjechałabyś stąd szybciej, gdybyś zarabiała na boku...

Nie miałabyś z tym problemu.

Zabawiając się z tymi facetami? Pieprzę to, nie cierpię ich.

Przecież chcesz od nich tylko kasy, a nie stałego związku.

Nie potrafiłabym zrobić czegoś takiego.

Nawet nie wiesz, co byś potrafiła!

Nie masz pojęcia, co w tobie drzemie

i czeka na przebudzenie.

- Myślisz, że jesteś inna? - Nigdy w życiu.

To bardzo dobrze, bo wcale nie jesteś.

Zrzuć te stringi od czasu do czasu. Zawsze to 20, 30 dolców ekstra.

Jack mówił, że to niezgodne z prawem.

Musi tak mówić, idiotko.

Dzięki temu, jak wejdą gliny, to zgarną ciebie - nie jego.

Obiecaj mi coś.

Jeśli nagle zniknę, obiecaj, że komuś o tym powiesz.

Co?

Jeśli zniknę, będzie to znaczyło, że dzieje się coś złego.

Nie musicie się cofnąć, żeby go objąć?

Udawaj twardziela!

Trochę za łagodnie.

Po prostu zróbcie zdjęcie.

Ale ciężkie bydlę!

Szkoda, że jutro pracuję. Marzyłem o tej ośmiogodzinnej wycieczce.

Niezapomniane przeżycie, synu.

Słyszałeś, jak Tom się popisywał, że może jechać na bagażniku?

Tak.

- To dlatego, że boi się latać. - Serio?

Jasne.

Boi się czy nie, lepsze to niż tłuc się w tym aucie.

To szmat drogi.

Przez cały dzień nie strzeliłeś ani raz,

Myślałem, że coś zobaczę, skoro jesteś tu taki sławny,

Nawet Tom trochę sobie postrzelał...

Tak między nami, nie interesuje mnie takie strzelanie.

Jest duża różnica między strzelaniem do celu a polowaniem.

Te pociski lecą z prędkością 600 metrów na sekundę.

W chwili gdy ten jeleń usłyszał strzał, był już martwy.

To nie jest prawdziwe polowanie.

Kiedyś w końcu to zrozumiałem.

A z tymi było inaczej?

Żaden z nich nie miał najmniejszych szans.

Jasne, w końcu ty miałeś broń.

Nie popiera polowania dla sportu,

co chyba nietrudno zgadnąć.

To dlatego, że mam wiedzę na temat polowań.

Widzą cię i uciekają. Moim zdaniem, niewiele więcej muszą wiedzieć.

Nie. Chodzi o instynktowne odruchy.

Łoś albo niedźwiedź najpierw się płoszy,

ale potem się zatrzymuje. Potrafi nawet się zdrzemnąć.

Do jego mózgu nie dociera prawdziwy obraz sytuacji.

Zdaje się, że zaczynam przynudzać.

Co to było? Filozofia Tarzana?

Czemu on tu w ogóle mieszka? To gówniane miejsce.

Widziałeś łeb tego łosia?

Wyglądał jakby się przebił przez ścianę z drugiego pokoju.

Jak kiedyś przyniesiesz coś takiego do domu, masz przerąbane.

Nie żartuję!

Zgasić światło?

Trudne dni w miesiącu?

Tak, trudne dni.

Coś ci muszę powiedzieć.

Dobra.

Nie wolno się rozbierać do naga.

Dobra.

To niezgodne z prawem.

Przepraszam.

Co się stało, to się nie odstanie.

Na twoim miejscu, pokombinowałbym coś z klientami.

Wiesz, że można tu zarobić na różne sposoby.

Tak, słyszałam.

Tylko próbuję pomóc.

Cześć.

Może drinka?

- Co z tobą? - Nic, rozumiesz?

Zaraz potem cię odwiozę.

Bo na parkingu, to jakoś tak nie bardzo...

Moglibyśmy się najpierw gdzieś zatrzymać.

- Na kawę albo coś... - Dobry pomysł.

Masz tu gdzieś rodzinę?

W Teksasie. I w Oklahomie.

Twoje dzieciaki?

Mojej siostry.

Ja byłem za krótko żonaty. Ale to świetne dzieciaki.

Przepraszam, możesz się zatrzymać? Nie mogę tego zrobić.

Nie spotkałam tu wielu fajnych facetów, a ty jesteś w porządku.

To mój problem, nie chodzi o ciebie.

Przepraszam.

Nie! Proszę! Nie rób tego!

Dzień dobry.

Daję ci 15 minut przewagi.

Lepiej się zbieraj.

Nie żartuję.

To by było zbyt proste, Diano.

Jesteś sprytna!

Nie taka głupia, jak myśli twoja rodzina.

Prawda?

Proszę, niech mi ktoś pomoże.

Wynoś się!

Gdzie Diana?

Ja jej dziś nie pilnuję.

Zwiała wczoraj i Jack jest wkurzony.

Bardzo mi przykro.

Mówiła, że chce odejść?

Tylko w co drugim zdaniu. Jeśli jej się udało,

to wspaniale! A teraz spieprzaj!

Pomocy!

Proszę!

Jest tu kto?

Gdzie się podziewa Colin?

Nie przyszedł. Zdarza mu się czasami.

Moim zdaniem to trochę bezmyślne. Zwłaszcza w niedzielę.

Stolik dla czworga!

Ale to jego knajpa, on tu rządzi.

Gdybyś go widziała, powiedz mu, że tu byłem.

Proszę, nie!

Błagam!

Pieprzony draniu! Myślisz, że nie jestem nic warta?

To ty nie jesteś nic wart! Pierdol się!

Pierdol się!

Nie odeszłaby tak: Bez pieniędzy i bez pożegnania.

Więc może wcale nie odeszła?

Dlatego poczekamy 48 godzin.

Znałam ją. Na nią też czekałeś 48 godzin?

Dużo to pomogło! Nie ma jej od ponad roku.

Wystarczy. Jeśli nie wróci za dwa dni,

przyjdziesz tu i spiszemy raport. Nic lepszego nie wymyślę.

Przykro mi.

Co jest?

Podejdź tu na chwilę.

Nic nie zrobiłam.

Pomocy! Gdzie jesteście?

Proszę!

Gdzie jesteście?

Jezu!

Dawaj bluzę, Dave.

Nie gadaj, tylko ściągaj bluzę.

Co ona tu robi?

Widzieliście tu kogoś?

Nikogo.

Ale w szkole mówią, że hipisi przychodzą tu biegać bez ubrania.

To chyba jednak coś innego.

Panienko?!

Chyba nie słyszy.

Jest chyba w szoku.

Pomożesz mi zanieść ją do obozu. Ale bądź ostrożny.

Ty weźmiesz broń, Pete.

Idzie Fred, może on coś wie. Bo ja nie.

Jeśli ta rozmowa będzie się przedłużała,

to niech ten gliniarz przynajmniej przestawi samochód.

A gdyby miał jakiś problem, przypomnij mu, że to kraina Indian

i że nie ma tu nic do gadania.

O niczym mi nie mówiła.

A niby po co? Żebyś zaczął jej grozić?

Nikt tu nikomu nie grozi. Znowu się najarałaś?

- Wal się! - Zostaw go. Daj spokój.

Opanuj się! Stań tam!

Możemy pogadać?

Widziałeś przecież, że mnie olali.

Powiedz im.

Nie stój tu jak idiota. Zrób coś.

To nie jest warte pana czasu. Te dziewczyny...

mają lepsze rzeczy do roboty.

Chodzi wam o Dianę?

Tak, słyszałeś coś?

Widziałem, jak z kimś wczoraj odjeżdżała.

Jak wyglądał?

Niczym się nie wyróżniał. Zwyczajna twarz.

Tylko tyle?

Widziałem, jak wyjeżdżali z parkingu.

Takim... starym Jeepem.

Białym, w sztucznym drewnie.

Może pani powiedzieć, co się stało?

Nie, wszystko w porządku.

Spokojnie...

Chłopcy...

Nie będę kłamał,

tej kobiecie stało się coś strasznego. Trzeba jej pomóc.

Co zrobimy? Samolot wróci dopiero jutro popołudniu.

Dotarcie do autostrady zabierze mi pewnie ze dwie, trzy godziny.

Mógłbym się natknąć na strażnika, albo kogoś z krótkofalówką.

Ale nie możemy na to liczyć.

Jest 3:30. Zanim wrócę, będzie po zmroku.

Nie gaście ogniska, żebym trafił.

Pete, słuchaj brata.

Nie drocz się, jeśli każe ci coś zrobić.

Tak jest.

Jak ona się obudzi, powiedzcie, że poszedłem po pomoc.

Nie wiem, jaka będzie pogoda,

ale gdyby było zimno i wilgotno, dopilnujcie, żeby została w namiocie.

Dlaczego się tak zachowywała?

Przecież próbowałeś jej pomóc.

Pamiętasz tego psiaka, którego kiedyś znalazłeś?

Ugryzł cię, bo ktoś go wcześniej skrzywdził.

Kiedy wyciągnąłeś rękę, skojarzył ją z bólem.

Co się jej stało, tato?

Na razie o tym nie myśl.

Wezwiemy pomoc, a potem będziemy się zastanawiać.

Dobrze.

Dave, pozwól na chwilę.

Posłuchaj, synu.

Jeśli zjawi się tu ktoś obcy, zabieraj brata i uciekaj.

- A co z dziewczyną? - Masz uciekać z bratem.

- Rozumiesz? - Tak.

I daj siłę kobiecie z namiotu. Ulżyj jej w bólu, jeśli to możliwe.

Prosimy o to w imię boże. Amen.

Wrócę jak najszybciej.

O nas się nie martw.

Przecież go znasz. Daj spokój.

Tylko głośno myślę.

Zresztą nie wiesz, czy coś się w ogóle stało.

Sam mówiłeś, że ludzie ciągle znikają.

Zwłaszcza takie dziewczyny... Sam tak mówiłeś.

Dwight!

Do cholery!

To małe miasteczko, wiesz jak to jest! Nie możesz zacząć kogoś oskarżać!

- Nikogo nie oskarżam! - Zwłaszcza w sprawie jakiejś dziwki!

Przecież przyznałem ci rację!

Jeśli przy okazji stracisz także tę pracę,

to nie wiem, co z sobą zrobimy.

Myślisz, że może umrzeć?

Może do niej zajrzyjmy.

Sprawdźmy, czy wszystko w porządku.

Siadaj.

Przykro mi, że to się stało.

Dwight, chodź tu!

Dwight?

Jestem zastępcą szeryfa. W kieszeni mam dokumenty...

Do cholery, Dwight!

Co ty wyrabiasz?

Colin zniknął. Przyszedłem sprawdzić...

Wcale nie zniknął, kretynie. Wynoś się z jego domu!

Wszystko w porządku. Teren zabezpieczony.

Już wszystko gra.

Nie ma tu nic ciekawego.

Ten staruszek cię zobaczył. Ciesz się, że do mnie zadzwonili.

A teraz gadaj, o co chodzi.

Możliwe, że o nic. Ale zaginęła kolejna dziewczyna.

Ta, która ciągle gadała, że chce się stąd wynieść?

O nią chodzi?

- Jej współlokatorka mówi... - Współlokatorka?

Masz na myśli tę tanią dziwkę?

W oparciu o jej opinię przetrzepujesz dom Colinowi?

Zupełnie ci odbiło?

Widziano ją, jak odjeżdżała samochodem, który idealnie odpowiadał opisowi...

On jest na polowaniu. Sam. Czasem lubi to robić. Rozumiesz?

Lepiej martw się o to, co zrobi Colin, kiedy mu o wszystkim doniosą.

Przygotuj sobie przekonujące wyjaśnienie,

bo nie mam zamiaru cię kryć.

Myślisz, że jeśli sporządzę listę samotnych łowów Colina,

to te daty pokryją się z zaginięciami dziewczyn?

Co ty pieprzysz? Nawet o tym nie myśl!

Czy to dom pana Terry'ego?

Tak, przepraszam, ale skąd masz ten adres?

Podano mi na informacji. Nie chciałam wam przeszkadzać.

Właśnie przyjechał.

Dowiedziałeś się czegoś?

- Niestety nie. - Dlaczego? Nie szukają jej?

Musisz mi uwierzyć, że teraz nie mogę nic zrobić.

- Nie? - Mam związane ręce, jasne?

Rozumiem. Ale znalazłam to zdjęcie i pomyślałam, że się przyda.

Trzeba to po prostu dołączyć do raportu o zaginięciu.

Żeby mogli doczepić to do tej tablicy?

Co się do cholery dzieje?

Tata coś długo nie wraca,

Wróci,

- A jeśli ona zacznie szaleć? - Mamy się trzymać planu taty,

Przecież wiesz, że twój tata mnie zna,

Tak, wiem,

Ale tata wszystko ustalił. Ja mam decydować.

Wasz tata jest bardzo dumny z was obu.

Ciągle o was mówi i pewnie o tym wiecie.

Zaniosę ją do samolotu i dostarczę do szpitala, zanim wasz tata wróci.

Dużo prędzej otrzyma pomoc.

I myślę, że tak właśnie postąpiłby wasz tata.

To dość długa droga, żeby kogoś nieść.

To już moje zmartwienie.

Chciałbym wykorzystać pogodę,

Zgoda?

Nie boi się pan, że samolot spadnie, jak znowu zacznie szaleć?

Odsuńcie się, jak będę z nią wychodził, żeby nikomu nie stała się krzywda.

Dam wam znać, jak już będę w drodze. Wtedy możecie wrócić.

Nie, proszę pana.

Synu, jak cię wychowali mama z tatą?

Rób, co ci każę!

Nie, proszę pana. Poczekamy na tatę, jak nam kazał.

Nie! Proszę!

Jasna cholera.

Myślałem, że już cię zgubiłem.

Wcześniej mi się to nie zdarzyło, ale zawsze jest ten pierwszy raz.

Najłatwiej sprawdzić, czy ofiara jest w pobliżu, zostawiając przynętę.

Jak już będzie po wszystkim, nikt się nie zorientuje, co tu zaszło.

Ale oczywiście znajdą twoje odciski na strzelbie.

Nie jesteś wcale taka świetna. Zupełnie nie w moim typie.

Ale wiesz co?

Zapewniłaś mi

bardzo rozrywkowe popołudnie.

Kurwa!

Cześć, tu Colin, Nie ma mnie, zostaw wiadomość, oddzwonię,

Cześć, Collie, tu Tom, Zaczynam się o ciebie martwić,

Zadzwoń do mnie, jak tylko wrócisz.

Może jego siostra coś wie.

Zresztą o co tyle szumu? Już nieraz pracowałam dwie zmiany z rzędu.

Panienko?

- Co to za gówno? - Mój zespół.

- Twój? - Nie podoba ci się?

- Powiedzcie, że to był jeleń! - Na pewno nie.

- Ale wyglądał jak jeleń! - One mają poroże.

- Spieprzamy stąd. - Za ucieczkę dopiero nam dosrają.

Łatwo ci mówić. Ja mam warunek za jazdę pod wpływem.

- Pójdę do pierdla. - Jezu Chryste!

I to ci wygląda na jelenia?

Cholera! Ona nie żyje!

- Czekajcie, trochę się porusza. - Po prostu stąd spieprzajmy!

Nie mam pieprzonego zasięgu!

Dalej, musimy ją wziąć.

Nie! Ciężko rannych nie wolno ruszać!

Spójrzcie na nią! Wygląda jak wyjęta z horroru.

Pomożesz mi wsadzić ją do auta?

Nie powinniśmy tego robić.

Lepiej ją zostawić.

Żeby ją rozjechali na placek?

Nie wiem. To po co się tu pchała?

Skąd się tu wzięła w środku nocy?

Tylko znów nie pieprz o wyborach i przeznaczeniu.

Zamknij mordę i otwieraj drzwi.

Upuściłeś ją!

Tylko położyłem, żeby otworzyć pieprzone drzwi.

Przepraszam, próbujemy ci pomóc.

Ubabrze wszystko krwią.

Uwaga na żarcie!

Co to było?

Co jest, kurwa?

Nie mamy nawet ubezpieczenia!

Stój!

Pomóż nam, sukinsynu!

Pieprz się, gnoju!

Pieprzony republikanin!

Popatrzcie na to. Chyba ktoś nas ustrzelił.

Co to ma znaczyć?

Co to za jeden?

O kurwa! Czekaj!

Niezłe gówno, stary.

W życiu czegoś takiego nie widziałem.

Wielokrotne złamanie. Kość wystawała na tyle...

Bóg wie, jakie obrażenia wewnętrzne.

Musiała z kimś walczyć i to ostro.

Drapać, gryźć...

Zabiła Colina.

Co?

Strażnicy znaleźli ciała dwóch chłopców. Ofiar może być więcej.

Ta dziewczyna, Tom? Ona go zabiła?

Jakoś się nie spieszyłeś, żeby pomóc ją położyć na nosze.

Gdyby mogła, to zabiłaby jeszcze któregoś z nich.

Zróbmy po drodze jeden przystanek i dam sobie z tym spokój.

Wsiadaj do auta.

Zdaje się, że musisz to zgłosić.

Jasne.

Proszę się cofnąć za taśmę.

Zebrane dowody pozwoliły zidentyfikować już sześć ofiar,

Colin Mandel polował na prostytutki, których nikt póżniej nie szukał,

Zajmijmy się czymś innym.

Diano?

Lekarz mówi, że możesz przyjąć gości, jeśli tylko czujesz się na siłach.

W porządku.

Lekarz zaraz tu przyjdzie.

Dobrze?

W czym mogę pomóc?

- Przyszedłem odwiedzić Dianę Kelper. - Rozumiem.

Mógłby pan tam chwilkę poczekać?

Przepraszam, rodzice Diany Kelper?

- Poproszę ze mną. - Czy coś się stało?

Poproszę państwa do biura.

- Nie możemy jej odwiedzić? - Proszę za mną.

Co się stało?

Zniknęła.

Czasami zwierzęta robią coś takiego, gdy bardzo cierpią.

Co robią?

Przegryzają więzy.

Podejrzewamy, że uciekła przez magazyn.

Nie mamy pojęcia dokąd.

10 MIESlĘCY PÓŻNIEJ

W porządku, zatrzymałem się. I co teraz?

Niezła kiecka.

Jak to się nazywa...

Przynęta.

Cholera!

,,, od lipca w rejonie Mojave znaleziono sześć ciał,

Łączy się je z ośmioma morderstwami z Arizony,

przypisywanych Zabójczyni z Południa,

Ofiarami są mężczyżni poszukiwani za przestępstwa seksualne,

Policja wciąż poszukuje samozwańczej mścicielki,,,

.

.

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.