All language subtitles for The Box

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soran卯)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal) Download
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

SKRZYNKA

Cz艂onkowie rodzin, kt贸rzy przyszli po szcz膮tki swoich bliskich,

s膮 zobowi膮zani do okazania dokument贸w zmar艂ych.

Nie wydajemy zw艂ok, kt贸rych to偶samo艣膰 nie zostanie potwierdzona.

Nast臋pny.

Upowa偶nienie od mojej babci.

Akt urodzenia cz艂onka rodziny?

Stopie艅 pokrewie艅stwa?

To m贸j ojciec.

Przy zw艂okach znaleziono dokument to偶samo艣ci

Estebana Espinozy Leyvy.

Imi臋 i nazwisko. Tutaj.

To dla ciebie. Podpisz si臋 w czterech miejscach.

Podpis i data.

Ju偶 jestem w pokoju.

Odebra艂em.

Nie p艂acz臋.

Powiedzia艂em, 偶e nie p艂acz臋.

Nie martw si臋.

Te偶 ci臋 kocham. Do jutra.

Przepraszam.

Esteban?

Czego?

Esteban Leyva?

To nie ja. Jak si臋 nazywasz?

Hatzin.

Mario Enderle. Mi艂o ci臋 pozna膰.

Jeste艣 Estebanem.

M贸wi艂em, 偶e nie.

Jecha艂e艣 tym autobusem?

Tr膮bi膮 na ciebie.

Pospiesz si臋, bo odjad膮.

Szukam pana Maria.

Tego, kt贸ry sprzedaje kurtki.

Niedawno tu by艂.

Nie sprzedaje ich, tylko rozdaje.

Wiesz, gdzie go znajd臋?

Przepraszam.

Kto艣 si臋 pomyli艂.

Dlaczego?

To nie moja skrzynka.

Ciesz si臋, 偶e go znalaz艂e艣. To rzadko艣膰.

Pope艂niono b艂膮d.

Ch艂opcze!

Pomylili si臋.

Nie wyjad臋 st膮d, dop贸ki nie oddadz膮 mi szcz膮tk贸w.

Nie mo偶esz przyjecha膰.

Mam gdzie mieszka膰.

Zapewniaj膮 pok贸j i wy偶ywienie.

Ju偶 id臋. Poczekaj.

Szukam pana Maria.

Kto艣 do ciebie, kochanie.

To ty.

Co tu robisz? A tw贸j autobus?

Odjecha艂.

Czego chcesz?

Pami臋tam ci臋.

Nie tylko ze zdj臋cia.

Nie jestem osob膮, kt贸rej szukasz.

Co艣 ci si臋 pomiesza艂o. To nie ja.

Prosz臋 bardzo.

Smacznego.

Z kim mieszkasz?

Z babci膮.

Jak ona si臋 czuje?

Dobrze.

Choruje na cukrzyc臋. Dlatego nie mog艂a przyjecha膰.

Co jeszcze? Uczysz si臋?

Jestem w si贸dmej klasie.

Nied艂ugo w 贸smej.

艢wietnie.

Nie spierdol tego jak ja i sko艅cz szko艂臋.

Dobrze.

Musz臋 ju偶 i艣膰.

To na bilet do domu, a to za jedzenie.

Nie pakuj si臋 w k艂opoty.

- Dzie艅 dobry. - Dobry.

Mam wiadomo艣膰 dla pana Maria.

W艂a艣nie wyszed艂. Szuka pracownik贸w.

To wa偶ne.

Poczekaj na niego przed fabryk膮.

T膮 przy wje藕dzie do miasta?

Nie. T膮 wi臋ksz膮. W mie艣cie.

Dzi臋kuj臋.

To wszystko.

Wr贸膰 w przysz艂ym tygodniu. Mo偶e znajdzie si臋 jaka艣 praca.

Dzi臋kuj臋.

Przepraszam.

- Co jest? - Zna pan tego pracownika?

Esteban Espinoza Leyva.

B膮d藕 ostro偶ny i pami臋taj o zasadach bezpiecze艅stwa.

Szukasz krewnego? Chod藕.

Firma nagradza ci臋偶k膮 prac臋.

Poczekaj tu na mnie.

Nie jest zarejestrowany.

Mo偶e pracuje w innej fabryce.

A Mario Enderle?

Dok膮d jedziemy?

O zmierzchu przeje偶d偶a t臋dy autobus do Meksyku.

Wysiadaj.

Kaza艂em ci wysi膮艣膰.

M贸wi艂em, 偶e masz si臋 st膮d wynosi膰?

Chod藕 tu.

Co ci powiedzia艂em?

Nie wr贸c臋.

Pojeba艂o ci臋.

Zejd藕.

We藕 drug膮.

Pani nie b臋dzie potrzebna.

Pani z ty艂u te偶.

Prowadzimy wojn臋.

Wojn臋 z jebanymi Chi艅czykami.

Problem polega na tym, 偶e chi艅skie dziewczynki maj膮 malutkie d艂onie.

I s膮 kurewsko szybkie.

Co si臋 dzieje, gdy s膮 szybsze od nas?

Odbieraj膮 nam prac臋.

Pozwolimy im na to?

艢wietnie. Przygotujcie dokumenty.

Dzie艅 dobry.

Jak si臋 pani miewa?

Mi艂o pani膮 widzie膰. P艂acimy wam co tydzie艅.

Od teraz odpowiadamy za wszystko.

Za wasze wy偶ywienie i dach nad g艂ow膮.

Zanim si臋 zakwaterujecie, dostaniecie kurtki,

kt贸re ochroni膮 was przed tym cholernym ch艂odem.

Dzi臋kujemy.

A teraz ustawcie si臋 w kolejce i przygotujcie papiery.

Najlepiej kopie.

Wymagamy oficjalnego dokumentu to偶samo艣ci.

Sta艅cie tutaj. 艢wietnie.

Od kiedy pracujesz z Mariem?

Od dawna.

Gdyby nie on, moja matka by zmar艂a.

Mia艂a skr臋t kiszek. Pom贸g艂 mi zawie藕膰 j膮 do szpitala.

Nie jest st膮d, prawda?

Oczywi艣cie, 偶e jest.

M贸wi艂, 偶e urodzi艂 si臋 w Chihuahua.

Tobie powiedzia艂 co艣 innego?

Jedziemy.

Znale藕li jego dokumenty, wi臋c cia艂o te偶 powinno tam by膰.

Wr贸c臋, gdy zasypi膮 d贸艂.

Poza tym znalaz艂em prac臋.

Szukam ch臋tnych do pracy w fabrykach.

Trzeba pami臋ta膰, 偶e z ka偶dym jest jaki艣 problem.

Ci, kt贸rzy t臋skni膮 za bliskimi, pracuj膮 wolno i szybko wracaj膮 do domu.

Ci towarzyscy s膮 wiecznie skacowani.

Ci, kt贸rzy pracuj膮 zbyt ci臋偶ko,

rozchorowuj膮 si臋 jako pierwsi.

Od tego jeste艣my.

Musimy ustali膰, kto jest kim.

Francisca Mendoza. Daj jej kurtk臋.

Ramiro Quezada. Wsiadaj.

Edmundo Gonzales.

Epigmenio Manriquez.

Nazywaj膮 mnie Chucho.

Co z twoj膮 nog膮? Nie zap艂acimy ci ca艂o艣ci.

Mo偶e by膰 po艂owa?

呕artowa艂em. Wskakuj. Daj mu kurtk臋.

Nie dyskryminujemy. Dla ka偶dego znajdzie si臋 praca.

Nawet dla takiego brzydala.

Antonio Bastillos.

Laura Morales.

Zap艂ac膮 nam od razu?

Nie wiem.

Jesus Enrique Fierro. Wsiadaj.

Wchod藕cie pojedynczo.

Pomo偶esz mi. We藕 notes.

Na ostatniej stronie zapisa艂em liczb臋 pracownik贸w,

kt贸rych zatrudni艂em w tym tygodniu.

Nowa fabryka szuka tysi膮ca pi臋ciuset ludzi.

Ile czasu potrzebujemy, by ich znale藕膰?

Dwadzie艣cia cztery tygodnie.

Dwadzie艣cia cztery lub dwadzie艣cia pi臋膰.

Czyli p贸艂 roku.

M贸wi, 偶e b臋dziesz wszystko zapisywa艂, bo chodzi艂e艣 do szko艂y.

Jest pani zam臋偶na? Gdzie pani m膮偶?

- Ma pani dzieci? - Tak.

Mog膮 pani膮 odwiedza膰.

Jak si臋 pani nazywa?

Alma Ruiz Carrasco Jurado.

Podpisa艂a艣 tak膮 sam膮 umow臋 jak inni.

Dwugodzinna przerwa powinna by膰 p艂atna. Nie liczycie tego.

Pracujemy czterna艣cie, a nie dwana艣cie godzin.

Te dwie godziny to rekompensata za op贸藕nienia.

Nie mam op贸藕nie艅.

Poza tym ka偶ecie nam robi膰 rzeczy, kt贸rych nie by艂o w umowie.

To tak偶e rekompensata.

Jak leci?

Dlaczego nie m贸wili艣cie, 偶e musimy zap艂aci膰 za podr贸偶?

Co?

Odj臋li艣cie nam to od wyp艂aty.

Nie wiedzia艂e艣?

Jeste艣 zbyt uczciwy.

Ta praca wymaga dyskrecji.

Nigdy nie k艂amiesz?

Czasem opowiadam babci zmy艣lone historie.

Ok艂am mnie.

- Pana? - Tak.

Ok艂am mnie.

Nazywam si臋 Manuel Sanchez.

To nie k艂amstwo, tylko bzdura.

Siadaj z ty艂u.

Co s艂ycha膰?

Cztery osoby, kt贸re przywioz艂e艣, odesz艂y dzie艅 p贸藕niej.

Nie wytrzyma艂y czterdziestu o艣miu godzin.

Zap艂ac臋 ci trzydzie艣ci cztery.

Ci dwaj m臋偶czy藕ni przyjechali w pi膮tek, a nie w poniedzia艂ek.

Pracowali ca艂y weekend.

To wi臋cej ni偶 czterdzie艣ci osiem godzin.

Jeste艣 pewny?

Pami臋tasz, jak si臋 nazywaj膮?

On ma racj臋.

To dla ciebie za ten tydzie艅.

Dzi臋kuj臋.

Jutro wracam do Meksyku.

Nie podoba mi si臋 tutaj.

Chcia艂em, 偶eby pan wiedzia艂.

K艂ama艂em.

To by艂 偶art?

Uwierzy艂em ci. Brawo.

I jak?

Tu b臋dzie ci wygodniej.

Jebany Poncho!

Nie mam dla ciebie czasu.

- Ile wart jest tw贸j czas? - Tyle, 偶eby nie liza膰 ci臋 po jajach.

Troch臋 szacunku. Powsta艂e艣 w nich.

- Co s艂ycha膰? - Pracuj臋.

To dobrze.

Gratulacje.

Dzi臋ki.

- Zajebiste miejsce. - Wiem.

Kiedy przyjad膮 maszyny?

Czternastego.

- Tego miesi膮ca? - Fabryka ruszy za dwa miesi膮ce.

Skoro tak m贸wisz.

Przywioz臋 ci trzy autobusy pracownik贸w w specjalnej cenie.

Bez dodatkowych koszt贸w.

- Powa偶nie? - Tak.

Umowa stoi.

Fabryka jest ogromna.

Kto osuszy morze?

Kto obni偶y gwiazdy?

Kto zdejmie ze mnie ten ci臋偶ar?

Zawsze pracowa艂 pan w fabryce?

Tak.

By艂em brygadzist膮, ale kiepsko mi p艂acili.

Potem dosta艂em lepsz膮 propozycj臋.

Kiedy艣 otworzymy w艂asn膮 fabryk臋.

Mam ju偶 magazyn.

Nie b臋dziemy musieli wi臋cej podr贸偶owa膰.

Co ty na to?

Maszyny do szycia stan膮 tutaj.

Tu b臋dziemy prasowa膰.

To on?

Tak.

Do pe艂na.

Pomo偶e mi pan zanie艣膰 mam臋 do 艂azienki?

Upad艂a. Nie wiem, co si臋 sta艂o. Jest tam.

Kluczyki.

Otw贸rz skrzyni臋 i oprzyj o 艣cian臋.

Nie przeje偶d偶aj obok stacji.

Zostaw j膮 przy wje藕dzie do miasta.

W sklepie sprzedajemy ubrania i zabawki dzieci臋ce.

Mamy te偶 naszyjniki i kolczyki. Wpadnij do nas.

Dzi臋kuj臋. Sk膮d je bierzesz?

Ze Stan贸w. Mario zabiera mnie tam na zakupy.

- Prawda? Skarbie! - Co?

Wozisz mnie do Stan贸w po towar do sklepu.

Wszystko pochodzi z Chin, ale to samo powstanie w naszej fabryce.

Ubrania i zabawki. 艁adniejsze i ta艅sze.

Mi臋so ma by膰 wysma偶one?

- Tak. - Te偶 lubicie twarde?

Skupcie si臋, bo temat jest powa偶ny.

Badania pokazuj膮, 偶e kobiety

s膮 inteligentniejsze od m臋偶czyzn.

Wiecie, kiedy przestaj膮 by膰 inteligentne?

Gdy zamykaj膮 trumn臋 m臋偶a.

Chod藕 tu.

Do mnie.

Natychmiast.

Nie jeste艣 zadowolona? Dlaczego podburzasz ludzi?

Masz stawk臋 tygodniow膮, nie godzinow膮. Zapewniamy ci jedzenie i kwaterunek.

Nie r贸b problem贸w. Podpisa艂a艣 umow臋.

Tak czy nie? Podpisa艂a艣.

Przesta艅 si臋 opierdala膰 i ciesz si臋 z tego, co masz.

A teraz wracaj do pracy.

Wrzu膰cie to na pak臋.

Kto to?

Lepiej nie wiedzie膰.

Prowadzimy wojn臋.

Wojn臋 z jebanymi Chi艅czykami.

Problem polega na tym, 偶e chi艅skie dziewczynki maj膮 malutkie d艂onie.

I s膮 kurewsko szybkie.

Co si臋 dzieje, gdy s膮 szybsze od nas?

Odbieraj膮 nam prac臋.

Pozwolimy im na to?

Przygotujcie dokumenty. Sta艅 z boku.

S膮 ludzie, kt贸rzy nie pozwalaj膮 sobie pom贸c.

Nie martw si臋. Nie warto.

Przesta艅 o tym my艣le膰.

- Twoja tygodni贸wka. - Dzi臋kuj臋.

Jedziemy.

Zostan臋 i poczekam na kurtki. Jeszcze nie dotar艂y.

P贸藕niej po ciebie przyjad臋.

Jak leci?

Kim by艂a ta pani?

Matk膮 dziewczyny, kt贸ra tu pracuje.

Okazuje si臋, 偶e zagin臋艂a.

To pierwsze zdj臋cia do艂贸w, w kt贸rych znaleziono ludzkie ko艣ci

i czaszki nale偶膮ce do co najmniej pi臋膰dziesi臋ciu os贸b.

Jeste艣my przera偶eni niedawnymi odkryciami

Mamy nadziej臋, 偶e nie by艂o tam naszych bliskich.

Mimo upa艂u Linda i dziesi膮tki innych kobiet szukaj膮 wskaz贸wek.

Mamy do艣膰.

Chcemy znale藕膰 偶ywych ludzi, a nie zw艂oki

Niekompetencja w艂adz by艂a widoczna od pocz膮tku procesu ekshumacji,

kiedy to nie dotrzymano obietnic z艂o偶onych rodzinom zaginionych.

Nie szukamy jedynie naszych dzieci. Szukamy wszystkich zaginionych.

Panie Chucho!

- Pami臋ta mnie pan? - Przywioz艂em tu pana.

Szukam dziewczyny, kt贸ra z panem przyjecha艂a.

Nazywa si臋 Laura Morales.

Mia艂a jasn膮 sk贸r臋.

Nie widzia艂em jej.

Jest z pa艅skiego miasteczka.

Nie widzia艂em jej.

Jest pani matk膮 Laury Morales?

Prosz臋 nie szuka膰 c贸rki. Ona nie 偶yje.

Podaj p艂yn hamulcowy zza fotela.

Jak miewa si臋 babcia?

Nie wiem. Nie rozmawia艂em z ni膮.

Nie zaniedbuj jej.

M贸j tata umar艂 m艂odo.

Prawie go nie pami臋tam.

Kojarz臋 tylko jego zajebisty motocykl,

ale w艂a艣ciwie go nie zna艂em.

Tak jak ty twojego.

Ca艂e 偶ycie harujesz jak w贸艂,

ale rodzina jest wszystkim, co masz.

Co robi艂e艣 wczoraj w Las Marias?

By艂e艣 tam?

Zdradzi艂e艣 mnie?

Jak pan widzi, nikt o niczym nie wie.

- O niczym? - Nic nie s艂yszeli艣my.

Dzie艅 dobry. Co si臋 sta艂o?

Kto艣 zadzwoni艂 do matki zaginionej dziewczyny

i powiedzia艂, 偶e jej c贸rka nie 偶yje.

- Cholera. - Nic o tym nie wiesz?

Pierwsze s艂ysz臋.

Rozpoczynaj膮 dochodzenie.

- To samo by艂o miesi膮c temu. - Dok艂adnie.

Jebani dealerzy.

- Jeszcze tu wr贸cimy. - Oczywi艣cie.

W drog臋.

Daj mi zna膰, gdy wr贸c膮.

Sk膮d jeste艣?

Z Chihuahua.

Powa偶nie?

艁adnie tam?

Tak.

Podaj s贸l.

Te偶 ci臋 pami臋tam.

Kiedy艣 mnie obsika艂e艣.

Ale nikt nie mo偶e si臋 o tym dowiedzie膰.

Co tam masz?

Dzi臋kuj臋, skarbie.

Nie ma za co.

Moje tortille.

Co za ba艂agan. Przynie艣 艣cierk臋.

Nie by艂o ci臋 nawet wtedy, kiedy umiera艂a mama.

Wybacz.

Wi臋cej ci臋 nie zawiod臋.

Uwierz mi.

Prawie tysi膮c pi臋膰set metr贸w.

Tysi膮c pi臋膰set?

To b臋dzie kosztowne.

Jeste艣 pewny, 偶e tysi膮c pi臋膰set?

Tyle wynosi obw贸d.

Obliczmy jeszcze raz.

M贸wi膮, 偶e p艂ot b臋dzie mia艂 tysi膮c pi臋膰set metr贸w.

My艣l臋, 偶e mniej.

Sprawdz臋 to z Richiem.

Pog艂aszcz go.

Trzymaj.

Jest tw贸j.

Spokojnie.

Poprosz臋 rachunek.

Jasne.

- Dostan臋 paragon? - Oczywi艣cie.

JE艢LI ZN脫W P脫JDZIESZ NA POLICJ臉, ZABIJEMY RESZT臉 TWOJEJ RODZINY.

We藕 m艂ot i uderz tutaj.

Z drugiej strony.

Czego chcia艂 policjant?

A jak my艣lisz?

Babciu?

Wiedz, 偶e codziennie o tobie my艣l臋.

Bardzo ci臋 kocham.

Chod藕 tu.

Sp贸jrz na swoj膮 siostr臋.

Potrzymaj j膮.

艢mia艂o.

Uwaga na g艂ow臋.

Idiota!

Pojeba艂o ci臋?

Gdzie idziesz?

Umrzesz tam. Ch艂opcze!

Jednak nie dosz艂o do pomy艂ki.

Prosz臋 podpisa膰.

Tekst: Antoni Regulski

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.